różnica

24.09.01, 20:14
Panie i Panowie,
Jakis czas temu sypnął mi sie zwiazek z dużo młodszą "kobietą" (15 lat).
Ciągle mam w uszach tekst, który usłyszałem po 15 miesiącach: dlaczego ty nic
nie robisz, choć wiesz, że mamy różne potrzeby.
Większa część moich znajomych pukała sie w głowę od samego poczatku tego
związku. Czy sadzicie, że możliwa jest ... milość, lu choćby udany zwiazek mimo
róznicy wieku. Jak to sie robi.

Pzdr.
lawok
    • Gość: Anna26 Re: różnica IP: *.215.152.130.Dial1.Washington1.Level3.net 24.09.01, 22:54
      Czysta prowokacja z Twojej strony. Nie spales z 15. I dobrze!
    • Gość: Alex Re: różnica IP: *.sap-ag.de 25.09.01, 08:50
      Czy ona miała 15 lat??? A Ty??
      Przede wszystkim nie nazwałabym piętnastolatki kobietą.
      To jeszcze dziecko, niedojrzale patrzące na życie...
      Nie dziw się więc...

      Różnica wieku - ok, ale co innego, gdy partner ma 40 lat, a kobieta 25, a co
      innego, gdy ona ma 15 a Ty 30...

      powodzenia
      • lawok Re: różnica 25.09.01, 08:59
        witam i prostuję - 15 lat to róznica wieku między nami.a żeby wszystko
        sprecyzować ona miała 20 lat gdy sie poznaliśmy.resztę sobie mozecie policzyć.

        pzdr
        lawok
    • Gość: Izabela Re: różnica IP: *.chello.pl 25.09.01, 09:53
      15 latka to jeszcze dzieciuch, ale potrafi kochać do szaleństwa.
      • Gość: XY Re: różnica IP: 195.94.222.* 25.09.01, 10:08
        ale jaja/sprostowania na nic:))))
        Izabelo rozbawilas mnie do łez ,a może Ty też masz 15 lat.
        Wszyscy szukaja sensacji !!!!!chyba;-D
        • Gość: Izabela Re: Do XY IP: *.chello.pl 02.10.01, 21:12
          Gość portalu: XY napisał(a):

          > ale jaja/sprostowania na nic:))))
          > Izabelo rozbawilas mnie do łez ,a może Ty też masz 15 lat.
          > Wszyscy szukaja sensacji !!!!!chyba;-D

          Ops!!! Ale jaja. Jakieś miałam zaćmienie umysłu chyba, czy coś takiego...

      • lawok Re: różnica 25.09.01, 10:19
        ak, tak izabelo, XY ma rację. nie szukajcie w tym co napisałem sensacji.
        potrzebuje raczej opini (nie rady) osób które coś podobnego przezyły, a
        przyznam, że przede wszystkim interesuje mnie znanie kobiet/dziewczyn
        dotyczących tematu. Czy starszy (delikatnie mówiąc) facet to tylko zabawowy
        (doświadczalny)etap w edukacji zyciowo miłosnej czy może próba zdystansowania
        rówieśników.

        pzdr
        lawok
        • Gość: Alex Re: różnica IP: *.sap-ag.de 25.09.01, 10:46
          OK, no to słuchaj...
          Kiedyś, mając 20 lat byłam z facetem starszym o lat 12.
          Układało nam się fantastycznie, bylismy ze sobą ponad 2 lata. Już nie jesteśmy
          razem, ale rozstanie absolutnie nie wynikało z różnicy wieku.
          Zawsze wolałam starszych, dojrzałych mężczyzn - wiedziałam, że mogą mnie czegoś
          nauczyć, że mogą się podzielić ze mną swoim doświadczeniem, a i oni nie będą
          popełniać klasycznych błędów, bo już je kiedyś popełniali i dostali nauczkę.
          Dojrzały facet inaczej patrzy na życie, związek, kobietę. Co innego ceni (a
          przynajmniej powinien ;-)
          Przychodziła jednak czasem refleksja, że gdy ja będę miała dopiero 40 lat, to on
          ponad 50... Ale - to nie przeszkadza, gdy się kocha i pragnie...

          Nie nazwałabym takiego związku zabawowym etapem w edukacji! Dlaczego??!! Każdy w
          związku się od siebie czegoś uczy. Co dla Ciebie znaczy próba zdystansowania
          równieśników? Czy uważasz, że 20-latka z powodu posiadania dużo starszego faceta
          ma się czuć lepsza od swoich rówieśniczek??
          pozdrawiam...



        • Gość: Alex Re: różnica IP: *.sap-ag.de 25.09.01, 10:47
          OK, no to słuchaj...
          Kiedyś, mając 20 lat byłam z facetem starszym o lat 12.
          Układało nam się fantastycznie, bylismy ze sobą ponad 2 lata. Już nie jesteśmy
          razem, ale rozstanie absolutnie nie wynikało z różnicy wieku.
          Zawsze wolałam starszych, dojrzałych mężczyzn - wiedziałam, że mogą mnie czegoś
          nauczyć, że mogą się podzielić ze mną swoim doświadczeniem, a i oni nie będą
          popełniać klasycznych błędów, bo już je kiedyś popełniali i dostali nauczkę.
          Dojrzały facet inaczej patrzy na życie, związek, kobietę. Co innego ceni (a
          przynajmniej powinien ;-)
          Przychodziła jednak czasem refleksja, że gdy ja będę miała dopiero 40 lat, to
          on ponad 50... Ale - to nie przeszkadza, gdy się kocha i pragnie...

          Nie nazwałabym takiego związku zabawowym etapem w edukacji! Dlaczego??!! Każdy
          w związku się od siebie czegoś uczy. Co dla Ciebie znaczy próba zdystansowania
          równieśników? Czy uważasz, że 20-latka z powodu posiadania dużo starszego
          faceta ma się czuć lepsza od swoich rówieśniczek??
          pozdrawiam...


          • Gość: momo Re: różnica IP: *.cezex.pl 25.09.01, 12:38
            Ale nam się Alex sklonowała w tylu egzemplarzach, no ale nie o tym ma tu być
            mowa.
            Ja podobnie jak poprzedniczka, zawsze wolałam starszych od siebie i z podobych
            powodów. Mam w swoim doświadczeniu życiowym związek z mężczyzną starszym ode
            mnie o....26 lat i było nam cudownie ze sobą i to że nie jesteśmy razem też nie
            wynikało z różnicy wieku.
            A co do potrzeb..no cóż.. to samo mogłeś usłyszeć od rówieśnicy czy też
            starszej kobiety..gdyby wasze temperamenty też się nie zgrały, akurat w tej
            materii nie ma znaczenia wiek.
        • Gość: Alex Re: różnica IP: *.sap-ag.de 25.09.01, 10:48
          OK, no to słuchaj...
          Kiedyś, mając 20 lat byłam z facetem starszym o lat 12.
          Układało nam się fantastycznie, bylismy ze sobą ponad 2 lata. Już nie jesteśmy
          razem, ale rozstanie absolutnie nie wynikało z różnicy wieku.
          Zawsze wolałam starszych, dojrzałych mężczyzn - wiedziałam, że mogą mnie czegoś
          nauczyć, że mogą się podzielić ze mną swoim doświadczeniem, a i oni nie będą
          popełniać klasycznych błędów, bo już je kiedyś popełniali i dostali nauczkę.
          Dojrzały facet inaczej patrzy na życie, związek, kobietę. Co innego ceni (a
          przynajmniej powinien ;-)
          Przychodziła jednak czasem refleksja, że gdy ja będę miała dopiero 40 lat, to on
          ponad 50... Ale - to nie przeszkadza, gdy się kocha i pragnie...

          Nie nazwałabym takiego związku zabawowym etapem w edukacji! Dlaczego??!! Każdy w
          związku się od siebie czegoś uczy. Co dla Ciebie znaczy próba zdystansowania
          równieśników? Czy uważasz, że 20-latka z powodu posiadania dużo starszego faceta
          ma się czuć lepsza od swoich rówieśniczek??
          pozdrawiam...



          • Gość: popraw23 Re: różnica IP: *.proxy.aol.com 16.02.02, 19:13
            Uwazam,ze takie zwiazki sa mozliwe.Sama od szesciu lat spotykam sie z mezczyzna
            20 lat starszym ode mnie.Naprawde bardzo go kocham i roznica wieku nie ma tutaj
            naprawde znaczenia.Jezeli sie kogos naprawde kocha to nic nie ma
            znaczenia.Czasami on uwaza,ze marnuje sobie zycie bedac z nim,bo jestem
            mlodziutka dziewczyna,ale ja tak nie uwazam.Jest nam ze soba bardzo dobrze i
            nie wyobrazam sobie,ze moglo by go nie byc.Zdaje sobie sprawe,ze miedzy nami
            jest duza roznica wieku i ze za pare lat idac na spacer on moze isc o lasce,ale
            ja nawet wtedy chce mu towarzyszyc.
            Roznica wieku przeszkadza tylko tym,ktorych laczy cos innego niz milosc.

            pozdrawiam
        • Gość: Alex Re: różnica IP: *.sap-ag.de 25.09.01, 10:49
          OK, no to słuchaj...
          Kiedyś, mając 20 lat byłam z facetem starszym o lat 12.
          Układało nam się fantastycznie, bylismy ze sobą ponad 2 lata. Już nie jesteśmy
          razem, ale rozstanie absolutnie nie wynikało z różnicy wieku.
          Zawsze wolałam starszych, dojrzałych mężczyzn - wiedziałam, że mogą mnie czegoś
          nauczyć, że mogą się podzielić ze mną swoim doświadczeniem, a i oni nie będą
          popełniać klasycznych błędów, bo już je kiedyś popełniali i dostali nauczkę.
          Dojrzały facet inaczej patrzy na życie, związek, kobietę. Co innego ceni (a
          przynajmniej powinien ;-)
          Przychodziła jednak czasem refleksja, że gdy ja będę miała dopiero 40 lat, to
          on ponad 50... Ale - to nie przeszkadza, gdy się kocha i pragnie...

          Nie nazwałabym takiego związku zabawowym etapem w edukacji! Dlaczego??!! Każdy
          w związku się od siebie czegoś uczy. Co dla Ciebie znaczy próba zdystansowania
          równieśników? Czy uważasz, że 20-latka z powodu posiadania dużo starszego
          faceta ma się czuć lepsza od swoich rówieśniczek??
          pozdrawiam...


        • Gość: Alex Re: różnica IP: *.sap-ag.de 25.09.01, 10:49
          OK, no to słuchaj...
          Kiedyś, mając 20 lat byłam z facetem starszym o lat 12.
          Układało nam się fantastycznie, bylismy ze sobą ponad 2 lata. Już nie jesteśmy
          razem, ale rozstanie absolutnie nie wynikało z różnicy wieku.
          Zawsze wolałam starszych, dojrzałych mężczyzn - wiedziałam, że mogą mnie czegoś
          nauczyć, że mogą się podzielić ze mną swoim doświadczeniem, a i oni nie będą
          popełniać klasycznych błędów, bo już je kiedyś popełniali i dostali nauczkę.
          Dojrzały facet inaczej patrzy na życie, związek, kobietę. Co innego ceni (a
          przynajmniej powinien ;-)
          Przychodziła jednak czasem refleksja, że gdy ja będę miała dopiero 40 lat, to on
          ponad 50... Ale - to nie przeszkadza, gdy się kocha i pragnie...

          Nie nazwałabym takiego związku zabawowym etapem w edukacji! Dlaczego??!! Każdy w
          związku się od siebie czegoś uczy. Co dla Ciebie znaczy próba zdystansowania
          równieśników? Czy uważasz, że 20-latka z powodu posiadania dużo starszego faceta
          ma się czuć lepsza od swoich rówieśniczek??
          pozdrawiam...



        • Gość: Alex Re: różnica IP: *.sap-ag.de 25.09.01, 10:50
          OK, no to słuchaj...
          Kiedyś, mając 20 lat byłam z facetem starszym o lat 12.
          Układało nam się fantastycznie, bylismy ze sobą ponad 2 lata. Już nie jesteśmy
          razem, ale rozstanie absolutnie nie wynikało z różnicy wieku.
          Zawsze wolałam starszych, dojrzałych mężczyzn - wiedziałam, że mogą mnie czegoś
          nauczyć, że mogą się podzielić ze mną swoim doświadczeniem, a i oni nie będą
          popełniać klasycznych błędów, bo już je kiedyś popełniali i dostali nauczkę.
          Dojrzały facet inaczej patrzy na życie, związek, kobietę. Co innego ceni (a
          przynajmniej powinien ;-)
          Przychodziła jednak czasem refleksja, że gdy ja będę miała dopiero 40 lat, to
          on ponad 50... Ale - to nie przeszkadza, gdy się kocha i pragnie...

          Nie nazwałabym takiego związku zabawowym etapem w edukacji! Dlaczego??!! Każdy
          w związku się od siebie czegoś uczy. Co dla Ciebie znaczy próba zdystansowania
          równieśników? Czy uważasz, że 20-latka z powodu posiadania dużo starszego
          faceta ma się czuć lepsza od swoich rówieśniczek??
          pozdrawiam...


          • lawok Re: różnica 25.09.01, 12:36
            No nie Alex (zakładam, że jesteś tzw. K) naprawdę wystarczył raz.
            Chodziło Ci o to żeby Twój wywód naprawdę do mnie dotarł ?
            Udało się !!! Czytałem całe pięć razy :o)

            Wracam jednak do wątku...
            Najpierw rozwiąż parę moich wątpliwości pleeeeeeeeeeeeease :o). Jeśli
            możesz...
            -Co stało się z tym „fantastycznym układaniem się” skoro skończyło się to po
            ponad dwóch latach ?
            -Czy tekst „zawsze wolałam starszych mężczyzn to „przypadłość” osób w
            wieku ....poborowym a raczej przedpoborowym. Napisałaś „Kiedyś...” więc
            wnioskuję, że teraz jesteś gdzieś między 25-30 (sorry kobieto za te wiekowe
            wyliczanki :o), czy w dalszym ciągu „wolisz starszych”. Oj głąb ze mnie !!!
            Przecież sam sobie potrafię odpowiedzieć: NIE - przecież napisałaś w czasie
            przeszłym „wolałam”
            -Co to są „klasyczne błędy”

            Refleksje... były, były i to po obu stronach, i to ona przekonywała mnie
            (początkowo) że spoko.
            To ja miałem więcej wątpliwości. I to ja mocno ... broniłem się na początku
            przed większym zaangażowaniem. Później przez moment (ok. 6 miesięcy) „układało
            nam się fantastycznie”.

            Może spuentuję w ten sposób (to nie moje, gdzieś to kiedyś wyczytałem): >Ludzi
            nie kocha się „za”, Lecz pomimo „że”<

            Pzdr
            lawok

            • Gość: Alex Re: różnica IP: *.sap-ag.de 25.09.01, 14:34

              To pięciokrotne wysłanie posta to wina serwera, który oszukiwał, mówiąc, że nie
              wysłał... Sorki, ale tylko admin jest w stanie to wykasować...:-))

              Postaram się odpowiedzieć z mojego punktu widzenia na Twoje wątpliwości.
              -Co stało się z tym „fantastycznym układaniem się” skoro skończyło się to po
              ponad dwóch latach ?

              NO cóż, w każdym związku bywają wzloty i upadki. Ten miał zdecydowanie więcej
              wzlotów - to była moja pierwsza miłość. Po 4 latach wspominam go mile, ale
              rozstanie było ciężkie dla nas obydwojga. Wybacz, nie mogę powiedzieć, dlaczego
              się rozstaliśmy, to zbyt osobiste. Na pewno nie poszło o zdradę, brak
              zrozumienia i chęci poprawy.
              Nie poszło również o sprawy bezpieczeństwa finansowego, o którym tak wiele na
              tym forum można poczytać. Nie mogę powiedzieć - mam nadzieję, że wybaczysz :-)

              -Czy tekst „zawsze wolałam starszych mężczyzn to „przypadłość” osób w
              wieku ....poborowym a raczej przedpoborowym. Napisałaś „Kiedyś...” więc
              wnioskuję, że teraz jesteś gdzieś między 25-30 (sorry kobieto za te wiekowe
              wyliczanki :o), czy w dalszym ciągu „wolisz starszych”. Oj głąb ze mnie !!!
              Przecież sam sobie potrafię odpowiedzieć: NIE - przecież napisałaś w czasie
              przeszłym „wolałam”

              Nadal wolę dojrzałych i starszych od siebie. Sorki za przejęzyczenie - to miał
              być czas ciągły ;-)
              Mój przedział wiekowy odgadłeś bezbłędnie...
              Czy to przypadłość? Nie wiem, niektóre kobiety wolą po prostu starszych
              mężczyzn i już - być może wynika to z tego, że uwielbiały(ją) swojego ojca,
              który był dla nich autorytetem, wzorem...

              -Co to są „klasyczne błędy”

              Wpadałam sama w pułapkę ogólnych sformułowań... Dla mnie to takie, które się
              popełnia w pierwszych związkach, wynikające z nieznajomości relacji między
              kobietą a mężczyzną - trudność w dogadywaniu się, tolerowania pewnych nawyków,
              chorobliwa zazdrość, zaborczość. Wiem, że niektórzy po kilku związkach nie mogą
              się tych rzeczy nauczyć, ale cóż.... bywa i tak...

              Mówisz, że brzmi Ci w uszach tekst: "dlaczego ty nic
              nie robisz, choć wiesz, że mamy różne potrzeby." A czy na pewno tego rodzaju
              pretensje wynikały z różnicy wieku?
              No cóż, nie da sie ocenić przyczyn na podstawie tak lapidarnych informacji...

              Proponuję jednak, byś się nie frustrował, nie przyjmował tego jako reguły.
              Powodzenie takiego związku (chyba jak każdego) wynika raczej z dojrzałości i
              świadomości obojga.

              >>Może spuentuję w ten sposób (to nie moje, gdzieś to kiedyś wyczytałem):
              >Ludzi nie kocha się „za”, Lecz pomimo „że”<
              Bardzo ładny cytat :-)))


              A co z odpowiedziami na moje pytania?
              Co dla Ciebie znaczy próba zdystansowania
              równieśników?
              Czy uważasz, że 20-latka z powodu posiadania dużo starszego
              faceta ma się czuć lepsza od swoich rówieśniczek??
              Dlaczego nazywasz taki związek "zabawowym etapem w edukacji"?


              Pozdrawiam,
              Alex (zdecydowanie Kobieta ;-))
              • lawok Re: różnica 25.09.01, 15:49
                Za ostatnią .... całość mogę tylko ... podziękować.
                "Pułapka ogólnych sformułowań" to choroba ogólnie przyjęta, może niepotrzebnie
                się drążę. Aby dalej się nie czepiać i abyśmy ruszyli nieco do przodu teraz ja
                więcej odpowiem i mniej zapytam.

                Pytanie, które mam wciąż w uszach (nie wiem akurat czemu tylko to, padło pare
                innych "tekstów")"dlaczego ty ...?" jest o tyle ważne w całej sprawie iż o tych
                różnicach, także potrzeb wiedzieliśmy od samego początku. To właśnie ja
                podkreslałem te właśnie różnice potrzeb, które wynikałe moim zdaniem PRZEDE
                WSZYSTKIM z "diferentaia specifica" (to chyba łacina, znalazłem to w
                synonimach :0))wieku.
                Uważam, że tego typu różnice na poczatku interesują i intrygują (obie strony)
                Zaś umiejętność zaakceptowania, polubienia tych odmienności jest sztuką, która
                pozwala prztrwać.
                Konkretniej:
                1. na pierwszy rzut oka inne podejście do tzw porzadku w miejscu wspólnego
                zamieszkania (to także ma zwiazek z potrzebami) nie ma wiele wspólnego z
                róznicą wieku ale... w pewnych warunkach może to wzmagać nieporozumienia
                2. potrzeba częstego imprezowania w gronie (swoich) znajomych podobnie może nie
                wynikać z różnicy, ale gdy te zabawy odbywają sie w prawie wyłącznie gronie
                rówieśników to ...

                Pozostając przy temacie Rówieśników, nie rówieśniczek to sądzę, że dosyć często
                (tak było myślę również w naszym przypadku)tzw. małolaty (upssss) lubią
                zwłaszcza tzw "byłym" pochwalić sie takim starszym facetem. Mylę się?

                "Zabawowy etap..." to nie było najlepsze sformułowanie.
                Chodzi mi o to, że ogólnie przyjęta jest opinia że to starsi faceci zabawiaja
                sie z młodymi laskami a póżniej je porzucają. Bzdura! Obie strony stosują
                tą "technikę" a wręcz czasy się na tyle zmieniły że Panie zaczynają być górą w
                poczynaniach tego typu.

                to by było ...

                pzdr
                lawok
                • Gość: Alex Re: różnica IP: *.pl 25.09.01, 19:56
                  > Pytanie, które mam wciąż w uszach (nie wiem akurat czemu tylko to, padło pare
                  > innych "tekstów")"dlaczego ty ...?" jest o tyle ważne w całej sprawie iż o tych
                  > różnicach, także potrzeb wiedzieliśmy od samego początku. To właśnie ja
                  > podkreslałem te właśnie różnice potrzeb, które wynikałe moim zdaniem PRZEDE
                  > WSZYSTKIM z "diferentaia specifica" (to chyba łacina, znalazłem to w
                  > synonimach :0))wieku.
                  > Uważam, że tego typu różnice na poczatku interesują i intrygują (obie strony)
                  > Zaś umiejętność zaakceptowania, polubienia tych odmienności jest sztuką, która
                  > pozwala prztrwać.

                  Dokładnie tak. Zgadzam się w zupełności. Tak, jak w związku akcetpujemy czyjś
                  charakter, usposobienie, nawyki, zwyczaje itp. powinniśmy umieć tolerować, a
                  nawet polubić - jak piszesz - odmienności wynikające z różnicy wieku. To może być
                  trudne, ale jednocześnie ciekawe, bo na pewno może rozwijać osobowość. Wracam tu
                  do sprawy doświadczenia starszego partnera - w końcu od niego możemy nauczyć tych
                  rzeczy, które sami musielibyśmy poznawać dłużej i pewnie bardziej boleśnie.

                  > Konkretniej:
                  > 1. na pierwszy rzut oka inne podejście do tzw porzadku w miejscu wspólnego
                  > zamieszkania (to także ma zwiazek z potrzebami) nie ma wiele wspólnego z
                  > róznicą wieku ale... w pewnych warunkach może to wzmagać nieporozumienia
                  W tym przypadku - dojrzałość - tak, ale i usposobienie. Cóż, czego Cię w domu
                  rodzinnym nie nauczono, tego w swoim mieć nie będziesz - taka jest brutalna
                  prawda. Zresztą jest jeszcze jedna rzecz - młode osoby, jeszcze mające w głowie
                  życie "zabawowe", nie przywiązują wagi do tego jak mieszkają... Syndrom, jak ja
                  to nazywam, budowy gniazda, pojawia się trochę później - w świadomości kobiety,
                  gdy zaczyna ona intensywniej myśleć o domu i rodzinie.


                  > 2. potrzeba częstego imprezowania w gronie (swoich) znajomych podobnie może nie
                  >
                  > wynikać z różnicy, ale gdy te zabawy odbywają sie w prawie wyłącznie gronie
                  > rówieśników to ...

                  Rozumiem, co masz na myśli - znam to z kontaktów ze znajomymi, którzy
                  mieli "młodych" znajomych - cóż - rozbieżności ogromne w postrzeganiu życia,
                  świata, przyszłości... zresztą, sam pewnie wiesz najlepiej... To MOŻE być nie do
                  wytrzymania na dłuższą metę...

                  > Pozostając przy temacie Rówieśników, nie rówieśniczek to sądzę, że dosyć często
                  >(tak było myślę również w naszym przypadku)tzw. małolaty (upssss) lubią
                  > zwłaszcza tzw "byłym" pochwalić sie takim starszym facetem. Mylę się?

                  Być może nie... Ale - może Cię w jakiś sposób zranię - tylko MAŁOLATY myślą w ten
                  sposób. Mówiąc MAŁOLATY mam bardziej na myśli sposób rozumowania, niż rzeczywisty
                  wiek. Są kobiety, które w wieku 30 lat zachowują się jak małolaty, a są takie
                  dziewczyny, których życie i doświadczenie, a co za tym idzie - zachowanie - nie
                  pozwala uwierzyć, że mają po 20+ lat.
                  Krótko mówiąc - co człowiek to osobowość... często bez względu na wiek.
                  >
                  > "Zabawowy etap..." to nie było najlepsze sformułowanie.
                  > Chodzi mi o to, że ogólnie przyjęta jest opinia że to starsi faceci zabawiaja
                  > sie z młodymi laskami a póżniej je porzucają. Bzdura! Obie strony stosują
                  > tą "technikę" a wręcz czasy się na tyle zmieniły że Panie zaczynają być górą w
                  > poczynaniach tego typu.

                  Owszem, świat się zmienia... Byłabym jednak daleka od uogólnień tego typu. Są
                  tacy i tacy... Stereotyp starszego faceta, który szuka młodej i atrakcyjnej, bo
                  swojej żony wstydzi sie wziąc na imprezę, musiał się skądś wziąć. A wziął się
                  dlatego, że jest wyrazisty. Nie ma ich chyba jednak tak wielu, nie przesadzajmy.
                  Podobnie jest w drugą stronę. Owszem, są dziewczyny, które po prostu polują na
                  dojrzałych, bo wiedzą, że mogą być dla nich sponsorami. Wysysają z nich ile się
                  da, żeby potem przerzucić się na kogoś innego. Sama znałam kilka takich osób i to
                  niestety w przykrych okolicznościach miałam okazję doświadczyć ich istnienia.
                  Brzydzę się takimi kobietami, bo niestety, ich zachowanie kształtuje stereotypy,
                  o których mówiłam - czyli krótko mówiąc te panny wyrabiają kobietom opinię. Wiemy
                  jaką... Szkoda strzepić klawiatury;-)) Brzydzę się, bo nie znoszę takiego
                  postępowania... Brr... szkoda gadać...

                  pozdr,
                  A.

                  • lawok Re: różnica 26.09.01, 12:04
                    To cacy, że zgadzamy się w tak wielu kwestiach :o).
                    Co stwierdzam ponadto ....
                    Fakt, że nie wulgaryzujemy i nie spłycamy problemu o którym postujemy (bo chyba
                    jest to problem) sprawia, że to wszystko co oboje piszemy brzmi (wygląda)
                    bardzo banalnie a te wszystkie określenia (miłość, zrozumienie, akceptacja)
                    mogą co niektórych śmieszyć. Może nie będę zbyt odkrywczy ale sądzę, że wynika
                    to z tego, iż coraz trudniej przychodzą nam, także z osobami bliskimi,
                    najprostsze rozmowy o tzw. uczuciach.
                    Ja nie należę do wyjątków; zwłaszcza w momencie pojawienia się problemów w
                    związku i ich eskalacji, zamykam się w sobie niestety. Prawie zawsze (mimo
                    pewnego doświadczenia) wbrew sobie czekam na samoistne zmiany i powrót do
                    normalności. Chyba nawet uciekam. A może wiąże się ti z faktem braku wyraźnej
                    reakcji na próby walki i ratowania tego co się p...rzy.
                    Celowo nie poruszałem zagadnienia finansów w związku z młodszą „partnerką” aby
                    od początku nie kierować dyskusji tym torem. Chociaż nie należę do specjalnie
                    majętnych osób, jakoś nie umiem sobie inaczej wyobrazić relacji z kobietami
                    (także z tymi młodymi) niż partnerstwa: zarób kochanie swoje 15000 ja
                    przyniosę trzy razy tyle i będziemy wspólnie wydawali tą kasę. Oj gubiło mnie
                    to już nie raz... Najbardziej „podobało mi się” jak dawałem tej MAŁOLACIE
                    pieniądze za które ona ... kupowała mi prezenty np. pod choinkę. Rewelacja!!!

                    Oki doki :o)

                    Pzdr
                    Lawok









    • latarnia Re: różnica 02.10.01, 15:56
      Nie wiem, czy zainteresuje Cię moja historia, bo w niej to ja byłam ową
      małolatą. Poznałam fantastycznego człowieka, a właściwe to on mnie poznał i
      ogarnął sobą do końca. Był fantastycznym nauczycielem życia dla mnie, zupełnej
      wtedy smarkuli (18 lat). Róznica 10 lat była dla mnie odległością kosmiczną!
      To od Niego dowiadywałam się co czytać, czego słuchać, co podziwiać w sztuce -
      kształtował mnie jak rzeźbiarz glinę. Byliśmy ze sobą 4 lata. Dlaczego
      skończyło się? Bo zorientowałam się, że ja nic nie mogę mu dać - on wszystko
      wie, niczym zaskoczyć, bo wszystko przewidzi, niczym rozśmieszyć, bo żart powie
      pierwszy... Mogłam tylko czerpać od niego, a ja tak strasznie chciałam dawać.
      I rozstaliśmy się - ja ukształtowana dla kogoś innego, on do ukształtowanej
      innej. Myslę, że czasem tak lepiej, byliśmy sobie bardzo potrzebni na pewnym
      etapie, na innym już nie na miejscu. Pozdrawiam ciepło.
    • Gość: Izabela Re: różnica IP: *.chello.pl 03.10.01, 10:00
      Wczoraj przez cały wieczór śmiałam się z siebie, ale już prostuję. Moja
      wypowiedż oczywiście nie była skierowana do Ciebie. Był to manifest przeciw
      temu co napisała Alex o 15 latkach.

      A teraz do Ciebie: Napisałeś - "Czy sądzicie, że możliwa jest...miłość, lub
      choćby udany związek mimo różnicy wieku.
      Co to znaczy - lub choćby udany związek? bo jeśli chodzi o mnie, to nie
      wyobrażam sobie udanego związku bez miłości, a miłość? - ona rządzi się
      własnymi prawami. Nie pyta nas o wiek, ani o wygląd, nie pyta nas też o zdanie.
      Kocha się głównie to co wewnątrz, a to co na zewnątrz to tylko taki dodatek,
      który też się kocha. Ja nie wiem dlaczego wasz związek się sypnął, ale nie
      doszukiwałabym się przyczyny w różnicy wieku.

      Pozdrawiam Cię
      • lawok Re: różnica 06.10.01, 17:51
        Jak widzę to specjalnie nic się nie dzieje w tym miejscu od paru dni, może więc
        dwa słowa małego podsumowania.
        Muszę przyznać, że coś jednak ta początkowo niezbyt składna (he, he)dyskusja
        przyniosła.
        Przede wszystkim chyba faktycznie zrozumiałem, że różnica wieku w moim ostatnim
        związku to nie najważniejszy powód jego rozpadu.
        Dzięki wypowiedziom damskiej części forum dotarło do mnie że podobne akcje i
        teksty mogłem przeżyć w towarzystwie kogoś w moim wieku, lub starszego. To
        raczej JA doszukiwałem się przyczyny tego wszystkiego w jej wieku, nie
        zastanawiając sie nad innymi aspektami i chyba trochę ... nie chciałem znaleźć
        winy w jej postępowaniu.
        Inna sprawa to brak ... stabilnych podstaw (my nawet nie zdążyliśmy zostać
        przyjaciółmi), które potrzebne są w każdej miłości.

        pzdr zwłaszcza dla Alex i dla Latarni
        lawok
      • bretonka Re: różnica 06.10.01, 22:55
        Wyglada na to pani Izabelo,ze wierzy pani tylko w milosc od pierwszego
        wejrzenia.Tak sie sklada(znam to z doswiadczenia),ze ludzie nie musza sie
        kochac,zeby stworzyc zwiazek.Raczej wzajemne zrozumienie sie,wspolne
        zainteresowania,tematy do rozmow sprawiaja,ze ludzie decyduja sie na"zostanie"
        para.To najwazniejsze uczucie moze pojawic sie dopiero z czasem.Moze ja mam cos
        z psychika,uraz z dziecinstwa(chociaz nie odnotowalam),ze podchodze do milosci
        z dystansem,ale slowo"kocham" jest tak wazne,ze nie powinno sie go wypowiadac
        zbyt pochopnie.Pozdrawiam
        • Gość: Izabela Re: Do bretonki IP: *.chello.pl 07.10.01, 00:07
          Moje wiersze to zaledwie skrawek tego co się wydarzyło. Nie wyciągałabym zbyt
          pochopnych wniosków. Najwyrażniej nie czytałaś wszystkich moich wypowiedzi. A
          związek w którym nie ma miłości, może być nawet wesoły, ale nie da prawdziwego
          szczęścia.
          • Gość: bretonka Re: Do bretonki IP: *.proxy.aol.com 07.10.01, 00:28
            Najwyrazniej nie czytalam,ale jak najbardziej trzymam sie tego co powiedzialam.
            Nie wiem czy mialam wyciagnac jakis wniosek z Twojej odpowiedzi,moze chcesz mi
            w skrocie wyjasnic co mialas na mysli,nie zmuszajac mnie do czytania wszystkich
            Twoich poprzednich wypowiedzi.
            • Gość: Izabela Re: Do bretonki IP: *.chello.pl 07.10.01, 12:44
              Jeśli nie chcesz czytać o miłości, to ja Ci nie będę o niej pisać.
    • Gość: Julka Re: różnica IP: 217.8.161.* 07.10.01, 13:46
      taki związek nie jest latwy i wymaga , co pewnie słusznie zarzucała ci partnerka, starania się o
      zaspokajanie potrzeeb wynikających z pokolenia w jakim się wychowało. Niestety ona musi
      czasami godzić się zostanie w kapciach w domu,a ty innego dnia na imprezę do bialego ranka.
Pełna wersja