Dodaj do ulubionych

jest problem...

IP: 5.5R6D* / 62.215.3.* 19.10.05, 15:47
Zakochalam sie w koledze z pracy.Jest duzo mlodszy ode mnie.Zonaty,ale niezbyt
zaangazowany.Ja w wieloletnim zwiazku utrzymywanym ze wzgledu na
dzieci,spragniona milosci,uwagi ,czulosci.Znamy sie od kilku miesiecy,ale
rozmawialismy nie wiele,bo rzadko jestesmy w poblizu.W ostatnich tygodniach
bardziej zblizylismy sie do siebie.Zaczelesmy rozmawiac ze soba przez
telefon,wysylac obrazki przez bluetooth.No i stalo sie.Wybuchla we mnie
straszliwa namietnosc,uwielbiam Go,pozadam,mysle o nim non-stop.Nie
powiedzialam mu tego wprost,ale z pewnoscia domysla sie wszystkiego.Wiem,ze mu
sie podobam i mnie lubi.Dzis przezylam szok,jakbym weszla pod lodowaty
prysznic.Zaproponowal mi spotkanie w jego mieszkaniu pod nieobecnosc
zony!Prawie juz sie obrazilam,ale nie moge,bo jest dla mnie zbyt wazny,poza
tym rozumiem,ze on moze czuc podobnie silne pozadanie.Troche sama jestem sobie
winna,ale ja nie chce tak.Nie chce byc wykorzystana i potraktowana jak
dziwka.Obawiam sie,ze gdybym sie zgodzila szybko atracilby mna
zainteresowanie.Nie dalam Mu jeszcze zadnej odpowiedzi.Oczywiscie odmowie.Ale
nie chce Go stracic,bo znaczy dla mnie bardzo wiele.Tylko co zrobic z tym
pozadaniem,jak poradzic sobie z emocjami.oprocz przezyc duchowych mam rowniez
dolegliwosci fizyczne zwiazane z napieciem seksualnym ;) To jest jakis
koszmar.Potrzebuje waszych opinii i rad.Tylko nie mowcie ,ze mam sie
onanizowac,bo to i tak niczego nie zmieni.co sadzicie?
Obserwuj wątek
    • szybki_wytrysk Re: jest problem... 19.10.05, 15:51
      A co Ci szkodzi!!! Odwiedź go . Bzykniecie się i wszystko wróci do normy.
      • Gość: szalona Re: jest problem... IP: 5.5R6D* / 62.215.3.* 19.10.05, 16:00
        Mowisz tak z punktu widzenia mezczyzny,ale kobieta czesto po zblizeniu jeszcze
        bardziej sie uzaleznia uczuciowo.Rozumiesz?Chodzi mi o to ,ze moge zaryzykowac i
        "bzyknac sie",dajac jednoczesnie troche upust swej namietnosci.Albo zaryzykowac
        i Go troche pozwodzic szalejac w samotnosci.Jako zodiakalna Waga mam problemy z
        podejmowaniem decyzji.
        • mr.black.magic.himself Re: jest problem... 19.10.05, 17:12
          Jak bylem gdzies w polowie twojego postu pomyslalem - klisza.
          Standardowa sytuacja. Biuro to najczestsze miejsce nawiazywania sie nazwijmy to
          romansow [powodow juz chyba nie trzeba nikomu tlumaczyc].
          I juz mialem napisac cos w rodzaju: "spoko, przedmowca ma racje, ale ustaw sie
          w lepszej sytuacji i powiedz mu, ze spotkanie u ciebie, nie u niego - w ten
          sposob bedziesz miala wiecej komfortu psychicznego, graniczacego z
          przekonaniem, ze to ty go przelecialas [i ewentualnie stracilas
          zainteresowanie], a nie on ciebie."
          Dobrze o nim swiadczy, [jesli oboje czujecie to samo], ze to on przejal
          inicjatywe. To nie zawsze jest fajne, ale w tym wypadku - chwali mu sie.
          Ale jesli rzeczywiscie boisz sie, ze sie zakochasz [powiedzmy sobie szczerze -
          jesli podoba ci sie teraz, to jak cie porzadnie przeleci, spodoba ci sie
          jeszcze bardziej], to najlepszym wyjsciem jest powiedziec PROSTO i
          JEDNOZNACZNIE: Nie, dziekuje.
          Bez podtekstow. Bedzie mial jasnosc sytuacji. Nie mow mu, ze nie jestes szmata
          i dlatego nie bo uzna cie za teasera i idiotke. Nie komplikuj.
          Jesli jednak masz cisnienie i musisz sobie ulzyc i nie widzisz innego
          kandydata - zrob j/w.
          Tak czy owak, nie bedziesz w pelni zadowolona. Przykro mi. Znam to.
          • mr.black.magic.himself Re: jest problem... 19.10.05, 17:18
            O przepraszam. Doczytalem o waszym stanie cywilnym.
            Nie robcie tego ani u niego ani u ciebie.

            Powiedz mu, ze masz na niego ochote i zeby wynajal dla was jakis pokoik w
            hotelu na ten dzien.

            Bedzie to mialo znamiona jednorazowego szalenstwa. Stawiasz sie w najgorszej
            sytuacji jesli bedziesz takim platkiem co to delikatnie szybuje,
            niezdecydowana, ale jednak laduje mu na kolanach. Powiedz twardo: wez chlopie
            zachowaj sie jak mezczyzna - wynajmij pokoj i pokaz mi czy jestes wart grzechu.
            Stanowczo i jasno. Wtedy bedzie ci post factu lepiej powiedzec: bylo niezle ale
            na tym skonczmy. Inaczej skonczysz jak bohaterka filmu Niewierna z Rodriguezem
            i Gerem i przede wszystkim Diane Lane.
            • Gość: lala Re: jest problem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 17:49
              Nie mam takich problemów,ale Twoje rady są tak fachowe,że na miejscu Szalonej
              wzięłabym je pod uwagę.Naprawdę(chyba)wiesz co mówisz.A swoją drogą-takie
              historie nigdy nie kończą się"żyli długo i szczęśliwie".Lepiej na starcie wziąć
              to pod uwagę i mniej cierpieć przy mecie.Pozdrawiam
    • Gość: dorotkin Re: jest problem... IP: *.chello.pl 19.10.05, 23:12
      Nie dałaś mu jeszcze odpowiedzi???? Jutro gnaj z samego rana i powiedz mu, że
      zgadzasz się! Jak mogłaś się prawie obrazić??!! przecież to byłby doskonały
      moment żebyście się nareszcie lepiej poznali skoro przez kilka miesięcy
      rozmawialiście tak niewiele .. a jeżeli już, to przez tel. lub obrazkami ...
      Oczywiście, że nie mogłaś się prawie obrazić bo przecież byś go bezpowrotnie
      straciła. I to akurat w momencie kiedy On się zaczął domyślać wszystkiego ...
      Drobny szczegół, że On tak naprawdę nie jest Twój :-)
      Nie, On nie potraktuje ciebie potem jak dziwkę, on tylko nie będzie
      zaangażowany, podobnie jak w związek w którym tkwi obecnie. Ale któż by to
      lepiej zrozumiał jak nie Ty, która również masz kłopoty ze swoim małżeństwem.
      Nie wiesz co w tej sytuacji ze sobą zrobić? Przeczytaj książkę prof.
      Malinowskiego " Życie seksualne dzikich" - szybciutko znajdziesz odpowiedź
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka