iwanowna
02.06.06, 11:26
gdy wracałam do domu, już zapadał zmrok...
Szłam chodnikiem, za mną też ktoś szedł... Im szybciej stawiałam kroki, ten
ktoś także, jak zmieniałam strony chodnika z lewej na prawą, ten ktoś
również... Przysłuchiwałam się, oceniłam, że to męskie stąpanie... Strach
rozszerzał mi źrenice, scenariusz z moim "końcem" w krzakach pisał się sam.
Nagle ten ktoś przyśpieszył i podszeł do mnie (już miałam palpitację serca) i
pyta:
"Przepraszam Panią bardzo, przepraszam, że tak Panią śledzę, ale jakich Pani
perfum używa? Są takie piękne?? Niech mi Pani powie... Chciałbym żonie kupić
takie same, pasowałyby do niej, nie wie Pani czy w rozlewni dostanę takie
same?"...
hehehe...