Dodaj do ulubionych

do mezczyzn wspolczujacych

08.05.02, 20:39
chce, zeby mnie ktos pocieszyl - jakis mezczyzna wspolczujacy i wszystko
rozumiejacy - tak zebym sie mogala odkochac i rownoczesnie zakochac...
Obserwuj wątek
    • zxc1973 Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 20:48
      paskudna napisał(a):

      > chce, zeby mnie ktos pocieszyl - jakis mezczyzna
      wspolczujacy i wszystko
      > rozumiejacy - tak zebym sie mogala odkochac i
      rownoczesnie zakochac...

      Dlaczego chcesz sie odkochac? Moze jedak nie warto?
      Moze lepiej dac jeszszcze jedna szanse? Czy powiedziano
      jeuz zbyt wiele gorzkoch slow? Czy na pewno za duzo sie
      zdazylo wydarzyc? Moze nie jest za pozno?
      • paskudna Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 21:09
        A myslalam, ze zaraz mnie ktos zje. Ze sie dowiem, ze jestem egoistka albo
        znacznie gorzej.
        Odkochac - bo mi sie marzy dom i male dzieci... A on nawet nie wiem o czym
        marzy... Nie lubi mowic o rzeczach, ktore sa niemozliwe. A jakiekolwiek plany sa
        niemozliwe. Brak pieniedzy, brak wspolnej filozofii. To drugie zwlaszcza bolesne.

        zxc1973 napisał(a):

        > paskudna napisał(a):
        >
        > > chce, zeby mnie ktos pocieszyl - jakis mezczyzna
        > wspolczujacy i wszystko
        > > rozumiejacy - tak zebym sie mogala odkochac i
        > rownoczesnie zakochac...
        >
        > Dlaczego chcesz sie odkochac? Moze jedak nie warto?
        > Moze lepiej dac jeszszcze jedna szanse? Czy powiedziano
        > jeuz zbyt wiele gorzkoch slow? Czy na pewno za duzo sie
        > zdazylo wydarzyc? Moze nie jest za pozno?

        • zxc1973 Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 21:27
          paskudna napisał(a):

          > A myslalam, ze zaraz mnie ktos zje. Ze sie dowiem, ze
          jestem egoistka albo
          > znacznie gorzej.

          Tutaj niektorych pociagaja zle kobiety :-P

          > Odkochac - bo mi sie marzy dom i male dzieci... A on
          nawet nie wiem o czym
          > marzy... Nie lubi mowic o rzeczach, ktore sa
          niemozliwe. A jakiekolwiek plany s
          > a
          > niemozliwe. Brak pieniedzy, brak wspolnej filozofii.
          To drugie zwlaszcza bolesn
          > e.

          To co wy robicie zamiast rozmawiac? moze zamiast pojsc
          do kina pojdzcie na spacer? Nie wiem. Jedna z
          podstawowych rzeczy jaka mi sie od zawsze podoba w
          kontaktach z kobietami jest mozliwosc porozmawiania -
          poznania innego punktu widzenia, innej logiki, zupelnie
          odmiennej osobowosci.
      • ja_nek Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 21:10
        Posłuchaj, skoro tak bardzo potrzebujesz się odkochać, to pewnie coś Cię do tego
        popycha.
        Zakochać się zdązysz. najpierw poczuj, że jesteś wolna w swych emocjach.
        A wtedy... zakochaj się z wzajemnością. Ale powoli, wszystko przyjdzie.
        Jak mówią, co nagle to po diable. Czasu masz mnóstwo.

        Pozdrawiam
        Ja_nek
        • paskudna Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 21:30

          Wiesz ja_nku - ten fragment o popychaniu - jest bardzo prawdziwy - tylko co to
          jest - to co mnie popycha - instynkt samozachowawczy? a moze odruch strusia
          chowajacego glowe w piasek, gdy pojawiaja sie klopoty.
          Czuje sie jak egocentryczka, gdy tak z wami walkuje swoje dylematy. W normalnej
          konwersacji zapytalabym - a co u Ciebie? Jak tam zona/dziewczyna...
          Ale moze powiedzcie, czy gdy wam cos w zwiazku nie pasuje, to odchodzicie i
          szukacie partnera idelanie pasujacego, czy zostajecie i probujecie zmieniac jego
          (ja) lub siebie...
    • paskudna Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 21:20
      Tak naprawde to najgorsze jest to, ze on mnie kocha i dba o mnie. Naprwde sie
      stara. I tez go kocham - tak mi sie wydaje. Myslalam, ze taka sytuacja to
      pelnia szczescia. A wcale nie jest dobrze, tylko coraz gorzej. Co to jest u
      licha? Ja czy on czy razem tak wszystko psujemy. I dlaczego, skoro zadne z nas
      nie chce?
      • zxc1973 Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 21:29
        paskudna napisał(a):

        > stara. I tez go kocham - tak mi sie wydaje. Myslalam,
        ze taka sytuacja to


        Dlaczego dodalas, ze Ci sie "wydaje"?

        > pelnia szczescia. A wcale nie jest dobrze, tylko
        coraz gorzej. Co to jest u
        > licha? Ja czy on czy razem tak wszystko psujemy. I
        dlaczego, skoro zadne z nas
        > nie chce?

        Naprawde mnie zdziwilas :-/ Czym sie objawia to psucie??
        • paskudna Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 21:48
          widzisz - po pierwsze on studiuje, pracuje, teraz zdaje egzaminy. Gdy sie
          spotykamy ( spotykamy sie bardzo czesto, bo mu zalezy), jest tak zmeczony, ze
          nie wiem czy nie spi z otwartymi oczami. Oczywiscie nie zawsze, ale generalnie.
          Mozemy tez razem sie uczyc - ale wtedy nie rozmawiamy - on jest bardzo
          rygorystyczny.
          Takie powazne rozmowy o wszystkim wymagaja duzo wolnego czasu.
          A jak juz rozmawiamy to o tym co jest mile i przyjemne. Gdy mamy rozne zdania
          on mowi "zapomnij o tym" albo "nie mowmy o tym" albo "zartowalem". Nie che
          dyskutowac, uwaza, ze to stwarza wiecej problemow niz rozwiazuje. I co ja moge
          zrobic? Probowalam do niego pisac, ale powiedzial, ze nie bedzie odpowiada, bo
          nie chce poruszac tych tematow.
          Przy tym to prawda, ze im glebiej rozmawiamy tym wiecej nas dzieli. I zadne z
          nas nie jest gotowe rezygnowac ze swoich zasad.
          On chce, zebysmy sie wrocili do tych spraw za pare lat. Ale ja nie chce sie
          przywiazac do czlowieka z kompletnie inna filozofia. A poza tym chce z nim byc.
          Zanim zaczelismy dyskusje o rodzinie i przyszlosci bylo nam dobrze razem. Teraz
          to wszystko we mnie siedzi i odbija na naszych stosunkach. Zrobilam sie
          konfliktowa, placzliwa...
          Juz nie wiem, co dalej
          • Gość: messja Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.in-addr.btopenworld.com 08.05.02, 21:58
            wyglada na to, ze masz powazny problem....
            a swoja droga jakos nie wyobrazam sobie bycia z facetem, ktory by moje zdanie,
            jesli rozne od jego, zbywal...
            wydaje mi sie to troche zakrawac na taki maly meski szowinizm...
            nie rezygnuj - albo sie jakos dogadacie, albo: komu w droge temu...
            nie ma co czekac latami...
            w zwiazku wydaje mi sie nie tyle wazna jednosc opini co umietnosc kompromisu i
            umiejetnosc sluchania tego co ma do powiedzenia druga osoba... jesli twoj chlopak
            tego nie umie, to czas najwyzszy aby sie nauczyl, z latami bedzie mu jeszcze
            trudniej...
            (najpierw jednak przekonaj sie do konca co jeszcze mozesz zrobic z tym zwiazkiem
            nim podejmiesz jakies kroki w celu znalezienia innego)

            paskudna napisał(a):

            > widzisz - po pierwsze on studiuje, pracuje, teraz zdaje egzaminy. Gdy sie
            > spotykamy ( spotykamy sie bardzo czesto, bo mu zalezy), jest tak zmeczony, ze
            > nie wiem czy nie spi z otwartymi oczami. Oczywiscie nie zawsze, ale generalnie.
            >
            > Mozemy tez razem sie uczyc - ale wtedy nie rozmawiamy - on jest bardzo
            > rygorystyczny.
            > Takie powazne rozmowy o wszystkim wymagaja duzo wolnego czasu.
            > A jak juz rozmawiamy to o tym co jest mile i przyjemne. Gdy mamy rozne zdania
            > on mowi "zapomnij o tym" albo "nie mowmy o tym" albo "zartowalem". Nie che
            > dyskutowac, uwaza, ze to stwarza wiecej problemow niz rozwiazuje. I co ja moge
            > zrobic? Probowalam do niego pisac, ale powiedzial, ze nie bedzie odpowiada, bo
            > nie chce poruszac tych tematow.
            > Przy tym to prawda, ze im glebiej rozmawiamy tym wiecej nas dzieli. I zadne z
            > nas nie jest gotowe rezygnowac ze swoich zasad.
            > On chce, zebysmy sie wrocili do tych spraw za pare lat. Ale ja nie chce sie
            > przywiazac do czlowieka z kompletnie inna filozofia. A poza tym chce z nim byc.
            >
            > Zanim zaczelismy dyskusje o rodzinie i przyszlosci bylo nam dobrze razem. Teraz
            >
            > to wszystko we mnie siedzi i odbija na naszych stosunkach. Zrobilam sie
            > konfliktowa, placzliwa...
            > Juz nie wiem, co dalej

            • Gość: Belbo Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.acn.waw.pl 08.05.02, 22:05
              I tak czytając tytuł byłem ciekawy kogo tu zastane.
              No i trzy xyc1073 mnie nie zawiódł..
              Janek tez mnie nie zdziwił.
              Ale ty kochanie jako współczujacy facet przechodzisz sama siebie.
              Błyskotliwa analiza problemu:
              > wyglada na to, ze masz powazny problem....
              Refleksja własna ( feminizmem zalatuje):
              > a swoja droga jakos nie wyobrazam sobie bycia z facetem, ktory by moje zdanie,
              > jesli rozne od jego, zbywal...
              > wydaje mi sie to troche zakrawac na taki maly meski szowinizm...
              No i błyskotliwa rada:
              > nie rezygnuj - albo sie jakos dogadacie, albo: komu w droge temu...
              > nie ma co czekac latami...

              RESZTY NIE KOMENTUJE:)
              • Gość: messja Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.proxy.aol.com 08.05.02, 23:44


                Gość portalu: Belbo napisał(a):

                > I tak czytając tytuł byłem ciekawy kogo tu zastane.
                > No i trzy xyc1073 mnie nie zawiódł..
                > Janek tez mnie nie zdziwił.
                > Ale ty kochanie jako współczujacy facet przechodzisz sama siebie.
                > Błyskotliwa analiza problemu:
                > > wyglada na to, ze masz powazny problem....
                > Refleksja własna ( feminizmem zalatuje):
                > > a swoja droga jakos nie wyobrazam sobie bycia z facetem, ktory by moje zda
                > nie,
                > > jesli rozne od jego, zbywal...
                > > wydaje mi sie to troche zakrawac na taki maly meski szowinizm...
                > No i błyskotliwa rada:
                > > nie rezygnuj - albo sie jakos dogadacie, albo: komu w droge temu...
                > > nie ma co czekac latami...
                >
                > RESZTY NIE KOMENTUJE:)

                a bylo cos jeszcze do skomentowania?...:))))
                a swoja dorga to interesujace, ze zamiast dolaczyc sie do grona wspolczujacych
                mezczyzn ty skoncentrowales sie li wylacznie na mnie...
                pewnie bylabym zaszczycona, ale wiem niestety jaki bedzie ciag dalszy
                ewentutalnej repliki na zaczepke: zostane pijawka, pozbawiona zwojow mozgowych
                itp. itd.....
                (jesli bardzo za mna tesknisz to napisz na priv. a nie rob z siebie palanta na
                forum:))))


                • Gość: belbo Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.acn.waw.pl 08.05.02, 23:47
                  Uwielbiam byc palantem na forum.
                  Komentowalem Ciebie.. bos na "mezczyzn wspolczujacych" mi nie wygladasz.
                  Poza tym kobieca logika mnie urzeka.:)
                  No i sympatia niewatpliwa jaka mam do Ciebie dala o sobie znac.
                  A koledzy pisali na temat i pasuja do "mezczyzn wspolczujacych" .
                  I to by bło na tyle.
                  • Gość: messja Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.proxy.aol.com 09.05.02, 00:03
                    pewno, ze nie wygladam i nie jestem... odpowiadam na watek, ktory mnie
                    zainteresuje (a swoja droga, skoro autorka nie miala nic przeciwko temu, nie
                    rozumiem czemu ciebie tak dotyka nieczystosc plciowa wypowiedajacych sie...:)))
                    pewno tylko przypadek....:))))
                    dobrze, ze kobieca logika ma sowich zwolennikow, ale moze wytlumaczysz czym sie
                    rozni od nie kobiecej i gdzie w mojej wypowiedzi widziales jej przyklad?:)))
                    i to by blo na tyle:))))

                    Gość portalu: belbo napisał(a):

                    > Uwielbiam byc palantem na forum.
                    > Komentowalem Ciebie.. bos na "mezczyzn wspolczujacych" mi nie wygladasz.
                    > Poza tym kobieca logika mnie urzeka.:)
                    > No i sympatia niewatpliwa jaka mam do Ciebie dala o sobie znac.
                    > A koledzy pisali na temat i pasuja do "mezczyzn wspolczujacych" .
                    > I to by bło na tyle.

                    • Gość: Krizia Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.ey.com.pl / 195.187.56.* 09.05.02, 15:48
                      Kochani Messja & Belbo:
                      Mam nadzieje, ze zapowiedz pierwsza juz wyszla?

                      :-)
                      • Gość: messja Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.proxy.aol.com 11.05.02, 11:17
                        Gość portalu: Krizia napisał(a):

                        > Kochani Messja & Belbo:
                        > Mam nadzieje, ze zapowiedz pierwsza juz wyszla?
                        >
                        > :-)

                        bilbo w jednej panience namietnie zakochany(poza forum)....
                        inna wysyla kwiatki i bedzie mu pokazywac ogolone pachy ....
                        a ty wciaz zazdrosna o mnie?????????
                        • Gość: monik Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.mos.gov.pl / 194.181.153.* 11.05.02, 13:23
                          Gość portalu: messja napisał(a):

                          > Gość portalu: Krizia napisał(a):
                          >
                          > > Kochani Messja & Belbo:
                          > > Mam nadzieje, ze zapowiedz pierwsza juz wyszla?
                          > >
                          > > :-)
                          >
                          > bilbo w jednej panience namietnie zakochany(poza forum)....
                          > inna wysyla kwiatki i bedzie mu pokazywac ogolone pachy ....
                          > a ty wciaz zazdrosna o mnie?????????

                          o przepraszam, ale nic pokazywac nie bede!!!:))))

                          • Gość: messja Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.proxy.aol.com 11.05.02, 23:08
                            nie mow: hop...:)))

                            Gość portalu: monik napisał(a):

                            > Gość portalu: messja napisał(a):
                            >
                            > > Gość portalu: Krizia napisał(a):
                            > >
                            > > > Kochani Messja & Belbo:
                            > > > Mam nadzieje, ze zapowiedz pierwsza juz wyszla?
                            > > >
                            > > > :-)
                            > >
                            > > bilbo w jednej panience namietnie zakochany(poza forum)....
                            > > inna wysyla kwiatki i bedzie mu pokazywac ogolone pachy ....
                            > > a ty wciaz zazdrosna o mnie?????????
                            >
                            > o przepraszam, ale nic pokazywac nie bede!!!:))))
                            >

                            • Gość: monik Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.mos.gov.pl / 194.181.153.* 13.05.02, 08:31
                              swiadkowie oczywiscie sie wypra, ale ja wiem: NIC NIE POKAZYWALAM!!!:))))


                              Gość portalu: messja napisał(a):

                              > nie mow: hop...:)))
                              >
                              > Gość portalu: monik napisał(a):
                              >
                              > > Gość portalu: messja napisał(a):
                              > >
                              > > > Gość portalu: Krizia napisał(a):
                              > > >
                              > > > > Kochani Messja & Belbo:
                              > > > > Mam nadzieje, ze zapowiedz pierwsza juz wyszla?
                              > > > >
                              > > > > :-)
                              > > >
                              > > > bilbo w jednej panience namietnie zakochany(poza forum)....
                              > > > inna wysyla kwiatki i bedzie mu pokazywac ogolone pachy ....
                              > > > a ty wciaz zazdrosna o mnie?????????
                              > >
                              > > o przepraszam, ale nic pokazywac nie bede!!!:))))
                              > >
                              >

                        • Gość: Krizia Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.02, 14:03
                          Messjo, kochana, zle zinterpretowalas moja wypowiedz.
                          Naprawde odebralas to w taki sposob? Ze jestem
                          zazdrosna? Podobaly mi sie Wasze wypowiedzi,
                          przekomarzanki, a ze sama mam podobne poczucie humoru,
                          postanowilam Wam sekundowac. Juz wiecej nie bede sie
                          wtracac......

                          Pzdr
                          • Gość: messja Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.proxy.aol.com 11.05.02, 23:07
                            jesli sie pomylilam to sorki:)))

                            Gość portalu: Krizia napisał(a):

                            > Messjo, kochana, zle zinterpretowalas moja wypowiedz.
                            > Naprawde odebralas to w taki sposob? Ze jestem
                            > zazdrosna? Podobaly mi sie Wasze wypowiedzi,
                            > przekomarzanki, a ze sama mam podobne poczucie humoru,
                            > postanowilam Wam sekundowac. Juz wiecej nie bede sie
                            > wtracac......
                            >
                            > Pzdr

                            • Gość: Belbo Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.acn.waw.pl 11.05.02, 23:35
                              Ty się pomyliłaś .. czy to możliwe?..
                              Przepraszasz?
                              Ty nieomylna bogini..... się pomyliłaś?
                              Och chyba za mało ofiar z niewinnych duszyczek składam na twym ołtarzu ( w
                              ogródku).
                              • Gość: messja Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.proxy.aol.com 11.05.02, 23:43
                                ojej, ile uwagi i zaangazowania... chyba sie zaraz rozczule...
                                bogini, niemylna... (mow mi tak jescze:)))))))))))

                                Gość portalu: Belbo napisał(a):

                                > Ty się pomyliłaś .. czy to możliwe?..
                                > Przepraszasz?
                                > Ty nieomylna bogini..... się pomyliłaś?
                                > Och chyba za mało ofiar z niewinnych duszyczek składam na twym ołtarzu ( w
                                > ogródku).

          • zxc1973 Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 22:00
            paskudna napisał(a):

            > spotykamy ( spotykamy sie bardzo czesto, bo mu

            Mimo wszystko jeszcze nie jest najgorzej :-/ Gdyby nie
            mial czasu i koniec, to by bylo gorsze.

            > Takie powazne rozmowy o wszystkim wymagaja duzo
            wolnego czasu.
            > A jak juz rozmawiamy to o tym co jest mile i
            przyjemne. Gdy mamy rozne zdania
            > on mowi "zapomnij o tym" albo "nie mowmy o tym" albo
            "zartowalem". Nie che
            > dyskutowac, uwaza, ze to stwarza wiecej problemow niz
            rozwiazuje. I co ja moge

            Nie mowienie o problemach nie oznacza, ze ich nie ma.

            > zrobic? Probowalam do niego pisac, ale powiedzial, ze
            nie bedzie odpowiada, bo
            > nie chce poruszac tych tematow.

            Wiesz, przepraszam, ale cos tu nie gra. W sumie moglby
            odpisywac na listy - niezaleznie od preferowanego
            srodka wyrazania sie (ja np. wole mowic), jest to
            zawsze latwiejsze niz mowienie - zawsze mozna 3 razy
            przemyslec co sie chce napisac.

            > Przy tym to prawda, ze im glebiej rozmawiamy tym
            wiecej nas dzieli. I zadne z
            > nas nie jest gotowe rezygnowac ze swoich zasad.
            > On chce, zebysmy sie wrocili do tych spraw za pare
            lat. Ale ja nie chce sie
            > przywiazac do czlowieka z kompletnie inna filozofia.
            A poza tym chce z nim byc.
            >
            > Zanim zaczelismy dyskusje o rodzinie i przyszlosci
            bylo nam dobrze razem. Teraz
            >
            > to wszystko we mnie siedzi i odbija na naszych
            stosunkach. Zrobilam sie
            > konfliktowa, placzliwa...
            > Juz nie wiem, co dalej

            Mysle, ze mimo ze mu zalezy, to wszystko on nie
            zaspokaja wszystkich Twoich potrzeb. A dokladniej
            potrzeby rozmawiania, wysluchania i wyrazenia
            zrozumienia tego o czym mowisz i akceptacji ciebie :-/
            W koncu nie musicie miec dzieci zaraz, a jest tylko
            mowa o jakis tam planach na przyszlosc, moze nawet
            bardzo odlegla. Tak naprawde nic nie stoi na
            przeszkodzie, aby o tym rozmawiac. Te plany i tak beda
            bardzo ogolnikowe i tak naprawde ogranicza sie do
            wyrazenia pewnych marzen czy pragnien i ich akceptacji
            przez druga strone. Nie rozumiem go.

            Jak dlugo sie spotykacie?
            • paskudna Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 22:20
              No wlasnie - mam wrazenie, ze on nie umie tak sobie optymistycznie marzyc.
              Jak dlugo sie spotykamy - ok - na pewno stwierdzicie, ze za krotko. troche
              ponad 3 miesiace. Ale na prawde spedzalismy ze soba kazda wolna chwile. I nie
              bylam desperatka, ktora zaczyna zwiazek od pytan kiedy slub - to on pierwszy
              zaczal o dzieciach. Ze takie ladne by byly itd. A pozniej sie okazalo, ze
              calkiem inaczej sobie wyobrazamy dom.
              Zawsze mi mowiono, ze wszelkie konflikty sie rozwiazuje przez rozmowe, a co
              jesli drugiej strony tego nikt nie nauczyl?
              Jeszcze na dokladke, ostatnio zaczelam plakac - a on panicznie sie boi lez -
              teraz juz na pewno bedzie przerazony wizja jakiejkolwiek rozmowy.
              • Gość: Belbo Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.acn.waw.pl 08.05.02, 22:31
                Wiesz co..poczekaj ty dziewczyno jeszcze jakies ..3 miesiace..
                Jak wytrzymasz to dobrze ..jak nie to tez niezle..
                Czas jest nauczycielem.
              • zxc1973 Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 22:37
                paskudna napisał(a):

                > Jak dlugo sie spotykamy - ok - na pewno stwierdzicie,
                ze za krotko. troche
                > ponad 3 miesiace. Ale na prawde spedzalismy ze soba
                kazda wolna chwile. I nie

                Wiesz, nie chce Cie martwic, ale to naprawde bardzo
                krotko. Jeszcze wszystko przed wami. On moze w ogole
                nie wiedziec, czego tak naprawde chce. I to zarowno
                teraz jak i w przyszlosci. To samo tak naprawde dotyczy
                Ciebie.

                > Zawsze mi mowiono, ze wszelkie konflikty sie
                rozwiazuje przez rozmowe, a co
                > jesli drugiej strony tego nikt nie nauczyl?

                Albo go nauczysz, albo... :'( Ale jeszcze wszystko
                przed wami - dopoki sie spotykacie.
                Z drugiej strony, cos tu nie gra. Nie wierze, ze jest
                az takim... Przeanalizuj, czy spotykacie sie bo on
                chce, czy dlatego ze Ty chcesz? To bardzo wazne
                pytanie.

                > Jeszcze na dokladke, ostatnio zaczelam plakac - a on
                panicznie sie boi lez -

                Kazdy sie boi lez. Praktycznie poza przytuleniem, nic
                nie mozna z nimi zrobic. W kazdym razie swiadcza one o
                Twojej desperacji.

                • paskudna Re: do mezczyzn wspolczujacych 08.05.02, 22:51
                  > Kazdy sie boi lez. Praktycznie poza przytuleniem, nic
                  > nie mozna z nimi zrobic. W kazdym razie swiadcza one o
                  > Twojej desperacji.
                  >
                  Myslalam, ze o braku samodyscypliny i opanowania. Patrzylam na niego i myslalam,
                  ze bede musiala od niego odejsc.
                  Ale Belbo masz racje. Musze w koncu przestac dzialac na wariata, sie uspokoic i
                  dac sobie czas. Dotad bylo fajnie, bo oboje zachowywalismy sie jak szalency.
                  Takie dzialanie na hurra. Ale widac, ze to nie jest dobre na dluzej. Tylko, ze z
                  drugiej strony czas jest moim wrogiem, bo gdy z kims jestem - bardzo sie
                  przywiazuje. Nie umiem sie dystansowac i mowic - kochaj gotylko troszeczke, a w
                  czerwcu sie zastanowisz czy pokochac go bardziej.
                  • Gość: Belbo Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.acn.waw.pl 08.05.02, 23:32
                    Troche o co innego mi chodzilo.. to sie samo wyklaruje..
                    Mi sie klarowalo 6 lat :)
                    • ja_nek Re: do mezczyzn wspolczujacych 09.05.02, 00:46
                      Paskudna (co to za nick?) myślę, że jak się kocha, to pewne niedoskonałości nie
                      przeszkadzają. No chyba, że te niedoskonałości urastają do naprawdę ważnych
                      problemów. Wtedy trzeba się zastanowić, czy chcielibyście zawsze tkwić w takim
                      układzie. Ale Wy jesteście dopiero na wstępnym etapie związku, więc nie przerażaj
                      się tak od razu. Nie bierzesz za tydzień ślubu, a związek to zwłaszcza na
                      początku również praca.
                      Wiesz, nie chodzi o to, aby kogoś zmienić czy się poświęcać dla kogoś. Tego nie
                      można robić.
                      Ideałów ponoć nie ma, ale zdarzają się osoby ideałowi bliskie. Siła uczuć odgrywa
                      co oczywiste ważką rolę. Jeśli bardzo kochasz, to przygotuj się kiedyś na prozę
                      życia wspolnego mieszkamia: nieświeży oddech z rana, zmęczenie po pracy,
                      zostawione gdzieś skarpetki czy sugestie, że nie ma obiadu. Ale to jeszcze
                      daleeeeko przed Wami,
                      Poza tym kompromis, wysłuchiwanie drugiej osoby.

                      To Twoja pierwsza miłość, skoro mówisz, że wydaje Ci się, że go kochasz?
                      Myślę, że to zły znak, jeśli on nie chce rozmawiać. Takie zamykanie się, będzie
                      nawet za kilka lat. Ten typ może tak mieć.
                      Skoro coraz bardziej stwierdzasz, że tak wiele Was dzieli. Jeśli te róznice są
                      tak poważne, to kiedy uczucia zblakną, zostaną właśnie te różnice. i co wtedy?
                      Krótko jesteście ze sobą, za krótko, aby nauczyć się ustępować i dawać.
                      Jeśli się nie zmieni i nadal nie będzie chciał rozmawiać, jeśli nie ruszają go
                      łzy i nie skłania to go do rozmowy o Twoich problemach.. to dziwne.
                      Ale skoro ma teraz tyle nauki, POCZEKAJ, aż ten okres przejdzie i będzie miał
                      więcej czasu.
                      I mam pytanie ile Wy macie lat?
                      Trochę późno doczytałem o stażu Waszego związku, ale mam nadzieję, że moje słowa
                      nie tracą przy tym na znaczeniu.
                      Na razie USPOKÓJ SIĘ i uzbrój w cierpliwość. Na razie jeszcze za krótko jesteście
                      ze sobą.

                      Pozdrawiam
                      Ja_nek
                      • Gość: lisiczka Re: do mezczyzn wspolczujacych IP: *.man.polbox.pl 09.05.02, 11:46
                        Januszku czy ja juz Ci mowilam, ze jestes
                        cholernie madrym facetem?

                        3 miesiace bycia ze soba to faktycznie zdecydowanie za krotko, zeby podejmowac
                        takie decyzje poczekaj, zobaczysz co sie wydarzy z Twoimi uczuciami i z jego
                        uczuciami. Ale poczatki zazwyczaj sa trudne, bo ludzie musza sie dotrzec,
                        wychodza wtedy wszytkie wady... i zalety tez!
                        Moze z biegiem czasu on sie otworzy i zaczniecie ze soba rozmawiac?
                        Osobiscie fakt, ze nie lubi z Toba dyskutowac i rozmawiac jest dla mnie dziwny
                        i co najmniej niepokojacy :(
                        Ja uwielbiam rozmawiac, zwlaszcza z moja poloweczka i przyjacilmi, bo sa dla
                        mnie wazni i jezeli maja jakis problem, to jest dla mnie naturalne, ze chce ich
                        wysluchac i pomoc.
                        A jezeli ktos ma innne zdanie to juz zupelnie fantastycznie, pol wieczoru mozna
                        przegadac poznajac inny, zupelnie odmienny od mojego, punkt widzenia :)
                        • ivi Re: do lisiczki i ja_nuszka 09.05.02, 12:00
                          Gość portalu: lisiczka napisał(a):

                          > Januszku czy ja juz Ci mowilam, ze jestes cholernie madrym facetem?

                          Dołączam się do wyznania!

                          Co do reszty: Nie rozumiem, jak można ze sobą nie rozmawiać! Na czym w takim
                          razie opiera się ten związek?
                          Myśle, że jak facet dziś nie chce rozmawiać, to raczej wątpliwe, czy kiedykolwiek
                          będzie miał ochotę to zmienić.
                          Jak zauważyłaś, Lisiczko, Przyjaciel chce rozmawiac z ważną dla siebie Osobą o
                          Jej problemach. To normalna reakcja. Jak można komuś pomóc nie poznając Jej
                          problemu? A jak poznać, nie rozmawiając? Więc pytam jeszcze raz: o co chodzi w
                          tym związku?

                          Pozdrawiam
                          ivi
                          • Gość: lisiczka Re: do ivi IP: *.man.polbox.pl 09.05.02, 12:12
                            wlasnie - ja tez o to pytam.
                            kiedys ktos do mnie powiedzial mniej wiecej taka rzecz:
                            co bedziecie razem robic za 20 lat jak juz wyjdziecie z lozka po seksie,
                            postawicie sobie dom, wychowacie dzieci, przejdziecie na emeryture?
                            bedziecie siedziec obok siebie i milczec do konca zycia?
                            dokladnie nie potrafie tego przytoczyc, ale sens chyba jest jasny.
                            poza tym, ludzie ktorzy ze soba rozmawiaja i dyskutuja niegdy przenigdy przez
                            cale swoje zycie nie beda sie nudzic w swoim towarzystwie!
                            i o to chyba chodzi.
                            mozesz przejsc do porzadku dziennego, jezeli ktos nie zakreca tubki pasty do
                            zebow lub lubi pic piwo do sniadania, a Ty tego nie cierpisz, ale
                            jak mozna przejsc do porzadku dziennego, ze najblizsza Ci osoba z Toba nie
                            rozmawia???

    • paskudna do Janka 09.05.02, 14:21
      Bardzo dziekuje za Twoj list - podzialal na mnie uspokajajaco.
      A wiek - ja mam 24 - on 26.
      To nie jest tak, ze on nie chce ze mna rozmawiac i nie chce zaspokajac moich
      potrzeb. Chce rozmawiac, tylko jak widzi, ze mamy calkiem przeciwne zdania i
      nie wyglada na to, ze dojdziemy kompromis, a temat budzi silne emocje, to po
      prostu zmienia temat.
      Ale tak poza tym slucha mnie bardzo uwaznie i gdy mowie o swoich potrzebach
      stara sie na nie odpowiadac.
      Lzy go ruszaja - to mniej wiecej tak - ta rozmowa sprawila jej przykrosc, wiec
      nigdy wiecej nie wrocimy do tego tematu.
      To nie jest moja pierwsze milosc, ale zadych wieloletnich zwiazkow w
      przeszlosci nie bylo. Nigdy nie moglam sie dogadac z mezczyznami, ktorzy mnie
      fascynowali. Pewnie chcialam za duzo i za szybko. Ten obecny nie jest tym,
      ktory wywolal najwieksze zamieszanie w moich uczuciach, ale jest mi najblizszy
      i coraz drozszy.
      Czasem mam wrazeniem, ze za bardzo sie czepiam i sama jestem zrodlem wszystkich
      moich problemow i stad nick.
      I dlatego bardzo dziekuje jeszcze raz za wszytkie zrownowazone listy. Bede
      sobie teraz powtarzac - spokojnie. Powolutku. Dyskutowac tez z nim bede
      spokojnie i powolutku. Moze sie tego razem nauczymy. I poczekam z wszelkimi
      powaznymi dyskusjami az sie skoncza egzaminy.
      • ja_nek Re: do Janka 09.05.02, 15:21
        Twój list sporo mówi.
        Myślę, że przy przeciwnych zdaniach warto poznać, dlaczego ktoś tak uważa. ktoś
        też może mieć wiele racji i Ty też.
        W tym wypadku facet kiedy czuje, ze dalsza rozmowa zmierza do kłótni, ucina
        sprawę, bo nie chce Ci sprawiać przykrości. problem w tym, że i tak ją robi nie
        rozwiązując problemu. Nie chce kłótni, ale nie rozmawiając o tym, omija problem,
        a go nie rozwiązuje.
        A Ty jesteś w goracej wodzie kąpana. Daj mu trochę czasu. Może facet potrzebuje
        czasu, żeby się przespać z problemem? Nikt nie lubi jak się go naciska.
        Ale chyba możecie zaakceptować własne odmienne zdania.

        "Lzy go ruszaja - to mniej wiecej tak - ta rozmowa sprawila jej przykrosc, wiec
        nigdy wiecej nie wrocimy do tego tematu."
        To nie jest żaden sposób. Problemy same się nie rozwiązują, albo robią nam tę
        przyjemność raczej nieczęsto.
        Myslę, że duzo oczekujesz i sporo chcesz dać. Ale zwolnij nieco, przecież macie
        jeszcze przed sobą dużo czasu. Pośpiechem i naciskiem można coś zmienić na
        lepsze, ale tylko do czasu. potem wywołuje to irytację i ucieczkę od problemu.
        Jesteś niecierpliwa, za bardzo.

        "... ale jest mi najblizszy i coraz drozszy."
        Właśnie dlatego spróbuj trochę go zrozumieć i dać mu czas. Facetowi na Tobie -
        widzę teraz - zależy, ale nie popędzaj go ciągle. Wiesz jak coś takiego może
        wkurzać?
        Całkiem mozliwe, że troszeczkę tworzysz sztuczne problemy, za dużo czarnych barw
        widzisz (on mnie nie rozumie itd.). Ale nie ma nikogo identycznego i trzeba
        przyzwyczaić się, że jesteście inni.

        Pozdrawiam i życzę cierpliwości dla Waszych słabości
        Ja_nek
    • paskudna do dziewczyn 09.05.02, 14:51
      Messjo - bardzo dziekuje, ze sie odezwalas i Belbo nie mial racji przepedzajac
      Cie. Pisalam do mezczyzn, gdyz kobiety maja sklonnosc do idealizowania. Nie
      chcialam czytac o potedze milosci i zwiazkach doskonalych. A Ty nic takiego nie
      napisalas tylko bardzo sympatyczny cieply list.
      Z kolei Ivi i Lisiczke chce zapewnic, ze oprocz lozka i dyskutowania jest
      jeszcze wiele rzeczy, ktore razem mozna robic. Mam przyjaciol, z ktorymi
      swietnie mi sie dyskutuje i z zadnym z nich nie chcialabym byc w zwiazku. Z
      moim chlopakiem dlatego jest tak trudno, ze to co mowi jest wazne, jego poglady
      na temat roli kobiety i mezczyzny, czy rodziny wplywaja na nasze uklady. O
      zyciu pozagrobowym moge z nim rozmawiac dlugo i bezpiecznie.
      Przykro mi, ze potepiacie nasz zwiazek wiedzac o nim tak malo, bo oceniacie w
      ten sposob zle mojego chlopaka, a ja tego nie chce.
      • ja_nek Ddo dziewczyn trzech 09.05.02, 15:27
        Ivi i Lisiczko mam dla Was uśmiechy dwa. Zapomniałem o nich poprzednio.

        Paskudna widzisz jaka jesteś niecierpliwa?
        Ivi i Lisiczka odpowiedziały tak, jak odczytały Twoje listy. Jeśli uważnie je
        przeczytasz to zobaczysz, że nikogo nie potępiają tylko zwracają uwagę na istotne
        sprawy.
        One odczytały Twoje słowa tak, że On nie chce prawie wcale rozmawiać!
        A sama przyznasz, że taka perspektywa budziłaby niepokój.
        Nabierz trochę dystansu, mówiły życzliwie.

        Pozdrawiam
        Ja_nek
        • paskudna Re: Ddo dziewczyn trzech 09.05.02, 15:49
          To przez sformulowanie "o co chodzi w tym zwiazku" odczytalam listy jako
          krytyke. I zareagowalam mniej wiecej tak jak na krytyke rodziny - mozesz
          powiedziec, ze Twoja mama jest straszna, ale lepiej zeby nikt inny sie nie
          wazyl, bo oberwie.
          Ale chyba nic zlego o Ivi ani Lisiczce nie napisalam. To byl tylko taki odruch,
          zeby bronic mojego faceta. Zadna wojna zaczepna. Przepraszam za nadgorliwosc.
          No i dziekuje za listy i uwagi.
          • Gość: lisiczka Re: do autorki IP: *.man.polbox.pl 09.05.02, 15:54
            jezeli odebralas moje wypowiedzi jako
            atak na swojego chlopaka, to przepraszam
            pisalam zyczliwie, moze za bardzo chwilami ostro,
            ale jak jakies refleksje czlowieka najda, to chce sie wypisac

            krzymam za Ciebie i Twojego chlopaka kciuki
            pozdrawiam serdecznie
            • paskudna Re: do autorki 12.05.02, 21:53
              Droga Lisiczko - nic nie szkodzi. Nie przejmuj sie. A za kciuki dziekuje.
              Troche wsparcia na pewno sie przyda zwazywszy, ze moj chlopak od 3 dni przysyla
              mi tylko sms na dobranoc. Niby dobrze, ze chociaz tyle. Wiem, ze jest niedlugo
              ma egzamin. Ale i tak czuje sciskanie w zoladku. Poki co grzecznie
              odpowiadam "dobranoc". Tylko, ze tak mi przykro. Weekend wlasnie minal...
              oddzielnie...
              • paskudna *** 12.05.02, 22:42
                No i wlasnie porozmawialismy przez telefon. Slyszalam w jego glosie to wszystko
                co chcialam. On w moim, ze mi smutno. Poobiecywal, jak to bedzie, kiedy sie te
                egzaminy skoncza. I dalej sciska mnie w zoladku, tylko juz inaczej. Slodko -
                chociaz tesknie. Ach - kiedy my sie wreszcie spotkamy. Czwartek? Piatek? a ja sie
                musze przytulic. Dobrze, ze jest to forum, bo bym zameczyla - jego albo
                znajomych.
                Jak to jest, ze on siedzi i pisze prace, a ja mam tyle samo roboty i siedze i
                pisze listy do nikad?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka