Dodaj do ulubionych

Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Internet

IP: *.jrc.it 17.06.03, 13:25
Czy sa tu jakies pary ktore poznaly sie przez internet? Jakie sa plusy i
minusy takiego poznania przez internet? Czy potraficie rozpoznac jak ktos
klamie lub udaje kogos na czacie czy gg? Czy moze sa jakies pary ktore sie
rozstaly z jakis powodow? Troszke pytan ale jestem ciekaw Waszyc doswiadczen
i uwag.
Obserwuj wątek
    • xeniutka Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 14:01
      wiem tylko, ze kazda osoba poznana przez net ma jakis feler :)
      • Gość: drak Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.pg.com 17.06.03, 14:25
        xeniutka napisała:

        > wiem tylko, ze kazda osoba poznana przez net ma jakis feler :)

        Zgadza się - brak mi dolnej lewej szóstki:)
        • xeniutka Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 14:28
          :-) a jeszcze niedawno miales zdrowy korzen ;>
          • Gość: drak Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.pg.com 17.06.03, 14:30
            xeniutka napisała:

            > :-) a jeszcze niedawno miales zdrowy korzen ;>

            Z korzeniami to nigdy nie wiadomo - są kapryśne:)
            • xeniutka Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 14:43
              ech... chcialoby sie jeden zdrowy korzen :>
    • ja_nek Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 14:04
      Gość portalu: adas napisał(a):

      > Czy sa tu jakies pary ktore poznaly sie przez internet? Jakie sa plusy i
      > minusy takiego poznania przez internet? Czy potraficie rozpoznac jak ktos
      > klamie lub udaje kogos na czacie czy gg? Czy moze sa jakies pary ktore sie
      > rozstaly z jakis powodow? Troszke pytan ale jestem ciekaw Waszyc doswiadczen
      > i uwag.
      Plusy są takie, że rozmawiasz i zaczynasz kgoś poznawać z nieco innej strony,
      nie sugerując się wyglądem. Minusy są takie, ze nie widzisz mimiki, nie możesz
      stwierdzić, czy ktoś nie fantazjuje na temat swego wyglądu.
      Jak rozpoznać, że ktoś kłamie? Recepty na to nie ma, liczy się twój własny
      instynkt i wyczucie.
      Ja kiedyś poznałem w necie swą miłość, ale nie było happy endu.

      Pzodrawiam
      janek
      • xeniutka Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 14:07
        niestety w wiekszosci przypadkow brakuje happy endu :(
        • forward Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 15:04
          Moim zdaniem nikogo nie można poznać w internecie. W internecie możesz poznać
          jedynie wykreowaną postać, co może świadczyć jedynie o inteligencji osoby
          piszącej maile. Ludzi można poznać jedynie przez obserwację ich zachowań w
          rzeczywistości.





          Forward
          • xeniutka Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 15:07
            heh mozna poznac... ale poznac i uciec od razu z uludy netu do rzeczywistosci :)
            • forward Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 15:12
              Przepraszam, a jak ty chcesz poznać człowieka po anonsie na serwisie randkowym
              albo mailu? Przyjmujesz jedynie mniej lub bardziej świadomie wyobrażenie
              wyniesione z netu. Konfronntacja z rzeczywistością zawsze jest bolesna.




              Forward
              • jmx Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 15:17
                forward napisał:

                > Konfronntacja z rzeczywistością zawsze jest bolesna.

                Nie zawsze.
              • xeniutka Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 15:22
                a wcale nie, kiedys poznalam kogos na czacie... potem zaczely sie maile,
                telfony, potem spotkanie w realu calkiem mile :)
                moze nic nie wyszlo nigdy z tych znajomosci... tzn nie wyszlo zwiazku "na
                zawsze" ale w trzech przypadkach znajomosc trwala dlugo, ostatnia 1,5 roku.
                I jakos sie nie rozczarowalam w realu :>
              • Gość: Belbo Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.acn.waw.pl 17.06.03, 18:02
                Może ty chory jesteś.. ciągle cos Cię boli.
                Ja mam znajomych którzy właśnie poznali się przez net.
                Niedawno byłem ich świadkiem.
                A tobie radzę ..idź do lekarza.. coś z tym bólem trzeba zrobić!
                • forward Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 18:13
                  Jak ci się nie podoba to zamknij japę. A teraz zgłoś się do TVN tam jest taki
                  program dla takich i o takich jak ty, cwaniaczku.






                  Forward
                  • Gość: Belbo Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.acn.waw.pl 17.06.03, 21:18
                    Oj zdenerwowałem Cię. Jak mi przykro: )))))))))))

                    Każdy ma jakieś sympatie lub antypatie. Ty jesteś moją jedyna antypatią na tym
                    forum.
                    • forward Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 22:05
                      Pokochaj się z jmx. To teraz modne i może załapiecie się do jakiegoś talk showu
                      i może do programu przyjdą twoi znajomi.






                      Forward
                      • Gość: Belbo Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.acn.waw.pl 17.06.03, 22:12
                        1. Nie znam jej
                        2. Mam dziewczynę
                        3. Jesteś żałosny.
                      • jmx Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 18.06.03, 00:15
                        forward napisał:

                        > Pokochaj się z jmx. To teraz modne i może załapiecie się do jakiegoś talk
                        showu
                        >
                        > i może do programu przyjdą twoi znajomi.


                        Każdego sądzisz swoja miarą?
          • jmx kij w mrowisko 17.06.03, 15:11

            Oczywiście - bo oszustwa w "realu" przecież się nie zdarzają...
            Jeśli osoba czytająca maile ma inteligencję - to pozna oszusta, moim zdaniem.
    • oliwkowa Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 15:19
      przydarzył mi się pewien epizod z udziałem kogoś poznanego w necie w roli
      głównej - finał znajomości wspominam jak koszmarny sen.
      a myślałam, ze jestem ostrożna, hehe... raczej naiwna i sądząca ludzi według
      swojej miary. Człowiek nie zdaje sobie czasami sparwy, jak podli i zakłamani
      mogą być inni.

      z drugiej strony w necie właśnie poznałam kilkoro wpaniałych ludzi; szybko
      spotkaliśmy się w realu, a z jedną z tych osób bardzo przypadliśmy sobie do
      serca i trwa to już dłuższy czas - oczywiście w świecie rzeczywistym
      więc chyba nie ma reguły, ale zawsze radzę być bardzo ostrożnym i weryfikować
      rzeczywistość wirtualną w świecie realnym
    • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 16:10
      Powiem tak -poznałam przez internet zaledwie kilku
      facetow co do ktorych miałam swego rodzaju nadzieje i
      oczekiwania
      -niestety jeden był totalnym kłamca, dwom innym chyba
      nie przypadłam do gustu, ale nawet nie mieli odwagi
      powiedziec mi tego prosto w oczy i zwyczajnie uciekli bez
      jednego słowa. Mowiac krotko -załosne historie...
      Poznałam takze przez internet ludzi (płci obojga) od
      ktorych oczekiwałam jedynie przyjazni. Wiele z tych
      znajomosci przemineło z wiatrem, ale znalazły sie takze
      takie osoby na ktorych sie nigdy nie zawiodłam i ktore
      do tej pory sa mi bliskie...
      • jmx Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 16:16
        Jednym słowem - jak w życiu...
        • Gość: drak Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.pg.com 17.06.03, 16:46
          Internet jest tylko narzedziem który ułatwia nawiązywanie kontaktów.
          Rozumiem że można używać tegoz narzędzia aby zwiększyć prawdopodobieństwo
          znalezienia odpowiedniej osoby. Ale z całą pewnością nie ma sensu traktować
          serio takiej szczątkowej , początkowej znajomości.
          Uważam że tylko bezpośrednia konfrontacja i przebywanie z kimś w realnej
          rzeczywistości może być podstawą do głębszej znajomości.
          Oczywiście zdarzają się przypadki miłego zaskoczenia i happy endu.
          Każdy przypadek potwierdza regułę.
          Osobiście z dużym dystansem traktuję to wszystko o czym pisza inni
          siebie zresztą też traktuję podobnie.

          • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 16:51
            A ja ostatnio znalazłam na to inna metode -jak ktos chce
            mnie poznac osobiscie to od razu mowie tak, zanim zaczne
            sobie cos wyobrazac na temat rozmowcy i jesli znajomosc
            konczy sie na jednym spotkaniu... to mi tylko przykro,
            ale nic po za tym. Najgorsze jest takie pisanie do siebie
            miesiacami czy latami, tworzenie własnych iluzji,
            przywiazywanie sie do wirtualnej postaci. Jak sie
            rozczarowac na privie to najlepiej od razu, bez zbednych
            ceregieli i zanim ta wirtualna osoba stanie sie wazna
            czescia zycia.
            • Gość: drak Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.pg.com 17.06.03, 16:54
              meduza4 napisała:

              > A ja ostatnio znalazłam na to inna metode -jak ktos chce
              > mnie poznac osobiscie to od razu mowie tak, zanim zaczne
              > sobie cos wyobrazac na temat rozmowcy i jesli znajomosc
              > konczy sie na jednym spotkaniu... to mi tylko przykro,
              > ale nic po za tym. Najgorsze jest takie pisanie do siebie
              > miesiacami czy latami, tworzenie własnych iluzji,
              > przywiazywanie sie do wirtualnej postaci. Jak sie
              > rozczarowac na privie to najlepiej od razu, bez zbednych
              > ceregieli i zanim ta wirtualna osoba stanie sie wazna
              > czescia zycia.


              Właśnie to miałem na myśli - zgadzam się w 100%.
              • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 17:09
                Fajnie, ze sie zgadzasz :-)
                Dawniej to pisałam z ludzmi, pisałam miesiacami,
                wyobrazałam sobie, ze jak facet tak długo pisze to mu
                pewnie zalezy... Guzik prawda -jakby zalezało to od razu
                brałby sprawy w swoje rece. To jest co najmniej podejrzane
                jak ktos nie chce poznac rozmowcy w realnym swiecie,
                jezeli oczywiscie nie stoi na przeszkodzie zbyt duza
                odległosc.
                • forward Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 17:22
                  Mówiąc krótko każdy miał jakąś mniej lub bardziej wyimaginowaną miłostkę w
                  necie i ogólnie było to bardzo nieprzyjemne doświadczenie. Net to komunikator o
                  sporej zdolności do przefałszowań.
                  A pary z netu można pooglądać co najwyżej u Drzyzgi w Rozmowach w toku.






                  Forward
                  • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 17:27
                    Słowa "wyimaginowana miłostka" nie uzyłabym w sytuacji,
                    kiedy miedzy dwojgiem ludzi na przykład sprawy zaszły za
                    daleko, a wiele osob nie imaginowało sobie, tylko tworzyło
                    zwiazek z osobami poznanymi w necie. A ze ktos był kłamca,
                    oszustem czy kims w inny sposob nieodpowiedzialnym...
                    No coz -w pubie tez mozna na takiego trafic, ale w necie
                    łatwiej jemu czy jej grac, korzystajac ze swojej
                    poczatkowej anonimowosci. Po prostu -trzeba miec to na
                    uwadze i zachowac jednak na poczatku pewna ostroznosc.
                • Gość: gb Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.toya.net.pl 17.06.03, 19:17
                  Wiesz co Meduzo, nie do końca jest tak jak piszesz. Ja lubię pisać w necie,
                  nie dąże do spotkania, nie szukam kontaktu, jeśli ktoś chce, to chętnie
                  porozmawiam. I już tłumaczę dlaczego tak jest. Ludzie są dość męczący, pracuję
                  z nimi. Jeżeli w świecie realnym zaczynam rozmowę i jej przebieg mi nie
                  odpowiada, to aby uwolnić się od rozmówcy i go nie urazić muszę długo kluczyć.
                  Tutaj wystarczy nie podejmować rozmowy na tematy, które dla mnie nie są
                  interesujące a jeżeli moje poglądy komuś nie odpowiadają, to mi nie odpowie i
                  sprawa rozwiązana. Poza tym reakcje...mogą być wolniejsze :-)
            • Gość: zahedan Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: 80.51.161.* 17.06.03, 18:02
              o jezu! ile to ty tych facetowych znajomości mieć meduzo?
              reale,wirtuale,zakochana,porzucona rozwiedziona,napalona ,znowu
              zakochana................ ty never ending story robić ;-)
              • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 18:16
                Gość portalu: zahedan napisał(a):

                > o jezu! ile to ty tych facetowych znajomości mieć meduzo?

                Przestałam liczyc te znajomosci jakies 7-8 lat temu,
                wiec sama nie wiem...

                > reale,wirtuale,zakochana,porzucona
                rozwiedziona,napalona ,znowu
                > zakochana................ ty never ending story
                robić ;-)

                I co ja na to poradzic, ze never ending story
                to byc?
                Pieknie by było raz sie zakochac... Ale jak sie
                okaze ze nieszczesliwie to co? Reszte zycia w zakonie
                spedzic, czy przez dziesiec lat wzdychac do tego
                samego faceta? To ja juz wole never ending story ;-)
                • Gość: zahedan Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: 80.51.161.* 17.06.03, 18:19
                  promiskutyzm to być czy never ending pech albo jeszcze ci innego?
                  zahedan nie mieć tyle przygoda co ty :-((((

                  • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 18:24
                    Gość portalu: zahedan napisał(a):

                    > promiskutyzm to być czy never ending pech albo
                    jeszcze ci innego?

                    Chyba nie promiskuityzm bo ja zawsze byc zakochana
                    w jeden na raz. Ale ja sie szybko zakochiwac i jak
                    nic z tego nie wyjsc -rownie szybko odkochiwac...
                    Moze raczej never ending pech :-(

                    > zahedan nie mieć tyle przygoda co ty :-((((

                    Zahedan, co Ci po taka przygoda? Serce złamane,
                    zawiedzione nadzieje, nieprzespane noce...
                    Dobra przygoda to nie byc, szczescia mi nie
                    przyniesc w zyciu, nikomu chyba szczescia nie
                    przynosic...
                    • Gość: zahedan Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: 80.51.161.* 17.06.03, 18:41
                      meduza4 napisała:

                      >
                      >
                      > Zahedan, co Ci po taka przygoda? Serce złamane,
                      > zawiedzione nadzieje, nieprzespane noce...
                      > Dobra przygoda to nie byc, szczescia mi nie
                      > przyniesc w zyciu, nikomu chyba szczescia nie
                      > przynosic...
                      ???? ??????????????????? może to być tylko taka pogoń za własny cień?
                      jak sie człowiek zakochać to być głupi jak but.jak sie odkochać to być mądry
                      ale.....znów chcieć zakochać
                      • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 18:43
                        To nie lepiej dla człowiek byc zeby raz sie zakochac
                        na całe zycie? To byc przygoda, a nie takie duperele
                        jakie sie Meduza przydarzyc...
                        • Gość: zahedan Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: 80.51.161.* 17.06.03, 18:53
                          meduza4 napisała:

                          > To nie lepiej dla człowiek byc zeby raz sie zakochac
                          > na całe zycie? To byc przygoda, a nie takie duperele
                          > jakie sie Meduza przydarzyc...
                          lepiej tak być-ale ilu ludzia tak naprawde i do końca tp przy\darzyć?
                          mnóstwo mało takie szczęście mieć
                          • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 18:58
                            Zahedan, to nie byc kwestia szczescia tylko "popaprania"
                            obecnych czasow.
                            Kiedys tam kochało sie za to, ze ktos byc dobry człowiek.
                            Dzisiaj kochac kogos za wyglad, za znajomosci, za
                            pieniadze... Ile ludzia miec pieniadze, znajomosci czy
                            idealny wyglad? Bardzo mało i dlatego tej wiekszosci nikt
                            nie kochac :-(
                            • jmx Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 19:18
                              Meduzo - tęsknota za "dawnymi czasami" - gdybyś zyła w "dawnych czasach" to nie
                              jeżdziłabyś za granicę, nie byłabyś wykształcona tylko rodzice
                              przechandlowaliby Cię za jakieś hektary etc. staremu dziadowi i kochałabyś go
                              do końca życia za to, że jest dobry bo Cię chciał...
                              • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 19:20
                                Dlaczego od razu staremu dziadowi?
                                Ale swoja droga -taki był porzadek rzeczy i kształt
                                owczesnego swiata i mało kto narzekał...
                                • Gość: Sergiusz Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: 213.17.172.* 17.06.03, 19:25
                                  A czy być przehandlowanym młodemu dziadowi to lepiej?

                                  ;-))

                                  M(łody)S(tary) Dziad
                                • Gość: Sergiusz Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: 213.17.172.* 17.06.03, 19:27
                                  Średni czas życia wynosił około trzydziestu lat i mało kto narzekał...

                                  MS.
                                • jmx Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 19:34
                                  meduza4 napisała:

                                  > Dlaczego od razu staremu dziadowi?
                                  > Ale swoja droga -taki był porzadek rzeczy i kształt
                                  > owczesnego swiata i mało kto narzekał...

                                  Więc to chyba nie wina czasów a ludzi, że narzekają na to co jest...
                                  A najczęsciej staremu dziadowi (na mysl mi tu od razu przychodzą "Chłopi"
                                  Reymonta; para Jagna-Boryna) bo on był już ustawiony, bogaty, miał prestiż i
                                  był zabezpieczeniem (a raczej jego majątek) na przyszłe i niepewne lata.
                                  • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 19:39
                                    Czekaj, czekaj -ale gdyby Jagna bardzo sie uparła to by
                                    do tego małzenstwa nie doszło...
                                    Z tego co pamietam to nie było tam przymusu.
                                    • jmx Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 19:46

                                      Taki był porządek świata i tak się po prostu ROBIŁO i było nie do pomyślenia -
                                      odmowa. Kobieta nie stanowiła sama o sobie, jak jest od niedawan teraz, tylko
                                      jej rodzina a później mąż.
                                      • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 19:58
                                        Z ta odmowa to niezupełnie tak. Matka spytała Jagne czy
                                        "przepije" do swatow. Gdyby nie "przepiła" do nich
                                        oznaczałoby to odmowe, ale wyrazona w sposob, ktory
                                        owczesne społeczenstwo akceptowało.
                                        Wez pod uwage fakt, ze Jagna swieta nie była i tez miała
                                        swoj interes w tym małzenstwie, choc Boryny nie kochała.
                                        Gdyby odmowiła -nikt by jej nie zmusił.
                                        • jmx Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 20:08
                                          meduza4 napisała:

                                          > Z ta odmowa to niezupełnie tak. Matka spytała Jagne czy
                                          > "przepije" do swatow. Gdyby nie "przepiła" do nich
                                          > oznaczałoby to odmowe, ale wyrazona w sposob, ktory
                                          > owczesne społeczenstwo akceptowało.
                                          > Wez pod uwage fakt, ze Jagna swieta nie była i tez miała
                                          > swoj interes w tym małzenstwie, choc Boryny nie kochała.
                                          > Gdyby odmowiła -nikt by jej nie zmusił.

                                          Meduzo - nie jestem jakimś specem od Reymonta ale myślę, że to była "propozycja
                                          nie do odrzucenia" - jak "prośba" szefa.
                                          • meduza4 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 17.06.03, 23:20
                                            A ja tam "prosbom" szefa ucze sie mowic nie i jakos
                                            zyje... wiec moim zdaniem "propozycji nie do odrzucenia"
                                            my sie boimy duzo bardziej niz bac sie ich warto.
                                            Cos takiego jak społeczna presja istnieje tylko dlatego,
                                            ze sami na nia pozwalamy...
                                            • jmx Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 18.06.03, 00:12

                                              Tak, tak, Jagna na własnej skórze przekonała się o tym, czym się kończy łamanie
                                              praw grupy społecznej do jakiej się należy...
                            • Gość: zahedan Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 80.51.161.* 17.06.03, 19:28
                              meduza ty po prostu pierd... głupota jak można kochać człowiek za pieniądza czy
                              inna materialna rzecz?ty umieć tak "kochać"? przeciez jak kochać to dlatego,ze
                              ktoś być a nie mieć
                              • jmx Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.06.03, 19:30

                                Zahedanie - juz pisałam - uważaj na serce... Swoje! :-)))
                              • Gość: Sergiusz czyli kupa IP: 213.17.172.* 17.06.03, 19:31
                                "- Kochasz go z miłości, czy dla pieniędzy?
                                - Nooo, z miłości... do pieniędzy"

                                ;-)))))

                                MS.
                              • meduza4 Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.06.03, 19:34
                                Gość portalu: zahedan napisał(a):

                                > meduza ty po prostu pierd... głupota jak można
                                kochać człowiek za pieniądza czy
                                >
                                > inna materialna rzecz?ty umieć tak "kochać"?
                                przeciez jak kochać to dlatego,ze
                                > ktoś być a nie mieć

                                Ja nie pierd... głupota, taki ten dzisiejszy swiat byc!
                                Ja kochac za pieniadza nie potrafic, ale wiele jest
                                takich ludzia co to kochaja za to, ze ktos miec,
                                nawet jak on/ona byc zero...
                                • Gość: zahedan Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 80.51.161.* 17.06.03, 19:41
                                  meduza4 napisała:



                                  > takich ludzia co to kochaja za to, ze ktos miec,

                                  kochają? a może oni tylko "kochają?"
                                  • Gość: Sergiusz Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 213.17.172.* 17.06.03, 19:43
                                    kohajom

                                    ;-)

                                    MS.
                                  • meduza4 Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.06.03, 19:45
                                    Gość portalu: zahedan napisał(a):

                                    > meduza4 napisała:

                                    > > takich ludzia co to kochaja za to, ze ktos miec,
                                    >
                                    > kochają? a może oni tylko "kochają?"

                                    Zahedan, a ktora ludzia sie dzis zastanawiac czy
                                    kocha czy tylko "kocha"? Ty utrafic w sedno sprawy
                                    ze swoje pytanie.
                                    I ja Ci mowic: coraz mniej prawdziwa miłosc byc
                                    na swiecie :-(
                                    • Gość: zahedan Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 80.51.161.* 17.06.03, 19:51
                                      meduza4 napisała
                                      > I ja Ci mowic: coraz mniej prawdziwa miłosc byc
                                      > na swiecie :-(
                                      nie,to nieprawda być ;taki swiat bardzo niedobra by byc.ty nie możeć mieć
                                      racja :-(((
                                      >
                                      • jmx Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.06.03, 19:54

                                        Miłość nie jest związana ze światem tylko z ludźmi - ludzie też są sztuczni
                                        w "tych czasach"?
                                        • meduza4 Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.06.03, 20:00
                                          A moim zdaniem to ludzie tworza swiat w ktorym zyja.
                                          Duzo sztucznych ludzi, to i duzo sztucznych, udawanych
                                          miłosci, co tu sie mamy oszukiwac...
                                          • jmx Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.06.03, 20:14

                                            Moim też, ale ja uważam, że i ludzie i świat obecny są jak najbardziej
                                            prawdziwe.
                                            • meduza4 Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.06.03, 20:57
                                              Słowa "sztuczny" uzyłam w tym samym kontekscie co
                                              Ty poprzednio...
                                              • jmx Re:shit !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.06.03, 00:10
                                                meduza4 napisała:

                                                > Słowa "sztuczny" uzyłam w tym samym kontekscie co
                                                > Ty poprzednio...

                                                Z mojej strony to była kpina... ;-)
    • Gość: Sergiusz o interznajomościach IP: 213.17.172.* 17.06.03, 19:04
      Myślę, że poznawanie kogoś przez Internet ma zarówno strony dobre, jak i złe - tak jak każdy inny sposób. Zarówno paskudnego oszusta, jak i kogoś niewymownie dobrego i uczciwego, można spotkać wszędzie - i na autobusowym przystanku, i na imieninach kolegi z pracy, i w Internecie. Przecież za wirtualnymi słowami i "nickami" stoją żywi, zwykli ludzie. Ktoś powiedział, że sami popaprańcy z felerami - ale oczywiście ten ktoś uważa siebie za wyjątek?
      Ludzie mają swoje problemy i rozterki i dotyczy to wszystkich, zrówno ludzi "internetowych", jak i "realnych". Bo przecież tak naprawdę to są ci sami ludzie...

      Problem ewentualnych zawiedzionych nadziei wobec osób poznanych przez Internet nie leży, moim zdaniem, w typie ludzi których tu można spotkać. Ludzie są... różni, jak to w życiu. Po prostu nie należy sobie wyobrażać więcej, niż to możliwe. Przez Internet można poznawać czyjeś myśli, poglądy, sposób ich wyrażania, język jakim ktoś "mówi" - i tyle. Czy to mało, czy przeciwnie - dużo zależy od tego, co jest dla kogoś główną wartością przy zawieraniu nowej znajomości.
      A może to czasem właśnie dobrze, że się nie zna wyglądu "drugiej strony"? Może w ten sposób można zwrócić uwagę na kogoś, kogo w świecie realnym nigdy by się nie zauważyło? Można odkryć piękno w kimś na co dzień niepozornym? Przeciez często to ci cisi i "niewidoczni" ludzie są właśnie najciekawsi.

      Oszustwo, kłamstwo, nieuczciwość można spotkać wszędzie, zarówno w świecie realnym, jak i wirtualnym. Myślę, że inteligentny i wnikliwie patrzący człowiek szybko wyczuje kłamcę, niezależnie od tego, czy go poznaje "w cztery oczy", czy "w dwa monitory". A ktoś zaślepiony, rozpaczliwie poszukujący i nastawiony na "rozmowę w kierunku" da się oszukać zawsze - czy to będzie tzw. "real", czy "wirtual".

      Piękna znajomość jest wielkim dobrem, i chyba nie należy jej wartościować ze względu na sposób, w jaki się narodziła.

      MS.
      • Gość: sewus Re: o interznajomościach IP: *.jrc.it 17.06.03, 21:16
        Zgadzam sie z Toba w wiekszosci:)
        • andrzejjewski Re: o interznajomościach 17.06.03, 23:42
          pary moga byc ale czesto tylko wirtualne, konfrontacja pozostawia czesto
          niesmak i poczucie straconego czasu.Ale probowac wszystkiego warto, a nuz...
          • jmx Re: o interznajomościach 18.06.03, 00:05
            andrzejjewski napisała:

            > pary moga byc ale czesto tylko wirtualne, konfrontacja pozostawia czesto
            > niesmak i poczucie straconego czasu.

            Dlaczego?
            • meduza4 Re: o interznajomościach 18.06.03, 00:07
              jmx napisała:

              > andrzejjewski napisała:
              >
              > > pary moga byc ale czesto tylko wirtualne,
              konfrontacja pozostawia czesto
              > > niesmak i poczucie straconego czasu.
              >
              > Dlaczego?
              >

              No tak -jak ktos oczekuje Bog wie czego od tej
              drugiej osoby, przychodzi na spotkanie a tu
              powiedzmy zwykła dziewczyna a nie top modelka...
              Miejmy nadzieje, ze autor wypowiedzi sam nie
              postepuje w ten sposob...
              • jmx Re: o interznajomościach 18.06.03, 00:10

                A moze on pisał o swoich niedoszłych partnerkach, hehe...
                • meduza4 Re: o interznajomościach 18.06.03, 11:50
                  A kto go wie? Prosimy o szersza wypowiedz, he he ;-)
              • Gość: adik Re: o interznajomościach IP: *.jrc.it 18.06.03, 14:36
                meduza4 napisała:

                > jmx napisała:
                >
                > > andrzejjewski napisała:
                > >
                > > > pary moga byc ale czesto tylko wirtualne,
                > konfrontacja pozostawia czesto
                > > > niesmak i poczucie straconego czasu.
                > >
                > > Dlaczego?
                > >
                >
                > No tak -jak ktos oczekuje Bog wie czego od tej
                > drugiej osoby, przychodzi na spotkanie a tu
                > powiedzmy zwykła dziewczyna a nie top modelka...
                > Miejmy nadzieje, ze autor wypowiedzi sam nie
                > postepuje w ten sposob...
                >

                Choc to nie zawsze chodzi o urode, bo ja spotalem piekna,
                ale nie szlo z nia pogadac, wiec pozostalo rozczarowanie,
                i poczucie straty czasu...
                • jmx Re: o interznajomościach 18.06.03, 15:01
                  Gość portalu: adik napisał(a):

                  > Choc to nie zawsze chodzi o urode, bo ja spotalem piekna,
                  > ale nie szlo z nia pogadac, wiec pozostalo rozczarowanie,
                  > i poczucie straty czasu...

                  A o czym (i jak) rozmawialiście ze sobą w mailach, ze to wcześniej nie wyszło?
                  Koleżanka jej listy dyktowała?
                  • Gość: adik Re: o interznajomościach IP: *.jrc.it 18.06.03, 15:07
                    >
                    > A o czym (i jak) rozmawialiście ze sobą w mailach, ze to wcześniej nie
                    wyszło?
                    > Koleżanka jej listy dyktowała?
                    >
                    tlumaczyla sie ze wolno pisze;)
                    • jmx Re: o interznajomościach 18.06.03, 15:16

                      Aaa, wolnomyślicielka ;-))
                      • meduza4 Re: o interznajomościach 18.06.03, 15:57
                        No to po co isc na spotkanie z kims, kto "wolno pisze"?
                        Ja juz sobie zaczynam odpuszczac takie znajomosci,
                        jesli rozmowa w mailach sie nie klei...
                        Jak sie przez maile nie klei to nie bedzie sie
                        kleiło przy kawie, w ogole szkoda czasu na
                        zawracanie sobie głowy :-(
                        • Gość: adik Re: o interznajomościach IP: *.jrc.it 18.06.03, 16:38
                          meduza4 napisała:

                          > No to po co isc na spotkanie z kims, kto "wolno pisze"?
                          > Ja juz sobie zaczynam odpuszczac takie znajomosci,
                          > jesli rozmowa w mailach sie nie klei...
                          > Jak sie przez maile nie klei to nie bedzie sie
                          > kleiło przy kawie, w ogole szkoda czasu na
                          > zawracanie sobie głowy :-(

                          Zgadza sie ale czlowiek sie uczy na bledach. Taki byl moj pierwszy raz;) Teraz
                          juz jestem zakochany i tez to sie stalo przez internet...
      • Gość: czarne-oczka Re: o interznajomościach IP: *.ny325.east.verizon.net 20.06.03, 16:47


        Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

        >Po prostu nie należy sobie wyobrażać więcej, niż to możliwe. Przez Internet
        >można poznawać czyjeś myśli, poglądy, sposób ich wyrażania,
        >język jakim ktoś "mówi" - i tyle. > A może to czasem właśnie dobrze, że się
        nie zna wyglądu "drugiej strony"? Może
        > w ten sposób można zwrócić uwagę na kogoś, kogo w świecie realnym nigdy by
        się nie zauważyło? Można odkryć piękno w kimś na co dzień niepozornym? Przeciez
        często to ci cisi i "niewidoczni" ludzie są właśnie najciekawsi.
        >Oszustwo, kłamstwo, nieuczciwość można spotkać wszędzie, zarówno w świecie real
        > nym, jak i wirtualnym. Myślę, że inteligentny i wnikliwie patrzący człowiek
        szybko wyczuje kłamcę, niezależnie od tego, czy go poznaje "w cztery oczy",
        czy "wdwa monitory".

        >Piękna znajomość jest wielkim dobrem, i chyba nie należy jej wartościować ze wz
        > ględu na sposób, w jaki się narodziła.


        Bardzo spodobala mi sie wypowiedz Sergiusza.
        "Osobiscie " poznalam tak wspaniala osobe, ze nie
        chce mi sie wierzyc aby to moglo byc "realne".
        Bez internetu nigdy nasze "drogi" nie zeszlyby sie...
        • Gość: Sergiusz Re: o interznajomościach 2 IP: 213.17.172.* 20.06.03, 23:57
          - Czasem się mówi o Internecie i zawieranych "w nim" znajomościach jako o ogromnym zagrożeniu, jakimś demonie, który opętał świat, źródle niewyobrażalnego zła.
          - Czasem się mówi o Internecie i zawieranych "w nim" znajomościach jako o największym osiągnięciu ludzkości, czynniku który zmienił świat na lepsze, źródle powszechnej szczęśliwości

          A ja myślę, że Internet jest po prostu narzędziem. Takim samym jak młotek, obcęgi, czy zmywarka do naczyń. I tak samo jak zmywarki należy używać mycia do brudnej zastawy, a nie do gotowania obiadu, tak samo należy podchodzić do Internetu.
          Internet to wspaniały środek, który daje gigantyczne możliwości komunikacji z ludźmi, z którymi nigdy byśmy nie mieli okazji się spotkać. Przy pomocy Internetu możemy wymieniać myśli, wzajemnie się poznawać, uczyć się wyrażać sympatię (lub antypatię) do kogoś wyłącznie poprzez słowa pisane - bez możliwości "stosowania" gestów, mimiki, modulacji głosu. Być może nawet zaryzykuję stwierdzenie, że niejednokrotnie znajomości zawierane w ten sposób mogą być głębsze, trwalsze i prawdziwsze, niż te wyłącznie "realne", Dlaczego? Bo są oparte przede wszystkim na wymianie myśli. A cóż człowiek myślący, homo sapiens, ma cenniejszego niż myśli?

          Ale jest też "druga strona medalu". Jeśli ktoś uważa, że można kogoś np. pokochać przez Internet, to we mnie budzi to sprzeciw. Moim zdaniem jest to użycie narzędzia niezgodnie z jego przeznaczeniem. To tak, jakby ktoś młotkiem chciał utrzeć ciasto - to się może przypadkiem udać, ale... nie jest to zbyt prawdopodobne. Niewątpliwie rozmowa internetowa może dać wspaniały i trwały fundament pod coś wielkiego i wspaniałego, ale jednak jest to tylko poznanie częściowe. A w (ewentualnie) rodzącym się wobec kogoś uczuciu zawsze jest to "coś" - niewytłumaczalnego, niewyrażalnego, które może zaistnieć tylko w bezpośrednim kontakcie.

          I chyba cała sztuka właściwego wykorzystywania narzędzia, jakim jest Internet, polega na tym żeby umieć znależć i połączyć jedno z drugim - czyli "wirtualne" poznanie z "realnym" COŚ.

          MS.
          • jmx Re: o interznajomościach 2 21.06.03, 01:01

            Hmmm, chyba nie do końca...
            Przecież to "coś" tak naprawdę rodzi się... w głowie, w myślach. Więc równie
            dobrze można "zacząć" zakochiwać się wyłącznie czytając czyjeś listy i
            wymieniając jedynie pisemne wrażenia na różne tematy jak i przebywając z
            kimś "na żywo" (w realu) i zachwycać sie urodą czy zachowaniem (bo przecież w
            początkowej fazie znajomości też nie da sie poznać całkowicie drugiej osoby).
            Abstrahuję w tej chwili od długości czy trwałości takiego uczucia ale, jednak,
            wydaje mi się, że jest ono możliwe bez osobistego kontaktu. Chyba wszystko
            zależy od osobowości i charakteru rozmawiających ze sobą osób.
            • Gość: Sergiusz Re: o interznajomościach 2 IP: 213.17.172.* 21.06.03, 01:15
              "Zacząć", "rodzi się"

              No właśnie o to mi chodzi! Uważam, że takie internetowe kontakty to może być wspaniały początek czegoś pięknego.

              ***

              Ale jednak "kocham" to wolałbym powiedzieć patrząc...


              MS.
    • vena111 Poczatek- INTERNET 19.06.03, 23:55
      Hmm, za mojej kadencji internetowej przeszłam juz przez niezła galerie fecetów.
      Nigdy nie bałam sie spotkan, poniewaz one powodowały że poznawałam ludzi
      zupełnie od tej innej strony.

      Tak wiec było ich troche , z niektórymi konczyło sie na jednym spotkaniu, z
      niektórymi na wiecej niz kilku chwilach, a jeszcze z innymi na seksie........i
      nie załuje niczego.

      Jednak ostatnio zdarzyło mi sie cos niesamowitego, ON zaczepił mnie na gadu-gadu
      (dla niewtajemniczonych nie podejmuje rozmowy z nieznajomymi na gadu) a jednak
      z NIM zaczełam rozmawiac i nastepnego dnia sie spotkalismy.

      A TERAZ SPOTYKAMY SIE DOSŁOWNIE CODZIENNIE, KAZDY DZIEN BEZ NIEGO JEST DNIEM
      STRACONYM, KAZDY DZIEN BEZ JEGO DOTYKU JEST DNIEM SMUTNYM...........a przeciez
      poznalismy sie w internecie..........
      • white.falcon Re: Poczatek- INTERNET 20.06.03, 00:19
        No i proszę - należą się gratulacje, Veno.:)))
        Ja bym właściwie postawiła znak równania pomiędzy realem, a Internetem.
        Internet to użyteczne narzędzie pozwalające na wyjście ze swojego ograniczonego
        środowiska i poszerzenie możliwości poznania innych osób. Wszystko zależy od
        podejścia. Jeżeli na podstawie czyichś maili nawyobraża się niewiadomo czego,
        to potem może być boleśnie przykro. Natomiast jeżeli przed spotkaniem w realu
        nie obiecuje się sobie i innej osobie niczego - to wszystko dalej różnie może
        się potoczyć i skończyć: i pięknie-ładnie z happy endem, i nawiązaniem bardziej
        długotrwałej lub przelotnej przyjaźnio-znajomości, albo wcale niczym - ludzie
        się nie spodobają sobie pod żadnym względem. Kilka maili, fakt, nie pozwalają
        na stwierdzenie, czy ma się z tą osoba coś wspólnego jako z człowiekiem, ale
        kilkanaście już kształtują pewną opinię o tym - z kim ma się do czynienia: z
        (wybaczcie za ostre porównania)głąbem kapuścianym (ew. głąbicą), czy
        geniuszem/ką. "Każdego spotyka to, na co zasłużył i na co się naprasza".:)
        Pozdrv.:)
      • ja_nek Re: Poczatek- INTERNET 20.06.03, 00:20
        Taaaak, a po sąsiedzku buziaki rozdajesz;))))
        Człowiek narobi sobie apetytu, a tu masz:)))
        • delicatesca do Veny 20.06.03, 05:51
          ja tez lubie gadu, ma sie lacznosc z calym swiatem. Ale chyba nie ma to jak
          telefon, co myslisz?
          • Gość: Belbo Re: do Veny IP: *.acn.waw.pl 20.06.03, 10:17
            dosc ryzykowne..
            • white.falcon Re: do Veny 20.06.03, 11:05
              Gość portalu: Belbo napisał(a):

              > dosc ryzykowne..

              Co masz na myśli, mówiąc, że GG jest dość ryzykowne? Komunikator, jak wszystkie
              inne, czasem dość potrzebny przy "zdalaczynnym" przekazywaniu informacji, no i
              ta funkcja darmowych SMS-ów...
              Pozdrv.:)
            • kwasna_cytryna Re: do Veny 20.06.03, 11:08
              Gość portalu: Belbo napisał(a):

              > dosc ryzykowne..

              Ryzyko można zmiejszyć włączając pewne funkcje :))))))
              • delicatesca Re: do Veny 20.06.03, 11:51
                kwasna_cytryna napisała:

                > Gość portalu: Belbo napisał(a):
                >
                > > dosc ryzykowne..
                >
                > Ryzyko można zmiejszyć włączając pewne funkcje :))))))

                wlasnie nie rozumiem tego ryzyka. na czym ono polega?
                • Gość: Belbo Re: do Veny IP: *.acn.waw.pl 20.06.03, 14:54
                  CHODZIŁO MI O TELEFON
                  WYOBRAŹMY SOBIE:
                  Wybieramy dowolny numer.. kręcimy.. ( w 90% przypadków trafiamy źle)
                  Ale niech już będzie że trafiamy na miły zachęcający głos i zaczynamy:
                  Dzień dobry czy mógłbym(mogłabym) zając Pani\ Panu trochę czasu rozmową?
                  I co słyszymy w odpowiedzi?
                  • jayne Re: ??? 20.06.03, 23:30
                    - linia abonencka zajęta
                    - nie ma takiego numeru
                    - spadaj, koleś!
                    ???
                    ;))
                    • ja_nek Re: ??? 20.06.03, 23:51
                      lub

                      ...the number you are try to reach is currently unavailable:)))

                      • ja_nek Poprawka 20.06.03, 23:52
                        Powinno być:

                        ...the number you are trying to reach is currently unavailable:)))

                  • Gość: cal.....ka A ja nie wiedzialam...... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 20.06.03, 23:51
                    Belbo Ty naprawde dzwonisz w ciemno tak by pogadac?
                    Ja niewiedzialam ze tak mozna, z tego co pamietam to tylko glupie zarty.
                    To byl telefon...zaufania, czy cos......? ;))))))
                    • ja_nek Re: A ja nie wiedzialam...... 20.06.03, 23:54
                      Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                      > Belbo Ty naprawde dzwonisz w ciemno tak by pogadac?
                      > Ja niewiedzialam ze tak mozna, z tego co pamietam to tylko glupie zarty.
                      > To byl telefon...zaufania, czy cos......? ;))))))

                      Mi się zdarzyło, że ktoś po prostu zadzwonił. Zmienił po prostu jedną literę w
                      swym numerze i dodzwoni się do mnie.
                      Nie byłem zachwycony.
                      • Gość: cal.....ka Re: A ja nie wiedzialam...... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 00:06
                        A mi sie swietnie rozmawiało, kiedys zadzwonił ktos do mojego brata, mamy
                        podobne glosy, fakt, ale nijak nie mogl uwierzyc ze ja to nie on. Gada, gada,
                        rozgadal sie o wszystkim, a ja co chwile - alle wiesz, ja to nie Krzysiek,
                        Taaaa akurat, jeszcze jacys ludzie tam byli z boku smieja sie a ten dalej
                        nawija. Posmialismy sie, posmialismy, po paru dniach, i spotkaniu z kumplami -
                        Krzysiu do mnie - wiesz, ze oni dalej nie wierza ze rozmawiali z Tobą?
                        No to zycz im powodzenia.......
                        • white.falcon Re: A ja nie wiedzialam...... 21.06.03, 00:33
                          Ja miałam lepiej i mam - i to w pracy. Mam numer telefonu taki, na który,
                          jeżeli ktoś dzwoni z komórki nieudolnie, to odzywa się stacjonarny u mnie na
                          biurku. No i dostałam tekst ciekawej treści, który brzmiał pi razy oko
                          tak: "Facet, jak nie zostawisz w spokoju mojej żony, to jesteś namierzony i
                          kumple już wiedzą, jakim wózkiem się poruszasz, gdzie chodzisz, kiedy jesteś w
                          hawirze..." i p.t. i t.p. - jednym ciągiem. Gdy chyba nabierał powietrza na
                          dalszą "litanię", słodko spytałam, czy wie, GDZIE, się dodzwonił i
                          poinformowałam, gdzie. Zapewne miał ciekawy wyraz twarzy, gdy wylączał się...

                          Belbo, a nie mógłbyś do mnie tak zadzwonić? Za którymś razem podczas
                          niekontrolowanych połączeń może trafiłbyś na mój numer. Lubię pogadać przez
                          telefon.;)
                          Pozdrv.:)
                          • Gość: Belbo Re: A ja nie wiedzialam...... IP: *.acn.waw.pl 21.06.03, 07:11
                            Nie bede dzwonił.. jestem nieśmiały:)
                            • Gość: cal.....ka no prosze !!! IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 10:32
                              Ale sie facet broni.......
                              co by to było??????
                              Az mu pewnie reka drzy jak pisze ;))))))))
                              • white.falcon Re: no prosze !!! 21.06.03, 13:29
                                Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                                > Ale sie facet broni.......
                                > co by to było??????
                                > Az mu pewnie reka drzy jak pisze ;))))))))

                                Żeby przypadkiem nie zniechęcić go do uprawiania takiego interesującego hobby -
                                dzwonienia do nieznanych ludzi. ;) Potem byłoby na mnie! ;)
                                Pozdrv.:)
                            • white.falcon Re: A ja nie wiedzialam...... 21.06.03, 13:26
                              Gość portalu: Belbo napisał(a):

                              > Nie bede dzwonił.. jestem nieśmiały:)

                              Ale możesz trafić przypadkiem, skoro wydzwaniasz pod losowo wybrane numery
                              telefonów. A swoją drogą, nieśmiały, a telefonicznie zawracasz głowę obcym
                              ludziom. Gdzie tu nieśmiałość ma miejsce? Chyba że milczysz? ;)
                              Pozdrv.:)
                              • Gość: Belbo Re: A ja nie wiedzialam...... IP: *.acn.waw.pl 21.06.03, 19:59
                                Tak to była moja najlepsza taktyka.. zabawa w głuchy telefon..... ostatnio
                                trafiłem na taki miły głos.. wiec dzwoniłem tam ciągle...ale miły okazał się
                                niemiły bo któregoś pięknego dnia przyszli panowie w niebieskich ubrankach..
                                niestety bez chipsów.
                                • white.falcon Re: A ja nie wiedzialam...... 21.06.03, 20:20
                                  Gość portalu: Belbo napisał(a):

                                  > Tak to była moja najlepsza taktyka.. zabawa w głuchy telefon..... ostatnio
                                  > trafiłem na taki miły głos.. wiec dzwoniłem tam ciągle...ale miły okazał się
                                  > niemiły bo któregoś pięknego dnia przyszli panowie w niebieskich ubrankach..
                                  > niestety bez chipsów.

                                  Niestety, niebieski kolor mi nie pasuje, co więcej - nie noszę ciuchów w tym
                                  kolorku. Wniosek stąd, że nie nawiedzę Cię, bo lubisz tych w niebieskim? Dobrze
                                  rozumuję? ;)
                                  Pozdrv.:)
                                • jayne Re: pomocy cza! 21.06.03, 20:48
                                  Gość portalu: Belbo napisał(a):

                                  ..któregoś pięknego dnia przyszli panowie w niebieskich ubrankach..
                                  > niestety bez chipsów.

                                  ...chlip...i teraz ostał się tylko telefon po dwu stronach uzbrojonej szyby
                                  i załzawione spojrzenia miłego głosu w strone pasiastego mundurka, chlip...

                                  Belbo, możeś ty w potrzebie? Jakiś mały łomik w placku drozdżowym, no problemos!
                                  Ty sie nie opier... w nieuśmiałości, tylko gadaj na wprost twarz do swojaków
                                  forumowych!;)
                                  • Gość: cal-ineczka gluchy telefon do smerfetek? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 21:14
                                    Belbo Ty jeszcze oglądasz bajki?
                                    Ja też w dzieciństwie najbardziej lubiałam smerfy.......
                                    Dawno ich nie widziałam, co u nich?
                                  • white.falcon Re: pomocy cza! 21.06.03, 21:21
                                    jayne napisała:

                                    > Gość portalu: Belbo napisał(a):
                                    >
                                    > ..któregoś pięknego dnia przyszli panowie w niebieskich ubrankach..
                                    > > niestety bez chipsów.
                                    >
                                    > ...chlip...i teraz ostał się tylko telefon po dwu stronach uzbrojonej szyby
                                    > i załzawione spojrzenia miłego głosu w strone pasiastego mundurka, chlip...
                                    >
                                    > Belbo, możeś ty w potrzebie? Jakiś mały łomik w placku drozdżowym, no
                                    problemos
                                    > !
                                    > Ty sie nie opier... w nieuśmiałości, tylko gadaj na wprost twarz do swojaków
                                    > forumowych!;)


                                    Sądzę, że nie łomik, tylko dobry papug mu by się przydał w takim wypadku. ;)

                                    Dzwonić jednakowoż nie chce. Czemu? ;)))
                                    Pozdrv.:)
                                    • Gość: Belbo Re: pomocy cza! IP: *.acn.waw.pl 21.06.03, 21:34
                                      bo mogłem tylko raz z telefonu skorzystać.. zgadnijcie gdzie zadzwoniłem..
                                      • jayne Re: głuchy telefon 21.06.03, 22:02
                                        Gość portalu: Belbo napisał(a):

                                        > bo mogłem tylko raz z telefonu skorzystać.. zgadnijcie gdzie zadzwoniłem..

                                        do szefa/szefowej w pracy - o wystąpieniu nadzwyczajnych okolicznosci
                                        zakłócajacych, które nie pozwalają przybyć na zwołaną w trybie nadzwyczajnym
                                        naradę zarządu w sprawie kolczykowania bydła nierogatego, pstro - upierzonego
                                        ?
                                      • white.falcon Re: pomocy cza! 21.06.03, 22:03
                                        Gość portalu: Belbo napisał(a):

                                        > bo mogłem tylko raz z telefonu skorzystać.. zgadnijcie gdzie zadzwoniłem..

                                        Po piccę? Czy do zakładu usług pogrzebowych? ;)
                                        Pozdrv.:)
                                        • Gość: Belbo Re: pomocy cza! IP: *.acn.waw.pl 21.06.03, 22:42
                                          do miłego głosu..ale tym razem sie odezwałem:)
                                          • white.falcon Re: pomocy cza! 21.06.03, 22:43
                                            Gość portalu: Belbo napisał(a):

                                            > do miłego głosu..ale tym razem sie odezwałem:)

                                            Iiii....? Jaki był efekt? :)
                                            Pozdrv.:)
                                            • Gość: cal.....ka Re: pomocy cza! IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 22:47
                                              taki, żeeeeeeeee co on tam bedzie opowiadaććććć ;)))
                                              Belbo, gdzie ta pizza?
                                              • white.falcon Re: pomocy cza! 21.06.03, 22:52
                                                Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                                                > taki, żeeeeeeeee co on tam bedzie opowiadaććććć ;)))
                                                > Belbo, gdzie ta pizza?

                                                Już wiem!!! To była zegarynka!!! Zapewne odpowiedziała: "dziewiąta czterdzieści
                                                pięć" lub coś podobnego. ;)
                                                Pozdrv.:)
                                                • Gość: cal.....ka Re: pomocy cza! IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 22:56
                                                  > Już wiem!!! To była zegarynka!!! Zapewne odpowiedziała: "dziewiąta
                                                  czterdzieści > pięć" lub coś podobnego. ;)
                                                  > Pozdrv.:)

                                                  A sokół dodał śpiewając: ku ku, ku ku
                                                  • white.falcon Re: pomocy cza! 21.06.03, 22:58
                                                    Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                                                    > A sokół dodał śpiewając: ku ku, ku ku

                                                    A co to ja kukułka jestem? ;)
                                                    Pozdrv.:)
                                                    P.S. I tak jestem ciekawa, gdzie Belbo zadzwonił "ten jeden raz, ostatni raz".;)
                                                  • Gość: cal.....ka Re: pomocy cza! IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 23:01
                                                    najwidoczniej albo zajada pizze albo umowil sie na randke i juz go nie ma.
                                                    ale go wywiało.

                                                    A gdzie jego szara komórka?
                                                  • white.falcon Re: pomocy cza! 21.06.03, 23:11
                                                    Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                                                    > najwidoczniej albo zajada pizze albo umowil sie na randke i juz go nie ma.
                                                    > ale go wywiało.
                                                    >
                                                    > A gdzie jego szara komórka?

                                                    I nie podzielił się pizzą??? :( Randkę wybaczem, pizzy - nie.;)
                                                    Szara komórka od tego jest szara, że nadeszła szara godzina i szara komórka
                                                    poszła szpać.;)
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: cal.....ka głodny? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 23:16
                                                    > Szara komórka od tego jest szara, że nadeszła szara godzina i szara komórka
                                                    > poszła szpać.;)

                                                    do komórki obok piwnicy, za ktora jest kuchnia, w ktorej.........pizza z
                                                    majonezem i pieczarkami...
                                                  • white.falcon Re: głodny? 21.06.03, 23:17
                                                    Gość portalu: cal.....ka napisał(a):
                                                    >
                                                    > do komórki obok piwnicy, za ktora jest kuchnia, w ktorej.........pizza z
                                                    > majonezem i pieczarkami...

                                                    I tak klucz od komórki zabrał ze sobą Belbo - włamywać się nie będę.;)
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: cal.....ka Re: głodny? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 23:23
                                                    a pewnie, ze nie! nie to nie. Niech sobie zajada z ta swoją z telefonu.
                                                    Jeszcze zobaczy. Jak przytyje. Kazda jego komórka bedzie grubsza o majonez i
                                                    tłuszcz, jweszcze popamieta........
                                                  • white.falcon Re: głodny? 21.06.03, 23:27
                                                    Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                                                    > a pewnie, ze nie! nie to nie. Niech sobie zajada z ta swoją z telefonu.
                                                    > Jeszcze zobaczy. Jak przytyje. Kazda jego komórka bedzie grubsza o majonez i
                                                    > tłuszcz, jweszcze popamieta........

                                                    Brzuch mu urośnie... ;)
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • jayne Re: głodny? 21.06.03, 23:31
                                                    Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                                                    > jweszcze popamieta........

                                                    ....jedną z najkrótszych nocy w roku, zziębniete, nieśmiałe świetliki chowające
                                                    się w liściach paproci...a co MY tutaj jeszcze robimy???

                                                    Pizza w komórce lub piwnicy? Niech Belbo zje se sam (razem z majonezem i
                                                    teleinterlokutorka:))))
                                                  • Gość: cal.....ka Re: głodny? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 23:36
                                                    świetliku......mój świetliku, gdzie jesteś?
                                                    który to Ty? Ten w sałacie? Czy ten na pomidorku?
                                                    Gdzie jesteś o najmilszy?
                                                  • white.falcon Re: głodny? 21.06.03, 23:39
                                                    Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                                                    > świetliku......mój świetliku, gdzie jesteś?
                                                    > który to Ty? Ten w sałacie? Czy ten na pomidorku?
                                                    > Gdzie jesteś o najmilszy?

                                                    Belbo zjadł chyba tego świetlika, bo... w piwnicy nie ma światła.:(
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: cal.....ka ale świetliku..... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 23:46
                                                    ja Cie tak bardzo........, jak w to uwierzysz to nie umrzesz,
                                                    milosc nie umiera, napewno gdzies jestes, świetliku.......
                                                  • Gość: cal.....ka Re: ale świetliku..... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 23:56
                                                    (To bylo do swietlika a nie do Belba ani jego pizzy)
                                                    Dobranoc wszystkim
                                                  • white.falcon Re: ale świetliku..... 21.06.03, 23:59
                                                    Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                                                    > ja Cie tak bardzo........, jak w to uwierzysz to nie umrzesz,
                                                    > milosc nie umiera, napewno gdzies jestes, świetliku.......

                                                    Napewno gdzieś jest świetlik dla Ciebie, Calinko, i dla mnie i dla wszystkich
                                                    nas. Nadzieja umiera ostatnia, a wraz z nią człowiek.:)
                                                    Pozdrv.:)
    • delicatesca Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 21.06.03, 03:47
      Byl artykul na temat takiej znajomosci. POdobno towarzyszy jej duzy strach ze
      rzeczywistosc rozczaruje. Ze osoba internetowa nieporownywalnie lepiej
      od "prawdziwej"
      • Gość: Belbo Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.acn.waw.pl 21.06.03, 07:10
        delicatesca napisała:

        > Byl artykul na temat takiej znajomosci. POdobno towarzyszy jej duzy strach ze
        > rzeczywistosc rozczaruje. Ze osoba internetowa nieporownywalnie lepiej
        > od "prawdziwej"

        Co? no co lepiej od "prawdziwej"?..
        Wszystko zależy tylko od tego czego się oczekuje.. jak się oczekuje księcia z
        bajki to i spotyka się same żaby ..a jak żaby się oczekuje to można spotkać
        najwyżej salamandrę.. Najlepiej jest nie oczekiwać niczego poza dobra zabawa..
        wtedy można trafić na skarb. ( napisałem MOŻNA TRAFIC co znaczy ze MOZNA TEZ
        NIE TRAFIC)
        Oczekiwania ludzkie zawsze są przerośnięte w porównaniu z rzeczywistością.. tak
        już jesteśmy skonstruowani ze lubimy pomarzyć, pofantazjować.. a szara
        rzeczywistość nie nadąża za tym.. poza tym nie wszystko złoto co się świeci : )
        • forward Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 21.06.03, 07:34
          Belbinko a ty kim jesteś żabką czy salamndrą a może ropuszką?







          Forward
          • candy25 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 21.06.03, 10:19
            Znajomośc i milośc z tego wlaśnie forum. A zaczęlo sie od...poważnej różnicy
            zdań. Teraz nie wyobrażam sobie bycia z kimkolwiek innym- mija 7 m-cy naszego
            bycia razem. i chociaż nie jest to latwe bo 120 km to zdecydowanie za dużo to
            jednak....uwielbiam tego faceta.
            C.
            • Gość: cal.....ka Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 12:00
              candy25 mam nadzieje ze przez to nie zaniedbasz swojego męża, (o ile jestescie
              jeszcze razem)
              • Gość: cal.....ka Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 12:03
                tzn o ile masz męża, no chyba jakiegoś męża masz.....
                • candy25 Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana-cal...ka 21.06.03, 13:17
                  czy w tym kraju jest spis rozwódek???? albo jesteś jasnowidzką????
          • duzyalarm Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern 21.06.03, 11:50
            forward napisał:

            > Belbinko a ty kim jesteś żabką czy salamndrą a może ropuszką?
            a moze Kermety zabka?
            • Gość: cal.....ka do......... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 19:48
              Tak, bajki sa dobre, warto po "obserwowac" czasem, zwlaszcza jak ktos czuje sie
              duży albo ważny.........
              No dobra, juz mam dość tych bajek, karmity będą niemiłe ;)
              • Gość: cal.....ka Re: do......... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 21.06.03, 19:49
                znaczy sie te żabole z jakimś nickiem
                • white.falcon O żabkach... 21.06.03, 21:22
                  Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                  > znaczy sie te żabole z jakimś nickiem

                  Dlaczego jedna żabka dla naszego ucha skrzeczy, a inna uroczo kumka? ;)
                  Pozdrv.:)
                  • Gość: Belbo Re: O żabkach... IP: *.acn.waw.pl 21.06.03, 21:35
                    to z powodu prawa względnosci .. wszysto jest względne:)
                    • white.falcon Re: O żabkach... 21.06.03, 22:04
                      Gość portalu: Belbo napisał(a):

                      > to z powodu prawa względnosci .. wszysto jest względne:)

                      Żabki też? Cuś takiego - o względności żabek wcześniej nie słyszałam. ;)
                      Pozdrv.:)
    • Gość: Netula Re: Znajomosc, Milosc zapoczatkowana przez Intern IP: *.tarnowskie-gory-kalety.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 00:14
      Ja na necie juz ponad 4 lata poznaje ludzi..mam za soba wieleee spotkan na zywo
      i co nieco moge powiedziec. Wiele sie konczylo po pierwszym spotkaniu ale mam i
      takie ktore do dzis trwaja juz od 4 lat...Mam takiego fajnego przyjaciela
      ktorego znam juz 4 lata i gdyby nie net nie spotkala bym go..Czesto jezdze na
      jego koncerty by naladowac akumulatory i miec sily dalej pokonywac
      problemy...Na sieci poznalam wiele fajnych kolezanek z ktorymi sie czesto
      spotykam:-) ponad rok bylam na slubie kumpla ktory swoja zone poznal na sieci:)
      dzielilo ich 300km i gdyby nie net nie spotkali by sie a teraz sa bardzos
      zczesliwi.. Za jakies 20 dni die na slub kolezanki ktora tez swojego chlopaka
      poznala na sieci i sa bardzo szczesliwi.. szykuje sie ejszcze kilak takich
      slubow.Pod koniec wakacji ide na slub i wesele do wspanialych ludzi ktorych tez
      poznalam na necie:-)Ja mieszkam w malutkim miasteczku gdzie trudno o cos
      ciekawego i gdyby nie net nie poznala bym tych wszytkich ludzi bo czesto dzieli
      mnie 30 czy 50km.Staram sie kazda "ciekawa" znajomosc z netu przeniesc do reala
      i nieraz mi sie udaje..Dzieki sieci stalam sie o wiel smielsza i o wiele
      latwiej mi w realu funkcjonowac... tu poznalam np chlopaka z ktorym jak sie
      zgadalam okazalo sie ze nasze mamy kiedys sie razem w piaskownicy bawily.. Tu
      na necie znalazlam osoby dzieki ktorym mam prace:-) heh..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka