Odjazd...

IP: *.27-151.libero.it 04.04.06, 21:36
Nie mam juz nic do dodania, do sprzedania, do karczemnego podzialu zyskow i
strat, do parcelacji mych ziemskich dobr. Umarla czesc mojej duszy, ta ktora
wskazywala kierunek, dobor slow i namiastek, praktyczne wcielenie. Nie ma juz
jej,nie umiem sobie z tym poradzic.
Umarla moja Mama i...
"Kiedy wymawiam Przyszlosc,
pierwsza sylaba odchodzi juz do przeszlosci."

Pomozcie mi w tej podrozy...

Delusa
    • 13_groszy Re: Odjazd... 04.04.06, 21:44
      Naprawdę nie wiem co napisać mam ... , trzymaj się dzielnie na tym świecie.
      Pozdrawiam
      r
      • effa4 Re: Odjazd... 04.04.06, 21:48
        a ja sie glupio uzalam nad soba, nad kims kto mnie nie szanuje..
        ehh, przepraszam.
    • Gość: sigma Re: Odjazd... IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 04.04.06, 22:03
      Bądź dzielna Deluso...
      Mamy może już nie ma fizycznie obok Ciebie,
      ale tak w głębi duszy
      pozostanie z Tobą na zawsze.

      Ściskamy Cię najmocniej,
      Wylewaj swe smutki, żale tutaj,
      może chociaż odrobinkę poczujesz, że nie jestes sama w swym cierpieniu...

      Jesteśmy tu z Tobą...

      Przytulam Cię przyjacielsko...
    • white.falcon Pomóżmy Delusce ... 04.04.06, 22:04
      Delusko! We mnie uderzyło to, co napisałaś, jak grom, choć wiem, że wszyscy tu
      piszący są żywimi ludźmi i nikt nie jest wieczny. Chwilę posiedziałam, gapiąc
      się jak bezrozumne zwierzę na Twój wpis i mi zapłakało serce. Najszczerzej, jak
      umiem, najserdeczniej, jak potrafię, jestem z Tobą. Znieś to dzielnie, trzymaj
      się. Mały Sokół wyciąga do Ciebie łapkę, by Cię delikatnie dotknąć i
      powiedzieć, że nie jesteś sama, a jakby co, to mój @ jest przecież w zasięgu
      ręki. Może nie powiem nic wielkiego, ale postaram się być z Tobą, bo Twój ból
      rozumiem, choć go odczuć możesz tylko Ty. :-(
      • Gość: delusa Re: Pomóżmy Delusce ... IP: *.27-151.libero.it 04.04.06, 22:25
        dziekuje Wam wszystkim. Trzymam sie, a wlascieiw udaje, ze sie trzymam. Dzisiaj
        mam trudny dzien. Ten, ktory zjawia sie nagle i nie przeprasza, jak ma dobic,
        to prosto w dziesiatke. Bylam w spizarce, chcialam wybrac wino na obiad i nagle
        zobaczylam dzemy mojej Mamy ("Jagody'05", "Maliny'05", itd.) i nagle sobie
        pomyslalam, ze to jej ostatnie, ze juz w tym roku ich nie bedzie, ze nikt nie
        zrobi swieconego, pasztetu i faszerowanej ryby w galarecie. Tak, to trywialne,
        ale wlasnie w takich maloskach mi jej brak najbardziej.
        Ludzie! Rozmawiajcie jak najwiecej z Waszymi Rodzicami, o rzeczach powaznych i
        czasem o blachych, o wspomnieniach, o wszystkim, bo kiedy ich nie ma, gdy juz
        odejda, to to, co najbardziej boli, to fakt, ze nie mozna juz nikogo zapytac...
        Sciskam Was,

        Delusa
        • juras999 Re: Pomóżmy Delusce ... 04.04.06, 22:31
          No tak..."spieszmy sie kochac ludzi..."...bedzie chyba zawsze aktualne. W
          codziennosci zwyklych spraw zapominamy o tym, co najwazniejsze. Ciagle gdzies
          gonimy, nie mamy czasu, tyle przeciez na glowie...a zycie ucieka. Trzeba zyc
          pelnia zycia i cieszyc sie z kazdego dnia, kazdego slowa i gestu. Mowic to, co
          chcemy powiedziec. Nie czekac na jutro, nie zastanawiac sie, co bedzie potem.
          Potem moze juz nie byc...
        • jasmin_26 Re: Pomóżmy Delusce ... 04.04.06, 22:32
          rozmawiajcie i nie traćcie czasu, szybko przemija
          za parę dni minie 15 lat od śmierci mojego Taty. Tyle rzeczy chciałabym mu
          powiedzieć, pokazać. O tyle nie zdążyłam zapytać.. brak mi go..
        • white.falcon Re: Pomóżmy Delusce ... 04.04.06, 22:34
          Trzymaj się, Delusko. Ja za Ciebie nie "odrobię" tego doświadczenia, ale z
          własnego - powiem - postaraj się płakać, wypłacz się, nawet łkaj, czy wyj. To
          nie przyniesie głowie pomocy, ale wyzwoli coś w duszy. Pozbieraj się potem i
          poprostu wstań i idź. To pomaga na tym etapie. Ja tak zrobiłam i potem byłam
          bardzo opanowana, choć sam pogrzeb mnie dobił. Nie brałam leków, tylko zwykłe
          ziołowe tabletki "Kalms", ale.... Ja nie wiem, po co Ci to mówię.... Może
          dlatego, że nie chcę bys cierpiała ponad miarę (znów "wysokie" słowa). Twoja
          Mama zawsze będzie z Tobą, bo póki o Niej pamiętasz, póty jest. Trzymaj się,
          ściskam Cię mocno, choć tylko internetowo.

          Sokółka
          • Gość: delusa Re: Pomóżmy Delusce ... IP: *.27-151.libero.it 04.04.06, 22:54
            Bialy Drapiezniku! A moze Drapieznico! ;)
            dziekuje. Trywialne, ale wieszcz mial racje. Ten, tylko sie dowie, kto Cie
            stracil.
            Rodzicow nie mozna zapomniec. Mozna zaakceptowac ich smierc, ale w jadrze serce
            zawsze sie jarzy pamiec, ogien, ktory nie gasnie, nie umiera, bo jest czastka
            naszego "ja". Ktos nasz ksztaltowal, dawal wiare w mozliwosci, czasem serwowal
            pewniki, ktore potem poddawalismy w watpliwosc. Bo czymze jest mlodzienczy bunt?
            Gdy bierze nas zlosc i chcemy Rodzicom wykrzyczec, ze my mamy wlasne zdanie, ze
            czasy sie zmienily, ze jest inaczej, pamietajmy, ze oni nie sa wieczni. za zycia
            Wieczni w pamieci.
            Delusa
    • kamea5 Re: Odjazd... 04.04.06, 22:18
      tak trudno,pocieszyc...brak słow...
      zostaja wspomnienia i mysl ,ze czegos nie zdazyło sie przezyc,powiedziec...
      zycie jest tak ulotne,wiecznosc jest poza naszym zasiegiem...
      czas leczy ,to co boli...
      .."Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
      I biedne się czuje, niczyje
      Ciepełka ździebełko
      Ździebełko ciepełka
      Wystarczy i wszystko przemija.."
      • Gość: delusa Re: Odjazd... IP: *.27-151.libero.it 04.04.06, 22:39
        Kameo, czas moze i leczy, ale nie daje zapomnienia. Patrze pozytywnie w
        przeszlosc, bo wiem, ze tak chcialaby moja Mama, ale jednoczesnie nie umiem
        zatrzymac lez, gdy patrze na jej fotografie. Gdy zyje ze mna na skraju
        mazurskiego lasu, usmiecha sie wsrod polek pelnych ksiazek i komentuje ostatnie
        wydarzenia sportowe. Jest w niej dowcip dnia codziennego, polityczny i
        kulturalny, jakas wskazowka, przestroga i hulaj dusza!
        Mam trzydziesci pare lat i jestem bez rodzicow. Wiem, ze sa wieksze tragedie na
        tym swiecie i im musze poswiecic uwage, ale dzisiaj mnie zlamalo, tylko
        dzisiaj, jutro juz wstane jak mlody bog i przetrwam...
        • kamea5 Re: Odjazd... 04.04.06, 22:48
          delusko,wiem co czujesz...po smierci Taty nie mogłam sie długo
          pozbierac...teraz pisze i łzy napływaja strumyczkiem...
          potrafimy wspołczuc ,pocieszac innych...w sytuacji gdy ,sami jestesmy
          w "potrzasku"zdajemy sobie sprawe,co uleciało bezpowrotnie..
          dzis,zyje inaczej...nie zyjemy wiecznie ,nasi bliscy tez...a wydawało sie ,ze
          beda z nami zawsze...
          mam w pamieci miłe chwile,wspominam z usmiechem,zaruje ...czasem jade
          samochodem i prowadze monolog,ale wyobrazam sobie,ze siedzi obok i słucha
          mnie...
          • Gość: delusa Re: Odjazd... IP: *.27-151.libero.it 04.04.06, 23:09
            Dedykuje ten watek tym wszystkim, ktorzy stracili kogos z Rodzicow, osobe
            kochana, na wyciagnienie reki.
            Nie poddawajcie sie! Powiedza wam, ze zycie toczy sie dalej, ze juz nie
            cierpia, ze trzeba patrzec w przyszlosc. To prawda!
            Ale kiedy przyjdzie na Was chwila tesknoty, gdy bol za gardlo chwyci, kiedy juz
            tylko chcecie plakac i wyc... piszcie, to jest ten watek.
            ODJAZD!!!!
            Tutaj nikt nikogo nie ocenia, nie strofuje, nie gani.
            Tutaj jest ocean... lez, uczuc...
            Zostawmy cynizm w domu i poprawnosc polityczna. Badzmy soba wobec tragedii. Kto
            chce i musi, niech sie dzieli, kto zamilczy, uszanowanie!
    • Gość: j Re: Odjazd... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 01:12
      bardzo, bardzo, bardzo Ci współczuje...
      "daj czasowi czas"... ból minie i zostaną piękne wspomnienia choć teraz wydaje
      się to niemozliwe...

      ściskam serdecznie
      • Gość: delusa Re: Odjazd... IP: *.27-151.libero.it 26.04.06, 16:54
        Jestem. Jestes? Tak. Powiedz cos. Cisza.
        Nosze te cisze w opuszkach palcow, w sztucznie zagietym usmiechu, w tenorze
        glosu i radyklanym obieciu wlosow.
        Myslalam, ze mozna pogrzebac cisze, zapisac ja na jutro czy pojutrze, jak do
        lekarza. Pacjent musi byc hospitalizowany...
        Nie nosze sie na czarno, bo Mama kochala kolory. "Rzuc te szarosci i
        czernie..., badz pastelowa". Ktos mi zarzucil brak szacunku. A przeciez zalobe
        nosi sie w sercu, nie na ubraniu.
        Byla jak aksjomat. Zawsze au courant. W literaturze, polityce i sporcie. mozna
        bylo czerpac jak w studni.
        Pustynia. Zle mi, zle. Bledy i opowiastki szyja mi sznur.
        "Ogarnij sie, dziecko" - uszyj kaftanik z mysli dobrych rekawy dlugie, gietkie,
        moze aksamit. Nie zapomnij o pascie do zebow i badz szczesliwa. Na pokaz.
Pełna wersja