krizia 20.05.03, 12:39 Zalozylam dwa watki i Messja w koncu moze sie na mnie powyzywac i polatac troche na swojej miotle:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 12:49 krizia napisała: > Zalozylam dwa watki i Messja w koncu moze sie na mnie powyzywac i polatac > troche na swojej miotle:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) > > a krizi ciagle sie to "zdarza" zakladanie watku dla mnie i o mnie... widac objawem strzenia jest tez skleroza (krzi pomylilo sie kto tu miotla pracuje) Odpowiedz Link Zgłoś
messja rada "czarownicy":) 20.05.03, 12:58 obawiam sie, ze to wynik dlugotrwalego siedzenia przed lustrem i wklepywania kremow. zaczynasz sie martwic o swoj wyglad i szukac winy w innych. wyrzuc kosmetki, wyjdz do ludzi i zacznij sie troche usmiechac. i tobie z soba bedzie przyjemniej i mnie (be nie beda musiala czytac, jak po raz kolejny zwolujesz Romantice do atakow na mnie:))) troche wiecej luzu i mniej arogancji:) Odpowiedz Link Zgłoś
krizia Re: rada 'czarownicy':) 20.05.03, 13:01 Jak zwykle masz swieta racje! Ze tez sama na to nie wpadlam! Dziekuje :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
slodki_pierdzioszek Re: rada 'czarownicy':) 20.05.03, 17:02 Kriziu, nie wysilaj sie na nic, bo messja i tak niczego nie zrozumie. Daremny trud, płonne nadzieje:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 12:59 Ja tez Cie lubie, najlepsza przyjaciolko :)))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:08 kusy999 napisał: > Ja tez was lubie :) eeeeetam: ja ciebie naprawde lubie. a krizia jest zazdrosna i pewnych rzeczy nie moze mi wybaczyc. ale przyzwyczilam sie, ze ciesz sie takim jednostronnym zainteresowaniem:) buziaki:) Odpowiedz Link Zgłoś
krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:08 Swietnie! Oczywiscie ja jestem na drugim miejscu, ale juz sie przyzwyczilam:) Messja musi byc na pierwszym :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:05 krizia napisała: > Ja tez Cie lubie, najlepsza przyjaciolko :)))))))))))))))))))))))))))))))))) przeciez gdyby bylo inaczej nie zakladalabys dla mnie co jakis czas watkow. szkoda, ze nie znasz bardziej kostruktywnych sposob na wyladowanie frustracji:) ale to juz twoj problem. messja Odpowiedz Link Zgłoś
krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:06 Cmok :))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kusy999 Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:09 Dla mnie ten cmok, to dziekuje i odwzajemniam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Y Re: Jezu jak sie ciesze! IP: 62.233.175.* 20.05.03, 13:09 A czemu to tak sie nie lubicie dziewczeta? O ile moge sie niesmialo zapytac. Po co sie klocic i opluwac skoro mozna po prostu zyc obok nie wchodzac sobie w droge. Czyzby cos osobistego? PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:13 O tak, Messja ma we mnie wyimaginowane wroga. Jakis czas temu publicznie tu na forum oskarzyla mnie, ze ja wypisuje na nia inwektywy pod innym nickiem! A kiedys ja lubilam. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:21 krizia napisała: > O tak, Messja ma we mnie wyimaginowane wroga. Jakis czas temu publicznie tu na > forum oskarzyla mnie, ze ja wypisuje na nia inwektywy pod innym nickiem! A > kiedys ja lubilam. tak, tak, co jakis czas wlasnie pokazuje mi jak bardzo mnie lubi. tylko, ze to zaczelo sie jednal troche wczesniej niz "publiczne oskarzenia". a swoja droga, te oskarzenia sa o tyle absurdalne, ze krizia bez krepacji pod swoim wlasnym nickiem wypisuje obrazliwe sformulowania i zaklada watki na moj temat:) napewno by tylko przekonac, ze jest "wyimaginowanym wrogiem":))))) Odpowiedz Link Zgłoś
krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:26 Kobieto, nie lubie Cie odkad zrobilas mi to swinstwo. To bylo podle. Poza kilkoma wypowiedziami, staram sie Ciebie ignorowac. I prosilam Cie o to samo. Niestety bez rezultatu. Ja przestane komentowac Ciebie, a Ty mnie, zgoda? Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:41 krizia napisała: > Kobieto, nie lubie Cie odkad zrobilas mi to swinstwo. To bylo podle. Poza > kilkoma wypowiedziami, staram sie Ciebie ignorowac. I prosilam Cie o to samo. > Niestety bez rezultatu. Ja przestane komentowac Ciebie, a Ty mnie, zgoda? a przed chwila mowials, ze mnie lubisz i ze, jestes moja przyjaciolka. no i jak ci tu zaufac?:) p.s. a co do "swinstw" wypiywanych na forum to historia zaczela sie dawno temu i nie ode mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
krizia tak czy nie? 20.05.03, 13:46 Zgadzasz sie na ten uklad czy nie? Ja nie powiem slowka na Twoj temat, a Ty na moj. Odpowiedz jest prosta: tak czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 13:55 krizia napisała: > Zgadzasz sie na ten uklad czy nie? Ja nie powiem slowka na Twoj temat, a Ty na > moj. Odpowiedz jest prosta: tak czy nie? jestem przekonana, ze mi nie uwierzysz, ale naprawde nie czuje sie zobowiazana do przyjmowania zadnego twojego ultimatum. szczulas i pisalas zlosliwosci na moj temat jeszcze na dlugo przed pojawieniem sie tajmniczej "myszy"... tak, ze nie ma obaw, ze twoje regularne akcje to jedynie wynik "falszywego oskrzenia" z przed roku:) mozesz robic co chcesz i szczuc na ile chcesz: sam widzialas, ze nikogo tutaj oprocz ciebie (moze jeszcze apf) to nie bawi:) have a nice life:) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:06 krizia napisała: > > OK, baw sie dalej. Sama. > do nastepnego watku pt:"ku pamieci". hisoria lubi sie powtarzac, krizia tez:) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:11 krizia napisała: > > OK, baw sie dalej. Sama. > Tu się z Tobą zgodzę, bo to jest najskuteczniejsza metoda :-) P.S. Dostanie mi się, czy nie ?? - oto jest pytanie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:13 kwasna_cytryna napisała: > krizia napisała: > > > > > OK, baw sie dalej. Sama. > > > > Tu się z Tobą zgodzę, bo to jest najskuteczniejsza metoda :-) zakadanie watkow na moj temat i szczucie? zgodze sie, ze moze ci sie to podobac:) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:17 A ja tak napisałam ??? Gdzie ???? Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:18 kwasna_cytryna napisała: > A ja tak napisałam ??? Gdzie ???? a ja tak napisalam, ze ty tak napisalas? gdzie? Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:22 messja napisała: > kwasna_cytryna napisała: > > > krizia napisała: > > > > > > > > OK, baw sie dalej. Sama. > > > > > > > Tu się z Tobą zgodzę, bo to jest najskuteczniejsza metoda :-) > > zakadanie watkow na moj temat i szczucie? zgodze sie, ze moze ci sie to > podobac:) > > TU !!!! :P Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:27 kwasna_cytryna napisała: > messja napisała: > > > kwasna_cytryna napisała: > > > > > krizia napisała: > > > > > > > > > > > OK, baw sie dalej. Sama. > > > > > > > > > > Tu się z Tobą zgodzę, bo to jest najskuteczniejsza metoda :-) > > > > zakadanie watkow na moj temat i szczucie? zgodze sie, ze moze ci sie to > > podobac:) > > > > > TU !!!! :P > tu zadalam pytanie (wskazuje na to znak zapytania np.), na ktore ty jeszcze nie odpowiedzialas:) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 16:16 messja napisała: > tu zadalam pytanie (wskazuje na to znak zapytania np.), na ktore ty jeszcze nie > > odpowiedzialas:) > A miałam odpowiedzieć ? Przecież nie do Ciebie pisałam ... Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 16:22 kwasna_cytryna napisała: > messja napisała: > > > tu zadalam pytanie (wskazuje na to znak zapytania np.), na ktore ty jeszcz > e > nie > > > > odpowiedzialas:) > > > A miałam odpowiedzieć ? moglas, ale ni musials. odpowiedzi w tych "okolicznosciach przyrody" nie trudno sie domyslec. Przecież nie do Ciebie pisałam ... > a krizia tez nie pisala do ciebie, co nie przyszkadzala ci sie wtracic (znowu!) do rozmowy ze mna. skoro, sprawa tego, kto, co i do kogo napisal zostala wreszcie wyjasniona, nie wiedze powodu, zeby sie z toba klocic? masz inne zdanie?:) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 16:33 messja napisała: > skoro, sprawa tego, kto, co i do kogo napisal zostala wreszcie wyjasniona, nie > wiedze powodu, zeby sie z toba klocic? > masz inne zdanie?:) > Oczywiście, że inne. Jak zazwyczaj zreszta :-) Jeśli nikt nie ma prawa wtrącać się do cudzej rozmowy, to raczej powinno być tak, że każdy zakłada swój wątek i sam ze sobą rozmawia - może nawet pod różnymi nickami. Przynajmniej będzie gwarancja, że nikt nikomu do niczego wtrącać się nie będzie. Zreszta rozmowy z samym sobą należą do najbardziej inteligentnych; spotykają się w nich osoby na tym samym poziomie intelektualnym i mające to samo zdanie... No, chyba, że mają rozdwojenie jaźni - wtedy może być drobny kłopot:-( Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 16:55 > > Jeśli nikt nie ma prawa wtrącać się do cudzej rozmowy, 1)tego nie napisalam, jesli jest inaczej to podaj przyklad. 2) pokazalam tylko bezasadnosc argumentu, ze nie musisz odpowiadac na moje pytanie skierowane do ciebie, skoro nie mowilas do mnie. skoro sie wtracasz do nieswojej dyskusji czy klotni, argument wylacznosci rozmowy jest bezsensu. 3) zauwazylam, ze wtracasz sie regolarnie do rozmow, ktore prowadze i czesto (tak jak wlasnie teraz) twoje uwagi sa bezsensu, badz nie bardzo mozesz rozwinac o co naprawde ci chodzi. kierujesz sie czysta zlosliwoscia, a to poprostu podle. Odpowiedz Link Zgłoś
slodki_pierdzioszek Re: tak czy nie? 20.05.03, 17:11 kwaśna cytrynko, messja się zacięła i wszystkim wciąż pisze to samo, poczytaj naszą rozmowę w Tajemnicy Janka:-) messja napisała: > > > > Jeśli nikt nie ma prawa wtrącać się do cudzej rozmowy, > > 1)tego nie napisalam, jesli jest inaczej to podaj przyklad. > 2) pokazalam tylko bezasadnosc argumentu, ze nie musisz odpowiadac na moje > pytanie skierowane do ciebie, skoro nie mowilas do mnie. > skoro sie wtracasz do nieswojej dyskusji czy klotni, argument wylacznosci > rozmowy jest bezsensu. > 3) zauwazylam, ze wtracasz sie regolarnie do rozmow, ktore prowadze i czesto > (tak jak wlasnie teraz) twoje uwagi sa bezsensu, badz nie bardzo mozesz > rozwinac o co naprawde ci chodzi. > kierujesz sie czysta zlosliwoscia, a to poprostu podle. > Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 19:28 slodki_pierdzioszek napisała: > kwaśna cytrynko, messja się zacięła i wszystkim wciąż pisze to samo, poczytaj > naszą rozmowę w Tajemnicy Janka:-) > eeee, ja mam dłuuuuuuuuugi staż czytania tego samego zaciętego, tam to mi się już nawet zaglądać nie chce; chyba, że Janek się zgodzi, żebyśmy szukali jego tajemnicy - czyli zagrali w zimno-ciepło ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 19:33 > eeee, ja mam dłuuuuuuuuugi staż czytania tego samego zaciętego, tam to mi się > już nawet zaglądać nie chce; chyba, że Janek się zgodzi, żebyśmy szukali jego > tajemnicy - czyli zagrali w zimno-ciepło ;-) no wlasnie, wszyscy sie powinniscie zajac marchewka janka, zamiast pisac ciagle do mnie i o mnie by czytac "tegosamegozacietego". w przeciwnym razie umartwiecia sie niepotrzebnie:) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 22:33 messja napisała: > > no wlasnie, wszyscy sie powinniscie zajac marchewka janka, zamiast pisac ciagle > > do mnie i o mnie by czytac "tegosamegozacietego". > w przeciwnym razie umartwiecia sie niepotrzebnie:) Eeeee .... nie możesz przejść obojętnie ani obok mnie ani obok marchewki... Widocznie brak ci witamin, bo tak ciągle o tych owocach i warzywach. Dobrze, że lato idzie - przynajmniej masz szansę uzupełnić niedobory w organizmie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 22:49 > > Eeeee .... nie możesz przejść obojętnie ani obok mnie ani obok marchewki... ?????? czy ja cie wciagnelam w jakis sposob do dyskusji na tym watku? nie wydaje mi sie. sama przyszlas (jak sep rzucilas sie na kolejna awanture, aby rzucic swoje bezesensowne uwagi). > lato idzie - przynajmniej masz szansę uzupełnić niedobory w organizmie ;-) czego i tobie zycze:) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 23:03 Eeee ... ja nie potrzebuję ... bo sępy nie żywią się owocami i warzywami, a padliną ... ;P Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 23:09 kwasna_cytryna napisała: > Eeee ... ja nie potrzebuję ... bo sępy nie żywią się owocami i warzywami, a > padliną ... ;P obawialam sie tego: wolisz pisanie bzdur na forum, niz stosowanie sie do wlasnych rad:) twoja sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 23:11 eeee ... bo rady są dla innych, sama sobie w końcu ich nie będę udzielać, aż taką masochistką nie jestem ;PP Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 21.05.03, 09:37 kwasna_cytryna napisała: > eeee ... bo rady są dla innych, sama sobie w końcu ich nie będę udzielać, aż > taką masochistką nie jestem ;PP nie chodzi przeciez o to bys udzielala sobie rad, ale bys umiala je zastosowac w swoim postepowaniu. skoro nie potrafisz - brak ci kompetencji do udzielania rad. -- messja Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 21.05.03, 11:16 messja napisała: > nie chodzi przeciez o to bys udzielala sobie rad, ale bys umiala je zastosowac > w swoim postepowaniu. > skoro nie potrafisz - brak ci kompetencji do udzielania rad. eee ..... a ja zawsze myślałam, że człowiek przede wszystkim stosuje się do zasad, które wyznaje, a nie do rad. Jakoś nie bardzo rozumiem, jak to ma być : mam sobie sama rad nie udzielać a jednocześnie stosować się w moim postępowaniu do czegoś, czego sobie nie udzielam ??? Mogę prosić o wyjaśnienia???? Jak je dostanę, to wypowiem sie w sprawie kompetencji ..... Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 21.05.03, 12:30 > Moge˛ prosic´ o wyjas´nienia???? Jak je dostane˛, to wypowiem sie w sprawie > kompetencji ..... nie. nie zalezy mi bys wypowiadal sie w sprawie kompetencji. wogole nie zalezy mi zebys sie tutaj wypowiadala, czy ciagle mnie nagabywala. (bo niby po co - skoro przyczyna twoich zalow do mnie podobno zostala juz wyjasniona). zadlam ci pytanie, ty na nie nie odpowiedzialas dajac bezsensowny wykret. niech wiec tak zostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 21.05.03, 12:42 messja napisała: > zadlam ci pytanie, ty na nie nie odpowiedzialas > > eeee ... czyli ma być tak: ty zadajesz mi pytania, na które mam odpowiadać (to chyba wręcz mój obowiązek), natomiast ja pytań nie mogę zadawać, bo na moje nie zamierzasz odpowiadać. Piękna logika. P.S. To chyba spowiedź tak wygląda... Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 21.05.03, 12:48 > > zamierzasz odpowiadac´. Pie˛kna logika. jesli nielogiczna wydaje ci sie odmowa zmiany tematu, wynikajaca z faktu, ze nie chcesz udzielic wyjasnienia na temat faktycznego tu pojawienia i pogladu na temat zakladania prowokacyjnych watkow oraz szczucia przeciwko mnie - trudno. nie mam nic do dodania. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 21.05.03, 13:25 messja napisała: > > > jesli nielogiczna wydaje ci sie odmowa zmiany tematu, wynikajaca z faktu, > ze nie chcesz udzielic wyjasnienia na temat faktycznego tu pojawienia i > pogladu na temat zakladania prowokacyjnych watkow oraz szczucia > przeciwko mnie - trudno. > nie mam nic do dodania. > Owszem, nielogiczne, bo jeśli moje pojawienie tu - na tym forum - miałoby jakikolwiek związek z tobą lub zakładałabym takie wątki, to miałabyś prawo domagać się odpowiedzi. A tak nie masz. Zresztą moim zdaniem to ty sama prowokujesz do ich zakładania i tym samym pozwalasz na zabawę swoim własnym kosztem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mesja Re: tak czy nie? IP: *.dip.t-dialin.net 20.05.03, 16:36 Krizia Nie dalej jak dwa, trzy tygodnie temu bardzo grzecznie prosilam, zebys ode mnie sie odstosunkowala. Nie pierwszy raz zreszta zamieszczalam swoja prosbe. Do Ciebie jednak nic nie dociera. Wyjmij wreszcie te belka z oka. Jak wczesniej niejednokrotnie bywalo Ty sama, czesto w imie Boga i „szlachetnych pobudek” nadawalas sobie i wciaz nadajesz prawo do ublizania innym, rzucania oskarzen, wyszydzania, osmieszania i upokarzania. Jesli Tobie zwroci sie uwage odbierasz ja jako chamski zamach na swa jakze szlachetna osobe. Tobie tylko wolno mowic? A kim Ty jestes............???????? Ksiezniczka? Inni, czemu niejednokrotnie dalas wyraz, to dla Ciebie prostacy, nudziarze, naiwni nieokrzesancy, analfabeci pozbawieni uczuc i przyzwoitosci (zeby nie uzywac juz mocniejszych inwektyw). Te opinie swiadcza o osobie, ktora je wyglasza, jednakze nie ma dnia, zebys nie obnosila sie ze swoja arogancja. Chcesz przykladow...? Darujemy je sobie, Ty wiesz i ja wiem, ze uporczywie powtarzane tematy i serwowane komentarze zdradzaja swoich rozmowcow... Nie. Jednak jest pewna roznica. Ty nigdy nie wiedzialas kiedy ja pisze, nie miescilo sie Tobie bowiem w glowie, ze ktos jeszcze potrafi grac w szachy, i ze grywal w nie znacznie wczesniej niz Ty. I cos jeszcze odnosnie tego tematu. Jesli nie rozumiesz tekstu pisanego, to przynajmniej sprobuj przez chwile nad nim zastanowic sie zanim otworzysz buzie lub jej w ogole nie otwieraj. Odnosilam wielokrotnie wrazenie, ze nie czytasz tego, co piszesz ani przed wyslaniem ani po- a warto byloby od czasu do czasu poczytac swoje wlasne wpisy. Czasem jakosc a nie ilosc tez bywa wazna.... Umowa stoi. Dla mnie sprawa wyjatkowo prosta- nie musze bowiem z niczego rezygnowac, gdyz po pierwsze: nigdy nie bylas przedmiotem a raczej podmiotem moich dyskusji z kims innym, dwa: zbyt rzadko tu bywam a zagladac niekiedy i tak bede, trzy: od dawna nie ulegam zludzeniom zycia wirtualnego* (*zycie wirtualne rozni sie od prawdziwego tym, ze to pierwsze nie istnieje. Wirtual nie kreuje bowiem faktow, ktore przekladaja sie na rzeczywistosc, choc niektorzy probuja) . Ty, aby dotrzymac slowa- ktore zlozylas wlasnie publicznie , bedziesz musiala nieco sie postarac- wierze jednak, ze danie slowa to dla Ciebie rzecz swieta. Ja zawsze dotrzymywalam slowa i zostawialam Cie w spokoju- dopoki Ty nie sprowokowalas mnie swoimi agresywnymi, zawsze pelnymi oskarzen postami. Jesli nie dotrzymasz slowa (mowie o wszystkich twoich nickach Kryzia) to ,niestety, nie bedziesz mogla liczyc na lojalnosc z mojej strony. Przypominam tylko, jesli nie wiesz- ja jeszcze nie podjelam tysiaca rzuconych przez Ciebie rekawic, wiec pozostaw mnie lepiej w uspieniu. Gdybys zrozumiala moj wczorajszy post wiedzialabys do kogo sie odnosi, a kogo gloryfikuje. Zeby ferowac wyroki sedzia musi najpierw zapoznac sie z dowodami oskarzenia i obrony, a dowody to fakty. Przy nieznajomosci faktow nalezy byc bardzo ostroznym, gdyz mozna latwo byc posadzonym o nieprofesjonalizm... To elementarz kazdego prawnika... I cos jeszcze starego odnosnie rozmowy telefonicznej. Skoro ja tak wszystko wygaduje na prawo i lewo to zapytaj swoich rozmowcow, ktorzy podzielili sie nowina odnosnie mojego donosicielstwa, co powiedzialas wtedy waznego o sobie i jaki fakt podalas ze swojego zycia, ktory byl wg mnie i Ciebie najistotniejszym...? To juz wszystko Kriziu.......... Nic wiecej nie mam Tobie do powiedzenia. To koniec. Zyj zdrowo, szczesliwie, najlepiej jak potrafisz. Nie umiem zywic uczuc nienawisci do nikogo- gdybym potrafila nie umialabym wybaczyc komus, kto mnie kiedys rzeczywiscie zranil, tym bardziej nie moge znienawidziec Ciebie. Jestes tylko ofiara, ktora nie potrafi pogodzic sie z porazka. I juz na sam koniec koncow male wyjasnienie odnosnie wczorajszego listu czyli terapii i sposobow jej prowadzenia. Kilkunastoletni chlopak mial depresje. Wszyscy naokolo mu wspolczuli, klepali go po ramieniu, mowili „bedzie dobrze, nie martw sie”. Obchodzili sie z nim jak z jajkiem............................. Pewnego dnia skoczyl z dachu 10 pietrowca. Bedac wysoko ten jeden jedyny raz nie zalozyl swojej ukochanej lotni....... Drugi chlopiec poszedl na terapie dla niedoszlych samobojcow. Uczestnicy grupy tak go pobili podczas zajec, ze zlamali mu zebra i reke. Nastepnie powiedzieli, ze moze strzelic sobie w leb lub zagazowac sie. Ponad dwa miesiace nosil ramie w gipsie. Paskudne zlamanie. Dzis jest kochajacym mezem i ojcem trojki dzieci. Historie jak najbardziej prawdziwe wziete z realnego zycia. To tyle w kwestii wartosci formy i tresci........................... Zegnaj Kryziu. PS. Mozliwe jest, ze bede pisywac na listach dyskusyjnych. Jesli Cie spotkam bede starala sie unikac Twoich tematow pod warunkiem, ze nie beda one prywatna wycieczka pod moim adresem..... Umowa- rzecz bardziej swieta niz sam Bog. Klaniam sie, Mesja... -------------------------------------- znak zodiaku: skorpion upierzenie: wlosy naturalny blond oczy: niebieskie wzrost i budowa ciala: niski, filigranowa znak szczegolny: soczewki kontaktowe p. astygmatyzmowi PS2. I jeszcze slowo to Kryzi innej. Pogratulowac. Jak czujesz sie obnazajac swoja prawdziwa twarz? Osiagnelas cel. Czujesz satysfakcje? Tak pytam z czystej ciekawosci nie oczekujac odpowiedzi. Wszystkiego dobrego all i zgodnie z danym slowem bye! Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 17:31 a kto to taki ta "mesja" i dlaczego mowi takie dziwne rzeczy? zechcesz jeszcze raz napiasac i wyjasnic o co tak naprawde w tym twoim wpisie chodzi? jesli nie chcesz publicznie to moze byc na priv. bo wydaje mi sie, jak na razie, ze troche poniosla cie wyobraznia:) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:15 Gość portalu: Y napisał(a): > A czemu to tak sie nie lubicie dziewczeta? O ile moge sie niesmialo zapytac. > Po co sie klocic i opluwac skoro mozna po prostu zyc obok nie wchodzac sobie w > droge. Czyzby cos osobistego? PZDR tak. krizia bardzo osbiscie mnie nie znosi od bardzo dawna i co jakis czas pjawia sie tu na forum, by odswierzyc to uczucie i zadedykowac mi kolejny watek. wszystkim od razu robi sie przyjemniej i romantyczniej:) a krizi poprawia sie humor (jak w tytule) kiedy moze sobie troche frustracji zwaizanej ze stazzeniem wyladowac na mnie:) Odpowiedz Link Zgłoś
krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:19 Kusy, jak bys sie czul, gdybys zostal publicznie oskarzony o takie swinstwo?! To nazywa sie znieslawienie. I tego sie nie wybacza. Kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
kusy999 Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:20 Pewnie tak samo jak Ty, ale mysle ze trzeba wybaczac nawet najwiekszym wrogom. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:36 kusy999 napisał: > Pewnie tak samo jak Ty, ale mysle ze trzeba wybaczac nawet najwiekszym wrogom. to "znieslawienie" krizia juz tutaj walkowala na bardzo dlugim watku dosc dawno temu i dawala tam wyraz swojemu "oburzeniu". potem odgrazala sie, ze bedzie mnie ignorowac, co jak widac nie przeszkadza jej zakladac ciagle jakis watek pod moim adresem. dlatego sadze, ze to tylko pretekst, by sie znowu poawanturowac publicznie. ze sobie robie wieksza krzywde niz mnie, tego w zacietrzewieniu niedostrzega. a jesli chodzi o uczucia, to jakabys kusy sie czul gdybym zwrocila sie do kobiety ci najblizszej (bez zadnej prowokacji czy zachety z twojej strony) "ciekawe kiedy zaczniesz mu aportowac"? pomyslalbys, ze to mily i niewinny zart, czy byloby ci przykro, ze ktos kogo lubisz i szanujesz zwraca sie do twojej przyjaciolki? p.s. taka i jeszcze kilka innych "wyrazow sympatii i szacunku" przelkanelam bez awantur i zakladania watkow. a potem nagle pojawila sie osoba, ktora mowila tak jak kriziza i to co krizia bardzo dlugo i tylko na moj temat. dodam, ze niepochlebnie - chociaz nie pamietam zadnych inwektyw. dowodow nie mam, ze to byla krizia, ale pewnosc tak. dlatego nigdy nie robilam z tego sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Y Re: Jezu jak sie ciesze! IP: 62.233.175.* 20.05.03, 13:20 Ojojoj. No i masz baboplacek;-) taki zarcik;-) bez skojarzen;-) A czy nie uwarzacie, ze wzajemne opluwanie sie j3est troszeczke bez sensu. Ja tez jestem czlowiekiem i wiem jak boli urazona duma ale po co to tak publicznie roztrzasac? Czytalem wasze wypowiedzi i uwazam, ze obie macie czasem cos do powiedzenia. Moze wiec zamiast unosic sie honorem lepiej podac raczke, wyjasnic sobie na spokojnie gdzie powstal blad w sztuce itd. Nie traccie sil na walke ze soba skoro mozecie wniesc cos do tego forum wiecej niz tego typu wypowiedzi. Moim skromnym zdaniem tak uwazam...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: drak Re: Jezu jak sie ciesze! IP: 143.26.82.* 20.05.03, 13:22 Gość portalu: Y napisał(a): > Ojojoj. No i masz baboplacek;-) taki zarcik;-) bez skojarzen;-) A czy nie > uwarzacie, ze wzajemne opluwanie sie j3est troszeczke bez sensu. Ja tez jestem > czlowiekiem i wiem jak boli urazona duma ale po co to tak publicznie > roztrzasac? Czytalem wasze wypowiedzi i uwazam, ze obie macie czasem cos do > powiedzenia. Moze wiec zamiast unosic sie honorem lepiej podac raczke, > wyjasnic sobie na spokojnie gdzie powstal blad w sztuce itd. Nie traccie sil > na walke ze soba skoro mozecie wniesc cos do tego forum wiecej niz tego typu > wypowiedzi. Moim skromnym zdaniem tak uwazam...;-) Y ma rację. Odpowiedz Link Zgłoś
apf Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:36 Gość portalu: drak napisał(a): > Gość portalu: Y napisał(a): > > > Ojojoj. No i masz baboplacek;-) taki zarcik;-) bez skojarzen;-) A czy nie > > uwarzacie, ze wzajemne opluwanie sie j3est troszeczke bez sensu. Ja tez > jestem > > czlowiekiem i wiem jak boli urazona duma ale po co to tak publicznie > > roztrzasac? Czytalem wasze wypowiedzi i uwazam, ze obie macie czasem cos d > o > > powiedzenia. Moze wiec zamiast unosic sie honorem lepiej podac raczke, > > wyjasnic sobie na spokojnie gdzie powstal blad w sztuce itd. Nie traccie s > il > > na walke ze soba skoro mozecie wniesc cos do tego forum wiecej niz tego ty > pu > > wypowiedzi. Moim skromnym zdaniem tak uwazam...;-) > > Y ma rację. a Kartagina musi być zburzona ! Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 15:27 Kto ma oczy niech czyta. Jeśli nie widzi, to za jakiś czas dojrzy, lub doświadczy na własnej skórze. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 15:34 ja_nek napisał: > Kto ma oczy niech czyta. > Jeśli nie widzi, to za jakiś czas dojrzy, lub doświadczy na własnej skórze. powiedzial bezaluzyjnie janek, ktory "nie lubi" mieszac sie w "moje" awantury (jeszcze zadnej nie ominal:). tak tylko przechodzil i pewno myslal:"taka fajna awantura tylko przygasa cos za szybko:) caly cichy i spokojny janek:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hi hi hi to nawet jest zabawne IP: *.nagraj.pl 20.05.03, 15:32 nie przestawajcie bo zrobi sie smutno Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 15:36 Gość portalu: hi hi hi napisał(a): > nie przestawajcie bo zrobi sie smutno spozniles sie: krizia juz odwalala "najazd" i znowu sie ostentacyjnie obrazila. chyba ze ostanie posilki (janek) nadadza dramatowi nowy bieg:) Odpowiedz Link Zgłoś
krizia Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 15:44 Chwileczke...a kto zaczal najazd? Gdybys nie lazila za mna po watkach i nie komentowala moich wypowiedzi w zlosliwy sposob, nie byloby najazdu. I dobrze o tym wiesz. To Ty uwielbiasz awantury, lubisz siac zamet i podżegac. To nie ja jestem awanturnica, nie kreuj sie na ofiare. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 15:48 krizia napisała: > Chwileczke...a kto zaczal najazd? Gdybys nie lazila za mna po watkach i nie > komentowala moich wypowiedzi w zlosliwy sposob, nie byloby najazdu. I dobrze o > tym wiesz. To Ty uwielbiasz awantury, lubisz siac zamet i podżegac. > > To nie ja jestem awanturnica, nie kreuj sie na ofiare. o! juz sie odobrazila? a mialam sie "bawic sama":) a nie mowilam, ze nie mozna jej ufac. tylko dlczego tak szybko te moje przepowiednie sie sprawdzaja... mialam nadzieje, ze kilka tygodni odczeka, nim znowu ruszy do ataku, tak dla przyzwoitosci.... (chyba pojawinie janka tu zawazylo:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
krizia Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 15:53 Messyjko najmilsza, uklad, ktory zaproponowalam Ci nie odpowiada, a wiec mnie takze nie obowiazuje. Odrzucilas propozycje rozejmu i wiedz, ze takie "najazdy" beda, jesli Ty bedziesz na mnie najezdzac (uwielbiasz to, prawda?). Moje najazdy beda w odpowiedzi na Twoje zaczepki. Juz sie na to cieszysz, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
saqqara Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 15:55 nikt nie cieszy z najazdow na mesyjke bardziej niz ja:)) ps. sory mesjasz, wiesz przechodzilam obok i nie moglam sobie odpuscic... Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:10 saqqara napisała: > nikt nie cieszy z najazdow na mesyjke bardziej niz ja:)) > przynajmmniej nie klamiesz, ze zostalas sprowokwana, jak ostatnim razem. chociaz zapowiadalas, ze nie masz o czym ze mna rozmawiac:) panienki "konsekwentne" sie znalazly:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:19 messja napisała: > > przynajmmniej nie klamiesz, ze zostalas sprowokwana, jak ostatnim razem. > chociaz zapowiadalas, ze nie masz o czym ze mna rozmawiac:) > > panienki "konsekwentne" sie znalazly:)))) smutno byłoby ci bez nas; musiałabyś sama ze sobą porozmawiać :-( Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:24 kwasna_cytryna napisała: > messja napisała: > > > > > przynajmmniej nie klamiesz, ze zostalas sprowokwana, jak ostatnim razem. > > chociaz zapowiadalas, ze nie masz o czym ze mna rozmawiac:) > > > > panienki "konsekwentne" sie znalazly:)))) > > smutno byłoby ci bez nas; musiałabyś sama ze sobą porozmawiać :-( na szczescie nie musze komentowac: nie do cytryny byly te slowa. ona jak zwykle tylko sie wcina (jest jakis pretekst, czy znowu z czystej zlosliwosci?:) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:05 krizia napisała: > Messyjko najmilsza, uklad, ktory zaproponowalam Ci nie odpowiada, a wiec mnie > takze nie obowiazuje. Odrzucilas propozycje rozejmu i wiedz, ze takie "najazdy" > > beda, jesli Ty bedziesz na mnie najezdzac (uwielbiasz to, prawda?). Moje > najazdy beda w odpowiedzi na Twoje zaczepki. Juz sie na to cieszysz, prawda? brrrr, jak ktos do mnie mowi "messyjko" to od razu wiem, ze odbrze zrozbilam nie akceptujac zadnych ukladow. takim jadem to moglabys dziure w podlodze przeplaic:) a powaznie: zapowiedz, ze bede "bawic sie sama" padla juz PO tym, kiedy stwierdzilam, ze nie "czuje sie zobowiazana do przyjmowania twoich ultimatow". (latwo sprawdzic - to wciaz ten sam watek) tak wiec kriziu, wychodzi na to, ze nie tylko jestes zajadla awanturnica i prowokatorka ale i klamczucha, ktora tylko pisze to, co w danej chcwili wydaje jej korzystne i wygodne, nie zastanawiajac sie nad konsekwencjami. pytana twoje zas byly tnedencyjne i zlosliwe dlatego je zignoruje. Odpowiedz Link Zgłoś
krizia Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:19 NO oczywiscie, najlatwiej Ci odpowiedziec, ze zignorujesz moje pytania, w przeciwnym przypadku musialabys przyznac mi racje. Tak czy owak, wszyscy widza, ze to Ty na mnie najezdzasz, ja NIGDY pierwsza Cie nie zaczepiam. Moj “najazd” jest wlasnie wynikiem Twoich zaczepek, o czym z pewnoscia wiesz, jezeli posiadasz inteligencje. A uklad taki, ze Ty bedziesz na mnie jezdzic jak na lysej kobyle, a ja ani mru mru, nie odpowiada mi, za to Tobie bardzo. Takiego ukladu nie ma! Wiec licz sie z tym, ze jesli bedziesz sie mnie czepiac, ja odplace sie tym samym. Twoj wybor. Zycze przyjemnej reszty dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:35 Krizia, daj spokój, szkoda klawiatury i czasu, popieni się to aż do kolejnego razu, inaczej nie potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:44 ja_nek napisał: > Krizia, daj spokój, szkoda klawiatury i czasu, popieni się to aż do kolejnego > razu, inaczej nie potrafi. janku, nie szanuje cie, wiec nie oczekuje od ciebie rowniez szacunku. ale mowiac o KIMKOLWIEK na tym forum per "to" bez zadnego , ale to absolutnie zadnego powodu wystawiasz sobie swiadectwo nawiekszego zwiedlego fiuta i chama na tym forum. p.s. jesli spotkam cie kiedykolwiek osobiscie nie zawacham sie napluc ci w twarz, za to co przed chwila napisales. komandos przy tobie to gentelman. Odpowiedz Link Zgłoś
slodki_pierdzioszek Re: messja, zapomniałaś........... 20.05.03, 17:28 że to o mnie tak pisałaś?;-)))) a teraz jednak Janek? Jesteś niekonsekwentna, nie wymagaj od innych konsekwencji:-)))))))))))))))))) messja napisała: > > janku, nie szanuje cie, wiec nie oczekuje od ciebie rowniez szacunku. ale > mowiac o KIMKOLWIEK na tym forum per "to" bez zadnego , ale to absolutnie > zadnego powodu wystawiasz sobie swiadectwo nawiekszego zwiedlego fiuta i chama > na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: messja, zapomniałaś........... 20.05.03, 17:35 slodki_pierdzioszek napisała: > że to o mnie tak pisałaś?;-)))) a teraz jednak Janek? > Jesteś niekonsekwentna, nie wymagaj od innych konsekwencji:-)))))))))))))))))) > sio, juz mi sie znudziles, juz dawno nic ciekawego ani smiesznego nie powiedziales chodzisz tylko za mna i powtarzasz to co ja mowie:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
slodki_pierdzioszek Re: messja, nie zmieniaj tematu... 20.05.03, 19:13 kto jest największy .... ja czy Janek, zdecyduj się:-))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: messja, nie zmieniaj tematu... 20.05.03, 19:25 slodki_pierdzioszek napisała: > kto jest największy .... ja czy Janek, > zdecyduj się:-))))))) zastanawiasz sie, czy jestes wiekszym zwiedlym fiutem niz janek? to twoj problem. :) Odpowiedz Link Zgłoś
slodki_pierdzioszek Re: messja, nie zmieniaj tematu... 20.05.03, 19:30 ale mi dowaliłaś, no nie, tego nie przeżyję:-))))))))))))))))))))))))))))))))))) Chodziło ciotka o największego chama forumowego:-) a ty zaraz o fiutach, głodnemu chleb na mysli, ze ty tylko o jednym, "fiuty" i "gry w chujki" Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: messja, nie zmieniaj tematu... 20.05.03, 19:37 slodki_pierdzioszek napisała: > ale mi dowaliłaś, no nie, tego nie przeżyję:- )))))))))))))))))))))))))))))))))) > ) > Chodziło ciotka o największego chama forumowego:-) a ty zaraz o fiutach, > głodnemu chleb na mysli, ze ty tylko o jednym, "fiuty" i "gry w chujki" na jedno wychodzi ciotka. a "gra w chujki" to tylko pewne wyrazenie, ktore nie mozna odczytywac doslownie. ale wiem, ze tego nie bedziesz w stanie zrozumiec:) w kazdym razie tobie ta zabawa nie grozi. zeby z kim grac "w chujki" trzeba byc troche intelgentnym. nie masz sie o co wiec martwic:) Odpowiedz Link Zgłoś
slodki_pierdzioszek Re: messja, nie zmieniaj tematu... 20.05.03, 19:42 ale ty masz dzisiaj farta, znowu mi dowaliłaś, załamka:-))))))))))))))))))) mam jeszcze do ciebie kilka pytań, moze mi to objaśnisz jak wcześniejsze kwestie, a więc; 1. dlaczego deszcz pada z góry 2. jak to jest, że woda jest mokra? co do "gry w chujki" - wytłumacz to raz jeszcze:-))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:39 krizia napisała: > NO oczywiscie, najlatwiej Ci odpowiedziec, ze zignorujesz moje pytania, w > przeciwnym przypadku musialabys przyznac mi racje. wcale nie: prosze uwazniej czytac, nie przekrecac moich wypowiedzi i nie sugerowac, czegos co nie mialo miejsca. nie mozesz miec "racji" wywolujac awantury, ani tym bardziej zlosliwie sugerujac, ze ja sie z ich powodu ciesze. to manipulacja i dobrze zdajesz sobie z tego sprawe. Tak czy owak, wszyscy widza, > > ze to Ty na mnie najezdzasz, w ktorym miejscu? kiedy zalozylam ostatnio watek na twoj tamat?:) ja NIGDY pierwsza Cie nie zaczepiam. oczywiscie, ze zaczepiasz. nie zawsze to robisz wprost, ale zaczepiasz, obrazasz i wyglaszasz nieprawdziwe opinie na moj temat. mam przytoczyc przyklady? Moj “na > jazd” > jest wlasnie wynikiem Twoich zaczepek, zmyslasz:) wszyscy tutaj wypowiadaja mniej lub bardziej zlosliwe komantarze jednak tylko ty i apf (ze stalych bywalcow) regolarnie zwolujecie nagonki na moj temat. ale to napewno tylko przypadek:) o czym z pewnoscia wiesz, jezeli > posiadasz inteligencje. a tutaj obrazliwa insynuacja. A uklad taki, ze Ty bedziesz na mnie jezdzic jak na > lysej kobyle, a ja ani mru mru, nie odpowiada mi, za to Tobie bardzo. nigdy nie nazwlam cie lysa kobyla ani tym bardziej nie proponowalam zadnych ukladow. co wiecej uwazam, ze nie ma sensu z toba wchodzic w zadne uklady z dwoch powodow: 1)uwazam, ze jestes osoba nieszczera 2)nie wydaje mi sie, by jakikolwiek uklad mogl cie powstrzymac, od knucia i podrzegania. wiem o tym, bo twoje "akcje" zaczelu sie jeszcze na dlugo przed tym jak mialas jakikolwiek pretekst. dziekuje za uwage:) Wiec licz sie z tym, ze jesli bedziesz sie mnie czepiac, ja > odplace sie tym samym. Twoj wybor. pogrozek sie nie boje:) > > Zycze przyjemnej reszty dnia. tak, napewno szczerze:) Odpowiedz Link Zgłoś
krizia Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:50 Kobieto! Opamietaj sie! Jakie akcje? Jakie podżegania? Wszędzie widzisz podstęp, w każdym wietrzysz wroga! Otrząśnij sie! Zyjesz w swiecie swoich fantazji. Mam nadzieje, ze to kiedys dostrzeżesz. I to wszystko, co mam Ci do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:58 krizia napisała: > Kobieto! Opamietaj sie! Jakie akcje? Jakie podżegania? Wszędzie widzisz > podstęp, w każdym wietrzysz wroga! Otrząśnij sie! Zyjesz w swiecie swoich > fantazji. Mam nadzieje, ze to kiedys dostrzeżesz. I to wszystko, co mam Ci do > powiedzenia. > kobieto! przeczytaj sobie jeszcze raz swoja ostatnia wypowiedz. wlasnie mi grozilas. sprobuj chociaz troche ciagle sobie niezaprzeczac:) Odpowiedz Link Zgłoś
mysza33 Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 18:24 A najsmutniejsze, a może najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, ze Krizia nie ma i nigdy nie miała ze mna nic wspólnego. Messjo, słusznie piszesz, że nie pamietasz konkretnych inwektyw, bo ich nigdy w stosunku do nikogo nie używałam, a Tobie powiedziałam tylko kilka słów prawdy, ktorej tak bardzo nie lubisz... Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 18:37 a Tobie powiedziałam tylko kilka słów prawdy, > ktorej tak bardzo nie lubisz... troche bawi mnie kiedy ktos, kto zaklada maske po ty by komus "przy..." wyglasza referaty na temat "prawdy":) - messja Odpowiedz Link Zgłoś
kasia-s Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 19:09 Kobieto, jaką maskę, przychodzę tu od stycznia 2002 roku, choć faktycznie wpisuję się rzadko, częściej tylko czytam. (przychodzę miesiąc dłużej niz Krizia i kilka dni dłużej niz Ty, jeżeli można wierzyć wyszukiwarce) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 19:23 kasia-s napisała: > Kobieto, jaką maskę, przychodzę tu od stycznia 2002 roku, choć faktycznie > wpisuję się rzadko, częściej tylko czytam. > > (przychodzę miesiąc dłużej niz Krizia i kilka dni dłużej niz Ty, jeżeli można > wierzyć wyszukiwarce) no i i co z tego jak dlugo piszesz pod jakim nickiem? wazne, ze pod nickiem maysza33 nigdy z toba nie rozmawialam, nigdy nawet nie komentowalam, ani nie czytalam zadnej wypowiedzi. mimo to, a moze dlatego, przybralas go, ze by zupelnie "bez powodu" napisac wielo akpitowa, pelna zajadlosci i niesprawiedliwych oskarzen, rozprawke na moj temat. przypadek - rozumiem. i nie bede sie bawic w dochodzenie, bo to nic nie da. tylko, ze "prawda" wypowidana w taki sposob i takimi metodami nie moze byc traktowana zbyt powaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Jezu jak sie ciesze! 21.05.03, 00:59 messja napisała: > janku, nie szanuje cie, wiec nie oczekuje od ciebie rowniez szacunku. ale > mowiac o KIMKOLWIEK na tym forum per "to" bez zadnego , ale to absolutnie > zadnego powodu wystawiasz sobie swiadectwo nawiekszego zwiedlego fiuta i chama na tym forum. Co za oracja. Tylko braw nie ma. > jesli spotkam cie kiedykolwiek osobiscie nie zawacham sie napluc ci w twarz, za to co przed chwila napisales. komandos przy tobie to gentelman. Gratuluję twej nowej znajomości Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 21.05.03, 01:51 > > Gratuluję twej nowej znajomości blad rzeczowy: ty i krizia na jednym z watkow rozmwialiscie z nim na jego poziomie. jesli juz, jest wiec on raczej twoim znajomym. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Jezu jak sie ciesze! 21.05.03, 11:29 Ja go nie poznałem jako gentlemana, skoro ty tak.... Życzę pomyślnego związku Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Jezu jak sie ciesze! 21.05.03, 12:23 ja_nek napisa?: > Ja go nie pozna?em jako gentlemana, skoro ty tak.... > Z˙ycze˛ pomys´lnego zwia˛zku nigdy nie twierdzilam, ze poznalam go jako gentelmana. wrecz przeciwnie. jesli nie mozesz udowodnic tego, co twoim zdaniem powiedzialam, dokonujesz manipulacji, jak zwykle. p.s. skoro idea zwiazku z nim cie podnieca, proponuje bys sam to uczynil. podobno twoja orientacja sexualna nie bedzie tu stawac na przeszkodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Jezu jak sie ciesze! 21.05.03, 13:53 messja napisała: > skoro idea zwiazku z nim cie podnieca, proponuje bys sam to uczynil. > podobno twoja orientacja sexualna nie bedzie tu stawac na przeszkodzie. Sparafrazuję Cię: jesli nie mozesz udowodnic tego, dokonujesz manipulacji, jak zwykle. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: Jezu jak sie ciesze! 22.05.03, 16:54 Krizia. -Nie miałaś dobrych intencji zakładając ten wątek. Wcale nie chwalisz Boga za messje, i wcale nie życzysz jej dobrze. Wiec nie podcieraj sobie tyłka Panem Bogiem, dobrze? Odpowiedz Link Zgłoś
maarbela pewnie, że tak 22.05.03, 17:06 krizia i apf - to największe pokrętasy na forum. wcale nie chce bronić messji, ale prawda jest taka, ze są siebie warci, bo uwielbiają prowokowac tego typui niezdrowe sytuacje. Jak krizia albo apf wchodzą na forum, to robią wokół sibie szum niesamowity i zachowują się jakby ktoś im nadał szczególne prawa ( bo to stali bywalcy) g...o prawda! przecież wystarczy tyl;ko trochę pomyśleć i troszeczkę przeanalizować wzystkie wypowiedzi, kto tu tak naprawdę chce pokazac jak to sobie swietnie daje radę ? Zresztą widać, jak wkurza ich sam fakt, ze messja nie daje za wygraną. Apf- jeszcze ma poczucie humoru, a krizia muli kichę Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: pewnie, że tak 22.05.03, 17:18 Widzisz, to jest tak, ze jak czlowiek ma komplexy na jakims tle to musi wciaz udowadniac jaki to jest dobry, nadrabia i nadrabia. A Ci co maja cos w glowie to nie muszą, oni i tak błyszczą.... Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: pewnie, że tak 22.05.03, 23:30 cal-ineczka napisała: > Widzisz, to jest tak, ze jak czlowiek ma komplexy na jakims tle to musi wciaz > udowadniac jaki to jest dobry, nadrabia i nadrabia. > A Ci co maja cos w glowie to nie muszą, oni i tak błyszczą.... Calineczko, to stwierdzenie działa w obie strony ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: pewnie, że tak 22.05.03, 23:38 Myślę, że nie. Być może Ci ambitni i tacy wielcy chca komus pokazac ze "to ja jestem tu górą" i ja będę rządził ale np mlodzi ludzie - przeciez to ich sie zatrudnia najchętniej - Ci mlodzi naiwni zrobia wszystko...pojda do pracy za kazda sume, beda harowac od rana do nocy .... oni muszą nadrabiać i to się wykorzystuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: pewnie, że tak 22.05.03, 23:57 Calineczko, ale nie o tym była mowa, jeśli się nie mylę. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: pewnie, że tak 23.05.03, 00:03 Ale messja nie powtarza ciągle "Jezu" kłócąc się z krizią. (bynajmniej nie tu) Odpowiedz Link Zgłoś
jayne Re: ściąga z Platona 23.05.03, 08:59 w/g Platona sprawiedliwie postępuje ten, kto w odpowiedniej harmonii utrzymuje trzy składniki osobowości: - mądrość, dawaną przez rozum - odwagę, płynącą ze sfery, gdzie rodzą się ludzkie pasje - opanowanie, które sprawuje władzę nad pożądaniami Miłe Panie:)) dwa składniki (mądrość i odwagę) niewątpliwie posiadacie (może nawet w nadmiarze?), ostał się tylko ten trzeci... Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: ściąga z Wyspańskiego..... 23.05.03, 09:43 "Miałeś, chamie, złoty róg,/ miałeś, chamie, czapkę z piór:/ czapki wicher niesie,/ róg huka po lesie,/ ostał ci się ino sznur,/ ostał ci się ino sznur" - skoro nie ma możliwości wyjścia z transu ewentualnie z Żeromskiego: "Ha no, zołmierz idzie, idzie, aże przyszedł do wielkiego miasta, do Krakowa. Wlazł na rynek i słyszy, jako ludzie gadają, że w tym mieście zbudował król spaniały zamek, ale w tym zamku nik mieszkać nie może, bo kto tam nocować przyńdzie, to mu zgra cosi łeb urwie. Król ogłosił, że jakby taki się znalazł, co by tych diabłów wypędził, toby mu dał swoją córkę za żonę. Zołmierz powiedział, że ón się podejmie to zrobić. A i poszedł. Siadł se, obstawił się dokoła święconą kredą, wzion te skrzypeczki i nic nie pyta, ino gra. Hale, o straszna godzino! O północku drzwi się otwarły i do tego zołmierza pakuje się dwonastu diabłów. Zołmierz nic nie pyta, ino grá, a diabły proszą go tańczyć. Ón gada: "Nie mam ta ochoty, hale jeśli chceta koniecznie, to pójdę, ale mi, psiekrwie, musicie pierwej przynieść wór pieniędzy". Lucyper wyprawił kilku diabłów - i przynieśli wór. Hale zołmierz gada: "Za taki mały woreczek nie opłaci mi się z wami tyńcować! Przynieśta jeszcze jeden". A jak widział, że już ma dosyć pieniędzy, jakże nie zawrzaśnie: "Chinajta, psiekrwie, do śnapsaka!" Tak wszystkie diabły bach do torby! Zołmierz wtedy związał torbę śnurem, buchnął w nią pierzcią, i wszystkie diabły rozlały się w maź, że ino łby zostały, a jednego takiego łba czterech chłopów nie mogło potem udźwignąć..." Odpowiedz Link Zgłoś
jayne Re: ściąga z Tischnera 23.05.03, 10:48 Cłek zyje sobie samemu na sprzyczność. Niby Grecy nazywali to "dialektykom". Tyz piknie. "Dialektyke" mozes uwidzieć gołym okiem, kie Jasiek, Władek i Józek som jest przynapici. Kie sie jasiek przynapije, to go gorzałka ciągnie w dół. Kie sie Władek przynapije, to go gorzałka ciągnie na bok. Kie sie najdom syćka pijani, to sie poobłapiajom i trzymajom sie wroz. Tak se idom. I choć kozdy z osobna ni moze się na nogach utrzymać, to razem się trzymajom. Idom śpiewajęcysobie samym na sprzycność. I to się nazywo "pojednanie w sprzycności". i jeszcze: Patrzym i widzym: to, co jest, jest i nimo prawa nie być. No pewnie. Jak jest, to jest. Jak baba jest, to nie mozes godać, ze baby nima. Ale, co jesce? Jesce i to trza pedzieć, ze jak cego nima, to znacy ze nima. Jak chłopa ni ma, to nima i ślus. Ale mozes mieć zwidy i omamy. głupi ci powie: one przecie som. Jakby były, to by nie były omamami. Z tego, ze sie babie zwiduje chłop a chłopu baba, nie dedukuj, ze baba jest i chłop jest. Niebytu nima. Jest byt. No hej. "Spało mi sie siumnie, cosi przisło ku mnie, w cornym kapelusie, pytało gębusie". Sen na śnisku to jest cyste zwidowanie. Pomyslołeś? Widzis, ze jest tak, jakoś pomyśloł. Teroz wies: rozum świata i twój rozum - to jedno. Rozejrzyj sie w tym, co mos w rozumie, a bees wiedzioł, co jest we świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: ściąga ze stoików .. 23.05.03, 10:54 Koncepcja stoików jest taka, że zło występuje razem z dobrem. Bez zła dobro nie miałoby poniekąd sensu. A więc zło jest potrzebne. Bez zła nie byłoby świata wartości. Zło jest, paradoksalnie, niezbędne dobru. Ponadto stoicy twierdzą, że to, co nazywamy złem, jest nim tylko z naszego, zawsze ograniczonego punktu widzenia. W stosunku do Całości - całości świata - jest ono zawsze dobre. Całością rządzi harmonia i boskie prawo. Człowiek jest w stanie przezwyciężyć zło o tyle, o ile potrafi wyjść poza swój ograniczony punkt widzenia. Kiedy napotyka zło, powinien być zdolny do przyjęcia boskiego punktu widzenia, zgodnie z którym zło jest elementem "niezbędnym". Czy był to sposób zachęcania ludzi do całkowitego i biernego podporządkowania się wszelkim wydarzeniom? Niekoniecznie. Etyka stoicka jest jednak etyką czynu. Jest nawet etyką heroiczną. Przez decyzje i działania osobiste człowiek sprzeciwia się niekiedy boskim planom. To, że świat jest boski, nie zwalnia nas od wysiłku moralnego. To właśnie sprawia, że doktryna ta jest wielka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cal-ineczka Re: ściąga ze stoików .. IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 23.05.03, 16:03 kwasna_cytryna napisała: >Człowiek jest w> stanie przezwyciężyć zło o tyle, o ile potrafi wyjść poza >swój ograniczony > punkt widzenia. Tak, dokładnie, ale często nie potrafi bo zło tak mu przysłania oczy na świat i umysł, (zaciera jego włąsne sumienie)że nie potrafi sam wyjść ze zła. >Kiedy napotyka zło, powinien być zdolny do przyjęcia boskiego > punktu >widzenia, zgodnie z którym zło jest elementem "niezbędnym". Rzecz w tym, że nie jest w stanie przyjąć Bożej pomocy bo za bardzo sie w to wplątał. Musiałby wybaczyć sobie i wszystkim, wyrzec sie zła raz na zawsze i a tego nie potrafi zrobić bez łaski Bożej. Tak więc doktryna ta nie moze byc wielka skoro wg niej zlo jest elementem niezbednym,-wowczas nie logiczne byloby owe "wychodzenie poza wlasny punkt widzenia" Czy po wyjsciu tez bedzie zlo? Odpowiedz Link Zgłoś
jayne Re: ściąga ze stoików .. 23.05.03, 16:34 Cyceron: Rzecz będąca przedmiotem występku może w jednym przypadku wydawać się większa, a w drugim mniejsza, wszakże sam czyn występny (...) jest zawsze jednaki. Czy sternik przewróci statek załadowany złotem, czy statek pełen słomy, jakaś różnica zachodzi tylko co do wartości ładunku, lecz co się tyczy umiejętności sterowania, nie ma żadnej zgoła różnicy. i jeszcze: Za śmieszna zostanie uznana również osoba która, zmuszona do uswiadomienia sobie niezgodności, sprawia wrażenie swoim zachowaniem, że chce uniknąć wyboru lub porozumienia sie drogą kompromisów. - Sokrates Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: ściąga z Sokratesa .. 23.05.03, 16:38 Poglądy etyczne Sokratesa dadzą się sformułować w trzech głównych tezach. Pierwsza mówiła, że cnota jest dobrem bezwzględnym. Cnota była standardowym pojęciem Greków, ale rozumiana była ogólnikowo, jako tężyzna życiowa, dzielność, sprawność w spełnianiu zawodowych czynności. Nazywając te zalety "cnotą", dał temu wyrazowi bardziej specjalne, a właściwie zupełnie nowe znaczenie. Wytworzył nowe pojęcie cnoty przez to, że spośród zalet człowieka wyodrębnił specjalnie zalety moralne. Druga głosiła, iż cnota wiąże się z pożytkiem i szczęściem. Ludzie dlatego często błądzą i działają wbrew własnemu pożytkowi, że nie wiedzą, co jest dobre. Podobnie rozumiał również stosunek dobra do szczęścia: szczęście związane jest z cnotą, bo z cnoty wynika. Szczęśliwy jest bowiem ten, kto posiada największe dobra, a największym dobrem jest cnota. Trzecia - cnota jest wiedzą. A zatem wszelkie zło pochodzi z nieświadomości: nikt umyślnie i z świadomością zła nie czyni. I nie może być inaczej: skoro dobro jest pożyteczne i gwarantuje szczęście, nie ma powodu, aby ktoś, kto je zna, nie czynił go. Wiedza jest tedy warunkiem dostatecznym cnoty, a mówiąc językiem jaskrawym, jakiego Sokrates używał: jest tym samym, co cnota. "Jest to jedno i to samo wiedzieć, co jest sprawiedliwe, i być sprawiedliwym". a jeszcze: MIT SYZYFA Króla gaduły i spryciarza, który nieraz przechytrzył bogów, za co w końcu został skazany na ciągłe wtaczanie głazu pod górę - jak wiadomo, gdy był już u szczytu spadał w dół, i znów, i znów ... Oto obraz uciążliwej, bezowocnej pracy, wysiłku ogromnego i bezskutecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
jayne Re: ściąga z Arystotelesa 23.05.03, 16:55 " Wszelka sztuka i wszelkie badanie, a podobnie tez wszelkie działanie, jak i postanowienie, zdaja się zdążać do jakiegoś dobra (s.3) Jeśli tedy działanie ma jakiś cel, którego pragniemy dla niego samego i ze względu na który pragniemy też innych rzeczy (...) to oczywista, że taki cel jest chyba dobrem samym przez się i dobrem najwyższym. Czyż więc poznanie tego celu nie jest rzeczą wielkiej wagi także i dla życia (...) Jeśli nawet to samo jest najwyższym dobrem i dla jednostki, i dla państwa, to jednak dobro państwa zdaje się czymś większym i doskonalszym. (s. 6-7) Jakie jest najwyższe ze wszystkich dóbr, które można osiagnąć za pomoca działania? Co do nazwy tego dobra panuje u większości ludzi niemalże powszechna zgoda; zarówno bowiem niewykształcony ogół, jak i ludzie o wyższej kulturze upatrują je w szczęściu (...)" s. 7-8 Etyka nikomachejska Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: ściąga z ... 23.05.03, 21:48 Tischnera, Kiergaarda i ...Yumiko Matsuzaki Oceniać człowieka po tym, kim chce być, oznacza chęć patrzenia na Drugiego wedle jego intencji. Ale z drugiej strony, między słowami: "kim jest" a "kim chce być" zachodzi różnica. Istnieje ona w jednym człowieku. Równocześnie - w jego wnętrzu - pomiędzy "kim chce być" a "kim jest" znajduje się przestrzeń, w której rozgrywa się dramat. Owa różnica jest sferą, w której rodzi się dramat nadziei wobec samego siebie, a zarazem powstają poważne problemy. Człowiekowi zazwyczaj łatwiej wyobrażać sobie, kim chce być, niż uświadomić sobie, kim jest. A świadomość "kim się jest" to samowiedza, trzeźwa świadomość w stosunku do samego siebie. "Im więcej świadomości, tym więcej osobowości" - pisał Kierkegaard (Choroba na śmierć). Ten, kto nie posiada samoświadomości, nie ma osobowości. Wtedy za wszelką cenę chce sobie ten brak rekompensować. Ze swoimi nieuświadomionymi kompleksami stara się uzupełnić lukę, na przykład zbliżając się do ludzi już uznanych i żerując na ich sławie. Chorobliwa ambicja, pragnienie bycia kimś, kim się nie jest, to rozdarcie istniejące w człowieku. W tej sytuacji człowiek najczęściej nie wie, albo nie chce wiedzieć, kim naprawdę jest, a w skrajnej sytuacji nie chce być sobą. Kierkegaard nazywa to rozdarcie rozpaczą. Jest to "choroba na śmierć". Ta choroba czai się w obszarze różnicy zachodzącej pomiędzy "kim naprawdę się jest" a "kim koniecznie chce się być". Dla tego człowieka to może być wyrazem rozpaczy, podczas gdy dla innych jest to wyraz głupoty. Pisze dalej Kierkegaard: "Nie można nigdy się powstrzymać od uśmiechu, widząc takiego zrozpaczonego, gdyż mówiąc zwyczajnie, chociaż jest on w rozpaczy, jest zupełnie niewinny. Najczęściej taki zrozpaczony jest potwornie śmieszny". Ale ksiądz Tischner się nie śmiał, mimo że to było "potwornie śmieszne". Ksiądz był wobec takiego człowieka śmiertelnie poważny. Bo wiedział, że sprawa dotyczy etyki. Odpowiedz Link Zgłoś
jayne Re: ściąga z TAO 23.05.03, 23:06 Jak daleko możesz biec, Skoro nie wiesz, Ktoś Ty Jest? Jak osiągnąć możesz coś, Jeśli nie wiesz, Czy Masz Dość? A jak nie wiesz, Co uczynić, Kiedy wybór cię nie minie, Wtedy wszystko, co uzyskasz, Wrzucić możesz do ogniska. Da najlepszy wynik to, Jeśli poznasz Kto, Czy, Co. W państwie Ch'u pewien włamywacz został żołnierzem w armii generała Tzu - fa, znanego z niezwykłej umiejetności wykorzystywania zdolności swych podkomendnych. Niedługo potem Ch'u zostało zaatakowane przez armię państwa Ch'i. Wojsko Tzu - fa starało się odeprzeć atak, ale musiało się trzykrotnie wycofywać. Stratedzy Ch'u nie mieli już żadnych koncepcji obrony, a siły wroga stale rosły. Wówczas włamywacz wystąpił z własną propozycją obrony Ch'u. Generał wyraził zgodę. Tej nocy włamywacz wśliznął się do obozu Ch'i, wszedł do namiotu generała i zabrał zasłonę z jego łóżka. Tzu - fa odesłał tę zasłonę następnego ranka przez specjalnego wysłannika, wraz z informacją, że została znaleziona przez ludzi zbierających drewno na opał. Następnego wieczora włamywacz zabrał poduszkę generała wojsk Ch'i, która została znów odesłana rano z identyczną wiadomością. Trzeciej nocy włamywacz zabrał generałowi jego turkusową spinkę do włosów. Zwrócono ją również na drugi dzień rano. Tego dnia generał wojsk Ch'i zwołał swoich oficerów i ostrzegł ich: "Jeszcze jedna noc, a ukradną moją głowę!". Oddziały Ch'i otrzymały rozkaz zwinięcia obozu i powrotu do domu. Nie ma więc nic takiego jak umiejętność, która byłaby zbyt bezużyteczna, zbyt nikczemna czy zbyt mała. Wszystko zależy od tego, co z nią uczynisz. Jak powiedział Lao - tse, zło może być surowcem dla dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: ściąga z filozofii 23.05.03, 23:59 W czarno-białym świecie istnieją tylko dwa bieguny, ekstrema i założenia. Czarno-biały świat kusi słodziutką łatwością i bezwysiłkową logiką. Przyglądając się mu można po chwili nieuwagi znaleźć się w odmętach bezkrytycznej aprobaty dla jednego ekstremum i bezwzględnego potępienia dla drugiego. Z punktu widzenia psychologii mentalność niedoboru to postrzeganie zasobów fizycznych, psychicznych, mentalnych, emocjonalnych i duchowych tak, jak gdyby istniały w ograniczonym zakresie, jak gdyby można je zmierzyć i stwierdzić, że jest ich tylko okreslona ilosć, i po jej wyczerpaniu nigdy więcej nie będzie. Mentalność niedoboru wywodzi swoją motywację ze strachu – przekonania, że czegoś zabraknie, że będziemy cierpieć głód, niedostatek i upokorzenia. Na drugim ekstremum znajduje się mentalność i filozofia obfitości, które mają swoją motywację w poczuciu ufności w nieskończoność zasobności wszechświata (siły wyższej), zaufaniu we własne siły, kreatywność i przedsiębiorczość. Dla osoby postrzegającej świat przez pryzmat obfitości zawsze jest wszystkiego wystarczająco lub aż nadto. Odpowiedz Link Zgłoś
jayne Re: ściąga z M. de Montaigne 24.05.03, 01:47 Ze stu członów i obliczów, jakie ma każda rzecz, biorę jedno, aby ją jeno oblizać po wierzchu, to skubnąć, to znowu czasem ugryźć aż do kości. Nakłuwam jakoby substancję, wprawdzie nie najszerzej, ale najgłębiej, jak zdołam, i najbardziej lubię chwycić rzecz w jakims nieużywanym swietle. Pusciłbym się może na to, aby wyczerpać do dna jakąś materię, gdybym mniej znał samego siebie i gdybym miał złudzenia co do własnej mocy. Rzucając tu jedno słówko, tu drugie, jakoby małe próbki wycięte z całej sztuki, ot tak, rozprószone, bez zamiaru i zapowiedzi, nie jestem zobowiązany skleić z nich coś do rzeczy ani upierać się przy swoim przedmiocie. Wolno mi odmieniać go, kiedy mi się spodoba, poddawać się wszelakim zwątpieniom i niepewności i zachować ze wszystkich najwłaściwszą mi formę, to znaczy niewiedzę. Wszelki ruch coś nam odsłania z nas samych. (...) Być może, że poza nami rzeczy mają swoja wagę, wymiary i własności; ale wewnatrz, w nas, dusza nasza przykrawa je, jak się jej podoba. Śmierc straszna jest Cyceronowi, Katonowi upragniona, obojętna dla Sokratesa. Zdrowie, świadomość, wiedza, władza, bogactwo, piękność i ich przeciwieństwa zrzucaja szaty przy wejściu i otrzymuja od duszy naszej nowe odzienie tej barwy, jak jej się podoba: ciemnej, jasnej, żywej, posepnej, jaskrawej, łagodnej, głębokiej, powierzchownej, jak się której duszy przygodzi; nie zesztrychowały bowiem do wspólnej miary swych stylów, reguł i foprm; każda jest królową w swoim państwie. Dlatego nie próbujmy tłumaczyć się właściwościami rzeczy poza nami; bo my sami za nie jesteśmy odpowiedzialni. Nasza dola i niedola zależy od nas. przed siebie tedy zanieśmy nasze życzenia i ofiary, a nie przed fortunę: ona nie ma żadnej mocy nad naszą naturą; przeciwnie, natura nasza pociaga ją i kształtuje na własną modłę. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: ściąga z Tatarkiewicza 24.05.03, 10:11 Władysław Tatarkiewicz w swej książce "O szczęściu" pisał, że na satysfakcjonujące współczesnego filozofa pojęcie szczęścia składają się bodajże wszystkie istotne czynniki, które w dziejach filozofii uwzględniały rozmaite jego ujęcia, a więc te, które upatrywały je w posiadaniu różnie rozumianych najwyższych dóbr, w powodzeniu, czy w pomyślnym losie, w wielkiej radości czy intensywnej przyjemności, w pozytywnym bilansie tego, co posiadamy i co pragnęliśmy osiągnąć – jeżeli tylko w konsekwencji decydują one o naszym względnie stałym zadowoleniu z całokształtu życia. Nie trudno jednak spostrzec, że proponowane przez niego pojęcie szczęścia nie jest tak proste jak tamte, które używali dawniejsi filozofowie, sprowadzając je do jakiegoś jednego sprawczego czynnika. Sens pojęcia szczęścia jako zadowolenia z całokształtu życia odwołuje się do jakościowo różnych jego czynników, mających zarówno status przedmiotowy jak i podmiotowy, obiektywny jak i subiektywny. Ta właśnie przedmiotowo-podmiotowa charakterystyka szczęścia przesądza o jego pojęciu hybrydowym, gdyż orzeka ono coś o przedmiotowych właściwościach życia i jednocześnie wyraża określony stan subiektywny tego, kto takie przedmiotowe właściwości posiada i do nich się uczuciowo odnosi. Wszystko to sprawia, że sens proponowanego pojęcia szczęścia jawi się jako konsekwencja swoistej koniunkcji, w której jeden z członów orzeka coś przedmiotowego o naszym życiu, natomiast inny z członów o tym, jak subiektywnie to, co w nim przedmiotowe, jest przez nas przeżywane. Ten sam charakter hybrydowy ma także proponowana przez W. Tatarkiewicza definicja szczęścia. Raz jest nim po prostu zadowolenie z życia, drugim razem – samo życie, z którego jest się zadowolonym. W obydwu przypadkach szczęścia nie pojmuje się jako dobra, czy inaczej mówiąc – wartości autonomicznej. Jest to zawsze dobro lub wartość czegoś – zadowolenia lub życia, które w istocie rzeczy są tylko nosicielem szczęścia, ale ani zadowolenie, ani też życie pojęte jako same w sobie, z nim się nie utożsamiają. Dzieje się tak dlatego, ponieważ nosicielem czegoś można być tylko wtedy, jeżeli się założy istnienie samodzielne (autonomiczne) tego, co jest przez nas noszone, w tym przypadku noszone ma być szczęście. Jednakże w ujęciu W. Tatarkiewicza taka kategoria jak szczęście nie ma charakteru autonomicznego, czemu dał bezpośredni wyraz pisząc, że „Pojęcie szczęścia ma... naturę podwójną: subiektywno-obiektywną”. To lakoniczne stwierdzenie bynajmniej nie objaśnia nam samego sposobu istnienia kategorii szczęścia, a jedynie umożliwia włączanie do charakterystyki jej treści tego wszystkiego, co pod względem obiektywnym i subiektywnym uznaje się za niezbędne warunki szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś