wolny7927
17.12.06, 18:45
Proszę Was o poważne potraktowanie mojej sprawy i wspomożenie radą w miarę
możliwości.
Sytuacja jest dość skomplikowana, z gatunku on jeden i one dwie, choć może nie
do końca. Całą historię długo by wyjaśniać, postaram się to uczynić w
kompaktowym skrócie.
Przez kilka lat byłem z jedną dziewczyną, nazwijmy ją A. Przeżywaliśmy jak
chyba w każdym związku kryzysy i wzloty, chwile doniosłe i mniej doniosłe.
Podczas jednej z tych drugich bardzo zżyłem się z dziewczyną B, ale nie doszło
do żadnych konkretów, po prostu potrafiliśmy przedyskutować o wszystkim przez
całe wieki przez gadu-gadu, to jest taka osoba, z którą im więcej się
rozmawia, tym więcej chce się rozmawiać i nigdy się to nie znudzi z obu stron,
a często także telefon, nawet raz się spotykając, choć jak pisałem,
odwiedziłem ją w czasie wycieczki w jej okolice, parę przejażdżek autem po
mieście itp. Ona też była w ‘kryzysie’ choć zarzekała się, że spróbuje z byłym
jeszcze jednej szansy, mimo tych wszystkich zapewnień, że skończyła z nim.
Przez cały okres intensywnych dialogów, czyli jakieś 3 miesiące rozmowa nie
zeszła na tematy bezpośrednie, po części może wynikało to z mojej nieśmiałości
w kontaktach międzyludzkich, a po części z tego, że mimo kryzysu nie
skończyłem z dziewczyną A. Po spotkaniu z B, jeszcze raz podkreślam,
przyjacielskim, wróciłem do A, ale zgoda trwała zaledwie kilka tygodni i
zaczęły się nowe niesnaski, wiadomo, każde będzie miało swój pogląd na sprawę,
więc nie wnikajmy w temat głębiej, powiem tylko, że skończyło się wszystko
definitywnie. Niestety po powrocie do A urwałem kontakt z B i nawet nie wiem
teraz, co się z nią dzieje, może wyszła za mąż, urodziła dzieci, itp., ale
pozostał żal, że w pewnym momencie podjęło się błędną decyzję, jaką był powrót
do A i urwanie kontaktów i ciągle chyba zachowując miejsce dla B w swoim
życiu, a na pewno jak najlepsze wspomnienia o tych niekończących się rozmowach z B
Idą Święta i chciałbym jakoś odtworzyć jakby zapomniany kontakt, gdyż teraz
przynajmniej moja sytuacja jest zupełnie inna i mogę sobie pozwolić na kroki,
na które będąc z A nigdy bym się nie zdobył. Pomyślałem sobie, że wyślę B
jakieś życzenia świąteczne, może odpowie, może nie, można gdybać...
Mam wielką prośbę do forumowiczów zaprawionych w tych bojach, jakbyście
postąpili na moim miejscu, aby miała ona szczęśliwe zakończenie? Artykułując
jej wprost swoje odczucia pewnie się narażę, choć nie wiem na co i może
wszystko zostanie spalone w punktu wyjścia, choć może tylko ja tak sądzę.
Odrzuciłem pomysł, żeby zapytać jej znajomych, co się z nią dzieje, gdyż
wydaje mi się, że to także grozi ‘spalonym’.
To nie jest żaden żart ani trollowanie, sytuacja jest poważna i nie jest mi
bynajmniej do śmiechu, a obawiam się, że z czasem będzie tylko gorzej.
Uprzedzając stwierdzenie, że zachowałem się jak frajer nie przechodząc do
rzeczy w odpowiednim momencie, odpowiadam, że sytuacja była nieco inna, nie
miałem skończonej sprawy z A, a B miała w planach powrót do byłej sympatii,
choć z tego co opowiadała, dawałem im niewielką szansę, jak jest nie wiem.
No i jak tu zabrać się do rzeczy? Doradźcie coś bardzo proszę, każda rada
będzie dla mnie bezcenna bo rana się chyba nie zagoi. Myślę o tym coraz więcej
i więcej więc trzeba będzie znaleźć jakiś środek zaradczy, inny niż alkohol
Pozdrawiam i dziękuję