Naiwna

16.04.06, 18:52
Coś iskrzyło między mną i kolegą z pracy. Oboje wolni. On zaczął mnie
podrywać, powolutku się zaczynało. I nie było to moje urojenie, podchodziłam
do tego na spokojnie, nie chciałam się zbyt nakręcać, ale czułam że mu się
podobam, jak patrzył. Bardzo lubiliśmy ze sobą przebywać. Myślałam, że to
kwestia czasu kiedy się rozwinie. Czekałam co dalej.
I dziś klapki opadły. Wyszło, że chwilę temu robił u siebie imprezę. Okazało
się , że jedynie ja nic nie wiedziałam, byłam jedyną niezaproszoną. I że
kolega był z nim i jego Kobietą na nartach. Ma dziewczynę z sąsiedniego
miasta, straszną lufę- jak określił kolega. I chyba to trwa już ze 4 mce.
A ja głupia nic nie wiedziałam. To nie tak, nie miał żadnych zoobowiązań, czy
w ogóle, bo nic nie było. Ale jakoś tak mi głupio, że uwierzyłam w coś, jemu
się odmieniło, bywa.
Tylko muszę jakoś się normalnie zachowywać.
Dziekuję w duchu temu koledze, że powiedział, chyba zrobił to celowo.Pewnie
widział, że się poddurzyłam.

    • duszka2 Re: Naiwna 16.04.06, 19:45
      masło maslane...zjadlaś baranka?
      • mlody771 Re: Naiwna 16.04.06, 22:28
        Oczywiscie, ze ma czkawke.
        • angielka10 Re: Naiwna 16.04.06, 23:32
          nie ma nad czy rozpaczac,bo nic nie bylo...............
          • mlody771 Re: Naiwna 16.04.06, 23:48
            Czasmi cos jest, ale sie to do niczego nie liczy(np. jak jest maly po bucie).
    • malinka48 Re: Naiwna 18.04.06, 14:13
      Nie jesteś naiwna,niestety większość młodych mężczyzn ,zalicza jak to się mów w
      gronie męskim panienki,a Ty byłaś mądrzejsza od tego frajera:))nie dałaś się
      sprowokować.A to ,że zadrżało serduszko,to przecież wiosna:))))))))Powodzenia.-
      nikt nikogo,tak do końca nie zna.
      • balbina06 Re: Naiwna 18.04.06, 14:36
        Tylko,że on ma 39 lat...
        • malinka48 Re: Naiwna 19.04.06, 06:32
          :))czyli chciał,Cie zaliczyć do kolekcji,ale nic mu nie wyszło.Pospolity zając.
          • exman Re: Naiwna 19.04.06, 07:19
            Ważne, że ten kolega zachował się jak kolega. Przynajmniej on, a nie jakaś
            koleżanka.
Pełna wersja