troll16
16.09.04, 09:40
Przepraszam Panstwa
nie jestem kobieta
naszego mlodego neorenesansu
nie potrafie pisac wierszy
o ojczyznie, alkoholizmie, kapitalizmie
tylko o tej naiwnej milosci
znowu wyciagnela pusty los
Rankiem
paskiem od szlafroka
zwiazuje z zaspanym cialem
Jego idiotyczny usmiech
Na sniadanie
smaruje kromke obficie
wysnionym smakiem Jego warg
nie zaluje sobie
Wciaz pada
raczce od parasolki
spowiadam sie bez skruchy
z tesknoty za Nim
W tramwaju
zlosliwie kopie drzwi
jakby byly ta dziewczyna
z ktora On sie zestarzeje
Popoludniami
szantazuje Boga
On ma byc lapowka
w zamian za moja slepa wiare
Po zmroku
rzucam uroki na telefon
ale to dzwonia w kosciele
na ostatni tego lata slub