Gość: beta
IP: 80.48.171.*
26.12.05, 23:39
Na początku było cudownie.. Czułam całym sercem, widziałam jak bardzo mu
zależy, jak bardzo mnie kocha.. Z czasem gdy zdobył moje serce zauważyłam
wielkie zmiany..
Już nie czuję tego co dawniej, już nie czuję gestów, które sprawiały, że
byłam ponad wszystkim.. Kiedyś nie liczyło się nic innego oprócz mnie,
dzisiaj mam wrażenie, że jestem gdzieś na szarym końcu..
Nie brakuje mi pięknych słów, brakuje mi czułości, ciepła..
Prosząc o czułość otrzymałam kolejne słowa..
Kiedyś słowa nie były potrzebne, czułam nawet bez nich, że jestem kimś
wyjątkowym i kochanym..
Dlaczego związki się tak bardzo zmieniają..
Samotność z dnia na dzień doskwiera mi coraz bardziej i nie wiem w jaki
sposób ratować to wszystko. Koledzy, spotkania, kino.. Ja siedzę w domu i
czekam na choćby jedno drgnięcie telefonu, na spotkanie..
Chcę spowrotem początku..
Najgorsze jest to, że zamiast się cieszyć jego obecnością gdy już jesteśmy
razem, po prostu coś się we mnie zamyka i nie potrafię tego robić..
Zwłaszcza gdy zauważam, że coraz mniej jest rozmowy a my jesteśmy sobie coraz
dalsi..
Biorę wszystko za bardzo do siebie..
Przeciez spotkania koleżeńskie są potrzebne w każdym związku, przeciez ja to
doskonale wiem, a jednak coś się we mnie zamyka..
Coś się zmienia.. Kiedyś było inaczej..
Znacie to z doświadczenia..?
Potrzebowałam się wypisać po prostu..