Dodaj do ulubionych

Nie potrafie zabrac sie do roboty...

IP: .1P3D* / *.sbs.de 17.11.05, 07:25
Siedze od godziny w biurze i nie potrafie ruszyc z robota...
Wciaz mysle o Niej...
O kims kto przypomnial mi o milosci, o tym ze jeszcze potrafie... Ale
to "cos" zbyt silne dla mnie bylo...
Skulilem ogon pod siebie, "wycofalem sie na z gory upatrzone pozycje", do
okopow "wolnosci", do bunkra samotnosci...
Obserwuj wątek
    • Gość: czwartek Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 07:47
      Taki Twój wybór.
      Trzeba to uszanować.
    • white.falcon Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... 17.11.05, 08:27
      Chyba handra Cię dopada. Pomyśl o czymś milszym, zamiast "płakać nad rozlanym
      mlekiem". To już było i czasu nie odwrócisz. Żyj teraźniejszością, nie
      przeszłością. Tweraźniejszość kiedyś będzie też przeszłością, więc po co o niej
      wspominać jako o wspomnieniu wspomnienia. :-)
      • Gość: smutek.szczegolow Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: .1P3D* / *.sbs.de 17.11.05, 08:34
        W tej chwili nie ma terazniejszosci... a przyszlosc jest bardziej niz
        niejasna...
        • white.falcon Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... 17.11.05, 08:45
          Tere fere, teraźniejszość nas otacza. Przeszłość była i nie wróci, a
          przyszłość - to królik za którym pędzisz. Żeby później nie żałować warto
          przeżywać teraźniejszość pod kątem, że kiedyś będzie przeszłością. :-)

          Ja wole niejasna przyszłość od znanej i przewidywalnej. Zanudziłabym się,
          wiedząc, że wszystko w moim życiu jest przewidziane i zaplanowane. Wolę tę
          nieprzewidywalność. :-)
          • Gość: smutek.szczegolow Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: .1P3D* / *.sbs.de 17.11.05, 09:03
            Teraniejszosc moze nas otaczac, ale niekoniecznie musi byc w nas...

            Ja wreszcie chcialbym byc czegos pewny... Na przyklad siebie...
            Mam juz dosyc zycia w niepewnosci...
            • Gość: smutna Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 09:58
              To wyjdz z tego bunkra samotności.Nie chowaj się przed czymś pięknym.Póżniej
              będziesz żałował.
              • Gość: smutek.szczegolow Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: .1P3D* / *.sbs.de 17.11.05, 10:05
                Nie moge... nie potrafie, boje sie...
                Tutaj czuje sie bezpiecznie, tam jeszcze szaleja demony...
                • Gość: smutna Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 10:08
                  Ja wiem ,ze to trudne,ale uwierz WARTO.
                  Musisz zebrać w sobie siły i walcz,walcz,walcz.
                  • Gość: smutek.szczegolow Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.11.05, 17:47
                    juz jest za pozno... ... ...
                • odlamek_lustra Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... 17.11.05, 10:11
                  typowy facet, chciałbym ale się boję......
                  no to nie rób nic, poczekaj aż będzie za późno, tylko najgorsze co może być to
                  żałowanie gdy jest już za późno
    • samowolny Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... 17.11.05, 11:38
      wybrałeś po prostu ..mniejsze zło
    • Gość: smutek.szczegolow Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: .1P3D* / *.sbs.de 18.11.05, 14:58
      Dzisiaj NIC nie zrobilem...
      nic...
      "jedno co warto to upic sie warto"...
      • kaya_ja Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... 18.11.05, 15:00
        czyli nic nie robisz połowicznie idziesz po całości :)
        • Gość: smutek.szczegolow Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: .1P3D* / *.sbs.de 18.11.05, 15:07
          wlasnie to niedawno uslyszalem...

          "Wszystko albo nic"
          "Wszystko" to dla mnie odrobine za duzo, a "nic" zdecydowanie za malo...
          • Gość: kari Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 20:34
            > wlasnie to niedawno uslyszalem...
            >
            > "Wszystko albo nic"
            > "Wszystko" to dla mnie odrobine za duzo, a "nic" zdecydowanie za malo...




            No tak,ale rozmówki przy małej czarnej to więcej niz nic i mniej niż wszystko:)
            i oczet widac i to co w nich:)))
      • analityczka Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... 18.11.05, 15:00
        solidaryzuję się w pełni z Tobą-też niewiele dziś ze mnie pożytku względem
        spraw służbowych:)
        • Gość: smutek.szczegolow Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: .1P3D* / *.sbs.de 18.11.05, 15:15
          Ide stad, nie ma sensu dluzej tu siedziec :-(
          • analityczka Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... 18.11.05, 15:16
            To co będziesz robił skoro forum-nie,praca-nie,kobieta-nie??:)
            • Gość: smutek.szczegolow Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: .1P3D* / *.sbs.de 18.11.05, 15:20
              Aaaaa nie wiem...
              Nic juz nie wiem...
              • analityczka Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... 18.11.05, 15:27
                oj kiepsko z Tobą cos mi się wydaje...a przecież życie prócz tych szarych stron
                ma też te różowe!
                • Gość: smutek.szczegolow Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.11.05, 19:40
                  Wiesz, jak sie przez ostatnie 4 lata czlowiek przyzwyczail do tego ze jest
                  szaro... To potem taki rozowy przeraza... Przeciez nie moze byc tak fajnie, to
                  wszystko musi sie kiedys rozsypac... Lepiej sie od razu schowac i przeczekac,
                  moze znowu przyjda chmury gradowe, moze znowu bedzie tak jak to znam...
                  • Gość: Ominka Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 20:30
                    Wiesz, jak sie przez ostatnie 4 lata czlowiek przyzwyczail do tego ze jest
                    > szaro... To potem taki rozowy przeraza..
                    .
                    O własnie:) Sam sobie mur stawiasz:)
                    Bo w zyciu ma byc barwnie a nie szaro:)Nieprzerazaj sie tylko dbaj i ciesz
                    sie:)))


                    >Przeciez nie moze byc tak fajnie, to
                    > wszystko musi sie kiedys rozsypac..

                    Nie, może trwac i byc:) i tak, że wierzyc sie nie chce:) Ale to prawda:))))
                  • Gość: gloksy Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 20:45
                    kwestia spojrzenia na świat, można lubić szary kolor, ale jest możliwość
                    rozszerzenia spektrum barw:) Tak niewiele zależy od nas samych, więc zmieniajmy
                    to, co leży w naszych możliwościach - widzenie świata:)
                    • Gość: Hi Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 21:02
                      > kwestia spojrzenia na świat, można lubić szary kolor, ale jest możliwość
                      > rozszerzenia spektrum barw:)
                      Własnie:)
                      • Gość: smutek.szczegolow Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.11.05, 21:15
                        Ja bym chcial, nawet nie wiecie jak bardzo...
                        Ale jeszcze bardziej sie boje...
                        Kurde ktos mi kiedys serce po kawalku, bezlitosnie wyszarpal...
                        Teraz trudno mi uwierzyc ze ten organ sie sklonowal, ze iwstnieje nowe serducho
                        ktore chce, pragnie...
                        boszzzzzzzzz...
                        • Gość: Onimka Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 21:26
                          Nie ma się czego bac z sercem zdobywa się swój Swiat:)
                          Serce zmartwychwstalo:) Ciesz sie:)
                          • Gość: smutek.szczegolow Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.11.05, 21:42
                            Ten watek powinien sie nazywac
                            "wszystko co chcialem, a balem sie powiedziec..."

                            dobrze... dowiedzialem sie ze niestety mam serce...
                            dlaczego niestety? wraz z pieknymi uczuciami pojawily sie te zle...
                            niestety pamiatka po przeszlosci jest zazdrosc... zielony demon, koszmarny i
                            silny... potrafi najpiekniejsza chwile zdmuchnac jak slaby plomien swiecy...

                            Moze jednak sqrv*synom w zyciu jest latwiej? Moze maja sie lepiej? Nie maja
                            moich problemow, korzystaja z zycia, "zaliczaja" i nie maja wyrzutow
                            sumienia...
                            Chyba tak jest latwiej niz czlwiekowi o romantycznym usposobieniu.
                            Z tym ze ja nigdy nie chcialem isc na latwizne...

                            Tylko dlaczego Wy dziewczyny takim typom ulegacie, facetom ktoryz nie potrafia
                            zapewnic Wam przyszlosci, zonatym, recydywistom, szefom-bydlakom...? Co w nich
                            jest takiego ze kazda jedna ma "na koncie" taka przygode? Czlowiekowi jest
                            latwo pozniej pogodzic sie z faktami...

                            przeszlosc... jasne... kazdy ja ma...

                            • Gość: Onimka Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 21:55
                              Ten watek powinien sie nazywac
                              > "wszystko co chcialem, a balem sie powiedziec..."

                              ładnie, bo prawdziwie:)


                              > dobrze... dowiedzialem sie ze niestety mam serce...

                              Bezserca nie mazycia:) To wspaniała wiadomoś:)

                              > dlaczego niestety? wraz z pieknymi uczuciami pojawily sie te zle...
                              > niestety pamiatka po przeszlosci jest zazdrosc... zielony demon, koszmarny i
                              > silny... potrafi najpiekniejsza chwile zdmuchnac jak slaby plomien swiecy...

                              Bardzoładnie opiane. Ale czy dobrze roumime? Pojawiał sie zazdrośc? U Ciebie o
                              nią?Czyi kiedyś tak było i boisz się, że terazteztak będzie?

                              > Moze jednak sqrv*synom w zyciu jest latwiej?
                              Tylko z pozoru..:)

                              >Moze maja sie lepiej?
                              Tylko pozornie

                              >Nie maja
                              > moich problemow, korzystaja z zycia, "zaliczaja" i nie maja wyrzutow
                              > sumienia...
                              U każdego podobnie a czkolwiek moga byc liczne odstepstwa.

                              > Tylko dlaczego Wy dziewczyny takim typom ulegacie, facetom ktoryz nie
                              potrafia
                              > zapewnic Wam przyszlosci,
                              Takim ulegają przede wszytskim,z praca i kontem. I jak sie wybija, taka prawda..

                              zonatym, recydywistom, szefom-bydlakom...? Co w nich
                              > jest takiego ze kazda jedna ma "na koncie" taka przygode? Czlowiekowi jest
                              > latwo pozniej pogodzic sie z faktami...
                              >
                              > przeszlosc... jasne... kazdy ja ma...

                              Tak kazdy ma przeszłosc i jetsczegos skutkiem np szukania miłosci ktorej sie
                              utraciło,zal po rzostaniu. I na takie cos patryz sie inaczje..

                              A co do tych pan i panow, mysle, ze tu odzywa sie syndrom łowcy ale i taki
                              bezmilosci. Ona: jak to ja taka piekna itd tyle mnie chialo tylu sieoglada a on
                              jets na nie? I dawaj, potem sa takie związki, on tłucz,e bije, on jets na nie,
                              ona ciągle na tak.
                              Człowiek to uczucia i czestonietylko takie jak kcham itd ale wąłsnie jak to ja
                              przegrałam itd. Totak w skrocie, bardzospłasczone, ale ukazuje sedno. potem
                              takakobieta nie wie nawetco ja w takim mezczyznie pociaga..Nie umie nazwac,
                              okreslic. Poza tym jak sie ma wolny vacat a jets sie piekna boginia to "wstyd"
                              w jej mniemaniu byc bez faceta, bo to znak, ze nie jesttaka ąłdna i super skoro
                              go nie ma i jest sama.. Głupie mylsenie, ale funkcjonuje.

                            • white.falcon Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... 18.11.05, 22:13
                              Gość portalu: smutek.szczegolow napisał(a):

                              > Ten watek powinien sie nazywac
                              > "wszystko co chcialem, a balem sie powiedziec..."
                              >
                              > dobrze... dowiedzialem sie ze niestety mam serce...
                              > dlaczego niestety? wraz z pieknymi uczuciami pojawily sie te zle...
                              > niestety pamiatka po przeszlosci jest zazdrosc... zielony demon, koszmarny i
                              > silny... potrafi najpiekniejsza chwile zdmuchnac jak slaby plomien swiecy...
                              >
                              > Moze jednak sqrv*synom w zyciu jest latwiej? Moze maja sie lepiej? Nie maja
                              > moich problemow, korzystaja z zycia, "zaliczaja" i nie maja wyrzutow
                              > sumienia...
                              > Chyba tak jest latwiej niz czlwiekowi o romantycznym usposobieniu.
                              > Z tym ze ja nigdy nie chcialem isc na latwizne...
                              >
                              > Tylko dlaczego Wy dziewczyny takim typom ulegacie, facetom ktoryz nie potrafia
                              > zapewnic Wam przyszlosci, zonatym, recydywistom, szefom-bydlakom...? Co w
                              nich jest takiego ze kazda jedna ma "na koncie" taka przygode? Czlowiekowi jest
                              > latwo pozniej pogodzic sie z faktami... przeszlosc... jasne... kazdy ja ma...
                              >

                              Ech, serce ma każdy. A doświadczenia? Niekoniecznie trzeba spotkac na swojej
                              drodze, jak powiedziałeś, sk..., bydlaków, czy żonatych. Czasem w grę wchodzą
                              inne sprawy, jak np. ostateczne i zabierają nam osobę, która wiele znaczyła w
                              życiu. czy o to też można mieć jakieś pretensje? Albo o to, że ktoś wyjeżdża na
                              drugi koniec świata i czas, miejsce i okoliczności na tyle zmieniaja jego/jej
                              spojrzenie na świat i ludzi, że drogi rozchodzą się? Jedna jest rzecz pewna na
                              tym świecie, której nikt nie uniknie, reszta - to możliwości. Dobrze jest
                              wierzyć, że coś jest pewnikiem, uważać, że tak jest, ale nie trzeba odrazu
                              uważać, że doświadczenia, które kogoś spotkały, były złe. Różne okoliczności na
                              nie mogły się złożyć i wcale do tego nie trzeba spotykać na swojej drodze
                              negatywne postacie. Gdyby człowiek nie miał przeszłości nie byłby sobą tu i
                              teraz.
                              • Gość: Hi Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 22:35
                                trafnie i lednie:)
    • Gość: Karina Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 18:13
      Gość portalu: smutek.szczegolow napisał(a):

      > Siedze od godziny w biurze i nie potrafie ruszyc z robota...
      > Wciaz mysle o Niej...
      > O kims kto przypomnial mi o milosci, o tym ze jeszcze potrafie...

      Piekne. Miłosc porusza duszę i ciało, a nie tylko ciało...:):)

      Ale
      > to "cos" zbyt silne dla mnie bylo...
      > Skulilem ogon pod siebie, "wycofalem sie na z gory upatrzone pozycje", do
      > okopow "wolnosci", do bunkra samotnosci...

      Długo tam nie bedziesz, Miłosc ma słodki smak:) Jego sie sobie nie odmawia:)
    • Gość: gb Re: Nie potrafie zabrac sie do roboty... IP: *.toya.net.pl 18.11.05, 21:08
      To ja mam podobnie, też mam okropnego lenia, a do tego pustke w głowie i nie
      myślę o niczym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka