laura1114 11.09.06, 22:30 Jest dobroć która niczego nie pragnie i jest mi odmówiona Jest miłość która pragnie wszystkiego i jest mi odmówiona I jest czułość której wszystkiego za mało to ja jestem tą czułością A.K. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
laura1114 Do przyjaciół 11.09.06, 22:33 Do przyjaciół Źle źle się starzejemy przyjaciele tak się czepiamy piachu dni tak się boimy zim jesieni przeszłość nam idzie za plecami lufami karabinów nas popycha a palec światła wyczesuje z mroku Czekając aż się zacznie życie źle źle się starzejemy przyjaciele z głową wstecz obróconą nie zdążymy Schodzimy z wolna z twarzą starych dzieci młodością poorani głodami niesyci zdziwieni że raz jeszcze nikt nie ocaleje. A.K. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: men_ Re: Do przyjaciół IP: *.dip.t-dialin.net 11.09.06, 22:35 nie slyszysz czarnuchu co moj ukochany kitek mowi? spie..j dziwko! Odpowiedz Link Zgłoś
laura1114 . 11.09.06, 22:39 Wysocki Władimir Wspólne mogiły Nad wspólnymi grobami nie stawia się krzyży i wdowy nad nimi nie płaczą, Tu ktoś tam przyniósł kwiaty, i Wieczny ogień tu zapalają Tu niegdyś ziemia stawała dęba, a dziś są płyty z granitu. Tu nie ma żadnego indywidualnego losu - wszystkie losy zlane są w jedno. A w Ogniu Wiecznym widzisz płonący czołg, płonące serce żołnierza. Przy wspólnych mogiłach nie ma zapłakanych wdów- tu chodzą twardsi ludzie. Nad wspólnymi mogiłami nie stawia się krzyży... Lecz czy przez to jest nam lżej? Rodzina w epoce kamienne Posłuchaj oddaj topór mój! I skór z przepaski me biodrowej nie rusz! Milcz, nie chcę widzieć cię Siedź sobie tam i podtrzymuj ogień. Nie oszczędzaj na drobiazgach, nie wulgaryzuj naszych układów rodzinnych! Nie sprzątnięta jest jaskinia i ognisko, rozpuściłaś się w czas matriarchatu! I zachowaj tylko dla siebie swoje zdanie, Przecież, tu rodziny głową jestem ja mężczyzną jestem ja. Przestrzegaj stosunków wspólnot pierwotnych A tam mamuta biją - zaczną wyć, zaczną po równo dzielić zdobycz... Nie mogę cały wiek przy tobie tkwić, muszę zabić chociaż kogokolwiek! Seniorzy zaraz przyjdą tu, uważaj nie wyjdź do nich goła! Niby kamienny wiek - a kamieni na lekarstwo wstyd mi przed mym plemieniem! Ach gdybym miał pięć żon - to pewnie, dałbym radę sobie z nimi! Ale sprawy moje stoją źle dlatego mam monogamię A wszystko przez rodzinkę twą przeklętą: Mój wujek - ten, którego pożarł dzik, Gdy jeszcze żył - przestrzegał mnie: nie wolno tobie żyć z kobietą z ludożerców. Nie próbuj mnie poróżnić ze wspólnotą - to kłamstwo, że podobno ktoś do ciebie czepiał się, Nie rzucaj kalumni na naszą młodzież, Ona jest nadzieją naszą i ostoją! No czego gapisz się - na razie cię nie biją oddaj mój topór, proszę po dobroci A gdzie skóry? Przecież ludzie mnie wyśmieją! Liczę do trzech, a potem cię uduszę. Odpowiedz Link Zgłoś
andromeda_1 Re: Do przyjaciół 11.09.06, 23:24 Gość portalu: men_ napisał(a): > nie slyszysz czarnuchu co moj ukochany kitek mowi? spie..j dziwko! ROZUM Bezbłędny w myleniu poglądów. w niezbitych dowodach które sobie przeczą. W zbitych z tropu faktach. Coraz mniej w tobie leukocytów światła. Już cię nic nie oświeci. Może jeszcze ciemność. Ewa Lipska Odpowiedz Link Zgłoś
kosmatynr1 Ostatnie wspomnienie do Laury 11.09.06, 22:58 OSTATNIE WSPOMNIENIE DO LAURY Dawniéj bez serca - dziś bez rozumu, O biedna Lauro! nim zginę, Dla ciebie z głuchych pamiątek tłumu Wianek Ofelii uwinę. Ty go drzącemi weźmiesz rękoma, Jak wąż ci czoło okręci... Oto bławatki, ruta i słoma, A to są kwiaty pamięci... Burza żywota nad nami mija, Przeminie - lecz głowę zegnie: Śmiech nie pociesza - ból nie zabija, Wkrótce i rozum odbiegnie. Cicha spokojność nigdy nie wróci, Zniszczenia wicher nie wionie, Słońce nie cieszy, księżyc nie smuci... A w nicość śmierć nie pochłonie... Strętwiałość! - za cóż ten zimny kamień Na serca nasze się wali? Żeśmy się niegdyś w kraju omamień Na jednej drodze spotkali? Że cię tak długo dźwiękami lutni Budziłem i do snu kładłem: A ty smutniejsza, niż ludzie smutni, Za inném biegłaś widziadłem. I coraz wyżéj w niebo lecąca Niknęłaś w marzeń lazurze; I roztopiona w blasku miesiąca, Zwiędłą rzuciłaś mi różę. I nie wiem nawet, czy z twego czoła, Czy twoją skropiona łezką, Czy mi jakiego ręka anioła Rzuciła różę niebieską. Ciemność twej duszy, jak dżumy -plama Od ciała przeszła do ciała. Widzisz jad w sercu? - to łza ta sama, Którąś ty w serce nalała. Widzisz, jak zagasł dziecka rumieniec, Gdzieś ty oddechem przebiegła?... Nie laur na głowie - lecz z ognia wieniec, Tyś skrami oczu zażegła. Dziś, gdy mi włosy burza roztarga, Ogniami czoło mam sine: A jakąś dumą drży moja warga, Że w tych płomieniach nie ginę... Lecz, gdy do szczęścia świat mię zawoła, Nie biegnąc za szczęsnych śladem: Przeklinam ciebie bladością czoła! Serca przeklinam cię jadem. Więc niech mię prędko chmury czarnemi Porywa wicher nicości! Bo już przekląłem wszystko na ziemi, Wszystko - w aniele przeszłości. Tam, gdzie tłum ludzi huczy, ucieka, I falą powraca ciemną: Nic mię nie żegna, nic mię nie czeka. Nic za mną! i nic przede mną! Gdy bracia moi, gdy wędrownicy Lecieli z szumem po niebie: Ja nieruchomy, gwiazdą źrennicy, Patrzyłem w przeszłość - na ciebie. Dziewice ziemi nieraz spostrzegły, Łzawemi oczu błękity, Że oczy moje za tobą biegły, Żem był na sercu zabity. Okruszynami serca, miłości, Karmiłem blade widziadła... Ale łza taka, jak łza przeszłości, Na żadne serce nie spadła. Jak moje oczy topią się - mdleją, Jak myśli rzucają ze dna, Jak iskry sypią, jak łzami leją, Ty wiesz! - lecz tylko ty jedna. A teraz, smutny przeszłości echem, O! ludzie, idę za wami. Choć śmiech wasz dla mnie, szalonych śmiechem Łzy wasze - szalonych łzami. Lecz gdy się znudzę łez zimnych rosą I zimnych uściskiem prawic: Duszę mi od was wichry uniosą, Lecz wichry pełne błyskawic. Słowacki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kubus śmierć Antygony IP: *.dip.t-dialin.net 11.09.06, 23:16 Czy śmierć Antygony była nikomu niepotrzebna? Nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Z pewnością Smierć każdego człowieka nie jest nikomu potrzebna. Przynosi jedynie przykre uczucia- ból, rozpacz, smutek oraz tęsknotę za utraconą osobą. Często przecież, wszyscy skrzywdzeni przez los popadają w depresję, mają myśli samobójcze. Niejednokrotnie zdarzyło się, że postanawiają targnąć się na swoje życie. Bywa też, że jeden zgon pociąga za sobą następny. Sądzę, że każda śmierć jest właściwie niepotrzebna. Jednak takie jest przeznaczenie człowieka, nikt tego nie zmieni. " Jedyne co człowiek musi, to umrzeć." jak mawia wielu ludzi. Mimo to. masowe zagłady ludzi np. morderstwo dzieci w Biesłanie, Holokaust w pewnym sensie są potrzebne, aby nam coś uświadomić. Pokazują jak daleko posunęła się ludzka głupota, do czego może doprowadzić brak wiary w Boga oraz tzw. lepsze jutro! Kiedy po tak morderczych aktach cała ludzkość została zhańbiona, to zamaist zabijać się, będziemy się kochać i szanować. To byłoby piękne, lecz chyba wszyscy wiemy, że niestety nierealne. Sądzę, że przedwczesna śmierć Antygony w pewnym stopniu była potrzebna społeczeństwu. Chyba, przede wszystkim dlatego, że ludie powinni zrozumieć, iż są ważniejsze prawdy od wszelkich rzeczy błahych, kaprysów i niedorzecznyh poglądów. To wiara w Boga i przesterzeganie jego praw, miłość i wreszcie pokój utworzą tak potrzebne nam dobro. Odpowiedz Link Zgłoś
kosmatynr1 Re: Jest dobroć i 11.09.06, 22:55 Śmierć nędzarzy Baudelaire Charles To właśnie Śmierć, o żalu, ludziom żyć pozwala, To cel każdego życia, jedyna podpora, Co jak eliksir dźwiga nas wzwyż i upaja I daje nam odwagę kroczyć do wieczora. Skroś burzę i wichurę, i boleść, i nędzę To błysk jasny nadziei w naszej czarnej doli, To jest słynna gospoda zapisana w księdze, Gdzie każdy może spocząć, jeść i pić do woli. To Anioł, który trzyma w swych dłoniach magicznych Nasz sen i dar jedyny marzeń ekstatycznych, Który mości nędzarzom aksamitne łoża; To jest mistyczny spichlerz, odpust ostateczny, To jest sakwa biedaka, jego schron odwieczny, Brama otwarta w niebios błękitne przestworza. Odpowiedz Link Zgłoś