Mam bardzo powazny problem...

26.04.06, 02:30
Koniec swiata (mowia o tym wszystkie przepowiednie: Majow, Sumeryjczykow,
Egipcjan i innych eskimosow), lub przynajmniej jakas super zmiana na ziemi
(przebiegunowanie, trzesienia, wulkany, tsunami, ze o wojnach i ostatnim
papiezu Piotrze Rzymianinie juz nie wspomne) ma nastapic 21 grudnia 2012 roku.

Pamietajcie: rok 2012!

No ale w czym ten moj powazny problem?

Otoz jak to przeczytalem, to sobie pomyslalem, ze juz nie zdaze wykorzystac
przez te szesc lat (z haczykiem) mojego sprzetu wedkarskiego, ktory tak
pieczolowicie gromadzilem przez tyle lat. Jakie smutne to...

Przykro mi moi drodzy, ale czas sie zastanowic na powaznie, jak spedzimy te
ostatnie kilka lat na ziemi.

Ja nic nie robie (poza jezdzeniem na ryby w celu calkowitego zuzycia mojego
sprzetu wedkarskiego). No a zdrugiej strony, to bylo juz tyle przepowiedni
jakichs Nostradamusow, jasnowidzow i innych cwaniakow... A moze jednak tym
razem bedzie inaczej?

Co wy na to?
    • ona_buziak Re: Mam bardzo powazny problem... 26.04.06, 07:27
      Wersji o końcu świata przerabialismy już masę! Sam rok 2012 przekona nas tym co
      przyniesie!!!
      Nie możemy popadać w fobię i histerię i demonizować każdej takiej wiadomości
      ale...może to dobry argument żeby wreszcie spełnić swoje marzenia, zrobic coś
      ważnego, odważyć się na coś co do tej pory było niemożliwe...
      I argumentem nie musi tu być tylko koniec świata...tak po prostu bez okazji też
      możemy zmienić coś w naszym zyciu!!!:-)))

      Ty wędkowanie,
      Ja skok ze spadochronem
      A reszta....????????
      • bettina75 Re: Mam bardzo powazny problem... 26.04.06, 08:24
        Wlasnie czytam Nostradamusa, ktory napisal przepowiednie do 3000 roku, wiec
        jeszcze mamy sporo czasu...:))
        Wedlug Biblii "nie znamy dnia, ani godziny" wiec wszystko jest mozliwe:)))
        Uszy do gory i wedkuj spokojnie:)
        • azaheca Re: Mam bardzo powazny problem... 26.04.06, 08:56
          a w Paryżu miało zabraknąć owsa dla koni...;-))
          zabrakło i owszem ale nie ma końca świata z tego powodu,Paryż ma się zupełnie
          dobrze :-))
    • piotr_321 Re: Mam bardzo powazny problem... 26.04.06, 10:31
      Ciekawe skad Egipcjanie wiedzieli, ze bedzie kalendarz Gregorianski ;)
      Jak przezyjesz ten rok, to stawiasz skrzynke piwa :)
      • quickly I pomyslec, ze od 2012 nie bedzie juz "Romantica"! 26.04.06, 11:19
        No coz, takie jest zycie.

        Ale zanim zaczna sie zmiany, kataklizmy, zarazy, rozpadanie ziemi, wrzenie wody
        w oceanie, wojny i takie tam, to musze w soim zyciu zrobic jeszcze kilka
        waznych rzeczy. Musze do tego czasu posprzatac dom, umyc samochod, napisac
        12345 listow, zadzwonic tam gdzie obiecalem, ze zadzwonie.

        No a pozniej moge zrobic sobie herbate, usiasc wygodnie w fotelu i czekac... a
        zegar na scianie bedzie sobie cichutko robic tik-tak, tik-tak.

        Przepowiednia ma sie wypelnic dokladnie 21 grudnia 2012 roku. No i zobaczymy
        przesmiewcy, kto bedzie smial sie ostatni...
        • piotr_321 Re: I pomyslec, ze od 2012 nie bedzie juz "Romant 26.04.06, 11:29
          Martw sie, zebys sam dozyl tego roku :) Tu widze wiekszy problem :)
    • melea7 Re: Mam bardzo powazny problem... 26.04.06, 11:26
      Przeżyliśmy już kilka "końców" przeżyjemy i ten;)
      • quickly Re: Mam bardzo powazny problem... 26.04.06, 11:40
        Sami optymisci na tym forum: Wszyscy serdecznie olewaja sobie koniec swiata!

        "Odczytano proroctwo, że rok 2012 będzie początkiem końca naszej cywilizacji.
        Złamano starożytne szyfry gwiezdne sprzed 10 000 lat.
        Tajemniczy zodiak z Dendery zapisem przepowiedni superkatastrofy, jaka czeka
        Ziemię w roku 2012.
        Majowie i Egipcjanie potomkami mieszkańców legendarnej Atlantydy.
        Potop z 9792 roku p.n.e. przewidziany przez Atlantydów dzięki ich zdumiewającej
        wiedzy astronomicznej.
        Odnaleziona zapomniana kapsuła wiedzy starożytnych umieszczona w potężnym
        labiryncie.
        Ujawnione wstrząsające proroctwo, które mówi, że w roku 2012 Wenus, Mars, Orion
        i inne gwiazdy znajdą się w takiej samej pozycji szyfrowej jak w roku 9792
        p.n.e. - roku poprzedniego "końca świata".

        Ja piernicze! Normalnie, az sie dostaje gesiej skorki. To chyba daje znac o
        sobie brak alkoholu we krwi...
        • quickly Nie jestem sam. Patrick Geryl pisze o tym samym... 26.04.06, 11:53
          Patrick Geryl

          Odczytane proroctwo, że rok 2012 będzie początkiem końca naszej cywilizacji


          W roku 2012 ludzkość stanie w obliczu zagłady. Trzęsienia ziemi o niespotykanej
          sile i ogromne fale zniszczą naszą cywilizację. Europa i Ameryka Północna
          przesuną się o do strefy polarnej. W apokalipsie zginie prawie cała ludzkość.
          Oto przepowiednie Majów i Egipcjan, potomków legendarnej Atlantydy, pogrzebanej
          pod biegunem południowym. Dzięki swej zdumiewającej wiedzy astronomicznej
          mieszkańcy legendarnego lądu mogli dokładnie przewidzieć klęskę światową –
          potop z 9792 roku p.n.e. Zbudowali wówczas tysiące łodzi i uciekli do Ameryki
          Południowej i Egiptu... Patrick Geryl i Gino Ratinckx – znani badacze zagadek
          przeszłości – odnaleźli zapomnianą kapsułę czasu wiedzy starożytnych
          umieszczoną w potężnym labiryncie, wzniesionym, jak mówi legenda, przez
          cywilizacje sprzed potopu. Złamali starożytne szyfry gwiezdne sprzed 10 000
          lat – jak tajemniczy zodiak z Dendery – i ustalili, że w roku 2012 Wenus, Mars,
          Orion i inne gwiazdy znajdą się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e.,
          roku poprzedniego „końca świata”. I odczytali proroctwo, że będzie to początek
          końca naszej cywilizacji.

          Piszę Proroctwo Oriona na rok 2012 w gniewie, rozpaczy i bólu. Marzenie mojego
          życia zostało zniweczone za sprawą szeregu odkryć. Wszystkie one dotyczą
          nadciągającej katastrofy, największej, jaka kiedykolwiek spotkała ludzkość.
          Nigdy dotychczas Ziemia nie była tak gęsto zaludniona jak dziś, zatem rozmiary
          zagłady będą nieporównywalne z niczym. Kiedy to pojąłem, byłem w szoku,
          kompletnie załamany. Nie mogłem spać przez wiele nocy. Problem ten zdominował
          moje życie i skierował je na nowe tory. Dotychczas całe swoje życie miałem
          dokładnie zaplanowane. Od lat żyłem na głodowej diecie, opartej na owocach i
          jarzynach. Miało to mi pozwolić osiągnąć wspaniały wiek lat 120. Zainwestowałem
          w kil! funduszy emerytalnych, by po przejściu na emeryturę być bogatym
          człowiekiem. Mógłbym wtedy przez jakieś 60 lat cieszyć się życiem! I to w
          dodatku w dobry: zdrowiu. Testy na zwierzętach jasno wykazały, że to jest
          rzeczywiście możliwe przy głodowej diecie długość ich życia zwiększała się o 30
          do 100%. Opieraj; się na tych danych postanowiłem zrobić to samo. Perspektywa
          stania się zamożnym emerytem odbywającym podróże była bardzo kusząca.
          I oto nagle moje marzenie legło w gruzach. Zgodnie z książką Prorocza wiedza
          Majów Ziemia ma ulec zagładzie w dniach 21-22 grudnia 2012 roku. Te; stawiane w
          tej książce wydały mi się prawidłowe, chociaż autor udostępnił na tylko
          niewielką część wiedzy. Zgodnie z przepowiednią Majów tego dnia po magnetyczne
          Słońca zmieni kierunek, co spowoduje, że Ziemia zacznie „wywracać się" a to
          będzie miało fatalne skutki dla rodzaju ludzkiego. Byłem głęboko zaszokowany.
          Czeka nas potworna katastrofa, większa niż wszystkie dotychczasowe. Czułem się
          jak sparaliżowany. Wściekałem się i przeklinałem z całego se ca. Przecież
          miałem zacząć korzystać ze swoich funduszy emerytalnych dopie od roku 2015!
          Dwadzieścia lat temu podpisałem klauzulę, że przed tym terminie nie podejmę
          żadnych pieniędzy. Zwiększało to wydatnie ogólną sumę i mógłby żyć sobie
          luksusowo przez dziesiątki lat. Byłem święcie przekonany, że zrobiłem złoty
          interes. Tak było, zanim przeczytałem Proroctwo Oriona na rok 2012. (...)

          • Gość: Jaskolka Nie jestem sam... IP: 212.181.115.* 26.04.06, 12:14
            Nie jestes..... razem z Toba miliony wrazliwych ludzi martwi sie czasami tym,
            co dzieje sie na swiecie..... ,ale bedzie co bedzie.....Nie warto sie bac : ))
            Obejrzyj sobie " Krola Lwa " : ) ten film tak pieknie opowiada o zyciu, smierci
            i GWIAZDACH..... i przytul swoja kotke.

            Egzystencjalnego leku nie zagluszy nawet najlepsze australijskie wino.....
            ale smukly kieliszek bialego wina na pewno Ci nie zaszkodzi : ))

            Zostaw smutki filozofom.... im tak duzo sie sni : ))

        • piotr_321 Re: Mam bardzo powazny problem... 26.04.06, 12:09
          >Potop z 9792 roku p.n.e. przewidziany przez Atlantydów dzięki ich
          zdumiewającej
          wiedzy astronomicznej

          Czy wiedzy metereologicznej? ;)
          • quickly To proroctwo sie wypelni! 26.04.06, 12:18
            piotr_321 napisał:

            > Potop z 9792 roku p.n.e. przewidziany przez Atlantydów dzięki ich
            > zdumiewającej wiedzy astronomicznej
            > Czy wiedzy metereologicznej? ;)

            ================================================================================
            Ty sie tutaj szczegolow nie czepiaj, dobra?
            Atlantydzi przewidzieli potop!?
            Przewidzieli!

            A co Ty myslisz, ze to bylo takie latwe? Ja rano kluczy do samochodu znalezc
            nie moge, o portfelu i kluczach do domu, to juz nie wspomne, a oni prosze! Raz
            nawet pojechalem do pracy w papciach, a oni nie tylko, ze wyliczyli to jeszcze
            zakodowali swoje proroctwo, zeby przekazac nam ta straszna wiadomosc. Wszystko
            wyliczyli, bez papieru, zelaza, a nawet marnego kieszonkowego kalkulatora.
            Wyszlo im jak Majom i Egipcjanom: 21 grudnia 2012 roku. Wiec o zadnej pomylce
            nie moze byc tutaj mowy.



            • piotr_321 Re: To proroctwo sie wypelni! 26.04.06, 12:29
              A uwzglednili ruch precesyjny ziemi ? ;)
              • quickly Re: To proroctwo sie wypelni! 26.04.06, 12:44
                Opczywiscie, ze Majowie i Egipcjanie wiedzieli o ruchu precysyjnym planety
                Ziemia. I nie tylko!
                Oto dowod:

                Zagadki ludzkości - Kiedy? (Forum ZN) - Strona 5
                Jak myślicie,Kiedy zacznie sie dziać coś co jest powiązane z 2012 rokiem? ...
                tu chodzi o ruch precesyjny doskonale znany Egipcjanom." przyznaj SOG'a ...
                forumzn.katalogi.pl/temat3953_strona5/ - 81k - Supplemental Result - Cached -
                Similar pages

                No i co teraz? Zaczynasz trzasc galotami!?

                • Gość: Jaskolka Powody strachu... IP: 212.181.115.* 26.04.06, 12:48
                  ....kazdy ma inne.
                  Nie martw sie , moze zdazymy gdzies odleciec : ))

                  BTW - strach jest najgorszym doradzca...zwlaszcza dla gaci ; )
                • piotr_321 Re: To proroctwo sie wypelni! 26.04.06, 12:48
                  Nie za bardzo mnie to przekonalo. Podaj jakis dowod, ze znali ruch
                  precesyjny :)
                  Poza tym pisma Majow nie odcyfrowano.
                  • quickly Nawet Egipcjanie obliczali ruch precysyjny Ziemi. 26.04.06, 13:03
                    Prosze bardzo. Majowie wiedzieli bardzo duzo o ruchu precysyjnym ziemi. Moze
                    nawet znacznie wiecej, niz my teraz. Ale nawet te matolki (tzn. Egipcjanie),
                    ktorzy sklecili piramidy, znali doskonale ten temat:

                    uleszka.com/webacja/07piramidy/piramidy.htm
                    No i co teraz!? Stary szukaj jakiegos pontonu, zrob zapas mielonek
                    w “Biedronce” i czekaj spokojnie na koniec swiata.
                    • piotr_321 Re: Nawet Egipcjanie obliczali ruch precysyjny Zi 26.04.06, 13:12
                      Moze podasz cos o Majach :)

                      > Z opisu wynika, że chodzi tu o 1,5 cyklu - około 38880 lat!
                      Troche smieszne :)
                      • Gość: Jaskolka Porzekadla IP: 212.181.115.* 26.04.06, 13:24
                        ....mowia : " ten dzien, ten problem "...." Pozyjemy zobaczymy" : ))

                        Czemu martwisz sie dzis na zapas quickly ?
                        : )
                        • quickly Re: Porzekadla 26.04.06, 13:29
                          Gość portalu: Jaskolka napisał(a):

                          > Czemu martwisz sie dzis na zapas quickly ?
                          > : )
                          ===============================================================================
                          Pewnie, ze tak. W koncu ma byc w 2012 roku koniec swiata...
                          Ide juz spac. U mnie juz pozno. Jeszcze musze wlaczyc pranie...
                          Dobranoc (lub dla Ciebie milego popoludnia...)
                          • Gość: Jaskolka Popoludnia... IP: 212.181.115.* 26.04.06, 13:40
                            : ) ...tylko nie snij o apokalipsie.....

                            Pranie dobrze robi...czasem nawet i mozgu ; ))
                            Wazne jest to co dzis, nie ma wczoraj, nie ma jutra.....
                            i to na co masz wplyw dzis...
                            ...wiec zrob to pranie : ))
    • white.falcon Koniec świata... ;-) 27.04.06, 00:22
      Quickly, jeszcze trzeba dożyć do tego zapowiadanego końca świata i
      niekoniecznie koniec świata oznacza to, co kojarzy nam się z nim najwyraźniej.

      Opowiem Ci pewną historię prawdziwą, z życia wziętą. Pewną bardzo młodą kobietę
      zaczepiła na ulicy Cyganka, mówiąc, że jej powróży. Dziewczyna odmachiwała się
      od niej jak tylko umiała, ale Cyganka szła za nią i namolnie upierała się przy
      tym, że musi jej powróżyć i nie chce żadnych pieniędzy. W końcu dla świętego
      spokoju dziewczyna się zgodziła, a Cyganka jej powiedziała dosłownie tak: "Przy
      Tobie widzę teraz dwóch mężczyzn, którym na Tobie zależy. Wybierzesz starszego
      i zostaniesz z nim aż do końca". I tylko tyle. Wróżba... sprawdziła się.
      Dziewczyna wyszła zamąż za starszego o kilka lat Pana, po czym, po trzech
      latach została... wdową. Mąż zginął w wypadku samochodowym. Widzisz -
      ten "koniec" nie oznaczał "do końca jej życia", tylko "do końca jego życia".
      Przewrotna wróżba. Może z tymi przepowiedniami jest podobnie? Ile końców
      różnych - różniastych może być? Wiele. Końców miłości, końców pracy, czego
      tylko sobie nie pomyśli się.

      Ja bym się nie przejmowała i nie zmuszałabym siebie do zużycia w tempie
      ekspresu do Gdyni sprzętu wędkarskiego. Zapewne chodzi o koniec czegoś na
      świecie, a nie o spektakularną rzecz ostateczną. Nie przejmuj się więc i
      uprawiaj swoją wędkarską pasję tak, jak lubisz, a ja dalej będę uprawiać bez
      zbytniego pośpiechu swoje literackie grafomaństwo. :-)

      Pozdrawiam,
      Sokółka
      • quickly Re: Koniec świata... ;-) 27.04.06, 01:42
        A wiesz, white_falcon, ze ja kiedys sie nawet zastanawialem jak to jest z tym
        wrozeniem. Slyszalem o niesamowitych "jasnowidzach", "wrozkach" i takich tam.
        Moze bym nawet i skorzystal z takiego wrozenia, tylko za bardzo nie mam gdzie i
        jak. Zreszta jaki to ma sens skoro i tak koniec swiata bliski...

        Ale mniejsza o to. Dzisiaj po poludniu moze znow wybiore sie na ryby.
        U mnie jesien w pelni. Spokojne sloneczne dni, zolte liscie i rzeskie jesienne
        powietrze. Miesiac maj, zaraz po listopadzie, jest tutaj najprzyjemniejszym
        miesiacem.

        Trzy lata... to bardzo krotko. Ta pani nawet nie zdazyla nawet dobrze poznac
        swojego meza. Co to jest trzy lata w zyciu czlowieka?
        Wiekszosc "wrozbitow" twierdzi, ze nasze losy sa juz zapisane dlugo przed tym,
        kiedy sie urodzimy. Jestemy podobni do pedzacego pociagu, ktory co najwyzej
        mozemy jeszcze przyspieszyc, lub zwolnic, a nawet wykoleic, ale nie mozemy
        zmienic jego kierunku jazdy, ani torow, po ktorych sie on porusza.
        (Chyba wpadam w melancholie... czas na poranna kawe...) :))))
        • mlody771 Re: Poczatek świata... ;-) 27.04.06, 01:55
          W nie chrzescijanskich religiach, uwaza sie, ze nasze zycie juz jest zapisane,
          ze sie wielokrotnie odradzamy i co najgorsze, to to, ze nic nie mozemy zmienic.
          Nawet wiem dlaczego tak uwazaja, ale to dluga historia. Oczywiscie mnie to
          niedotyczy. Pozdrowienia.
    • mlody771 Re: Tylko myslisz, ze masz problem... 27.04.06, 01:49
      Wszystkie przepowiednie, ktore wymieniles(i pare innych, ktorych nie wymieniles)
      maja jeden cel. Ktos chce nas, zwyklych ludzi zastraszyc i spokojnie mozesz je
      zignorowac.
      Ale jest cos zupelnie innego i nie ma to nic z przepowiedniami, a z historia
      ziemi. Poprostu co iles lat(co ok. 3600-4000lat) ludzkosc musi zaczynac
      cywilizacje od now(juz zdazylo sie to wiele razy), co sieje SUPER przerazenie
      dla elity, a nie dla normalnych ludzi. Elita poprostu boji sie ztracic wladze i
      dlatego przekreca sie historie(takze wymysla sie przepowiednie), badania
      naukowe wszechswiata itd. Pozdrowienia.

      PS. Lopata, maczeta, boty, plecak, wetki do lowienia ryb itp. nazedzia proste,
      oczywiscie, ze sie zawsze przydadza.
      • quickly Re: Tylko myslisz, ze masz problem... 27.04.06, 02:05
        mlody771 napisał:

        > PS. Lopata, maczeta, boty, plecak, wetki do lowienia ryb itp. nazedzia
        proste, oczywiscie, ze sie zawsze przydadza.
        ===============================================================================
        Meczety jeszcze nie mam, ale juz sobie zorganizowalem scyzoryk (nawet bardzo
        ostry), do tego latarke z zapasowymi bateryjkami. Radia nie zabieram - bo i
        tak rozglosnie szlag trafi. Do tego mam kalosze i dwie pary cieplych skarpet
        welnianych. Plecak mam z Polski, kupilem kiedys w skladnicy harcerskiej.
        Mialem jeszcze dwie paczki herbatnikow, ale juz je zjadlem...
        • mlody771 Re: Tylko myslisz, ze masz problem... 27.04.06, 02:25
          Do tego dobre samopoczucie, cieplutka panna do towazystwa i mozna razem
          przetrwac wszystko.
          Data 2012 jest zupelnie bzdurna, bo nawet super komputer nie moze
          przeanalizowac ogromu danych, a koniecznych, ze by mozna bylo taki rok podac.
          Chodzi o przeanalizowanie grupy komet, ktore w przeszlosci nawet nie udezyly
          zemi, ale przelecialy w bliskiej jej odleglosci(zostawily miedzy innymi zasoby
          ropy naftowej), co jest analizowane obecnie.
          • quickly Re: Tylko myslisz, ze masz problem... 27.04.06, 02:56
            mlody771 napisał:

            > Do tego dobre samopoczucie, cieplutka panna do towazystwa i mozna razem
            > przetrwac wszystko.
            ==============================================================================
            Ty, mlody771, wiesz ze nie pomyslalem o tym, tzn. o tej cieplutkiej pannie do
            towarzystwa? Ty wiesz, ze to calkiem niezla mysl!

            Albo nie!

            Bo zaraz bedzie: a to za mala ziemianke wykopales w ogrodzie! A nie takie
            jedzenie przygotowales na koniec swiata (mialo byc dietytyczne,
            bezcholesterolu, z mala zawartoscia cukru i soli, itd. itd.)!

            Ja tam juz wole miec swiety spokoj i przywitac koniec swiata samemu.



            > Data 2012 jest zupelnie bzdurna, bo nawet super komputer nie moze
            > przeanalizowac ogromu danych, a koniecznych, ze by mozna bylo taki rok podac.
            ===============================================================================
            Ty sie smiej, Ty sie smiej mlody771... jak pierdyknie, to wtey zobaczymy, kto
            sie bedzie smial! A co Ty myslisz, ze Majowie robili obliczenia daty konca
            swiata tak sobie dla jaj!
            • mlody771 Re: Tylko myslisz, ze masz problem... 27.04.06, 03:23
              Ty sie nie wyglupiaj z tymi kolezankami. Jak sie dziewucha zaduzo TV
              naogladala, to np. cala Polodniowa Ameryka jeszcze jest do zdobycia. Pomyslales
              kiedys o podrozy w te okolice i sprawdzenie teperatury osobistej u tych
              dziewczat?
              O ile wiem to Majowie opierali swoj kaledarz na P. Venus. Ich kalendarz nie
              wiele jest dla nas wart i nie wiem czy przewidzieli co kolwiek, koniec swiata
              lub ich cywilizacji opartej na poswiecaniu istot ludzkich i zachwycanie sie
              okrutnymi wojnami.

              PS. Musisz przylapac, ze chrzescijanstwo ma byc pokazywane jako cos zlego(tak
              chce elita), bo opiera sie na prawach Boskich, a inne cywilizacje super dobre,
              bo opieraja sie na prawach ludzkich, ktore mozna zmieniac do woli. Chyba wiesz
              dlaczego tak chca?
              • quickly Re: Tylko myslisz, ze masz problem... 27.04.06, 03:53
                Faktycznie. Jak sie dziewuchy naogladaja tych telewizyjnych
                poludniowoamrykanskich smieci (albo innych australijskich "Ptakow z cierniowych
                krzewow") to wtedy rzeczywiscie zaczynam im sie cos psuc w glowach... Ale
                dobrze, ze bedzie ten koniec swiata w 2012 roku - to w koncu skocza sie te
                wszytskie seriale-tasiemce!

                Ja tam sie na polityce nie znam, ale dobrze wiem, ze koniec swiata bedzie dla
                swiata zbawienny... Znikna dziury budzetowe, zadluzenia zagraniczne i
                wewnetrzne, odsetki, procenty i wahania gieldowe. Same pozytywy! Rozwiaza sie
                sprawy transportu, zniknie bezrobocie. I jak tu sie nie ciezyc!?

                Ale to Majowie dorze obmyslili!

                • Gość: Jaskolka Koniec swiata... IP: 212.181.115.* 27.04.06, 12:28
                  Zgadzam sie z Toba co do niefortunnosci wyboru obiektu uczuc : )) ......
                  ..... ale film " Ptaki ciernistych krzewow " dosc wyraznie pokazuje roznice
                  miedzy miloscia kobiety a miloscia mezczyzny.

                  Bardzo prawdziwe sa ostanie slowa umierajacego kardynala.... jest w nich gorycz
                  porazki i wiedzy zyciowej......
                  To kobieta , zraniona, porzucona, przezywajaca bol smierci najblizszych,
                  nie zagubila w sobie zdolnosci kochania i przebaczania.
                  I choc przeklinala Boga, byla blizej niego niz wyswiecony kalpan.

                  Kariera, zdobywanie swiata, tutuly, pieniadze, konkurencja, we wlasny sposob
                  rozumiane pojecie wolnosci.... oto powolanie mazczyzny.
                  Kobieta zawsze zatrzyma sie w pol drogi, kiedy zycie, dzieci, czy bliscy
                  wymagac beda od niej poswiecenia.....
                  Lubilam ten film, choc wiem, ze naraze sie na smiesznosc, nie polecam nikomu
                  takiego obiektu uczuc..... : )
                  Lubilam go wlasnie za australijska scenografie i kawal historii tego kraju.
                  Dla Ciebie znana rzeczywistosc, dla innych szczyt egzotyki : ))


                  A co do konca swiata : ) pociesze Cie guickly calkiem polskim przykladem....
                  Moze go nawet nie znasz : )) , zgodnie z przyslowiem :" cudze( Nostradamus)
                  chwalicie, swego nie znacie "...... : ))

                  U stop Gor Swietokrzyskich w Nowej Slupi stoi pielgrzym, legenda glosi, ze
                  kazdego roku przesuwa sie do przodu o ziarnko maku.
                  Kiedy dojdzie do Lysicy, na szczt gory, bedzie koniec swiata !.....

                  ..... tylko , ze on ma tam okolo 15 km !! : D

                  Low spokojnie ryby! : )

                  • mlody771 Re: Do Jaskolki! 27.04.06, 22:02
                    Jaskolko, pytam grzecznie i jak najuprzejmiej potrafie. Niechce Ciebie urazic
                    lub sie z Ciebie nasmiewac. Chcialbym Ciebie zapytac z kad Ty i wiele kobiet
                    uwaza, ze sa bardziej uczuciowe od faceta, bo ja, jako facet nawet niewiem czy
                    mam wiecej lub mniej jakiegokolwiek uczucia, od drugiego faceta. Nikt mi nie
                    pokazal jak sie to mierzy i ilu musi uwazac, ze cos "jest prawda", zeby byla
                    prawda(podejrzewam, ze sadzisz tak, na podstawie opini wielu kobiet). Bardzo
                    prosze podziel sie zemna tymi swoimi wiadomosciami, bo z Twojej wypowiedzi
                    winika, ze kobieta jest bardziej uczuciowa/romantyczna istota. Z Gory Dziekuje.

                    PS. Jak nie rozumiesz mojego pytania, to ja zformoluje je inaczej.
                    • Gość: Jaskolka " Zycie , zycie jest nowela... " IP: 212.181.115.* 28.04.06, 10:47
                      Moja wypowiedz byla subiektywna.
                      Pytanie zrozumialam : )
                  • quickly Jaskolko, cala prawda o Australii... 28.04.06, 03:14
                    Gość portalu: Jaskolka napisał(a):

                    > Zgadzam sie z Toba co do niefortunnosci wyboru obiektu uczuc : )) ......
                    > ..... ale film " Ptaki ciernistych krzewow " dosc wyraznie pokazuje roznice
                    > miedzy miloscia kobiety a miloscia mezczyzny.
                    ================================================================================
                    Ja nigdy nie widzialem tego filmu. W roli glownej wystepuje krokodyl, ktory
                    characze niemilosiernie jakas babke, ktora pozniej robi sie na "super-laske", i
                    takie tam jeszcze. Aaaa, jest jeszcze ksiadz, ale to jakis podejrzany typ (na
                    szczescie nie pedofilem)... Tyle sie dowiedzialem od pewnej pani, jak bylem w
                    Polsce (byla bardzo zdziwiona, ze nie widzialem jeszcze tego filmu).

                    A co do Australii i jej pieknych widokow. Przejechalem (wiele, wiele razy)
                    Australie wzdluz i wszerz. Uwierz mi, Jaskolko w to, ze widzialem jej wiecej,
                    niz kilku Australijczykow wzietych do kupy. Piekne australijskie widoki!?

                    hehehehehehehe...

                    Jaskolka, posluchaj starego quicklego: kontynent Australijski to byla zawsze i
                    bedzie przekleta ziemia. Ta ziemia to ziemia ognia, piasku, soli, placzu, bolu
                    i tesknoty... Tylko ludzie, pieniadze i standard zycia jest w tym kraju dobry.

                    W kazdym badz razie, jak w 2012 roku koniec swiata przyjdzie do Australii, to
                    sie wystraszy i ucieknie.

                    • Gość: Jaskolka cala prawda o tesknocie... IP: 212.181.115.* 28.04.06, 10:33
                      ... nie szkodzi, to byla taka filmowa refleksja, wywolana asocjacja do podanego
                      przez Ciebie tytulu...
                      Ten film " w roli glownej z krokodylem " : D tez widzialam , podobnie jak
                      wiele innych filmow robionych w Australii...
                      Czasami ogladamy filmy dla ich specjalnego kolorytu i regionalnego tla, sa
                      wtedy poznawcze, po prostu.

                      Wiesz, quickly... kazde miejsce na ziemi ma swoja egzotyke i specjalne
                      znaczenie...dlatego, ze my tam jestesmy....

                      czy szczesliwi?... to juz jest inna bajka...
                      Wiem , o czym mowisz quickly...czytalam kiedys Twoj opis obrazow znanych Ci
                      okolic, ktore nosisz pod powiekami.....
                      To sie nazywa nostalgia..... nikt nikomu tego nie zabierze, ale trzeba nauczyc
                      sie z tym zyc... mysle , ze wycisza sie na rybach : )) czyz nie ?

                      Potrzebujemy zrozumienia dla tej tesknoty, ktorego nie otrzymamy od tubylcow...
                      ani mysle od rodakow w kraju.....oni marza o wyjezdzie w swiat : ))
                      i choc wielu z nich osiagnie wysoki standard materialny.....to nie sa
                      swiadomi , ze to ma swoja cene... to rozumie sie po czasie : ))

                      ...wiec nie rozzalaj sie na krajobrazy australijskie... wiedz , ze sa inni ,
                      ktorzy przysiadaja czasami na RF w drodze miedzy dwoma swiatami....zdobytym
                      NOWYM i tym STARYM , za ktorym sie teskni... i wiedza o czym piszesz : ))
                      Ktos mi bliski, nazwal to syndromem Kory i Demeter : )).....
                      Przemieszczanie sie , dokladne i wierne z miejsca na miejsce...to cecha
                      jaskolek : ))

                      " Tylko ludzie , pieniadze i standard zycia jest w tym kraju dobry..." : )
                      wzajemnie ..... i to musi wystarczyc : )

                      BTW - Byles na Norfolk?
                • mlody771 Re: Tylko myslisz, ze masz problem... 27.04.06, 22:20
                  Wyobraz sobie jaka bedzie przerazona elita, niemogac nam przekazac swojego
                  myslenia, za pomoca chociazby TV i szkol panstwowych. To juz teraz musi im
                  dawac kompletnie bezsenne noce. Co to bedzie, juz na drugi dzien po
                  takim "koncu swiata", kiedy kobiety zaczna myslec samodzielnie i zyc
                  szczesliwie z wlasnymi rodzinami, bez koniecznosci rozwodzenia sie i szukania
                  samej siebie.
    • kamea5 Re: Mam bardzo powazny problem... 27.04.06, 22:36
      quickly,ja bym sie tymi głupotkami specjalnie nie przejmowała;)
      biorac pod uwage Twoja fascynacje wszelkimi rybkami,obawiałabym sie bardziej
      pozarcia przez wsciekłego rekina ,niz tego konca:)
      a na razie,nie mysl co bedzie,tylko tym co jest...baw sie zyciem i Swoimi
      fascynacjami:)
      z wyrazami szacunku:)
      Kamea...Anno Domini 2006
      • quickly kamea5, pamietaj zebys kiedys nie zalowala... 28.04.06, 03:24
        Przynajmniej kup sobie gumowy ponton (na wypadek powodzi, tsunami,
        przebiegunowania ziemi i gwaltownych zmian pradow morskich).

        Do tego trzeba miec troche jedzenia: czekolada, cukierki toffee albo iryski,
        kawa, herbata, flaszka albo dwie koniaku... Nie zapomnij o zapalkach i
        latarce. Uwaga racji zywnosciowych nie mozna spozywac teraz.

        Nie wiem na ile to bedzie skuteczne, ale przynajmniej zwiekszysz swoje szanse
        przezycia o kilka, moze nawet o kilkanascie promili (prosze nie mylic tych
        promili z alkoholem we krwi).

        Podobno ma zginac cala ludzkosc. Nie badz kamea5 jedna z ofiar kataklizmu!
        • kamea5 Re: kamea5, pamietaj zebys kiedys nie zalowala... 28.04.06, 10:55
          jest jeszcze szansa,podobno na Marsie działki sprzedaja,kilka dni mozna sie
          przemeczyc:)
          a po powrocie ,zaczac budowac kameiska cywilizacje:D
          Irak,Iran...to wstretna gra polityczna,na ktorej korzystaja Texanczycy i
          wszyscy powiazani z ropa....to duze uproszczenie sytuacji:)
          okazuje sie ze dobro rodzi zło i odwrotnie:)
          piekna pogoda dzis,oddalajac sie myslami od tego złego Swiata ,proponuje kawke
          w otoczeniu soczystej zieleni,miłego dnia zyczac;)
          • quickly Re: kamea5, pamietaj zebys kiedys nie zalowala... 01.05.06, 01:33
            kamea5 napisała:
            > Irak,Iran...to wstretna gra polityczna,na ktorej korzystaja Texanczycy i
            > wszyscy powiazani z ropa....to duze uproszczenie sytuacji:)

            Chcialem kiedys napisac cos podobnego na tym forum, ale porzucilem ta mysl, bo
            wiem z doswiadczenia, ze Polacy sa bardzo pro-amerykanscy i pro-buszowscy...
            Ale ciesze sie, ze nie jestem sam w moich pogladach.

            ===============================================================================
            > piekna pogoda dzis,oddalajac sie myslami od tego złego Swiata ,proponuje
            kawke w otoczeniu soczystej zieleni,miłego dnia zyczac;)

            Bradzo dziekuje za zyczenia. Dwa ostanie dni byly co prawda pochmurne,
            deszczowe i... chlodne, ale i tak bylo o niebo lepiej, niz podczas upalow. Mam
            nadzieje, ze i u Ciebie weekend minal spokojnie i przyjemnie...
            • kamea5 Re: kamea5, pamietaj zebys kiedys nie zalowala... 05.05.06, 01:31
              weekend minał mile...objechałam kilka fajnych mejsc, ale to co mi proponowano
              było zdecydowanie przereklamowane:(
              nadal szukam,kolejny weekend ,moze w koncu cos sie uda:)
              polityka,masoneria,wielkie fortuny...jakos mnie nie pociaga a wrecz napawa
              obrzydzeniem...z zasady jest to gra,bez ustalonych regol,pod gilotyne ida słabi
              nie mogacy sie obronic...
              staram sie byc obok,szukajac tego co dla mnie jest wazne...:)
              wiesz co mam na mysli..mam taka nadzieje:)
              nie mozemy zmienic tego swiata,najwazniejsze jest zyc zgodnie z własnym
              sumieniem...cieszyc sie z tego, co nas napawa optymizmem:)

    • quickly Zaplanowanego konca swiata moze jednak nie byc 28.04.06, 06:31
      Dzisiaj Stany Zjednoczone zaczynaja na powaznie mowic o bomabardowaniu atomowym
      Iranu. Kiedy zaczna bombardowac Iran, to Iran zbomarduje Izrael i USA. Wtedy
      Izrael zbombarduje jeszcze kogos... Pozniej bombardowan juz nie bedzie, bo
      zabraknie planety Ziemia.

      A ja juz sie cieszylem glupi, ze beda ogladal te wszystkie, przewidziane na
      2012 rok przez Majow, spadajace komety i gwiazdy, wylewy magmy, wybuchy
      wulkanow, plonace morza siarki i ognia, tsunami na 500 metrow wysokie...

      Mialem w tym dniu tzn. 21 grudnia 2012 roku wytaszczyc na werande fotel,
      postawic sobie obok stolik z krowkami, iryskami... (szkoda, ze w Australii nie
      ma "Price Polo" (czy sa jeszcze Price Polo w Polsce????????) - takich batonikow
      z masa kakaowa polewanych czekolada - byly po 3 zl i 60 groszy w czasach PRL-u,
      to bym sobie tez ze dwa takie batoniki kupil, zeby mi na koncu swiata nie bylo
      za bardzo zle i smutno.)

      A tu? Dupa zimna z koncem swiata w 2012 roku! Do kitu z takim majowymi
      przepowiedniami...
      • Gość: lola Re: Zaplanowanego konca swiata moze jednak nie by IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 07:16
        Prince polo ci u nas dostatek!Rozmnażają się ich smaki ,jak grzyby po
        deszczu,że w końcu można się zagubić:)
        Nie strasz przepowiedniami o spadających kometach,lepiej niech wkrótce spadnie
        majowy deszczyk,a potem sierpniowe gwiazdy- i to tyle czego pragnę w temacie
        spadania:)
        • quickly Re: Zaplanowanego konca swiata moze jednak nie by 28.04.06, 07:43
          A moze tak poczekac na koniec swiata w Polsce?

          Jak nie wypali ten koniec swiata z Iranem, to zawsze pozostaje ten koniec
          swiata wg. Majow w 2012r.!

          Jestem ciekaw ile teraz kosztuje w kraju takie "Prince Pole"? Troche "Krowek"
          na koniec swiata tez by sie kupilo... I koniecznie do tego jeszcze orenzade!

          A herbata "Ulung" w Polsce jeszcze jest? Takiej herbaty nie ma na zgnilym
          zachodzie (tzn. u mnie na zgnilym dalekim wschodzie)... To byla taka mocna,
          dobra herbata. Zaparzalem cala lyzeczke. Kosztowala 7 zl. Byla w kartoniku
          koloru ciemno zielonego. Na tym kartoniku byl napis czarnymi
          literkami: "Ulung" (moze to po chinsku znaczy po prostu "herbata"). Tutaj tez
          jest "Ulung", nazywa sie to "Oolung", ale to nawet nie stalo obok
          polskiego "Ulunga".

          Eeeeeh, szklanka goracej herbaty "Ulung", wedkarstwo i koniec swiata.
          Po prostu: zyc, i nie umierac...

          • bettina75 Re: Zaplanowanego konca swiata moze jednak nie by 28.04.06, 10:13
            To calkiem normalne, ze tesknisz za tym czego nie masz....
          • white.falcon Koniec świata, batoniki i herbata :-) 01.05.06, 02:02
            Jak w to wszystko zechce wplątać się Rosja, to koniec światów wszelakich
            murowany, a jak nie zechce, to Polska pod bokiem Rosji jakoś się przechowa,
            wszak jeszcze nie graniczymy z Iranem, czy USA. Przyjeżdżaj, Quickly, do
            Polski. Tu chyba istnieje największe prawdopodobieństwo doczekania końca świata
            podług Majów. ;-)

            Prince Polo istnieją i chyba kosztują coś około 90 groszy, mogę się mylić, bo
            batoników nie jadam. Quickly, gdyby przede mną postawić dwa talerze: jeden z
            najsmaczniejszym ciastkiem na świecie (lukrowanym, kremowanym, jakimkolwiek), a
            drugi - ze zwykłym dobrym kawałkiem mięska lub rybki, a dodatkowo z porcją
            surówki, to jak sądzisz, co bym wybrała i to bez zastanawiania się? Jak
            zgadniesz, to masz dużego "plusa". ;-)

            Herbaty "Ulung" nie widziałam lata całe. Chyba jej nie ma, albo, co bardziej
            prawdopodobne, zmieniła firma nazwę. Zatrzęsienie teraz tych herbat w sklepach,
            a najsmaczniejszą sprzedają wprost z worków w specjalistycznych
            sklepach "Pożegnanie z Afryką". Można w nich też nabyć wszystko, co jest
            potrzebne do parzenia i picia herbaty, a herbaty mają ze wszystkich stron
            świata i można w tym sklepie posiedzieć przy stoliku, delektując się herbatą,
            parzoną w sklepie przez fachowców. Lubię chodzić na herbatkę do tego sklepu w
            pobliżu domu - niesamowity, jak myślę - kolonialny zapach herbat, przytulna
            atmosfera, miła obsługa. Czasem znajomym kupuję małe zestawiki, na miejscu
            pakowane różnych herbat. Zapytam się właścicieli o "Ulung" - w co przemianowano
            ją i czy istnieje wogóle.

            Z rybami pod koniec świata. Quickly, coś w Apokalipsie było o rybach. One chyba
            mają być czymś tam innym ważniejszym zajęte w tym spektaklu końcoświatowym, niż
            łowieniem ich przez Ciebie na haczyk. Wyłamać się mogą. ;-)
      • Gość: Jaskolka Koszmar i Kashmir... IP: 212.181.115.* 28.04.06, 12:14
        ...jeszcze wczesniej Pakistan zmbombarduje Indie za Kashmir.....a oni im sie
        odplaca za nadobne ......
        .......i przyjdzie walec i wyrowna : )


        ...a tam mial byc raj na ziemi : )).... mowili mogulowie i Brytjczycy

        : )
        • quickly Ciekawie jaskolko napisala o tesknocie... 01.05.06, 01:08
          Kilkakrotnie uwaznie przeczytalem Twoj wpis powyzej.
          Nie czesto moge przeczytac cos takiego.

          Napisalas, ze za wszystko musimy zaplacic...

          Co do Norfolku nigdy tam nie bylem (nie tam zadnej bazy wojskowej). Ale
          pracowalem kiedys w Melbourne w biurze z pewnym cywilem, ktory z zona spedzil
          tam "miodowy miesiac". Bardzo mus ie tam podobalo. Po przyjezdzie opowiadal
          (on byl (tak jak i jego zona), hmmm... gluchoniemy, ale doskonale sie
          rozumielismy), wiec opwiadal ciekawe historyjki. Wyspa jest bardzo mala.
          Prawie wszystkie samochody, ktore tam jezdzily w tym czasie tj. w 1994/95 roku
          to byly... (uwaga!!!) polskie male fiaty (Fiat 126p Niki). Wyspa nalezy do
          Australii, ale strefa jest bezclowa, wiec nakupowali sobie addidasow, alkoholu,
          aparatow fotograficznych i innych dupereli co nie miara.

          Dziekuje Ci jaskolko za Twoj wpis...

          • Gość: Jaskolka Polonia... IP: 212.181.115.* 02.05.06, 12:32
            You are welcome, quickly : ) ..... any time ! : ))

            Pozwol, ze w tym dniu specjalnym dzisiaj, zloze wszystkim bez wyjatku Polakom,
            rozrzuconym po calym swiecie najsloneczniejsze zyczenia.
            Jest nas 17 milionow, jak uslyszalam dzis przez radio : )) przy sniadaniu.
            Zycze Wam , aby ta tesknota za korzeniami, rodzinami, ukochanymi miejscami,
            ..... nie wygasla nigdy tak do konca.

            To nic , ze boli czasami...na deszcz.....
            i sa wieczory, kiedy serce gna tam gdzie go kochaja.....
            - tego bolu nie mozna znieczulac, czy wyrywac cynicznie z pamieci.

            On stanowi o tym kim jestesmy, chocby i w malej czastce... jakims kawalku
            polskiej kultury, ktora na pewno nas wzbogaca, wyroznia od innych, tam gdzie
            zyjemy. Stwarza nasza oryginalnosc i niepowtarzalnosc.....
            Ta innosc jest tworcza, i wielu z Was jest tego dowodem.

            Pamietam , fragment z jakiegos filmu, kiedy ciemnoskory emigrant mowi,ze
            miejsce skad pochodzi zabral ze soba , ma go pod powiekami, gotowy przwolac te
            obrazy w chwili tesknoty.

            Nie lubimy wzruszen, szczegolnie na FR, gdzie po kazdym pieknym wierszu
            pojawia sie rzeczowe wyjasnienie i szydercze przymruzenie oka......
            aby nikt przypadkiem sobie za duzo nie pomyslal.
            Szczerosc ma czasami wysoka cene.... ale warto ja zachowac w sobie , abysmy
            byli wierni chociaz sobie.....
            .....wiec gdziekolwiek nie jestescie, rozgniewani na swa polskosc, czy dumni z
            niej Rodacy : NIECH WAM SIE WIEDZIE !! : ))))))))))


            P.S. Dzieki za info om Norfolk,quickly, mam film z tej wyspy od przyjaciol ze
            studiow, ktorzy kiedys tam pracowali.... ale kontakt nam sie urwal.
            Przez przypadek, w szkole mego dziecka byla wymiana uczniow i pojawil sie
            uroczy mlody czlowiek, ktory zszokowal tubylcow otwartoscia i " polsko -
            australijska " serdecznoscia.Milo bylo go poznac, obiecal odszukac moich
            przyjaciol na wszystkie znane Tobie sposoby.
            Uciekam do pracy....na szczescie sama radosc : ))
            Pozdrawiam : ))
            • quickly Re: Polonia... 04.05.06, 03:25
              Jaskolko, juz wczoraj z uwaga przeczytalem Twoj wpis. Nie odpowiedzialem, no i
              mam teraz moralnego kaca...
              Nie wiem, co mam napisac. Przytaknac Ci? Po co skoro to, o czym napisalas
              napisalas jest prawda.
              Podziekowac? To na pewno. Bardzo dziekuje Ci jaskolko, ze z wprawa splotlas w
              nim sporo swoich trafnych przemyslen i obserwacji.

              Nie klei mi sie ten post (bardzo rzadko zdarza mi sie cos takiego)...
              • Gość: Jaskolka Moralnego kaca... IP: 212.181.115.* 04.05.06, 14:34
                ........ maja wylacznie wrazliwi ludzie, i z reguly umieja naprawic swoj blad
                : )

                ...... , wiec SLUTA !......" przestan "! miec go z tego powodu.....quickly : ))
                Jestesmy wolnymi ludzmi, ktorzy pisza wtedy, kiedy maja ochote ....i czas.
                Ja tez wyrywam go malym okienkom czasowym : )) I wiem , ze nie zawsze bede
                mogla zatrzymac sie tu na dluzej.

                Ty " masz powazny problem " , (powiedz mi kto ich nie ma ) , wiec moze mozna go
                czasem rozwiazac wsrod zyczliwych ludzi..... o ile na FR takowi istnieja ; )

                Czasem mialam wrazenie , ze ludzie tutaj lepiej znaja czlowieka( tylko
                skad ? ) , niz on siebie sam......
                i bezlitosne piranie do kosci obgryzaja ludzka osobowosc, z reguly
                bezkarnie.....

                Jestem forumowym outsiderem, ktory analizuje FR samodzielnie bez zakulisowej
                korespondencji , bo nie znam tu nikogo prywatnie, czy korespondencjnie....
                choc zawsze sa jakies wyjatki , ktore potwierdzaja regule ..... : ))

                Czasami po prostu brak miejsc , gdzie mozna by sie podlaczyc do normalnej
                rozmowy, ktora niekoniecznie musi byc slownym ping-pongiem : ))
                Przystanelam na chwile u Ciebie , z ciekawosci i moich australijskich
                refleksji : )
                no i chce tak jak i inni, wyslac Cie na ryby , zamiast siedzenia tu nad
                problemami ; ))

                Popoludnie mam dzis napiete sluzbowo, ale kiedys zatrzymam sie moze znowu : ))
                Pogoda jest cudowna , i weseli ludzie dookola....nie daj sie " problemom".....

                Pozdrawiam : ))






Inne wątki na temat:
Pełna wersja