lulamae 10.11.01, 21:06 ..."Czekac godzine - to dlugo, Jeśli Miłość ma się tuż przed sobą. Czekać Wieczność calą - to krótko, Jeśli miłość jest w końcu nagrodą"... wspaniałe slowa, ale czy warto czekać tak dlugo, na tę jedyną, prawdziwą miłość? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Forward Re: czekanie na milosc IP: 213.25.166.* 10.11.01, 21:26 Są dwie szkoły jazdy. Pierwsza mówi że nie ma miłości jest tylko układ. Czyli wzajemnie coś dwie osoby sobie dają. Druga szkoła mówi że liczy się przyjażń , nadzieja i miłość, według niej warto czekać. Wybór jak zawsze należy do ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
lulamae Re: czekanie na milosc 10.11.01, 21:48 ja chyba juz kiedys wybralam... w moim zyciu pojawil sie przed kilku laty mezczyzna, tak zupelnie niespodziewanie podszedl do mnie w autobusie w centrum miasta i dal mi najpiekniejsze kilka lat zycia. Nigdy nikogo nie kochalam tak bardzo i wydaje mi sie ze nie pokocham. Ale nic nie trwa wiecznie, przyszedl moment w ktorym nasze drogi zaczely sie rozchodzic, pomimo moich prosb (byc moze nieudolnych) oddalal sie coraz bardziej, ale problem w tym, ze nie do innej... a do swojego zamknietego wewnetrznego swiata. Probowalam walczyc, ale to dawalo przeciwny skutek niz zamierzony... i dopiero kiedy postanowilam zapomniec i nie odezwalam sie przez dlugie tygodnie sam mnie odnalazl. Wiem, ze jest sam, ze mnie potrzebuje, ze martwi sie i troszczy o mnie... ale wszystko na odleglosc... a ja pragne jego bliskosci... czasami wolalabym, zeby go nie bylo w moim zyciu, bo wtedy kazdy jego telefon nie wywolywalby mocnego bicia serca... czy warto wciaz czekac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: czekanie na milosc IP: 213.25.166.* 11.11.01, 07:21 Związki na odległość są trudne. Moja koleżanka nie przeniosła się do mojego miasta właśnie dlatego że poznała u siebie faceta i nie wierzy w związek na odległość. Ja od siebie nic ci nie poradzę ,bo ja to jestem w ogóle siedem nieszczęść. Może przypatrzyłbym się uważniej okolicznością waszego ponownego spotkania. Życie nauczyło mnie dużej podejrzliwości. Wielokrotnie wyciągałem do kogoś ręke a ona została pogryziona. Choć z drugiej strony warto zaryzykować. Nie warto żyć samemu, ja tak żyję i wcale nie jest fajnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kitek Re: czekanie na milosc IP: *.opole.dialup.inetia.pl 11.11.01, 07:23 nie czekaj, wychodź na przeciw Odpowiedz Link Zgłoś
konstancja Re: czekanie na milosc 11.11.01, 17:45 Postanowilam czekac i "nie naginac biegu wydarzen do swoich pragnien". Wiem ze warto choc jeszcze miloscia w pelni nie zylam i dla mnie jest pojeciem obcym. Czekac cierpliwie i nie poddawac sie bym radzila... Odpowiedz Link Zgłoś
czwarta-maska Re: czekanie na milosc 11.11.01, 18:14 tylko czy warto czekac? tej pewnosci nigdy nie ma i w tym wlasnie cala niezwyklosc i piekno pelnego niespodzianek zycia.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: czekanie na milosc IP: 213.25.166.* 11.11.01, 20:08 Wolę Romantice od Towarzyskiego forum. A wszystkie wasze wypowiedzi są bardzo ładne i bardzo lubię je czytać.Ale czy przypadkiem nie idealizujemy, może trzeba być gruboskórnym, może trzeba potraktować miłość jako cel, który trzeba osiągnąć za wszelką cenę idąc nawet po trupach? Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p czekać na milość - na pewno warto 11.11.01, 21:28 Iść do miłości po trupach... to chyba niemożliwe. To chyba raczej jest tak, że to miłość przychodzi do nas, my możemy jej jedynie troche pomóc, wyjść jej naprzeciw. Ja też czekam i czekam i nie wiem, ile jeszcze będę czekać, ale nie wyobrażam sobie, ze moglabym zadowolić sie jakąś namiastką - być z kimś tylko po to, żeby miec z kim pójśc do kina, do łóżka i na sylwestra. I wierzę, że ta moja miłość gdzieś tam na mnie czeka (chociaz przychodzą czasem takie dni, że moja wiara chwieje się trochę ;-, kolejny samotny sylwester, walentynki i inne takie głupawe okazje)) i że wreszcie pewnego dnia stanie na mojej drodze i powie "Dzień dobry..." i wtedy będe wiadziała od razu, że to jest TO. Pozdrawiam gorąco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: czekać na milość - na pewno warto IP: 213.25.166.* 11.11.01, 21:42 Nie obawiasz się tego że będziesz czekać na księcia z bajki, który może nigdy do ciebie nie trafi? Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: czekać na milość - na pewno warto 11.11.01, 21:54 Nie czekam na księcia ;-) Czekam na kogoś, z kim będzie mi dobrze i komu ze mna będzie dobrze, z kim będe mogła porozmawiac i na poważnie i o głupotach, na kim będe mogła polegać itd, itd i na widok kogo serce będzie mi szybciej biło i będe miała "motylki" w brzuchu ;-)))..... i jeszcze tyle innych rzeczy mogłabym napisać. Czy myślisz,że z mojego opisu wynika, że to książę? Eee...mam nadzieję, że nie, bo gdzie ja niby miałabym tego księcia spotkać? Na balu charytatywnym? ;-) pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niunia Re: czekać na milość - na pewno warto IP: *.opole.dialup.inetia.pl 11.11.01, 21:57 ślicznie to Carolinko napisałas, na pewno spotkasz, boś duszka ciekawa Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p A jak juz się ma coś na oku.... 11.11.01, 22:33 No właśnie, wcześniej napisałam, że miłości można wyjść naprzeciw. Postanowiłam więc wziąć sprawy w swoje ręce (jak na razie, w oczy ;-)) i wypatrzyłam w mojej pracy pewien ciekawy obiekt. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak ma coś takiego w sobie, że wyżej wspomniane objawy typu "motylki" w brzuchu mam jak w banku w jego obecności ;-). Oprócz tego walące serce, suchość w gardle, pustka w głowie, czyli typowe syptomy intensywnego zainteresowania obiektem. No i właśnie tu jest problem, bo nie mam z tym obiektem za wiele wspólnego, ani zawodowo, ani towarzysko, ani nawet lokalowo (bo on siedzi na piętrze, ja na parterze). Poza tym wspomniane objawy uniemożliwiają mi swobodne nawiązanie kontaktu, jak już sie zdarzy, że go spotkam przypadkiem na korytarzu. Na razie poprzestaję na powłóczystych ;-) znaczących spojrzeniach i uśmiechach. Ale co jeszcze moge zrobić, jak nawiązać znajomość, o czym zagadać, żeby wypadło naturalnie? Poradźcie, proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niunia Re: A jak juz się ma coś na oku.... IP: *.opole.dialup.inetia.pl 11.11.01, 22:50 jak taki subtelniaczek jak Ty, to wyczaj w czym jest dobry i poproś go z tego o pomoc Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: A jak juz się ma coś na oku.... 12.11.01, 21:53 Niezły pomysł. Ale łatwo powiedzieć, trudniej zrobić..... ;-) chociaż... może sie odważę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niunia Re: A jak juz się ma coś na oku.... IP: *.opole.dialup.inetia.pl 12.11.01, 21:55 wiem, ale mogę Ci życzyć tylko powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: A jak juz się ma coś na oku.... 12.11.01, 22:02 Dzięki! Mam nadzieję, że coś z tego wypali :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niunia Re: A jak juz się ma coś na oku.... IP: *.opole.dialup.inetia.pl 12.11.01, 22:05 ale w porywie romantyzmu, zajrzyj czasami do samotnych forumek Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: A jak juz się ma coś na oku.... 12.11.01, 22:08 Pewnie, że zajrzę, cały czas tu zaglądam, w końcu w kupie raźniej, nie? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
olias Re: A jak juz się ma coś na oku.... 12.11.01, 23:18 albo niezainteresowany, albo nieśmiały jeśli to drugie - zrezygnuj z powłóczystych... gdy go mijasz - mały uśmiech (oczy; oczy też mają się śmiać) najdalej po trzecim razie zacznie myśleć ... czego Ci życzę Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: A jak juz się ma coś na oku.... 13.11.01, 18:52 Ja mam nadzieje, że to drugie. No i wydaje mi się, że już zaczął myśleć, a zastosowałam powłóczyste na zmianę z usmiechniętymi ;-))) hm... tylko czy to myślenie przekształci się w działanie...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: A jak juz się ma coś na oku.... IP: 213.25.166.* 13.11.01, 20:18 Życzę ci powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: A jak juz się ma coś na oku.... 13.11.01, 20:22 Dzięki, dzięki wielgaśne! Ale by było fajnie...! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: A jak juz się ma coś na oku.... IP: 213.25.166.* 13.11.01, 20:30 No to naprzód do dzieła. Twój sukces będzie balsamem na moje porażki, a może i zachętą. Teraz to ty jesteś forwardem (przednim). Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: A jak juz się ma coś na oku.... 13.11.01, 20:38 Dobra! Tylko muszę do jutra poczekać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: A jak juz się ma coś na oku.... IP: 213.25.166.* 13.11.01, 20:43 Czekam na raport i pierwsze sukcesy. Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: A jak juz się ma coś na oku.... 13.11.01, 21:19 Ha! To mnie mobilizuje do działania ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: A jak juz się ma coś na oku.... IP: 213.25.166.* 14.11.01, 08:24 Cieszę się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arlen Re: A jak juz się ma coś na oku.... IP: 212.244.170.* 16.11.01, 13:00 Wyslij mu jakąś miłą wiadomość na skrzynkę pocztową , a póżniej przepros, że pomyliłaś adresata. Tylko nie pisz wierszy ani listów miłosnych. Raczej cos smiesznego, jakis humor albo obrazek. Może go zaintrygujesz. Życzę powodzenia i spełnienia marzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ronja Re: czekanie na milosc IP: 212.244.252.* 14.11.01, 11:29 Super rozmowa! Niesamowicie ciepło się Was czyta! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: czekanie na milosc 14.11.01, 12:44 A Ty, Ronja, co myslisz o czekaniu na miłość? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: czekanie na milosc IP: 213.25.166.* 14.11.01, 14:45 Przepraszam że się wtrące, ale jestem ciekaw jak poszło dzielnej Caroline. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ronja Re: czekanie na milosc IP: 212.244.252.* 14.11.01, 15:12 Carolino! Jestem jak najbardziej za czekaniem!!! Nie musze się przy tym nudzić i zamartwiać. Jakoś zawsze tkwiło we mnie przeczucie, że nie mam co płakać że kogoś tam straciłam, kogoś nie zaczepiłam, komuś nie przyzwoliłam, z kimś przerwałam, bo jeżeli jest mi pisany, wyciągnie do mnie rękę spośród tłumów, przyjdzie do mnie z końca świata i powie, że już dłużej nie może, że warto było czekać, że był b. nieszczęsliwy beze mnie. Przyjaciele trochę pukają się w głowę, ni emogąc czasami zrozumieć motywów mojego zachowania wobec kogoś tam, ale wiedzą że taka jestem; nie stronię od uczuć, ale największa miłość jeszcze przede mną. Rozumiem więc szukających i działających gorączkowo (kiedyś myślałąm że sama szukam..), utożsamiam się z czekającymi! Pozdrawiam, Ronja Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: czekanie na milosc 14.11.01, 15:55 Muszę przyznać Ronju, że masz ciekawy pogląd na to co piszesz... "Przyjaciele trochę pukają się w głowę, ni emogąc czasami zrozumieć motywów mojego zachowania wobec kogoś tam, ale wiedzą że taka jestem; nie stronię od uczuć, ale największa miłość jeszcze przede mną." Myślę, że jesteś dojrzalsza niż Twoi przyjaciele. "..utożsamiam się z czekającymi!" Ja również Pozdrawiam Janek Odpowiedz Link Zgłoś
lulamae Re: czekanie na milosc 14.11.01, 16:03 jezeli mocno wierzymy ze prawdziwa milosc jest naszym przeznaczeniem, to warto czekac chocby cale zycie... ale to nie wyklucza szukania!!!! a wrecz przeciwnie... mocno wierze w to, ze istnieja na tym swiecie ludzie, ktorzy sa mi przeznaczeni, zawsze mialam poczucie, ze mijam ich gdzies bardzo blisko, wystarczy wyciagniecie reki, usmiech... raz sie sprawdzilo, trwalo kilka lat... warto bylo wierzyc... szukam dalej... Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p czekanie na milosc - Ronja 15.11.01, 08:40 Dzięki Ronja, Twoja wypowiedź utwierdziła mnie w przekonaniu,że nie jestem żadnym odmieńcem, bo tez jestem za czekaniem, a nie za ładowaniem się w byle co za wszelką cenę. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: czekanie na milosc 14.11.01, 16:24 Generalnie wiatr w oczy i kłody pod nogi. :-(( Nie było sprzyjających warunków. A nie mogę za bardzo szaleć, bo mnie z pracy wywalą za obijanie sie ;-)Ale co się odwlecze to nie uciecze, jak mówi mądre, stare przysłowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczka Re: czekanie na milosc IP: *.man.polbox.pl 14.11.01, 16:27 czy w ogole jest cos takiego jak przeznaczenie??? czy Wy w to wierzycie? Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Przeznaczenie 15.11.01, 08:43 Ja wolęe wierzyć, że sama kształtuję swój los i mam na niego wpływ. Chociaż nie ukrywam, że czasem, jak mi sie coś nie uda, myślęe sobie: "Ha, trudno, widocznie nie było mi to przeznaczone." ;-) Może tak jest łatwiej pogodzić się z porażką? A Ty wierzysz w przeznaczenie, Lisiczko? Odpowiedz Link Zgłoś
ronja Caroline, Forward, Janek i inni! -- Czekanie 15.11.01, 09:38 Jestem za tym, by każdy postepował zgodnie ze swoim charakterem! Ja mam taką osobowość, że lubię działać, być aktywna, spalać swoją energię, której mam mnóstwo, ale w sprawach uczuciowych: 1. czekam na miłość, bo tu walka, miotanie się nie każdemu daje satysfakcję, mi akurat nie 2. w przyjaźni i wierności staram się nigdy nie zawieść, niech mnie zaboli, a nie kogoś innego - to jest dla mnie najważniejsze 3. w jakichkolwiek konfliktach - idę na kompromis albo odchodzę; życie jest zbyt krótkie, by go marnować na kłócenie się i wyładowywanie na kimś negatywanej energii... Taka jest moja osobowość, ale jeśli ktoś lubi walczyć o miłość, szukać jej , działać, - będzie nieszczęsliwy siedząc spokojnie na stołku i czekając. Tu nie ma generalnej zasady - w uczuciach jesteśmy jak małe dzieci, każde ślepo robi tak, by mu było dobrze... Dochodzą jeszcze sprawy płci, jakoś tak jesteśmy przyzwyczajeni, ze to mężczyźni walczą o nas (i na to liczę jeśli chodzi o mojego mężczyznę; jeśli nie będzie walczył, tylko tak jak ja czekał, możemy całe życie przesiedzieć obok siebie i nic się nie wydarzy...:(). Ale nie można tak generalizować. Są różne charaktery, także wśród płci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczka Re: Przeznaczenie IP: *.man.polbox.pl 15.11.01, 12:22 Coz, nie wierze w przeznaczenie. Wszystko co mamy i jak zyjemy zalezy tylko od nas samych.To, co ludzie biora za przeznaczenie jest po prostu przypadkiem albo zbiegiem okolicznosci. Ludzie sobie wmawiaja, ze istnieje przeznaczenie i ze jest tam gdzies kto nad nami czuwa czy jest to zapisane w gwiazdach, poniewaz lubia miec swiadomosc, ze jakas sila wyzsza nad nimi sprawuje opieke. A gdy cos im sie nie powiedzie, zamiast przyznac sie, ze zrobili blad albo to z nimi jest cos nie tak moga rozgrzeszyc sie stwierdzeniem: widac nie bylo mi przeznaczone. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
ronja Re: Przeznaczenie 15.11.01, 12:47 Lisiczko, takjest prościej - ludzie jak dzieci, nie lubią gdy ich boli. Trzeba mieć bardzo dojrzałą osobowość żeby z porażki czerpać konstruktywne wnioski. Na ogół z odważnego podejścia do swoich porażek, chęci konfrontacji z nimi robi się masakra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczka Re: Przeznaczenie IP: *.man.polbox.pl 15.11.01, 13:55 "Na ogół z odważnego podejścia do swoich porażek, chęci konfrontacji z nimi robi się masakra." Co mialas na mysli piszac "masakra"? Odpowiedz Link Zgłoś
ronja Re: Przeznaczenie 15.11.01, 14:11 To co ludzie miewają w duszach (właśnie mi się napisało w uszach!:))))) i z czego dlugo się muszą leczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczka Re: Przeznaczenie IP: *.man.polbox.pl 15.11.01, 15:38 ale przeciez nie mozna sie leczyc, jezeli najpierw nie stanie sie twarza w twarz z rzeczywistoscia i nie pozbawi zludzen - co jest oszukiwaniem i siebie i innych. chociaz sa tacy, co wola zyc w slodkiej nieswiadomosci. czyz nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: czekanie na milosc IP: 213.25.166.* 14.11.01, 21:06 Romans w biurze to niezły temat na wątek. Nie popędzam cię, ale bardzo bym chciał by ci się udało. Nawet niekoniecznie z tym właśnie gościem. Ja pod koniec września spotkałem niezwykłą dziewczynę. Zastartowałem do niej .Okazała się być bardzo wyedukowana, jedne studia zamknięte, drugie studia rozpoczęte.Udało mi się umówic z nią na bal. Z drugiej strony dwa razy wykręciła się od wspólnego spędzenia czasu w sobotę. Nie wiem co o tym myśleć. Jeżeli olała mnie z powodu tego że jej nie pasuje to nic nie szkodzi, jeżeli poswięca się dla nauki no to już gorzej.Po części chciałem się trochę za jej sprawą ustatkować po mojej krótkiej bo raptem kilkumiesięcznej znajomości z narzeczoną pewnego gościa. Mówiąc krótko łączyło się to z całym urokiem takich sytuacji: strach przed nożem w plecach, przyłapanie przez koleżankę, podział tygodnia na dwie części itd.Ach życie... Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p czekanie na milosc - Forward 15.11.01, 08:53 Ja też chciałabym, żeby mi sie udało i to z tym gościem, nie z innym ;-) I w ogóle miło, że tak mi kibicujesz ;-) to nastraja mnie optymistycznie. A z tą Twoją koleżanką, do której zastartowałeś, a ona nic, to wiesz, różnie mogło być. Wcale nie jest powiedziane, że się postanowiła poswięcić dla nauki; może po prostu nie "zaiskrzyło" miedzy wami, nie było tej tajemniczej chemii, od której, jak twierdzą niektórzy, zaczyna się miłość.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kakadoo Re: czekanie na milosc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.11.01, 10:22 Wiecie co tak mi coś przyszło do głowy... A czy wierzycie w to, że można się zakochać prawdziwie i szczerze więcej niż raz? Bo moja miłość odeszła i co ja mam zrobić, żyły sobie podciąć? Czy uznać,że to nie była TA miłośc... Ale przecież to by było zakłamywanie rzeczywistości. Czekanie na miłość.... Na następną? Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: czekanie na milosc 15.11.01, 10:56 "A czy wierzycie w to, że można się zakochać prawdziwie i szczerze więcej niż raz?" Tak, ja jestem tego pewien. "Czy uznać,że to nie była TA miłośc..." Przyjmij, że to było piękne i ważne i że coś Ci dało, czegoś nauczyło, czymś wzbogaciło Cię. "Ale przecież to by było zakłamywanie rzeczywistości." Po jakimś czasie spotkasz kogoś z kim odkryjesz jeszcze więcej w sferze miłości. Trzeba w to wierzyć, bo inaczej się zwariuje. "Czekanie na miłość.... Na następną?" Tak. Choć łatwo to tylko powiedzieć. Problem w tym jak zapomnieć o Tej miłości..... Pozdrawiam Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: do caroline p IP: 213.25.166.* 15.11.01, 12:00 No właśnie...dla mnie szkoda... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczka Re: czekanie na milosc IP: *.man.polbox.pl 15.11.01, 12:31 No pewnie, ze mozna kochac wiecej niz raz. I to dobrze... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kakadoo Re: czekanie na milosc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.11.01, 13:27 też mi to przyszło do głowy hhih ale z tego wątku jakby wynika, że tylko się czeka, w takiej nicości, i nagle buch! miłość jakby nie było innych znajomości, doświadczeń jakby szło sie prostą droga, a jest przeciez masa skrzyżowań, bocznych dróżek i parkingów nawet hihi jaby nic innego sie nie liczyło tylko TA miłość, do której się dąży jakbym pomiedzy mna a miłością do której daże w ogóle nie zyła ech strasznie to mętne nieważne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczka Re: czekanie na milosc IP: *.man.polbox.pl 15.11.01, 14:00 niewazne? a wlasnie, ze wazne. masz racje, kazdy tylko gada o tej, jednej, jedynej, prawdziwej milosci, a co z zauroczeniami, milostkami, romansami, zafacynowaniami, milosciami, ktore okazaly sie nie byc tymi na cale zycie??? spotykamy tylu ludzi w zyciu i z kazdymi laczy nas co innego, inne uczucia. masz racje, to nie jest zadna prosta droga, tylko labirynt malych, pokreconych drozek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: do kakadoo IP: 213.25.166.* 15.11.01, 17:42 Bo miłość Kakadoo to najwspanialsze uczucie pod słońcem. To dla miłości ryzykujemy,oczekujemy miłości, pragniemy miłości. Czytając twoje posty zastanawiam się czy ktoś cię nie skrzywdził kiedyś? Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Do Lisiczki 15.11.01, 18:49 "kazdy tylko gada o tej, jednej, jedynej, prawdziwej milosci," Nie ma jedynej miłości. ten stan jest powtarzalny. Wspaniale jest czuć znów ten stan, każdy to przyzna. "a co z zauroczeniami, milostkami, romansami, zafacynowaniami, milosciami, ktore okazaly sie nie byc tymi na cale zycie???" Dodają pikanterii, smaku w przerwie pomiędzy znajdywaniem Tej jedynej (patrząc z dystansu). Pozdrowienia ciepłe Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczka Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 16.11.01, 10:00 "Nie ma jedynej miłości. ten stan jest powtarzalny. Wspaniale jest czuć znów ten stan, każdy to przyzna. Dodają pikanterii, smaku w przerwie pomiędzy znajdywaniem Tej jedynej (patrząc z dystansu)." Przeczysz sam sobie Janku. Z jednej strony piszesz, ze nie ma jedynej milosci, a z drugiej czekasz na nia. Jak mozna czekac na cos, czego nie ma? Albo wierzysz, ze jest jedyna milosc i tylko z jedna osoba mozesz przezyc to wyjatkowe uczucie, ktore mozesz nazwac miloscia swego zycia czyli czyms jedynym i niepowtarzalnym? Z drugiej strony, skoro ten stan jest powtarzalny, to czy nie powszednieje? Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Do Janka 18.11.01, 01:09 "Nie ma jedynej miłości. ten stan jest powtarzalny. Wspaniale jest czuć znów ten stan, każdy to przyzna. Dodają pikanterii, smaku w przerwie pomiędzy znajdywaniem Tej jedynej (patrząc z dystansu)." > Przeczysz sam sobie Janku. > Z jednej strony piszesz, ze nie ma jedynej milosci, a z drugiej czekasz na nia. Mówiąc o Jedynej miłości miałem na myśli właściwą kobietę. A właściwych kobiet jest wierzę więcej niż jedna. Lisiczko, w pewnych okresach czasu sądzimy, że znaleźlismy Tą Jedyną osobę. Po iluś latach wiemy, że Tamto niekoniecznie musiało być Tym. Może wolimy tak mysleć, aby nie żałować, że się nie udało? Że nigdy nie miało szans? Trzeba marzyć, że właściwych i jedynych kobiet jest więcej ni jedna. Bo gdyby było inaczej..... Po pewnym czasie, znowu spotykamy kogoś, kto wywiera takie wrażenie, że sami nie możemy się poznać, co się z nami dzieje. I znów wiemy, że to Ta Właściwa, tylko dla mnie. Gorzej, jeśli okazuje się, że mimo obopólnego niesamowitego wrażenia i magii, nie można być razem. I wtedy chce się wykrzyczeć Niebu, że to świństwo co robi... Ciężko zdobyta miłość nie powszednieje. Jeśli została zdobyta wyczekiwaniem, trudem, wytrwałością, łzami, nie spowszednieje. Zbyt wiele kosztowała, aby Ją sobie odpuścić, czy nie pielęgnować. Pozdrowienia Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczka Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 19.11.01, 10:51 "Ciężko zdobyta miłość nie powszednieje. Jeśli została zdobyta wyczekiwaniem, trudem, wytrwałością, łzami, nie spowszednieje. Zbyt wiele kosztowała, aby Ją sobie odpuścić, czy nie pielęgnować". Otoz wcale nie zawsze! Czasem zdarza sie, ze jestes z kims bardzo dlugo i pomimo duzych roznic zdan, pomimo ze potraficie o tym rozmawiac i rozwiazywac je, to tych trudnosci i lez z czasem jest coraz wiecej. Czasami starasz sie o zwiazek przez X lat i pewnego dnia siadasz i myslisz: juz mam dosyc!!! mam dosyc tych lez i trudnosci i klotni!!! czasem sie to zdarza. czasem zadrzaja sie takie momenty zwiatpienia. czasem tych chwil smutnych i tych wylanych lez robi sie wiecej niz chwil wesolych... niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Do Janka 19.11.01, 11:32 "Czasem zdarza sie, ze jestes z kims bardzo dlugo i pomimo duzych roznic zdan, pomimo ze potraficie o tym rozmawiac i rozwiazywac je, to tych trudnosci i lez z czasem jest coraz wiecej." Może radzę niedobrze i pochopnie, ale.... Jeśli jest coraz trudniej mimo upływu kolejnych lat, trzeba usiąść i zastanowić się na chłodno, czy warto ciągnąć to dalej. Czy dalsze życie ma być właśnie takie? Czy ma w nim być ciągle kłótnia, łzy i trudności? Po powiedzeniu sobie sakramentalnego "tak" zwykle jest ciut gorzej, bo wpada się w rutynę, już się nie staramy tak bardzo, bo proza życia i jego trudności mimo wszelkich prób zaczynaja przerastać nasze dążenia, by wszystko było jak na początku znajomości. Ja rozumiem, że związek, to chwile i dobre i złe, ale trzeba w pewnym momencie zastanowić się, czy warto taki związek podtrzymywać przy życiu. Ale jak się mocno kocha to tak trudno zrezygnować. Za mało wiem, aby Ci radzić, nie chciałbym radzić zbyt pochopnie. Ale czasem trzeba racjonalnie pomyśleć o swej miłości i związku. Nie myśleć życzeniowo. Łatwo powiedzieć - racjonalnie pomyśleć o miłości i jej szansach. Czy tu mozna myśleć racjonalnie? Sam wiem jak trudno być racjonalnym... "czasem zadrzaja sie takie momenty zwiatpienia. czasem tych chwil smutnych i tych wylanych lez robi sie wiecej niz chwil wesolych... niestety..." Ja bym nie potrafił dopuścić, aby moja wyczekana i upragniona kobieta, na którą nie miałem prawie szans, bo na przykład zakochałem się w Niej bez bez nadziei na happy - end - miała przeze mnie tyle płakać. Może dlatego, że jak się zakocham, to pragnę dla Niej jak najlepiej..... Bo miłość to coś takiego, że jak Ciebie coś boli, to tą drugą osobę też, a może nawet bardziej! Drżysz, czy u Niej wszystko w porządku, czy nic się Jej nie stało, co sie u Niej dzieje..... Ja tak drżę jak kocham. Zdarza mi się zakochać i wtedy chciałbym dać Jej całego siebie z całym moim staraniem, pomocą, wsparciem. Bo miłość to więcej niż zauroczenie napalonego nastolatka. Pozdrowienia smutne, lecz ciepłe. Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kakadoo Re: do kakadoo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.11.01, 22:15 a nie nie skrzywdził ale bywało lepiej ze mną Gość portalu: Forward napisał(a): > Bo miłość Kakadoo to najwspanialsze uczucie pod słońcem. To dla miłości > ryzykujemy,oczekujemy miłości, pragniemy miłości. Czytając twoje posty > zastanawiam się czy ktoś cię nie skrzywdził kiedyś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: do kakadoo IP: 213.25.166.* 15.11.01, 22:29 Nie zawsze układa nam sie tak jakbyśmy chcieli. Kiedy czasami myśle w nocy co mnie czeka nastepnego dnia to wierz mi że nie chcę się obudzić. Dlatego też nauczyłem się cieszyć małymi rzeczami choćby pięknem wschodu słońca. Kiedy leżałem w szpitalu z neflonem wbitym w żyłem nie byłem pewny czy go jeszcze zobaczę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kakadoo Re: do kakadoo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.11.01, 22:47 i ja sie staram, serio ciesze się że było wczoraj słońce i tak pięknie przeświecało przez gałąż na której zostały ostatnie liście i choć to srodek listopada to wyglądało na ciepły październik... ciesze się jak mi się ciasto uda i pachnie w całym domu... itd ale jak mnie czasem cos tak znienacka hyci za gardło.... (hyci jest specjalnie w tej pisowni,dla większego dramatyzmu wypowiedzi :-))) co to jest to co miałes w zyle? do czego? i przez ta narzeczona kolegi? mam nadzieję ze nie poza tym wcale nie jesteś taki stary, raptem troszke ode mnie starszy a że masz poczucie humoru to udowodniłeś na "moim" wątku duża buźka :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: do kakadoo IP: 213.25.166.* 15.11.01, 23:01 To jest takie małe coś z plastiku co umożliwia szybkie podanie kroplówki lub pobrania próbki krwi. Poznałem realia polskiej służby zdrowia od podszewki. A po wypisie zaplątałem się w coś co nie powinienem robić. Cóż tak czasami bywa... A i tak bardzo się cieszę że już starasz się przynajmniej inaczej patrzeć na świat. Dla mnie to już dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kakadoo Re: do kakadoo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.11.01, 23:04 Dobranoc :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: do Forwarda IP: 10.129.132.* 15.11.01, 23:10 to cos z plastiku nazywa sie wenflon a nie neflon, bylam kiedys zona lekarza - cos mi zostalo z tych czasow... Odpowiedz Link Zgłoś
mufka Re: do Forwarda 16.11.01, 00:49 Fajny watek na smutny temat... Czytam tylko i czytam, bo jakbym miala napisac o swojej sytuacji to nikt by w to i tak nie uwierzyl, cos pt.Gorzej byc nie moze. Z jednej strony probuje cieszyc sie,ze wszystkiego, nawet tych najdrobniejszych spraw ale czasami sily brakuje... W wielkim skrocie moge napisac, ze zyje w zwiazku bez przyszlosci i to mnie ZZERA. Czesto sie mowi, ze lepiej jest byc z kims, niz zostac samemu-ale ja zmienilam zdanie. Wole zeby mi bylo smutno, ze jestem sama,niz zeby mi bylo non-stop przykro z czyjegos powodu. No coz, to bylo w WIELKIM skrocie, wiec czekam na Wasze dalsze rady, spostrzezenia, mysli itd. Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
mufka Re: (czekam?) na milosc 16.11.01, 00:53 Nie zmienilam w poprzednim tematu i wyszlo, ze to tylko do Przedniego:_) Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: (czekam?) na milosc 16.11.01, 08:05 Mufko, rzuć to w diabły, nie ma sensu marnować życia dla kogoś, kto Ciebie nie docenia. Być samemu - pewnie, że ciężko, ale kto mówi, że już zawsze będziesz sama??? Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczka Re: (czekam?) na milosc IP: *.man.polbox.pl 16.11.01, 09:41 Mufka wrote: "W wielkim skrocie moge napisac, ze zyje w zwiazku bez przyszlosci i to mnie ZZERA." Wiec dlaczego to ciagniesz??? Odpowiedz Link Zgłoś
mufka Re: (czekam?) na milosc 17.11.01, 03:02 caroline_p napisał(a): > Mufko, rzuć to w diabły, nie ma sensu marnować życia dla kogoś, kto Ciebie nie > docenia. Być samemu - pewnie, że ciężko, ale kto mówi, że już zawsze będziesz > sama??? > Pozdr. Rzuc? jak to latwo powiedziec.... Nie da sie.Sytuacja jest NIEZWYKLE skomplikowanana, w dodatku rodzina jest bardzo daleko itd. Mysle, ze poradzilabym sobie TYLKO i wylacznie wtedy gdybym po prostu zakochala sie, bo wtedy mozna gory przenosic....Ech, rozmarzylam sie... Ale wtedy byloby to nie fair... Chyba przespie sie jak zwykle z moim problemem, choc to i tak niewiele da, bo moje jutro niczym sie nie rozni od wczoraj... Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
charlize Re: do kakadoo 16.11.01, 10:03 Czekanie na milosc... Ja wciaz czekalam. W tej chwili, po raz pierwszy w zyciu mam cos, co jest namiastka jakiegos zwiazku. Namiastka, bo... on nie twierdzi, ze mnie kocha. Ja tez nie jestem pewna, czy kocham. Nawet jesli tak jest, boje sie do tego przyznac, bo kochac, a nie byc kochanym... To boli. Co nas laczy? Z mojej strony to fascynacja tym czlowiekiem. Oczywiscie on ma tez wady, nie jestem zaslepiona, ale chyba dostrzegam wiecej plusow, niz minusow. Chwilami jest mi przykro, bo ja wlasnie wciaz czekalam na milosc i czasem mam wrazenie, ze sie zagapilam. Kiedys myslalam, ze nie zgodze sie na zwiazek na takich czy siakich warunkach. Bylam przekonana, ze wiem, jak moj zwiazek musi wygladac, jakie warunki musi spelniac, abym mogla powiedziec 'to jest dobry zwiazek'. Dostalam od zycia po nosie. Moze bylam zarozumiala. Zycie nie zawsze przystaje do naszych oczekiwan. Jednej zasadzie pozostaje chyba wierna. Nie potrafie rzucic sie w ramiona faceta, ktory nie odpowiadalby mi duchowo. Nie tak dawno poznalam mezczyzne. Podobalam mu sie, ale bylismy zbyt rozni. Jego zainteresowanie mna az mnie draznilo. Oczywiscie moglam sie z nim umawiac, mialabym kogos na spacery, na wyjscie do kina, ale byl mi obcy, wiec zerwalam te znajomosc. Nie moge byc z kims dla kogo nie mam krzty zainteresowania, a on mnie nie interesowal. Wolalam byc sama. A jestem w wieku, gdy bycie sama prowokuje pewne uwagi ze strony dlaszej rodziny. Na szczescie (az moze wcale nie, bo oczywiscie boje sie, ze kiedys to odchoruje, ze bede cierpiec) spotkalam kogos, kto w sferze psychiki, emocji, wyobrazni jest mi bliski. Spotykamy sie. Jest mi z nim dobrze, choc to wszystko jest bardzo nietrwale. Wciaz sie boje, ze za chwile uslysze, ze to juz koniec, ze tylko na tyle moglismy sobie pozwolic. W tej chwili ciesze sie, ze dane bylo mi przezyc chocby i tyle, ale wiem, ze chce wiecej. Budze sie i zycie ma sens, bo wiem, ze on jest, ze odezwie sie w ciagu dnia, bo mysle o naszym spotkaniu, o tym, ze mnie obejmie. Czasem mysle, ze niepotrzebnie robimy z milosci jakis nieosiagalny stan. Nie kazdemu bedzie dane przezyc milosc jak z poczytnego romansu, ale moze ocieramy sie o nia czesciej, niz myslimy. Moze to porownanie jest glupie, ale kazdy z nas ma nos, lepszy lub gorszy, maly, wielki, krzywy, prosty, perkaty, orli... ale nikt nie poddaje w watpliowsc, ze to nos. Moze z miloscia jest podobnie: ma rozne formy, ksztalty, odcienie, ale tak bardzo jestesmy urobieni przez nasza kulture, ze gdy spotyka nas to uczucie, a nie jest tak porywajace i tak doskonale jak w najbardziej kasowych filmach, nie rozpoznajemy w nim milosci. Pisze te slowa, a przeciez sama boje sie uzyc slowa 'milosc' w odniesieniu do tego, co wlasne przezywam. Wiem tylko, ze to co w tej chwili czuje, daje mi chec do zycia. Chcialabym, zeby to moglo trwac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ada Re: do kakadoo IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 20:09 Dzięki Wam za te posty!!! Przywracają nadzieję, że są ludzie wrażliwi, dla których liczą się "jakieś" uczucia. Tak ciepło się robi na duszy, gdu po powrocie z głupawego "czatu" można spotkać tak wiele (choć dalekich), to bliskich osób. Odpowiedz Link Zgłoś
caroline_p Re: do kakadoo 18.11.01, 17:59 Mnie tez robi sie od razu raźniej na duszy, jak sobie poczytam, a jeszcze bardziej, jak sie "wypiszę" na forum. Odpowiedz Link Zgłoś