szpikulec1
14.05.05, 03:28
Zaistnialas we snie mym
nieprzerwanym
Gdzie gnany pozadaniem ciala
o Twej duszy
ani przez chwile nie pomyslalem
piersi
pod opuszkami palcow twardnialy
I wydawalo sie, ze prosza o wiecej
przez chwile oddech wstrzymalas
tylko na chwile
I sapiac rytmicznie
napieralas na mnie coraz bardziej
To wtedy poczulem wilgoc na moim udzie
- Skonczylas ? - zapytalem .
- Tak jakby…Wiesz, zrobilam sobie dobrze, kiedy zobaczylam, ze on taki
mieki, I do tego taki maly…
Podszedlem do lustra I zaczalem mu sie przygladac.
Ty frajerze – pomyslalem. Taka okazja moze Ci sie juz wiecej nie nadarzyc.
A on wtedy jakby jeszcze bardziej zmalal. Wydawalo sie, ze sie kurczy i
zwija do srodka.
No dobrze juz, dobrze… nie martw sie tak bardzo – powiedzialem. Tym razem
juz na glos.
Zadrgal, i po chwili przemowil do mnie ludzkim glosem :
- Widziales jakie miala piersi ? Niezle co ? Twarde jak orzechy .
- I co z tego ? Dobrze slyszales co powiedziala , zes mieki I maly !
- Latwo Ci mowic, jakby to na Twojej glowie zakleszczyla sie jej
proteza to bys inaczej gadal.