Gość: Piotr
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.11.05, 17:11
Mam dosyc...Jestem od roku w separacji z zoną. Nie ma szans na powrót.
Zachcialo jej sie byc niezalezna busineswoman. Tesknie do niej. Zalewam
smutki w piwie. Na weekendowych imprezach. Najgorsze sa poniedzialki. Ta
samotnosc mnie zabija. Próbuje kogos znaleźć ale czym bardziej chce tym
gorzej wychodzi. Nie wiem co dalej. Depresja mnie zzera. Czasami wolal bym
sie nie obudzić, ale tchórzem nie jestem aby to zakonczyc. Nie mam motywacji
dopracy. Cięzko mi. Jak sie z tego wydostać..pomóżcie. Pozdrawiam z trojmiasta