Dodaj do ulubionych

Zazdrosc...

22.05.03, 15:48
...it's beyond my control.


... Piekny dzien. Pierwszy pacer, trzeba wykorzystac niesmiale oznaki
nadchodzacej wiosny. Trzymasz mnie za reke, co jakis czas sciskasz mi mocno
palce przypominajac, ze jestes. I upewniajac sie, ze ja tez nie zniknelam.
Oddaje uscisk...bieleja mi kostki. Niewazne. Idziemy alejka, pierwsze
niesmiale promienie slonca przebijajacego sie przez chmury lekko nas
oslepiaja. Zimny wiatr przeszywa na wskros. Uciekamy do jakiejs restauracji,
chroniac sie przed deszczem i wiatrem. Rozesmiani zajmujemy miejsce w kaciku,
zeby stworzyc chociaz na jakis czas zludne wrazenie bycia jedynymi ludzmi
tutaj i wszedzie. Zamawiamy goraca kawe. Rozcieramy sobie nawzajem zmarzniete
dlonie, Twoje palce sa gorace, ich zar prawie mnie rani. Smiejesz sie,
uwielbiam Twoj smiech, jest tak beztroski, tak cieply... Zamykam oczy, zeby
swiat dookola zniknal, zostaje Twoj smiech brzmiacy mi w uszach. Serce mi
topnieje na mysl, ze ten smiech, Twoj usmiech, Twoje oczy naleza teraz do
mnie... Otwieram oczy i patrze na Ciebie... masz odwrocona glowe w kierunku
sali... Podazam za Twoim wzrokiem... przy stoliku obok usiadla para. Ona
wysoka, dlugie nogi w dopasowanych spodniach, gruby sweterek bardziej odkrywa
niz zaslania sliczna szyje i piekny biust. Dziewczyna zalotnym ruchem odrzuca
dlugie wlosy na plecy. Slysze, jak wstrzymujesz odddech... Czuje, jak serce
podjezdza mi do gardla. Nie, nie czuje....zamiast serca mam kamien zimny jak
lod, niezdolny do jakichkolwiek uczuc. Odwracasz sie w moja strone.
Usmiechasz patrzac na mnie namietnym wzrokiem. Namietnosc do mnie? Namietnosc
do niej? Nadal trzymasz ma dlon w swojej, Twoje palce gladza moja skore...W
Twoich oczach widze ..cos. Tylko, ze ja nie wiem co. Patrzysz na mnie. Twoje
oczy zaczynaja sie dziwic. Rzucasz od niechcenia: "ladna dziewczyna, prawda?"
Odruchowo kiwam glowa. Nawet nie wiesz, jak ranisz. Nawet nie wiesz, jak to
boli!
Przychodzi kelnerka z nasza kawa. Zmieniasz temat. Jest znowu milo i
cieplo... Tylko dlaczego ja nadal zaciskam wargi?

Ranisz mnie, by bardziej mnie kochac? Ja tak nie chce....
Obserwuj wątek
    • Gość: drak Re: Zazdrosc... IP: 143.26.83.* 22.05.03, 16:01
      Bardzo ładnie i trafnie napisane.
      • cal-ineczka może nie nadeszła jeszcze ta chwila...... 22.05.03, 16:34
        A może ona jest z tych co zawsze idą na całość?
        • dziwaq Re: może nie nadeszła jeszcze ta chwila...... 23.05.03, 13:06
          cal-ineczka napisała:

          > A może ona jest z tych co zawsze idą na całość?

          No ale kto idzie na calosc?? No ta jak cos palnie to Jezuuuu
    • sunrise1 zazdrość to straszna rzecz 22.05.03, 16:47

      Potrafi zniszczyć najmocniejszy i najstabliniejszy związek,
      i spowodować, że najpiękniejsze chwile odejdą w zapomnienie.
      Mężczyzni sa wzrokowcami- to fakt niezaprzeczalny, fakt, który
      każda normalna, kochająca kobieta powinna zaakceptować w swoim
      mężczyznie. Wszystko, co urocze przyciąga nasz wzrok, a płeć
      piękna w szczególności wodzi wzrokiem męskim.
      Jednak są pewne granice, tak jak w opisanej przez Ciebie sytuacji.
      jeśli kocha się naprawdę i wyczuwa magię takiej chwili, to
      osoba, której dłoń pieścisz jest jedyną wartą twojego zainteresowania
      i skupienia.
      W pozostałych, bradziej zwyczajnych chwilach, nawet gdy głowa
      gdzieś " odruchowo poleci na bok "- powinna to zrobić b. dyskretnie.
      Zreszta jeśli kocha się naprawdę- nic i nikt się nie liczy :))

      z:))
      • cal-ineczka Jesteś zazdrosny o nią? 22.05.03, 16:58
        O to że ona Cie kocha i tego Ci nie okazuje?
        Co Ty. Bała się i tyle.
        • sunrise1 Re: Jesteś zazdrosny o nią? 22.05.03, 17:09
          cal-ineczka, jesteś pewna , ze do mnie to chciałaś napisać ?

          z:)
          • cal-ineczka nie..... 22.05.03, 17:20
            i co teraz będzie?
            ;)))))
            • Gość: drak Re: nie..... IP: 143.26.83.* 22.05.03, 17:23
              cal-ineczka napisała:

              > i co teraz będzie?
              > ;)))))

              Musisz zapłacić karę umowną- wykupić znaczek skarbowy za 5 zł.
              • sunrise1 Re: nie..... 22.05.03, 17:25
                Gość portalu: drak napisał(a):

                > cal-ineczka napisała:
                >
                > > i co teraz będzie?
                > > ;)))))
                >
                > Musisz zapłacić karę umowną- wykupić znaczek skarbowy za 5 zł.


                i przykleic sobie na......


                z:)
                • Gość: drak Re: nie..... IP: 143.26.83.* 22.05.03, 17:27
                  sunrise1 napisała:

                  > Gość portalu: drak napisał(a):
                  >
                  > > cal-ineczka napisała:
                  > >
                  > > > i co teraz będzie?
                  > > > ;)))))
                  > >
                  > > Musisz zapłacić karę umowną- wykupić znaczek skarbowy za 5 zł.
                  >
                  >
                  > i przykleic sobie na......

                  Czoło i powiedzieć głośno - " ale ze mnie fujara" :)
                  > z:)
              • cal-ineczka znaczki? 22.05.03, 17:31
                To dziwne. Czy wiesz, że znaczek jako środek trwały nie zalicza sie do zużycia
                materiałów i energii (bo to material) tylko do "podatkow i oplat"?
                To nie jest material, tylko opłata za przeslanie np faktórek, ale ze ludzie
                tego nie pojmują to i tak księgują na 'Pozostałych kosztach operacyjnych"
                A potem przychodzi sprawdzian i rob czlowieku jak uważasz......
                • sunrise1 i tym oto sposobem 22.05.03, 17:35

                  widać jak blisko od zazdrości do kursu księgowości :)


                  z:)
                  • Gość: drak Re: i tym oto sposobem IP: 143.26.83.* 22.05.03, 17:37
                    sunrise1 napisała:

                    >
                    > widać jak blisko od zazdrości do kursu księgowości :)


                    Bo to była zazdrosna księgowa :)
                    >
                    > z:)
                  • Gość: khy Re: i tym oto sposobem IP: *.nagraj.pl 26.05.03, 08:34
                    sunrise1 napisała:

                    >
                    > widać jak blisko od zazdrości do kursu księgowości :)
                    >
                    i to dla początkujących...
                • Gość: drak Re: znaczki? IP: 143.26.83.* 22.05.03, 17:36
                  cal-ineczka napisała:

                  > To dziwne. Czy wiesz, że znaczek jako środek trwały nie zalicza sie do
                  zużycia
                  > materiałów i energii (bo to material) tylko do "podatkow i oplat"?
                  > To nie jest material, tylko opłata za przeslanie np faktórek, ale ze ludzie
                  > tego nie pojmują to i tak księgują na 'Pozostałych kosztach operacyjnych"
                  > A potem przychodzi sprawdzian i rob czlowieku jak uważasz......

                  To takie oczywiste a wyobraź sobie że są tacy którzy tego nie mogą pojąć.
                  • cal-ineczka Re: znaczki? 22.05.03, 17:40
                    > To takie oczywiste a wyobraź sobie że są tacy którzy tego nie mogą pojąć.

                    Widzisz bo to jest tak, ze wcale tego wcale nie musi sie pojmować. Kocha go, a
                    usiluje wbic sobie do glowy - nie bo to, bo tamto, a jak ktos nas zobaczy? I
                    tak sobie wmawia io wmawia a przeciez tego wcale sie nie powinno pojmować!
                    • Gość: drak Re: znaczki? IP: 143.26.83.* 22.05.03, 17:48
                      cal-ineczka napisała:

                      > > To takie oczywiste a wyobraź sobie że są tacy którzy tego nie mogą pojąć.
                      >
                      > Widzisz bo to jest tak, ze wcale tego wcale nie musi sie pojmować. Kocha go,
                      a
                      > usiluje wbic sobie do glowy - nie bo to, bo tamto, a jak ktos nas zobaczy? I
                      > tak sobie wmawia io wmawia a przeciez tego wcale sie nie powinno pojmować!

                      Właściwie miałem na mysli księgowanie znaczków ale zgadzam się z tobą
                      pewnych rzeczy nie powinno się pojmować.

                      • sunrise1 Re: znaczki? 22.05.03, 17:51
                        ujęła mnie, ta jakże glęboka analiza SWOT

                        z:)
            • sunrise1 Re: nie..... 22.05.03, 17:23
              to dobrze, ze nie, bo już się wystraszyłam :)))

              Z:)
              • cal-ineczka Re: nie..... 22.05.03, 17:59
                sunrise1 napisała:
                > to dobrze, ze nie, bo już się wystraszyłam :)))

                a więc mi odmawiasz, punkt dla Ciebie.
                Tak naprawdę ten cały homo....zm to sobie wymyślila pewna grupa ludzi, i wbija
                wszystkim ze to normalne dla pieniedzy. Sekta czy cos, a tu wszyscy jakies
                manifestacje...dali sie wkrecic.
                • sunrise1 Re: nie..... 22.05.03, 18:02
                  cal-ineczka napisała:

                  > Tak naprawdę ten cały homo....zm to sobie wymyślila pewna grupa ludzi, i
                  wbija
                  > wszystkim ze to normalne dla pieniedzy. Sekta czy cos, a tu wszyscy jakies
                  > manifestacje...dali sie wkrecic.


                  Znowu dali się wkręcić ?
                  Jeju , gdzie mój biały mundurek, znowu mam zbiórkę- pędzę, pa
                  • cal-ineczka Re: nie..... 22.05.03, 18:14
                    Większość ludzi sie "daje" tzn wmawia się im, że to normalne, że się ma różne
                    zdanie na ten temat, w zależności od upodobania. Takie pranie mózgu się im
                    robi, że to niby normalne.....
                    więc sunrise1 nie musisz sie bać, oni chyba nie....i to dobrze.
    • cailleach Re: Zazdrosc... 23.05.03, 10:57
      ...powoli mnie zjada. Wlasna wyobraznia tworzy moje male pieklo Dante'go.
      Staram sie to zwalczyc, bo wiem, ze to mnie kiedys zniszczy. Skutki sa jednak
      oplakane. Podczas spotkan sledze Twoj wzrok. Czasem glosno komentujesz mijane
      kobiety. To jestem w stanie przezyc. Czesto jednak jedynie ruch Twojej glowy
      zdradza, ktora z nich przyciagnela Twoja uwage. Zamykam sie w sobie. Wyczuwasz,
      ze jestem spieta, zaczynasz badawczo mi sie przygladac. W koncu pada pytanie,
      niesmiale... "czy cos jest nie tak?". Drza mi lydki, czuje jak wlasne gardlo
      zaczyna mnie dusic. Patrze Ci prosto w oczy... potrzasam glowa i odwracam
      wzrok. Zaciskam zeby, bo lzy, zdrajczynie mnie samej, postanowily wydostac sie
      na swiat pokazujac jak jestem slaba i zalezna od Ciebie. Zalezna od ruchu
      Twojej glowy, od sciezek, po ktorych biegnie Twoj wzrok. Od kuszacych ksztaltow
      mijajacych nas kobiet... Caly swiat jest przeciwko mnie. Nawet Ty. I co z tego
      ze jestes mezczyzna, a to, ze spojrzysz na inna kobiete nic nie znaczy! tak...
      to nic nie znaczy. Dla Ciebie. Dla mnie to egzamin. Kazda kobieta to sprawdzian
      Twoich uczuc. I mojej odpornosci na bol. Teraz jestem silna. Jeszcze. Nie moge
      jednak obiecac, ze bede tak silna zawsze. Na koncu naszej drogi bedziemy my.
      Ale osobno, bo odejde. Kochajac do szalenstwa zmusze Cie, bys mnie zostawil.
      Chyba wole zyc sama niz zyc z Toba i milczaco czekac na dzien, kiedy ktoras z
      nich okaze sie byc tym egzaminem, ktorego nie zdam. Dlaczego kazdego dnia
      poddajesz mnie kolejnej probie? i kolejnej... i kolejnej...
      • Gość: drak Re: Zazdrosc... IP: 143.26.83.* 23.05.03, 11:03
        cailleach napisała:

        > ...powoli mnie zjada. Wlasna wyobraznia tworzy moje male pieklo Dante'go.
        > Staram sie to zwalczyc, bo wiem, ze to mnie kiedys zniszczy. Skutki sa jednak
        > oplakane. Podczas spotkan sledze Twoj wzrok. Czasem glosno komentujesz mijane
        > kobiety. To jestem w stanie przezyc. Czesto jednak jedynie ruch Twojej glowy
        > zdradza, ktora z nich przyciagnela Twoja uwage. Zamykam sie w sobie.
        Wyczuwasz,
        >
        > ze jestem spieta, zaczynasz badawczo mi sie przygladac. W koncu pada pytanie,
        > niesmiale... "czy cos jest nie tak?". Drza mi lydki, czuje jak wlasne gardlo
        > zaczyna mnie dusic. Patrze Ci prosto w oczy... potrzasam glowa i odwracam
        > wzrok. Zaciskam zeby, bo lzy, zdrajczynie mnie samej, postanowily wydostac
        sie
        > na swiat pokazujac jak jestem slaba i zalezna od Ciebie. Zalezna od ruchu
        > Twojej glowy, od sciezek, po ktorych biegnie Twoj wzrok. Od kuszacych
        ksztaltow
        >
        > mijajacych nas kobiet... Caly swiat jest przeciwko mnie. Nawet Ty. I co z
        tego
        > ze jestes mezczyzna, a to, ze spojrzysz na inna kobiete nic nie znaczy!
        tak...
        > to nic nie znaczy. Dla Ciebie. Dla mnie to egzamin. Kazda kobieta to
        sprawdzian
        >
        > Twoich uczuc. I mojej odpornosci na bol. Teraz jestem silna. Jeszcze. Nie
        moge
        > jednak obiecac, ze bede tak silna zawsze. Na koncu naszej drogi bedziemy my.
        > Ale osobno, bo odejde. Kochajac do szalenstwa zmusze Cie, bys mnie zostawil.
        > Chyba wole zyc sama niz zyc z Toba i milczaco czekac na dzien, kiedy ktoras z
        > nich okaze sie byc tym egzaminem, ktorego nie zdam. Dlaczego kazdego dnia
        > poddajesz mnie kolejnej probie? i kolejnej... i kolejnej...

        Być może robi to nieświadomie , może powinnaś z nim porozmawiać
        na ten temat. Powiedz mu że ci to przeszkadza.
        Jeżeli robi to świadomie tzn. prowadzi jakąś grę wobec ciebie powinnaś
        odwdźięczyć mu się dokładnie tym samym.
        A być może jesteś przewrażliwiona.
        Z drugiej strony gdyby był w tobie bardzo zakochany nie
        gapiłby się na inne kobiety.
        • Gość: igax Re: Zazdrosc... IP: 212.106.1.* 23.05.03, 11:13
          ..a ja bym go tak walnela, ze nie mial by juz sily ta glowa ruszyc w zadna
          strone;)..
          zartuje:)
          dupek ten jej "narzyczony"..ot i co..
        • cailleach Re: Zazdrosc... 23.05.03, 12:16
          Gość portalu: drak napisał(a):
          > Z drugiej strony gdyby był w tobie bardzo zakochany nie
          > gapiłby się na inne kobiety.

          I to chyba najlepsze podsumowanie tych rozwazan.
          Pozdrawiam.


    • wierszyk Re: Zazdrosc... 23.05.03, 13:21
      Ja nie wiem czy tytul jest odpowiedni.
      Bardziej chyba poczucie malej wartosci, gdy ukochana osoba podziwia inna.
      Zazdrosc kojarzy mi sie raczej z niechecia czy nienawiscia(moze to za mocne?)
      co do tej drugiej.

      Ale to jest bardzo bolesne.
      Ja znalam faceta ktory ze mna sie kochal, a potem siadal przy komputerze i
      ogladal przy mnie nagie kobiety. Zachwycal sie ich uroda i wyrazal ochote
      przespania sie z nimi. To wszystko przy mnie. A ja nie czulam do nich niecheci,
      tylko bol. Ze taka nie jestem, ze im nie dorownuje :((( Czulam jak maleje, jak
      chce zniknac i zapasc sie pod ziemie. Wewnatrz plakalam. Juz nie potrafilam sie
      z nim kochac, bo nie czulam sie atrakcyjna w jego oczach. Pozadanie poszlo.:(((
      A teraz juz nie chce nikogo.
      • Gość: drak Re: Zazdrosc... IP: 143.26.83.* 23.05.03, 13:23
        wierszyk napisała:

        > Ja nie wiem czy tytul jest odpowiedni.
        > Bardziej chyba poczucie malej wartosci, gdy ukochana osoba podziwia inna.
        > Zazdrosc kojarzy mi sie raczej z niechecia czy nienawiscia(moze to za mocne?)
        > co do tej drugiej.
        >
        > Ale to jest bardzo bolesne.
        > Ja znalam faceta ktory ze mna sie kochal, a potem siadal przy komputerze i
        > ogladal przy mnie nagie kobiety. Zachwycal sie ich uroda i wyrazal ochote
        > przespania sie z nimi. To wszystko przy mnie. A ja nie czulam do nich
        niecheci,
        >
        > tylko bol. Ze taka nie jestem, ze im nie dorownuje :((( Czulam jak maleje,
        jak
        > chce zniknac i zapasc sie pod ziemie. Wewnatrz plakalam. Juz nie potrafilam
        sie
        >
        > z nim kochac, bo nie czulam sie atrakcyjna w jego oczach. Pozadanie poszlo.:
        (((
        > A teraz juz nie chce nikogo.

        Odpłaciłbym mu tym samym.
      • sunrise1 Re: Zazdrosc... 23.05.03, 13:27
        takie zachowanie wg mnie jest po prostu prymitywne. Nawet jesli
        2 osoby łączy seks, to powina być między nimi jeszcze odrobina szacunku.

        z:)
        • Gość: drak Re: Zazdrosc... IP: 143.26.83.* 23.05.03, 13:32
          sunrise1 napisała:

          > takie zachowanie wg mnie jest po prostu prymitywne. Nawet jesli
          > 2 osoby łączy seks, to powina być między nimi jeszcze odrobina szacunku.
          >
          > z:)
          Zgadzam się. Mógł przynajmniej sprawiać pozory.
          Ogladając akty powinien dla niepoznaki komentować to mniej więcej tak:
          " Patrzę w ten ekran i nie dowierzam, takie nieapetyczne są
          te gołe kobiety"
          " Ale mają beznadziejny biust" etc.

          • delicatesca Re: Zazdrosc... 23.05.03, 13:37
            Gość portalu: drak napisał(a):

            > sunrise1 napisała:
            >
            > > takie zachowanie wg mnie jest po prostu prymitywne. Nawet jesli
            > > 2 osoby łączy seks, to powina być między nimi jeszcze odrobina szacunku.
            > >
            > > z:)
            > Zgadzam się. Mógł przynajmniej sprawiać pozory.
            > Ogladając akty powinien dla niepoznaki komentować to mniej więcej tak:
            > " Patrzę w ten ekran i nie dowierzam, takie nieapetyczne są
            > te gołe kobiety"
            > " Ale mają beznadziejny biust" etc.
            >

            Drak, zaraz Cie poszatkuje i bedzie zupa z trupa!:)))
            Ten dran wogole nie powinien ogladac ich, a szczegolnie tuz po lozku!
            • sunrise1 kto się odważy 23.05.03, 13:40
              delicatesca napisała:

              > > Zgadzam się. Mógł przynajmniej sprawiać pozory.
              > > Ogladając akty powinien dla niepoznaki komentować to mniej więcej tak:
              > > " Patrzę w ten ekran i nie dowierzam, takie nieapetyczne są
              > > te gołe kobiety"
              > > " Ale mają beznadziejny biust" etc.


              Tak, tak, a ona na to, jak Ty szybko zmieniasz zdanie :)))
              >
              > Drak, zaraz Cie poszatkuje i bedzie zupa z trupa!:)))


              Tylko , kto ją zje ?

              z:)))
              • delicatesca Re: kto się odważy 23.05.03, 13:45
                sunrise1 napisała:

                > delicatesca napisała:
                >
                > > > Zgadzam się. Mógł przynajmniej sprawiać pozory.
                > > > Ogladając akty powinien dla niepoznaki komentować to mniej więcej tak
                > :
                > > > " Patrzę w ten ekran i nie dowierzam, takie nieapetyczne są
                > > > te gołe kobiety"
                > > > " Ale mają beznadziejny biust" etc.
                >
                Nakarmie nia moja rywalke! ot co :)
                > Tak, tak, a ona na to, jak Ty szybko zmieniasz zdanie :)))
                > >
                > > Drak, zaraz Cie poszatkuje i bedzie zupa z trupa!:)))
                >
                >
                > Tylko , kto ją zje ?
                >
                > z:)))
                • sunrise1 Re: kto się odważy 23.05.03, 13:48
                  delicatesca napisała:

                  > > >
                  > Nakarmie nia moja rywalke! ot co :)
                  > > > > Drak, zaraz Cie poszatkuje i bedzie zupa z trupa!:)))
                  > >
                  > >
                  przedni pomysł, jak to mówią : "zupa z draka zaleje każdego robaka";)))

                  z:)
            • Gość: drak Re: Zazdrosc... IP: 143.26.83.* 23.05.03, 13:42
              delicatesca napisała:

              > Gość portalu: drak napisał(a):
              >
              > > sunrise1 napisała:
              > >
              > > > takie zachowanie wg mnie jest po prostu prymitywne. Nawet jesli
              > > > 2 osoby łączy seks, to powina być między nimi jeszcze odrobina szacu
              > nku.
              > > >
              > > > z:)
              > > Zgadzam się. Mógł przynajmniej sprawiać pozory.
              > > Ogladając akty powinien dla niepoznaki komentować to mniej więcej tak:
              > > " Patrzę w ten ekran i nie dowierzam, takie nieapetyczne są
              > > te gołe kobiety"
              > > " Ale mają beznadziejny biust" etc.
              > >
              >
              > Drak, zaraz Cie poszatkuje i bedzie zupa z trupa!:)))
              > Ten dran wogole nie powinien ogladac ich, a szczegolnie tuz po lozku!

              Przecież to nie ja oglądałem akty.
              Oczywiście ze nie powinien się tak zachowywać się.
              Ale jeżeli nie potrafi się opanować to powinien zachować przynajmniej pozory.
              ZAstanawiam się dlaczego kobiety nie zawsze potrafią się
              "odgryźć".
              Bedąc na miejscu pokrzywdzonej kupilbym sobie jakiś elegancki wibrator
              i ostentacyjnie prowadziłbym z nim dysputy np:
              " Kochanie byłeś dzisiaj naprawdę wspaniały, przeszedłeś samego siebie"

              • Gość: drak Re: Zazdrosc... IP: 143.26.83.* 23.05.03, 13:54
                Żeby nie było niejasności - dysputy z wibratorem oczywiście (nie z
                partnerem)
                • delicatesca Re: Zazdrosc... 23.05.03, 14:07
                  Gość portalu: drak napisał(a):

                  > Żeby nie było niejasności - dysputy z wibratorem oczywiście (nie z
                  > partnerem)


                  Dziewczyny !
                  Kupujcie wibrator Draka
                  to firma nie byle jaka
                  baterie pracuja wiecznie
                  i w ciele sie robi bajecznie:)))
                  • Gość: drak Re: Zazdrosc... IP: 143.26.83.* 23.05.03, 14:21
                    delicatesca napisała:

                    > Gość portalu: drak napisał(a):
                    >
                    > > Żeby nie było niejasności - dysputy z wibratorem oczywiście (nie z
                    > > partnerem)
                    >
                    >
                    > Dziewczyny !
                    > Kupujcie wibrator Draka
                    > to firma nie byle jaka
                    > baterie pracuja wiecznie
                    > i w ciele sie robi bajecznie:)))

                    I można się przytulić i porozmawiać:)
                    • delicatesca Re: Zazdrosc... 23.05.03, 14:23
                      Gość portalu: drak napisał(a):

                      > delicatesca napisała:
                      >
                      > > Gość portalu: drak napisał(a):
                      > >
                      > > > Żeby nie było niejasności - dysputy z wibratorem oczywiście (nie z
                      > > > partnerem)
                      > >
                      > >
                      > > Dziewczyny !
                      > > Kupujcie wibrator Draka
                      > > to firma nie byle jaka
                      > > baterie pracuja wiecznie
                      > > i w ciele sie robi bajecznie:)))
                      >
                      > I można się przytulić i porozmawiać:)

                      aaaaaaaaaaaaach :))))))))))0
                      • Gość: drak Re: Zazdrosc... IP: 143.26.83.* 23.05.03, 14:24
                        delicatesca napisała:

                        > Gość portalu: drak napisał(a):
                        >
                        > > delicatesca napisała:
                        > >
                        > > > Gość portalu: drak napisał(a):
                        > > >
                        > > > > Żeby nie było niejasności - dysputy z wibratorem oczywiście (ni
                        > e z
                        > > > > partnerem)
                        > > >
                        > > >
                        > > > Dziewczyny !
                        > > > Kupujcie wibrator Draka
                        > > > to firma nie byle jaka
                        > > > baterie pracuja wiecznie
                        > > > i w ciele sie robi bajecznie:)))
                        > >
                        > > I można się przytulić i porozmawiać:)
                        >
                        > aaaaaaaaaaaaach :))))))))))0

                        I poplotkować można .
                        Żeby jeszcze potrafiły zarabiać:)
                        • ja_nek Re: Zazdrosc... 23.05.03, 15:41
                          delicatesca napisała:
                          > > > I można się przytulić i porozmawiać:)
                          > >
                          > > aaaaaaaaaaaaach :))))))))))0

                          O cisze proszę, ludzie obok w mlecznym chcą zjeść obiad;))))))
      • cailleach Re: Zazdrosc...-wierszyk 23.05.03, 13:38
        Zazdrosc to pierwszy objaw niskiej samooceny. Czujemy zazdrosc bo nie wierzymy
        w siebie, bie ufamy sobie, nie oceniamy wlasciwie wlasnej wartosci. Uwazamy ze
        inni sa lepsi. Nasz ukochany jedynie nas w tym utwierdza ogladajac sie za
        innymi. I co z tego ze potem powie iz pieknie pachne, lub dzisiaj mam tak
        miekkie wlosy, ktore uwielbia dotykac. Komplementy staja sie bronia wymierzona
        przeciwko mnie...

        • delicatesca Re: Zazdrosc...-wierszyk 23.05.03, 13:48
          cailleach napisała:

          > Zazdrosc to pierwszy objaw niskiej samooceny. Czujemy zazdrosc bo nie
          wierzymy
          > w siebie, bie ufamy sobie, nie oceniamy wlasciwie wlasnej wartosci. Uwazamy
          ze
          > inni sa lepsi. Nasz ukochany jedynie nas w tym utwierdza ogladajac sie za
          > innymi. I co z tego ze potem powie iz pieknie pachne, lub dzisiaj mam tak
          > miekkie wlosy, ktore uwielbia dotykac. Komplementy staja sie bronia
          wymierzona
          > przeciwko mnie...

          Pieknie piszesz, rzucilo mi sie to w oczy wlasnie przy pierwszym poscie. Tak
          trafnie to wszystko napisalas. Ma sie wrazenie ze sie jest w Twojej skorze i
          sie czuje to cierpienie.
          • ja_nek Re: Zazdrosc...-wierszyk 23.05.03, 14:01
            Facet rozgląda się w sposób nieudolny i sprawiający przykrość. Co więcej
            brakuje mu umiejętności zastanowienia się, jak jego zachowanie może być
            odbierane. To błąd bardzo rażący.
            Jeśli na zwróconą uwagę druga osoba nie reaguje i sytuacja się powtarza
            permanentnie, to lepiej zakończyć taką randkę.

            Dla zakochanego mężczyzny nie istnieje inna kobieta, po przejściu fazy
            fascynacji one istnieją, ale jako ciekawostka.
            Każdy mężczyzna dostrzega kobiecość w innych kobietach, ale może to robić
            dyskretnie. I choć spostrzegawcza kobieta wyłowi te spojrzenia nie będzie / nie
            powinno to jej sprawiać przykrości. Wie, że my tak mamy i nie warto sobie tym
            zaprzątać głowy.
            Ale chłopak Wierszyk był po prostu prymitywny.

            Pozdrawiam
            janek
          • cailleach Re: Zazdrosc...- delicatesca 23.05.03, 14:10
            dziekuje. milo mi ze ktos to czyta, i ze ma ochote komentowac:)

            ps. dla mnie to takie "leczenie" duszy... niby nic, a przynosi ulge
            pzdr
            • ja_nek Re: Zazdrosc...- delicatesca 23.05.03, 15:48
              Przestań się porównywać do każdego ładnego opakowania. Wierszyk pisząc swój
              list miała wiele racji.
              Co będzie za 10 lat, też będziesz się tak porównywać? Zawsze znajdzie się
              ładniejsza od Ciebie. Po co się tak zamartwiać?

              Po prostu powiedz mu, że niektóre zachowania bardzo Cię ranią. Nie pomoże - da
              Ci to do myślenia.

              Pozdrawiam
              janek
            • Gość: katinka Re: Zazdrosc...- delicatesca IP: *.attu.pl / 192.168.6.* 25.05.03, 22:43
              cailleach napisała:

              > dziekuje. milo mi ze ktos to czyta, i ze ma ochote komentowac:)
              >
              > ps. dla mnie to takie "leczenie" duszy... niby nic, a przynosi ulge
              > pzdr


              to bardzo duzo moc poczuc ulge, gdy sie o tym pisze...
              ja znam zazdrosc, choc wiem, ze to niedobre uczucie, niszczace... poznalam
              kogos, otworzylam sie, zaufalam, sporo opowiedzialam, a nosze w sobie wiele
              tajemnic... i nie jest mi latwo, boje sie, ze cos sie stanie niedobrego, i tak
              bardzo bym chciala, zeby ta osoba okazala mi te same uczucie, ktore ja mam dla
              niej... nie jest to proste, nawet sie nie widzielismy (tak w realu), to ktos
              poznany w necie, ponad rok temu, i przez ten rok tyle sie wydarzylo miedzy
              nami... i przez to, ze nie mam pewnosci (czy kiedykolwiek mozna ja miec???) ze
              my to MY, pojawila sie zazdrosc... i chyba nie potrafie jej ukryc,
              czasami "wymknie" mi sie nie to slowo, chwile napiecia, ehhhh :(

              to o czym napisalas... nie boje sie tego, wiem, ze jestem atrakcyjna, nie tylko
              pod wzgledem urody, i wiem tez, ze kazda z nas ma w sobie to COS, nigdy nie
              wiadomo tak naprawde kiedy i czym zauroczymy te druga osobe, tak sobie probuje
              wytlumaczyc takie momenty, jakie opisalas... jesli zachowanie Twojego mezczyzny
              jest dla Ciebie udreka POWIEDZ mu o tym, podziel sie lezka, moze on nawet nie
              zdaje sobie sprawy, ze Cie mocno rani? kazdy, kto kocha napotyka zazdrosc, to
              chyba nieuniknione, wazne, zeby to uczucie nie zabilo tego, co piekne...

              cieplutkie buziaczki
              • kochaniontko Re: Zazdrosc...- delicatesca 26.05.03, 12:22
                Gość portalu: katinka napisał(a):

                > niej... nie jest to proste, nawet sie nie widzielismy (tak w realu), to ktos
                > poznany w necie, ponad rok temu, i przez ten rok tyle sie wydarzylo miedzy
                > nami... i przez to, ze nie mam pewnosci (czy kiedykolwiek mozna ja miec???)
                ze
                > my to MY, pojawila sie zazdrosc... i chyba nie potrafie jej ukryc,
                > czasami "wymknie" mi sie nie to slowo, chwile napiecia, ehhhh :(
                >
                > to o czym napisalas... nie boje sie tego, wiem, ze jestem atrakcyjna, nie
                tylko
                >
                > pod wzgledem urody, i wiem tez, ze kazda z nas ma w sobie to COS, nigdy nie
                > wiadomo tak naprawde kiedy i czym zauroczymy te druga osobe, tak sobie
                probuje
                > wytlumaczyc takie momenty, jakie opisalas... jesli zachowanie Twojego
                mezczyzny
                >
                > jest dla Ciebie udreka POWIEDZ mu o tym, podziel sie lezka, moze on nawet nie
                > zdaje sobie sprawy, ze Cie mocno rani? kazdy, kto kocha napotyka zazdrosc, to
                > chyba nieuniknione, wazne, zeby to uczucie nie zabilo tego, co piekne...
                >

                Jestes atrakcyjna a na necie poznajesz kogos, kto nie raczy nawet zainteresowac
                sie Tobe przez caly rok, bo nawet sie z Toba nie widzial???

                Jezeli on naprawde jest Toba zauroczony ( a nie tylko w slowach) to by WSZYSTKO
                rzucil zeby byc u Twojego boku. Widczonie nie jestes dla niego az tak wazna.

                Mowisz ze jestes atrakcyjna i masz to COS. Wiesz masz wiecej opcji. Nie trzymaj
                sie desperacko kogos, kto tak naprawde ... sama sobie dospiewaj
                • Gość: katinka Re: Zazdrosc...- delicatesca IP: 213.17.252.* 27.05.03, 13:17
                  kochaniontko napisała:

                  > Gość portalu: katinka napisał(a):
                  >
                  > > niej... nie jest to proste, nawet sie nie widzielismy (tak w realu), to kt
                  > os
                  > > poznany w necie, ponad rok temu, i przez ten rok tyle sie wydarzylo miedzy
                  >
                  > > nami... i przez to, ze nie mam pewnosci (czy kiedykolwiek mozna ja miec???
                  > )
                  > ze
                  > > my to MY, pojawila sie zazdrosc... i chyba nie potrafie jej ukryc,
                  > > czasami "wymknie" mi sie nie to slowo, chwile napiecia, ehhhh :(
                  > >
                  > > to o czym napisalas... nie boje sie tego, wiem, ze jestem atrakcyjna, nie
                  > tylko
                  > >
                  > > pod wzgledem urody, i wiem tez, ze kazda z nas ma w sobie to COS, nigdy ni
                  > e
                  > > wiadomo tak naprawde kiedy i czym zauroczymy te druga osobe, tak sobie
                  > probuje
                  > > wytlumaczyc takie momenty, jakie opisalas... jesli zachowanie Twojego
                  > mezczyzny
                  > >
                  > > jest dla Ciebie udreka POWIEDZ mu o tym, podziel sie lezka, moze on nawet
                  > nie
                  > > zdaje sobie sprawy, ze Cie mocno rani? kazdy, kto kocha napotyka zazdrosc,
                  > to
                  > > chyba nieuniknione, wazne, zeby to uczucie nie zabilo tego, co piekne...
                  > >
                  >
                  > Jestes atrakcyjna a na necie poznajesz kogos, kto nie raczy nawet
                  zainteresowac
                  >
                  > sie Tobe przez caly rok, bo nawet sie z Toba nie widzial???
                  >
                  > Jezeli on naprawde jest Toba zauroczony ( a nie tylko w slowach) to by
                  WSZYSTKO
                  >
                  > rzucil zeby byc u Twojego boku. Widczonie nie jestes dla niego az tak wazna.
                  >
                  > Mowisz ze jestes atrakcyjna i masz to COS. Wiesz masz wiecej opcji. Nie
                  trzymaj
                  >
                  > sie desperacko kogos, kto tak naprawde ... sama sobie dospiewaj


                  thx, chyba wiem, co chcesz napisac... widzisz, tak mi sie w zyciu ulozylo, ze
                  teraz boje sie zblizyc do kogos z tego swiata... moze ten net to byla
                  ucieczka?? moze jest nia nadal... zaprzyjaznilam sie, moze nawet zakochalam,
                  zalezy mi na tym czlowieku, oboje wiemy jak wygladamy, sa przeciez jeszcze
                  maile i fotki, planujemy razem pare dni wakacyjnych, ale... pare dni temu cos
                  sie wydarzylo, cos niejasnego (dla mnie) i jest jak jest, a jest smutno, mnie
                  jest smutno i zle... mam cos co przyciaga, to prawda, tylko jak rozpoznac, ze
                  przyciaga dobrze, nie na chwile, jak uwierzyc, ze bedzie dobrze??? mam
                  taki "balast", pamiatke, ktora na zawsze zostanie... domyslasz sie juz? ale
                  dziekuje za to, co napisalas, troche inaczej na siebie (nas)spojrzalam...
                  pzdr
              • vazniak Re: Zazdrosc...- delicatesca 26.05.03, 12:48
                Gość portalu: katinka napisał(a):


                > to o czym napisalas... nie boje sie tego, wiem, ze jestem atrakcyjna, nie
                tylko

                Zostawiona tez pewnie jest atrakcyjna. Nie o to chodzi. Zawsze znajdzie sie
                ktoras bardziej atrakcyjna od Ciebie. Kazda kobieta znajduje sie predziej czy
                pozniej w tej sytuacji, ze facet wybalusza galy na inna.
                • ja_nek Re: Zazdrosc...- delicatesca 26.05.03, 15:05
                  Zastanawia mnie, czemu się nie spotkaliście. Rok rozmawiać, ani razu się nie
                  spotkać?
                  Przedłużanie kontaktu wyłącznie e-mailowego nie ma sensu, kiedy nie wyklucza
                  się czegoś więcej...

                  Pozdrawiam
                  janek
                  • Gość: katinka Re: Zazdrosc...- delicatesca IP: 213.17.252.* 27.05.03, 13:26
                    planowalismy spotkanie jesienia, nie udalo sie (mam prace, w ktorej tez jestem
                    w ruchu), ale bylo naprawde blisko...
                    wiem, ze to wszystko wyglada dziwnie, taka inernetowa znajomosc, czasami jednak
                    nie da sie inaczej i... bardzo zalezy mi na kontaktach z tym czlowiekiem,
                    bliskosci, chcialabym... jestem marzycielka, jak sprawic, zeby marzenia staly
                    sie rzeczywistoscia? dzieli na dokladnie cala Polska.......
                    • kobietka1983 Re: Zazdrosc...- delicatesca 28.05.03, 01:42
                      Gość portalu: katinka napisał(a):

                      > planowalismy spotkanie jesienia, nie udalo sie (mam prace, w ktorej tez
                      jestem
                      > w ruchu), ale bylo naprawde blisko...
                      > wiem, ze to wszystko wyglada dziwnie, taka inernetowa znajomosc, czasami
                      jednak
                      >
                      > nie da sie inaczej i... bardzo zalezy mi na kontaktach z tym czlowiekiem,
                      > bliskosci, chcialabym... jestem marzycielka, jak sprawic, zeby marzenia staly
                      > sie rzeczywistoscia? dzieli na dokladnie cala Polska.......


                      TYLKO Polska Was dzieli??? Nawet jak by byl na drugim koncu swiata, to by
                      znalazl czas na Ciebie w ciagu roku. O zgrozo! Ja bym czegos takiego absolutnie
                      nie tolerowala. Pozdrawiam i zacznij widziec swoja wartosc. Stac Cie na kogos,
                      ktos stanie na glowie by Cie spotkac.
                      • jmx Kobietko.... 28.05.03, 01:51
                        kobietka1983 napisała:

                        > TYLKO Polska Was dzieli??? Nawet jak by byl na drugim koncu swiata, to by
                        > znalazl czas na Ciebie w ciagu roku. O zgrozo! Ja bym czegos takiego
                        absolutnie nie tolerowala.

                        A kto czeka(ł) na spotkanie z panem z forum kilka miesięcy? nie Ty?
                        Powinnaś ją zrozumieć.
                        • kobietka1983 Re: Kobietko.... 28.05.03, 02:22
                          jmx napisała:

                          > kobietka1983 napisała:
                          >
                          > > TYLKO Polska Was dzieli??? Nawet jak by byl na drugim koncu swiata, to by
                          > > znalazl czas na Ciebie w ciagu roku. O zgrozo! Ja bym czegos takiego
                          > absolutnie nie tolerowala.
                          >
                          > A kto czeka(ł) na spotkanie z panem z forum kilka miesięcy? nie Ty?
                          > Powinnaś ją zrozumieć.

                          Ja nigdy nie czekalam pare miesiecy. Byla mowa o 1-2 miesiecy.
                          Skad wiesz ze sie nie spotkalismy i to bardzo niedawno :)))))))

                          PS. Ja zycze katince jak najlepiej, to nie jest w porzadku ze ma na niego
                          czekac az TAK dlugo. I niestety nie rozumiem.
                          • jmx Re: Kobietko.... 28.05.03, 02:31
                            kobietka1983 napisała:

                            > Ja nigdy nie czekalam pare miesiecy. Byla mowa o 1-2 miesiecy.
                            > Skad wiesz ze sie nie spotkalismy i to bardzo niedawno :)))))))
                            Nie wiem, wiem tylko, ze czekałaś, też były u was - o ile sobie przypominam
                            jakies problemy z synchronizacją, więc wydawało mi się, ze potrafisz się wczuć
                            w sytuację Katinki.


                            > PS. Ja zycze katince jak najlepiej, to nie jest w porzadku ze ma na niego
                            > czekac az TAK dlugo. I niestety nie rozumiem.
                            To znaczy dwa miesiące poczekałaś ale na przykład cztery, pięć to juz za długo?
                            Gdzie przebiega granica "czekania" na spotkanie? Skoro kogos się zna i ufa to
                            może warto?
                            • kobietka1983 Re: Kobietko.... 28.05.03, 02:40
                              jmx napisała:

                              > kobietka1983 napisała:
                              >
                              > > Ja nigdy nie czekalam pare miesiecy. Byla mowa o 1-2 miesiecy.
                              > > Skad wiesz ze sie nie spotkalismy i to bardzo niedawno :)))))))
                              > Nie wiem, wiem tylko, ze czekałaś, też były u was - o ile sobie przypominam
                              > jakies problemy z synchronizacją, więc wydawało mi się, ze potrafisz się
                              wczuć
                              > w sytuację Katinki.
                              >
                              >
                              > > PS. Ja zycze katince jak najlepiej, to nie jest w porzadku ze ma na niego
                              > > czekac az TAK dlugo. I niestety nie rozumiem.
                              > To znaczy dwa miesiące poczekałaś ale na przykład cztery, pięć to juz za
                              długo?
                              > Gdzie przebiega granica "czekania" na spotkanie? Skoro kogos się zna i ufa to
                              > może warto?

                              Nie czekalam nawet dwoch :))))) A niech czeka, jezeli jest jej z tym dobrze.Ty
                              bys tez czekala. Ja nie!
                      • Gość: katinka Re: Zazdrosc...- delicatesca IP: *.attu.pl / 192.168.6.* 28.05.03, 08:36
                        kobietka1983 napisała:

                        > Gość portalu: katinka napisał(a):
                        >
                        > > planowalismy spotkanie jesienia, nie udalo sie (mam prace, w ktorej tez
                        > jestem
                        > > w ruchu), ale bylo naprawde blisko...
                        > > wiem, ze to wszystko wyglada dziwnie, taka inernetowa znajomosc, czasami
                        > jednak
                        > >
                        > > nie da sie inaczej i... bardzo zalezy mi na kontaktach z tym czlowiekiem,
                        > > bliskosci, chcialabym... jestem marzycielka, jak sprawic, zeby marzenia st
                        > aly
                        > > sie rzeczywistoscia? dzieli na dokladnie cala Polska.......
                        >
                        >
                        > TYLKO Polska Was dzieli??? Nawet jak by byl na drugim koncu swiata, to by
                        > znalazl czas na Ciebie w ciagu roku. O zgrozo! Ja bym czegos takiego
                        absolutnie
                        >
                        > nie tolerowala. Pozdrawiam i zacznij widziec swoja wartosc. Stac Cie na
                        kogos,
                        >
                        > ktos stanie na glowie by Cie spotkac.


                        THX, za to, co napisalas w "poznam kobiete swoich marzen" tez... jestem slaba,
                        moze durna, ale wierzylam w COS, zaufalam, a to cos sie posypalo, czulam, ze
                        cos sie dzieje, nie umialam tylko tego dobrze ocenic, dlaczego??? a moje
                        wartosci... mam ich sporo, i jestem tego swiadoma, tylko potrzebuje jeszcze tej
                        drugiej polowki, kogos, kto sie zaopiekuje, kogo nie bede sie bala, kto mnie
                        bedzie rozumial i prawdziwie kochal, dobra i ciepla miloscia, przepelniona
                        przyjaznia... potrzebuje miec kogos bliskiego, zaufanego, na dluzej, potrzebuje
                        czuc, ze jestem najwazniejsza, i wiem, ze odleglosc nie ma tu zadnego
                        znaczenia... boze, jak ja sie zaplatalam...........
                      • Gość: cal-ineczka Przestań........... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 02.06.03, 19:22
                        kobietka1983 napisała:
                        > TYLKO Polska Was dzieli??? Nawet jak by byl na drugim koncu swiata, to by
                        > znalazl czas na Ciebie w ciagu roku. O zgrozo! Ja bym czegos takiego
                        absolutnie> nie tolerowala. Pozdrawiam i zacznij widziec swoja wartosc. Stac
                        Cie na kogos, ktos stanie na glowie by Cie spotkac.

                        Prawde mówisz.
                        Ale straszysz mnnie jak tak mówisz.....
                        :((((((((((((
                • Gość: katinka Re: Zazdrosc...- delicatesca IP: 213.17.252.* 27.05.03, 13:21
                  vazniak napisał:

                  > Gość portalu: katinka napisał(a):
                  >
                  >
                  > > to o czym napisalas... nie boje sie tego, wiem, ze jestem atrakcyjna, nie
                  > tylko
                  >
                  > Zostawiona tez pewnie jest atrakcyjna. Nie o to chodzi. Zawsze znajdzie sie
                  > ktoras bardziej atrakcyjna od Ciebie. Kazda kobieta znajduje sie predziej czy
                  > pozniej w tej sytuacji, ze facet wybalusza galy na inna.


                  to prawda, i dlatego tez napisalam, ze nie boje sie tego, wiem, ze kazda
                  kobieta ma w sobie cos, co powoduje, ze ludzie mowia o niej: piekna,
                  atrakcyjna, mam to i ja, masz i Ty... takie jestesmy, w sumie ciesze sie, ze
                  nie jestem typowym wzrokowcem, mysle, ze faceci wiele traca... :)
        • cal-ineczka A ja myślę, że...... 24.05.03, 09:24
          On Cie chyba nie akceptuje. Pocałunek oznacza oddawanie szacunku kobiecie, a
          szanuje się kogoś wtedy gdy się go akceptuje takim jakim jest. Jeśli jemu wciąż
          podobają się inne tzn ze coś mu się w Tobie jednak nie podoba (sory).
          Być może masz coś innego co mu się nie podoba, warto spytać.
          Ale Tobie też może się w nim coś nie podobać i wtedy też nie bedziesz potrafiła
          tak bez strachu go pocałować, tak poprostu.
          Jeśli uważasz, że bez wartości jest cokolwiek co robi, albo jaki jest to nie
          bedziesz potrafila go dowartościować, pochwalić, oddać szacunek....
          • robertoniro Re: A ja myślę, że...... 24.05.03, 14:43
            cal-ineczka napisała:

            > On Cie chyba nie akceptuje. Pocałunek oznacza oddawanie szacunku kobiecie, a
            > szanuje się kogoś wtedy gdy się go akceptuje takim jakim jest. Jeśli jemu
            wciąż
            >
            > podobają się inne tzn ze coś mu się w Tobie jednak nie podoba (sory).
            > Być może masz coś innego co mu się nie podoba, warto spytać.
            > Ale Tobie też może się w nim coś nie podobać i wtedy też nie bedziesz
            potrafiła
            >
            > tak bez strachu go pocałować, tak poprostu.
            > Jeśli uważasz, że bez wartości jest cokolwiek co robi, albo jaki jest to nie
            > bedziesz potrafila go dowartościować, pochwalić, oddać szacunek....


            he???? czy ktos moze mi to przetlumaczyc?
            • ja_nek Re: A ja myślę, że...... 25.05.03, 21:35
              > cal-ineczka napisała:
              >
              > > podobają się inne tzn ze coś mu się w Tobie jednak nie podoba (sory).

              Można kogoś kochać i ktoś może się podobać, tylko, że to nie przekłada się na
              jaką kolwiek formę iskrzenia.

              > > Być może masz coś innego co mu się nie podoba, warto spytać.
              Tylko co za odpowiedź się otrzyma...

              • Gość: cal-ineczka Re: A ja myślę, że...... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 26.05.03, 00:11
                > Tylko co za odpowiedź się otrzyma...
                No to może nie warto......

                > Można kogoś kochać i ktoś może się podobać, tylko, że to nie przekłada się
                >na jaką kolwiek formę iskrzenia.
                Jeśli poważnie podejść do sprawy - jeśli istnieje coś, co druga osoba za nic w
                świecie u tej pierwszej niezaakceptuje (np pranie jego śmierdzących skarpetek
                np...) to miedzy nimi stworzy sie taki mur, że żadna iskra niestety nie poleci.
                Co innego gdyby ona pogodziła się z praniem tych skarpetek - wtedy bylaby
                mozliwość owego "łamania muru"..;)))
                • ja_nek Re: A ja myślę, że...... 26.05.03, 12:09
                  Gość portalu: cal-ineczka napisał(a):

                  > > Można kogoś kochać i ktoś może się podobać, tylko, że to nie przekłada się
                  > >na jaką kolwiek formę iskrzenia.

                  > Jeśli poważnie podejść do sprawy - jeśli istnieje coś, co druga osoba za nic
                  w
                  > świecie u tej pierwszej niezaakceptuje (np pranie jego śmierdzących skarpetek
                  > np...) to miedzy nimi stworzy sie taki mur, że żadna iskra niestety nie
                  poleci.
                  Miałem na myśli, że inne też moga się podobać, to przecież naturalne, tylko nic
                  z tego nie wynika
                  • cal-ineczka Re: A ja myślę, że...... 27.05.03, 04:04
                    Miałem na myśli, że inne też moga się podobać, to przecież naturalne, tylko nic
                    > > z tego nie wynika

                    U jednych wynika, u innych nie, w zaleznosci od charakteru.....
                    • Gość: cal-ineczka Re: A ja myślę, że...... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 27.05.03, 09:52
                      Co o tym mysle?
                      ;)))
                      tak, jak sie podoba to nic nie znaczy....
                      ale jak kieruje do tej drugiej kroki,
                      (chocby te najmniejsze) to chyba jednak juz cos znaczy.....
                      prawda.....?
          • cailleach Re: A ja myślę, że......calineczka 26.05.03, 15:21
            uderzylas w samo sedno! gratuluje celnego slowa:))

            akceptacja...slowo klucz. Akceptacja siebie. I akceptacja innych. Akceptacja
            nie oznacza obojetnosci. To najpiekniejszy dar, jaki mozemy dac ukochanej
            osobie. Latwo jest kochac jesli ktos jest piekny, intelignetny, IDEAL! Idealy
            sie kocha latwo, bo jak mozna go nie kochac. Gorzej jesli ta nasza "polowka" ma
            cos, co nie ma nic wspolnego z naszym wyobrazniem idealu: albo fizycznie nam
            nie odpowiada albo relacje duchowe nie funkcjonuja na najwyzszych obrotach. I
            tu wchodzimy na wyzszy poziom milosci, ktory jest jednoczesnie egzaminem nas
            samych i naszego zwiazku. Co bedzie wazniejsze? nasze mgliste wyobraznie? a
            moze jednak ktos, kto spotkany na naszej drodze mimo swoich wad pozwoli nam
            przezyc czesc naszego zycia w stanie zwanym "szczescie"?

            Ja jestem w trakcie tego egzaminu. Stoje przed dylematem, i On rowniez przed
            nim stoi. Co dla nas bedzie istotniejsze: nasze "zalozenia" czy "to drugie"
            • sunrise1 a ja myślę...nieco inaczej 26.05.03, 15:40
              cailleach napisała:


              > akceptacja...slowo klucz. Akceptacja siebie. I akceptacja innych.


              Zgadzam się - akceptacja przede wszystkim .Ułatwia życie, czyni je
              znośniejszym, ale nie tylko... Bez akceptacji nie można rozumieć, nie można
              kochać, nie można widzieć rzeczywiście innego czlowieka.

              Akceptacja
              > nie oznacza obojetnosci. To najpiekniejszy dar, jaki mozemy dac ukochanej
              > osobie. Latwo jest kochac jesli ktos jest piekny, intelignetny, IDEAL! Idealy
              > sie kocha latwo, bo jak mozna go nie kochac. Gorzej jesli ta nasza "polowka"
              ma
              >
              > cos, co nie ma nic wspolnego z naszym wyobrazniem idealu: albo fizycznie nam
              > nie odpowiada albo relacje duchowe nie funkcjonuja na najwyzszych obrotach.

              W tym punkcie mam inne zdanie. Jezeli kocha się naprawdę, to w osobie kochanej
              widzi się ten wyśniony i wymarzony ideał.
              Nie liczy się to, że ktoś nie ma ciemnych, falowanych włosów, że jego cera
              jest zszarzała, że pali, ogląda "telenowele", to on(a) jest tym ideałem,
              wtedy nie ma barier. Kocha się łatwo i kocha całym sobą.

              pozdrw, z:)
              • cailleach Re: a ja myślę...nieco inaczej 26.05.03, 15:51
                sunrise1 napisała:
                > W tym punkcie mam inne zdanie. Jezeli kocha się naprawdę, to w osobie
                kochanej widzi się ten wyśniony i wymarzony ideał.
                > Nie liczy się to, że ktoś nie ma ciemnych, falowanych włosów, że jego cera
                > jest zszarzała, że pali, ogląda "telenowele", to on(a) jest tym ideałem,
                > wtedy nie ma barier. Kocha się łatwo i kocha całym sobą.

                Tak, trudno sie nie zgodzic, pozostaje jednak jedno male "ale"...mozna
                sprobowac zmienic. Dlaczego by sie mialo nie udac? I namawia sie do
                przefarbowania wlosow, schudniecia, utycia, wyrwania zeber w celu wysmuklenia
                talii, powiekszenia biustu, zmniejszenia uszu.... gdzie jest granica zmieniania
                siebie "na zawolanie"? Przeciez zmiana koloru wlosow nic nie kosztuje, operacja
                uszu to juz inna sprawa, ale przeciez mozna! dla chcacego nic trudnego...wiec?
                • sunrise1 Re: a ja myślę...nieco inaczej 26.05.03, 16:01
                  cailleach napisała:

                  > Tak, trudno sie nie zgodzic, pozostaje jednak jedno male "ale"...mozna
                  > sprobowac zmienic. Dlaczego by sie mialo nie udac? I namawia sie do
                  > przefarbowania wlosow, schudniecia, utycia, wyrwania zeber w celu wysmuklenia
                  > talii, powiekszenia biustu, zmniejszenia uszu.... gdzie jest granica
                  zmieniania
                  >
                  > siebie "na zawolanie"? Przeciez zmiana koloru wlosow nic nie kosztuje,
                  operacja
                  >
                  > uszu to juz inna sprawa, ale przeciez mozna! dla chcacego nic trudnego...wiec?

                  Hmmm.można zmienić niektóre przyzwyczajenia, zwłaszcza jeśli samemu
                  zdaje sięn sobie z tego sprawę, że mogą być przykre, badz dokuczliwe
                  dla drugiej strony, można nawet schudnąć- dla poprawy własnego samopoczucia
                  a dalej,,,dalej zawsze powołuję sie na J.P Sartra, że jeśli kocha się
                  kogoś, kocha się też jego jelita i kiszki..
                  To, co chcesz zmienić w sobie zależy tylko od Twojej decyzji, od tego,jak
                  Ty to czujesz.

                  z:))
                • kwasna_cytryna Re: a ja myślę...nieco inaczej 26.05.03, 16:04
                  cailleach napisała:
                  >
                  > Tak, trudno sie nie zgodzic, pozostaje jednak jedno male "ale"...mozna
                  > sprobowac zmienic. Dlaczego by sie mialo nie udac? I namawia sie do
                  > przefarbowania wlosow, schudniecia, utycia, wyrwania zeber w celu wysmuklenia
                  > talii, powiekszenia biustu, zmniejszenia uszu.... gdzie jest granica
                  zmieniania siebie "na zawolanie"? Przeciez zmiana koloru wlosow nic nie
                  kosztuje, operacja uszu to juz inna sprawa, ale przeciez mozna! dla chcacego
                  nic trudnego...wiec?


                  Do pewnego momentu w każdej znajomości i w każdym związku uprawiana jest gra
                  "jestem lepszy/a, niż jestem". To takie tokowanie mające na celu zachęcić do
                  czegoś więcej. Ale nadchodzi taki dzień, kiedy przestaje patrzeć się przez
                  różowe okulary i nastaje szara rzeczywistość. Wtedy zaczynają sie problemy,
                  kiedy na siłę usiłuje się coś zmienić w partnerze. To jeden z podstawowych
                  błędów, jakie często się popełnia. Zdecydowanie wyższą szkołą jazdy jest
                  zaakceptowanie drugiej osoby taką właśnie, jaką jest i pogodzenie się z jej
                  niedoskonałościami. Jeśli człowiek ma się zmienić, to powinno to wypływać z
                  jego potrzeby wewnętrznej, a nie z nakazu drugiej strony.
                  • cailleach nie mam tego komfortu 28.05.03, 08:53
                    ...nie zaakceptowano moich kiszek. Okazuje sie ze wazniejsze od tego kim jestem
                    jest to jaka jestem. Fizycznie. Tego za duzo, tamtego za malo. Zawsze cos nie
                    tak. Patrzac na to obiektywnie, powinno sie mnie rozlozyc na czesci pierwsze a
                    potem znowu zrobic "od nowa". Wtedy byloby ok.. Mam tylko takie jedno male
                    pytanie... skoro tak nie pasuje do jego "idealu", skoro za kazdym razem
                    mijajace nas opakowania sa tego idealu o niebo blizsze... dlaczego on nadal ze
                    mna jest? Jest tym typem faceta, ktory nie ma problemu z wyrwaniem kobiety, a
                    jednak...twierdzi ze to moja osobowosc, charakter.. ale czy mozna byc z kims
                    nie akceptujac go fizycznie? Czy mozna stworzyc zwiazek oparty jedynie na
                    doskonalym porozumieniu dwoch osobowosci? Przeciez nasze ciala to czesc
                    nas...nie da sie oddzielic duszy od tej powloki...

                    Kocham wiec postanowilam sie zmienic. Mozna to nazwac glupota, zatraceniem
                    samej siebie, dazeniem do doskonalosci... Czuje obrzydzenie do samej siebie. Bo
                    walcze ze soba, zeby byc szczesliwa.
                    • kobietka1983 Re: nie mam tego komfortu 28.05.03, 09:03
                      cailleach napisała:

                      > ...nie zaakceptowano moich kiszek. Okazuje sie ze wazniejsze od tego kim
                      jestem
                      >
                      > jest to jaka jestem. Fizycznie. Tego za duzo, tamtego za malo. Zawsze cos nie
                      > tak. Patrzac na to obiektywnie, powinno sie mnie rozlozyc na czesci pierwsze
                      a
                      > potem znowu zrobic "od nowa". Wtedy byloby ok.. Mam tylko takie jedno male
                      > pytanie... skoro tak nie pasuje do jego "idealu", skoro za kazdym razem
                      > mijajace nas opakowania sa tego idealu o niebo blizsze... dlaczego on nadal
                      ze
                      > mna jest? Jest tym typem faceta, ktory nie ma problemu z wyrwaniem kobiety, a
                      > jednak...twierdzi ze to moja osobowosc, charakter.. ale czy mozna byc z kims
                      > nie akceptujac go fizycznie? Czy mozna stworzyc zwiazek oparty jedynie na
                      > doskonalym porozumieniu dwoch osobowosci? Przeciez nasze ciala to czesc
                      > nas...nie da sie oddzielic duszy od tej powloki...
                      >
                      > Kocham wiec postanowilam sie zmienic. Mozna to nazwac glupota, zatraceniem
                      > samej siebie, dazeniem do doskonalosci... Czuje obrzydzenie do samej siebie.
                      Bo
                      >
                      > walcze ze soba, zeby byc szczesliwa.

                      Acha, czyli jezeli on sie z Toba kocha i wyobraza inne cialo to nadal z nim
                      chcesz byc??
                      • cailleach Re: nie mam tego komfortu 28.05.03, 09:23
                        Nie
                        • kobietka1983 Re: nie mam tego komfortu 28.05.03, 09:31
                          cailleach napisała:

                          > Nie

                          Powiem Tobie jeszcze inne spojrzenie na sprawe.

                          Kiedys bylam z bardzo przystojnym popularnym mezczyzna, ktory ciagle krytykowal
                          moj wyglad. Gdy ktos dal mi komplement, on go burzyl.

                          Gdy sie pewnego dnia rozplakalam, powiedzial ze robi to z zazdrosci bo sie boi
                          ze jak bede zbyt pewna siebie to od niego odejde. Moze tak byc w Twoim
                          wypadku, bo nadal z Toba trwa.

                          • kobietka1983 Re: nie mam tego komfortu 28.05.03, 09:33
                            kobietka1983 napisała:

                            > cailleach napisała:
                            >
                            > > Nie
                            >
                            > Powiem Tobie jeszcze inne spojrzenie na sprawe.
                            >
                            > Kiedys bylam z bardzo przystojnym popularnym mezczyzna, ktory ciagle
                            krytykowal
                            >
                            > moj wyglad. Gdy ktos dal mi komplement, on go burzyl.
                            >
                            > Gdy sie pewnego dnia rozplakalam, powiedzial ze robi to z zazdrosci bo sie
                            boi
                            > ze jak bede zbyt pewna siebie to od niego odejde. Moze tak byc w Twoim
                            > wypadku, bo nadal z Toba trwa.
                            >

                            Ale tak czy owak, niezalezni od motywu, wynik jest ten sam! - on Cie bardzo
                            rani, niszczy kobieca pewnosc siebie i Twoja dusze! Dran i tyle
                            • ja_nek Re: nie mam tego komfortu 28.05.03, 11:22
                              Zawsze wychodzę z założenia, że lepiej natury nie poprawiać, jeśli jedynym
                              powodem ma być utrzymanie partnera. Za jakiś czas i tak trafi się lepsza,
                              klientka lepszego chirurga plastycznego.

                              Pozdrawiam
                              janek
                              P.S. Nie wierzę, że jesteś brzydka jak noc, ale myślę, ze Twój facet nie umie z
                              Tobą rozmawiać i gasić Twych obaw.
                              • ja_nek Re: nie mam tego komfortu 28.05.03, 11:52
                                „ a moje wartosci... mam ich sporo, i jestem tego swiadoma, tylko potrzebuje
                                jeszcze tej drugiej polowki, kogos, kto sie zaopiekuje, kogo nie bede sie bala,
                                kto mnie bedzie rozumial i prawdziwie kochal, dobra i ciepla miloscia,
                                przepelniona przyjaznia... potrzebuje miec kogos bliskiego, zaufanego, na
                                dluzej”

                                Pięknie ujęte....
                                • cailleach Re: nie mam tego komfortu 28.05.03, 13:59
                                  Te slowa to kwintesencja mnie. I kazdej kobiety. Autorce naleza sie slowa
                                  uznania.

                                  Czy jestem brzydka? nie mnie to oceniac, jedni mezczyzni szaleja, inni nie.
                                  Kwestia gustu i tyle.
                                  A ja sie zmienie, ale nie dla niego, ale dla siebie. Bo jego kocham, ale kocham
                                  tez siebie. Nie bardziej, ale tez. Poza tym wiem ze po kolejnej zmianie
                                  przyjdzie prosba o nastepna... i nastepna... i konca nie bedzie. Wiec sie
                                  zmieniam, a jednoczesnie odzyskuje wiare we wlasna kobiecosc. Czy bedzie to
                                  rozwiazanie problemu? Nie wiem... moze moje wysilki zostana docenione, a moze
                                  pozostana niezauwazone, bo wie jak wygladam, wiec moze byc i tak iz po mojej
                                  przemianie w poczwarki w motyla nadal bedzie widzial... poczwarke. Wiem jedno.
                                  Nie dam sie zakuc w ramy jego wyobrazen, zmienie sie, ale po swojemu. Cokolwiek
                                  mialoby to oznaczac;)
                                  • jmx Re: nie mam tego komfortu 28.05.03, 15:14
                                    Czy rozmawiałaś z nim na ten temat - swoich obaw i pragnień? Bo gdy on pyta co
                                    sie dzieje, Ty połykając łzy odpowiadasz, że nic...
                                    Wiesz co on NAPRAWĘ myśli o Tobie?


                                    PS. Pamiętam Twoje "walentynkowe" wątki - jakby zupełnie inna osoba je pisała...
                                    • cailleach nie jest latwo.... 04.06.03, 11:29
                                      bo rozmowa ta nie bedzie latwa, ale postanowilam ja przeprowadzic. Postaram się
                                      powiedzieć, co czuje, co myśle... co mnie rani. Co mnie rani najmocniej. Nie
                                      wiem czy przyniesie to skutek, ale wiem, że jesli tego nie zrobie, to nie
                                      bedzie możliwosci, żeby nam sie udało...a o to przeciez chodzi.


                                      ps. moje walentynkowe wątki. Wydaje mi sie ze to tak dawno bylo. A pisala je
                                      rzeczywiscie zupelnie inna osoba. Osoba bezgranicznie szczęśliwa...
                                      • jmx Re: nie jest latwo.... 04.06.03, 16:30
                                        Taka rozmowa będzie bardzo trudna ale bez tego nie ruszycie z miejsca.
                                        Najprawdopodobniej on sobie nawet nie zdaje sprawy jak bardzo Cie rani.


                                        Ta osoba jest cały czas w Tobie - trzeba ją odnaleźć
                                        Powodzenia :-))
                                        • cailleach Re: nie jest latwo.... 05.06.03, 16:02
                                          jmx napisała:

                                          > Najprawdopodobniej on sobie nawet nie zdaje sprawy jak bardzo Cie rani.

                                          Nie rozumiem...jak mozna sobie nie zdawac sprawy? Idzie sie ze swoją kobietą,
                                          którą sie podobno kocha nad życie i uważa się, że można sie oglądać za innymi.
                                          Dobrze. Ale jeszcze ma się nadzieje, że nasza ukochana tego nie zauważy? a
                                          jesli zauważy to będzie zadowolona, bo stwierdzi: no cóż, mój ukochany ma dobry
                                          gust???!!


                                          > Ta osoba jest cały czas w Tobie - trzeba ją odnaleźć
                                          > Powodzenia :-))
                                          ja wiem że ona tam jest, gdzieś głęboko schowana. Zastanawia mnie tylko jedno,
                                          czy wróci przy TYM konkretnym męźczyznie?

                                          ps. nie dziękuje. żeby nie zapeczyć:)))
                                          • jmx Re: nie jest latwo.... 05.06.03, 16:11
                                            cailleach napisała:

                                            > jmx napisała:
                                            >
                                            > > Najprawdopodobniej on sobie nawet nie zdaje sprawy jak bardzo Cie rani.
                                            >
                                            > Nie rozumiem...jak mozna sobie nie zdawac sprawy? Idzie sie ze swoją kobietą,
                                            > którą sie podobno kocha nad życie i uważa się, że można sie oglądać za
                                            innymi.
                                            > Dobrze. Ale jeszcze ma się nadzieje, że nasza ukochana tego nie zauważy? a
                                            > jesli zauważy to będzie zadowolona, bo stwierdzi: no cóż, mój ukochany ma
                                            dobry
                                            >
                                            > gust???!!

                                            Ja też nie rozumiem, bo to właściwie takie oczywiste...
                                            Ale różnie się zdarza.


                                            > ja wiem że ona tam jest, gdzieś głęboko schowana. Zastanawia mnie tylko
                                            jedno,
                                            > czy wróci przy TYM konkretnym męźczyznie?

                                            To pokaże czas. Ale myŚlę, ze warto spróbować :-)))

                                            Jeszcze raz - POWODZENIA!! :-))))
                                            • cailleach Re: nie jest latwo.... 06.06.03, 09:38
                                              Coraz częściej dochodze do wniosku że coś oczywistego dla mnie nie jest już tak
                                              oczywiste dla niego...działa to również w drugą stronę, bo być moze dla mnie
                                              nie jest oczywisty fakt, że to tylko "pożądanie wzrokowe", które nie niesie ze
                                              sobą żadnego niebezpieczeństwa?

                                              ps. serdecznie pozdrawiam:)
                                • Gość: katinka Re: nie mam tego komfortu IP: *.attu.pl / 192.168.6.* 05.06.03, 19:50
                                  ja_nek napisał:

                                  > „ a moje wartosci... mam ich sporo, i jestem tego swiadoma, tylko potrzeb
                                  > uje
                                  > jeszcze tej drugiej polowki, kogos, kto sie zaopiekuje, kogo nie bede sie
                                  bala,
                                  >
                                  > kto mnie bedzie rozumial i prawdziwie kochal, dobra i ciepla miloscia,
                                  > przepelniona przyjaznia... potrzebuje miec kogos bliskiego, zaufanego, na
                                  > dluzej”
                                  >
                                  > Pięknie ujęte....


                                  moze... piekniejsze jest jednak poczucie, ze tak jest, wewnetrzne ukojenie,
                                  radosc z bycia we dwoje i Szczescie, moje, niestety, gdzies sie zagubilo... :(

                                  pozdrowienia, takie troche przez lzy
                                  • jmx Re: nie mam tego komfortu 05.06.03, 20:18
                                    Gość portalu: katinka napisał(a):

                                    > moze... piekniejsze jest jednak poczucie, ze tak jest, wewnetrzne ukojenie,
                                    > radosc z bycia we dwoje i Szczescie, moje, niestety, gdzies sie zagubilo... :(
                                    >
                                    > pozdrowienia, takie troche przez lzy

                                    Odnajdzie się, masz wspaniałe dziecko i cale zycie przed Tobą, są jeszcze
                                    dobrzy ludzie na tym świecie, głęboko w to wierzę.
                                    Sciskam bardzo, bardzo serdecznie i pozdrawiam :-))
                                    • Gość: katinka Re: nie mam tego komfortu IP: *.attu.pl / 192.168.6.* 07.06.03, 17:30
                                      jmx napisała:

                                      > Gość portalu: katinka napisał(a):
                                      >
                                      > > moze... piekniejsze jest jednak poczucie, ze tak jest, wewnetrzne ukojenie
                                      > ,
                                      > > radosc z bycia we dwoje i Szczescie, moje, niestety, gdzies sie zagubilo..
                                      > . :(
                                      > >
                                      > > pozdrowienia, takie troche przez lzy
                                      >
                                      > Odnajdzie się, masz wspaniałe dziecko i cale zycie przed Tobą, są jeszcze
                                      > dobrzy ludzie na tym świecie, głęboko w to wierzę.
                                      > Sciskam bardzo, bardzo serdecznie i pozdrawiam :-))
                                      >


                                      dziekuje.... (trudno odbudowac wiare w drugiego czlowieka, i w siebie, ze to
                                      wszystko dzieje sie naprawde, i nie na chwile tylko...) tez Cie pozdrawiam, i
                                      tez bardzo cieplo :)
                    • Gość: molly Uwaga!Bedzie dlugie :) IP: *.telia.com 31.05.03, 00:42

                      Bylam rok z chlopakiem z ktorym mialam podobny problem. Zanim go poznalam
                      niemialam problemow z zazdroscia, bylam pewna siebie, myslalam ze jestem
                      atrakcyjna.Zaczelismy sie spotykac, wszystko bylo fajnie do momentu kiedy on
                      mi powiedzial ze nie uwaza mnie za zbyt piekna kobiete, niepowiedzial tego
                      wprost, wypytywalam sie go co o mnie myslal jak sie poznalismy, myslalam ze
                      powie cos romantycznego, a on powiedzial ze poczul ze jestem wyjatkowa, i to
                      ze niebylam w jego typie troche mu przeszkadzalo no ale jak mnie poznal
                      blizej...bla bla A ja bylam w szoku. Zawsze chcialam byc ta najpiekniejsza
                      dla mojego mezczyzny, myslalam ze to on jest tym jedynym a tu takie cos.. No i
                      potem zaczelo sie ...Zrobilam sie chorobliwie zazdrosna, zaczelam myslec o
                      powiekszeniu biustu i innych rzeczach ktore moge zrobic zeby mu sie bardziej
                      podobac. On zaczal mnie delikatnie krytykowac, dowiedzialam sie np ze mam zbyt
                      jasne rzesy przy powiekach(jasna oprawe oczu), nieciekawy kolor sutkow (sic!)
                      itp Na wiekszosc moich "niedoskonalosci" sama bym nie wpadla nawet podczas
                      mega depresji... Nie moglam tego zniesc, mimo ze on mi tego niewypominal i
                      mowil ze i tak jestem dla niego najpiekniejsza. Bardzo chcialam z nim spedzic
                      zycie ale wiedzialam ze nigdy nie bede sie dobrze czula, ze mnie to bedzie
                      przesladowac. Chcialam sie zmienic dla niego, obcielam wlosy, zmienilam styl
                      ubierania na bardziej kobiecy...ale wciaz niewidzialam tego w jego oczach co
                      sie pojawialo na widok pierwszej lepiej wygladajacej dziewczyny na ulicy. W
                      koncu z nim zerwalam, co bylo bardzo trudne i pewnie bym do niego wrocila
                      gdybym nie poznala(nastepnego dnia po zerwaniu) mojego obecnego narzeczonego
                      ktory zakochal sie we mnie z miejsca i tak za mna chodzil az wychodzil :)
                      Jestem teraz bardzo szczesliwa, choc niebylo latwo. Pare miesiecy mielismy
                      pieklo z powodu mojej zazdrosci(pamiatka po bylym) Teraz jest coraz lepiej,
                      ucze sie zyc na nowo i probuje pokochac siebie.Nadal czasem wpadam w dola i
                      robie awanture bo na spacerze minelismy jakas dziewczyne i mi sie wydawalo ze
                      moje kochanie takze zauwazylo ze ona jest atrakcyjna(bo ja zauwazylam)ale
                      szczerze mowiac to przewaznie ja tylko zauwazam te pieknosci. Ciesze sie ze on
                      jest taki wyrozumialy i cierpliwy :) Mysle ze powinnas pomyslec o
                      zerwaniu.Jezeli sie tak zle czujesz ze swoim partnerem i wiesz ze nigdy nie
                      bedziesz czula sie piekna w jego oczach musisz odejsc bo cie to wykonczy.Nawet
                      jesli zazdrosc jest bezpodstawna ale on cie tak do konca nie akceptuje-w koncu
                      cie to zniszczy. Nie bedzie latwo zyc ze swiadomoscia ze czegos mu w tobie
                      brakuje. Napewno spotkasz mezczyzne ktory pokocha w Tobie wszystko, bez
                      wyjatku-nie warto marnowac czasu u boku kogos kto cie nie docenia.Lepiej badz
                      egoistyczna i pomysl troche o sobie. Spotykaj sie z przyjaciolmi, sprawiaj
                      sobie male przyjemnosci i naucz sie kochac siebie.Zobaczysz ze odetchniesz w
                      koncu z ulga jak bedzie po wszystkim. Powodzenia :)
                      • ja_nek Re: Uwaga!Bedzie dlugie :) 02.06.03, 15:29
                        To wielce kłopotliwe pytanie: "czy jestem według Ciebie piękna?":)
                        A ta wyjątkowość bywa ważniejsza....
                        Koniecznie trzeba być w typie?
                        Wiesz, typ typem, a miłość niekoniecznie wykorzystuje "typ", czasem można
                        kochać kogoś z "nietypu"...

                        > potem zaczelo sie ...Zrobilam sie chorobliwie zazdrosna, zaczelam myslec o
                        > powiekszeniu biustu i innych rzeczach ktore moge zrobic zeby mu sie bardziej
                        > podobac. On zaczal mnie delikatnie krytykowac, dowiedzialam sie np ze mam
                        zbyt jasne rzesy przy powiekach(jasna oprawe oczu), nieciekawy kolor sutkow
                        (sic!)

                        Wybacz,ale zaczęło Ci odbijać z tym powiększaniem biustu, a on jeśli gadał
                        o "nieciekawym kolorze sutków" to chyba był facetem z dojrzałością 15-latka....

                        > Nie moglam tego zniesc, mimo ze on mi tego niewypominal i
                        > mowil ze i tak jestem dla niego najpiekniejsza.
                        Rozumiem, że w te późniejsze deklaracje nie uwierzyłaś...

                        Pozdrawiam
                        janek
                        • molly82 Re: Uwaga!Bedzie dlugie :) 02.06.03, 18:48
                          ja_nek napisał:

                          > To wielce kłopotliwe pytanie: "czy jestem według Ciebie piękna?":)
                          > A ta wyjątkowość bywa ważniejsza....
                          > Koniecznie trzeba być w typie?
                          > Wiesz, typ typem, a miłość niekoniecznie wykorzystuje "typ", czasem można
                          > kochać kogoś z "nietypu"...
                          >

                          Kochac moze i tak ale jest to bardzo bolesne jesli ktos nie akceptuje tego jak
                          wygladasz. Niepodejrzewam zebys czul sie bardzo szczesliwy wiedzac ze osoba z
                          ktora jestes kocha twoje wnetrze, a nie potrafi zaakceptowac "opakowania".I
                          nie mow mi ze to nie jest wazne, bo prawdziwa milosc kocha wszystko-
                          przynajmniej ja potrzebuje akceptacji calej mnie a nie kawalka.

                          > > potem zaczelo sie ...Zrobilam sie chorobliwie zazdrosna, zaczelam myslec o
                          >
                          > > powiekszeniu biustu i innych rzeczach ktore moge zrobic zeby mu sie bardzi
                          > ej
                          > > podobac. On zaczal mnie delikatnie krytykowac, dowiedzialam sie np ze mam
                          > zbyt jasne rzesy przy powiekach(jasna oprawe oczu), nieciekawy kolor sutkow
                          > (sic!)
                          >
                          > Wybacz,ale zaczęło Ci odbijać z tym powiększaniem biustu, a on jeśli gadał
                          > o "nieciekawym kolorze sutków" to chyba był facetem z dojrzałością 15-
                          latka....

                          Wiesz jak do gry wchodzi zazdrosc, jak twoj facet nie lubi rozmiaru twoich
                          piersi, a kobiety dookola maja duze (oczywiscie wtedy ma sie klapki na oczach
                          i sie nie zauwaza tych z malymi) a ty chcesz byc jedyna dla niego to robi ci
                          sie woda z mozgu i czepiasz sie kazdej deski ratunku. Kobiety tak maja ;)
                          A co do niego to niebede go oceniac.Powiem Ci tylko ze mial wtedy 23 lata.
                          >
                          > > Nie moglam tego zniesc, mimo ze on mi tego niewypominal i
                          > > mowil ze i tak jestem dla niego najpiekniejsza.

                          > Rozumiem, że w te późniejsze deklaracje nie uwierzyłaś...

                          Nie no oczywiscie padlam mu w ramiona ;) JASNE ZE NIE!
                          >
                          > Pozdrawiam

                          Takze pozdrawiam
                          • ja_nek Re: Uwaga!Bedzie dlugie :) 04.06.03, 23:18
                            Najpiękniejsza nie znaczy najpiękniejsza fizycznie na świecie. Atrakcyjność
                            jest sumą pewnych elementów nie tylko fizycznych.
                            Być najpiękniejszą czy wyjątkową? Ja bym wolał wyjątkową.
                            Kiedy uroda zniknie, pozostaje wyjatkowość.

                            > Niepodejrzewam zebys czul sie bardzo szczesliwy wiedzac ze osoba z
                            > ktora jestes kocha twoje wnetrze, a nie potrafi zaakceptowac "opakowania".I
                            > nie mow mi ze to nie jest wazne, bo prawdziwa milosc kocha wszystko-
                            > przynajmniej ja potrzebuje akceptacji calej mnie a nie kawalka.

                            Przede wszystkim nie rozumiem tego pęknięcia: jest się z kimś, a nie akceptuje
                            się jej ciała. Jeśli nie ma akceptacji ciała trudniej pokochać. Jak kochasz
                            wnętrze to można być przyjacielem.
                            Ale czy nie jest trochę tak, że jesteś przewrażliwiona na swoim punkcie? Na
                            mój gust trochę przesadzasz, dobudowujesz i nadajesz znaczenia tam, gdzie MOŻE
                            ich nie ma.

                            > Wiesz jak do gry wchodzi zazdrosc, jak twoj facet nie lubi rozmiaru twoich
                            > piersi, a kobiety dookola maja duze (oczywiscie wtedy ma sie klapki na
                            oczach
                            > i sie nie zauwaza tych z malymi) a ty chcesz byc jedyna dla niego to robi ci
                            > sie woda z mozgu i czepiasz sie kazdej deski ratunku. Kobiety tak maja ;)
                            Co ma rozmiar piersi do miłości??? Za duży biust nikt Cię nie będzie kochał.

                            Facet widział, że Cię to męczy, więc powiedział, ze podobasz mu się, by mieć
                            spokój.
                            Po kiego porównywać się na siłę do innych? I tak co pewien czas uznasz, że
                            któraś jest ładniejsza, zgrabniejsza, ma większy biust itp. Zawsze się trafi
                            ładniejsza idąc po ulicy i każdy facet to przyzna. Takie oczekiwanie, aby
                            facet mówił, że jesteś najpiękniejsza jest bezcelowe. Są od Ciebie ładniejsze
                            i są brzydsze. Tak było, jest i będzie.

                            Nie tylko uroda fizyczna się liczy, pewne inne walory uzupełniaja inne.
                            Facetowi może podobać się taka czy inna, może sobie gdzieś w środku nawet
                            pomyśli: "Ech, z tą to by mogło być fajnie w łóżku", ale zostanie z tą która
                            rekompensuje jedne braki obecnością innych zalet. Nie każdy myśli rozporkiem.

                            Pozdrawiam
                            janek
    • delicatesca Re: Zazdrosc... 06.06.03, 01:44
      callileah zniknelas, a ja jestem ciekawa jak sprawy sie rozwiazuja. I czy
      zaniechalas planu zmiany swojego wygladu Pozdrowienia:)
      • cailleach Koniec.... 06.06.03, 09:51
        ...z zazdrością. Tak sobie powtarzam, kiedy z nim idę, kiedy mnie przytula i
        kiedy się ze mną żegna. Odtrącam od siebie złe myśli, szczególnie gdy mija nas
        dziewczyna z nogami do samego nieba. Nie powiem, że jest łatwo, lekko i
        przyjemnie. Boli czasem tak bardzo, że czuje jak sztywnieją mi palce w dłoni,
        którą on ściska... Ale...zmieniam się, choć zmiany nie dotyczą bezpośrednio
        mojego wyglądu. Zmieniam się zgodnie z MOIM planem. Patrze w lustro...i
        podnosze głowę do góry. Wypinam dumnie pierś, prostuję zgarbione plecy. Uśmiech
        powoli wypływa mi na usta...Nie będę lalką, ktora zawieszona na ramieniu
        swojego meżczyzny wije się na nim jak bluszcz. Stoję pewnie na swoich nogach.
        I już się zmieniłam...bez potrzeby wszczepiania sobie silikonu w za małe
        piersi, bez konieczności morderczego treningu w celu zgubienia kilku cm w
        biodrach. Talia za wąska? Mam to gdzieś!!! Podbródek do góry! I co z tego, że
        czasem patrze z nienawiścia na moje włosy, które zdają się żyć własnym życiem?!
        Albo się z nimi zaprzyjaźnie... albo obetne na łyso;)))mam wybór!

        Nie jest lekko... ale chce mi się żyć
        chce mi się żyć dla siebie
        i dla niego
        chce mi się żyć z nim
        jak długo sie da
        jak długo on będzie chciał... nie! wróć! JAK DŁUGO JA BĘDĘ CHCIAŁA!!!!

        Pozdrawiam tych, którzy wiedzą jakim potworem jest zazdrość. Ja już swojego
        potwora ... oswoiłam (?)
        ;)
        • Gość: maria Re: Koniec....nie dla mnie IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 20:35

          >
          > Pozdrawiam tych, którzy wiedzą jakim potworem jest zazdrość. Ja już swojego
          > potwora ... oswoiłam (?)
          > ;)

          Mnie mój potwór zupełnie uziemił i nie mam pojęcia jak go oswoić. Mój chłopak
          się męczy, ja się męczę wylewając w ciągu dnia litry łez, złorzeczę na
          wszystkie kobiety które mija na ulicy, na jego znajome, na telefony od jego
          znajomych...grrr...złość i nienawiść do nich to już chleb powszedni. I jakoś
          żyję z tym chlebem, obawiając się każdego dnia o to samo: czy On dziś ode mnie
          odejdzie, czy jeszcze zostnie, czy wytrzyma podczas kolejnej awantury, czy
          zaśmieje się z mojej chorobliwej zazdrości? Czasami jest dobrze, czasami źle,
          ale jeżeli już się kłócimy to zawsze o jedno - o inne.
          Nie mam siły!
    • Gość: MIKI Re: Zazdrosc... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.03, 15:51
      Zazdrość o inne kobiety wynika z małego poczucia własnej wartości. Im kobieta
      czuje się atrakcyjniejsza tym jest mniej zazdrosna.
      • delicatesca Re: Zazdrosc... 29.06.03, 02:26
        Gość portalu: MIKI napisał(a):

        > Zazdrość o inne kobiety wynika z małego poczucia własnej wartości. Im kobieta
        > czuje się atrakcyjniejsza tym jest mniej zazdrosna.

        A dlaczego kobieta sie czuje nieatrakcyjna? Bo jak calileah napisala
        jej chlopak sie z nia caluje a przypatruje innej dziewczynie? Nie dziwie sie ze
        calileah poczula sie zazdrosna bo - nieatrakcyjna.
    • Gość: . Re: Zazdrosc... IP: *.acn.waw.pl 28.06.03, 16:47
      cudowne...
    • elzbieta28 Re: Zazdrosc... 29.06.03, 20:10
      To nie jest zazdrość o ciało, to brak ciepła, przyjaźni, czułości. Chęć bycia z
      kimś dla kogo jest się jedynym, niepowtarzalnym i najważniejszym..........ale
      tez i najpiękniejszym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka