Dodaj do ulubionych

Walentynkom .....

12.02.02, 12:11
smierc....

i prosze mnie nie wciskac ze to swieto dla wszystkich, dla zakochanych,
dla rodzicow i dla babc, bo juz widze wasze miny, jakbym wam powiedziala
ze wyslalam walentynke do swojego szefa....a ze nie trawie faceta to juz inna rzecz.
kto mi zabroni wysylac walentynki do znienawidzonych osob skoro to swieto dla mas??

i prosze sobie nie robic rachunkow sumienia, ze mnie nigdy nikt nie kochal
bo to wogole nie na miejscu jest. i co? mam sie zabic bo sobie o tym przypomnialam
w okolicachc 14-go lutego? hm...jesli mam sie czepiac i jesli faktycznie nikt mnie nie kochal
(w co akurat nie wierze) to chyba wiedzialam o tym wczesniej a nie dopiero dzisiaj?
a ze niedlugo dzien zakochanych to z tej okazji mam popelnic sepuku? a moze harakiri?
bedzie bardziej widowiskowe....i to na tle tych czerwonych serc....

a spedze ten dzien dokladnie tak jak kazdy dzien tygodnia i wcale nie doprowadza
mnie do szalu te smetne historie milosne pobrzmiewajace w kazdej slyszanej tego
dnia piosence, w kazdej operze mydlanej i kazdych wiadomosciach...

a o walentynkach to ja mysle tyle, ze jesli ktos chce je obchodzic to prosze bardzo
(pewnie wiekszosc tych "chetnych" jest akurat zakochana) ale ja poczekam do
natepnych walentynek, kiedy juz moze (czego oczywiscie nie zycze) nie bedziecie tak
zakochani i wtedy Was sie spytam, jak Wam jest dzisiaj radosnie, kiedy widzicie tych
zakochanych....i moze to niektorym uswiadomi ze chociaz my to obchodzimyradosnie
to moze jednak jest obok nas osoba, ktora tego dnia cierpi bardziej niz zwykle...
tak jak w Dzien Matki cierpi ktos, komu wlasnie matka zmarla albo jak obchodzi ten dzien
kobieta, ktora kiedys matka byla ale juz nie jest lub wie ze nigdy juz matka nie bedzie....

to moje refleksje na temat dnia zakochanych i ogolnie po lekturze tego forum...
Obserwuj wątek
    • ja_nek Re: Walentynkom ..... 12.02.02, 12:18
      Saqqara, ale polałaś żółcią.
      Pozwólmy się cieszyć tym, którzy są szczęśliwi.

      Pozdrawiam
      Janek
      • saqqara Re: Walentynkom ..... 12.02.02, 12:25
        a czy ja bronie im sie cieszyc???
        ale skoro ja nie leje swoim smutkiem na prawo i lewo
        bede wdzieczna za rewanz w podobnym stylu....

        ps. tez jestem szczesliwa...bede sama obchodzic TO swieto...

    • forward Re: Walentynkom ..... 12.02.02, 12:20
      Saqqara jesteś najmądrzejszą dziewczyną na tym forze a przytykami buców nie
      przejmuj się wcale. Zawołaj Forwarda jak jakiś skurwiel znów powie tobie coś
      przykrego to zamienię to forum w piekło. A z palantami nie warto dyskutować, bo
      tacy już się urodzili.
      • saqqara Re: Walentynkom ..... 12.02.02, 12:36
        Forward
        robie do Ciebie :))), choc ogolnie mam usta scisniete w kreske, zeby zaczynaja mnie bolec
        od szczekoscisku a na oczach mam bielmo przmieszane z zolcia....


        jednego nie trawie, kiedy ktos mi narzuca jakies piardy...a dodatkowo kaze mi sie
        dostosowac bo wszyscy sie dostosowali...
        zeby to chociaz chodzilo o jakis zbozny cel...ale to?? kpina w zywe oczy.
        • forward Re: Walentynkom ..... 12.02.02, 12:48
          Wiesz że zgadzam się z tobą tu i na innych wątkach. Wkurzyło mnie dwóch facetów
          na wątku o walentynkach, tak poczuli się pewnie że zaczęli udzielać dobrych rad
          i wytykać innych.
          • saqqara Re: Walentynkom ..... 12.02.02, 13:45
            Kto Cie Forward wkurzyl? jakies dwa gostki zakochane po uszka?
            hm...czekaj, tylko niech mnie sie zolc zbierze...zaraz wracam.

            ps. tez sie z Toba zgadzam....to tak na marginesie.
            • forward Re: Walentynkom ..... 12.02.02, 15:10
              Nie wiem czy zauważyłaś jak bardzo temperaturę na forum podgrzały te 11-dniowe
              obchody amerykańskiego święta. Skończyły się niuanse i słodkości, a zaczęła się
              prawdziwa wymiana poglądów. Czasami wręcz brutalna, ale czyż nie takie jest
              nasze życie?
              • saqqara do Forwarda 12.02.02, 15:41
                zauwazylam i ciekawa jestem czy ktokolwiek sie spodziewal ze takie
                "milosne" swieto spowoduje taka burze mozgow....az sie boje kiedy pomysle
                co sie bedzie dzialo w czwartek....apogeum milosci, wszyscy sie kochaja, obejmuja
                Witnej Hjuston znowu zaspiewa "Aj łill alłejs low ju", walentynki na prawo i lewo
                i ciagle ten rozowy banner z tym koszmarnym serduszkiem....
                i do tego wszystkiego ja...no, juz sie odczekac nie moge

                a swoja droga to spostrzezenie i pytanie jedno mam:
                Jestesmy oboje malo "romantycznie" nastawieni do zycia
                to co my do jasnej cholery robimy na forum romantica????
                macochisci ? czy sadysci? a moze jedno i drugie?hm...
                • forward Re: do Saqqara 12.02.02, 15:51
                  Chyba w każdym człowieku tkwią instynkty masochistyczno-sadystyczne. Autorka
                  hiciora aj łil olłejs lawju jest obecnie na etapie uzależnienia od kokainy i
                  jej kariera wisi na włosku,bo life is brutal i full of zasadzkas.
                  Na tym forum jesteśmy solą, bo inaczej wszystko byłoby tu przesłodzone.
                  • maga_ Re: do Saqqara 12.02.02, 18:26
                    ech, forward, słoneczko...
                    ech, saqqara, sloneczko drugie :)

                    nie szkoda czasu? mnei walentynki irytują z powodu obcości i z przymusu
                    okazywania sobie czułości, a przecież specjalnego dnia do tego nie potrzeba...
                    ale nic nie zmienię- zakochani nie pratrzą na to, czy to polskie
                    czy "zagramaniczne".
                    więc właściwie...niech się tym cieszą. i wypada im życzyć, żeby jak najlepiej...
                    dla nas to tylko kilka dni do zniesienia, które nie spowodują w nas wielkich
                    spustoszeń :)) a im da dobre wspomnienia. więc po co żółć?

                    a mnie sól szczypie w oczka...

                    Słoneczka, niech nawet będzie tutaj za słodko, co tam :)
                  • rol_ka Re: do Saqqara 12.02.02, 19:07
                    Wiecie co? Z coraz większym zdziwieniem obserwuję u siebie... obojętność. Dzień
                    jak każdy inny. Do przeżycia, zaliczenia. A cukierkowe parki ani mnie ziębią,
                    ani grzeją.
                    Tylko jeszcze nie wiem, czy cieszyć się z tego powodu, czy może zamknąć się w
                    czterech ścianach i pytać: dlaczego? ;o)
                    • saqqara od saqqary 13.02.02, 09:32
                      jesli chodzi o autorke tego hiciora to moze ona wlasnie spiewala do kokainy?
                      tego nie wie nikt...
                      swoja droga jest to doskonaly przyklad co milosc robi z czlowiekiem
                      kiedys zacieta dziewica czysta ino jak lza, a dzisiaj...eh, szkoda gadac.

                      pewnie, ze szkoda czasu, ale w ten sposob mozemy tolerowac wszystko,
                      bo czasu zawsze bedzie szkoda zeby cos z tym zrobic.
                      Uwazam, ze mam prawo powiedziec co mysle i z wielka przyjemnoscia poleje te zolc,
                      wiem ze tego nie zmienie, bo i tak wszyscy zrobia to, na co maja ochote
                      ale wiem jedno, bicie piany tez czasem przynosi jakies rezultaty.

                      mnie jeszcze obojetnosc na te glupote nie dopadla
                      i poki co, nie dopadnie, jestem z natury spokojna osoba, ale denerwuje mnie
                      kilka rzeczy a jedna z nich jest uszczesliwianie kogos na sile
                      kazda kumpela, ktora idzie ze mna do supermarketu dziwi sie ze nie ogarnal mnie szal
                      kupowania paskudnych miskow i walentynek, nie wazne ze nie mam komu ich dac
                      sam fakt kupienia sie liczy, wczoraj poszlam do supermarketu i co? o malo sie nie zabilam
                      bo jakis idiota postanowil udekorowac caly hipermarket na walentynkowo i powiesil
                      w samym przejsciu prowadzacym na schody ruchome wielkie czerwone ! wstazki, ktore
                      wisialy tuz nad podloga zaslaniajac poczatek ww ruchomych schodow
                      wscieklam sie, pelno toreb w lapach, a ja musialam sie przeciskac przez las dyndajacych tuz
                      nad ziemia czerwonych szmat z namalowanymi sercami. ale czego sie nie zrobi dla
                      "dobra" ogolu.... i jak tu byc obojetnym?
                      W Ameryce, skad te "swieto" do nas dotarlo moglabym zlozyc sprawe do sadu
                      w zwiazku z zagrozeniem mojego zycia, u nas pani sedzina pewnie dostalaby zatoru
                      ze smiechu....
                      Zaczynam kochac walentynki, tyle sie dzieje w moim zyciu...
                      • rol_ka Re: chyba bez sensu juz 13.02.02, 22:22
                        Nikomu nie bronię posiadania własnego zdania. Swoje też wyraziłam - obojętność.
                        Do konkretnego, plastikowego i wymuszonego "święta". Dzień zakochanych, więc
                        niech zakochani go obchodzą. Jeżeli miałabym je obchodzić, to osobiście
                        wolałabym Sobótkę, bo nie dość, że tradycyjnie (wiła wianki....;), to jeszcze
                        aura zdecydowanie bardziej sprzyjająca chociażby nastrojowym spacerom w świetle
                        księżyca.
                        A co do innych dziedzin życia, czaasem chciałabym potrafić być tak samo
                        obojętną. Niestety. Ale są sprawy, na które kompletnie nie mam wpływu i czy
                        zrobię pani w okienku kolejną awanturę, czy też pozgrzytam sobie w duchu
                        zębami, nic to nie zmieni.

                        Czy to siła? Nie wiem. Tak czy inaczej, znów będę musiała podnieśc się i pójść
                        dalej, więc wolę zostawić sobie tę umiejętność, na dzień, który wyjątkowo nie
                        będzie chciał dać się zaliczyć. Czysta kalkulacja.

                        Oak - adekwatność niektórych sformułowań godna podziwu :)
                        • saqqara do Rol_ki 14.02.02, 12:46
                          Jestem za Sobotka jak najbardziej za.. hm.. niestety my Polacy jestesmy
                          specjalistami od innych rzeczy ale od marketignu jakos troche mniej
                          mysle jednak, ze juz wkrotce swieto zakochanych jako nowosc straci
                          na atrakcyjnosci i zacznie byc to normalny dzien
                          wnioskuje to chociazby po ilosci osob za i przeciw...tych drugich jest znacznie wiecej
                          albo Ci pierwsi boja sie odezwac nie majac kontrargumentow ....

                          Zgrzytania zebami nie polecam, niszczy zeby, proponuje promienny usmiech
                          i prosbe o zalatwienie sprawy tak jak sobie Ty zyczysz,
                          obiecuje, ze to pani z okienka bedzie miala zgryz i chora watrobe, sprawdzone i dziala.

                          Zgadzam sie, to nie sila, ale kalkulacja, czy wiecej sie zyska czy tez straci...
                          (o, zaczynam wierszem gadac...hm...) ale czy zawsze nalezy tak skrupulatnie liczyc
                          wlasne emocje? a moze by tak isc na zywiol? chociaz od czasu do czasu?
                    • Gość: oak Re: do ... sobie a muzom ))))) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.02, 11:49
                      „ ... dzień podobny do dnia, rano praca, wieczorem do dna. Nauczyłem(am) się
                      żyć tak by piękny wydawał się świat....”... tylko skąd ten niepokój... te
                      dylematy... czy to dobrze czy źle ... a jak się z tym czujesz ????
                      ... może to tylko obawa że, ktoś pokaże palcem: >>> „oto cynik ukrzyżuj go ...”
                      .. a dlaczego kolejny dzień do zaliczenia, nie może być zaliczony na
                      plus ??? .... czy ktokolwiek ma prawo zarzucać komukolwiek obojętność bo to czy
                      tamto święto ma się gdzieś i wywołuje ono jedynie ironiczny uśmiech na
                      twarzy ....
                      ... a może to nie obojętność, tylko siła co pozwala wierzyć w coś wielkiego, a
                      jednocześnie pozwalająca obojętnie przejść obok jeszcze jednego substytutu ...
                      chwilowej ucieczki w imitację, ... siła nie pozwalająca nazywać: „wody -
                      winem”, „sympatii – miłością po grób”, „rozczarowania - klęską”, „upadku –
                      śmiercią”. Może tylko poznałaś już równanie, które mówi że, nie ważne ile razy
                      w życiu się przewrócisz, ważne czy ciągle potrafisz wstać.
                      Nie znam przyczyn Twej „obojętności” Rol_ko, więc tak sobie tylko
                      pogdybałem.... za co z pewnością )))) dostanę zasłużoną kontrę )))) z „ust”
                      Twej egipskiej rozmówczyni )))))))))))).
                      Miłego dnia obu Paniom )))))))))))).
                      • saqqara muzom ...... 13.02.02, 13:06
                        oak, ladny masz usmiech :)) i ladnie bawisz sie slowem...
                        za ladnie....za duzo zawijasow jak dla mnie...ja prosta kobieta jestem ;)

                        no a teraz zasluzona kontra...;)

                        "obojetnosc" to dla mnie pewna odmiana slodkiego lenistwa,
                        nie wiem co zrobic wiec toleruje, ironicznie do tego podchodze
                        bo szkoda mi sil, czasu, odwagi, zeby cos z tym zrobic, bo uwazam, ze jest to
                        zwykla walka z wiatrakami, po co sie meczyc i pocic, nie lepiej popatrzec z boku?
                        a moze ktos to zrobi za nas? takie to proste...

                        i nie wazne czy jest to obojetnosc wobec smierci dzieci w Afryce czy tak glupiego
                        swieta jak walentynki, nie wartosciujmy problemu, wazna jest skala naszych emocji
                        oczywiscie ktos powie, "jak porownywac problem tych dwoch spraw
                        jak sie maja szkaradne, infantylne serca z pluszu do tragedii ludzi?" nijak sie maja
                        i ja mam tego swiadomosc ale mam rowniez swiadomosc ze w jednym i drugiem przypadku
                        nie reaguje ironicznym uniesieniem brwi, ale probuje cos zrobic..
                        wiem ze i w jednej i drugiej sprawie nie moge zrobic wiele, ale probuje
                        tym textem wyrazajacym moja opinie pokazac ze jestem tego swiadoma...
                        swiadoma braku obojetnosci...

                        obojetnosc to sposob na spokojne zycie, ale czy warto?
                        czy zyjac obojetnie nie mamy wrazenia ze zyjemy po lebkach, powierzchownie?
                        zadnych glebszych doznan, dzisiaj obojetna wobec braku masla w sklepie
                        jutro wobec kolejnego ataku terrorystow...niby daleka droga, ale kto powie
                        ze jej nie przebedziemy zyjac w obojetnosci?
                        rzuca mi sie na mysl slogan "zyj pelna piersia"..

                        nie zarzucam nikomu obojetnosci, kazdy zyje jak chce
                        kazdy traktuje walentynki tak jak mu sie podoba
                        i mimo ze jest to jedynie symbol zlego smaku i kiczu to jednak nie mam zamiaru powiedziec
                        "ok, niech bedzie, podoba sie Wam, mnie rowniez sie podoba "
                        nie mam zamiaru chodzic na latwizne.

                        ufff, taki durny temat a tak powaznie sie zrobilo....
                        • forward Re: muzom ...... 13.02.02, 13:24
                          Zawsze byłem odrzucany i dostawałem solidnego kopa w dupę niezależnie od tego
                          czy byłem miły czy też wstręciuchem. Dla mnie obojętność to nawyk który chroni
                          mnie przed ślepą wiarą w coś co i tak nie nadejdzie.
                          • saqqara Re: muzom ......cd. 13.02.02, 13:43
                            Forward
                            zaden ze mnie psychoanlityk a jesli mam z nim cos wspolnego to pozadanie
                            do tej slawnej kozetki, on ze zwgledu na mamone, a ja na koniecznosc...

                            ale jednego nie widze "Forward=obojetnosc"..
                            na cynizm sie zgodze, z wielkim bolem, nie ukrywam, ale obojetnosc?
                            mozesz mi dac po uszach, bo to nie moja sprawa, ale jesli w Tobie byloby
                            chociaz troche obojetnosci (a twierdzisz ze masz jej ogromne poklady)
                            to siedzialbys cicho i sie ze wszystkimi zgadzal, a z tego co widze, to Ty
                            robisz zupelnie odwrotnie....
                            hm..obojetnosc wobec konkretnej sprawy wchodzilaby w rachube
                            ale to wtedy nie obojetnosc, ale raczej rezygnacja...
                            co Ty na to? jesli pcham paluchy tam gdzie nie trzeba to stuknij.
                            • forward Re: muzom ......cd. 13.02.02, 14:03
                              Saqqara masz rację chyba jestem mieszanką cynizmu z rezygnacją. Tak pomyliłem
                              obojętność z rezygnacją, ale w kontekście obchodów świat Walentego rezygnacja z
                              zakupów lub wysyłki oznacza obojętność.
                              • saqqara Re: muzom ......cd. 13.02.02, 14:24
                                Forward
                                ja widze male swiatelko w tunelu, to piatek, ktory zbliza sie wielkimi krokami
                                piatek wyczekiwany bo to bedzie juz po.... a poza tym to bedzie dzien przed weekendem.
                                A jak pomysle ze spedze TEN wielki dzien sama, bez koniecznosci kupowania pierdolek,
                                wychodzenia z osoba (niekoniecznie juz tak "ukochana") gdzies tam i bez mizdrzenia
                                sie na przystanku autobusowym bo "dzisiaj ten dzien" to az mi sie na sercu milej robi.
                                o cholera, znowu zolc.... ;)

                                • forward Re: muzom ......cd. 13.02.02, 14:31
                                  Mnie też aby do piątku.Co nieco przepłoszyliśmy walentynkowiczów, a szkoda, bo
                                  poczytałbym sobie co nieco o cudzie miłości i rad jak znaleźć sobie dziewczynę
                                  przez komputer.Dla mnie to rozrywka.
                                  • saqqara Re: muzom ......cd. 13.02.02, 14:42
                                    hm...fakt, udalo nam sie dzien przed walentynkami przystopowac
                                    caly ten zamet, ale ja nie zaluje... a znajac zycie juz w piatek wszystko
                                    wroci do normy i bedziesz mial tej lektury skolko ugodno ;)

                                    jesli natomiast chodzi o znajdywanie w necie, nie tylko dziewczyny
                                    to mam na ten temat prywatne zdanie....i to juz rozrywka nie jest.
                                    • forward Re: muzom ......cd. 13.02.02, 15:20
                                      Ja też mam prywatne zdanie na ten temat. Zdradzę jedynie że tą drogą dostałem
                                      takiego wirtualnego kopa, który przypomniał mi o tym dużym z rila.
                                      • saqqara Re: muzom ......cd. 13.02.02, 15:47
                                        Ja wychodze na zero pod wzgledem kopow. Sama dostalam i oddalam.
                                        Nie ma jak rownowaga w przyrodzie.
                                        No a ogolnie to fajnie jest....nie zaprzeczam.

                                        • forward Re: muzom ......cd. 13.02.02, 15:53
                                          Zdecydowanie przegrywam 1:0.Czas na przerwę i zmianę strony boiska.
                                          • saqqara Re: muzom ......cd. 13.02.02, 16:00
                                            pozwolisz, ze sobie posiedze na trybunach?. Obiecuje, ze bede Cie dopingowac
                                            z calych sil swoich.

    • kwiatka Re: Walentynkom ..... 12.02.02, 13:56
      :-)
      w ubiegłym roku , podrzuciłam mojemu szefowi walentynkę- lubie faceta, a niech
      ma pomyslałam sobie, tyle tylko, ze szef przez cały dzień nie widział jak się
      zachować, zrywałam boki, i chyba z ogromną ulgą poszedl w koncu na lunch, z
      ktorego wrocil dopiero dnia nastepnego, a był to juz dzień "normalny", w tym
      roku dam sobie spokoj, bo to juz nie bedzie takie zaskoczenie jak w ubieglym
      roku
    • forward Re: Walentynkom ..... 13.02.02, 16:08
      Gram dla takich właśnie kibiców jak Ty, pierwszą bramkę zadedykuję Tobie.
      • saqqara Re: Walentynkom ..... 14.02.02, 12:48
        mam juz pompony dla chirliderki i dosc skape szorty w kolorze red.
        z tylu wielkie serce .. tak troche ponizej plecow,
        nogi same sie rwa...na muzyke czekam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka