Gość: ata IP: *.mpips.gov.pl 11.05.02, 10:02 ... to akt rozpaczy czy oznaka wściekłości, która pozwala wstać i zacząć działać, żyć? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: grogreg Re: chęć zemsty... IP: *.univ.szczecin.pl 11.05.02, 10:43 Gość portalu: ata napisał(a): > ... to akt rozpaczy czy oznaka wściekłości, która pozwala wstać i zacząć > działać, żyć? Przed prz4ecinkiem tak. Po przecinku, wrecz odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maryjo2 Re: chęć zemsty... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.05.02, 12:59 Zemsta jest rozkoszą bogów, jak mówią. To nie zawsze akt wściekłości i rozpaczy. Czasami rzeczywiście staje się głównym życiowym zadaniem do wypełnienia i motorem wszelkiego działania. Czasami wydaje się być uzasadniona, kiedy indziej wypływa z małostkowości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ata Re: chęć zemsty... IP: *.mpips.gov.pl 11.05.02, 13:04 Nie chcę się mścić za to, że odchodzi, a za sposób - za zdradę, za to, że mi o tym sam nie powiedział, za kłamstwa i za to, że gdy naprawdę w pewnym momencie go potrzebowałam, to wiedząc o tym - świadomie i cynicznie powiedział "nie pomogę ci". Jestem okrutnie zbita - czy przemawia za mną małostkowość? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maryjo2 Re: chęć zemsty... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.05.02, 13:22 Tego nie powiedziałam. Myślałam sobie tak ogólnie o zemście. Zostałaś skrzywdzona, rozumiem to, bo i ja kiedyś to przeszłam i też chciałam się zemścić. Mściłam się ze trzy miesiące, ale niespecjalnie mściwa była ta moja zemsta, raczej takie machanie łapkami na postrach pt. "ja ci jeszcze pokażę". Potem sobie pomyślałam, że to co on mi zrobił złego- wróci do niego jak bumerang i jeszcze się będzie przede mną płaszczył. I płaszczy się. Mam satysfakcję, tym bardziej, że nie przyłożyłam do tego ręki. Tyle, że teraz mi to zwisa i powiewa. Powiedz, jak chciałabyś się zemścić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ata Re: chęć zemsty... IP: *.mpips.gov.pl 11.05.02, 13:33 Wystarczy mi, jeśli będę umiała oddać mu to, co sama od niego dostałam. Tylko to wymaga: wyłączenia telefonu, wyłączenia komputera, wyłączenia świadomości. Wiesz, na zasadzie totalnego zlewu. Też mu powiedziałam, że to wszystko do niego wróci. I chciałabym wtedy popatrzeć na niego. Po tej jego przygodzie z panną powiedziałam mu, że żałuję, że sama w podobnej sytuacji nie odmówiłam, że nie spróbowałam, jak to jest być z kimś, a z kimś innym chodzić do łóżka. Wiesz, co powiedział? Że trzeba było!!! Ha, ha!!! Być może była to wskazówka z jego strony pt. "nie bądź taka dobra, bo mnie znudzisz, a tak to będę walczył o ciebie". A najchętniej to wykrzyczałabym mu, jakim jest ostatnim sukinsynem. Tylko że to nie będzie zemsta, a nazwanie przeze mnie rzeczy po imieniu. Przeze mnie, bo on sam o tym wie, ostatecznie nie jest debilem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maryjo2 Re: chęć zemsty... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.05.02, 14:10 Wiesz co? Czy Ty w ogóle byłabyś skłonna mu wybaczyć i znów zaufać? Bo ja chyba nie byłabym do tego zdolna. Sądzisz, że jak mu wykrzyczysz prawdę, to się zmieni? Powiedz, mogłabyś znieść jego kolejne skoki w bok i upokorzenie, jakie przy tym odczuwasz? Wiesz, ja myślę, że jeśli same nie będziemy sie szanować, to nikt nas nie uszanuje. Brutalne to, ale prawdziwe. Dlatego rzuciłabym faceta w cholerę, choćbym miała z bólu gryźć ściany. Żeby potem spokojnie móc popatrzyć na siebie w lustrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ata Re: chęć zemsty... IP: *.mpips.gov.pl 11.05.02, 14:25 Już wybaczyłam... Ale to zaufanie... I upokorzenia... Bo skoro zrobił to raz, to wiem, że powtórzy, taka męska natura. Masz rację, szacunek dla samej siebie to chyba podstawa zdrowego układu. Odpowiedz Link Zgłoś