wolverine24
15.09.06, 23:50
Ciagle o Niej mysle, nie moge przestac ... znamy sie krocej niz pol roku, troche ponad 5 miesiecy. Pierwszy raz spotkalismy sie w Poznaniu. Ja pojawilem sie w tym miescie w nowym miejscu zatrudnienia, Ona przyjechala z okolic morza szukac pracy. Jak to sie stalo ? Bardzo proste, Ona mieszkala z moimi znajomymi w jednym mieszkaniu. Kiedys poszlismy do Morfiny cala ekipa ... podobno przez caly wieczor wpatrywalem sie w Nia jak w obrazek ... chyba tylko slepy by nie dostrzegl co sie ze mna dzialo.
Przez ponad 4 miesiace nie wiedziala o tym ... Potem, skonczyly sie oszczednosci, skonczyla sie nadzieja na prace ... wrocila do domu ... Ja sie wprowadzilem na Jej miejsce. Nadal utrzymywalismy kontakt, w koncu internet to potezne narzedzie, a i telefony sa teraz na porzadku dziennym ...
Do pewnego momentu, chyba cos nasza wspolna znajoma musiala Jej powiedziec ... nastapila powazna rozmowa ... w ktorej uslyszalem, ze przeprasza jesli robila cos, co by mnie moglo zmylic, ze Ona cos do mnie moze czuc ... ale naprawde bardzo dobrze sie Jej ze mna rozmawia, bardzo mnie lubi, ale nic wiecej z tego nie bedzie.
Potem nastapil przelom dla mnie, z pewnych przyczyn musialem zrezygnowac z pracy, i wracam do domu ... W pewnym momencie uslyszalem pelne wyrzutu "wlasnie sie dowiedzialam, ze jutro wracasz do domu, uciekasz i nawet sie nie pozegnasz, a obiecales mnie odwiedzic." ... to bylo przedwczoraj ... niewiele myslac spakowalem sie i ... przyjechalem do Niej.
Bardzo milo spedzilismy czas, najpierw sami, potem dolaczyla jej przyjaciolka, u ktorej mialem nocowac. Myslalem ze na nastepny dzien wyjade wczesnie, przygotowac sie do powrotu na stare smieci ... bylo inaczej, o 7 rano sms, "badz gotowy na 8, przyjade po Ciebie". Ciag dalszy zwiedzania miasta, potem pojechalismy do Niej, poszlismy na spacer nad jeziorko ... tak sie zagadalismy, ze 4 godziny minely nie wiadomo kiedy, a ucieklo by nam wiecej, gdyby nie brutalna prawda wskazywana przez zegarek, juz dwa pociagi mi uciekly. A kolejny szykuje sie do odjazdu ... szybki powrot do domu, dostalem kanapki, pomidorka i jabluszko na droge, troche niezgodna z przepisami jazda na dworzec ...
Krotkie pozegnanie na dworcu (z moim pytaniem "kiedy sie znowu zobaczymy?" i Jej odpowiedzia "Nie wiem" ...) i od 10 godzin totalna, martwa cisza ... zero odpowiedzi ...