szwager_z_laband
17.10.06, 15:44
Tygodnik "Wprost", Nr 1244 (15 października 2006)
Skarb III Rzeszy mógł zostać wymyślony przez handlujących kradzionymi
antykami byłych funkcjonariuszy bezpieki
Joanna Lamparska
Tomiał być hit wśród znalezisk skarbów ukrytych przez III Rzeszę pod koniec
II wojny światowej. O odnalezieniu rozległej sztolni na Dolnym Śląsku, w
której ukryte były dzieła sztuki oraz wyroby ze złota i z bursztynu,
informowali 10 marca 1993 r. w piśmie do premiera RP członkowie Polskiego
Towarzystwa Eksploracyjnego z Wrocławia. "Część złota została przetopiona -
pisali poszukiwacze - wartościowsze pierścienie i sygnety wywiezione do RFN,
zaś bursztyn pocięty na koraliki". W podziemiach miały się znajdować ciała
zamordowanych niemieckich żołnierzy, a przy ubranym w generalski mundur
mężczyźnie - trzy bezcenne jajka Faberg? z kolekcji rosyjskich carów. Jedno z
takich jaj zostało później znalezione u Waldemara Huczki, romskiego wójta z
Nowej Soli zamordowanego w bestialski sposób w swoim domu. Zdaniem niektórych
poszukiwaczy skarbów, do dzisiaj nie opróżniono skrytki z Dolnego Śląska;
inni zaś twierdzą, że hitlerowski sezam, jak nazywane jest domniemane
znalezisko w sztolni, w ogóle nie istniał, lecz został wymyślony w celu
kamuflażu cennych przedmiotów pochodzących z innych źródeł.
Pełny tekst w najnowszym 1244. numerze tygodnika "Wprost". W sprzedaży od
poniedziałku 16 października.