Dodaj do ulubionych

jak zyc.......

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.03, 12:17
Witam wszystkich na forum.Czesto czytam wasze listy i odpowiedzi,wiele
wnioskow wyciagnelam na rozne tematy,zdarzalo mi sie odpowiedziec na jakis
list,ale zawsze zwiezle i krotko.Moge przypuszczac ze moje zycie niczym sie
nie roznie waszego, tez mam male i duze problemy z ktorymi musze sobie radzic
i jakos mi wszystko dobrze sie uklada,jednym slowem jestem szczesliwa
osoba,ale........i tu moglabym ponarzekac jak bardzo wiele przeszlam w zyciu
ile mnie zycie nauczylo. Teraz bardzo sie zmienilam, postanowilam isc do
przodu i nie odwracac sie za siebie, brac zycie takiem jakie jest.Nie mam juz
20-30 lat, patrze na zycie dojrzale i powaznie chociaz w glebi duszy jestem
jak nastolatka,troche szalona zwariowana i wiecznie zadowolona z zycia.
Nieudane malzenstwo, ale za to wspaniale dziciaki,wlasciwie mam
wszystko.Niestety zabraklo w moim zyciu tego jednego milosci przez duze M.
Nigdy nie szukalam mezczyzny,zycie samo nam daje i nigdy nie wiemy co sie
wydarzy.Jestem atrakcyjna kobieta i wielu facetow sie kolo mnie krecilo, ale
ja zawsze patrzylam na nich jak na samcow szukajacych wrazen.Nigdy sie nie
spodziewalam ze mnie trafi strzala amora,On pojawil sie nagle
niezapowiedziany jak grom z jasnego nieba.Przecietny facet,ale za to o
cudownym charakterze,cieply serdeczny usmiechniety.Zakochalam sie jak 18-
latka.Na poczatku myslalam ze to zauroczenie i wiele sobie nie obiecywalam
tym bardziej ze oboje jestesmy w zwiazkach.Nadarzylo sie wiele okazji zeby
ten romans skonczyc, ale my nadal to ciagnelismy.Spotykalismy sie rzadko, bo
czas nam na to nie pozwalal, ale kiedy juz bylismy razem czulismy ze w nas
sie gotuje od uczuc i emocji,seks nie wchodzil w gre.Z dnia na dzien bylo nam
ze soba coraz lepiej,tesknilismy za soba,nasz zwiazek przechodzil kryzys jak
malzenstwo tez przetrwalismy.Ja zrozumialam ze to jest prawdziwa milosc,nie
umiem bez niego normalnie funkcjonowac, chociaz zdaje sobie sprawe ze nie
bedziemy razem tak jakbysmy chcieli.
Bardzo przezywam kazdy dzien jak sie do mnie nie odzywa, przychodza mi do
glowy rozne rzeczy, ale kiedy sie spotkamy zaraz mi przechodzi i znow jestem
szczesliwa.
Ale wiem ze faceci sa inni niz kobiety,jestesmy wrazliwe,kierujemy sie
uczuciami, pragniemy czuc sie kochane, uwielbiane,dla nas licza sie slowa i
czyny rownoczesnie,a facet raz powie ze kocha i juz kobiecie powinno
wystarczec.Ale mam do kobiet i facetow pytania
Czy warto wierzyc?
czy warto ufac?
czy fecet powinien powiedziec kobiecie ze nie chce ciagnac takiego zwiazku?
czy powinien z nia rozmawiac nawet na te bardzo bolesne tematy?
i czy powinnismy sobie mowic zawsze prawde, grac w otwarte karty,przeciez
szczerosc jest podstawa udanego zwiazku.
czy 3 dni milczenia oznaczaja ze juz koniec?
czy nalezy mowic ze cos przemija ze sie konczy?
a moze warto trzymac w niepewnosci,nie palic za soba mostow?
U mnie narazie wszystko uklada sie dobrze, wspaniale, ale jestem ostrozna od
jakiegos czasu.
Pozdrawiam wszystkich wesoła

Obserwuj wątek
    • Gość: drak Re: jak zyc....... IP: *.pg.com 17.07.03, 13:02
      Pytania które zadałaś są dosyć infantylne , biorąc pod uwagę fakt ze jesteś
      dojrzałą kobietą, mężatką i masz dzieci.
      Czy przez ten czas nie zdobylaś doświadczenia?
      Natomiast historia którą opisujesz jest dosyć typowym przypadkiem i wynika
      ze pewnego "zużycia" się związku.
      Powstaje dylemat , czy być altruistką i tkwić w związku czy wykazać pewnego
      rodzaju samolubność i szukać spełnienia poza związkiem.
      Gdyby nie było dzieci , sadzę że problem nie byłby aż tak bolesny.
      Powinnaś jednak wiedzieć ze nawet najpiękniejszy romans wygaśnie, skończy się
      i wypali. Pozostaje pytanie co potem.
      Na tym forum wypowiadały się kobiety które zostały pozostawione z dziećmi przez
      swoich mężow bo im kompletnie odbiło- zakochali się jak szczawiki w młódkach.
      Wracając do sedna sprawy, nikt za ciebie nie rozwiąże problemów które masz bądź
      będziesz mieć. Zawsze pozostaje dylemat- stać wiernie przy partnerze czy
      spojrzec na swoje potrzeby i szukać szczęścia z kimś innym.
      Pozdrawiam
      • Gość: wesola Re: jak zyc....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.03, 14:39
        Zdaje sobie sprawe z tego co sie dzieje wokol mnie,wiem tez za zadaje pytania
        jak nastolatka ktora nie zna zycia i dopiero zaczyna sie uczyc, ale ja
        przezywam cos takiego po raz pierwszy, nigdy przedtem nie kochalam (nawet
        swojego meza nie darzylam takim uczuciem).Moze teraz nadeszla pora zeby
        pomyslec o sobie o swoim szczesciu, zeby choc jedna kropelke zostawic dla
        siebie i za 100 lat powiedziec ze bylam choc przez chwile szczesliwa.
        Wiem tez ze to co piekne szybko sie konczy, ale mam nadzieje ze u mnie bedzie
        nadal tak jak jest,niestety pozostaje lęk, ze to moze przeminąc, ze zostanie
        bol, tesknota i lzy.
        A moze bedzie inaczej kto to wie?
        Klebi sie tysiace pytan w mojej glowie,na jedne znam odpowiedz na inne nie
        znam,a niestety nie bardzo moge rozmawiac na ten temat ze znajomymi czy z
        rodzina,dlatego postanowilam napisac tutaj.dziekuje za te slowa, napewno kazde
        sobie przemysle. Pozdrawiam
    • meg25 Re: jak zyc....... 17.07.03, 13:26
      Gość portalu: wesoła napisał(a):

      > Ale wiem ze faceci sa inni niz kobiety,jestesmy wrazliwe,kierujemy sie
      > uczuciami, pragniemy czuc sie kochane, uwielbiane,dla nas licza sie slowa i
      > czyny rownoczesnie,a facet raz powie ze kocha i juz kobiecie powinno
      > wystarczec.

      Znam mężczyzn, którzy są wrażliwi, pragną czuć się kochani, liczą się dla nich
      słowa i czyny równocześnie, potrafią dawać uczucie i mówić o nim i znam
      kobiety, które tego nie potrafią. Ale może Ty masz inne doświadczenie.

      >Ale mam do kobiet i facetow pytania
      > Czy warto wierzyc?
      > czy warto ufac?
      > czy fecet powinien powiedziec kobiecie ze nie chce ciagnac takiego zwiazku?
      > czy powinien z nia rozmawiac nawet na te bardzo bolesne tematy?
      > i czy powinnismy sobie mowic zawsze prawde, grac w otwarte karty,przeciez
      > szczerosc jest podstawa udanego zwiazku.
      > czy 3 dni milczenia oznaczaja ze juz koniec?
      > czy nalezy mowic ze cos przemija ze sie konczy?
      > a moze warto trzymac w niepewnosci,nie palic za soba mostow?
      > U mnie narazie wszystko uklada sie dobrze, wspaniale, ale jestem ostrozna od
      > jakiegos czasu.

      Nie gniewaj się, ale mam wrażenie, że nie tyle zakochałaś się jak 18-tka, ale
      Twoja dojrzałość emocjonalna również jest nastoletnia.
      Takie pytania zadaje moja 19-letnia córka.
      Może czas dojrzeć?

      Pozdrawiam
      meg25

      >
      • psyhiatra Re: jak zyc....... 18.07.03, 08:00
        meg25 napisała:

        >> Nie gniewaj się, ale mam wrażenie, że nie tyle zakochałaś się jak 18-tka,
        ale
        > Twoja dojrzałość emocjonalna również jest nastoletnia.
        > Takie pytania zadaje moja 19-letnia córka.
        > Może czas dojrzeć?
        >

        me25: diagnoza: brak tolerancji, wyrozumienia dla innych.
        lepiej nie pisz do autorki.
        • Gość: meg25 Re: jak zyc....... IP: 217.8.186.* 18.07.03, 09:36
          psyhiatra napisała:


          > me25: diagnoza: brak tolerancji, wyrozumienia dla innych.
          > lepiej nie pisz do autorki.

          Ojej, zaraz brak tolerancji, po prostu... moja diagnoza:)))
          Nie pisać? A dlaczego? Wesoła nie wygląda na kogoś w dole, nie zaszkodzi jej
          moja opinia, a może zmusi do zastanowienia?

          Pozdrowienia
          meg25
    • Gość: zahedan Re: jak zyc....... IP: *.protonet.pl 17.07.03, 13:31


      oooooooooo to ty juz po uszy wpasc.cokolwiek nie zrobić to teraz już żle być i
      boleć.za pózno na gładkie rozaiązanie być.ty teraz cierpieć i szamotać.opócz
      twoja sama nikt tak naprawde nie móć Ci pomóc ;-(
      • ja_nek Re: jak zyc....... 17.07.03, 14:24
        Cały ból tkwi w tym, ze za wcześnie mówi się "tak" nie naszukawszy się
        uprzednio drugiej połówki...
        "Ryzyko" jest zawsze poznania kogoś jeszcze lepszego, tylko czy na pewno
        lepszego.

        Pozdrawiam
        janek
        • Gość: cal.....ka Re: jak zyc....... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 17.07.03, 15:16
          > Cały ból tkwi w tym, ze za wcześnie mówi się "tak" nie naszukawszy się
          > uprzednio drugiej połówki...
          > "Ryzyko" jest zawsze poznania kogoś jeszcze lepszego, tylko czy na pewno
          > lepszego.

          Dokładnie - za wczesnie opodpisujemy cyrografy, wyroki smierci, wpadamy pod
          samochod a dziewczyny wpadaja w ciaze.
          Mi na szczescie sie to nie przytrafilo (wpadka) i nie przytrafi, ale za to
          wpadlam w szereg innych ciagnacych sie zobowiazan a tyle ich bylo w zyciu
          ze...... kazdy ma swoje.... dla jednych to maz ktory mial byc inny, dla innych
          inne studia, praca, wreszcie dzieci, i moglibysmy zabic sie nawzajem gdybysmy
          sie z tym nie pogodzili. Napisalabym wiecej ale przyjdzie quickly i pomysli ze
          to o Nim :) Nie, poprostu tak mam swoje zycie zchrzanione jak chyba nikt z was
          tutaj. Nazwalabym to wiezienie+..... ? Nawet nie mam pojecia o czym tu piszecie
          Tez mialam swoje dazenia, pragnienia, cos tam mi sie podobalo, cos nie,
          potem nerwica, a teraz nostalgia za tym wszystkim - baedzo chcialabym sie
          meczyc i cierpiec, tylko juz nie mam po co. Osiagnelam to co chcialam, i teraz
          moglabym spokojnie umrzec w wieku 23 lat.
          Dobra, koniec bo zaczynam sie uzalac. Szklanka teiny, mocniejsza dawka.....
          i ide dalej. Gdzies niewiem gdzie, ale cos wymysle, dokoncze cos co zaczelam
          bo..... bo musze.
        • Gość: Belbo Re: jak zyc....... IP: *.acn.waw.pl 17.07.03, 22:39
          A co jak przeoczysz gdzieś i naszukasz sie na darmo?
          Przeciez odpowiedzi sa nieznane.. a może znane i oczywiste tylko my pytan nie
          umiemy zadawac...
          • Gość: cal.....ka Re: jak zyc....... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 18.07.03, 01:10
            Gość portalu: Belbo napisał(a):

            > A co jak przeoczysz gdzieś i naszukasz sie na darmo?
            > Przeciez odpowiedzi sa nieznane.. a może znane i oczywiste tylko my pytan nie
            > umiemy zadawac...
            To chyba ten umiar trzeba w zyciu zachowac - troche szukac, znalezc a potem
            brac. Nie wszystko naraz. Z drugiej strony - jak sie zaczelo to juz nie warto z
            tej drogi zawracac - dla chcacego nie ma nic trudnego. Znalezc tekie miejsce by
            nic sie nie zmarnowalo, poprostu.
    • Gość: gb Re: jak zyc....... IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 17.07.03, 15:00
      > Czy warto wierzyc?
      > czy warto ufac?
      > czy fecet powinien powiedziec kobiecie ze nie chce ciagnac takiego zwiazku?
      > czy powinien z nia rozmawiac nawet na te bardzo bolesne tematy?
      > i czy powinnismy sobie mowic zawsze prawde, grac w otwarte karty,przeciez
      > szczerosc jest podstawa udanego zwiazku.
      > czy 3 dni milczenia oznaczaja ze juz koniec?
      > czy nalezy mowic ze cos przemija ze sie konczy?
      > a moze warto trzymac w niepewnosci,nie palic za soba mostow?
      > U mnie narazie wszystko uklada sie dobrze, wspaniale, ale jestem ostrozna od
      > jakiegos czasu.
      > Pozdrawiam wszystkich wesoła

      Jeżeli cos się kończy, to widac to bardzo wyrażnie, okulary są niepotrzebne.
      Jeżeli znalazłaś kogoś, z kim jest Ci dobrze, nie krzywdzisz rodziny jego i
      swojej, to o co chodzi. Dobra żona i matka to nie męczennica która w każdej
      minucie swojego życia jest gotowa spełniać życzenia swoich bliskich, to
      właśnie ktoś taki, kto potrafi wyegzekwować od życia zaspokojenie swoich
      potrzeb. Ciesz się z tego, co Cię spotkało. :)
      >
    • Gość: Belbo Re: jak zyc....... IP: *.acn.waw.pl 17.07.03, 22:37
      Gość portalu: wesoła napisał(a):


      > Ale wiem ze faceci sa inni niz kobiety,jestesmy wrazliwe,kierujemy sie
      > uczuciami, pragniemy czuc sie kochane, uwielbiane,dla nas licza sie slowa i
      > czyny rownoczesnie(..)

      Pochlebiac to wy sobie umiecie ( i lubicie).
      • psyhiatra do autorki 18.07.03, 07:43
        moja diagnoza? szukaj dla odmiany tego czego Ty pragniesz
        • Gość: wesola Re: do autorki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.03, 12:04
          duzo rzeczy pragne,ale narazie mysli kreca sie wokol jednego i ciezko sie z tym
          zyje jesli ktos nie ma ochoty na rozmowe (nie wiem jakie sa przyczyny),wazna
          dla mnie jest otwartosc i prawda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka