Gość: Ewcia
IP: *.ghnet.pl / 83.175.177.*
11.01.05, 21:06
Gram w jakąś gę i nie bardzo wiem co robię!Jestem od pięciu lat w stałym
związku(na odległość-on jest z Wrocławia,ja z Katowic),planujemy ślub,znamy
się jak łyse konie,doskonale rozumiemy i ja go potwornie kocham!!!I wiem ,ze
jest skarbem jakiego spotyka sie tylko raz w życiu!Ale robię
coś ...dziwnego.Poznałam w necie faceta.Doskonale nam się rozmawia,mamy te
same zainteresowania,rozumiemy sie w pół(internetowego)słowa....i co gorsza
przestały to być tylko przyjacielskie pogawędki...a ja nie mogę tego przerwać!
Nie potrafię,jakoś się wciągnęłam i co gorsza myślę o nim!!Nie wiem,czy to
ten syndrom któregoś tam roku związku,że szuka się jakichś wrażań,czy też
to ,że kobieta potrzebuje adoracji ,a partner po 5 latach już zna Cię bdb (a
my jesteśmy już jak zgodne,małżeńskie stadło;).A to dla mnie
takie ...ekscytujące.I jestem przerażona tym ,co robi mój umysł!Nie mam
zamiaru zdradzać mojego partnera ,nie potrafiłabym kogoś tak zranić ,ale to
co teraz robię ...nie wiem nawet jak to nazwać.Zdrada nie musi być fizyczna,a
ja się czuję jakoś tak internetowo zauroczona samymi tylko rozmowami!!I wiem
też ,że jeżeli ta osoba z netu robi sobie jakieś nadzieje,to krzywdzę także
ją! Przeraża mnie to!co Wy na to?