Dodaj do ulubionych

jak długo?

02.08.05, 13:09
Jak dlugo facet po klótni może się nie odzywać? Czy w ogole sie odezwie? Czy
to nie jest tak, że po tygodniu milczenia jest coraz łatwiej i z czasem traci
się juz ochotę na "odzywanie"?
Obserwuj wątek
    • Gość: obe Re: jak długo? IP: *.idea.pl 02.08.05, 13:34
      To trudne pytanie, jestem facetem i nie umiem sie nie odzywac dlugo (tak jak
      powinienem) gdy kogos kocham, taka sytuacja byla wiec bede sie na niej opieral,
      to byla jej wina, ona cos ostrao spieprzyla, ja powiedzialem KONIEC, niestety
      nie wytrwalem w tym co powiedzialem i zainicjowalem rozmowe, dalem jej do
      myslenia i sie zeszlismy spowrotem, mialo byc cudownie - w koncu uslyszalem
      niewymuszone: Kocham Cie :-( Niestety nie bylo prawdziwe. wniosek:
      jesli kochasz i wierzysz lub wiesz ze on tez to zaczep go, zacznij (delikatnie)
      ale nie czekaj dlugo (max 5-7 dni), a jesli to ewidentnie Twoja wina i
      (warunek) sie kochacie to walcz o niego! Jego wina i sie nie odzywa to znaczy
      ze wczesniej lub pozniej (jak w moim przypadku) sie rozsypie :-( Chyba lepiej
      jak wczesniej.
      Ale wybor nalezy do Ciebie.
      pozdrawiam
    • mazaa1 Re: jak długo? 02.08.05, 13:41
      Dzięki za odpowiedz, ale probowalam sie odzywać i niestety... Trwa to juz
      tydzien, moim zdaniem to co zrobiłam, nawet jesli to moja wina, nie było i nie
      jest warte tego, żeby tak to zakonczyć, chyba że miał mnie już dość a to
      przelało czarę :-(
      Ponoć facet nawet 4 tygodnie potrafi się nie odzywać... tak mówią doświadczeni.
      Troche sie łudze i czekam, teraz już sie nie bede odzywać, myslę, że zrobiłam
      wiele, nie chcę się narzucać, jeśli tak chcę to muszę to zaakceptować, ale
      strasznie to trudne.
    • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 16:00
      Droga Mazo (nie wiem, czy tak sie odmienia, jesli nie to sorry), jestem w
      podobnej sytuacji,co Ty.Tylko ze u mnie taki kryzys trwa juz 3 tygodnie.W 90%
      to moja wina, nagadałam głupich rzeczy, bardzo załuję teraz :( Mój facet
      powiedział, ze bardzo Go zraniłam i nie wie, czy kiedyś mi wybaczy i czy
      bedziemy jeszcze razem.Jestem pewna, ze nadal mnie kocha, ale boję sie.On
      praktycznie sam sie do mnie nie odzywa,ale jak ja juz cos napiszę to wtedy
      odpisuje, ale to mnie wcale nie pociesza.Wiem, ze teraz przezył cos bardzo
      przykrego i pewnie to jeszcze bardziej Go zdołowało! Jestem w dołku,bardzo Go
      kocham, ale myśle, ze chyba powinnam dac mu jeszcze troche czasu, powinnaś
      chyba zrobić to samo, odpuscic, nie odzywac sie przez jakis czas.Tylko, ze
      słyszałam kiedyś, ze w wielu zwiazkach ciche dni okazały sie zabójcze, ale
      czytałam tez, ze wiele par rozstawało sie po kłótni i dopiero po ł roku do
      siebie wracali, wiec wszystko zalezy od miłości, jesli jest zwycieży i pokona
      wszelki żal i pretensje, tylko ze na to potrzeba czasu...
    • mazaa1 Re: jak długo? 02.08.05, 16:29
      Hm... moj się niestety w ogole nie odzywa, nawet nie odpisuje, nie mowiąc juz o
      tym, żeby sam coś napisał. Ja cos probowałam, ale teraz to biore na wstrzymnie,
      moze faktycznie on potrzebuje czasu, nie powinnam sie narzucać, pokazać, że też
      sobie radzę, nie wiem... wiem tylko, że mi strasznie ciężko.
      Najgorsze jest to, że nie mogę sobie znaleźć miejsca, czuję sie przeokropnie,
      nic nie moge robić, choć wiem, że od tego się nie umiera i kiedyś minie. Wiele
      osob mi mowi, że napewno się odezwie, a ja to pocieszanie połykam jak
      powietrze.
      Mam mandzieje Miska, że w koncu sie pogodzicie, jesli tego chcecie to napewno
      sie uda! Ja tez bardzo chce, ale nie wiem już jak on... Cholernie żałuje tego
      co sie stało, zawsze mnie wkurza jak jestem taka bezsilna...
      • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 22:55
        A jak długo byliście razem i czy to był taki bardzo powazny związek i jak
        mozesz to napisz w skrócie o co poszło.My bylismy pół roku, oboje
        twierdzilismy,ze jestemy dla siebie stworzeni, ja sie za czesto obrazałam,
        pozniej byłam niemiła,na koncu postraszyłam Go,ze chyba sobie cos zrobie i mam
        za swoje.Obraził sie, pierwszy raz, a dobrze ;(((((
    • mazaa1 Re: jak długo? 03.08.05, 01:25
      Miśka, jakbym siebie widziala :-) Ja go co prawda nie straszylam, ze sobie cos
      zrobie, ale zrobilam taka akcje, ze mogl sobie pomyslec wszystko... powiedzial,
      ze nie znal mnie takiej. Bylismy dwa lata.
      Wiesz... to juz chyba nie chodzi o powod tylko o to jak ja zareagowalam na cos
      co nie bylo tego warte. Moze narosly we mnie jakies frustracje, moze tak mialo
      po prostu byc... Moze sie odezwie, moze sprawdza ile wytrzymam, a moze to
      rzeczywiscie koniec.
      • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 13:53
        Mój powiedział, że też mnie takiej nie znał i się po mnie tego nie
        spodziewał.Ja już niestety coraz częsciej myślę, że to koniec, bo to trwa za
        długo!!! Nie wiem tylko co będzie później, ponieważ razem studiujemy.Kocham go,
        ale sama nie wiem, czy jeśli on mi wreszcie wybaczy i przestanie się na mnie
        złościc to czy ja będę jeszcze chciała i potrafiła mu zaufać, skoro on tak
        podle postąpił :( Przepraszałam go wiele razy, błagałam o drugą szanse, a on
        nic, nigdy nie był taki :(((((
    • mazaa1 Re: jak długo? 03.08.05, 14:08
      Miśka, to chyba oni po prostu tak maja... bo moj tez nigdy taki nie byl, ngdy
      sie tak nie zacial. Ile to u was trwa?
      • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 14:27
        Przeszło 3 tygodnie :( Tylko,że on mi napisał,ze szybko tego nie wybaczy i nie
        zapomni.Boję, że wcale mi tych rzeczy nie wybaczy.Miałam kiedyś chłopaka, z
        którym byłam krótko,ale mi wtedy zależało(choć znacznie mniej niż teraz) i on
        po prostu bez zadnego powodu, z dnia na dzień przestał się odzywać, pisałam do
        niego, a on nic.Dopiero po kilku miesiącach sobie o mnie przypomniał, ale wtedy
        już nic nam nie wyszło!Ale najgorsze jest to, że moj chłopak potrafi się tak
        wkurzyć na kogoś, że przestaje sie odzywac na zawsze, pocieszam się tym, że do
        mnie łaskaiwe sie odzywa, ale może lepiej zeby milczał, a nie pisał jak do
        koleżanki i dawał do zrozumienia, ze cały czas jest tak samo zły...
    • mazaa1 Re: jak długo? 03.08.05, 14:32
      No widzisz, a moj sie w ogole nie odzywa!!! Nawet jak do kolezanki. I nie wiem
      czy kiedykolwiek bedzie... wkurza mnie ta bezsilnosc potwornie
      • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 14:42
        Ja tak myśle,ze powinnam do niego pojechac i pogadac w 4 oczy.Bo tak naprawde
        my pokłóciliśmy się przez smsy! Może jak mnie zobaczy to mu minie, chociaż
        trochę!w sumie kilka osób mi to doradziło.Poczekam jeszcze z tydzien i moze
        pojadę,chyba ze nie odważę się... Może tez powinnaś, ale za jakiś czas.
    • mazaa1 Re: jak długo? 03.08.05, 15:26
      ja też jeszcze poczekam, albo sie okaze że warto było czekać, albo że to
      wszytsko bylo iluzoryczne i tylko w mojej glowie... zobaczymy.
    • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 16:11
      Wiesz czego ja się teraz jeszcze boję... ze jesli okaże się, ze juz on nie
      widzi dla nas przyszłości,to ja chyba nigdy nie zaufam już zadnemu
      facetowi,nawet jak bede chciała,bo jesli mój ideał i najwspanialszy chłopak tak
      postapił to ja juz przestane wierzyc w miłość, serio...
    • mazaa1 Re: jak długo? 03.08.05, 16:34
      Mam wrazenie, a nawet wiem, ze teraz tylko ci sie tak wydaje Miska... obie
      teraz tak myslimy, ze wszystko runęło i w nic nie uwierzymy. Ale pomysl...
      wszystko sie po cos dzieje. Jesli on sie do ciebie odezwie a ty bedziesz mu
      potrafila zaufac to bedzie super i byc moze ta proba byla potrzebna. Jesli sie
      nie odezwie to znaczy, ze to wszystko nie bylo tego warte. Bedziemy cierpiały
      po czym nagle zjawi się ktoś przy kim znowu poczujemy sie dobrze... Tyle tylko,
      że teraz mamy obie okropny czas. Ja najchcetniej bym go przespała.
      Wiesz, John Gray, ten od Wenusjanek i Marsjan, twierdzi, że facet potrzebuje 4
      tygodni i potem trzeba sie do niego niezobowiązująco odezwać, nie nagabywać i
      mowic czy pisac jak to nam ciezko i jak bardzo tesknimy. Po prostu nalezy
      zapytac o jakąś pierdołe. Krotko dac sygnal... jak zalapie to potem juz jest
      ok...ponoc.
      • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 17:00
        Nie wiem,moze masz racje.Tylko,ze ja się bede strasznie bała teraz każdego
        związku, wczesniej też sie obawiałam, ale mój facet jest wyjątkowy i
        bezgranicznie mu ufałam, jak nikomu innemu...
    • mazaa1 Re: jak długo? 03.08.05, 17:18
      Miśka, to dlaczego stało sie to co się stało?? Może bardziej denerwuje cie ta
      bezsilność, to ze jemu na TOBIE w tej chwili nie zalezy?? Bo mnie to wykańcza i
      mowie ci szczerze, ze okropnie mnie wkurza ze sie nie odzywa, ze na MNIE
      przestalo mu zalezec, że ja go tak kocham, a on mnie widac nie skoro mu mnie
      nie brakuje, ze ja bym tak nie mogła itp. Stad tez twoje watpliwości co bedzie
      jak sie odezwie... ja też o tym myśle, podejrzewam, ze sie piekielnie ucieksze,
      po czym bede patrzec na niego jak na obcego faceta, ktory mnie zranil tym
      milczenie... Popieprzone to strasznie
      • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 20:55
        Wiem,ze to wszystko moja wina, dlatego tyle razy go przepraszałam i bardzo
        załuję.Wiem, ze będę walczyc, ale juz powoli trace siły... Mam takie momenty,
        że,jestem na niego cholernie wsciekła, a po chwili mi przechodzi i dochodze do
        wniosku, ze sobie na to zasłużyłam.Sama już się w tym gubie i ta bezsilność
        jest okrutna :(((((((
    • mazaa1 Re: jak długo? 03.08.05, 22:07
      daj mu troche czasu, jesli w ogole z tobą rozmawia to nie jest tak źle... albo
      jedz do niego i pogadaj, moze to dobry moment...
      • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 13:41
        Pojechałabym,tylko,ze on teraz prawdopodobnie wyjechał, pewnie siedzi u kuzyna
        na działce. A Twój nadal się nie odzywa?
    • mazaa1 Re: jak długo? 04.08.05, 14:22
      Nie, zaparł sie na amen, chyba juz sie nigdy nie odezwie. Ale wiesz co jest
      najgorsze? Że ja wiem ze to taki typ, ze sie nie odezwie, nawet jak mu jest
      zle, to przetrzyma i nikomu o tym nie powie... przeraza mnie to
      • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 14:40
        Też myslałam,ze moj tak zrobi,dlatego ciagle do niego pisałam,az w koncu zaczął
        się odzywać.Ale teraz od kilku dni oboje milczymy! Jest mi bardzo smutno,coraz
        bardziej, chcieliśmy przeciez wziąć ślub,jeszcze w tym roku.Nie wyobrażam
        sobie,zeby miało się nam nie ułożyć! a jeśli już tak sie stanie, to bede
        musiała zmienic studia, przeniesc sie do innej grupy, nie wiem co jeszcze, ale
        na pewno nie wytrzymam jego ciąglej obecnosci.Chcę o niego walczyc, ale nie
        chce sie poniżać i naprzykrzać jemu, naprawdę nie wiem co robic...Jednak cały
        czas mam nadzieję, ze za jakiś czas obie bedziemy mogły na tym forum napisać,
        ze wszystko sie ułożyło i jest tak jak dawniej, albo nawet lepiej!!!
    • mazaa1 Re: jak długo? 04.08.05, 14:52
      Miska... jaki masz mail? miska@gazeta.pl? napisze ci cos na maila, bo nie chce
      juz dyskutowac na forum o tym, napisze ci cos
      • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 15:39
        Napisałam do Ciebie na maila!
    • Gość: rafal Re: jak długo? IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 04.08.05, 14:54
      Problemy rozwiazujesz TYLKO na drodze rozmowy a nie milczenia.
      Jesli typ w tym wieku nie umie rozmawiac to nie rob sobie iluzji, ze czas to
      zmieni. W zaleznosci od wagi problemu i rozwazajac argumenty obu stron
      przygotowanie do rozmowy moze trwac pewien czas.
      Nazwijmy to "czas milczenia". Przedluzanie go do dni czy tygodni jest CHORE i
      wskazuje na problemy z osobowoscia delikwenta.
    • mazaa1 Re: jak długo? 04.08.05, 15:27
      Pewnie masz racje rafal, ale mnie to (moze wlasnie dlatego ze tego nie
      rozumiem) tak bardzo wkurza. Jak tak można? No chyba, ze jego zdaniem
      rzeczywiscie stało sie coś strasznego. Może inaczej postrzegamy to co sie
      stalo? Ale od tego sie nie umiera, widac tak ma byc i koniec.
      • Gość: malwa Re: jak długo? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.08.05, 15:52
        ja bylam wychowana w domu, gdzie wszystkie problemy zalatwia sie na drodze
        rozmowy natychmiastowej. klotnia-milczenie-10min. moj maz wrecz odwrotnie:
        klotnia-milczenie-dni i tygodnie. nic nie moglam z tego zrozumiec. i nie sadze,
        ze ma to zwiazek z brakiem rownowagi emocjonalnej. sposob sobie wymyslilam
        taki, ze ciagle gada(la)m. przeciez nie moze mnie nie slyszec?! po kilku latach
        malzenstwa trumfuje:-) milczenia nie ma, jest zrozumienie, a maz teraz
        stwierdza, ze duzo mi zawdziecza w tej kwestii:-))) jezeli na czyms Ci zalezy
        nalezy probowac, nawet jezeli wydaje Ci sie, ze to grochem o sciane...
        pozdr.
    • mazaa1 Re: jak długo? 04.08.05, 16:00
      dzieki malwa, ale ja z nim nie mieszkam... probowalam sie odzywac, on nie
      odpowiada, wiec stwierdzilam, ze pewnie tak chce, dam mu jeszcze troche czasu,
      moze odezwe sie za jakis czas znowu, ale zawsze on twierdzil, ze sie czepiam i
      te moje klotnie i wyrzuty sa tak naprawde o nic. Malo tego, ciagle mi mowil, ze
      mam problem ze soba i powinnam nad soba panowac... wiec moze mial dosc, moze
      uznal ze to dobry moment zeby to definitywnie skonczyć...? Tyle tylko, ze
      dobija mnie ta swiadomość ze nic nie moge zrobić. Poza tym nie wiem nawet czy
      on to w ogole przezywa, czy o tym mysli, czy jest mu przykro... pierwszy raz
      facet mnie w ten sposob zaskakuje, dlatego pytam, czy dziewczyny znaja takie
      przypadki ze facet milczal, milczal i potem sie odezwiał? A potem to kiedy?
      Moze są takie typy ale ja ich nie znałam...
      • Gość: malwa Re: jak długo? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.08.05, 16:11
        moze z mezami jest rzeczywiscie inaczej, niz z mezczyznami, z ktorymi sie jest?
        zanim sie pobralismy sytuacja byla identyczna. ja go bardzo kochalam, a on tez
        czasami mowil, ze sie czepiam, ze go nie rozumiem. bylo mi naprawde przykro. a
        potem slyszalam, ze on potrzebuje takiego 'cichego czasu' i ze tylko czeka na
        mnie... te czasy milczace sa od dawna przeszloscia. czasami o tym rozmawiamy.
        ale wiele oboje sie nauczylismy z tego:-)
        ja nie chce Ci radzic. moze chcialam napisac, ze takie sytuacje sie zdarzaja i
        ze mozna je przezwyciezyc i ze niekoniecznie obie strony musza tego chciec, bo
        potem dopiero do niego dotarlo, ze to milczenie bylo bez sensu.
        ale takie gniewanie sie to moze nawet i kilka ladnych tygodni potrwac;-( to sa
        moje jedyne doswiadczenia.
        oby wszystko u Ciebie wrocilo do normy:-)
        • Gość: Miśka Re: jak długo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 16:17
          Mazaa doszedł mail??
    • mazaa1 Re: jak długo? 04.08.05, 17:11
      Miska, a z jakiego adresu wyslalas i czy to mialo zalacznik, bo ja mam w
      skrzynce jeden list z o2, ale mi to nie wyglada na mail od ciebie...
      ja mam adres mazaa1@gazeta.pl
    • mazaa1 Re: jak długo? 04.08.05, 17:12
      malwa, a ile to jest według ciebie kilka tygodni??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka