Dodaj do ulubionych

Baron Warnijski do Hanysa

18.07.06, 23:59
;)
Jek zieś niesie łuż za silke bandziesz mnioł , no to , jek to sia zwie, no
to, tego tamtego.... 'gebsburger' (urodziny) i pewno nie bandziesz mnioł
ciasu na cytanie to jó łuż z Warniji dzisioj takó łopoziastke podam cobyś
sia łuśnioł całó gambó, łod łucha do łucha cobyś caluśki rok zdroziutki buł i
pamnientoł co mydycyna myśliwska to nie tlo w łowiectwie prima jest
rzecz ;)))
Jek bandziesz na Warniji to łuważajta na lisa siurala , siurala la .....
No to teraz za bełki sia trzymajta i jydziemy z tam wynglam.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Baron Warnijski do Hanysa 19.07.06, 00:02
      Ot, zasiadłem jó raz na lisa. Siedzę, a mój pies Rex przy mnie leży. Cicho.
      Siedzę na mojej lasce i wabię lisa: uaaaaa, uaaaaa, uaaaaa, uaaaaa. Jek
      ucichło, patrzę, idzie lis paradnie, ale z innej strony, niżem sia spodziewał.
      Idzie prościuteńko z wiatrem na mnie. My patrzymy oba z mojem Rexem - lis coraz
      blizej. Jeszcze tlo dwa kroki, a tu lis nic nie wie, co my obaj z Rexem są. No
      nic. Siedzę pod jałowcem cichulutko, a Rex się oblizuje. No nic. Jednym okiem
      patrzę na lisa : co będzie ? Co się robi, no nie ? Lis dochodzi na jakieś
      trzydzieści centymetrów i co ja widzę: ta cholera unosi jek pies nogę i kropi
      na nas. Obryzgał Rexa i mnie, ale Rex dobrze ułożony jest, to wytrzymał, nawet
      się nie otrzepał. A ja sam, tom nie wiedzioł, czy sia śniać czy płakać. Bo
      takie coś, to się chyba żadnemu myśliwemu nie zdarzyło. Lis, wiecie, jek
      skończył siusiać za przeproszeniem, to naraz nas dojrzał i jednym skokiem...
      poooooooszedł !
      A my obaj z Rexem przyszli mokrzy do domu. I takie coś, to w mojem długiem
      myśliwskim życiu pierwszy roz się zdarzyło. I to jest prawda. Fakt. Nie
      łgarstwo.

      A eszcze mi sia przybanczyło (przypomniało) z kedajszych ciasów.
      Może szluczka gdakniemy sobzie ?
      • sloneczko1 Re: Baron Warnijski do Hanysa 19.07.06, 07:32
        to dobre,jo tysz widuja lisy,bardzo ich sie namnożyło w naszyj okolicy
        • rita100 Re: Eszcze lisia wioonzanka :) 20.07.06, 00:00
          A miolaś jeke przygody ?

          Mnołem jo wtedy na lisy dwa bardzo ostre jamniki. Norę i Gryfa. I raz moje
          jamniki pognały za lisem do jamy, a jo stanąlem na drugim wylocie tego lisiego
          gniazda. I czekam. Czekam. Tylko dziaukanie słychać. Bo naraz widzę: lis
          wytknął łeb i patrzy. Rozgląda się na wszystkie strony. Strzelam. Lis leży w
          tej jamie, ale za chwilę zaczyna drgać jakoś dziwnie i wjeżdza mi spowrotem do
          jamy. Pociągnąlem fest, o mało się nie przewrócił. Dobrze, ze lisowi głowę nie
          urwałem. I co ja widzę ? Nora się wgryzła lisowi w pośladek i tak go trzymała.
          Ciągneła do siebie. A Gryf, ze już dostępu nie miał do lisa, to z tej
          zajadliwości wgryzł się w pośladek Nory i też ciągnął do siebie. Tom ja, jakem
          się zaparł fest, wycióngnołem z tej jamy całą wiązankę : lisa i dwa psy. Z
          psiej zajadliwości taka wiązanka się zrobiła. Jo.
          A Nora i Gryf takie ostre były oba, że stale musiałem nosić przy sobie w
          kieszeni skoki od zająca, żeby im dać do pyska, wtedy grały na nich, niby na
          organkach ze złosci.

          Nalejta szluczka coby jyjzyki rozwiójzać , co zita , myślistwo to już do
          siebzie ma. Jek nie polujesz, to wspomninasz i na odwrót. Jednemu i drugiemu
          kóńca nie zidać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka