kleo7
10.06.03, 11:01
Mam 28 lat. Bez zbędnej pruderii napiszę, że jestem atrakcyjną,
wykształconą kobietą. Mam wiele zainteresowań, a raczej miałam-
obecnie nic mnie już nie cieszy, nie pociąga na dłużej.
Mam mieszkanie, parę serdecznych przyjaciółek, psa, rybkę...
.... i braki emocjonalne, niespełnione uczczucia, nieszczęśliwe
związki.
Nie mogę znieść samotności.
Byłam mężatką. Wyszłam za mąż z miłości. Kochałam męża i świata
poza nim nie widziałam. Niestety on prawdopodobnie był zbyt młody
i jeszcze niedojrzały do zawarcia tego związku.
Kiedy zaczał mnie kochać moje uczucie wygasło.
Wyprowadziłam się. Mieszkałam sama. Po pewnym czasie poznałam
kogoś z kim zdecydowałam się być. To było spełnienie moich marzeń
o romantycznej miłości, to był trwający dwa lata sen- pełna harmonia
zrozumienie, przyjaźń, wspaniały seks.
Po dwóch latach On wyjechał, ja zostałam- nie wiem czemu wyobraziłam
sobie, że mogłabym utrudniać mu rozwój kariery zawodowej.
W międzyczasie rozwiedliśmy się z mężem.
Poznałam kogoś w sieci. Znowu zrozumienie, ten wspaniały magnes
przyciągający dłoń do dłoni już na pierwszym spotkaniu.
Wspólne zainteresowania, szalone życie , pełne spontanicznych
cudownych chwil, czasami trudnych ( wypadek, operacja).
Zawsze razem i co z tego ....?
Po jakimś czasie okazało się, że człowiek ten nie jest wolny.
Ma żonę i dziecko. Podobno już, już miał się rozwodzić- odeszłam.
Znowu ten sam ból, serce w kawałkach, a posklejane- jakby
mniejsze, obce, nie moje....
Teraz też z kimś piszę. Nie robię sobie nadziei, a jednak czuję
z każdym mailem, że krew pulsuje mi coraz szybciej.
Nie mogę spać. Stworzyłam sobie swoj własny wyimaginowany świat,
który powiększam z każdym dniem.
Szukam miłości idealnej i sama jestem w stanie dać bardzo wiele.
On jest kilkanaście lat starszy ode mnie, bardzo inteligentny,
mądry, ze wspaniałym poczuciem humoru. Doradza mi w wielu sprawach,
umie pocieszyć jednym zdaniem, jednym zdaniem naprawić mój dzień.
Jest też wrażliwy i łączy nas wiele wspólnych zainteresowan, gustów,
upodobań.
Ja jednak z góry skazuję te znajomość na klęskę. Dlatego popadam
w stresy, w rozmowie zapominam nazwiska ulubionych pisarzy, reżyserów,
ukochane cytaty...
Boję się, że znowu będzie boleć, a juz więcej rozpaczy nie pomieszczę
w sobie.
Nie wiem, co robic- On jest dla mnie miły i dobry, ale świeżo
po przejściach i na pewno nie szuka jeszcze lekarstwa. W ogóle nie szuka.
On czeka aż samo przyjdzie. znam go juz na tyle , ze wiem iż musi
przeczekać.
Mnie z kolei moze brak cierpliwości, ale nie jestem w stanie przeżywać
upalnych nocy sama.
Moja ręka, co noc błądzi po prześcieradle szukając odrobiny ciepła...
.....i jej nie znajduje.
Rana samotna kawa " osłodzona " paroma łzami...
Co robić......?
pozdrawiam i z góry bardzo dziekuję za wypowiedzi
kleo