Dodaj do ulubionych

O milosci inaczej.....

27.02.02, 13:41
Wiem, ze jestesmy na romantice, gdzie sie pisze o milosci, ktorej
pragniemy, o najwiekszej milosci naszego zycia, o milosci niespelnionej,
o tym czy sie oplaca czy nie oplaca kochac, czesc umiera z milosci,
czesc umiera, bo tej milosci nie zaznala,
ba niektorzy glosno wyrazaja swa watpliwosc,czy milosc wogole istnieje...
A ja bym chciala o milosci inaczej zatem:

Temat: Milosc jest ogolnie do bani.

Rozwiniecie: Milosc jest ogolnie do bani poniewaz:

Na jej poczatku, w trakcie i na zakonczenie czlowiek sie szarpie jak glupi, zeby cos uzyskac.

Najpier trzeba ukochana/ukochanego znalezc, biegamy po swiecie jak kot z pecherzem
i szukamy odpowiadajacego nam pod wzgledem fizycznym i psychicznym osobnika.
Niektorzy zadowalaja sie jedynie dopasowaniem nr 1, inni tylko nr 2. Zatem widac, ze panuje
spora dowolnosc w wyborze. Kiedy juz znajdujemy ofiare, osaczamy ja na wszelkie mozliwe
sposoby, gnebienie w postaci milosnych listow, telefonow, smsow i maili (te ostatnie zdobycze
techniki sa cool) potrafi czasem
zmiekczyc najtwardsze serce. W miedzyczasie doprowadzmy siebie do stanu, ktory znajdzie
najwieksza aprobate w oczach ofiary. O kobietach nie musze mowic, wszyscy wiemy jak to
wyglada: depilacje, silownie, fryzjerzy, kosmetyczki, salony pieknosci (niektorym naprawde to
nie pomoze, a jednak...), odtluszczanie, odchudzanie plus zatruwanie zycia innym
opowiadaniami o swoich klopotach. Panowie zastanawiaja sie co zrobic ze swoim brzuszkiem
(innych wad fizycznych zazwyczaj nie posiadaja;), kombinuja czy pozbyc sie swojego "czarnego
notesiku" z telefonami dawnych ukochanych i jak wytlumaczyc kumplom od piwa, ze bedzie sie
dla nich mialo mniej czasu. Widac zatem ze juz sam poczatek to wyprawa krzyzowa....

Nastepuje faza nr 2, czyli ciag dalszy. Milosc wielkim wysilkiem zostaje zdobyta, ale to nie
jest koniec naszych udrek. Nadal musimy dbac o swoj wyglad bardziej niz zazwyczaj, utrzymywac
swojego wybranka w przekonaniu, ze nie lubimy piwa, choc marzymy o tym zeby z kolezanka z pracy
wyskoczyc gdzies do knajpy... przy okazji moze sie zdarzy jakis maly podryw.. Pitrasimy w kuchni
chociaz mamy do gotowania dwie lewe rece i modlimy sie, ze moze sie uda wyskoczyc na miasto
i w ten sposob unikniemy oskarzenia o umyslne otrucie. Nie mamy czasu na kolegow,
sex z jedna osoba zaczyna nam sie nudzic, mamy ciagle rozterki moralne, czy mozna, czy nie
mozna, czy wypada, a co on powie na to, a co ona sobie o mnie pomysli, czy on/ona mnie jeszcze
kocha, czy mnie zdradzila, dlaczego on zaczyna sie spozniac, dlaczego ona kupila sobie nowe
majtki, ona sie perfumuje bardziej niz zwykle... itd.


Etap 3, czyli jak sie rozstac, zeby nie dostac po pysku.... to jest dopiero wysilek na miare
Syzyfa, cokolwiek nie zrobimy i tak bedzie zle, kazda rzecz zostanie poddana ostrej
krytyce, zaczynamy szarzec w oczach, przestajemy o siebie dbac, trujemy na prawo i
lewo, jak nam jest zle, mamy ciagle watpliwosci, ze moze jednak nalezy postarac sie
to uratowac, a moze juz nie warto, tracimy wiare w siebie, nikniemy w oczach...
wyciagamy "notesik" z numerami, okazuje sie, ze polowa ex nas nie pamieta,
reszta zyje w "szczesliwym zwiazku i ma trojke dzieci".... a tu zblizaja sie Walentynki
i nie mamy pod reka nawet kota, zeby mu powiedziec, jak go nienawidzimy.....

Podsumowanie: milosc jest NAPRAWDE ogolnie do bani i juz.

ps. to nie zółć, to proste wnioski oparte na doswiadczeniach, niekoniecznie wlasnych.
Obserwuj wątek
    • kropka! Re: O milosci inaczej..... 27.02.02, 13:49
      zgadzam się z Tobą, masz w 100% rację.ładnie to napisałaś.
      • ja_nek Re: O milosci inaczej..... 27.02.02, 14:10
        Mimo, że jestem idealistą muszę przyznać, że czasem tak się dzieje.

        Pozdrawiam
        Janek
        P.S. Życzę wszystkim połączenia obu wariantów w mieszankę mocną tak, żeby nie
        dało się wytrzeźwieć i dojść do trzeciego stadium
    • mathildae Re: O milosci inaczej..... 27.02.02, 14:35
      ok, saqqara, trzeba Cie najzwyczajniej w swiecie zabrac na wino, wodke albo po
      prostu mocna herbate i....
    • Gość: anselmo Re: O milosci inaczej..... IP: *.aktivist.pl 27.02.02, 15:32
      o w pizdu!
      dobrze powiedziane na maxa!
      a najbardziej mnie wkurza, że ciągle trzeba się dla lasek zmieniać, bo to im
      nie odpowiada, albo tamto, trzeba udawać, że coś się lubi, choć ma sie to
      głęboko w dupie, a wszystko po to, żeby mieć spokój i od czasu do czasu
      przelecieć swoją partnerkę w pozycji "bożej", przy zgaszonym świetle, myśląc
      jednocześnie o jakimś dzikim i niezobowiązującym seksie...
      po drugie milość rujnuje finanse....
      po trzecie te ciągle nie rób tak, a tak. setki malych pretensji co człowieka do
      szału doprowadzają....
      laskom i tak źle i tak nie dobrze...nie dogodzisz...

      cóż a mimo od niepamiętnych czasów my faceci się za wami babki uganiamy i
      tracimy dla was głowe...wiedząc, że jestescie dla nas mogiłą:-)))
      • kropka! Re: O milosci inaczej..... 27.02.02, 15:41
        cóż nic dodać nic ująć, samo życie...
        • motor Re: O milosci inaczej..... 27.02.02, 15:58
          Rewelacja - choć fakt nie do uniknięcia
          • forward Re: O milosci inaczej..... 27.02.02, 17:45
            A jednak niektórym udaje się, ciekawe dlaczego?
            • Gość: cholka Re: O milosci inaczej..... IP: *.wroc.gazeta.pl 28.02.02, 14:18
              forward napisał(a):

              > A jednak niektórym udaje się, ciekawe dlaczego?

              No wlasnie dlaczego niektorym sie udaje? Bo chca tego tak bardzo ze sie udaje?
    • chudyy a ja to widzę tak 27.02.02, 18:04
      że szukać należy przyjaźni i erotyzmu w jednym, a o miłości zapomnieć.
      Przyjaciel nie nawija krzywo, nie chce zmieniać, on lubi za to jakim się jest,
      no może nie na 100%, ale tak to widzę.
      z drugiej strony, czyż nie mało facetów koniecznie jakąś dziewczynę chce mieć
      tylko dla ciała? to i potem żale, pretensje jak się fiutem tylko myśli
      co nie znaczy, że ja taki doskonały, wiem com sam spieprzył ;-)
      • Gość: Pom Re: a ja to widzę tak IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.02, 01:21
        Ano właśnie. Dobrze powiedziane z tym małym ale, o ktorym wspomniał Chudy!!!
        Jestem za miłością ale poproszę miłość o opcją "przyjaźń i tolerancja".
        I też wiem, com spieprzyła.:)
    • saqqara Re: O milosci inaczej.....c.d. 28.02.02, 11:05
      Milosc nie kojarzy mi sie jedynie z pasmem udrek, ale kiedy zedrzemy
      te zwyczajowo przyklejona etykietke "milosnych uniesien" to zostaje
      nam szara rzeczywistosc, ktora wyglada tak jak wyglada...
      Milosc moze byc piekna, co nie znaczy, ze jest ona piekna sama
      z siebie, aby milosc byla uczuciem pieknym i wartosciowym to sie
      trzeba natyrac jak maly osiolek... i tu dochodze do najwazniejszego...

      Moze nasze porazki biora sie stad, ze nie wkladamy wystarczajaco duzo
      wysilku, aby te wspaniala milosc znalezc, utrzymac lub stracic w
      pieknym stylu, wspomnienie ktorego do konca zycia bedzie na naszych
      twarzach wywolywac jedynie mile mysli.... Rzecza oczywista jest, ze
      w miare uplywu czasu gina w lukach naszej pamieci rzeczy wstretne i niemile
      (niektorzy sie na to lapia i proboja robic wielkie "comebacki")a
      pozostaja jedynie te wspaniale i sympatyczne, ale takie jest zycie
      i nic na to nie poradzimy...

      Standardowo olewamy wszystko co sie da, lezymy rozwaleni na kanapie
      z puszka piwa w lapie i czekamy, az wielka milosc do nas przyjdzie
      i odwali za nas cala robote. Oczywiscie, jesli nic z tego nie
      wyjdzie, to najczesciej mamy pretensje nie do siebie, tylko do tej
      drugiej osoby, zycia, ludzi, pogody, rzadu i Bog wie, czego jeszcze....

      Cecha naszego pokolenia jest "tylko sie nie przejmowac", nie wazne, ze
      nam sie zycie wali na glowy, mamy miny maczo i kazdy, nawet niepalacy,
      wyglada jak James Dean z petem wiszacym lekcewazaco w kaciku ust....
      A moze by tak zebrac dupska w troki i sie troche zmeczyc? nie czekac
      co nam przyniesie kolejny dzien, nie narzekac i nie plakac, utyskiwac
      na wrastajacy paznokiec, tylko zlapac pion i zaczac cos robic...

      Uwielbiamy narzekac, to cecha narodowa Polaka, im wiecej narzekania
      tym lepiej sie czujemy.... wylazi to z nas na kazdym kroku.
      W sumie dobrze, cos nas laczy, moze nie jest to tak pozytywne jak
      amerykanskie kip smajling, ale zawsze cos.... wracajac do tematu..

      Ze mnie taka expertka od milosci jak z koziej dupy traba, dotas wiecej
      porazek niz zwyciestw, widac podoba mi sie wracanie na tarczy.... ale
      zaczynam dostrzegac pewne rzeczy, ze byc moze (powtarzam byc moze)
      wina, wieksza wina lezy po mojej stronie. Wygodniej mi lezec i czekac
      oraz wsciekac sie na kogos, ze nie dzwoni nie pisze i nie dba, niz
      zrobic cos samej... ot tak. Jasne, moze narazimy sie na smiesznosc, bo sie
      okaze, ze ta druga strona nie pamieta juz naszego imienia, ale wtedy
      bede mogla spojrzec sobie prosto w twarz przy pomocy lustra i powiedziec
      "kochana, to nie twoj czas, nie wyszlo, ale zrobilas co moglas,
      nastepnym razem ne powtozysz tego bledu, ale pewnie zrobisz kolejny"...
      Uczymy sie jednak przez cale zycie...
      Jedni mieli szczescie i na progu swojego doroslego zycia spotkali
      milosc do grobowej deski, ja jednak smiem twierdzic ze tak sie stalo
      "bo glupi ma zawsze szczescie"... Jestem jednak pewna i tego, ze nawet
      ci szczesciarze po zlapaniu na haczyk swojej drugiej polowki nie spoczywaja
      na laurach, tylko pielegnuja te milosc najlepiej jak sie da... nie kazdemu
      sie to udaje, ale nikt z nas nie jest doskonaly...

      Nie wiem, czy mocna herbata bedzie dla mnie "lekarstwem na cale zlo"
      ale Mathildae, chetnie skorzystam, powiedz tylko jak i gdzie...

      Pozdrawiam wszystkich... idealistow i nie tylko :))
      • mathildae Re: O milosci inaczej.....-saqqara 28.02.02, 13:44
        saqqara, pisze Ci mail'a
        • saqqara Re: O milosci inaczej...-mathildae 28.02.02, 15:08
          odpisalam :))
    • Gość: oak Re: O milosci inaczej..... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.02, 14:40
      Motto: „z uwagi na to że ewentualna krytyka mogłaby się pojawić, należy zrobić
      tak ażeby jej nie było, tylko poklask i akceptacja” ... tak wiele się
      zmieniło, ..... żeby nic się nie zmieniło. )))) ...

      Temat: Miłość jest ogólnie bardzo fajna – do bani są nasze oczekiwania wobec
      niej.

      Rozwiniecie: Miłość jest ogólnie bardzo fajna ponieważ:

      nawet niedorozwiniętym uczuciowo - daje się poznać, ))))))

      Podsumowanie:

      A w której fazie ( 1,2, 3 ??? ) występował motyw miłosny bo bardzo
      lubię „przeminęło z wiatrem”, ale wzrok już nie ten, to chyba coś przeoczyłem i
      bardziej mi to wygląda na „polowanie na czerwony październik”, no
      ewentualnie „one brigde too far...”

      Odpowiedzi proszę przesyłać na adres
      bruce_lee_marvin@trzecie_łóżko_do_prawej.Pavulon-B.tworki.nad.w.pl
      lub tez można zamieścić na stronie www.całe_życie.z........wariatami.w.rp
      Najlepsze odpowiedzi nagrodzone zostaną weekendem w Dżalalabadzie, przelot na
      własny koszt liniami lotniczymi „Tomahawk full of love & peace”.

      .... aha jakby kto znalazł mój notesik z telefonami, to proszę nie dzwonić do
      Frani, to moja ciotka .... i tak jest głucha.... i ma niewydepilowany
      tors )))))))
      Przypisy:
      (dot. części drugiej ) „uwielbiamy narzekać” - ... i kto to mówi 3 ))))))
      (dot. całości tematu) „każdy kto złorzeczy wszystkim kobietom / mężczyznom, tak
      naprawdę złorzeczy tylko jednej / jednemu. Howgh !
      ( osobisty ) „standardowo olewamy” – ależ ... no no proszę, prosze.... nie
      poznaję koleżanki, jak to ludzie szybko się zmieniają ))))))

      .... cholera, dość tych śmichów, bo mi ten pet wyleci z kącika ust

      ps. to nie żółć - to krew mnie zalewa )))))) bo takie proste wnioski, to
      najlepsza droga do prostaty. )))))

      • mathildae Re: O milosci inaczej..... 28.02.02, 15:17
        sie Quercus naszprycowales RedBull'em i prochami, oszukales siostre Ratched,
        prysnales na wolnosc i teraz rozrabiasz jak pijany zajac;)
        ale Tys ani Lee Marvin, ani Jack Nicholson, im nie dorownasz, wiec dosiegnie
        Cie karzaca reka sprawiedliwosci, czyli terapia grupowa pod przewodnictwem
        uroczej siostry R.
        ps. elektrowstrzasy jeszcze sa stosowane....;O)
        • motor Re: O milosci inaczej..... 28.02.02, 15:24
          Zaczyna się robić całkiem śmiesznie - proszę o ciąg dalszy wywodów
      • saqqara Re: O milosci inaczej..... 28.02.02, 15:27
        hehe, oak, dzieki, dawno nie oplulam monitora ze smiechu ;))


        Aby dyskusja byla z sensem to postaram sie wyplatac z rekawow,
        odpedzic napalonego hitlera, ktory ciagle zaglada mi pod kaftan i
        dorwac do kompa, ktory nonstop jest oblegany przez napoleona...
        no juz...

        A jakie ja mam oczekiwania wobec milosci, ktore sa do bani? bo nie kumam?
        ze chce zeby ktos mnie przytulil? powiedzil "nie martw sie, bedzie ok"..
        byl, kiedy mi kogos bardzo potrzeba? wiem, wiem, mama tez moze to zrobic, ale
        powiem slogan stulecia... " to nie to samo"....
        O jakich oczekiwaniach do bani stukasz? chyba ze nie podciagnelam
        mojego iq do poziomu z sali nr2... poczekaj, podkrece sie...ok, juz lepiej...


        No tak, niedorozwiniety uczuciowy pozna smak milosci?
        a skad on niby bedzie wiedzial ze to milosc, skoro jest niedorozwiniety?
        poprosze albo o wyjasnienie pojecia "milosc" z opisaniem wszystkich
        symptomow wskazujacych na jej wystepowanie, albo na opisanie osoby
        niedorozwinietej uczuciowo...aha ,i powieddzenie ze ta osoba jestem ja
        saqqara fcale mnie nie usatysfakcjonuje..;)

        Motyw milosny byl we wszystkich trzech fazach, nie widac?
        przeciez te etapy az ociekaja miloscia ...... ;)

        Hehe, a czy ja powiedzialam ,ze nie lubie narzekac?
        ja to robie nagminnie, wrecz plawie sie w narzekaniu...;)
        mozna powiedziec ze na drugie mam "Narzekanie" przez wielkie N ;)

        I zgadzam sie, ze u mnie pod slowem "wszyscy", "ogol", "ludzie" kryje
        sie jedna mala wesz, ktorej nalezaloby zrobic wiwisekcje na stojaco
        i to bez znieczulenia..;) i ze na niej jedynie opieram swoje ostatnie
        odczucia wzgledem "milosci", ale innego wyjscia nie ma bo:
        nie mam szans w ciagu mojego calego zycia, nawet gdyby ono trwalo
        i 200 lat na zwiazki malzenskie/romasowanie/sex z wszystkimi
        facetami, jacy zyja (przepraszam PAnie, gustuje w facetach:))
        i dlatego swoje spostrzezenia wobec zjawiska "milosci"
        moge opierac na doswiadczeniach z pojedynczymi jednostkami..;)
        prosze nie pytac, jak bardzo "pojedyncze" jednostki to byly ...;)
        wypre sie ;)


        Tak, olewanie, tu sie podlozylam... mam jednak nadzieje, ze Ci
        milo bylo...;)
        a wracajac do tematu..... tylko krowy nie zmieniaja zdania, tak mysle ;)
        A ja wzielam do serca Twoje zdanie na temat olejstwa i zaczelam
        wierzyc w ten slodki typ lenistwa... slabo mi na razie idzie,
        co widac po moim marudzeniu na forum, ale mysle ze sie w koncu
        zbiore i .... oleje te milosc cieplym prostym siunkiem...;)


        Pet polknelam, nawet nie wiem kiedy, moze w momencie zakrztuszenia sie
        na poczatku.... czy zjedzone filtry od peta zabijaja?
        chcialabym dozyc tego momentu, kiedy mnie w koncu ta wielka milosc
        znajdzie......
        na razie leze na kanapie z piwem w lapie i olewam..;) bardzo ...;)

        ps. to nie żółć, to pot... poce sie na mysl o prostacie..
        u mojego przyszlego wybranka serca....;)))

        Z blogoslawionym pozdrowieniem z sali B, pierwsze pietro...;)
        oooo, kaftanik, jaki twarzowy...;)
        • Gość: oak Re: O milosci inaczej..... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.02, 08:35
          ... a nie mówiłem doktorku, że rozwiązywanie mi rękawów, to poroniony
          pomysł ... te wasze humanitarne eksperymenty, .... zachciało wam się tego
          milczenia owiec, konowały......to macie teraz ))))))

          >"Aby dyskusja byla z sensem..."<

          .. a gdzieś Ty tu jakaś dyskusję widziała co !!!... nie dziwota że Cię z
          pawilonu B do A nie chcą przenieść, ciągle te omamy wzrokowe, co ? )))))
          ... ta „dyskusja” sensu nie ma .. produkujesz się dziewczyno, kombinujesz,
          wymyślasz i co...
          ... milcząca aprobata

          ... jeśli zawsze takie zaangażowanie ... to ja się nie dziwię, że "wszystko
          jest do d.."

          jeszcze tylko po czepiam się słówek i tyle:

          po primo primo: co masz do połykania mojego peta, sama se znajdź ))))))

          po secundo primo:

          >"Milosc nie kojarzy mi sie jedynie z pasmem udręk, ale kiedy zedrzemy
          te zwyczajowo przyklejona etykietke "milosnych uniesien" to zostaje
          nam szara rzeczywistosc, ktora wyglada tak jak wyglada..."<

          - tu cię boli,
          bo nie można przesiedzieć (fizycznie się nie da), całego życia w knajpie,
          kinie, czy przebalować w łóżku
          Bo jak się zdobywa to się widzi tylko go/ją od czasu do czasu, z przerwami na
          siłownie, fryzjerki, kosmetyczki, perfumerie, salony mody, rauty, kręgle, piwo,
          igrzyska i .... wie co jeszcze. A potem ... to już trzeba tak przyziemnie jeść,
          pić i sr.... . Pewnie, totalna dekadencja, trzeba każdego ranka robić krzywy
          zmęczony ryj, bo przecież, "ja się tak poświęcam" ...... - i zdycha ta
          pokraczna miłość zamieniona na kartę odbijaną przy drzwiach,
          bo przecież nie można pokochać tej całej szarej otoczki związanej z fizjonomią,
          ... ciało-TAK ( a jakże, najlepiej zawsze wydepilowane, wygolone, wypachnione,
          ładnie opakowane, tylko bron Boże zmęczone, upocone, czy po prostu bez tej
          iskry co kiedyś, /w końcu nie po się pracuje żeby się męczyć/ )
          potrzeby ciała - NIE, bo to takie szare i ułomne. )))
          / może się rozejrzyj w KODAK'u, w końcu KODAK to kolor /)))))))

          - to są właśnie oczekiwania do bani, to jest właśnie ta chora wyobraźnia, co
          wydaje się jej... że się ustatkuje, zmieni, zmądrzeje, spoważnieje (tylko po
          jaką cholerę?)... przestanie chlapać.... przestanie szlajać się po
          dyskotekach ... albo że jest w stanie nie spać przez miesiąc bo przecież przez
          te piękne 3 noce co spędziliśmy razem, nie zmrużył(a) oka ani na chwilę.
          .. całujemy królewnę (księcia) a ona(on) zamienia się w żabę .... a takie miał
          (a) piękne oczy )))))))))
          / i dlaczego ta gnida,. nie lata cały dzień w garniturze, jak w „klanie” ))),
          przecież nawet kran można naprawić w garniturze od YSL, ... no skoro ja
          odkurzam w kreacji Niny Richi /
          ... takie wyobrażenia wcale nie są romantyczne,.... to jest fiction !!!! bez
          jakiegokolwiek nawet sience uzasadnienia.
          / jak to mawiają moi lekarze to gupota przez duże GU /

          Koniec kwestii !!! no more loone toones today !!!!

          Pierdziele... też mi się odechciało !!! ...co mi tam świat ... niech se sam
          poznajduje odpowiedzi na te swoje zagadki... torowisko wolne... najbliższy
          tramwaj za 15 minut ... zeżryjcie mnie muchy...

          ......albo nie .... pojadę sobie na weekend, o! zmienię dietę na - menu
          siedmioskładnikowe / szesciopak piwa + gazeta / i se idę,
          w końcu dostałem przepustkę, )))))))) za dobre molestowanie ... ups sprawowanie
          oczywiście ! ale "ja tu .. jeszcze wrócę" )))))))) Nu !! zajcy pagadi !!!

          Aloha. Miłego weekenda wszem i wobec ))))))))

          ...siostro już jestem gotowy, ... że co, że lekarz nie podpisał,
          ale... ja musze - ja jadę z takimi śniadymi kolegami do hameryki na polowanie w
          jakimś bushu,
          nawet prowiant na statek już kupiłem, o tu mam ... siostra tak nie potrząsa bo
          jeszcze wypadnie i się stłucze ... że co ? na jaki statek ? ... na
          Titanic’a .... ale będzie balanga ...... zalejemy się wszyscy w trupa.)))

          ps. To nie żółć – to baltic’u fale... zaleją żale ))))))))

          • saqqara Re: O milosci inaczej..... 05.03.02, 15:52
            do jasnej anielki, nie bedzie dyskusji??? nie bedzie?
            tylko zmowa milczacej aprobaty? no nie, znowu zaszczyk?
            ja nie chce, nie!! ;))
            0k, uciade do kompa, ok, nastukam to co trzeba tylko
            zabierzcie mi tego hitlerka, co mi ciagle pod kaftan zaglada
            nie mam dzisiaj majtek, uprzedzam..;)

            > >"Milosc nie kojarzy mi sie jedynie z pasmem udręk, ale kiedy zedrzemy
            > te zwyczajowo przyklejona etykietke "milosnych uniesien" to zostaje
            > nam szara rzeczywistosc, ktora wyglada tak jak wyglada..."<
            >
            > - tu cię boli,
            > bo nie można przesiedzieć (fizycznie się nie da), całego życia w knajpie,
            > kinie, czy przebalować w łóżku
            > Bo jak się zdobywa to się widzi tylko go/ją od czasu do czasu, z przerwami na
            > siłownie, fryzjerki, kosmetyczki, perfumerie, salony mody, rauty, kręgle, piwo,
            >
            > igrzyska i .... wie co jeszcze. A potem ... to już trzeba tak przyziemnie jeść,
            >
            > pić i sr.... . Pewnie, totalna dekadencja, trzeba każdego ranka robić krzywy
            > zmęczony ryj, bo przecież, "ja się tak poświęcam" ...... - i zdycha ta
            > pokraczna miłość zamieniona na kartę odbijaną przy drzwiach,
            > bo przecież nie można pokochać tej całej szarej otoczki związanej z fizjonomią,
            >
            > ... ciało-TAK ( a jakże, najlepiej zawsze wydepilowane, wygolone, wypachnione,
            > ładnie opakowane, tylko bron Boże zmęczone, upocone, czy po prostu bez tej
            > iskry co kiedyś, /w końcu nie po się pracuje żeby się męczyć/ )
            > potrzeby ciała - NIE, bo to takie szare i ułomne. )))
            > / może się rozejrzyj w KODAK'u, w końcu KODAK to kolor /)))))))
            >
            > - to są właśnie oczekiwania do bani, to jest właśnie ta chora wyobraźnia, co
            > wydaje się jej... że się ustatkuje, zmieni, zmądrzeje, spoważnieje (tylko po
            > jaką cholerę?)... przestanie chlapać.... przestanie szlajać się po
            > dyskotekach ... albo że jest w stanie nie spać przez miesiąc bo przecież przez
            > te piękne 3 noce co spędziliśmy razem, nie zmrużył(a) oka ani na chwilę.
            > .. całujemy królewnę (księcia) a ona(on) zamienia się w żabę .... a takie miał
            > (a) piękne oczy )))))))))
            > / i dlaczego ta gnida,. nie lata cały dzień w garniturze, jak w „klanie&#
            > 8221; ))),
            > przecież nawet kran można naprawić w garniturze od YSL, ... no skoro ja
            > odkurzam w kreacji Niny Richi /
            > ... takie wyobrażenia wcale nie są romantyczne,.... to jest fiction !!!! bez
            > jakiegokolwiek nawet sience uzasadnienia.
            > / jak to mawiają moi lekarze to gupota przez duże GU /
            >
            > Koniec kwestii !!! no more loone toones today !!!!

            Tu mnie boli? o matko, nie tylko tu, wszedzie mnie boli, ale do tematu wracajac...

            jasne, ze moim marzeniem nie jest facet w garniturze od YSL naprawiajacy
            mi zlew, ale mlody i rosly byczek ze zlotym lancuchem na szyi, do tego
            dres marki "bez marki" i rozdeptane biale adidady. A po co ma sie myc?
            zaoszczedzimy na kupowaniu srodkow na robaki, wystarczy ze podniesie
            ramie do gory... wow! Nina richi? ja zawsze preferuje lokalne dziewiarstwo
            dlatego zawsze kupuje u ludow o skosnych oczach... ta dzianiana, ten kroj,
            ta indywidualnosc strojow....;)

            Nie wpadajmy ze skrajnosci w skrajnosc... moje zdzieranie etykietki
            mialo na celu pokazac/przypomniec ze milosc to nie jest samo lazenie po
            lakach o wschodzie slonca po rosie i intonowaanie piesni milosnych rodem
            a'la Pigmeje, jest takze! ta druga strona medalu, ktorej sie nie wypieram.
            Wiem ze jest i sie nie boje, ze z miloscia dostaje rowniez taki malo ciekawy
            bagaz dodatkowych przyjemnosci. Nie ukrywam, wolimy raczej polazic po kanjpach
            albo poprzytulac sie w kinie niz sprzatc dom lub myc samochod.
            Wiem jednak ze jak sobie i mojemu ukochanemu majtek nie upiore to bede musiala z
            golym tylkiem do pracy latac, wiec to robie. Jasne, moze mi moj ukochany majtki
            uprac, ale co bedzie jak mnie on poprosi o naprawe zlewu? nie bedzie to chyba
            korzystne dla naszej "milosci".

            I jeszcze w sprawie formalnej, kobiety maja nadzieje, ze facet sie zmieni po
            slubie a faceci nie chca zmieniac kobiet? Oczywiscie, jesli trafi na kure domowa
            z urodzenia, to jest farciarzem. Czasem jednak dostaje taka powsinoge co
            tez chce pojsc do puby z kumpelami, ale panom sie to raczej nie podoba. To on ma
            prawo sie napic piwa, baba ma siedziec w domu i bawic dzieci.

            Niepowodzenia w milosci sa wyniekiem naszego braku zrozumienia pojecia milosci.
            nie wiemy jak to jesc, co to jest. nie potrafimy milosci zdobyc,
            nie potrafimy milosci utrzymac, nie mowiac o jej skonczeniu

            Jakiez mamy problemy z powiedzneiem komus "kocham" Zwijamy sie jak robaki..
            "czy to juz ten moment, a moze nie, czy jak powiem to on/ona nie ucieknie"
            i tak dalej....
            a jak mowimy o milosci? jak patrzymy na kogos kto mowiac o akcie
            seksulanym (to tez jest glupie;)) mowi kochalem/am sie.
            Wolimy mowic uprawialem sex, nie wspominam o wulgaryzmach.

            Milosc staje sie dla nas towarem z wyzszej półki, zaczynamy odczuwac
            jej straszny brak, ale czy sami nie doprowadzilismy do splycenia pojecia
            milosci? to pytanie retoryczne, rzecz jasna...
            Narzekamy ze milosc przechodzi nam kolo nosa, ale kiedy ja w koncu mamy
            to robimy wszystko zeby sprawe spieprzyc,


            Mozna by tak dlugo i namietnie, ale napoleon puscil do mnie oczko
            wiec ide go troche pocwiczyc, niech wie, ze Walewska to ja ;)
            jego jedyna milosc, ktorej sie nie pozbedzie do konca zycia
            ciekawe jak mi wyrazi swoje uczucie, ja nie znam francuskiego
            a on ma rece w kaftanach, a nich to, jest jeszcze body lenglydz:))

            ps. przeniesli mnie do sali C, wpadnij wieczorem, impreza bedzie ;)
            napoleon bedzie spal ;)

            pzdr
            • rol_ka Re: O milosci inaczej..... 05.03.02, 22:58
              Hmm, to calkiem naturalne dazenie do czegos, czego nie mamy. Naczytamy sie w
              mlodosci roznych Ani ze Wzgorz, co to im sie w zyciu w koncu udalo, bajek o
              ksiezniczkach, naogladamy szmiry zza oceanu a potem dziwimy, ze w zyciu jest
              inaczej. Rosna mlodzi idealisci, ktorzy w konfrontacji z zyciem dostaja kopniaka
              w zadek.
              "Chce zasypiac i budzic sie przy niej/nim" chyba kazdy z nas kiedys to
              powiedzial. Kolejny romantyczny frazes. Nie mam nic przeciw romantyzmowi. Tylko w
              nadmiarze prowadzi do bolesnych rozczarowan. Bo on nie myje garow, nie sprzata,
              nie pomaga. I jesli tego nie robi, to nie ma szansy, ze zacznie. No chyba, ze
              okaze sie byc albo nieludzko zakochany (w koncu mu przejdzie) albo pantoflarz. A
              jesli wszystkie te cechy beda u niego wrodzone, to tylko dbac, zeby nie znalazl
              sobie innej przystani...

              > Jakiez mamy problemy z powiedzneiem komus "kocham" Zwijamy sie jak robaki..
              > "czy to juz ten moment, a moze nie, czy jak powiem to on/ona nie ucieknie"
              > i tak dalej....

              Slowo "kocham" chyba starcilo mocno na znaczeniu. Slowa, to tylko slowa... Mozna
              powtrzac to milion razy, a myslec zupelnie inaczej. W koncu o czlowieku swiadcza
              jego czyny. O wiele wazniejsze sa miom zdaniem drobne gesty, lisciki zostawione
              na stole, podlozona po kryjomu ulubiona czekolada niz to wyznanie.

              > a jak mowimy o milosci? jak patrzymy na kogos kto mowiac o akcie
              > seksulanym (to tez jest glupie;)) mowi kochalem/am sie.
              > Wolimy mowic uprawialem sex, nie wspominam o wulgaryzmach.

              Bo seks przestal laczyc sie z miloscia. Stal sie zaspokojeniem popedu,
              fizjologia. Coraz wiecej osob w oczekiwaniu na milosc uprawia seks, bo ilez w
              koncu mozna zyc w abstynencji? ;)

              > Narzekamy ze milosc przechodzi nam kolo nosa, ale kiedy ja w koncu mamy
              > to robimy wszystko zeby sprawe spieprzyc,

              Bo nagle okazuje sie, ze romantyzm zniknal a zostala rzeczywistosc, z ktora sobie
              nie radzimy... wszystkiemu winne Kopciuszki i inne krasnoludki ;)

              hehe, chyba wlasnie zakwalifikowalam sie na leczenie. Ale zapas klamek mam dobrze
              schowany. Tylko blagam, zadnych krasnoludkow ;)
              • saqqara No qurna, chyba wene dzisiaj mam ;) 06.03.02, 15:15
                Tez sie wychowalam na Ani z Zielonego Wzgorza, ale wstyd sie przyznac bardziej
                mnie interesowalo od romansow Ania-Gilbert gdzie by tu znalezc specyfik do
                ufarbowania wlosow na zielono. Uprzedzam czepianie, b. stara nie jestem, ale
                wtedy nie bylo tych chemicznych cudeniek co teraz. W sklepach byly produkty
                seropodobne itd. czyli same atrapy ;)

                Lektury i naczytanie sie romansidel to jedno, ale nasz poddatny na to charakter
                to drugie. Zalezy wszystko od nas, kazde z nas ma jakies oczekiwania mniej lub
                bardziej romantyczne, nie ukrywajmy, milosc sama w sobe jest uczuciem
                romantycznym, bo kto racjonalnie myslacy zamieszkalby z obcym czlowiekiem w
                jednym domu i pral mu skarpetki? No sam romantyzm, nic dodac nic ujac ;)

                Potem przychodzi szare zycie, ktore nie raz jest pierwszym powaznym i
                jednoczesnie ostatnim wydarzeniem w naszej milosci. Ilez par rozstalo sie z
                powodu niewycisnietej prawidlowo pasty do zebow? jasne, to tylko pretekst byl,
                ale jaki byl ten prawdziwy problem? zmecznie materialu? ktos nowo poznany? byc
                moze, ale to wszystko to nie sa przyczyny ale juz skutki znudzenia
                sie/niespelnienia sie milosci w zwyklym i codziennym zyciu.


                > Slowo "kocham" chyba starcilo mocno na znaczeniu. Slowa, to tylko slowa... Mozn
                > a
                > powtrzac to milion razy, a myslec zupelnie inaczej. W koncu o czlowieku swiadcz
                > a
                > jego czyny. O wiele wazniejsze sa miom zdaniem drobne gesty, lisciki zostawione
                >
                > na stole, podlozona po kryjomu ulubiona czekolada niz to wyznanie.

                Slowa to tylko slowa, chcialabym slyszec te slowa od mojej ukochanej osoby, nawet
                jelsi stracily na znaczeniu, kiedy on to mowi to sa to najwazniejsze slowa i juz.
                Niewazne, ze wyswiechtane i slyszane u innych na prawo i lewo, dla mnie wazne ze
                powiedziane przez NIEGO. To jest ta wartosc nie do zmarnowania.

                Z tym popedem to troche dla mnie bardziej moda niz rzeczywista walka z
                abstynencja. Wszyscy dookola maja 20 stosunkow na tydzien, to jak ja nie moge
                tylu miec? no jak? obawy kobiet ze moze "im zarosnie pajeczyna" sa juz chyba z
                epoki kamienia lupanego, ale w podswiadomosci ciagle istnieje mit ze nalezy...
                ciagle, jak najwiecej, bo inni to robia, ze nalezy podniesc srednia... gdzie nam
                do Amerykanow? oni chyba nic tylko ... hm, no wlasnie, jak by tu rzec..;)
                Prezerwatywy leza kolo gum do zucia juz przy samej kasie, no jak nie kupic?
                przeciez kazdy bierze..

                o cholera, a kiedy ja ostatnio..hm...skad ta pajeczyna? ;)

                Aha, nie bedzie krasnoludkow, beda male gnomy o spiczastych uszkach.
                klamki sa niepotrzebne, jak otworzysz kiedy rece w dluuugich rekawkach?
                zapraszam na blok C, napoleon robi dzis striptiz, posmiejemy sie.;)
            • Gość: oak Re: O inaczej.....inaczej )))) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 10:40
              ... ani w wieczór, ani we dnie ruszac nigdzie się nie bedę
              dobrze mi tu gdzie jestem, co prawda nikt nie mówił że w tym Niu Jorku wilgoć
              taka paskudna,
              ale powoli się przyzwyczajam, żadnych skoków tempriczera, nic cię nie parzy,
              nic nie grzeje
              całe 4 gradusy wyże zera.
              Nikt też nie mówił, że wysiadać z tego statku tak jakoś dziwnie przyjdzie,
              jakoś tak ino
              trzasnęło, szarpnęło, przechyliło i już trzeba było ścigać się o miejsce na
              plaży.
              Gdyby nie ten złoty łańcuch co mnie tak silnie do dna ciągnął, to by mnie Ci w
              tych błyskotliwych dresach
              pewnie ubiegli, mieli chłopoki mniejsze opory, A tak byłem jeden z pierwszych,
              to se miejsce
              koło takiej wrednej meduzy znalazłem, co by odstraszała jakby kto chciał mi
              myśli płoszyć.
              No to se leże na dnie. Co ma same plusy, bo po pierwsze na wszystkich
              spoglądasz z dołu,
              a to czasem ciekawszy widok niż z góry, po drugie niżej już nie spadniesz, po
              trzecie jak się kto będzie chciał odbić to musi cię poprosić o zgodę, od toni
              odbić się nie da, ni ..alleluja

              przegonie tylko te węgorze co mi sen z powiek spędzają i żołądkiem szarpią i
              będę wypowiadał się
              na temat: ... a jaki był... aha miłość, moda i sprane majtki

              ... na początku chciałem przeprosić, że zapomniałem o tych ufajdanych
              majtasach, ale CAŁA MOJĄ wiedze z zakresu miłość, zdobyłem odczytując naukowe
              rozważania rozmazane na ścianach kibli, korytarzy i sal tego uroczego szpitala,
              I albo złośliwi pielęgniarze ten fragment zdrapali, albo nikt przed tobą nie
              wspominał, za to inne kawałki jakie ciekawe, o meblach ze szczególnym
              wskazaniem na łóżko,
              o szczerych wyznaniach typu: "a wytutkołbym ci jo, twoją świagierke kiejby jeno
              jucha dała", czy też "odyńdź ciamajdo...tylko nie daleko co bys boł pod
              renkom". O gwiazdkach na nieboskłonie. O tym że "mom ci jo dwie(dwóch)....ale
              som nie wiem jakowos i to mało...." o tym że pił przed ślubem, ale obiecywał że
              przestanie ... i nie przestał. .O tym że „ślajała się lafirynda... ale
              pedziała, że jak ją wezmę za swe to sie zmieni i nie bedzie.. no i mie
              łosukała”, ło jakowyś łowach, jakichś pościgach, sidłach, lepkich mackach,
              długich i brudnych recach, wzroku lubieżnym i dużo, dużo jeszcze było, ale ło
              gaciach nie widziołem.

              Nie chodzi mi o zmiany po, chodzi mi o ich brak .... nie istnieje coś takiego
              jak metamorfoza po.. ..jeśli ktoś potrafi przed, to i tak, jest podejrzane, bo
              może nie być trwałe... ale po, ... po jest NIEMOŻLIWE. I to nie jest kwestia
              marzeń, nadziei czy woli ... to jest kwestia poznania kogoś gdy się go kocha, a
              nie wtedy gdy się już przestało.
              "Człowiek nie krowa ... może zmienić poglądy" ? - siebie tez ?.. ale siebie,
              nie rzucić palenie,
              czy usunąć pryszcze / jasne... ale jak zacznie od przedszkola.... tak do 3
              klasy /

              cosik zimno sie zrobiło, łykne se tej morskiej wody, to mi sie temeratury
              wyrównają

              zara lepiej ....o! chyba wymyśliłem jak to zrobić, żeby się tylko ściskać w
              kinach, przesiadać z knajpy do knajpy, z kanarów na halkidiki, z las vegas do
              montecarlo ... wystarczy wybrać sobie odpowiedni obiekt do miłosnych wzdychań,
              taki co ma wystarczająca ilość środków i podobne plany ..potem można sobie
              wynająć kogoś do urodzenia dzieci, najlepiej jakaś latynoska para bo taka
              karnacja teraz w modzie, to będą śliczne dzieciaki, kogoś do
              odchowania ,....potem oddać smarkaczy do eton, to się nie będą pętać pod
              nogami tylko siedzieć w internacie ( to taki budynek z kratami w oknach, a nie
              kawałek druta na świat), żadnego mycia aut, garów, żadnych kapiących krajów i
              obsranych majtek, no wszyscy się chyba nie dopchają, bo może wystąpić deficyt
              na baronessy i lordów, ale w końcu można spróbować, w końcu o prawdziwną miłość
              warto zawalczyć ))))))))))))
              a jeśli nie wyjdzie to można się zakochać np. od 18:00 do 6:00 a pozostałe
              godziny, robić te niekochane rzeczy i nienawidzić szczerze przyczynek tych
              podłości, po czym mu/jej wybaczyc, po czym znowu znienawidzić.... i w ten
              sposób raz na dobę przeżywać uniesienia związane z wybuchem miłości i apogeum
              wściekłości związane z eksplozją nienawiści... a związek jest trwały,
              monogamiczny i aż paruje od uczuć gorących.

              a kto się zwija gdy ma powiedzieć "kocham", "kocham" stało się takim samym
              zwrotem jak "pocałuj mnie w dupe" / w koncu to i to prowadzi do uprawiania
              seksu hehehe/. "Kocham" pleni się na każdym kroku od walentynek do
              białegostoku. Od michasia jacksona, przez pammy anderson, do ojca rydzyka,
              wszyscy nas kochają, my wszystkich kochamy, świat nas kocha i zrobi nam dobrze,
              sołtys nas kocha - jemu to se nie dam zrobić dobrze ))))
              od "kocham ciem" ocieka, niczym pies chory na wściekliznę - pianą, wszystko 14
              lutego, 22 lipca, wedlowskie przeboje i saszetka kity-kat, 90210 odcinków
              eLbrewery hills, big brather, smallbiznes, diecezja należy do ciebie, na każdy
              temat i urzekła mnie twoja panika (a może histeria... jakos cuś w ten desen) a
              nawet strona www.fabryka_łożysk_tocznych_śrub_i_nakrętek.f.y.pl

              ja się zwijam od tej miłości na każdym kroku, tylko czekam jak mój mały
              przyleci z jakąś "miłością swego życia" co jej ślina, słodka od lizaka,
              posklejała strony w "Dziewczynie", i stwierdza oboje że są gotowi do pożycia po
              grób bo tak tu pisze ta pani redaktór, że to jest miłość... tfu,
              ... po grób pewnie mój... zresztą topielcy to porządne nieboszczyki nie
              obciążają rodziny kosztami konserwacji i eksploatacji nagrobków.
              Więc co do słowa kocham następuję błąd w rozumieniu znaczenia słów. "kocham" ma
              z miłością obecnie tyle wspólnego co "koń" z "koniakiem". "kocham" można
              bardziej tłumaczyć jako "dzień dobry jest cool" (cholera gdzie mój nos),albo
              też "haaajjj, czyż nie jestem inteligentna" (co za kreatura wymyśla te kawały o
              blondynkach), jak również "insert coin" (no co się gapisz bliźniego kochaj ..
              ale tamtego już nie, bo on nie bliźni ........ ), ale także jako "kręci mnie
              twój tyłeczek", "podoba mi się twoja chata", „chętnie przejechałabym się tym
              wozem", „a z tobą to chyba jeszcze nie spałem", a nawet w niektórych
              przypadkach "jestem gupi(a) kick me"

              No i wiecznie jeden i ten sam stereotyp ... patrzymy na kogoś jak na kawałek
              mięsa
              cholera... co na kolację tez bułka z bananem ...

              CITE) "jak patrzymy na kogos kto mowiac o akcie seksulanym" (END OF CITE - komu
              koledze, koleżance, siostrze, mamie... prezydentowi miasta, .... z podaniem
              danych osobowych partnera czy bez... z wyliczeniem pozycji, szczerze czy
              marketingowo podkolorowane, swoim, czy podpatrzonym w szalecie miejskim
              jak patrzymy ? ..nie wiem nie jestem my, ..jak patrzę ...jak na .../ pani
              wybaczy jakoś ciężko przełamać mi się z tym słowem publicznie /

              ... że co, że wyszła jakaś ustawa, która zmusza do poinformowania społeczeństwa
              o fakcie zbliżenia z osobnikiem płci ...(zresztą pewnie ustawie płeć obojętna),
              no tak to ja się poddaję...tego się nie da powiedzieć, ...
              to się kiedyś nazywało pożycie INTYMNE,
              a PUBLICZNE to były domy ....o tempora, o mores .. burdello globalle. Lasciate
              ogni speranza....

              o rozstrzygniecie kwestii czy lepiej używać kopulacja, kochanie samotrzeć się
              ze kimś, czy po prostu uprawiać sex, proponuję zwrócić się do ministerstwa
              rolnictwa. Załączając trzy zdjęcia z miejsca zdarzenia zawierające sylwetki
              sprawców w pełnym oświetleniu, oraz trzy znaczki skarbowe i dowód wpłaty na
              fundację promocji bezpiecznego pożycia "tylko uwiąd starczy, spokoju ci
              dostarczy"

              i jeszcze w sprawie formalnej:
              ) to są właśnie oczekiwania do bani, to jest właśnie ta chora wyobraźnia, co
              ) wydaje się jej... że się ustatkuje, zmieni, zmądrzeje, spoważnieje (tylko po
              ) jaką cholerę?)... przestanie chlapać.... przestanie szlajać się po
              ) dyskotekach ... albo że jest w stanie nie spać przez miesiąc bo przecież
              przez
              ) te piękne 3 noce co spędziliśmy razem, nie zmrużył(a) oka ani na chwilę.

              znajdź w powyższym tekście słowo przypisujące w
            • Gość: oak Re: O inaczej..... inaczej - cholerna cenzura IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 10:46
              pocieli mnie.... no tak liga broni liga radzi liga wszystkich wrogów zgładzi

              nie ta razą ))))

              part II

              i jeszcze w sprawie formalnej:
              > to są właśnie oczekiwania do bani, to jest właśnie ta chora wyobraźnia, co
              > wydaje się jej... że się ustatkuje, zmieni, zmądrzeje, spoważnieje (tylko po
              > jaką cholerę?)... przestanie chlapać.... przestanie szlajać się po
              > dyskotekach ... albo że jest w stanie nie spać przez miesiąc bo przecież
              przez
              > te piękne 3 noce co spędziliśmy razem, nie zmrużył(a) oka ani na chwilę.

              znajdź w powyższym tekście słowo przypisujące wypisane oczekiwania, konkretnej
              płci. Jeśli się to nie uda można spróbować z całością poprzednich wymiocin mych
              ( wyraz jej - jest zamiennikiem wyrazu wyobraźnia - TA wyobraźnia )
              ... nagrody nie ma - przepita...żeby... na dnie ze spokojem lec


              Niech sfinks ma Cię w swej opiece ( cholera żebym ja ci wiedział czy to bóstwo
              opiekuńcze, ale sierściaste na pewno, to przytulić i zadusić pewnie się da )

              ps. to nie żółć - to jad, trupi jad ... ale u topielców to normalka.

              ... i żeby uwolnić od niepotrzebnego niepokoju, chciałem zaznaczyć, że na bilet
              do kina mnie nie stać, najdalszą podróż odbyłem na krowie do sąsiedniego sioła,
              po knajpach się nie szlajam bo tez mnie nie stać, tylko w lesie spijamy sobie z
              kolesiami warsa, czy inna brzozową, a w święta robimy sobie wynalazki,
              ... jezu bo mi się ten karton rozleci od tych nerw, cały styropian skruszyłem i
              wyborczą ze wściekłości zjadłem czym ja się teraz bidny w nocy przykryję )))))))

              • saqqara Ot, pierwszy uswiadomiony.... 06.03.02, 12:26
                ....0 brudnych majtkach nie wiedzial? no to mamy pierwszego majtko-prawiczka za
                soba..;)

                ale do rzeczy.... ;) ze tez misie udalo takie cus z paluchow wycisnac, przeciez
                wszyscy wiedza, ze co jak co ale ja rzadko mam do czynienia z "rzecza" ;))

                po pierwsze jestem mocno oburzona ze nad moje, watpliwie przyjmne towarzystwo,
                przedkladasz przebywanie w morskich odmetach z jakas meduza, co to tylko sie umie
                z nurtem poruszac i ogolnie jest malo ciekawa, a ze ma wszystkie narzady na
                wierzchu... no coz, uwazam, ze jest to za daleko posuniety ekshibicjonizm,
                skoro masz jednak czas sie na chwile oderwac od jej dutkow to chetnie sie jeszcze
                troche powysilam i pomecze..

                aha oferta z wieczorem nieaktualna juz jest, napoleon jednak nie bedzie spal, cos
                go ostatnio starsznie przypililo i ogolnie ciagle na mnie naciska w kwestii
                wiadomej, a ja sie nie moge oprzec, bo tak jakos on na mnie dziwnie patrzy i
                wtedy....
                siostro, poprosze dwa zaszczyki, tak, dwa.. wtedy bedzie znacznie lepiej....

                W kwestii metamorfozy.... jedno powiem. Jesli nam na czyms cholernie zalezy ( i
                nie wazne czy to lozko, czy prawdziwa milosc czy inne piardy jak chec zrobienia
                komus na zlosc) to potrafimy sie zmienic, i nie mowie o jakis "zmianach na
                chwile" ale na trwale... a ile jest tych "zakochanych", ze przestawali pic, brac,
                bic itd. Bardzo im zalezalo bo chcieli cos osiagnac, spokoj wewnetrzny, rodzine,
                kobiete/mezczyzne, ktorego uwielbiali nad zycie a ktorego mogli starcic przez
                samego siebie i swoje durne nawyki/cechy charakteru. I tu mowie jasno i wyraznie:
                jest mozliwa zmiana przed, jesli chemy cos osiagnac, z wlasnej i nie przymuszonej
                woli... no wlasnie, chec posiadania czegokolwiek jest ogromna sila napedowa dla
                malego szarego czlowieczka.
                I wcale to, ze ktos sie zmienil "przed" nie oznacza ze nie jest naturalny, ze
                jest sztuczny. Zmieniamy sie kazdego dnia, zmienia nas, nasze poglady
                najdrobniejsza rzecz, ktora pozniej nazwiemy doswiadczeniem. Jesli jestesmy w
                stanie dla zdobycia tej milosci, ktora akurat uwazamy za warta poswiecen, zmienic
                siebie to zmieniamy sie na stale. Oczywiscie, to nie jest regula, ale tak bywa i
                juz. Moze byc, ze flejtuch przed slubem zmienia sie na potrzeby chwili w
                obrzydliwego czyscioszka, co to zadnemu pylkowi nie przepusci, ale jak dlugo
                mozna udawac? jasne, kiedy sie nie mieszka razem, to mozna od czasu do czasu
                zamowic sprzatajaca do naszego chlewu, ale kiedy sie z kims mieszka np. na tzw.
                kocia lape to sie dlugo udawac nie da. No chyab ze sie trafi na aktora na miare
                Oscara, co tak nam oczy zamydli ze kaze nam sprzatnac, a potem powie ze to on..
                ale takie okazy rzadko sie zdazaja.

                Po slubie chcemy dostac znacznie mniej bo w sumie to juz mamy to co chcielismy,
                zatem i checi i uporu jest mniej i sie zgadzam ze po slubie zmienic sie nie da,
                bo jaka motywacja? zeby naszej ukochanej bylo lzej jezeli przestaniemy lezec na
                kanapie a wezmiemy sie za kran przeciekajacy od miesiecy? no nie, nie
                przesadzajmy, skoro do tego czasu dawala sobie rade to dlaczego nie mialaby dac
                sobie i teraz... a ja sobie na tej kanapie jeszcze poleze, popuszczam pare bakow,
                a co...!

                O mowienie slowa "kocham" jestem gotowa pokruszyc kopie.
                michela jaksona to odrzucam na wstepie, powinien zmienic pseudo na Ajluwju albo
                cos takiego. inne osoby swiata tiwi itd tez w sumie sie nie nadaja, to jest ich
                imaze, nie moze nie kochac swoich fanow, nawet jesli fan akurat gwizdze na niego
                albo pluje.. to jest wizerunek, i nawet jelsi nasza gwiazda najcheniej puscilaby
                swoich fanow pieknym kantem to i tak powie "kocham" i juz. Za to im placa i
                powiem szczerze gdyby mnie placili az tyle za te proste dwa slowa to nie
                zastanawialabym sie ani chwili. Pokochalabym kazdego... no moze oprocz michalea
                j. wole facetow, a to juz ewidentnie jest cos po srodku... tylko jeszcze nie wiem
                czego.

                Jesli chodzi o filmiki klasy Z jak bewerly hyls i inne piardy, no to wybacz, ale
                jak mogles wogole cos takiego wspomniec na tym watku ? ;) to obraza me uczucia, i
                pozwaal sadzic ze Ty to ogladasz skoro wiesz ile tam tych "kochow" w jednym
                odcinku leci..;)

                Aha, i teraz ja sie czuje nieuswiadomiona, to jak sie teraz wyraza milosc jesli
                sie nie uzywa slowa "kocham" bo nie wiem? pociera sie nosami czy obrzuca kupa? ja
                niedzisiejsza jestem wiec nie chcialabym popelnic fopa w najblizszym czasie ;)


                CITE) "jak patrzymy na kogos kto mowiac o akcie seksulanym" (END OF CITE - komu
                koledze, koleżance, siostrze, mamie... prezydentowi miasta, .... z podaniem
                danych osobowych partnera czy bez... z wyliczeniem pozycji, szczerze czy
                marketingowo podkolorowane, swoim, czy podpatrzonym w szalecie miejskim
                jak patrzymy ? ..nie wiem nie jestem my, ..jak patrzę ...jak na .../ pani
                wybaczy jakoś ciężko przełamać mi się z tym słowem publicznie /

                ... że co, że wyszła jakaś ustawa, która zmusza do poinformowania społeczeństwa
                o fakcie zbliżenia z osobnikiem płci ...(zresztą pewnie ustawie płeć obojętna),
                no tak to ja się poddaję...tego się nie da powiedzieć, ...
                to się kiedyś nazywało pożycie INTYMNE,
                a PUBLICZNE to były domy ....o tempora, o mores .. burdello globalle. Lasciate
                ogni speranza....

                O matko, oak! wybacz moje pytanie, ale jak bedziesz swoje dziecko uswiadamial?
                zlapiesz dwa motylki albo ptaszki i co? gestykulowac bedziesz czy jednak cos z
                siebie wydusisz? nie jestem tez pewna czy motylki/ptaszki zrobia to tak na
                zawolanie zeby Twoje dziecko uswiadomic w tej kwestii. Wiesz stres, te wlepione
                oczy publicznosci.. a viagry dla nich chyba jeszcze nikt nie wymyslil..
                posune sie dalej, bedziesz mogl to zaprezentowavc na sobie, ale wtedy hm...
                zreszta zostawiam to w Twojej gestii ;))

                Mysle jednak ze wyjdziesz potrzebie naprzeciw i postanowisz cos powiedziec.
                Ciekawe jak to zrobisz, skoro to bedzie dotyczylo spraw INTYMNYCH, wow, juz nie
                moge sie oprzec zalowi, ze nie bede mogla tego posluchac, widze to tak.... Ty
                spocony bo to dotyczy spraw intymnych ale trzeba dziecko uswiadomic bo soon
                przyprowadzi te malolate ociekajaca lizakiem i beda jeszcze wieksze problemy
                (poza tym moze jako nieuswiadomiony wstyd rodzicielowi przyniesc), dziecko
                stojace przed tatusiem ubawione po same pachy bo juz sie naogladalo tej
                Dziewczyny i Popcornow" i dobrze wie o co chodzi, no ale jak sie trafia okazja
                sprawdzenia wiadomsci tatusia to kto by nie skorzystal? a Ty bedziesz sapal i
                mowol.. a w sumie dukal..."no tak dziecko, no wiec..." i to pewnie bedzie koniec.
                Licze na to ze Twoj dzieciak bedzie bardziej PUBLICZNY w tych sprawach ..;)


                ) ) to są właśnie oczekiwania do bani, to jest właśnie ta chora wyobraźnia, co
                )
                ) ) wydaje się jej... że się ustatkuje, zmieni, zmądrzeje, spoważnieje (tylko
                ) po
                ) ) jaką cholerę?)... przestanie chlapać.... przestanie szlajać się po
                ) ) dyskotekach ... albo że jest w stanie nie spać przez miesiąc bo przecież
                ) przez
                ) ) te piękne 3 noce co spędziliśmy razem, nie zmrużył(a) oka ani na chwilę.
                )
                ) znajdź w powyższym tekście słowo przypisujące wypisane oczekiwania, konkretnej
                ) płci. Jeśli się to nie uda można spróbować z całością poprzednich wymiocin mych
                )
                ) ( wyraz jej - jest zamiennikiem wyrazu wyobraźnia - TA wyobraźnia )
                ) ... nagrody nie ma - przepita...żeby... na dnie ze spokojem lec

                A po co szukac plci? nie plci sie czepilam, (mam iq troche wieksze nic stonoga i
                potrafie rozrozniac rodzaje rzeczownikow ;) ale samego zalozenia.hough ;)
                a w sumie tej bani sie czepilam ;)czysty spirytusik? ;)

                Wolalabym sie oddac w opieke bostwu o bardziej ludzkich czlonkach, ten ogon mnie
                tu wyraznie bruzdzi ;)Ptah lub Min sa ok, ciagle ....stali na wysokosci zadania ;)

                no dobra, widze ze tchorz Cie oblecial i nie wpadniesz na blok C wiec ja sie
                biore za hitlera, taki ludzki jest, ciagle mi mowi ze mam piekne wlosy i jakos
                tak dziwnie patrzy na moje zlote zęby ;)
                • Gość: oak Re ostatni nie uświadomiony IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 15:28
                  hihi ))) ale ogień... tylko czemu mi ktoś po ogonie depcze ... nic widać kto
                  sieje wiatr....))))

                  a tak w ogóle to dobrze że se leze na tym dnie, siła takich argumentów zwaliła
                  mnie z nóg, dobrze że ten piasek taki miękki i ta ekshibicjonistka obleśna, co
                  to upublicznia swe narządy, pod łbem.....

                  ano zwaliło mnie... nie będę ukrywał, zwaliło bo:
                  - dokładnie co do znaku przestankowego tak będę uświadamiał / uświadamiam /
                  uświadamiałem mego syna, jak to opisałaś, ten krwawy pot na czole i ten jęk
                  bezsilności. Powinnaś zająć się wróżeniem, zbijesz fortunę i nie będziesz
                  musiała za marnych parę baksów ryczeć z jakiejś sceny do stada pryszczatych
                  niedomytych fanów „ajlowiu”, żeby sobie image poprawić. Nagrania z tej mej
                  klęski niestety Ci nie przyślę, to przez tą cholerną mą intymność and private
                  - na wysokości żadnego zadania i tak nie mogę stanąć, bo nie mam na to czasu
                  przez te wszystkie seriale, a jak już się kończą to podbieram małemu te jego
                  wszystkie „dziewczyny” i czytam do rana ( a potem taki niewyspany wypisuje tu
                  takie pierdy )
                  - zawsze chciałem zostać bykiem rozpłodowym, i nie znającym znoju ogierem... i
                  kupowałem se te rożne „mądre” książki, a nie wiedziałem że cała sentencja
                  zawarta jest w „popcornie”
                  - obracam te słowo „kocham” jak stówę ze wszystkich stron, a to czy jest znak
                  wodny, a to czy innego, czy oryginalny.... i zapomniałem że w epoce ksera
                  przyszło mi żyć.
                  - no i żem w tych gaciach taki zacofany
                  - odkryłaś żem tchórz, bo jestem

                  I tylko być może w stosunku co do jednej rzeczy / a tak w stosunku i wcale nie
                  uprawianymym, seksualnym czy innym pierd. ym / się pomyliłaś, może wcale nie
                  będzie bardziej PUBLICZNY ode mnie, w końcu krew z krwi, tchórz z tchórza, a
                  zaścianek z zaścianka ))))))))))))

                  jeszcze jedno, skoro intymność jest przeszkodą w podtrzymaniu gatunku, to być
                  może słowo >„swoje” dziecko <należało wpisać tak właśnie ( w cudzysłowiu ).????

                  ... a teraz czas wiać ze strachu ... bo można dyskutować o wartościach, można
                  podważać ten czy inny obraz rzeczywistości, można iść na kompromis jeśli chodzi
                  o cele, ale o zasady nigdy !

                  aloha ))))) z życzeniami samych sukcesów w uświadamianiu )))))
                  • saqqara :)))) 06.03.02, 16:00
                    ciesze sie, poniewaz lubie zwalac z nog ;)

                    pozdrawiam

                    ps. synem sie nie denerwuj, kolezanka od lizaka mu powie co i jak, przeciez czyta
                    Popkorn i oglada bewerly hyls ;))
                    • oxymoron Re:o milosci jeszcze inaczej.... 06.03.02, 18:29
                      a dlaczego nie...?
                      bowiem dla mnie jest to mniej lub bardziej
                      zlozony proces chemiczny....
                      badania mozgu ludzi 'gleboko' zakochanych
                      wykazaly, ze jego blans chemiczny przypominal
                      mozg czlowieka po zarzyciu duzej dawki
                      narkotyku. to prawdopodobnie najlepiej
                      wyjasniloby irracjonalnosc naszych milosnych
                      zabiegow; widzimy i slyszymy rzeczy, ktorych
                      nikt po za nami nie jest w stanie dostrzec...

                      to oczym pisze 'saggara' jest socjologicznym
                      spojrzeniem na problem -dymek leci i kolka sie kreca!
                      wniosek: albo walniesz w sciane, albo po czasie zezre
                      cie rdza, zwolnisz i kolka ci sie rozleca...
                      matke nature interesuje jedynie prokreacja zycia.
                      reszta to bzdury, ktore powoduja, ze robimy to
                      szybko i z ochota.
                      absurdalnosc, nie mowiac juz o niechigenicznosci
                      aktu plciowego, nie da sie wytlumaczyc niczym innym
                      jak perfidnym programem behaviorystycznym
                      dobrej 'matki', ktora przez uzycie wzmocnienia pozytywnego
                      jakim jest orgazm czy jego namiastka, powoduje,
                      ze wszyscy z werwa udajemy sie na poszukiwania
                      mr. lub ms. right, zeby zapewnic sobie tani i staly
                      dostep do tego 'garnka miodu'.
                      • Gość: moonlite o milosci calkiem inaczej.... IP: *.cyfronet.krakow.pl 06.03.02, 22:15
                        Hmm... Co za wymiana zdan!
                        Pan Oak to chlop jak dab, mam wrazenie, ze nie zostal do konca zrozumiany.
                        A co do milosci: kazdy ma taka na jaka zasluguje.
                        Brutalnie? Ale prosto!
                        Wielbiciele tivi sieczki maja milosc wedle upodoban: banalna, przygnebiajaco
                        prozaiczna, mamiaca pozorem szczescia, ktore jest rownie tresciwe jak tresc
                        serialu. I te bolesne przebudzenia, kiedy ekran szumi szaroscia...
                        A rozdzwiek miedzy rozbuchanymi oczekiwaniami, a tzw. rzeczywistoscia jest
                        podobnej wielkosci jak rozdzwiek miedzy zludzeniami na wlasny temat, a tym kim
                        jestesmy naprawde (wielu na szczescie nie ma o tym pojecia).

                        Dla niektorych szczesciem jest kochac, nie - posiadac.
                        Bo milosc jest nasza najwieksza wolnoscia.

                        Ciiit! Nie powiem nic juz o niej, by nie skalac jej moim niewprawnym slowem...
                        • Gość: mutant Re: o milosci calkiem inaczej.... IP: *.181.243.72.intergate.ca 18.03.02, 02:53
                          Co z ta miloscia Saqqara?
    • saqqara co z ta miloscia??? 19.03.02, 16:32
      w sumie to nie wiem.
      moje ostatnie niepowodzenie pokrywac zaczyna patyna czasu i podchodze do tego
      juz zupelnie inaczej. Oczywiscie osobnik bedacy przyczyna calego zajscia
      zmienil nazwe z wszy na .... hm, sa to slowa niecenzuralne, wiec moze sie
      wstrzymam.

      Moze i milosc nie jest do bani? moze to jedno z najpiekniejszych uczuc, jakie
      moze nam sie przytrafic, nie wiem. Nie trafilam jeszcze na milosc, ktora
      zwalilaby mnie z nog albo dala mi poczucie samospelnienia, akceptacji siebie i
      tej drugiej osoby. Kiedy zaczynal mijac czas zauroczenia, kiedy emocje z
      poznania nowej osoby zaczynaly opadac, okazywalo sie ze sie dusze i juz. Wiec
      odchodzilam, to ja porzucalam i dawalam w pysk. Tym razem bylo inaczej, to mnie
      odrzucono. Moze dlatego tak ciezko mi jest sie z tym pogodzic? Byz moze
      gdybysmy byli razem, po pewnym czasie doszlabym do wniosku ze to koszmarny
      niewypal? prawdopodobnie by tak bylo. Nie dane mi bylo zaznac kropli goryczy
      wiec moje wyobrazenia na temat tego konkretnego przypadku sa
      wyidealizowane,rozowe okularki nadal mam na nosie.

      Nie odrzucam milosci tak jak jakis czas temu, lecz w srodku cos broni sie zeby
      znowu sprobowac. Nadal jest zadra, ktora powstrzymuje, ktora wbija sie w cialo
      kiedy ja dotykam. Nie ogladam sie za siebie, choc nie ukrywam, ze od czasu do
      czasu wspomnienia wylaza jak cien zza gory i wtedy jest smutno, ciemno i szaro.
      Nie chce sie nic. I chce sie wszystkiego.


      Cholera, wychodzi z tego pamietnik Adriana Moll'a jak nic;)
    • kombinator2 Re: O milosci inaczej..... 19.03.02, 17:03
      saqqara napisał(a):
      > Temat: Milosc jest ogolnie do bani.

      Bo miłość to chemia.
      • oxymoron Re: O milosci inaczej..... 19.03.02, 20:20
        brawo 'kombinator'!
        jakbys mi slowa z ust wyjal.
        najwazniejsza jest swiadomosc tego procesu i umiejetnosc tworzenia tzw. reakcji
        kontrolowanej...
        • saqqara Re: O milosci inaczej..... 20.03.02, 08:35
          no tak, wiedzialam dlaczego jestem taka slaba w milosci, bo chemia to moja
          pieta. Prosty wniosek: milosc jest do bani bo milosc to chemia. i to wszystko?
          chemia dziala to jest ok, ale jak przestaje to won trza isc?
          czy pozadanie to tez chemia? zauroczenie tez? bo w sumie to wszystko opiera sie
          na jakis reakcjach milosnych. maslo maslane z tego wychodzi.

          A najbardziej wkurza mnie to, ze jesli czegos nie rozumiemy, to zaczynamy mowic
          o kosmosie, ufoludkach, albo chemii. Jasne, wszystkiego nie da sie ogarnac
          rozumem, ufoludki nam sie wymykaja, potwor z loch ness tez, zbyt rzadko mamy
          okazje miec kontakt, wiec brak mozliwosci przeprowadzenia badan.
          Ale milosc mamy na codzien! dookola od milosci az kipi! i nadal nie wiemy co to
          jest! rzucamy "chemia" i jestesmy zadowoleni, bo wg nas to tlumaczy wszystko. A
          w sumie nie tlumaczy nic.
          Jesli to chemia to jakie procesy zachodza? wiem ze ktos robil badania i tam sie
          cos podnosi, tu opada i jest "milosc". Ale te procesy nie biora sie z niczego.
          Mozg bylby odpowiedzia? nasze wyobrazenia? pragnienia? oczekiwania? potrzeba
          chwili czy zalozenia na cale zycie?

          A moze to jest tak, ze jest to bardzo proste, tylko my nadajemy temu jakies
          nadzwyczajne wlasciwosci, zeby poczuc sie lepiej?
          Proste wytlumaczenie jest takie: ssaki jestesmy, zwierzatka proste, ktorych
          jedynym celem zyciowym jest przetrwanie gatunku. Samica jest plodna, samiec
          czuje, iz to ten czas i ... po sprawie. Samica szuka partnera z najlepszym
          kodem genetycznym, samiec musi zaplodnic najwieksza ilosc samic, aby po stracie
          duzego odsetku potomstwa jakas jego czesc miala szanse przezycia.
          Z ludziaszkami tez tak jest. Tylko my, z naszymi zahamowaniami, tradycjami i
          kulturami staramy sie z rzeczy prostej i oczywistej zrobic problem tysiaclecia.
          A chodzi tylko o jedno: o prokreacje! ta reszta to nasze wymysly, ze musimy sie
          kochac, szanowac i nie opuscic az do smierci. A zeby lepiej brzmialo to
          nazwalismy to "milosc".

          Wniosek: milosci nie ma, jest koniecznosc przedluzenia gatunku.
          • oxymoron Re: O milosci inaczej????????? 20.03.02, 16:49
            saqqara,
            w sumie zgodzilas sie tylko z czescia tego co napisalem
            wczesniej w 'o milosci jeszcze inaczej'.
            w naturze prokreacja wydaje sie byc jedynym celem flory
            i fauny! obojetnie jak by to nie obracac, zawsze na to samo
            wyjdzie. moze w ten sposob radzimy sobie z wiecznoscia
            i czasem (dna). czyz to nie jest piekne?
            to nie ufoludki. urzeczenie, atrakcyjnosc i zawroty glowy, to,
            w duzym uproszczeniu, cos w rodzaju koktajlu
            atawistyczno-hormonalnego. hormony kontroluja, czy to sie
            nam podoba czy nie, czy pasuje do naszej filozofii i poezji,
            czy nie, bardziej lub mniej zlozone procesy chemiczne w naszym
            organizmie. kawa, ktroa rano popijasz (zakladajac, ze cos takiego
            uprawiasz) tez stymuluje procesy chemiczne w twoim ciele.
            zaduzo frytek i 'deep fried' kurczaka moze cie zabic, nie poezja
            tego kulinarnego rarytasu, ale nadmiarem producji cholesterolu,
            ktory w efekcie doprowadzi do fizycznej blokady jednej z wazniejszych
            arteri krwionosnych w twoim sercu. poetyckosc smierci, mozna powiedziec,
            konczy sie na polu bitwy (jesli ktos to lubi).
            co do milosci (kobieta- mezczyzna), to bez wzgledu na charakter
            tego zjawiska, jest to fantastyczna zabawa! kazdy chce sie w nia bawic.
            niech tam to bedzie chemia! caly kosmos to chemia.
            jak kieliszek pysznego wina, rozgrzewajacy stopniowo nasze cialo,
            zeby potem delikatnie uderzyc nam do glowy i spowodowac, ze to
            co paralizowalo nasze emocje i mysli, pryska wciagajac nas za
            soba w swiat zupelnie innych wartosci i wrazen...
            chodzi wlasnie o jakosc tych wrazen i zeby nie "upic" sie do nieprzytomnosci.
            swiadomosc tego, ze zauroczylem sie w kims z powodu
            specyficznej genetyczno-hormonalnej kombinacji, w okreslonym
            czasie i okolicznosciach w moim zyciu, nie przeszkadza mi wcale
            w nurzaniu sie w emocjach i wrazeniach jakich mi ten stan dostarcza.

            tym co bardziej niz milosc okresla nas jako ludzi, jest tworczosc...
          • ya_bolek Re: Ssaki 23.03.02, 20:53
            > Proste wytlumaczenie jest takie: ssaki jestesmy, zwierzatka proste, ktorych
            > jedynym celem zyciowym jest przetrwanie gatunku. Samica jest plodna, samiec
            > czuje, iz to ten czas i ... po sprawie. Samica szuka partnera z najlepszym
            > kodem genetycznym, samiec musi zaplodnic najwieksza ilosc samic, aby po stracie

            Dokladnie.
            You and me baby are nothing but mammals
            so let's do it like they do on the discovery channel!
            Znasz li te piosenke?


            saqqara napisał(a):

            > no tak, wiedzialam dlaczego jestem taka slaba w milosci, bo chemia to moja
            > pieta. Prosty wniosek: milosc jest do bani bo milosc to chemia. i to wszystko?
            > chemia dziala to jest ok, ale jak przestaje to won trza isc?
            > czy pozadanie to tez chemia? zauroczenie tez? bo w sumie to wszystko opiera sie
            >
            > na jakis reakcjach milosnych. maslo maslane z tego wychodzi.
            >
            > A najbardziej wkurza mnie to, ze jesli czegos nie rozumiemy, to zaczynamy mowic
            >
            > o kosmosie, ufoludkach, albo chemii. Jasne, wszystkiego nie da sie ogarnac
            > rozumem, ufoludki nam sie wymykaja, potwor z loch ness tez, zbyt rzadko mamy
            > okazje miec kontakt, wiec brak mozliwosci przeprowadzenia badan.
            > Ale milosc mamy na codzien! dookola od milosci az kipi! i nadal nie wiemy co to
            >
            > jest! rzucamy "chemia" i jestesmy zadowoleni, bo wg nas to tlumaczy wszystko. A
            >
            > w sumie nie tlumaczy nic.
            > Jesli to chemia to jakie procesy zachodza? wiem ze ktos robil badania i tam sie
            >
            > cos podnosi, tu opada i jest "milosc". Ale te procesy nie biora sie z niczego.
            > Mozg bylby odpowiedzia? nasze wyobrazenia? pragnienia? oczekiwania? potrzeba
            > chwili czy zalozenia na cale zycie?
            >
            > A moze to jest tak, ze jest to bardzo proste, tylko my nadajemy temu jakies
            > nadzwyczajne wlasciwosci, zeby poczuc sie lepiej?
            > Proste wytlumaczenie jest takie: ssaki jestesmy, zwierzatka proste, ktorych
            > jedynym celem zyciowym jest przetrwanie gatunku. Samica jest plodna, samiec
            > czuje, iz to ten czas i ... po sprawie. Samica szuka partnera z najlepszym
            > kodem genetycznym, samiec musi zaplodnic najwieksza ilosc samic, aby po stracie
            >
            > duzego odsetku potomstwa jakas jego czesc miala szanse przezycia.
            > Z ludziaszkami tez tak jest. Tylko my, z naszymi zahamowaniami, tradycjami i
            > kulturami staramy sie z rzeczy prostej i oczywistej zrobic problem tysiaclecia.
            > A chodzi tylko o jedno: o prokreacje! ta reszta to nasze wymysly, ze musimy sie
            >
            > kochac, szanowac i nie opuscic az do smierci. A zeby lepiej brzmialo to
            > nazwalismy to "milosc".
            >
            > Wniosek: milosci nie ma, jest koniecznosc przedluzenia gatunku.

      • Gość: oak Re: chemia powiadasz ??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.02, 13:38
        ... to pewnie od tego aż tak wali od niej sztucznością,
        a może fizyka ??? jakiś czas całkowitego rozpadu....???
        ... a moze umowa handlowa ....

        dobra siostro wiem.... przy jedzeniu się nie gada, już jem też chce wyrosnąć na
        duziego i mądrego chłopczyka / vide ..../ ... nawet zawód już sobie
        wybrałem ... chemik paranoik )))))))
        • mathildae Re: i jeszcze tego brakuje 20.03.02, 16:32
          by ktos napisal, ze milosc to uczucie glupie, co zaczyna sie na ustach na
          konczy na d...e!
          ;)

          nie wierze, czy raczej nie uwazam, ze milosc to tylko objaw reakcji chemicznych
          zachodzacych w ciele czlowieka, odpowiedni dobor charakterow, feromony,
          genetyczne zakupy, naturalny sposob przedluzenia gatunku, podstawowa komorka
          spoleczna - ups! chyba za daleko, tamto to byla rodzina, zaspokajanie popedu
          plciowego (prosze, jak to pieknie brzmi!), przywiazanie, wdziecznosc, lekarstwo
          na samotnosc, zabezpieczenie materialne i Bog wie, co tam jeszcze wymyslili....
          kazdy ma swoja definicje, tak jak kazdy ma swoja droge to szczescia.
          niech kazdy ma swoja milosc, taka jaka pragnie, jaka wydaje mu sie, ze bedzie
          dla niego najlepsza, no chyba, ze ktos nie chce, to nie - wolny wybor. i co
          najwazniejsze, niech ta wymarzona milosc da mu szczescie, bo o to chyba w tym
          wszystkim chodzi.....
          • oxymoron Re: tego brakuje 20.03.02, 17:03
            mathilde,
            oczywiscie wszystko jest sprawa percepcji i........wiary.
            wlasnie ta 'innosc' okresla nasza 'ludzkosc'.
            mowienie jednak, ze -jak dlugo nie wierze w cholesterol,
            tak dlugo nie zachoruje na chorobe wiencowa serca, albo
            nie dostane ataku serca, jest troche smieszne (bez urazy).
            • mathildae Re: tego brakuje 21.03.02, 14:31
              Oxy, zwroc uwage na slowo tylko w moim poscie;)
              a kto wierzy we wszystko, nie wierzy w nic!
              ale daleko mi do tej ciotki, ktora nie widziawszy nigdy zyrafy na oczy,
              twierdzila, ze takie zwierze nie istnieje!
              a poza tym nie kazdy kto pali umiera na raka pluc, choc ryzyko jest zwiekszone.
              pozdr.;)

              oxymoron napisał(a):

              > mathilde,
              > oczywiscie wszystko jest sprawa percepcji i........wiary.
              > wlasnie ta 'innosc' okresla nasza 'ludzkosc'.
              > mowienie jednak, ze -jak dlugo nie wierze w cholesterol,
              > tak dlugo nie zachoruje na chorobe wiencowa serca, albo
              > nie dostane ataku serca, jest troche smieszne (bez urazy).

          • Gość: dinozaur Re: a o to chodzi IP: 192.168.3.* 20.03.02, 17:04
            by własnie była ta miłosc, która daje szczescie.Kochani nie okłamujmy sie kazdy
            JEJ szuka kazdy jej pragnie, mysli,marzy, sni.Bo w końcu po co zyć, trzeba
            umieć dawac i brac.A wtedy co moze być piekniejszego ?
    • ya_bolek Odwalcie sie wszyscy od milosci.... 23.03.02, 20:40
      przeczytajcie sobie watek ponizej.

      saqqara napisał(a):

      > Wiem, ze jestesmy na romantice, gdzie sie pisze o milosci, ktorej
      > pragniemy, o najwiekszej milosci naszego zycia, o milosci niespelnionej,
      > o tym czy sie oplaca czy nie oplaca kochac, czesc umiera z milosci,
      > czesc umiera, bo tej milosci nie zaznala,
      > ba niektorzy glosno wyrazaja swa watpliwosc,czy milosc wogole istnieje...
      > A ja bym chciala o milosci inaczej zatem:
      >
      > Temat: Milosc jest ogolnie do bani.
      >
      > Rozwiniecie: Milosc jest ogolnie do bani poniewaz:
      >
      > Na jej poczatku, w trakcie i na zakonczenie czlowiek sie szarpie jak glupi, zeb
      > y cos uzyskac.
      >
      > Najpier trzeba ukochana/ukochanego znalezc, biegamy po swiecie jak kot z pecher
      > zem
      > i szukamy odpowiadajacego nam pod wzgledem fizycznym i psychicznym osobnika.
      > Niektorzy zadowalaja sie jedynie dopasowaniem nr 1, inni tylko nr 2. Zatem wida
      > c, ze panuje
      > spora dowolnosc w wyborze. Kiedy juz znajdujemy ofiare, osaczamy ja na wszelkie
      > mozliwe
      > sposoby, gnebienie w postaci milosnych listow, telefonow, smsow i maili (te ost
      > atnie zdobycze
      > techniki sa cool) potrafi czasem
      > zmiekczyc najtwardsze serce. W miedzyczasie doprowadzmy siebie do stanu, ktory
      > znajdzie
      > najwieksza aprobate w oczach ofiary. O kobietach nie musze mowic, wszyscy wiemy
      > jak to
      > wyglada: depilacje, silownie, fryzjerzy, kosmetyczki, salony pieknosci (niektor
      > ym naprawde to
      > nie pomoze, a jednak...), odtluszczanie, odchudzanie plus zatruwanie zycia inny
      > m
      > opowiadaniami o swoich klopotach. Panowie zastanawiaja sie co zrobic ze swoim b
      > rzuszkiem
      > (innych wad fizycznych zazwyczaj nie posiadaja;), kombinuja czy pozbyc sie swoj
      > ego "czarnego
      > notesiku" z telefonami dawnych ukochanych i jak wytlumaczyc kumplom od piwa, ze
      > bedzie sie
      > dla nich mialo mniej czasu. Widac zatem ze juz sam poczatek to wyprawa krzyzowa
      > ....
      >
      > Nastepuje faza nr 2, czyli ciag dalszy. Milosc wielkim wysilkiem zostaje zdobyt
      > a, ale to nie
      > jest koniec naszych udrek. Nadal musimy dbac o swoj wyglad bardziej niz zazwycz
      > aj, utrzymywac
      > swojego wybranka w przekonaniu, ze nie lubimy piwa, choc marzymy o tym zeby z k
      > olezanka z pracy
      > wyskoczyc gdzies do knajpy... przy okazji moze sie zdarzy jakis maly podryw.. P
      > itrasimy w kuchni
      > chociaz mamy do gotowania dwie lewe rece i modlimy sie, ze moze sie uda wyskocz
      > yc na miasto
      > i w ten sposob unikniemy oskarzenia o umyslne otrucie. Nie mamy czasu na kolego
      > w,
      > sex z jedna osoba zaczyna nam sie nudzic, mamy ciagle rozterki moralne, czy moz
      > na, czy nie
      > mozna, czy wypada, a co on powie na to, a co ona sobie o mnie pomysli, czy on/o
      > na mnie jeszcze
      > kocha, czy mnie zdradzila, dlaczego on zaczyna sie spozniac, dlaczego ona kupil
      > a sobie nowe
      > majtki, ona sie perfumuje bardziej niz zwykle... itd.
      >
      >
      > Etap 3, czyli jak sie rozstac, zeby nie dostac po pysku.... to jest dopiero wys
      > ilek na miare
      > Syzyfa, cokolwiek nie zrobimy i tak bedzie zle, kazda rzecz zostanie poddana os
      > trej
      > krytyce, zaczynamy szarzec w oczach, przestajemy o siebie dbac, trujemy na praw
      > o i
      > lewo, jak nam jest zle, mamy ciagle watpliwosci, ze moze jednak nalezy postarac
      > sie
      > to uratowac, a moze juz nie warto, tracimy wiare w siebie, nikniemy w oczach...
      > wyciagamy "notesik" z numerami, okazuje sie, ze polowa ex nas nie pamieta,
      > reszta zyje w "szczesliwym zwiazku i ma trojke dzieci".... a tu zblizaja sie Wa
      > lentynki
      > i nie mamy pod reka nawet kota, zeby mu powiedziec, jak go nienawidzimy.....
      >
      > Podsumowanie: milosc jest NAPRAWDE ogolnie do bani i juz.
      >
      > ps. to nie zółć, to proste wnioski oparte na doswiadczeniach, niekoniecznie wla
      > snych.

      • Gość: wa Re: Odwalcie sie wszyscy od milosci.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.03.02, 22:46
        kocham i jest mi cichutko,myśli tylko szemrzą powtarzając Jego imię...Będę Go
        kochać zawsze...nie mam nic do miłości...
        • ya_bolek Re: Odwalcie sie wszyscy od milosci.... 30.03.02, 00:23
          Tesknisz za Nim?

          Gość portalu: wa napisał(a):

          > kocham i jest mi cichutko,myśli tylko szemrzą powtarzając Jego imię...Będę Go
          > kochać zawsze...nie mam nic do miłości...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka