Ponure sciezki milosci

22.03.05, 11:47



Oto E : sliczna dziewczyna o urodzie modelki, filigranowa, o twarzy aniolka,
zawsze w centrum meskiego zainteresowania. Kilka lat chodzila z chlopakiem,
spokojny zwiazek, pobrali się. Maz duzo wyjezdzal, taki miał charakter pracy.
Jakies 3 lata wszystko sie dobrze ukladalo, az poznala w pracy pana X. Pan X
pelny wdzieku, intrygujacy, miał opinie najwiekszego podrywacza w okolicy,
zonaty, dziecko, od lat zdradzal zone z co ladniejszymi dziewczynami i
wszyscy o tym wiedzieli.
Od razu zwrocil uwage na E., ona nie oponowala, tez jej się podobal, zaczeli
się spotykac. Zakochala się do szalenstwa, swiata poza nim przestala
dostrzegac, nie docieraly do niej żadne argumenty znajomych, ze zle robi.
Niesamowity seks jakiego nigdy nie zaznala z mezem.
X zadeklarowal milosc, ze ona jest ta wlasciwa. Poznala jego dziecko i bardzo
je polubila. Spedzali wspolnie duzo czasu. Zapragnela zyc z X i urodzic mu
dzieci.
Nie wiedziala jak to powiedziec mezowi. Dlugo oszukiwala a maz udawal, ze nie
widzi ewidentnej zdrady a nawet jak się dowiedzial nie chcial dopuscic
mozliwosci rozwodu i utraty zony. Mowil ze kocha i prosil by spedzala z nim
swieta i rodzinne uroczystosci, żeby nikt nie widzial ze miedzy nimi się nie
uklada, żeby wszystko było po staremu.
A ona plakala, ze krzywdzi meza, ale marzyla tylko, żeby każdy moment zycia
spedzac z X.

Po wielu miesiacach emocjonalnych szarpanin postanowili, że się rozwodzą: ona
z mezem a X z zona. Od niej odwrocila się cala rodzina, najblizsi nie
zaakceptowali jej decyzji. Wyprowadzila się do wynajetej klitki czekajac by
zamieszkac z X.
X mimo sprawy rozwodowej był czestym gosciem u zony bo przeciez mieli
dziecko które bardzo kochal: dlatego u zony spedzil wiekszosc czasu w swieta,
w Wigilie, popoludnia... bo zona sobie nie radzila z cieknacym kranem, bo
trzeba było jej przywiezc zakupy, bo dziecko, bo tam X miał wiekszosc rzeczy,
komputer na którym potrzebowal pracowac...
E coraz czesciej plakala i była coraz bardziej zazdrosna o czas którego X
miał dla niej coraz mniej. Paradoksalnie wiecej czasu i zainteresowania jej
poswiecal gdy byli ukrywajacymi się kochankami, niż teraz gdy mieli okazje
być razem na co dzien.
X kupil mieszkanie w którym mieli razem z E zamieszkac. Mieszkanie kupil
dwie ulice od mieszkania zony. I z niezrozumialych wzgledow nie spieszylo mu
się do ostatecznej przeprowadzki. Minelo kilkanasie tygodni a mieszkanie
stalo puste, E czekala kiedy zaczna wspolne zycie naprawde we dwoje. X wzial
nawet kilka dni urlopu specjalnie by przewiezc rzeczy od zony do nowego
mieszkania – ale zdazyl w tym czasie przewiezc tylko koldre ...

E była na granicy wytrzymalosci nerwowej, ani prosba ani grozba nie potrafila
wymoc na X konkretnego dzialania dla ich wspolnej przyszlosci. Wczesniej,
gdy tylko kochala a nic od niego nie wymagala –wydawalo się ze laczy ich
niesamowite uczucie jakie tylko raz w zyciu zdazyc się może. Od kiedy zaczela
wymagac od niego konkretow, wyjawiac oczekiwania i zadac spelnienia obietnic
i wielkich slow o milosci o wspolnej przyszlosci –nagle X zaczal mniej
entuzjastycznie podchodzic do ich zwiazku. Zaczal robic uniki, zamiast
spelnienia obietnic i dalszej milosci dostawala ochlapy, puste slowa,
zapewnienia za którymi nie szlo dzialanie. Zaczela ja przerazac mysl iż może
go stracic, za może on jej już nie kocha?

Coraz czesciej z tego powodu się klocili a on ja oskarzal wina za te
nieporozumienia i wychodzil trzaskajac drzwiami. E plakala co dzien, czekala
na niego, kochala, szalala ciagle ne jego punkcie a rownoczesnie czyla się
potwornie zraniona jego postepowaniem. Przestala sobie radzic z emocjami,
wpadla w psychiczny dolek, zaczela brac coraz wiecej srodkow uspokajajacych
az najwierniejsze kolezanki zaczely się martwic czy to się nie skonczy na
leczeniu w zakladzie. E wyglada jak wrak czlowieka, niewiele zostalo z tej
slicznej dziewczyny która była zanim się ta historia zaczela... X
stwierdzil, ze on nie wie skad się wzial taki kryzys u E, ze on sobie z nia
nie do konca radzi, ze sama musi sobie poradzic z emocjami, i swa pomoc
ograniczyl do zdawkowych telefonow do niej z pytaniem czy się dobrze
czuje. Maz E zaproponowal jej wsparcie ale stawiajac wyrazne żądanie, ze
tylko pod warunkiem, ze do niego wroci i wszystko będzie milo jak dawniej...
    • koni00 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:04
      Ponura historia i mam mieszane uczucia do E. X oczywiście odbieram negatywnie
      (zgodnie z tym w jakim świetle go tu przedstawiono) Jeśli to historia prawdziwa
      chcaiłbym powiedzieć "szkoda mi jej" ale z drugiej strony jest to wynik jej
      działania...
    • laura421 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:04
      o
    • aniolek82 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:08
      Przykre. Ale jest jesen morał z tej historii - nie wiązać sie z żonatymi
      facetami, którzy do tego są podrywaczami. Tylko że z uczuciami nie da sie
      walczyć, i zawsze mamay nadzieje że nasz przypadek jest wyjątkowy, że nam sie
      uda...
      • laura421 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:10
        aniolek82 napisała:

        > Przykre. Ale jest jesen morał z tej historii - nie wiązać sie z żonatymi
        > facetami, którzy do tego są podrywaczami. Tylko że z uczuciami nie da sie
        > walczyć, i zawsze mamay nadzieje że nasz przypadek jest wyjątkowy, że nam sie
        > uda...

        dlatego wlasnie napisalam tylko "o"
        Dziwne ze cos takiego ma miejsce.Podrywacz a ona go zechciala?
        • aniolek82 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:19
          Czasami głos serca słyszymy głośniej niż głos rozsądku
          • koni00 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:21
            I właśnie dlatego ktoś kiedys powiedział "gdy rozum śpi rodzą się koszmary"...
          • laura421 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:21
            aniolek82 napisała:

            > Czasami głos serca słyszymy głośniej niż głos rozsądku

            ale zeby az tak...?
            a ty zechcialabys mezczyzne ,ktory ma przydomek "babiarza"?
            w dodatku zonatego.
            Przykro mi ale to zakrawa na glupote.
            • aniolek82 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:26
              Myśląc rozsądnie ani ja ani nikt inny nie chcialby mieć takiego faceta. Ale
              miłość robi z ludzi głupców, ślepo wierzących że ta druga osoba się zmieni dla
              nich, że im się uda, skoro tak dobrze im sie układa. Osoby takie patrzą przez
              różowe okulary. Nie dopuszczają do siebie myśli, że mogą być oszukiwani.
              • koni00 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:30
                Podobnie jak alkoholik za każdym razem obiecuje że to ostatnia butelka...
              • laura421 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:31
                aniolek82 napisała:

                > Myśląc rozsądnie ani ja ani nikt inny nie chcialby mieć takiego faceta. Ale
                > miłość robi z ludzi głupców, ślepo wierzących że ta druga osoba się zmieni
                dla
                > nich, że im się uda, skoro tak dobrze im sie układa. Osoby takie patrzą przez
                > różowe okulary. Nie dopuszczają do siebie myśli, że mogą być oszukiwani.

                to ta milosc,to musi byc jakies "porazenie umyslowe"
                • koni00 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:35
                  Może to naprawdę osoba niezrównoważona ewntualnie naprawdę bardzo młoda i
                  niedoświadczona (aby nie być zbyt ostrym)
                  • laura421 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:38
                    koni00 napisał:

                    > Może to naprawdę osoba niezrównoważona ewntualnie naprawdę bardzo młoda i
                    > niedoświadczona (aby nie być zbyt ostrym)

                    no to teraz nabierze doswiadczenia....
                    • aniolek82 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:41
                      Lepiej pózno niż wcale
                    • koni00 Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 12:43
                      ok ale jakim kosztem...innych osób tak naprawdę w tej historyjce powinien jakąś
                      karę ponieść X i byłby fajny scenariusz z morałem...
    • bellima Re: Ponure sciezki milosci 22.03.05, 15:21
      i zapewne nie mniej ponury będzie final tej historii.
      Znana historia p.EDmoch gdzie zwiazek "pomimo wszystko" i pozniejsze porzucenie
      przez ukochanego skutkowalo choroba psychiczna...
      Czy E z tej opowieści obroni samą siebie? Niby sama się w to wpakowała ale
      trudno jej będzie z tego samej się wyplątać .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja