Gość: zawka IP: *.net / 212.160.152.* 10.08.05, 20:09 czy danie(po oczepinach - to ma być taki simieszny prezent) homonta (uprzęż dla konia) dla pana młodego a bata dla pani młodej do dobry pomysł????? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: gcdt Re: HOMONTO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 21:22 Danie w postaci homonta i bata - jest niestrawne, natomiast ofiarowanie tegoż - to ciekawy pomysł, ale to zależy rownież od poczucia humoru obdarowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
darencjusz Re: HOMONTO 10.08.05, 21:25 Według mnie nie. Idiotyzmem jest, że już od dnia ślubu otacza się nowożeńców aurą takiego negatywnie stereotypowego podejścia do małżeństwa, nawet jeśli przyjmuje to formę niewinnego żartu. Przypuszczam, że pobierają się z miłości i chcą tworzyć partnerski układ a nie robić za konia i woźnicę. Może większość takie niewinne, śmieszne żarty bawią, mnie smucą, gdyż jestem przekonany, że cała ta nasza obyczajowość kultywująca tego typu żarty i ludzka mentalność, prowadząca do wypaczacia sensu małżeństwa i namaszczania jego głupimi stereotypami i żartami przynosi więcej szkody niż zabawy. Nie ma się potem co dziwić, że po jakimś czasie, karmieni tym o czym piszę zatracamy do siebie wzajemny szacunek choćby poprzez tak niewinne (niech mi ktoś wmówi,że) określanie swoich partnerów "stary", "stara". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga-rad Re: HOMONTO IP: *.net / 212.160.152.* 16.08.05, 17:43 Ja widziwałam jak państwo młodzi dostali na otrzepinach dyby mają pamiątkę i wspominają to OK Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: HOMONTO 16.08.05, 20:24 Kwestia tego, jakiego rodzaju prezent dasz młodym zależy od Ciebie i tego, czy para młoda ma podobne do Twojego poczucie humoru. Jeżeli podobne śmieszne prezenty, typu tłuczki z zaznaczonymi latami zużycia i pt. uznajecie wzajemnie za "w porządku", to nic nie stoi na przeszkodzie, byś im dała w prezencie chomąto. Inną parą kaloszy jest sprawa, gdy nie znasz ich poczucia humoru. Gdyby mnie w uroczystym dniu ktoś "uszczęśliwił" chomątem zrobiłabym "dobrą minę do złej gry" i potem bym wyperswadowała Ci dawanie mi w tak uroczystym dniu czegoś niestosownego, co wywołałoby u mnie tylko zażenowanie. Sugerowanie komuś takich, a nie innych ról w związku, tego, że "ciągnijcie ten wóz ciężki, a jedno z Was będzie koniem/kobyłą, a drugie woźnicą/powozicielką" jest moim zdaniem niesmaczne i odźwierciedla brak szacunku wobec ludzi, którzy chcą tworzyć partnerski związek, oparty na uczuciach, wzajemnym porozumieniu i poszanowaniu. Tak więc cała sprawa zależy od tego, czy Ci młodzi ludzie (życzę im szczęścia!) mają podobne do Twojego poczucie humoru. Jeżeli tak, to do chomąta dołóż jescze coś, by było bardziej wyraziście (np. siekierę, by jedno drugiego ganiało po domu), co się masz oszczędzać. ;-) Wiele dziwnych i jak dla mnie - mało śmiesznych rzeczy w różnych naszych polskich obyczajach mnie drażni. Choćby nie wiem skąd wzięty obyczaj, by, gdy w kościele, z okazji Świąt Bożego Narodzenia, grupa osób, "wiodących prym" w kościele i chórze, wyje wszystko na jakąś potępieńczą pogrzebową melodię, śpiewając ich zdaniem kolędy. Zawsze zadaję sobie pytanie, gdzie, na której stronie Pisma Św. jest zapisane, że Jezus nakazał wszystkie radosne piosenki wyć? Przecież to jest okres radowania się, a nie pogrzebu. Ale to taka odrębna nieco uwaga. Refleksja. Pozdrawiam, Sokoliczka Odpowiedz Link Zgłoś