Dodaj do ulubionych

Jezu jak sie ciesze!

20.05.03, 12:39
Zalozylam dwa watki i Messja w koncu moze sie na mnie powyzywac i polatac
troche na swojej miotle:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))


Obserwuj wątek
    • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 12:49
      krizia napisała:

      > Zalozylam dwa watki i Messja w koncu moze sie na mnie powyzywac i polatac
      > troche na swojej miotle:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      >
      >

      a krizi ciagle sie to "zdarza" zakladanie watku dla mnie i o mnie...
      widac objawem strzenia jest tez skleroza (krzi pomylilo sie kto tu miotla
      pracuje)
      • messja rada "czarownicy":) 20.05.03, 12:58
        obawiam sie, ze to wynik dlugotrwalego siedzenia przed lustrem i wklepywania
        kremow. zaczynasz sie martwic o swoj wyglad i szukac winy w innych.
        wyrzuc kosmetki, wyjdz do ludzi i zacznij sie troche usmiechac.
        i tobie z soba bedzie przyjemniej i mnie (be nie beda musiala czytac, jak po
        raz kolejny zwolujesz Romantice do atakow na mnie:)))

        troche wiecej luzu i mniej arogancji:)
        • krizia Re: rada 'czarownicy':) 20.05.03, 13:01
          Jak zwykle masz swieta racje! Ze tez sama na to nie wpadlam!

          Dziekuje :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          • slodki_pierdzioszek Re: rada 'czarownicy':) 20.05.03, 17:02
            Kriziu, nie wysilaj sie na nic, bo messja i tak niczego nie zrozumie. Daremny
            trud, płonne nadzieje:-)))
      • krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 12:59
        Ja tez Cie lubie, najlepsza przyjaciolko :))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • kusy999 Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:04
          Ja tez was lubie :)
          • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:08
            kusy999 napisał:

            > Ja tez was lubie :)

            eeeeetam: ja ciebie naprawde lubie. a krizia jest zazdrosna i pewnych rzeczy
            nie moze mi wybaczyc.
            ale przyzwyczilam sie, ze ciesz sie takim jednostronnym zainteresowaniem:)
            buziaki:)
          • krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:08
            Swietnie! Oczywiscie ja jestem na drugim miejscu, ale juz sie przyzwyczilam:)
            Messja musi byc na pierwszym :))))))
        • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:05
          krizia napisała:

          > Ja tez Cie lubie, najlepsza przyjaciolko :))))))))))))))))))))))))))))))))))

          przeciez gdyby bylo inaczej nie zakladalabys dla mnie co jakis czas watkow.
          szkoda, ze nie znasz bardziej kostruktywnych sposob na wyladowanie frustracji:)
          ale to juz twoj problem.


          messja
          • krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:06
            Cmok :)))))))))))))))))))))))))))))))))
            • kusy999 Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:09
              Dla mnie ten cmok, to dziekuje i odwzajemniam.
    • Gość: Y Re: Jezu jak sie ciesze! IP: 62.233.175.* 20.05.03, 13:09
      A czemu to tak sie nie lubicie dziewczeta? O ile moge sie niesmialo zapytac.
      Po co sie klocic i opluwac skoro mozna po prostu zyc obok nie wchodzac sobie w
      droge. Czyzby cos osobistego? PZDR
      • krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:13
        O tak, Messja ma we mnie wyimaginowane wroga. Jakis czas temu publicznie tu na
        forum oskarzyla mnie, ze ja wypisuje na nia inwektywy pod innym nickiem! A
        kiedys ja lubilam.
        • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:21
          krizia napisała:

          > O tak, Messja ma we mnie wyimaginowane wroga. Jakis czas temu publicznie tu
          na
          > forum oskarzyla mnie, ze ja wypisuje na nia inwektywy pod innym nickiem! A
          > kiedys ja lubilam.

          tak, tak, co jakis czas wlasnie pokazuje mi jak bardzo mnie lubi. tylko, ze to
          zaczelo sie jednal troche wczesniej niz "publiczne oskarzenia".

          a swoja droga, te oskarzenia sa o tyle absurdalne, ze krizia bez krepacji pod
          swoim wlasnym nickiem wypisuje obrazliwe sformulowania i zaklada watki na moj
          temat:)

          napewno by tylko przekonac, ze jest "wyimaginowanym wrogiem":)))))
          • krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:26
            Kobieto, nie lubie Cie odkad zrobilas mi to swinstwo. To bylo podle. Poza
            kilkoma wypowiedziami, staram sie Ciebie ignorowac. I prosilam Cie o to samo.
            Niestety bez rezultatu. Ja przestane komentowac Ciebie, a Ty mnie, zgoda?
            • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:41
              krizia napisała:

              > Kobieto, nie lubie Cie odkad zrobilas mi to swinstwo. To bylo podle. Poza
              > kilkoma wypowiedziami, staram sie Ciebie ignorowac. I prosilam Cie o to samo.
              > Niestety bez rezultatu. Ja przestane komentowac Ciebie, a Ty mnie, zgoda?

              a przed chwila mowials, ze mnie lubisz i ze, jestes moja przyjaciolka. no i jak
              ci tu zaufac?:)

              p.s.
              a co do "swinstw" wypiywanych na forum to historia zaczela sie dawno temu i nie
              ode mnie.
              • krizia tak czy nie? 20.05.03, 13:46
                Zgadzasz sie na ten uklad czy nie? Ja nie powiem slowka na Twoj temat, a Ty na
                moj. Odpowiedz jest prosta: tak czy nie?
                • messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 13:55
                  krizia napisała:

                  > Zgadzasz sie na ten uklad czy nie? Ja nie powiem slowka na Twoj temat, a Ty
                  na
                  > moj. Odpowiedz jest prosta: tak czy nie?

                  jestem przekonana, ze mi nie uwierzysz, ale naprawde nie czuje sie zobowiazana
                  do przyjmowania zadnego twojego ultimatum. szczulas i pisalas zlosliwosci na
                  moj temat jeszcze na dlugo przed pojawieniem sie tajmniczej "myszy"...
                  tak, ze nie ma obaw, ze twoje regularne akcje to jedynie wynik "falszywego
                  oskrzenia" z przed roku:)

                  mozesz robic co chcesz i szczuc na ile chcesz: sam widzialas, ze nikogo tutaj
                  oprocz ciebie (moze jeszcze apf) to nie bawi:)
                  have a nice life:)
                  • krizia Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:03

                    OK, baw sie dalej. Sama.

                    • messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:06
                      krizia napisała:

                      >
                      > OK, baw sie dalej. Sama.
                      >

                      do nastepnego watku pt:"ku pamieci".
                      hisoria lubi sie powtarzac, krizia tez:)
                    • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:11
                      krizia napisała:

                      >
                      > OK, baw sie dalej. Sama.
                      >

                      Tu się z Tobą zgodzę, bo to jest najskuteczniejsza metoda :-)

                      P.S. Dostanie mi się, czy nie ?? - oto jest pytanie :-)
                      • messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:13
                        kwasna_cytryna napisała:

                        > krizia napisała:
                        >
                        > >
                        > > OK, baw sie dalej. Sama.
                        > >
                        >
                        > Tu się z Tobą zgodzę, bo to jest najskuteczniejsza metoda :-)

                        zakadanie watkow na moj temat i szczucie? zgodze sie, ze moze ci sie to
                        podobac:)
                        • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:17
                          A ja tak napisałam ??? Gdzie ????
                          • messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:18
                            kwasna_cytryna napisała:

                            > A ja tak napisałam ??? Gdzie ????

                            a ja tak napisalam, ze ty tak napisalas? gdzie?
                            • Gość: Y :-))))))))))))) IP: 62.233.175.* 20.05.03, 14:19
                        • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:22
                          messja napisała:

                          > kwasna_cytryna napisała:
                          >
                          > > krizia napisała:
                          > >
                          > > >
                          > > > OK, baw sie dalej. Sama.
                          > > >
                          > >
                          > > Tu się z Tobą zgodzę, bo to jest najskuteczniejsza metoda :-)
                          >
                          > zakadanie watkow na moj temat i szczucie? zgodze sie, ze moze ci sie to
                          > podobac:)
                          >
                          >
                          TU !!!! :P
                          • messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 14:27
                            kwasna_cytryna napisała:

                            > messja napisała:
                            >
                            > > kwasna_cytryna napisała:
                            > >
                            > > > krizia napisała:
                            > > >
                            > > > >
                            > > > > OK, baw sie dalej. Sama.
                            > > > >
                            > > >
                            > > > Tu się z Tobą zgodzę, bo to jest najskuteczniejsza metoda :-)
                            > >
                            > > zakadanie watkow na moj temat i szczucie? zgodze sie, ze moze ci sie to
                            > > podobac:)
                            > >
                            > >
                            > TU !!!! :P
                            >

                            tu zadalam pytanie (wskazuje na to znak zapytania np.), na ktore ty jeszcze nie
                            odpowiedzialas:)
                            • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 16:16
                              messja napisała:

                              > tu zadalam pytanie (wskazuje na to znak zapytania np.), na ktore ty jeszcze
                              nie
                              >
                              > odpowiedzialas:)
                              >
                              A miałam odpowiedzieć ? Przecież nie do Ciebie pisałam ...
                              • messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 16:22
                                kwasna_cytryna napisała:

                                > messja napisała:
                                >
                                > > tu zadalam pytanie (wskazuje na to znak zapytania np.), na ktore ty jeszcz
                                > e
                                > nie
                                > >
                                > > odpowiedzialas:)
                                > >
                                > A miałam odpowiedzieć ?

                                moglas, ale ni musials. odpowiedzi w tych "okolicznosciach przyrody" nie trudno
                                sie domyslec.

                                Przecież nie do Ciebie pisałam ...
                                >
                                a krizia tez nie pisala do ciebie, co nie przyszkadzala ci sie wtracic (znowu!)
                                do rozmowy ze mna.

                                skoro, sprawa tego, kto, co i do kogo napisal zostala wreszcie wyjasniona, nie
                                wiedze powodu, zeby sie z toba klocic?
                                masz inne zdanie?:)
                                • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 16:33
                                  messja napisała:

                                  > skoro, sprawa tego, kto, co i do kogo napisal zostala wreszcie wyjasniona,
                                  nie
                                  > wiedze powodu, zeby sie z toba klocic?
                                  > masz inne zdanie?:)
                                  >

                                  Oczywiście, że inne. Jak zazwyczaj zreszta :-)
                                  Jeśli nikt nie ma prawa wtrącać się do cudzej rozmowy, to raczej powinno być
                                  tak, że każdy zakłada swój wątek i sam ze sobą rozmawia - może nawet pod
                                  różnymi nickami. Przynajmniej będzie gwarancja, że nikt nikomu do niczego
                                  wtrącać się nie będzie. Zreszta rozmowy z samym sobą należą do najbardziej
                                  inteligentnych; spotykają się w nich osoby na tym samym poziomie intelektualnym
                                  i mające to samo zdanie... No, chyba, że mają rozdwojenie jaźni - wtedy może
                                  być drobny kłopot:-(
                                  • messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 16:55
                                    >
                                    > Jeśli nikt nie ma prawa wtrącać się do cudzej rozmowy,

                                    1)tego nie napisalam, jesli jest inaczej to podaj przyklad.
                                    2) pokazalam tylko bezasadnosc argumentu, ze nie musisz odpowiadac na moje
                                    pytanie skierowane do ciebie, skoro nie mowilas do mnie.
                                    skoro sie wtracasz do nieswojej dyskusji czy klotni, argument wylacznosci
                                    rozmowy jest bezsensu.
                                    3) zauwazylam, ze wtracasz sie regolarnie do rozmow, ktore prowadze i czesto
                                    (tak jak wlasnie teraz) twoje uwagi sa bezsensu, badz nie bardzo mozesz
                                    rozwinac o co naprawde ci chodzi.
                                    kierujesz sie czysta zlosliwoscia, a to poprostu podle.
                                    • slodki_pierdzioszek Re: tak czy nie? 20.05.03, 17:11
                                      kwaśna cytrynko, messja się zacięła i wszystkim wciąż pisze to samo, poczytaj
                                      naszą rozmowę w Tajemnicy Janka:-)



                                      messja napisała:

                                      > >
                                      > > Jeśli nikt nie ma prawa wtrącać się do cudzej rozmowy,
                                      >
                                      > 1)tego nie napisalam, jesli jest inaczej to podaj przyklad.
                                      > 2) pokazalam tylko bezasadnosc argumentu, ze nie musisz odpowiadac na moje
                                      > pytanie skierowane do ciebie, skoro nie mowilas do mnie.
                                      > skoro sie wtracasz do nieswojej dyskusji czy klotni, argument wylacznosci
                                      > rozmowy jest bezsensu.
                                      > 3) zauwazylam, ze wtracasz sie regolarnie do rozmow, ktore prowadze i czesto
                                      > (tak jak wlasnie teraz) twoje uwagi sa bezsensu, badz nie bardzo mozesz
                                      > rozwinac o co naprawde ci chodzi.
                                      > kierujesz sie czysta zlosliwoscia, a to poprostu podle.
                                      >
                                      • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 19:28
                                        slodki_pierdzioszek napisała:

                                        > kwaśna cytrynko, messja się zacięła i wszystkim wciąż pisze to samo, poczytaj
                                        > naszą rozmowę w Tajemnicy Janka:-)
                                        >

                                        eeee, ja mam dłuuuuuuuuugi staż czytania tego samego zaciętego, tam to mi się
                                        już nawet zaglądać nie chce; chyba, że Janek się zgodzi, żebyśmy szukali jego
                                        tajemnicy - czyli zagrali w zimno-ciepło ;-)
                                        • slodki_pierdzioszek Re: tak czy nie? 20.05.03, 19:32
                                          więc wiesz jak to jest:-)
                                        • messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 19:33
                                          > eeee, ja mam dłuuuuuuuuugi staż czytania tego samego zaciętego, tam to mi się
                                          > już nawet zaglądać nie chce; chyba, że Janek się zgodzi, żebyśmy szukali jego
                                          > tajemnicy - czyli zagrali w zimno-ciepło ;-)

                                          no wlasnie, wszyscy sie powinniscie zajac marchewka janka, zamiast pisac ciagle
                                          do mnie i o mnie by czytac "tegosamegozacietego".
                                          w przeciwnym razie umartwiecia sie niepotrzebnie:)
                                          • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 22:33
                                            messja napisała:
                                            >
                                            > no wlasnie, wszyscy sie powinniscie zajac marchewka janka, zamiast pisac
                                            ciagle
                                            >
                                            > do mnie i o mnie by czytac "tegosamegozacietego".
                                            > w przeciwnym razie umartwiecia sie niepotrzebnie:)


                                            Eeeee .... nie możesz przejść obojętnie ani obok mnie ani obok marchewki...
                                            Widocznie brak ci witamin, bo tak ciągle o tych owocach i warzywach. Dobrze, że
                                            lato idzie - przynajmniej masz szansę uzupełnić niedobory w organizmie ;-)
                                            • messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 22:49
                                              >
                                              > Eeeee .... nie możesz przejść obojętnie ani obok mnie ani obok marchewki...

                                              ?????? czy ja cie wciagnelam w jakis sposob do dyskusji na tym watku?
                                              nie wydaje mi sie. sama przyszlas (jak sep rzucilas sie na kolejna awanture,
                                              aby rzucic swoje bezesensowne uwagi).

                                              > lato idzie - przynajmniej masz szansę uzupełnić niedobory w organizmie ;-)

                                              czego i tobie zycze:)
                                              • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 23:03
                                                Eeee ... ja nie potrzebuję ... bo sępy nie żywią się owocami i warzywami, a
                                                padliną ... ;P
                                                • messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 23:09
                                                  kwasna_cytryna napisała:

                                                  > Eeee ... ja nie potrzebuję ... bo sępy nie żywią się owocami i warzywami, a
                                                  > padliną ... ;P


                                                  obawialam sie tego: wolisz pisanie bzdur na forum, niz stosowanie sie do
                                                  wlasnych rad:)
                                                  twoja sprawa.
                                                  • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 20.05.03, 23:11
                                                    eeee ... bo rady są dla innych, sama sobie w końcu ich nie będę udzielać, aż
                                                    taką masochistką nie jestem ;PP
                                                  • messja Re: tak czy nie? 21.05.03, 09:37
                                                    kwasna_cytryna napisała:

                                                    > eeee ... bo rady są dla innych, sama sobie w końcu ich nie będę udzielać, aż
                                                    > taką masochistką nie jestem ;PP

                                                    nie chodzi przeciez o to bys udzielala sobie rad, ale bys umiala je zastosowac
                                                    w swoim postepowaniu.
                                                    skoro nie potrafisz - brak ci kompetencji do udzielania rad.


                                                    --
                                                    messja
                                                  • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 21.05.03, 11:16
                                                    messja napisała:
                                                    > nie chodzi przeciez o to bys udzielala sobie rad, ale bys umiala je
                                                    zastosowac
                                                    > w swoim postepowaniu.
                                                    > skoro nie potrafisz - brak ci kompetencji do udzielania rad.

                                                    eee ..... a ja zawsze myślałam, że człowiek przede wszystkim stosuje się do
                                                    zasad, które wyznaje, a nie do rad.
                                                    Jakoś nie bardzo rozumiem, jak to ma być : mam sobie sama rad nie udzielać a
                                                    jednocześnie stosować się w moim postępowaniu do czegoś, czego sobie nie
                                                    udzielam ???
                                                    Mogę prosić o wyjaśnienia???? Jak je dostanę, to wypowiem sie w sprawie
                                                    kompetencji .....
                                                  • messja Re: tak czy nie? 21.05.03, 12:30


                                                    > Moge˛ prosic´ o wyjas´nienia???? Jak je dostane˛, to wypowiem sie w
                                                    sprawie
                                                    > kompetencji .....

                                                    nie. nie zalezy mi bys wypowiadal sie w sprawie kompetencji.
                                                    wogole nie zalezy mi zebys sie tutaj wypowiadala, czy ciagle mnie
                                                    nagabywala. (bo niby po co - skoro przyczyna twoich zalow do mnie
                                                    podobno zostala juz wyjasniona).
                                                    zadlam ci pytanie, ty na nie nie odpowiedzialas dajac bezsensowny
                                                    wykret.
                                                    niech wiec tak zostanie.
                                                  • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 21.05.03, 12:42
                                                    messja napisała:

                                                    > zadlam ci pytanie, ty na nie nie odpowiedzialas
                                                    >
                                                    >
                                                    eeee ... czyli ma być tak: ty zadajesz mi pytania, na które mam odpowiadać (to
                                                    chyba wręcz mój obowiązek), natomiast ja pytań nie mogę zadawać, bo na moje nie
                                                    zamierzasz odpowiadać. Piękna logika.

                                                    P.S.
                                                    To chyba spowiedź tak wygląda...
                                                  • messja Re: tak czy nie? 21.05.03, 12:48

                                                    >
                                                    > zamierzasz odpowiadac´. Pie˛kna logika.


                                                    jesli nielogiczna wydaje ci sie odmowa zmiany tematu, wynikajaca z faktu,
                                                    ze nie chcesz udzielic wyjasnienia na temat faktycznego tu pojawienia i
                                                    pogladu na temat zakladania prowokacyjnych watkow oraz szczucia
                                                    przeciwko mnie - trudno.
                                                    nie mam nic do dodania.
                                                  • kwasna_cytryna Re: tak czy nie? 21.05.03, 13:25
                                                    messja napisała:

                                                    >
                                                    >
                                                    > jesli nielogiczna wydaje ci sie odmowa zmiany tematu, wynikajaca z faktu,
                                                    > ze nie chcesz udzielic wyjasnienia na temat faktycznego tu pojawienia i
                                                    > pogladu na temat zakladania prowokacyjnych watkow oraz szczucia
                                                    > przeciwko mnie - trudno.
                                                    > nie mam nic do dodania.
                                                    >
                                                    Owszem, nielogiczne, bo jeśli moje pojawienie tu - na tym forum - miałoby
                                                    jakikolwiek związek z tobą lub zakładałabym takie wątki, to miałabyś prawo
                                                    domagać się odpowiedzi. A tak nie masz.
                                                    Zresztą moim zdaniem to ty sama prowokujesz do ich zakładania i tym samym
                                                    pozwalasz na zabawę swoim własnym kosztem.
                • Gość: Mesja Re: tak czy nie? IP: *.dip.t-dialin.net 20.05.03, 16:36
                  Krizia
                  Nie dalej jak dwa, trzy tygodnie temu bardzo grzecznie
                  prosilam, zebys ode mnie sie odstosunkowala. Nie pierwszy
                  raz zreszta zamieszczalam swoja prosbe. Do Ciebie jednak
                  nic nie dociera. Wyjmij wreszcie te belka z oka. Jak
                  wczesniej niejednokrotnie bywalo Ty sama, czesto w imie
                  Boga i „szlachetnych pobudek” nadawalas sobie i wciaz
                  nadajesz prawo do ublizania innym, rzucania oskarzen,
                  wyszydzania, osmieszania i upokarzania. Jesli Tobie
                  zwroci sie uwage odbierasz ja jako chamski zamach na swa
                  jakze szlachetna osobe. Tobie tylko wolno mowic? A kim Ty
                  jestes............???????? Ksiezniczka? Inni, czemu
                  niejednokrotnie dalas wyraz, to dla Ciebie prostacy,
                  nudziarze, naiwni nieokrzesancy, analfabeci pozbawieni
                  uczuc i przyzwoitosci (zeby nie uzywac juz mocniejszych
                  inwektyw). Te opinie swiadcza o osobie, ktora je
                  wyglasza, jednakze nie ma dnia, zebys nie obnosila sie ze
                  swoja arogancja. Chcesz przykladow...? Darujemy je sobie,
                  Ty wiesz i ja wiem, ze uporczywie powtarzane tematy i
                  serwowane komentarze zdradzaja swoich rozmowcow... Nie.
                  Jednak jest pewna roznica. Ty nigdy nie wiedzialas kiedy
                  ja pisze, nie miescilo sie Tobie bowiem w glowie, ze ktos
                  jeszcze potrafi grac w szachy, i ze grywal w nie znacznie
                  wczesniej niz Ty. I cos jeszcze odnosnie tego tematu.
                  Jesli nie rozumiesz tekstu pisanego, to przynajmniej
                  sprobuj przez chwile nad nim zastanowic sie zanim
                  otworzysz buzie lub jej w ogole nie otwieraj. Odnosilam
                  wielokrotnie wrazenie, ze nie czytasz tego, co piszesz
                  ani przed wyslaniem ani po- a warto byloby od czasu do
                  czasu poczytac swoje wlasne wpisy. Czasem jakosc a nie
                  ilosc tez bywa wazna....

                  Umowa stoi.

                  Dla mnie sprawa wyjatkowo prosta- nie musze bowiem z
                  niczego rezygnowac, gdyz po pierwsze: nigdy nie bylas
                  przedmiotem a raczej podmiotem moich dyskusji z kims
                  innym, dwa: zbyt rzadko tu bywam a zagladac niekiedy i
                  tak bede, trzy: od dawna nie ulegam zludzeniom zycia
                  wirtualnego* (*zycie wirtualne rozni sie od prawdziwego
                  tym, ze to pierwsze nie istnieje. Wirtual nie kreuje
                  bowiem faktow, ktore przekladaja sie na rzeczywistosc,
                  choc niektorzy probuja) .

                  Ty, aby dotrzymac slowa- ktore zlozylas wlasnie
                  publicznie , bedziesz musiala nieco sie postarac- wierze
                  jednak, ze danie slowa to dla Ciebie rzecz swieta.
                  Ja zawsze dotrzymywalam slowa i zostawialam Cie w
                  spokoju- dopoki Ty nie sprowokowalas mnie swoimi
                  agresywnymi, zawsze pelnymi oskarzen postami. Jesli nie
                  dotrzymasz slowa (mowie o wszystkich twoich nickach
                  Kryzia) to ,niestety, nie bedziesz mogla liczyc na
                  lojalnosc z mojej strony. Przypominam tylko, jesli nie
                  wiesz- ja jeszcze nie podjelam tysiaca rzuconych przez
                  Ciebie rekawic, wiec pozostaw mnie lepiej w uspieniu.

                  Gdybys zrozumiala moj wczorajszy post wiedzialabys do
                  kogo sie odnosi, a kogo gloryfikuje.
                  Zeby ferowac wyroki sedzia musi najpierw zapoznac sie z
                  dowodami oskarzenia i obrony, a dowody to fakty. Przy
                  nieznajomosci faktow nalezy byc bardzo ostroznym, gdyz
                  mozna latwo byc posadzonym o nieprofesjonalizm... To
                  elementarz kazdego prawnika...
                  I cos jeszcze starego odnosnie rozmowy telefonicznej.
                  Skoro ja tak wszystko wygaduje na prawo i lewo to zapytaj
                  swoich rozmowcow, ktorzy podzielili sie nowina odnosnie
                  mojego donosicielstwa, co powiedzialas wtedy waznego o
                  sobie i jaki fakt podalas ze swojego zycia, ktory byl wg
                  mnie i Ciebie najistotniejszym...?

                  To juz wszystko Kriziu.......... Nic wiecej nie mam Tobie
                  do powiedzenia. To koniec.

                  Zyj zdrowo, szczesliwie, najlepiej jak potrafisz. Nie
                  umiem zywic uczuc nienawisci do nikogo- gdybym potrafila
                  nie umialabym wybaczyc komus, kto mnie kiedys
                  rzeczywiscie zranil, tym bardziej nie moge znienawidziec
                  Ciebie. Jestes tylko ofiara, ktora nie potrafi pogodzic
                  sie z porazka.

                  I juz na sam koniec koncow male wyjasnienie odnosnie
                  wczorajszego listu czyli terapii i sposobow jej
                  prowadzenia. Kilkunastoletni chlopak mial depresje.
                  Wszyscy naokolo mu wspolczuli, klepali go po ramieniu,
                  mowili „bedzie dobrze, nie martw sie”. Obchodzili sie z
                  nim jak z jajkiem............................. Pewnego
                  dnia skoczyl z dachu 10 pietrowca. Bedac wysoko ten jeden
                  jedyny raz nie zalozyl swojej ukochanej lotni.......
                  Drugi chlopiec poszedl na terapie dla niedoszlych
                  samobojcow. Uczestnicy grupy tak go pobili podczas
                  zajec, ze zlamali mu zebra i reke. Nastepnie powiedzieli,
                  ze moze strzelic sobie w leb lub zagazowac sie. Ponad dwa
                  miesiace nosil ramie w gipsie. Paskudne zlamanie. Dzis
                  jest kochajacym mezem i ojcem trojki dzieci. Historie jak
                  najbardziej prawdziwe wziete z realnego zycia.

                  To tyle w kwestii wartosci formy i
                  tresci...........................

                  Zegnaj Kryziu.

                  PS. Mozliwe jest, ze bede pisywac na listach
                  dyskusyjnych. Jesli Cie spotkam bede starala sie unikac
                  Twoich tematow pod warunkiem, ze nie beda one prywatna
                  wycieczka pod moim adresem.....

                  Umowa- rzecz bardziej swieta niz sam Bog.

                  Klaniam sie,
                  Mesja...
                  --------------------------------------
                  znak zodiaku: skorpion
                  upierzenie: wlosy naturalny blond
                  oczy: niebieskie
                  wzrost i budowa ciala: niski, filigranowa
                  znak szczegolny: soczewki kontaktowe p. astygmatyzmowi


                  PS2. I jeszcze slowo to Kryzi innej. Pogratulowac. Jak
                  czujesz sie obnazajac swoja prawdziwa twarz? Osiagnelas
                  cel. Czujesz satysfakcje? Tak pytam z czystej ciekawosci
                  nie oczekujac odpowiedzi.

                  Wszystkiego dobrego all i zgodnie z danym slowem bye!
                  • messja Re: tak czy nie? 20.05.03, 17:31
                    a kto to taki ta "mesja" i dlaczego mowi takie dziwne rzeczy?

                    zechcesz jeszcze raz napiasac i wyjasnic o co tak naprawde w tym twoim wpisie
                    chodzi?

                    jesli nie chcesz publicznie to moze byc na priv. bo wydaje mi sie, jak na
                    razie, ze troche poniosla cie wyobraznia:)
      • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:15
        Gość portalu: Y napisał(a):

        > A czemu to tak sie nie lubicie dziewczeta? O ile moge sie niesmialo zapytac.
        > Po co sie klocic i opluwac skoro mozna po prostu zyc obok nie wchodzac sobie
        w
        > droge. Czyzby cos osobistego? PZDR

        tak. krizia bardzo osbiscie mnie nie znosi od bardzo dawna i co jakis czas
        pjawia sie tu na forum, by odswierzyc to uczucie i zadedykowac mi kolejny watek.
        wszystkim od razu robi sie przyjemniej i romantyczniej:)
        a krizi poprawia sie humor (jak w tytule) kiedy moze sobie troche frustracji
        zwaizanej ze stazzeniem wyladowac na mnie:)
        • kusy999 Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:16
          PAX dziewczyny.
          • krizia Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:19
            Kusy, jak bys sie czul, gdybys zostal publicznie oskarzony o takie swinstwo?!
            To nazywa sie znieslawienie. I tego sie nie wybacza. Kropka.
            • kusy999 Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:20
              Pewnie tak samo jak Ty, ale mysle ze trzeba wybaczac nawet najwiekszym wrogom.
              • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:36
                kusy999 napisał:

                > Pewnie tak samo jak Ty, ale mysle ze trzeba wybaczac nawet najwiekszym wrogom.

                to "znieslawienie" krizia juz tutaj walkowala na bardzo dlugim watku dosc dawno
                temu i dawala tam wyraz swojemu "oburzeniu".
                potem odgrazala sie, ze bedzie mnie ignorowac, co jak widac nie przeszkadza jej
                zakladac ciagle jakis watek pod moim adresem.
                dlatego sadze, ze to tylko pretekst, by sie znowu poawanturowac publicznie.
                ze sobie robie wieksza krzywde niz mnie, tego w zacietrzewieniu niedostrzega.

                a jesli chodzi o uczucia, to jakabys kusy sie czul gdybym zwrocila sie do
                kobiety ci najblizszej (bez zadnej prowokacji czy zachety z twojej strony)
                "ciekawe kiedy zaczniesz mu aportowac"?
                pomyslalbys, ze to mily i niewinny zart, czy byloby ci przykro, ze ktos kogo
                lubisz i szanujesz zwraca sie do twojej przyjaciolki?

                p.s.
                taka i jeszcze kilka innych "wyrazow sympatii i szacunku" przelkanelam bez
                awantur i zakladania watkow. a potem nagle pojawila sie osoba, ktora mowila tak
                jak kriziza i to co krizia bardzo dlugo i tylko na moj temat. dodam, ze
                niepochlebnie - chociaz nie pamietam zadnych inwektyw.
                dowodow nie mam, ze to byla krizia, ale pewnosc tak.
                dlatego nigdy nie robilam z tego sprawy.
      • Gość: Y Re: Jezu jak sie ciesze! IP: 62.233.175.* 20.05.03, 13:20
        Ojojoj. No i masz baboplacek;-) taki zarcik;-) bez skojarzen;-) A czy nie
        uwarzacie, ze wzajemne opluwanie sie j3est troszeczke bez sensu. Ja tez jestem
        czlowiekiem i wiem jak boli urazona duma ale po co to tak publicznie
        roztrzasac? Czytalem wasze wypowiedzi i uwazam, ze obie macie czasem cos do
        powiedzenia. Moze wiec zamiast unosic sie honorem lepiej podac raczke,
        wyjasnic sobie na spokojnie gdzie powstal blad w sztuce itd. Nie traccie sil
        na walke ze soba skoro mozecie wniesc cos do tego forum wiecej niz tego typu
        wypowiedzi. Moim skromnym zdaniem tak uwazam...;-)
        • Gość: drak Re: Jezu jak sie ciesze! IP: 143.26.82.* 20.05.03, 13:22
          Gość portalu: Y napisał(a):

          > Ojojoj. No i masz baboplacek;-) taki zarcik;-) bez skojarzen;-) A czy nie
          > uwarzacie, ze wzajemne opluwanie sie j3est troszeczke bez sensu. Ja tez
          jestem
          > czlowiekiem i wiem jak boli urazona duma ale po co to tak publicznie
          > roztrzasac? Czytalem wasze wypowiedzi i uwazam, ze obie macie czasem cos do
          > powiedzenia. Moze wiec zamiast unosic sie honorem lepiej podac raczke,
          > wyjasnic sobie na spokojnie gdzie powstal blad w sztuce itd. Nie traccie sil
          > na walke ze soba skoro mozecie wniesc cos do tego forum wiecej niz tego typu
          > wypowiedzi. Moim skromnym zdaniem tak uwazam...;-)

          Y ma rację.
          • apf Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 13:36
            Gość portalu: drak napisał(a):

            > Gość portalu: Y napisał(a):
            >
            > > Ojojoj. No i masz baboplacek;-) taki zarcik;-) bez skojarzen;-) A czy nie
            > > uwarzacie, ze wzajemne opluwanie sie j3est troszeczke bez sensu. Ja tez
            > jestem
            > > czlowiekiem i wiem jak boli urazona duma ale po co to tak publicznie
            > > roztrzasac? Czytalem wasze wypowiedzi i uwazam, ze obie macie czasem cos d
            > o
            > > powiedzenia. Moze wiec zamiast unosic sie honorem lepiej podac raczke,
            > > wyjasnic sobie na spokojnie gdzie powstal blad w sztuce itd. Nie traccie s
            > il
            > > na walke ze soba skoro mozecie wniesc cos do tego forum wiecej niz tego ty
            > pu
            > > wypowiedzi. Moim skromnym zdaniem tak uwazam...;-)
            >
            > Y ma rację.

            a Kartagina musi być zburzona !
            • ja_nek Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 15:27
              Kto ma oczy niech czyta.
              Jeśli nie widzi, to za jakiś czas dojrzy, lub doświadczy na własnej skórze.
              • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 15:34
                ja_nek napisał:

                > Kto ma oczy niech czyta.
                > Jeśli nie widzi, to za jakiś czas dojrzy, lub doświadczy na własnej skórze.

                powiedzial bezaluzyjnie janek, ktory "nie lubi" mieszac sie w "moje"
                awantury (jeszcze zadnej nie ominal:).
                tak tylko przechodzil i pewno myslal:"taka fajna awantura tylko przygasa cos za
                szybko:)

                caly cichy i spokojny janek:)
    • Gość: hi hi hi to nawet jest zabawne IP: *.nagraj.pl 20.05.03, 15:32
      nie przestawajcie bo zrobi sie smutno
      • messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 15:36
        Gość portalu: hi hi hi napisał(a):

        > nie przestawajcie bo zrobi sie smutno

        spozniles sie: krizia juz odwalala "najazd" i znowu sie ostentacyjnie obrazila.
        chyba ze ostanie posilki (janek) nadadza dramatowi nowy bieg:)
        • krizia Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 15:44
          Chwileczke...a kto zaczal najazd? Gdybys nie lazila za mna po watkach i nie
          komentowala moich wypowiedzi w zlosliwy sposob, nie byloby najazdu. I dobrze o
          tym wiesz. To Ty uwielbiasz awantury, lubisz siac zamet i podżegac.

          To nie ja jestem awanturnica, nie kreuj sie na ofiare.
          • messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 15:48
            krizia napisała:

            > Chwileczke...a kto zaczal najazd? Gdybys nie lazila za mna po watkach i nie
            > komentowala moich wypowiedzi w zlosliwy sposob, nie byloby najazdu. I dobrze
            o
            > tym wiesz. To Ty uwielbiasz awantury, lubisz siac zamet i podżegac.
            >
            > To nie ja jestem awanturnica, nie kreuj sie na ofiare.

            o! juz sie odobrazila? a mialam sie "bawic sama":)
            a nie mowilam, ze nie mozna jej ufac. tylko dlczego tak szybko te moje
            przepowiednie sie sprawdzaja...
            mialam nadzieje, ze kilka tygodni odczeka, nim znowu ruszy do ataku, tak dla
            przyzwoitosci....
            (chyba pojawinie janka tu zawazylo:))))
            • krizia Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 15:53
              Messyjko najmilsza, uklad, ktory zaproponowalam Ci nie odpowiada, a wiec mnie
              takze nie obowiazuje. Odrzucilas propozycje rozejmu i wiedz, ze takie "najazdy"
              beda, jesli Ty bedziesz na mnie najezdzac (uwielbiasz to, prawda?). Moje
              najazdy beda w odpowiedzi na Twoje zaczepki. Juz sie na to cieszysz, prawda?
              • saqqara Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 15:55
                nikt nie cieszy z najazdow na mesyjke bardziej niz ja:))

                ps. sory mesjasz, wiesz przechodzilam obok i nie moglam sobie odpuscic...
                • messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:10
                  saqqara napisała:

                  > nikt nie cieszy z najazdow na mesyjke bardziej niz ja:))
                  >

                  przynajmmniej nie klamiesz, ze zostalas sprowokwana, jak ostatnim razem.
                  chociaz zapowiadalas, ze nie masz o czym ze mna rozmawiac:)

                  panienki "konsekwentne" sie znalazly:))))
                  • kwasna_cytryna Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:19
                    messja napisała:

                    >
                    > przynajmmniej nie klamiesz, ze zostalas sprowokwana, jak ostatnim razem.
                    > chociaz zapowiadalas, ze nie masz o czym ze mna rozmawiac:)
                    >
                    > panienki "konsekwentne" sie znalazly:))))

                    smutno byłoby ci bez nas; musiałabyś sama ze sobą porozmawiać :-(
                    • messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:24
                      kwasna_cytryna napisała:

                      > messja napisała:
                      >
                      > >
                      > > przynajmmniej nie klamiesz, ze zostalas sprowokwana, jak ostatnim razem.
                      > > chociaz zapowiadalas, ze nie masz o czym ze mna rozmawiac:)
                      > >
                      > > panienki "konsekwentne" sie znalazly:))))
                      >
                      > smutno byłoby ci bez nas; musiałabyś sama ze sobą porozmawiać :-(

                      na szczescie nie musze komentowac: nie do cytryny byly te slowa.
                      ona jak zwykle tylko sie wcina (jest jakis pretekst, czy znowu z czystej
                      zlosliwosci?:)
              • messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:05
                krizia napisała:

                > Messyjko najmilsza, uklad, ktory zaproponowalam Ci nie odpowiada, a wiec mnie
                > takze nie obowiazuje. Odrzucilas propozycje rozejmu i wiedz, ze
                takie "najazdy"
                >
                > beda, jesli Ty bedziesz na mnie najezdzac (uwielbiasz to, prawda?). Moje
                > najazdy beda w odpowiedzi na Twoje zaczepki. Juz sie na to cieszysz, prawda?

                brrrr, jak ktos do mnie mowi "messyjko" to od razu wiem, ze odbrze zrozbilam
                nie akceptujac zadnych ukladow. takim jadem to moglabys dziure w podlodze
                przeplaic:)

                a powaznie: zapowiedz, ze bede "bawic sie sama" padla juz PO tym, kiedy
                stwierdzilam, ze nie "czuje sie zobowiazana do przyjmowania twoich ultimatow".
                (latwo sprawdzic - to wciaz ten sam watek)
                tak wiec kriziu, wychodzi na to, ze nie tylko jestes zajadla awanturnica i
                prowokatorka ale i klamczucha, ktora tylko pisze to, co w danej chcwili wydaje
                jej korzystne i wygodne, nie zastanawiajac sie nad konsekwencjami.

                pytana twoje zas byly tnedencyjne i zlosliwe dlatego je zignoruje.
                • krizia Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:19
                  NO oczywiscie, najlatwiej Ci odpowiedziec, ze zignorujesz moje pytania, w
                  przeciwnym przypadku musialabys przyznac mi racje. Tak czy owak, wszyscy widza,
                  ze to Ty na mnie najezdzasz, ja NIGDY pierwsza Cie nie zaczepiam. Moj “najazd”
                  jest wlasnie wynikiem Twoich zaczepek, o czym z pewnoscia wiesz, jezeli
                  posiadasz inteligencje. A uklad taki, ze Ty bedziesz na mnie jezdzic jak na
                  lysej kobyle, a ja ani mru mru, nie odpowiada mi, za to Tobie bardzo. Takiego
                  ukladu nie ma! Wiec licz sie z tym, ze jesli bedziesz sie mnie czepiac, ja
                  odplace sie tym samym. Twoj wybor.

                  Zycze przyjemnej reszty dnia.
                  • ja_nek Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:35
                    Krizia, daj spokój, szkoda klawiatury i czasu, popieni się to aż do kolejnego
                    razu, inaczej nie potrafi.
                    • messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:44
                      ja_nek napisał:

                      > Krizia, daj spokój, szkoda klawiatury i czasu, popieni się to aż do kolejnego
                      > razu, inaczej nie potrafi.


                      janku, nie szanuje cie, wiec nie oczekuje od ciebie rowniez szacunku. ale
                      mowiac o KIMKOLWIEK na tym forum per "to" bez zadnego , ale to absolutnie
                      zadnego powodu wystawiasz sobie swiadectwo nawiekszego zwiedlego fiuta i chama
                      na tym forum.

                      p.s.
                      jesli spotkam cie kiedykolwiek osobiscie nie zawacham sie napluc ci w twarz, za
                      to co przed chwila napisales. komandos przy tobie to gentelman.
                      • slodki_pierdzioszek Re: messja, zapomniałaś........... 20.05.03, 17:28
                        że to o mnie tak pisałaś?;-)))) a teraz jednak Janek?
                        Jesteś niekonsekwentna, nie wymagaj od innych konsekwencji:-))))))))))))))))))



                        messja napisała:

                        >
                        > janku, nie szanuje cie, wiec nie oczekuje od ciebie rowniez szacunku. ale
                        > mowiac o KIMKOLWIEK na tym forum per "to" bez zadnego , ale to absolutnie
                        > zadnego powodu wystawiasz sobie swiadectwo nawiekszego zwiedlego fiuta i
                        chama
                        > na tym forum.
                        • messja Re: messja, zapomniałaś........... 20.05.03, 17:35
                          slodki_pierdzioszek napisała:

                          > że to o mnie tak pisałaś?;-)))) a teraz jednak Janek?
                          > Jesteś niekonsekwentna, nie wymagaj od innych konsekwencji:-))))))))))))))))))
                          >

                          sio, juz mi sie znudziles, juz dawno nic ciekawego ani smiesznego nie
                          powiedziales chodzisz tylko za mna i powtarzasz to co ja mowie:))))
                          • slodki_pierdzioszek Re: messja, nie zmieniaj tematu... 20.05.03, 19:13
                            kto jest największy .... ja czy Janek,
                            zdecyduj się:-)))))))
                            • messja Re: messja, nie zmieniaj tematu... 20.05.03, 19:25
                              slodki_pierdzioszek napisała:

                              > kto jest największy .... ja czy Janek,
                              > zdecyduj się:-)))))))

                              zastanawiasz sie, czy jestes wiekszym zwiedlym fiutem niz janek?
                              to twoj problem.
                              :)
                              • slodki_pierdzioszek Re: messja, nie zmieniaj tematu... 20.05.03, 19:30
                                ale mi dowaliłaś, no nie, tego nie przeżyję:-)))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                Chodziło ciotka o największego chama forumowego:-) a ty zaraz o fiutach,
                                głodnemu chleb na mysli, ze ty tylko o jednym, "fiuty" i "gry w chujki"
                                • messja Re: messja, nie zmieniaj tematu... 20.05.03, 19:37
                                  slodki_pierdzioszek napisała:

                                  > ale mi dowaliłaś, no nie, tego nie przeżyję:-
                                  ))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                  > )
                                  > Chodziło ciotka o największego chama forumowego:-) a ty zaraz o fiutach,
                                  > głodnemu chleb na mysli, ze ty tylko o jednym, "fiuty" i "gry w chujki"

                                  na jedno wychodzi ciotka. a "gra w chujki" to tylko pewne wyrazenie, ktore nie
                                  mozna odczytywac doslownie. ale wiem, ze tego nie bedziesz w stanie zrozumiec:)

                                  w kazdym razie tobie ta zabawa nie grozi. zeby z kim grac "w chujki" trzeba byc
                                  troche intelgentnym. nie masz sie o co wiec martwic:)
                                  • slodki_pierdzioszek Re: messja, nie zmieniaj tematu... 20.05.03, 19:42
                                    ale ty masz dzisiaj farta, znowu mi dowaliłaś, załamka:-)))))))))))))))))))

                                    mam jeszcze do ciebie kilka pytań, moze mi to objaśnisz jak wcześniejsze
                                    kwestie, a więc;
                                    1. dlaczego deszcz pada z góry
                                    2. jak to jest, że woda jest mokra?

                                    co do "gry w chujki" - wytłumacz to raz jeszcze:-)))))))))))))))))))))))))))))))
                  • messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:39
                    krizia napisała:

                    > NO oczywiscie, najlatwiej Ci odpowiedziec, ze zignorujesz moje pytania, w
                    > przeciwnym przypadku musialabys przyznac mi racje.

                    wcale nie: prosze uwazniej czytac, nie przekrecac moich wypowiedzi i nie
                    sugerowac, czegos co nie mialo miejsca.

                    nie mozesz miec "racji" wywolujac awantury, ani tym bardziej zlosliwie
                    sugerujac, ze ja sie z ich powodu ciesze.
                    to manipulacja i dobrze zdajesz sobie z tego sprawe.


                    Tak czy owak, wszyscy widza,
                    >
                    > ze to Ty na mnie najezdzasz,

                    w ktorym miejscu? kiedy zalozylam ostatnio watek na twoj tamat?:)

                    ja NIGDY pierwsza Cie nie zaczepiam.

                    oczywiscie, ze zaczepiasz. nie zawsze to robisz wprost, ale zaczepiasz,
                    obrazasz i wyglaszasz nieprawdziwe opinie na moj temat. mam przytoczyc
                    przyklady?

                    Moj “na
                    > jazd”
                    > jest wlasnie wynikiem Twoich zaczepek,

                    zmyslasz:) wszyscy tutaj wypowiadaja mniej lub bardziej zlosliwe komantarze
                    jednak tylko ty i apf (ze stalych bywalcow) regolarnie zwolujecie nagonki na
                    moj temat. ale to napewno tylko przypadek:)

                    o czym z pewnoscia wiesz, jezeli
                    > posiadasz inteligencje.

                    a tutaj obrazliwa insynuacja.


                    A uklad taki, ze Ty bedziesz na mnie jezdzic jak na
                    > lysej kobyle, a ja ani mru mru, nie odpowiada mi, za to Tobie bardzo.

                    nigdy nie nazwlam cie lysa kobyla ani tym bardziej nie proponowalam zadnych
                    ukladow. co wiecej uwazam, ze nie ma sensu z toba wchodzic w zadne uklady z
                    dwoch powodow: 1)uwazam, ze jestes osoba nieszczera
                    2)nie wydaje mi sie, by jakikolwiek uklad mogl cie powstrzymac, od knucia i
                    podrzegania.
                    wiem o tym, bo twoje "akcje" zaczelu sie jeszcze na dlugo przed tym jak mialas
                    jakikolwiek pretekst.
                    dziekuje za uwage:)


                    Wiec licz sie z tym, ze jesli bedziesz sie mnie czepiac, ja
                    > odplace sie tym samym. Twoj wybor.

                    pogrozek sie nie boje:)
                    >
                    > Zycze przyjemnej reszty dnia.

                    tak, napewno szczerze:)
                    • krizia Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:50
                      Kobieto! Opamietaj sie! Jakie akcje? Jakie podżegania? Wszędzie widzisz
                      podstęp, w każdym wietrzysz wroga! Otrząśnij sie! Zyjesz w swiecie swoich
                      fantazji. Mam nadzieje, ze to kiedys dostrzeżesz. I to wszystko, co mam Ci do
                      powiedzenia.

                      • messja Re: to nawet jest zabawne 20.05.03, 16:58
                        krizia napisała:

                        > Kobieto! Opamietaj sie! Jakie akcje? Jakie podżegania? Wszędzie widzisz
                        > podstęp, w każdym wietrzysz wroga! Otrząśnij sie! Zyjesz w swiecie swoich
                        > fantazji. Mam nadzieje, ze to kiedys dostrzeżesz. I to wszystko, co mam Ci do
                        > powiedzenia.
                        >

                        kobieto! przeczytaj sobie jeszcze raz swoja ostatnia wypowiedz. wlasnie mi
                        grozilas.
                        sprobuj chociaz troche ciagle sobie niezaprzeczac:)
    • mysza33 Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 18:24
      A najsmutniejsze, a może najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, ze Krizia nie
      ma i nigdy nie miała ze mna nic wspólnego.

      Messjo, słusznie piszesz, że nie pamietasz konkretnych inwektyw, bo ich nigdy w
      stosunku do nikogo nie używałam, a Tobie powiedziałam tylko kilka słów prawdy,
      ktorej tak bardzo nie lubisz...
      • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 18:37
        a Tobie powiedziałam tylko kilka słów prawdy,
        > ktorej tak bardzo nie lubisz...

        troche bawi mnie kiedy ktos, kto zaklada maske po ty by komus "przy..."
        wyglasza referaty na temat "prawdy":)
        -
        messja
        • kasia-s Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 19:09
          Kobieto, jaką maskę, przychodzę tu od stycznia 2002 roku, choć faktycznie
          wpisuję się rzadko, częściej tylko czytam.

          (przychodzę miesiąc dłużej niz Krizia i kilka dni dłużej niz Ty, jeżeli można
          wierzyć wyszukiwarce)
          • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 20.05.03, 19:23
            kasia-s napisała:

            > Kobieto, jaką maskę, przychodzę tu od stycznia 2002 roku, choć faktycznie
            > wpisuję się rzadko, częściej tylko czytam.
            >
            > (przychodzę miesiąc dłużej niz Krizia i kilka dni dłużej niz Ty, jeżeli można
            > wierzyć wyszukiwarce)

            no i i co z tego jak dlugo piszesz pod jakim nickiem? wazne, ze pod nickiem
            maysza33 nigdy z toba nie rozmawialam, nigdy nawet nie komentowalam, ani nie
            czytalam zadnej wypowiedzi. mimo to, a moze dlatego, przybralas go, ze by
            zupelnie "bez powodu" napisac wielo akpitowa, pelna zajadlosci i
            niesprawiedliwych oskarzen, rozprawke na moj temat.
            przypadek - rozumiem. i nie bede sie bawic w dochodzenie, bo to nic nie da.
            tylko, ze "prawda" wypowidana w taki sposob i takimi metodami nie moze byc
            traktowana zbyt powaznie.
            • ja_nek Re: Jezu jak sie ciesze! 21.05.03, 00:59
              messja napisała:

              > janku, nie szanuje cie, wiec nie oczekuje od ciebie rowniez szacunku. ale
              > mowiac o KIMKOLWIEK na tym forum per "to" bez zadnego , ale to absolutnie
              > zadnego powodu wystawiasz sobie swiadectwo nawiekszego zwiedlego fiuta i
              chama na tym forum.
              Co za oracja. Tylko braw nie ma.

              > jesli spotkam cie kiedykolwiek osobiscie nie zawacham sie napluc ci w twarz,
              za to co przed chwila napisales. komandos przy tobie to gentelman.

              Gratuluję twej nowej znajomości
              • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 21.05.03, 01:51

                >
                > Gratuluję twej nowej znajomości

                blad rzeczowy: ty i krizia na jednym z watkow rozmwialiscie z nim na jego
                poziomie. jesli juz, jest wiec on raczej twoim znajomym.
                • ja_nek Re: Jezu jak sie ciesze! 21.05.03, 11:29
                  Ja go nie poznałem jako gentlemana, skoro ty tak....
                  Życzę pomyślnego związku
                  • messja Re: Jezu jak sie ciesze! 21.05.03, 12:23
                    ja_nek napisa?:

                    > Ja go nie pozna?em jako gentlemana, skoro ty tak....
                    > Z˙ycze˛ pomys´lnego zwia˛zku

                    nigdy nie twierdzilam, ze poznalam go jako gentelmana. wrecz przeciwnie.
                    jesli nie mozesz udowodnic tego, co twoim zdaniem powiedzialam,
                    dokonujesz manipulacji, jak zwykle.

                    p.s.
                    skoro idea zwiazku z nim cie podnieca, proponuje bys sam to uczynil.
                    podobno twoja orientacja sexualna nie bedzie tu stawac na przeszkodzie.
                    • ja_nek Re: Jezu jak sie ciesze! 21.05.03, 13:53
                      messja napisała:

                      > skoro idea zwiazku z nim cie podnieca, proponuje bys sam to uczynil.
                      > podobno twoja orientacja sexualna nie bedzie tu stawac na przeszkodzie.

                      Sparafrazuję Cię: jesli nie mozesz udowodnic tego, dokonujesz manipulacji, jak
                      zwykle.
    • cal-ineczka Re: Jezu jak sie ciesze! 22.05.03, 16:54
      Krizia. -Nie miałaś dobrych intencji zakładając ten wątek.
      Wcale nie chwalisz Boga za messje, i wcale nie życzysz jej dobrze.
      Wiec nie podcieraj sobie tyłka Panem Bogiem, dobrze?
      • maarbela pewnie, że tak 22.05.03, 17:06
        krizia i apf - to największe pokrętasy na forum. wcale
        nie chce bronić messji, ale prawda jest taka, ze są siebie warci,
        bo uwielbiają prowokowac tego typui niezdrowe sytuacje.
        Jak krizia albo apf wchodzą na forum, to robią wokół sibie szum niesamowity
        i zachowują się jakby ktoś im nadał szczególne prawa ( bo to stali bywalcy)
        g...o prawda!
        przecież wystarczy tyl;ko trochę pomyśleć i troszeczkę przeanalizować
        wzystkie wypowiedzi, kto tu tak naprawdę chce pokazac jak to sobie
        swietnie daje radę ?
        Zresztą widać, jak wkurza ich sam fakt, ze messja nie daje za wygraną.
        Apf- jeszcze ma poczucie humoru, a krizia muli kichę
        • cal-ineczka Re: pewnie, że tak 22.05.03, 17:18
          Widzisz, to jest tak, ze jak czlowiek ma komplexy na jakims tle to musi wciaz
          udowadniac jaki to jest dobry, nadrabia i nadrabia.
          A Ci co maja cos w glowie to nie muszą, oni i tak błyszczą....
          • kwasna_cytryna Re: pewnie, że tak 22.05.03, 23:30
            cal-ineczka napisała:

            > Widzisz, to jest tak, ze jak czlowiek ma komplexy na jakims tle to musi wciaz
            > udowadniac jaki to jest dobry, nadrabia i nadrabia.
            > A Ci co maja cos w glowie to nie muszą, oni i tak błyszczą....


            Calineczko, to stwierdzenie działa w obie strony ;-)))
            • cal-ineczka Re: pewnie, że tak 22.05.03, 23:38
              Myślę, że nie. Być może Ci ambitni i tacy wielcy chca komus pokazac ze "to ja
              jestem tu górą" i ja będę rządził ale np mlodzi ludzie - przeciez to ich sie
              zatrudnia najchętniej - Ci mlodzi naiwni zrobia wszystko...pojda do pracy za
              kazda sume, beda harowac od rana do nocy .... oni muszą nadrabiać i to się
              wykorzystuje.
              • kwasna_cytryna Re: pewnie, że tak 22.05.03, 23:57
                Calineczko, ale nie o tym była mowa, jeśli się nie mylę.
                • cal-ineczka Re: pewnie, że tak 23.05.03, 00:03
                  Ale messja nie powtarza ciągle "Jezu" kłócąc się z krizią.
                  (bynajmniej nie tu)
    • jayne Re: ściąga z Platona 23.05.03, 08:59
      w/g Platona sprawiedliwie postępuje ten, kto w odpowiedniej harmonii utrzymuje
      trzy składniki osobowości:

      - mądrość, dawaną przez rozum
      - odwagę, płynącą ze sfery, gdzie rodzą się ludzkie pasje
      - opanowanie, które sprawuje władzę nad pożądaniami

      Miłe Panie:)) dwa składniki (mądrość i odwagę) niewątpliwie posiadacie (może
      nawet w nadmiarze?), ostał się tylko ten trzeci...
      • kwasna_cytryna Re: ściąga z Wyspańskiego..... 23.05.03, 09:43
        "Miałeś, chamie, złoty róg,/ miałeś, chamie, czapkę z piór:/ czapki wicher
        niesie,/ róg huka po lesie,/ ostał ci się ino sznur,/ ostał ci się ino sznur"
        - skoro nie ma możliwości wyjścia z transu

        ewentualnie z Żeromskiego:

        "Ha no, zołmierz idzie, idzie, aże przyszedł do wielkiego miasta, do Krakowa.
        Wlazł na rynek i słyszy, jako ludzie gadają, że w tym mieście zbudował król
        spaniały zamek, ale w tym zamku nik mieszkać nie może, bo kto tam nocować
        przyńdzie, to mu zgra cosi łeb urwie. Król ogłosił, że jakby taki się znalazł,
        co by tych diabłów wypędził, toby mu dał swoją córkę za żonę. Zołmierz
        powiedział, że ón się podejmie to zrobić. A i poszedł. Siadł se, obstawił się
        dokoła święconą kredą, wzion te skrzypeczki i nic nie pyta, ino gra. Hale, o
        straszna godzino! O północku drzwi się otwarły i do tego zołmierza pakuje się
        dwonastu diabłów. Zołmierz nic nie pyta, ino grá, a diabły proszą go tańczyć.
        Ón gada: "Nie mam ta ochoty, hale jeśli chceta koniecznie, to pójdę, ale mi,
        psiekrwie, musicie pierwej przynieść wór pieniędzy". Lucyper wyprawił kilku
        diabłów - i przynieśli wór. Hale zołmierz gada: "Za taki mały woreczek nie
        opłaci mi się z wami tyńcować! Przynieśta jeszcze jeden". A jak widział, że już
        ma dosyć pieniędzy, jakże nie zawrzaśnie: "Chinajta, psiekrwie, do śnapsaka!"
        Tak wszystkie diabły bach do torby! Zołmierz wtedy związał torbę śnurem,
        buchnął w nią pierzcią, i wszystkie diabły rozlały się w maź, że ino łby
        zostały, a jednego takiego łba czterech chłopów nie mogło potem udźwignąć..."
        • jayne Re: ściąga z Tischnera 23.05.03, 10:48
          Cłek zyje sobie samemu na sprzyczność. Niby Grecy nazywali to "dialektykom".
          Tyz piknie. "Dialektyke" mozes uwidzieć gołym okiem, kie Jasiek, Władek i Józek
          som jest przynapici. Kie sie jasiek przynapije, to go gorzałka ciągnie w dół.
          Kie sie Władek przynapije, to go gorzałka ciągnie na bok. Kie sie najdom syćka
          pijani, to sie poobłapiajom i trzymajom sie wroz. Tak se idom. I choć kozdy z
          osobna ni moze się na nogach utrzymać, to razem się trzymajom. Idom
          śpiewajęcysobie samym na sprzycność. I to się nazywo "pojednanie w sprzycności".

          i jeszcze:

          Patrzym i widzym: to, co jest, jest i nimo prawa nie być. No pewnie.
          Jak jest, to jest. Jak baba jest, to nie mozes godać, ze baby nima. Ale, co
          jesce? Jesce i to trza pedzieć, ze jak cego nima, to znacy ze nima. Jak chłopa
          ni ma, to nima i ślus. Ale mozes mieć zwidy i omamy. głupi ci powie: one
          przecie som. Jakby były, to by nie były omamami. Z tego, ze sie babie zwiduje
          chłop a chłopu baba, nie dedukuj, ze baba jest i chłop jest. Niebytu nima. Jest
          byt. No hej. "Spało mi sie siumnie, cosi przisło ku mnie, w cornym kapelusie,
          pytało gębusie". Sen na śnisku to jest cyste zwidowanie.
          Pomyslołeś? Widzis, ze jest tak, jakoś pomyśloł. Teroz wies: rozum świata i
          twój rozum - to jedno. Rozejrzyj sie w tym, co mos w rozumie, a bees wiedzioł,
          co jest we świecie.
          • kwasna_cytryna Re: ściąga ze stoików .. 23.05.03, 10:54
            Koncepcja stoików jest taka, że zło występuje razem z dobrem. Bez zła dobro nie
            miałoby poniekąd sensu. A więc zło jest potrzebne. Bez zła nie byłoby świata
            wartości. Zło jest, paradoksalnie, niezbędne dobru.

            Ponadto stoicy twierdzą, że to, co nazywamy złem, jest nim tylko z naszego,
            zawsze ograniczonego punktu widzenia. W stosunku do Całości - całości świata -
            jest ono zawsze dobre. Całością rządzi harmonia i boskie prawo. Człowiek jest w
            stanie przezwyciężyć zło o tyle, o ile potrafi wyjść poza swój ograniczony
            punkt widzenia. Kiedy napotyka zło, powinien być zdolny do przyjęcia boskiego
            punktu widzenia, zgodnie z którym zło jest elementem "niezbędnym".

            Czy był to sposób zachęcania ludzi do całkowitego i biernego podporządkowania
            się wszelkim wydarzeniom? Niekoniecznie. Etyka stoicka jest jednak etyką czynu.
            Jest nawet etyką heroiczną. Przez decyzje i działania osobiste człowiek
            sprzeciwia się niekiedy boskim planom. To, że świat jest boski, nie zwalnia nas
            od wysiłku moralnego. To właśnie sprawia, że doktryna ta jest wielka.
            • Gość: cal-ineczka Re: ściąga ze stoików .. IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 23.05.03, 16:03
              kwasna_cytryna napisała:
              >Człowiek jest w> stanie przezwyciężyć zło o tyle, o ile potrafi wyjść poza
              >swój ograniczony > punkt widzenia.

              Tak, dokładnie, ale często nie potrafi bo zło tak mu przysłania oczy na świat i
              umysł, (zaciera jego włąsne sumienie)że nie potrafi sam wyjść ze zła.

              >Kiedy napotyka zło, powinien być zdolny do przyjęcia boskiego > punktu
              >widzenia, zgodnie z którym zło jest elementem "niezbędnym".

              Rzecz w tym, że nie jest w stanie przyjąć Bożej pomocy bo za bardzo sie w to
              wplątał. Musiałby wybaczyć sobie i wszystkim, wyrzec sie zła raz na zawsze i a
              tego nie potrafi zrobić bez łaski Bożej.

              Tak więc doktryna ta nie moze byc wielka skoro wg niej zlo jest elementem
              niezbednym,-wowczas nie logiczne byloby owe "wychodzenie poza wlasny punkt
              widzenia"
              Czy po wyjsciu tez bedzie zlo?
              • jayne Re: ściąga ze stoików .. 23.05.03, 16:34
                Cyceron:
                Rzecz będąca przedmiotem występku może w jednym przypadku wydawać się większa,
                a w drugim mniejsza, wszakże sam czyn występny (...) jest zawsze jednaki. Czy
                sternik przewróci statek załadowany złotem, czy statek pełen słomy, jakaś
                różnica zachodzi tylko co do wartości ładunku, lecz co się tyczy umiejętności
                sterowania, nie ma żadnej zgoła różnicy.

                i jeszcze:
                Za śmieszna zostanie uznana również osoba która, zmuszona do uswiadomienia
                sobie niezgodności, sprawia wrażenie swoim zachowaniem, że chce uniknąć wyboru
                lub porozumienia sie drogą kompromisów. - Sokrates
                • kwasna_cytryna Re: ściąga z Sokratesa .. 23.05.03, 16:38
                  Poglądy etyczne Sokratesa dadzą się sformułować w trzech głównych tezach.
                  Pierwsza mówiła, że cnota jest dobrem bezwzględnym. Cnota była standardowym
                  pojęciem Greków, ale rozumiana była ogólnikowo, jako tężyzna życiowa,
                  dzielność, sprawność w spełnianiu zawodowych czynności. Nazywając te zalety
                  "cnotą", dał temu wyrazowi bardziej specjalne, a właściwie zupełnie nowe
                  znaczenie. Wytworzył nowe pojęcie cnoty przez to, że spośród zalet człowieka
                  wyodrębnił specjalnie zalety moralne. Druga głosiła, iż cnota wiąże się z
                  pożytkiem i szczęściem. Ludzie dlatego często błądzą i działają wbrew własnemu
                  pożytkowi, że nie wiedzą, co jest dobre. Podobnie rozumiał również stosunek
                  dobra do szczęścia: szczęście związane jest z cnotą, bo z cnoty wynika.
                  Szczęśliwy jest bowiem ten, kto posiada największe dobra, a największym dobrem
                  jest cnota. Trzecia - cnota jest wiedzą. A zatem wszelkie zło pochodzi z
                  nieświadomości: nikt umyślnie i z świadomością zła nie czyni. I nie może być
                  inaczej: skoro dobro jest pożyteczne i gwarantuje szczęście, nie ma powodu, aby
                  ktoś, kto je zna, nie czynił go. Wiedza jest tedy warunkiem dostatecznym cnoty,
                  a mówiąc językiem jaskrawym, jakiego Sokrates używał: jest tym samym, co cnota.
                  "Jest to jedno i to samo wiedzieć, co jest sprawiedliwe, i być sprawiedliwym".

                  a jeszcze:
                  MIT SYZYFA
                  Króla gaduły i spryciarza, który nieraz przechytrzył bogów, za co w końcu
                  został skazany na ciągłe wtaczanie głazu pod górę - jak wiadomo, gdy był już u
                  szczytu spadał w dół, i znów, i znów ... Oto obraz uciążliwej, bezowocnej
                  pracy, wysiłku ogromnego i bezskutecznego.
                  • jayne Re: ściąga z Arystotelesa 23.05.03, 16:55
                    " Wszelka sztuka i wszelkie badanie, a podobnie tez wszelkie działanie, jak i
                    postanowienie, zdaja się zdążać do jakiegoś dobra (s.3)

                    Jeśli tedy działanie ma jakiś cel, którego pragniemy dla niego samego i ze
                    względu na który pragniemy też innych rzeczy (...) to oczywista, że taki cel
                    jest chyba dobrem samym przez się i dobrem najwyższym. Czyż więc poznanie tego
                    celu nie jest rzeczą wielkiej wagi także i dla życia (...) Jeśli nawet to samo
                    jest najwyższym dobrem i dla jednostki, i dla państwa, to jednak dobro państwa
                    zdaje się czymś większym i doskonalszym. (s. 6-7)

                    Jakie jest najwyższe ze wszystkich dóbr, które można osiagnąć za pomoca
                    działania? Co do nazwy tego dobra panuje u większości ludzi niemalże powszechna
                    zgoda; zarówno bowiem niewykształcony ogół, jak i ludzie o wyższej kulturze
                    upatrują je w szczęściu (...)" s. 7-8

                    Etyka nikomachejska
                    • kwasna_cytryna Re: ściąga z ... 23.05.03, 21:48
                      Tischnera, Kiergaarda i ...Yumiko Matsuzaki

                      Oceniać człowieka po tym, kim chce być, oznacza chęć patrzenia na Drugiego
                      wedle jego intencji. Ale z drugiej strony, między słowami: "kim jest" a "kim
                      chce być" zachodzi różnica. Istnieje ona w jednym człowieku. Równocześnie - w
                      jego wnętrzu - pomiędzy "kim chce być" a "kim jest" znajduje się przestrzeń, w
                      której rozgrywa się dramat. Owa różnica jest sferą, w której rodzi się dramat
                      nadziei wobec samego siebie, a zarazem powstają poważne problemy. Człowiekowi
                      zazwyczaj łatwiej wyobrażać sobie, kim chce być, niż uświadomić sobie, kim
                      jest. A świadomość "kim się jest" to samowiedza, trzeźwa świadomość w stosunku
                      do samego siebie. "Im więcej świadomości, tym więcej osobowości" - pisał
                      Kierkegaard (Choroba na śmierć). Ten, kto nie posiada samoświadomości, nie ma
                      osobowości. Wtedy za wszelką cenę chce sobie ten brak rekompensować. Ze swoimi
                      nieuświadomionymi kompleksami stara się uzupełnić lukę, na przykład zbliżając
                      się do ludzi już uznanych i żerując na ich sławie.
                      Chorobliwa ambicja, pragnienie bycia kimś, kim się nie jest, to rozdarcie
                      istniejące w człowieku. W tej sytuacji człowiek najczęściej nie wie, albo nie
                      chce wiedzieć, kim naprawdę jest, a w skrajnej sytuacji nie chce być sobą.
                      Kierkegaard nazywa to rozdarcie rozpaczą. Jest to "choroba na śmierć". Ta
                      choroba czai się w obszarze różnicy zachodzącej pomiędzy "kim naprawdę się
                      jest" a "kim koniecznie chce się być". Dla tego człowieka to może być wyrazem
                      rozpaczy, podczas gdy dla innych jest to wyraz głupoty. Pisze dalej
                      Kierkegaard: "Nie można nigdy się powstrzymać od uśmiechu, widząc takiego
                      zrozpaczonego, gdyż mówiąc zwyczajnie, chociaż jest on w rozpaczy, jest
                      zupełnie niewinny. Najczęściej taki zrozpaczony jest potwornie śmieszny".
                      Ale ksiądz Tischner się nie śmiał, mimo że to było "potwornie śmieszne".
                      Ksiądz był wobec takiego człowieka śmiertelnie poważny. Bo wiedział, że sprawa
                      dotyczy etyki.
                      • kwasna_cytryna Re: ściąga z Kierkegaarda oczywiście n/txt. 23.05.03, 21:49

                        • jayne Re: ściąga z TAO 23.05.03, 23:06
                          Jak daleko możesz biec,
                          Skoro nie wiesz, Ktoś Ty Jest?
                          Jak osiągnąć możesz coś,
                          Jeśli nie wiesz, Czy Masz Dość?
                          A jak nie wiesz, Co uczynić,
                          Kiedy wybór cię nie minie,
                          Wtedy wszystko, co uzyskasz,
                          Wrzucić możesz do ogniska.
                          Da najlepszy wynik to,
                          Jeśli poznasz Kto, Czy, Co.

                          W państwie Ch'u pewien włamywacz został żołnierzem w armii generała Tzu - fa,
                          znanego z niezwykłej umiejetności wykorzystywania zdolności swych podkomendnych.
                          Niedługo potem Ch'u zostało zaatakowane przez armię państwa Ch'i. Wojsko Tzu -
                          fa starało się odeprzeć atak, ale musiało się trzykrotnie wycofywać. Stratedzy
                          Ch'u nie mieli już żadnych koncepcji obrony, a siły wroga stale rosły.

                          Wówczas włamywacz wystąpił z własną propozycją obrony Ch'u. Generał wyraził
                          zgodę.

                          Tej nocy włamywacz wśliznął się do obozu Ch'i, wszedł do namiotu generała i
                          zabrał zasłonę z jego łóżka. Tzu - fa odesłał tę zasłonę następnego ranka przez
                          specjalnego wysłannika, wraz z informacją, że została znaleziona przez ludzi
                          zbierających drewno na opał.
                          Następnego wieczora włamywacz zabrał poduszkę generała wojsk Ch'i, która
                          została znów odesłana rano z identyczną wiadomością.
                          Trzeciej nocy włamywacz zabrał generałowi jego turkusową spinkę do włosów.
                          Zwrócono ją również na drugi dzień rano.
                          Tego dnia generał wojsk Ch'i zwołał swoich oficerów i ostrzegł ich: "Jeszcze
                          jedna noc, a ukradną moją głowę!". Oddziały Ch'i otrzymały rozkaz zwinięcia
                          obozu i powrotu do domu.

                          Nie ma więc nic takiego jak umiejętność, która byłaby zbyt bezużyteczna, zbyt
                          nikczemna czy zbyt mała. Wszystko zależy od tego, co z nią uczynisz. Jak
                          powiedział Lao - tse, zło może być surowcem dla dobra.

                          • kwasna_cytryna Re: ściąga z filozofii 23.05.03, 23:59
                            W czarno-białym świecie istnieją tylko dwa bieguny, ekstrema i założenia.
                            Czarno-biały świat kusi słodziutką łatwością i bezwysiłkową logiką.
                            Przyglądając się mu można po chwili nieuwagi znaleźć się w odmętach
                            bezkrytycznej aprobaty dla jednego ekstremum i bezwzględnego potępienia dla
                            drugiego.
                            Z punktu widzenia psychologii mentalność niedoboru to postrzeganie zasobów
                            fizycznych, psychicznych, mentalnych, emocjonalnych i duchowych tak, jak gdyby
                            istniały w ograniczonym zakresie, jak gdyby można je zmierzyć i stwierdzić, że
                            jest ich tylko okreslona ilosć, i po jej wyczerpaniu nigdy więcej nie będzie.
                            Mentalność niedoboru wywodzi swoją motywację ze strachu – przekonania, że
                            czegoś zabraknie, że będziemy cierpieć głód, niedostatek i upokorzenia.
                            Na drugim ekstremum znajduje się mentalność i filozofia obfitości, które mają
                            swoją motywację w poczuciu ufności w nieskończoność zasobności wszechświata
                            (siły wyższej), zaufaniu we własne siły, kreatywność i przedsiębiorczość. Dla
                            osoby postrzegającej świat przez pryzmat obfitości zawsze jest wszystkiego
                            wystarczająco lub aż nadto.
                            • jayne Re: ściąga z M. de Montaigne 24.05.03, 01:47
                              Ze stu członów i obliczów, jakie ma każda rzecz, biorę jedno, aby ją jeno
                              oblizać po wierzchu, to skubnąć, to znowu czasem ugryźć aż do kości. Nakłuwam
                              jakoby substancję, wprawdzie nie najszerzej, ale najgłębiej, jak zdołam, i
                              najbardziej lubię chwycić rzecz w jakims nieużywanym swietle. Pusciłbym się
                              może na to, aby wyczerpać do dna jakąś materię, gdybym mniej znał samego siebie
                              i gdybym miał złudzenia co do własnej mocy. Rzucając tu jedno słówko, tu
                              drugie, jakoby małe próbki wycięte z całej sztuki, ot tak, rozprószone, bez
                              zamiaru i zapowiedzi, nie jestem zobowiązany skleić z nich coś do rzeczy ani
                              upierać się przy swoim przedmiocie. Wolno mi odmieniać go, kiedy mi się
                              spodoba, poddawać się wszelakim zwątpieniom i niepewności i zachować ze
                              wszystkich najwłaściwszą mi formę, to znaczy niewiedzę.

                              Wszelki ruch coś nam odsłania z nas samych. (...) Być może, że poza nami rzeczy
                              mają swoja wagę, wymiary i własności; ale wewnatrz, w nas, dusza nasza
                              przykrawa je, jak się jej podoba. Śmierc straszna jest Cyceronowi, Katonowi
                              upragniona, obojętna dla Sokratesa. Zdrowie, świadomość, wiedza, władza,
                              bogactwo, piękność i ich przeciwieństwa zrzucaja szaty przy wejściu i otrzymuja
                              od duszy naszej nowe odzienie tej barwy, jak jej się podoba: ciemnej, jasnej,
                              żywej, posepnej, jaskrawej, łagodnej, głębokiej, powierzchownej, jak się której
                              duszy przygodzi; nie zesztrychowały bowiem do wspólnej miary swych stylów,
                              reguł i foprm; każda jest królową w swoim państwie.

                              Dlatego nie próbujmy tłumaczyć się właściwościami rzeczy poza nami; bo my sami
                              za nie jesteśmy odpowiedzialni. Nasza dola i niedola zależy od nas. przed
                              siebie tedy zanieśmy nasze życzenia i ofiary, a nie przed fortunę: ona nie ma
                              żadnej mocy nad naszą naturą; przeciwnie, natura nasza pociaga ją i kształtuje
                              na własną modłę.
                              • kwasna_cytryna Re: ściąga z Tatarkiewicza 24.05.03, 10:11
                                Władysław Tatarkiewicz w swej książce "O szczęściu" pisał, że na
                                satysfakcjonujące współczesnego filozofa pojęcie szczęścia składają się bodajże
                                wszystkie istotne czynniki, które w dziejach filozofii uwzględniały rozmaite
                                jego ujęcia, a więc te, które upatrywały je w posiadaniu różnie rozumianych
                                najwyższych dóbr, w powodzeniu, czy w pomyślnym losie, w wielkiej radości czy
                                intensywnej przyjemności, w pozytywnym bilansie tego, co posiadamy i co
                                pragnęliśmy osiągnąć – jeżeli tylko w konsekwencji decydują one o naszym
                                względnie stałym zadowoleniu z całokształtu życia. Nie trudno jednak spostrzec,
                                że proponowane przez niego pojęcie szczęścia nie jest tak proste jak tamte,
                                które używali dawniejsi filozofowie, sprowadzając je do jakiegoś jednego
                                sprawczego czynnika. Sens pojęcia szczęścia jako zadowolenia z całokształtu
                                życia odwołuje się do jakościowo różnych jego czynników, mających zarówno
                                status przedmiotowy jak i podmiotowy, obiektywny jak i subiektywny.

                                Ta właśnie przedmiotowo-podmiotowa charakterystyka szczęścia przesądza o jego
                                pojęciu hybrydowym, gdyż orzeka ono coś o przedmiotowych właściwościach życia i
                                jednocześnie wyraża określony stan subiektywny tego, kto takie przedmiotowe
                                właściwości posiada i do nich się uczuciowo odnosi. Wszystko to sprawia, że
                                sens proponowanego pojęcia szczęścia jawi się jako konsekwencja swoistej
                                koniunkcji, w której jeden z członów orzeka coś przedmiotowego o naszym życiu,
                                natomiast inny z członów o tym, jak subiektywnie to, co w nim przedmiotowe,
                                jest przez nas przeżywane.

                                Ten sam charakter hybrydowy ma także proponowana przez W. Tatarkiewicza
                                definicja szczęścia. Raz jest nim po prostu zadowolenie z życia, drugim razem –
                                samo życie, z którego jest się zadowolonym. W obydwu przypadkach szczęścia nie
                                pojmuje się jako dobra, czy inaczej mówiąc – wartości autonomicznej. Jest to
                                zawsze dobro lub wartość czegoś – zadowolenia lub życia, które w istocie rzeczy
                                są tylko nosicielem szczęścia, ale ani zadowolenie, ani też życie pojęte jako
                                same w sobie, z nim się nie utożsamiają. Dzieje się tak dlatego, ponieważ
                                nosicielem czegoś można być tylko wtedy, jeżeli się założy istnienie
                                samodzielne (autonomiczne) tego, co jest przez nas noszone, w tym przypadku
                                noszone ma być szczęście. Jednakże w ujęciu W. Tatarkiewicza taka kategoria jak
                                szczęście nie ma charakteru autonomicznego, czemu dał bezpośredni wyraz pisząc,
                                że „Pojęcie szczęścia ma... naturę podwójną: subiektywno-obiektywną”. To
                                lakoniczne stwierdzenie bynajmniej nie objaśnia nam samego sposobu istnienia
                                kategorii szczęścia, a jedynie umożliwia włączanie do charakterystyki jej
                                treści tego wszystkiego, co pod względem obiektywnym i subiektywnym uznaje się
                                za niezbędne warunki szczęścia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka