caruzzo
25.10.06, 19:55
Deszcz
Zmierzch. Szaro, ponuro. W zasadzie ta pogoda
odpowiada mi. Nie burzy mojego nastroju.
Patrzę w okno o szyby wiatr rozbija krople
deszczu. Mocniejsze podmuchy powodują, że
krople zlewają się w fale spływające w dół
szyby i nikną gdzieś za parapetem.
Ale gdy wiatr cichnie kropelki spływają
wzdłuż szyby pojedynczymi stróżkami, kręcą
się i wiją tworząc fantazyjne wzory i obrazy.
Niektóre krople łącza się z sobą i spływają
szybciej od innych jakby brały udział w jakiejś
deszczowej gonitwie.
W pewnym momencie zauważyłem jak dużo małych
kropelek zaczęło wodnymi kreskami szkicować
jakiś rysunek. Te większe krople zaś
zamalowywały powierzchnie miedzy kreskami
i tworzyły tło. Nie chciałem w to uwierzyć
ale tworzony przez deszcz obraz stawał się
coraz bardziej realistyczny. Te najdrobniejsze
kropelki, bardzo delikatnymi liniami rysowały
długie opadające na ramiona włosy okalające
kobiecą twarz której policzki i nabrzmiałe
od pocałunków usta wypełniły swa dojrzałością
grube krople.
Twarz stawała się coraz bardziej wyraźna.
Uliczna lampa rzucając w koło odłamkami światła
spowodowała, że oczy deszczowej dziewczyny skrzyły
się blaskiem jaki można zauważyć tylko u kobiet
zakochanych. Patrzyłem zafascynowany na to zjawisko
modląc się by jakaś siła utrwaliła je we szkle.
To była Twoja twarz.
Dzwonek Podszedłem do telefonu. Ktoś zadzwonił pomyłkowo.
Szybko wracam do mojej szyby. Cholera!
Wiatr podmuchami rozbija krople deszczu o szybę które
falami spływają za parapet.
----
(autor n/n)