Dodaj do ulubionych

Czym jest dla Was szczęście...?

26.11.06, 20:02
Przeczytałam ostatnio ciekawy felieton o szczęściu.. Oto jedno ze spostrzeżeń
autorki:
"Na pewno szczęściem nie jest miłość. Widzę, jak patrzycie na mnie zgorszeni!
Miłość?! Otóż tak! Wszystkim ona być może niezbędna jak powietrze – ale nigdy
lub prawie nigdy nie jest szczęściem. Miłość - ta dziwna mieszanina
namiętności i lęku, pokory i szaleństwa... Tylko ten, kto nigdy nie niepokoił
się o ukochanego, nie czekał na telefon, nie pędził z chorym dzieckiem do
lekarza – może powiedzieć, że miłość jest szczęściem. Zgodzę się, że czasem
bywa. Tylko bywa..."
Co o tym sądzicie?

Czym jest dla Was szczęście? Czy tylko chwilową radością, czy może wyobrażacie
sobie, że może trwać nieustannie?
I bardziej intymne pytanie - czy macie jakieś marzenie, pragnienie, które
byłoby spełnieniem wyobrażeń o Waszym osobistym szczęściu?

Tylko proszę nie pisać, że wygrana milionów w lotto, bo to sprawa oczywista! ;-DDD
Obserwuj wątek
    • wiarusik Re: Czym jest dla Was szczęście...? 26.11.06, 20:18
      Trudne pytanie;)
      Chyba tak naprawdę nigdy nie zaznałem prawdziwego szczęścia skoro mam trudności
      z odpowiedzią.Może ciepła kąpiel rozjaśni mi umysł;)
      • Gość: KbS Re: Czym jest dla Was szczęście...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 20:30
        dzis jest dla mnie szczesciem, ze brzuch mnie nie boli tak mocno jak wczoraj
        • Gość: KbS Re: Czym jest dla Was szczęście...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 20:42
          a jutro bede szczesliwa, jesli moj syn zaliczy chemie:)))
          • justiz Re: Czym jest dla Was szczęście...? 26.11.06, 22:08
            ...takie małe radości dają nam właśnie poczucie szczęcia!
            Powodzenia dla syna i lepszego samopoczucia dla Ciebie KbS! :-)
      • po_li Re: Czym jest dla Was szczęście...? 26.11.06, 21:03
        taniec przy dobrej muzyce...uwielbiam:)))
        • justiz Re: Czym jest dla Was szczęście...? 26.11.06, 22:19
          Tańcz! - nie żałuj podłogi
          Tańcz! - niech niosą cię nogi
          Tańcz! - niech ludzie się gapią
          Tańcz! - aż skurcze się złapią
          Tańcz! - na pełnych obrotach
          Tańcz! - bo minie ochota
          Tańcz! - nic nie myśl na razie
          Tańcz! - jak gazda w ekstazie
          Tańcz!
          :-DDDDD
    • iwanowna Hello Justiz... 26.11.06, 21:03
      Szczęście...

      Hmmm... pewnie, że najgórnolotniej jest powiedzieć, iż szczęściem jest miłość...
      Myślę, że wszystko zależy od punktu i sposobu postrzegania miłości jako takiej,
      dla mnie chyba szczęściem jest własne "spełnienie"... A każdy z nas spełnia się
      inaczej; jeden jako członek rodziny: mąż, żona, matka czy ojciec, a drugi jako
      singiel = zdobywca świata...
      Jestem przekonana, że szczęśliwy jest taki człowiek, który działa... który
      cokolwiek w życiu chce osiągnąć, ma cele i je zdobywa... Wielkość czy wartość
      takiego celu jest relatywna, ale jakie to ma znaczenie???
      Mnie w obecnym stanie ducha miłość kojarzy mi się raczej z nieszczęściem, ale to
      bardzo subiektywna opinia... Myślę, że w naszym życiu każdy stan, w ktorym nie
      jesteśmy nas pociąga: wolność gdy jesteśmy zobowiązani, zobowiązanie, gdy
      jesteśmy wolni... Prawdziwa miłość to olbrzymia rezygnacja z siebie, ogromna
      siła i wola przewartościowania własnego "ja"...
      • justiz Re: Hello Justiz... 26.11.06, 22:04
        Myślę, że wyczułaś dokładnie to co ja, czytając przytoczony przeze mnie cytat...
        To jest swoisty przykład na manipulację słowem, a ja wprost uwielbiam coś
        takiego.. ;-)
        Miłość prawdziwa to dla mnie zawsze miłość spełniona, to odwzajemnione uczucie,
        obustronne oddanie – radość i... szczęście! A te przytoczone przykłady, jako
        argumenty zaprzeczające, że miłość jest szczęściem, to po prostu niepokój,
        troska, które są efektem... miłości właśnie! Pokrętne to! ;-)

        Bardziej ogólnie uważam, że szczęście jest nam rozsądnie dawkowane i stanowi
        jedynie chwilowe uniesienia w naszym życiu, bo gdyby było inaczej, to pewnie
        wielu małych sukcesów i zaszczytów nie docenialibyśmy.

        A dla mnie osobiście szczęście to.. myślę o tym, że chyba brak obaw o kogoś, o
        coś, daje mi poczucie szczęścia.. Nie lękać się o bliskich, nie bać się choroby,
        zdrady, kłamstwa, biedy, utraty pracy, czyli żyć spokojnie – to dla mnie chyba
        wyobrażenie szczęścia! (zresztą, wnioski autorki tego artykułu były podobne ;-D)
        • iwanowna i jeszcze... 26.11.06, 22:16
          poczucie bezpieczeństwa, świadomość przy zasypianiu, że jest ktoś kto "jest"...
          spokój ducha i błogość...

          • justiz Re: i jeszcze... 26.11.06, 22:26
            Właśnie tak! Czy to naiwność, czy marzenie wszystkich? ;-))
        • Gość: . Re: Hello Justiz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 22:17
          Ustosunkuje się tylko ogólnie do słów autorki felietonu i na podstawie własnych
          doświadczeń powiem tak: Umiarkowana miłość do drugiego człowieka jest nam w
          życiu konieczna... Wielka miłość jest destrukcyjna i nikomu jej nie życzę... Zaś
          brak miłości jest wielkim problemem...Osobiście wszystkie te stany doświadczyłem.
          • justiz Hei! 26.11.06, 22:29
            Zaintrygowało mnie to, co rozumiesz pod pojęciem "umiarkowana miłość"?
    • white.falcon Re: Czym jest dla Was szczęście...? 26.11.06, 22:42
      Czym jest szczęście? Moim zdaniem, to jest bardzo indywidualna sprawa, bo każdy
      je widzi inaczej i najczęściej przez perspektywę tego, czego mu w życiu nie
      tyle brakuje, co niedostaje. Sami popatrzcie - biedaczka z trojgiem dzieci,
      siedząca w ruinach czeczeńskiego Groznego tęskni za tym, by choć kiedyś
      zasypiać nie bojąc się, że na głowy jej rodziny spadnie pocisk, by umyć się pod
      gorącym prysznicem, by jej dzieci poszły do szkoły (to akurat spostrzeżenie
      powstało mi świeżo po lekturze wspaniałej, choć trudnej książki Petry
      Prochazkovej "Ani życie, ani wojna", którą polecam każdemu, kto wpadnie na
      pomysł zamartwiania się pryszczem na nosie), a w innej części świata podobna
      kobieta marzy o tym, by na pustyni, gdzie mieszka, z pomocy humanitarnej
      otrzymać woreczek ryżu, by nakarmić swoje dziecko. Znów w innej części świata
      inny człowiek, chory na jakąś chorobę widzi szczęście w tym, by z niej wyleczyć
      się, obok - jeszcze ktoś inny, tym razem zdrowy, za szczęście uważa bycie obok
      osoby, która by go rozumiała, kochała, a której znaleźć nie może. Ktoś, kto nie
      ma dzieci może uważać za szczęście posiadanie choć jednego dziecka, ktoś, kto
      nie ma miłości może tęsknić za nią, ktoś, kto nie ma pieniędzy widzi szczęście
      w posiadaniu paru groszy za które opędzi podstawowe swoje potrzeby. Dla każdego
      szczęście jest czymś innym, ale tym - czego tej konkretnej osobie brakuje.

      Chyba najtrudniej w życiu nauczyć się cenić to, co się ma, nie rezygnując z
      dążeń do realizacji marzeń, czyli bycie szczęśliwym bez unieszczęśliwiania
      siebie myśleniem, że bez tego czegoś, co chcemy zdobyć lub osiągnąć jesteśmy
      nieszczęśliwi. Ja to potrafię, a Wy? :-)
      • po_li Re: Czym jest dla Was szczęście...? 26.11.06, 23:27
        szczęcie to coś do zrobienia,
        ktoś do kochania
        i
        nadzieja na coś...
        • osv Re: Czym jest dla Was szczęście...? 26.11.06, 23:44
          Szczescie... to chwile nanizane na nitke czasu, jak poziomki
          na zdziebelko trawy...

          to radosc zycia i zwykla dobroc...
          to muzyka, poezja, sztuka, natura...
          to wszystkie piekne ksiazki swiata...
          to drugi czlowiek, ktory nie zawodzi...
          to praca, ktora kaze pochylac sie nad tym, ktory wie mniej,
          czy mniej rozumie...
          to oczy dzieci oddane i szczere...
          to walka o siebie wbrew temu, czego nas w zyciu nauczono....

          " Nas nauczono. Nie ma litosci.
          Nas nauczono. Nie ma sumienia.
          Nas nauczono. Nie ma milosci.
          Nas nauczono. Trzeba zapomniec...
          zeby nie umrzec rojac to wszystko...."
          • Gość: . Re: Hello Justiz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 12:43
            Mężczyżnie trudniej jest wypowiadac się na temat szczęścia, a zwłaszcza miłości,
            co wynika z jego specyficznego charakteru... Niemniej spróbuję odpowiedzieć Ci i
            wyjaśnić moje rozumowanie przytoczonego przeze mnie pojęcia "umiarkowanej
            miłości". Zawsze i wszędzie należy być czujnym i nie powinno się bezgranicznie
            ufać nawet ukochanej osobie, którą może być dziewczyna, żona, członek
            najbliższej rodziny...itd. Dlatego też lepiej jest tonować swoje uczucie
            miłości i do spraw z nim związanych zachowywać pewien dystans, pewien magines
            wątpliwości. Nie należy bezgranicznie angażować się... Wtedy łatwiej będzie nam
            funkcjonować w codziennym życiu, zaś ta druga umiłowana osoba raczej nas nie
            zawiedzie, bo w życiu nie zawsze można liczyć na wyrozumiałość. Oczywiście wiem,
            że takie postępowanie nie jest łatwe i często bywa niemożliwe.
            • rycerz.krola.artura Do kropka 27.11.06, 12:57
              To co mówisz jest chore
              • white.falcon Do Rycerza o Kropkowym zdaniu 27.11.06, 21:26
                Rycerzu, dlaczego uważasz, że zdanie Kropka jest chore? Nie gorsze od zdania
                przykładowo człowieka, który widzi dookoła siebie wyłącznie różane płatki róż,
                westchnienia do księżyca i białe łabędzie - takie, jak na przedwojennych
                słodziutkich lanszafcikach, masowo sprzedawanych na bazarach, a potem dziwi
                się, dlaczego wylądował w bagnie lub też został potężnie skrzywdzony przez inną
                osobę. Każdy widzi zycie na swój sposób i po pewnym czasie na swój sposób stara
                się chronić swoją wrażliwość tak, jak umie, tak, jak sobie wymyślił. Kropek
                wymyslił sobie taki patent, nie inny i skoro sprawdza się w jego zyciu, to nie
                jest on niczym złym, skoro dzięki niemu nie krzywdzi ani innych, ani siebie i
                ma odwagę przedstawić swój punkt widzenia i swój patent na rozwiązywanie
                problemów. Dlaczego uważasz, że to chore rozwiązanie?

                Ja tam tak nie uważam. Moim zdaniem, jest to rozsądne i dojrzałe podejście do
                życia - z tak zwanym uwzględnieniem wystapienia błędu i nie wykluczające bycia
                szczęśliwym.
                • rycerz.krola.artura Do Sokółki 28.11.06, 00:26
                  W ogóle nie miałem na myśli widzenia świata wyłącznie przez pryzmat rózanych płatków itd. (jak to ujęłaś).

                  Kropek napisał:
                  "Zawsze i wszędzie należy być czujnym i nie powinno się bezgranicznie
                  ufać nawet ukochanej osobie, którą może być dziewczyna, żona, członek
                  najbliższej rodziny...itd."

                  Rozumiem jeśli nie ufasz komuś kogo nie znasz, kogo słabo znasz, również znajmomym. Ale nie ufanie najbliższym osobom (a kropek wymienił tu żonę, innych członków najbliższej rodziny, czyli kogo ma na myśli- dzieci, ojca, matkę, tak?) Im wszystkim nie ufać, i być czujnym? To ma byc sposób na życie? Rozsądek? Bez przesady!

                  Jeśli kogoś kochasz to dla mnie normalnym jest, że mu ufasz i wierzysz. Ja wiem, że każdy popełnia błędy i może zrobić coś co niekonicznie jest po mojej myśli.Ale to nie jest powód do z góry założonej nieufności. Nie jestem taki pewien jak Ty że "tonując uczucie" nie wyrządza się krzywdy drugiej osobie.
                  • Gość: . Re: rycerz.krola.artura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 11:18
                    Jest ogromna różnica miedzy pojęciem bezgranicznej ufności, a ufnościa, której
                    niesłusznie brak mi zarzucasz. Ponadto przykładowo wymieniłem osoby..., a nic
                    nie pisałem o mojej rodzinie. Konkretnie o sprawach osobistych rozmawiam tylko z
                    ludzmi szczególnie wyróżnionymi przeze mnie. Prosze dokładnie czytać co
                    napisałem i nie wyciągać mylnych wniosków na podstawie wieloznaczności słów. Nie
                    idealizujmy życia, bo akurat ja z pewnych wzgledów na jego temat bardzo dużo wiem.
            • justiz Hello Nieznajomy... :-) 27.11.06, 22:14
              Nie tak ostro Rycerzyku i osv! ;-)

              Dziękuję ci Nieznajomy za odpowiedź. Spotkałam się już z takim podejściem do
              partnerki, związku i miłości. Mówi się, że to ZAUFANIE KONTROLOWANE. hehe
              Uśmiecham się na samo wspomnienie..

              Rycerzu i osv, różni ludzie mają różny bagaż doświadczeń, coś czego nie
              potraficie zrozumieć, a czasem nawet zaakceptować, nie oznacza że to jest złe!
              Ja cenię ludzi, którzy mają sprecyzowane oczekiwania i dążenia, nawet jeśli nie
              jest to zgodne z moją wizją życia. Przykre wydarzenia potrafią uwrażliwić, ale
              też znieczulić na pewne sprawy.
              Myślę jednak, że życie w zgodnym i harmonijnym związku weryfikuje wiele takich
              teorii, więc nie denerwujcie się tak bardzo.. ;-)


              Rycerzu i Nieznajomy, a może coś o szczęściu napiszecie? Z męskiego punktu
              widzenia? Przyjmę nawet szczere wyznania związane z oczekiwaniami co do
              umiejętności i możliwości wymarzonej kobiety w wiadomej sferze życia.. hehehehe
          • justiz Re: Czym jest dla Was szczęście...? 27.11.06, 22:16
            Piękny wpis. Dziękuję osv! :-)
      • justiz Re: Czym jest dla Was szczęście...? 27.11.06, 22:11
        O! Można powiedzieć, że potraktowałaś temat "globalnie"! Ale zgadzam się z tobą,
        ciekawe ujęcie tematu. ;-))

        A czy ja potrafię żyć bez tego, czego pragnę? Oczywiście!
        Przecież spełnianie marzeń polega na dążeniu do tego, co upragnione, a to
        przecież radość i szczęście!

        Różnica polega na tym, że każdy żyje na innym poziomie, w innym środowisku i
        każdy ma swój odmienny system wartości i styl życia, a to wszystko wpływa na
        nasze postrzeganie szczęścia i tego, co lub kto może nam to szczęście "dać".
        Dla jednych spełnieniem marzeń byłoby małe mieszkanko, a inni swoje prawdziwe
        szczęście wyobrażają sobie w pięknym dużym domu pod lasem – wszystko jest bardzo
        indywidualne... :-)
    • Gość: to ja Re: Czym jest dla Was szczęście...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 14:24
      Dziwne tezy artykułu. Albo taki fragment "tendencyjnie" wybrany. Bo to znaczy,
      że lepiej nie mieć ukochanego, lepiej nie mieć dziecka bo miłość zawsze wiąże
      się z lękiem o ukochaną osobę? Czy ludzie samotni, bezdzietni są szczęśliwsi od
      tych w parach, z dziećmi, z rodzinami? choćby po tym forum widać, że nie....

      "Miłość - ta dziwna mieszanina namiętności i lęku, pokory i szaleństwa..."
      Do dziecka też? do rodziców? do dziadków? do rodzeństwa...?
      Ech, mogłabyś podać autorkę tego dziełka? albo tytuł, chętnie bym się zapoznała
      z całością :)

      Moim zdaniem można być szczęśliwym bez tej "jedynej osoby", drugiej połówki,
      etc. Ale nie da się, to po prostu niemożliwe by być szczęśliwym bez miłości.

      A co dla mnie znaczy "bycie szczęśliwym"?
      Hmm... To poczucie, że jestem właściwą osobą na właściwym miejscu, że dzieje
      się to co się dziać powinno i tak jak powinno. Chociaż chyba nie powinno się
      uzależniać szczęścia od warunków zewnętrznych ale sami wiemy jakie to trudne.
      Bo można być smutnym, cierpiącycm a mimo to - szczęśliwym. Można zauważyć, że
      ludzie doświadczeni przez los czymś "promieniują", potrafią być szczęśliwi i
      sami dawać szczęście, spokój, bezpieczeństwo, życzliwość. Może oni się nauczyli
      dostrzegać i zbierać te okruchy dobra, które "zwykli śmiertelnicy" nawet nie
      dostrzegają...




      • Gość: . Re: Do rycerza.krola.artura. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 18:17
        Zgoda, to jest chore i jednoczesnie nie jest chore. Na co dzień życie płata
        różne figle, na których występowanie nie zawsze możemy wpływać. Moja
        profilaktyka, którą stosuję we wszystkich dziedzinach życia, wynika z własnych i
        częściowo poznanych doświadczeń innych osób. Dzięki takiemu podejściu do
        rzeczywistości w zasadzie wszystko co chciałem osiągnąłem. Zrealizowałem swoje
        młodzieńcze marzenia, uzyskałem wymarzona pracę, kocham i jestem kochany oraz
        uczciwie zdobyłem godną pozycje materialną, ale mimo wszystko nadal trzymam
        palec na pulsie... Jednocześnie przez całe moje dotychczasowe życie po drodze
        nikomu nie zrobiłem krzywdy i dzisiaj każdemu spojrzę prosto w oczy. Te słowa
        kieruję przede wszystkim do ludzi już częściowo doświadczonych życiowo, zaś z
        tymi, którzy naczytali sie romansów i żyją tylko marzeniami lub dopiero wchodzą
        na drogę dorosłego życia, nie chcę polemizować. Nie jest moim zamiarem
        uogólnianie spraw, ale proszę chociaż spojrzeć na dość powszechne problemy
        majątkowe rodzin, w których dzieci już wyrosły, albo na mnogość spraw
        rozwodowych ... Wyjątkowo napisałem Ci rycerzu.krola.artura, bo na zdawkowe
        wpisy nie mam zwyczaju odpowiadać.
        • osv " Zgoda, to jest chore... 27.11.06, 21:38
          ...i jednoczesnie nie jest chore " ! : )
          Jak w pytaniu: Ile jest 2x2 ?... i odpowiedzi : A ile ma byc ? : ))

          ... " bo na zdawkowe wpisy nie mam zwyczaju odpowiadac ."
          Ja nie mam zwyczaju w ogole odpowiadac, kiedy widze niespojnosc myslenia...
          ale odpowiem Ci Kropko..., ze ta, jak i poprzednia pokretna wypowiedz jest
          chora.
          Czlowiek wypowiadajacy te mysli jest chory na manie kontrolowania innych,
          siebie, zycia....

          To co myslimy, czy mowimy o innych bardziej nas okresla, niz mowi prawde o tych
          innych. Moge postawic pytanie: kto? zawiodl Ciebie? lub kogo Ty zawiodles, ze
          zyjesz w strachu i chorobliwej podejrzliwosci wobec najblizszych Ci osob,
          " dystansujac sie i trzymajac reke na pulsie?? " - Czy zycie w strachu, kto
          mnie oszuka? lub kogo ja oszukam? w braku zaufania do najblizszych, jest
          szczesliwym zyciem?

          To rowniez syndrom chorego myslenia :
          - " ...mezczyznie trudniej jest wypowiedziec sie na temat szczescia a zwlaszcza
          milosci...co wynika z jego specyficznego charakteru " /czy masz na mysli
          syndrom - harem? / ! : )))

          -szczescie i milosc to wartosci uniwersalne
          -kazdy czlowiek ma specyficzny charakter / w tym rowniez i kobieta : ) /
          -mezczyzna / podobnie jak i kobieta /, doskonale wie, kiedy jest szczesliwy
          i potrafi to okazac, choc nie musi o tym mowic, ani pisac...tym bardziej na
          Forum.

          Szczesliwych ludzi widac, nie ma powodu do ukrywania szczescia, ani dawkowania
          go jak kropli na serce, po to, aby zachowac "dystans" : )...ze strachu, czy
          aby cos nas nie zaskoczylo...oszczedny z Ciebie czlowiek : ) i jaki
          pragmatyczny.

          Powinienes napisac, ze jestes szczesliwym czlowiekiem, bo osiagnales juz
          wszystko! ....z reka na pulsie ! : ) / " w rzeczywistosci w zasadzie wszystko
          co chcialem osiagnalem. " /...wtedy wszyscy Ci pogratuluja!

          Ale wybacz, Twoje widzenie innych i Twoj sposob na szczescie jest chory...

          - nie powinno sie ufac bezgranicznie ukochanej osobie
          - nalezy tonowac swoje uczucie milosci i zachowac dystans
          - nie nalezy sie bezgranicznie angazowac

          brzmi patologicznie, to credo zastaraszonego czlowieka , ktory nie ufa nikomu,
          moze najmniej sobie...czlowieka , ktory nie uniesie porzucenia, czy zdrady
          i w zwiazku z tym usiluje sie " emocjonalnie zabezpieczac "... to uczuciowy
          ekonomista, kalkulujacy kazdy ruch. Zyciowy gracz w zlotej klatce.

          I ta niespojnosc myslenia..." kocham i jestem kochany " , wiec skad ten brak
          zaufania wobec najblizszej osoby ? dystans? polowiczne zaangazowanie?
          To Twoje motto? , czy rady dla innych?

          " ...zas ta druga osoba raczej ( ! ) nas nie zawiedzie, bo w zyciu nie zawsze
          mozna liczyc na wyrozumialosc. "
          Wyrozumialosc zon, czy ukochanych osob ma swoje granice, niestety... i na
          szczescie! : ))

          Mysle , analizujac, ze to Tobie nie wolno sie angazowac / tak realnie : ) /
          w zwiazku z tym musisz trzymac dystans... i byc " czujnym "...
          To Ty nie mozesz liczyc na wyrozumialosc, kiedy przekroczysz dozwolone granice
          swojego zwiazku....
          To Ty masz Mala Stabilizacje / dorobilem sie godnej pozycji materialnej : ) /
          i nie wolno Ci tego narazac na straty...bo nie masz gwaracji, czy z druga osoba
          dorobisz sie tego samego...
          Nie zyjesz jednak pelnia szczescia, bo brak Ci zaufania, a kontrolowana i
          umiarkowana milosc- It is not good enough ! : )

          A zycie to rosyjska ruletka...nie przewidzisz, nie uchronisz sie, i nie
          przeskoczysz niespodzianek LOSU...

          To ladnie z Twojej strony, ze nie krzywdzisz innych i mozesz patrzec innym w
          oczy....
          zwlaszcza, ze ci inni swiadomi Twojej Otellowskiej natury nie chcieliby, abys
          krzywdzil sie sam i zachowali dystans.

          A poki co popieram Rycerza.





          • Gość: . Re: " Zgoda, to jest chore... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 08:36
            Dziwny ten Twój wpis pełen goryczy, mylnych wniosków oraz zaprzeczeń i moim
            zdaniem nie wart jest konkretnej odpowiedzi. Gdyby ktoś napisał, że z sercem
            pełnym miłości np. obserwuje swoje dziecko bawiące się w piaskownicy, aby samo
            lub ktoś niechcący nie zrobił mu krzywdy, to też otrzymałby podobny komentarz?
            • osv Re: " Zgoda, to jest chore... 28.11.06, 21:09
              Byc moze, ze to tylko ja mam trudnosci, aby wstrzelic sie w logike Twojego
              myslenia....choc wydawalo mi sie, ze jest tu pare innych, rownie " dziwnych "
              komentarzy, ktore przyswajam z latwoscia.
              Goryczy w tym nie ma za grosz...co najwyzej pasja dyskutanta o odmiennych
              pogladach na pojecie szczescia w relacji.

              Aaa przepraszam jak ma na imie dziecko? No, nieee...komentarz na pewno bylby
              inny.

              ; ))

      • justiz Re: Czym jest dla Was szczęście...? 27.11.06, 22:29
        Gość portalu: to ja napisał(a):

        > Można zauważyć, że ludzie doświadczeni przez los czymś "promieniują", potrafią
        być szczęśliwi i sami dawać szczęście, spokój, bezpieczeństwo, życzliwość. Może
        oni się nauczyli dostrzegać i zbierać te okruchy dobra, które "zwykli
        śmiertelnicy" nawet nie dostrzegają...

        Co mogę napisać? Życzę Ci więc takich doświadczeń, które nauczą cię dawać z
        siebie tylko to co dobre..
        Dziękuję za wpis. :-)
        • Gość: to ja :) Re: Czym jest dla Was szczęście...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 18:35
          Staram się :))) chociaż czy mi to wychodzi to należy spytać innych :).
          Chciałabym bardzo być taką osobą i mam nadzieję, ze uda mi się, choć w części
          taką być i bez tragicznych i traumatycznych wydarzeń. Choć zdaję sobie sprawę,
          że najczęściej nie sposób ich uniknąć...

          Tu mój wątek sprzed lat, tez mnie nurtował ten problem.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=6894195&s=0

          • justiz Szczęścia życzę. 28.11.06, 22:09
            No widzisz, są takie tematy, które fascynują od zawsze. Są też tacy ludzie,
            obok których nie przechodzi się obojętnie, bo mimo tego, że nie jest to ich
            celem, to fascynują! ;-)))
            Czuję się wyróżniona przez Ciebie, ponieważ postawiłaś mnie w doborowym
            towarzystwie. Sama bardzo cenię "wytypowane" przez Ciebie osoby i... sama jestem
            w czołówce twoich fascynacji! ;-)
            Nie wiem nawet, czym sobie na to zasłużyłam? Staż na forum mam króciusieńki,
            podejście do życia standardowe...
            Ciekawe, kto będzie następny?

            Winko, które właśnie wypiłam lekko mnie rozluźniło, a twój wpis dodatkowo
            spowodował, że zasypiać będę z uśmiechem na twarzy.
            Dziękuję i wiele szczęścia życzę. :-)
    • dozakochania1krok szczęściem jest uniknięcie pecha 28.11.06, 00:01
      i to wystarczyłoby mi do szczęścia
      • Gość: no...no...no... Szczęściem jest otworzyć się na nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 10:40
        Szczęściem jest wszystko co sprawia, że mówisz, iż warto żyć.
        Mieszka we wschodzie i zachodzie słońca.
        W uśmiechu człowieka, którego kochasz i tego, którego spotykasz przypadkiem.
        Świadomość, że ktoś myśli o tobe cieplutko i czule...
        W wiernym spojrzeniu kota i zapachu róż...

        Boże!!! ile szczęścia wokół!!!
        Chyba trzeba oślepnąć, ogłuchnąć i stracić pozostałe zmysły, aby mówić, że
        szczęścia nie ma...
        • andrexx /\ 28.11.06, 13:01
          ale wyswiechtane frazesy
          • Gość: no...no...no... Re: /\ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 16:15
            Andrex...wypchaj się...:)
          • justiz Andrexx ;-) 28.11.06, 20:54
            Andrexxe piję właśnie grzane wino, którego aromat unosi się w moim salonie,
            zapaliłam też kilka świeczek, których ciepłe światło i błyskające na ścianach
            refleksy, spowodowały bardzo miły nastrój..
            Z reguły nie piję alkoholu, za wyjątkiem szampana z truskawkami (jak Holly
            Golightly ze "Śniadania u Tiffanyego" – moja alter ego), albo szampana z
            kawiorem, ewentualnie jeszcze dobre lekkie wino..

            W takim wyjątkowym nastroju myślę o Tobie.. Winko cudownie rozgrzewa, rozluźnia
            i prowokuje do fantazji.. ;-)
            Jestem przekonana, że podczas dzisiejszego wieczora, albo nawet nocy, mogłabym
            cię przekonać, że to o co tutaj przeczytałeś, to nie jakieś tam ''wyświechtane
            frazesy''. ;-D

            Ale oczywiście możesz nas zaskoczyć odkrywczą i nowatorską retoryką na temat
            miłości, szacunku i szczęścia!!!
            • monnia3 Re: Andrexx ;-) 28.11.06, 21:25
              Jak zawsze świetna riposta:)
              zazdroszczę Ci tego winka i świeczuszek...ech...
            • andrexx Re: Andrexx ;-) 29.11.06, 11:27
              szczeście jest w głowie, a nie w kieliszku wina, w blasku świec
              czytałem , że poczucie szczescia to jest odpowiedni poziom związków chemicznych
              w mózgu
              w usa prowadzili badania poprzez stymulację chemiczna mózgu - osiągneli bardzo
              ciekawe wyniki - nawet udało im się uzyskać stan zblizony do orgazmu
              justiz - a twój szampan z kawiorem, enetualnie z truskawakmi jak sie ma do
              mojego piwa z paluszkami //hehe chcesz wpędzić mnie w kompleksy ? ))
              ale musze przyznać , że obrazowo piszesz - ja sobie wyobraziłem Ciebie pijącą
              te grzene wino, ten aromat, świeczki i o tym jak myślisz o mnie :))
              pijąc te wino byłas tak kuso ubrana jak w moich wyobrażeniach?
              • justiz Re: Andrexx ;-) 29.11.06, 22:16
                andrexx napisał:

                > szczeście jest w głowie, a nie w kieliszku wina,

                Nie masz pojęcia, jak mi zaimponowałeś tym stwierdzeniem! Nie często zdarza się,
                żeby mężczyzna mówił/pisał coś takiego. ;-))))

                > pijąc te wino byłas tak kuso ubrana jak w moich wyobrażeniach?

                Miśku, jak już wspomniałam moją alter ego jest Holly Golighty.. Tak jak i ona
                spaceruję po swoim mieszkaniu w długim, powłóczystym szlafroku i zawsze z osłoną
                na oczach (wiesz, to z powodu bólu głowy po tym szampanie i nieprzespanych
                nocach)! ;-DDD
    • evaczarna Re: Czym jest dla Was szczęście...? 28.11.06, 17:10
      Szczęście to stan ducha, niezależnie od zewnętrznych okoliczności. Można być
      chorym, kalekim samotnym i być szczęśliwym. A można mieć wszystko i być
      nieszczęśliwym.
      Szczęścia należy szukać w sobie, a nie w innych osobach, rzeczach, zdarzeniach.
      Czego Wam wszystkim życzę :)
    • duszka2 Re: Czym jest dla Was szczęście...? 28.11.06, 20:53
      o szczęściu napisano bardzo wiele i pewnie zdań jest tyle ile ludzi;
      np.: "szczęsliwe bywają tylko chwile"
      "szczęście to efekt uboczny a nie cel"
      jasne, że nie każda miłośc jest szczęsciem , bo nie każda jest szczęśliwa,
      spełniona...ale samo uczucie daje na pewno jakieś szczeście.
      Lęk wynika pewnie ze strachu przed utratą szczęścia...
      Niestety nie trwa wiecznie...
      Na intymne pytania nie odpowiadam;-)
    • exman Re: Czym jest dla Was szczęście...? 28.11.06, 21:18
      Moim szczęściem jest mój 11-letni syn. Szóstka w Lotto może mu sznurowadła wiązać.
      • justiz Re: Czym jest dla Was szczęście...? 28.11.06, 22:12
        Taaakie szczęście i tylko "jedno"?! ;-DDD
        • osv Re: Czym jest dla Was szczęście...? 28.11.06, 22:57
          Ja mam takie szczescia trzy !!! : )))))
          GIRL POWER ! : D

          .....i dodajac do dyskusji... MALE ( szczescie! ) JEST PIEKNE !

          .....i za Okudzawa..." kazdemu czego mu w zyciu brak ! : ))

          Milej nocy...z szampanem lub bez : ))

          osv
      • ladyx Re: Czym jest dla Was szczęście...? 29.11.06, 11:32
        podpisuję się pod tym obiema rączkami, tylko, że mój jest młodszy :)
        P.S. Przed czym się bronicie ex ?
        • rycerz.krola.artura Re: Czym jest dla Was szczęście...? 29.11.06, 14:10
          za to właśnie Was lubię:) (i to forum)
          • ladyx Re: Czym jest dla Was szczęście...? 29.11.06, 15:12
            wzajemnie ;)
          • justiz Re: Czym jest dla Was szczęście...? 29.11.06, 22:19
            I ja lubię Ciebie i inych na tym forum! :-)

            To tyle w tym wątku! :-)
    • takajednatam Re: Czym jest dla Was szczęście...? 08.12.06, 21:19
      Temat odgrzebany, ale mam nadzieję, nie zakończony.
      Nie czytam tego, co wstecz - taka anutura, może zyt niepokorna.

      Autorko, Justiz,
      szczęscie jako takie nie istnieje. Tak, tak.
      I dobrze o tym wiesz, że nikt go nie opisze, nie zmiezry, nie zdefiniuje.
      Nie mozna opisać stanu (punktu) życia własnego jako "uniwersum szczęścia".
      Mam przekonanie, że o tym dobrze wiesz, ale temat wątku fajny:).

      Kazdy, ilu tam nas jest, opisze po swojemu i to jest szczęście,ze każdy ma co
      innego oszczęsiu do powiedzienia.
      Szczęście to stan, w którym bywamy, ale niezmierzalny, niepoliczalny, dlatego
      tak fantasyczny i upragniony.
      Szczęśliwym się bywa a nie jest.
      Tyle zdania mego w temacie w tej chwili.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka