jak_kot
28.10.04, 09:02
Spędziłem urlop na wyspie wraz ze swoją partnerką.
Wynajęliśmy samochód i prawie codziennie jeździliśmy na wycieczki.
W tym samych hotelu spedzała samotnie urlop fajna trzydziestolatka.
Zabraliśmy tę dziewczynę ze sobą i już na drugi dzień tworzyliśmy zgraną
paczkę.Włóczyliśmy się od plaży do plaży, po górach, po morzu, prawie
wszędzie razem.
Wspaniałe ciepłe noce spędzałem oczywiście tylko z moją dziewczyną :-).
Tuż przed końcem wakacji moja dziewczyna poszła wcześniej spać,
a ja z tą druga zasiedziałem się w barze prawie do rana.
Poza rozmową i spacerem o wschodzie, do niczego między nami nie doszło, lecz
z nikim dotąd mi się tak wspaniale nie rozmawiało i z nikim nie miałem tak
dobrego kontaktu.
Na drugi dzień czułem już, że życie bez niej nie jest pełne.
Wróciliśmy do Polski. Ona mieszka niedaleko mojego miasta. Piszemy do siebie,
czasem dzwonimy i czuję, że zaczynam wariować. PRAGNĘ JEJ i chcę z nią być !
Jednocześnie kocham moją dziewczynę i nie potrafię wyobrazić sobie
przebudzania bez niej wtulonej w moje objęcia.
Tamta zna moją sytuację, ale też ją to wciągnęło. Jak z tego wybrnąć ?
Dlaczego nie możnaby życ we troje ? ! :)