Dodaj do ulubionych

Teroryści.

08.10.06, 22:08
Zaczyna się o tym już głośno mówić.

serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3668908.html
Obserwuj wątek
    • ballest Re: Teroryści. 08.10.06, 22:25
      Danke Soccer za tyn artykul!
      I kto tu jest terrorystą?
      NOAM CHOMSKY* 2006-10-08, ostatnia aktualizacja 2006-10-06 18:21
      Mówi się, że terroryzm jest bronią słabych, ale to zakłamanie. To przede
      wszystkim broń silnych. Własny terroryzm Ameryka nazywa walką z terroryzmem -
      mówi amerykański dysydent nr 1

      Fot. Hussein Malla / AP
      Noam Chomsky, Uniwersytet Amerykański w Bejrucie, maj 2006Artur Domosławski:
      Uważa Pan, że Stany Zjednoczone są "czołowym państwem terrorystycznym". Dla
      Polaków brzmi to dość niedorzecznie. Mógłby Pan to jakoś uzasadnić?

      - Stany Zjednoczone są jedynym krajem, które odrzuca decyzje Międzynarodowego
      Trybunału Sprawiedliwości. Kiedyś robiły to w towarzystwie Envera Hodży i
      Muammara Kaddafiego, jednak teraz Albania i Libia uznają już decyzje Trybunału,
      a USA wciąż trwają w wielkopańskiej izolacji.

      USA prowadziły w latach 80. wojnę terrorystyczną przeciwko Nikaragui, którą
      Trybunał potępił i oskarżył USA o "bezprawne użycie siły" - czyli właśnie
      międzynarodowy terroryzm. Trybunał nakazał USA powstrzymanie się od popełniania
      zbrodni i zapłacenie ogromnych reparacji. Decyzja została podjęta w dwóch
      rezolucjach Rady Bezpieczeństwa ONZ - obie USA zawetowały. Za tym poszła
      eskalacja wojny i terroru, tj. ataki na tzw. miękkie cele, czyli pozbawione
      zaplecza obronnego cywilne ośrodki: spółdzielnie rolnicze, przychodnie zdrowia.
      Ten skrajny przejaw międzynarodowego terroryzmu cieszył się notabene poparciem
      obu partii - Republikanów i Demokratów.

      Weźmy skrajniejszy przykład: terrorystyczna wojna USA przeciwko Kubie.
      Rozpoczęła się krótko po zdobyciu władzy przez Castro, za rządów prezydenta
      Eisenhowera, a za Kennedy'ego była prowadzona z jeszcze większym nasileniem.
      Kennedy zorganizował operację "Mangusta", będącą w jednoznaczny sposób operacją
      terrorystyczną. Kierował nią brat prezydenta Robert, prokurator generalny USA.
      W ramach "Mangusty" agenci CIA wysadzali zakłady petrochemiczne, zatapiali
      statki rybackie, podkładali bomby w hotelach - w zamachach zginęły setki ludzi.
      Jak twierdzi Arthur Schlesinger - historyk, doradca prezydenta Kennedy'ego i
      biograf jego brata Roberta - jednym z głównych priorytetów było zesłanie na
      Kubę - cytuję - "wszystkich horrorów świata".

      Tej wojnie towarzyszyła wojna ekonomiczna zaprojektowana w taki sposób, że
      uderzała w ludność, bo to przecież Kubańczycy ponosili odpowiedzialność za to,
      że mieli taki, a nie inny rząd. To również jest terroryzm. Rozpoczęta wtedy
      wojna ekonomiczna trwa do dziś.

      Zakrawa na ironię, że USA - by posłużyć się językiem doktryny Busha -
      "udzielają schronienia" terrorystom. Przypomnę, że wedle tej doktryny państwa
      udzielające schronienia terrorystom to państwa terrorystyczne.

      Jakim terrorystom USA udzielają schronienia?

      - Ludziom, których FBI i Departament Sprawiedliwości uznały za "czołowych
      międzynarodowych terrorystów". Jednym z nich jest Orlando Bosch, którego FBI
      oskarżało o 30 zamachów terrorystycznych - również na terytorium USA - a
      Departament Sprawiedliwości nazwał go człowiekiem zagrażającym bezpieczeństwu
      USA, i domagał się jego deportacji. [Bosch przeprowadził m.in. zamach na
      samolot pasażerski kubańskich linii lotniczych w 1976 r., w którym zginęły 73
      osoby]. Prezydent Bush senior ułaskawił go i Bosh żyje teraz szczęśliwie na
      Florydzie, współpracując z komórkami terrorystycznymi, które atakują Kubę z
      terytorium USA.

      Innym terrorystą chronionym przez USA jest Luis Posada Carriles, wspólnik
      Boscha w zamachu na samolot pasażerski. Odsiadywał wyrok w Wenezueli - to nad
      jej terytorium wysadzili kubański samolot - jednak w cudowny sposób zbiegł z
      więzienia. Znalazł schronienie w Salwadorze w bazie wojskowej, skąd razem z
      płk. Oliverem Northem [postacią nr 1 afery Iran-contras z lat 80.], dostarczał
      broń dla terrorystycznych operacji contras w Nikaragui. Przypomnę, że za udział
      w tej operacji USA zostały potępione przez Międzynarodowy Trybunał
      Sprawiedliwości i członków Rady Bezpieczeństwa. Potem Posada Carriles
      uczestniczył w innych akcjach terrorystycznych, wreszcie przyjechał do USA.
      Wenezuela domaga się jego ekstradycji - USA mają z tym krajem traktat o
      ekstradycji - ale do tej pory bez skutku. Sprawa jest w stanie zawieszenia,
      jednak nie zdziwię się, jeśli Posada Carriles wyląduje, tak samo jak jego
      kumpel Bosch, na Florydzie.

      Weźmy jeszcze inny przypadek: Haiti, gdzie na początku lat 90. szalał potworny
      terror. Głównym jego siewcą był Emmanuel Constant, dowódca grup paramilitarnych
      kooperujących z CIA, odpowiedzialnych za zamordowanie około czterech tysięcy
      ludzi. Gdy do władzy powrócił Jean-Bertrand Aristide [wcześniej obalony w
      zamachu stanu], Constant zbiegł do USA i żyje spokojnie w Queens w Nowym Jorku.
      Haiti wielokrotnie prosiło o jego ekstradycję, ale USA wszelkie prośby po
      prostu ignorowało.

      Wedle doktryny Busha za udzielanie schronienia terrorystom USA powinny zostać
      zbombardowane i najechane.

      Ale na Kubie i w Nikaragui panowały rządy komunistyczne. Wielu Polaków mających
      za sobą doświadczenie komunizmu potraktowałoby to jako konieczne metody w walce
      z komunizmem.

      - Ależ USA nie rozpoczęły walki z Kubą dlatego, że tam była dyktatura! Dziś już
      znamy dokumenty z tamtych lat i wiemy, że USA zaczęły walkę z powodu - jak to
      definiowały administracje Kennedy'ego i Johnsona - "skutecznego
      niepodporządkowania się" Castro polityce prowadzonej przez USA w regionie od
      150 lat, tj. od czasów doktryny Monroe'a [na mocy której USA przyznały sobie
      prawo zbrojnych interwencji w regionie]. Obawiano się - co jest napisane czarno
      na białym dokumentach - że pomyślny rozwój Kuby mógłby mieć wpływ na cały
      region. Dla amerykańskich polityków problemem była idea Castro brania spraw we
      własne ręce przez społeczeństwa cierpiące represje ze strony bestialskich
      reżimów. Na to nie było zgody Ameryki, dlatego Kubańczycy mieli ucierpieć.

      W Nikaragui nie było komunizmu, a najważniejszym obiektem ataku USA i tam, i w
      całej Ameryce Środkowej był Kościół katolicki. Doszło do masowych mordów,
      popierane przez USA szwadrony śmierci zastrzeliły np. arcybiskupa San Salwadoru
      Oscara Romero. W Polsce w epoce poststalinowskiej działy się okropne rzeczy,
      ale nieporównywalne z tym, co było w Ameryce Środkowej w latach 80.

      W Polsce zamordowano znanego księdza, który występował przeciwko władzy...

      - I jego zabójcy zostali natychmiast schwytani i skazani. W Salwadorze, gdzie
      arcybiskupa zabiły siły powiązane z USA, nie było nawet śledztwa. Tak wyglądała
      cała dekada lat 80., zakończona zamordowaniem sześciu salwadorskich jezuitów
      przez elitarny batalion wyszkolony i uzbrojony przez Amerykanów. Batalion ów
      zamordował wcześniej dziesiątki tysięcy ludzi. Czy coś podobnego zdarzyło się w
      Polsce?

      Przed 1956 rokiem popełniano porównywalne zbrodnie.

      - Oczywiście czasy Stalina były horrorem, ale porównajmy Europę Wschodnią w
      epoce po Stalinie i kraje Ameryki Łacińskiej znajdujące się w sferze wpływów
      USA w tym samym czasie. Koszmary, jakie działy się w Ameryce Łacińskiej, są
      nieporównywalne z tym, czego wyście doświadczali.

      Jeśli ktoś akceptuje powszechną ideę praw człowieka, to wszystko, co wyrządzano
      ludziom i społeczeństwom Ameryki Łacińskiej, ma zasadnicze znaczenie dla oceny
      polityki USA, i w ogóle dla standardów etycznych, jakimi się posługujemy w
      polityce. Rosjanie też mieli swoje wymówki, mówili, że bronią się przed
      Amerykanami. Więc jeśli jacyś Polacy usprawiedliwiają zbrodnie USA tym, że
      Amerykanie bronili się przed Rosjanami, to jakby mówili: "Jesteśmy
      stalinowcami, prawa człowieka nie mają znaczenia".
      • ballest Re: Teroryści. 08.10.06, 22:36
        "Sądzi więc Pan, że amerykańscy przywódcy odwołujący się do humanitarnej
        interwencji to po prostu cynicy i hipokryci, a idealistyczna
        retoryka, "misyjność" Ameryki to kamuflaż dla ekonomicznych interesów? Może
        jednak niektórymi kieruje idealizm, autentyczna wiara w szerzenie demokracji?

        - Jeśli chcemy zachowywać się jak ludzie wolni, to traktujmy deklaracje
        przywódców krytycznie.

        Wszyscy wielcy przywódcy w historii deklarowali misyjne cele. Mussolini mówił,
        że jego celem jest ucywilizowanie barbarzyńskich Etiopczyków, że chce ich
        włączyć w krąg zachodniej cywilizacji. Departament Stanu USA udzielił mu wtedy
        mocnego poparcia. Japończycy najeżdżający Mandżurię w północnych Chinach mieli
        usta pełne szlachetnej retoryki. Stalin też mówił, że ochrania mniejszości
        narodowe i walczy z faszyzmem. Francuzi mieli "cywilizacyjną misję" w
        Algierii...

        Ameryka nie jest inna, niech pan zapomni o amerykańskiej wyjątkowości. Każda
        potęga zawsze była "wyjątkowa" dokładnie w ten sam sposób. Żaden człowiek przy
        zdrowych zmysłach nie bierze poważnie deklaracji politycznych przywódców. Być
        może Hitler wierzył, że niesie Czechosłowacji pokój. Ale jakie znaczenie ma to,
        w co on wierzył?

        Porównuje Pan Busha do Hitlera i Stalina?

        - Nie, ja tylko świadomie przywołuję ich nazwiska, bo to największe potwory
        historii, i chcę pokazać, że deklaracje intencji tak samo nie mają znaczenia w
        przypadku Hitlera, Stalina, jak i każdego innego przywódcy mocarstwa. Trzeba
        zobaczyć, co idzie za deklaracjami. Znane są panu jakieś dowody na to, że
        Ameryce chodzi o misję szerzenia demokracji na Bliskim Wschodzie?"

        Oj nie tu nie ma roznicy miedzy USA a hitlerowskimi Niemcami!
        Uwazam, ze Amerykanie gorsi sa!
        • socer-schlesier Re: Teroryści. 09.10.06, 12:04
          Amerykańske filmy o bohaterstwie i walce o wolność (w co naiwnie dużo ludzi chce wierzyć) to jedno a rzeczywistość i brutalna prawda to drugie.
          • ballest Re: Teroryści. 09.10.06, 13:22
            Niemcy dostaly swoja lekcja i sie naprawde poprawily, takie kraje jak USA, Czy
            Rosja swej lekcji jeszcze nie dostaly wiec widzimy wiec widzimy na co sobie
            pozwalaja.
            • szwager_z_laband Re: Teroryści. 09.10.06, 14:08
              tekst richtik wany - yntlich kozdy moge zrozumie ze kozdy medal mo dwie
              zajty ...


              ps

              trocha mi sie zdo ze dzisiej na hamerykonske filmy to ludzie juz paczom czynsto
              tak jak my paczyli kedys na ruske/komunistyczne ;)
              • socer-schlesier Re: Teroryści. 09.10.06, 15:49
                Kinematografia jednak Amerykańce mają silno i tym jeszcze ludzi mamią tylko że to z rzeczywistością niewiele mo wspólnego.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka