13.09.07, 12:05
dziś ogarnał mnie taki dziwny, bezpodstawany niepokój
chyba to jednak nie wina tego 13-stego :)
Obserwuj wątek
    • tygryska_28 Re: niepokój 13.09.07, 12:12
      trzynasty dziś mówisz, być może ma on na Ciebie wpływ, podświadomy :)
      zawsze na to można zwalić :))

      pomyśl sobie, ze to już połowa dnia i już bliżej niż dalej do końca, a jutro
      piątek i będzie pięknie :))

      Mnie niepokojem napawa nadchodzący poniedziałek, oj bedzie się dzialo...
    • Gość: volume Re: niepokój IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 12:13
      Jutro 14-stego,pomyśl o tym ;)a niepokój zamień na spokój.Pozdrawiam
      i dużo spkojności życzę :D
      • Gość: no...no...no... Re: niepokój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 19:41
        A ja lubię, wprost uwielbiam trzynastki!:)))

        Zawsze są ekscytujące:)

        Nie lubię czternastek:(
        • Gość: R Re: niepokój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 23:56
          Z utęsknieniem czekam na każdą trzynastkę (stojąc na przystanku).
    • andrexx Re: niepokój 14.09.07, 12:01
      no i wiem juz czemu czułem ten niepokój
      dziś , czyli 14, jest pewna rocznica, właściwie podwójna rocznica
      i nawet nie wiem czy oceniać te zdarzenia z przeszłosci pozytywnie
      czy negatywnie
      • ginger43 Re: niepokój 14.09.07, 12:12
        Ufff, dobrze słyszeć, że Ci lepiej. Zawsze tak jest, że boimy się
        rzeczy nieuświadomionych. Co do tego jak masz ocenić te wydarzenia,
        to zastanów się jaki wpływ wywarły na Twoje życie, co się zmieniło
        pod ich wpływem. Wtedy uzyskasz jasną odpowiedź.
        Pozdrawiam słonecznie - jaki piękny dzień i spokojny :)))
        • andrexx Re: niepokój 14.09.07, 13:31
          nigdy nic nie jest do końca czarne albo białe
          choć w tym przypadku dominuje czerń

          no chyba , że podejdę do tego jak Jarek Kaczyński
          cytuję:
          " ... i nie wmówią nam, że białe jest białe a czarne jest czarne ..."
          • ginger43 Re: niepokój 14.09.07, 13:40
            Doskonale wiem, że w życiu jest raczej przewaga szarości, mało jest
            rzeczy, które jednoznacznie można określić jako białe, czy czarne.
            Pamiętaj, że nawet te czarne doświadczenia możemy spożytkować do
            rozjaśnienia innych zdarzeń w przyszłości, wszak uczymy się na
            błędach.
          • andrexx Re: niepokój 14.09.07, 13:52
            bo wogóle , że czarne jest czarne to jest wina tych z układu :)
            • ginger43 Re: niepokój 14.09.07, 14:01
              A to już jakąś manią prześladowczą trąci :))))
              • exman Re: niepokój 14.09.07, 14:14
                Gdybym chciał zażartować, napisałbym "Niech układ będzie z
                Tobą"....makabreska co ? Na szczęście wchodzimy do Schengen :)
                pozdra
                • osv Niech " UKLAD " bedzie z Wami... 14.09.07, 18:36
                  Poniewaz wszyscy macie ten sam problem i nocne leki,
                  chcialam Wam cos opowiedziec.

                  Czy moge? ; )

                  To bylo dosc dawno temu i zdarzylo sie naprawde. Niesmak pozostal
                  do dzisiaj, choc zlagodzony poprzez zrozumienie i empatie.
                  Ona miala wtedy 16 lat.
                  Byla seksowna malolata, ktora wychowywala sie bez ojca w Polsce.
                  Przyjechala tu do matki, ktora wyszla ponownie za maz za Szweda.
                  Poznalam jej matke, w czasie studenckich wakacji, w czasie pracy w
                  ogromnej szklarni pelnej roz. "Zlote czasy", przyjaciol,
                  najdrozszego sprzetu Yamaha-y, dobrej muzyki, koncertow, malucha,
                  podrozy po Europie i szczesliwych obraczek.
                  Wlasnie w czasie tej wakacyjnej pracy poznalam jej matke, a pozniej
                  ja sama.
                  Relacja im sie nie ukladala, byla burzliwa, pelna konfliktow,
                  i zlych slow. Matka zmeczona jej samowolnym i destrukcyjnym zyciem,
                  uwiklana w malzenskie problemy, szukala ratunku w rozmowie.

                  Ona mogla wtedy byc zagrozeniem, byla niezalezna i nieokielznana...
                  ... i nie umiala siebie widziec w roli ofiary swoich kolejnych
                  partnerow, nawet, kiedy wrocila z Grecji... idiotycznie chora.
                  Byla za ladna. I za mloda, aby zrozumiec.I byla wobec mnie lojalna.
                  Lubilismy ja oboje, ona lubila nasz dom.

                  Dopiero pozniej, kiedy juz tu mieszkalam na stale, od niej samej
                  uslyszalam, ze jej matka popelnila samobojstwo w Paryzu. Gdzies w
                  jakims hotelu, na jakiejs wycieczce.
                  Nie miala do kogo tu wracac.

                  To ja ruszylo.
                  Przepracowywalysmy jej poczucie winy, zle sny, samotnosc i nieudane
                  zwiazki, razem.
                  Potem zniknela mi z oczu. Zadzwonila kiedys poznym wieczorem, ze
                  jest w szpitalu i czeka na operacje, ktora nie wie czy przezyje.

                  Pojechalam natychmiast. Siedzialysmy dlugo w noc.Zostalam, zanim
                  nie zabrali jej na sale operacyjna.
                  Miala miec wyciecie wszystich kobiecych narzadow z powodu raka
                  szyjki macicy. Operacja miala odbyc sie bez podania krwi. Poczatkowo
                  zaden chirurg nie chcial jej operowac.
                  Nie dala sie przekonac. Wtedy jeszcze nie moglam zrozumiec jej
                  fanatyzmu.

                  Przezyla.Stanela na nogi.
                  Potem znowu zniknela.

                  Wtedy ja przezywalam moj dramat.Bylam sama i bylam w ciazy z
                  trzecim dzieckiem.
                  Zadzwonila, serdeczna i dobra, wsluchana ...dobry Aniol w potrzebie.
                  Przyjechala, z duza torba i cieplym obiadem.
                  Nie zapomne tych lez, ze ktos o mnie pamietal, nie zostawil na
                  pastwe rozpaczy i tego, ze nie wiem, co dalej...

                  A potem ten szok...ta rozmowa werbujaca, te wyswiechtane slowa
                  nawracajace grzesznika...ta pokazowka religjnosci.


                  Nie bylam wazna i nie wazne bylo co czulam, obiad tez byl
                  tylko...atrapa w rytuale,
                  przyneta.
                  Wtedy wiedzialam, ze nie zobaczymy sie juz nigdy.

                  ..............................................................


                  Kiedy jest nam zle, jestesmy najbardziej narazeni na manipulacje i
                  zranienie. Odkrywamy to, co nas boli. Ufamy, bo przeciez ludzie sa
                  dobrzy...
                  Przezylam "de za wu" tutaj.
                  Moze przez ulamek sekundy ludzilam sie, ze ta magia wymiany mysli
                  jest mozliwa...
                  taki zwyczajny PRZYPADEK.
                  Ale rekwizyty... mowily same za siebie.Wiedzialam.
                  Nie twierdze, ze jest latwo mowic pas, wtedy kiedy trzeba.
                  Umialam.
                  Ale ja nie przewidzialam takiej reakcji i tego drugiego dna.

                  Klasyka jest, ze nie chce sie wierzyc, w to, ze ludzi stac na takie
                  gesty... ,ze szuka sie prawdy, czy slucha wyjasnien.

                  Najpierw sie ucieka. Potem szuka wyjasnien. Potem sie walczy...
                  o siebie.
                  To nawet bylo zabawne widziec Was tak "poruszonch" wiele razy,
                  trawiacych zakutane klamstwa podniesione do mailowej potegi, kiedy
                  tu bywalam, ale bez obawy.
                  Nic dwa razy sie nie zdarza. Nie moj zodiakalny styl.

                  Chcialam wiec, wytlumaczyc zaleknionym, ze mam prawo tu byc.
                  / kiedy mam ochote! /
                  Nikt nigdy nie musial wstydzic sie za mnie, ani ja za to co robie.
                  Zastanawiam sie, czego ktos przez te 5 lat sie boi?
                  Co sobie i innym wmawia?
                  Nie pcham sie w prywatne korespondencje.
                  Rozmawiam z ludzmi bardzo rzadko prywatnie i z reguly grzecznie.
                  Do niektorych stracilam zaufanie.
                  Ludzie, ktorzy tworza mobbnig czuja sie zle.
                  W koncu wszyscy mamy sumienia lub przyzwoitosc.
                  Mam prawo do wyrazenia opini, ze nie podoba mi sie to, co "UKLAD"
                  robi z ludzmi tutaj. Nawet z quicklym.
                  / zaznaczam, ze nigdy nie prowadzialam z nim prytwatnej
                  korespondensji, nauczylam sie prowadzic otwarta korespondencje ze
                  wszystkimi /

                  Nie mam takich mocy, aby odgrywac sie na ludziach, ale " powracajace
                  fale "... gdzies tam wracaja...
                  i jezeli jestem tutaj, to dlatego, ze z uporem powtarzam to samo,
                  od dawna...to bylo NIE FAIR! Tak UKLADOWI zostalo do dzis.
                  Za piosenki dziekuje./ " Smaken är som bocken ! "/

                  Mysle, rowniez, ze Ci, ktorzy choc troche znaja mnie z tekstow,
                  maja jaki taki obraz mojej osobowosci.
                  Na pewno nie podrabianej. I od dluzszego juz czasu konsekwentnie
                  jednonickowej.

                  Nie boje sie WIELKIEGOLUDA, ani 13-tego na dzis.
                  Chcialabym, aby WIELKOLUD, przestal miec koszmary wlasnej wyobrazni.
                  Ja na pewno nie bede mu dawac swiadectwa z moralnosci.
                  No i chcialabym, aby andrexx mogl spac bez lekow.
                  Stanelam na nogi bez tego obiadu ... i upadlego Aniola.

                  Spokojnej nocy!

                  osv: ))

                  P.S.
                  " The fifth element" jest moim ukochanym filmem...
                  jezeli wykonalam pare uderzen nie tam gdzie trzeba, przepraszam.
                  Kierowalam sie wylacznie intuicja ...
















Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka