meduza4
15.12.04, 14:05
Wezwałam na pomoc twojego anioła,
by ci przetłumaczył słowa nieudolne.
Nie potrafię mówić... Może on zawoła
i rozkwitną wtedy niczym maki polne
jakieś lepsze myśli i lepsze uczucia.
Ja tymczasem leżę zwinięta, schowana
we własnej skorupie jak ślimak bez czucia,
jak pączek co nie śmie otworzyć się z rana...
Cóż, daremne były nadzieje i modły,
próżno się schroniłam pod to białe skrzydło.
W głębi twojej duszy stokroć jesteś podły
i w niczym nie lepsza jest twoja natura...
Dobrze, nic nie powiem. Wszystko mi obrzydło,
gdy w dłoni zostały zakrwawione pióra.