Dodaj do ulubionych

Czy można kogoś kochać wbrew sobie?

26.08.03, 01:15
To jest może bardzo głupie potraktowanie tematu, ale chcę Wam zadać pytanie:
Czy można kochać kogoś, gdy umysł i serce podpowiadają, że nie warto? Że to
uczucie - przyniesie same zmartwienia oraz liczne "bitwy" - ale poprostu
istnieje, nawet jeżeli zagłębić się w jego istocie - jest budujące. Czy warto
ryzykować, by zostać odrzuconym, czy nauczyć się wybaczać, bo ktoś "przeszedł
przez wodę, ogień i kamienne trąby" i poprostu powiedzieć, że go się kocha.

Jak widzicie ten problem metafizyczno (w pewnym stopniu) - teoretyczny? :)

Pozdrv.:)
Obserwuj wątek
    • ja_nek Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 26.08.03, 01:56
      Jeśli serce i umysł są przeciw, to według mnie nie ma miłości.
      Według mnie konflikt między sercem a rozumem świadczy właśnie o miłości wbrew
      sobie.

      Nie można kochać się, bo ambicja - zmienię go / ją.

      Można wbrew zdrowemu rozsądkowi zawalczyć o kogoś, zagrać va banque, o nagrodę
      główną, nawet gdy szanse są niewielkie. Ale warto, gdy chodzi o rzeczy wielkie.
      Kontestastorów wielkich uczuć proszę o nie krytykowanie:)))
      Ale nie wolno kochać, jeśli to krzwydzi samego kochającego i zepchnie go na
      krawędź. Trzeba uciec resztkami instynktu samozachowawczego i własnego
      podstawowego egoizmu podszytego pragnieniem ratunku jak najdalej od
      samozagłady / masochizmu etc

      Pozdrawiam
      janek
      • white.falcon Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 26.08.03, 02:00
        ja_nek napisał:

        > Jeśli serce i umysł są przeciw, to według mnie nie ma miłości.
        > Według mnie konflikt między sercem a rozumem świadczy właśnie o miłości wbrew
        > sobie.
        >
        > Nie można kochać się, bo ambicja - zmienię go / ją.
        >
        > Można wbrew zdrowemu rozsądkowi zawalczyć o kogoś, zagrać va banque, o
        nagrodę
        > główną, nawet gdy szanse są niewielkie. Ale warto, gdy chodzi o rzeczy
        wielkie.
        > Kontestastorów wielkich uczuć proszę o nie krytykowanie:)))
        > Ale nie wolno kochać, jeśli to krzwydzi samego kochającego i zepchnie go na
        > krawędź. Trzeba uciec resztkami instynktu samozachowawczego i własnego
        > podstawowego egoizmu podszytego pragnieniem ratunku jak najdalej od
        > samozagłady / masochizmu etc
        >
        > Pozdrawiam
        > janek

        To spróbuj "naumieć się" nie teoretycznie.
        Nie mówię złośliwie, ale teoria, a życie to dwie inne rzeczy.:)

        Pozdrv:)
      • niegrzeczna Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 26.08.03, 06:03
        pewnie ze mozna - serce nie sluga!
    • jmx Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 26.08.03, 02:36

      Można tak kochać i, w sumie, dość często się to dzieje. Ale związek w takiej
      sytuacji nie wydaje mi się możliwy. To jest właśnie owo "wbrew sobie" -
      instynkt podpowiada nam co jest dla nas dobre a co złe i wg mnie tu coś
      takiego zachodzi. Uczuć się nie wybiera, z emocjami różne rzeczy się dzieją -
      czasem wbrew nam, wbrew zdrowemu rozsądkowi i tysiącom innych rzeczy. Czasem
      co innego się wie a co innego czuje. "Serce ma swoje racje, których rozum nie
      zna" - to prawdziwa myśl.

      Ale pchać się w związek z uczuciem "wbrew sobie"... to już jest co innego.
      • white.falcon To dlaczego tak bywa? 26.08.03, 13:06
        jmx napisała:

        >
        > Można tak kochać i, w sumie, dość często się to dzieje. Ale związek w takiej
        > sytuacji nie wydaje mi się możliwy. To jest właśnie owo "wbrew sobie" -
        > instynkt podpowiada nam co jest dla nas dobre a co złe i wg mnie tu coś
        > takiego zachodzi. Uczuć się nie wybiera, z emocjami różne rzeczy się dzieją -
        > czasem wbrew nam, wbrew zdrowemu rozsądkowi i tysiącom innych rzeczy. Czasem
        > co innego się wie a co innego czuje. "Serce ma swoje racje, których rozum nie
        > zna" - to prawdziwa myśl.
        >
        > Ale pchać się w związek z uczuciem "wbrew sobie"... to już jest co innego.
        >
        Jak w tytule. Dlaczego osoba stawia wszystko, całe dotychczasowe swoje życie na
        jedną kartę. Czy to jest głupota, naiwność, czy co innego?

        Pozdrv.:)
    • Gość: zahedan Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? IP: *.protonet.pl 26.08.03, 06:34

      o sokół !!!!ty zakochac się????
      • quickly Zahedan, a Ty co robisz o tak wczesnej porze? 26.08.03, 06:36
        Do pracy nie zdazysz...
        • Gość: zahedan Re: Zahedan, a Ty co robisz o tak wczesnej porze? IP: *.protonet.pl 26.08.03, 19:43
          quickly napisał:

          > Do pracy nie zdazysz...
          ty miec racja ja spóznic 18 minut.ale moze mnie oni nie wyrzucic na bruk
      • white.falcon Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 26.08.03, 13:01
        Gość portalu: zahedan napisał(a):

        >
        > o sokół !!!!ty zakochac się????

        Zahedanku ja podałam teoretyczny temat w związku z obserwacją pewnych zdarzeń.

        Pozdrv.:)
    • kwasna_cytryna Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 26.08.03, 07:16
      Można - wbrew sobie, wbrew całemu światu, wbrew rozsądkowi, wbrew bólowi - i
      temu psychicznemu i fizycznemu.
      Popatrz np. żony alkoholików albo facetów maltretujących swoje żony...
      One nawet wierzą , że oni się kiedyś zmienią.....
      • white.falcon Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 26.08.03, 13:04
        kwasna_cytryna napisała:

        > Można - wbrew sobie, wbrew całemu światu, wbrew rozsądkowi, wbrew bólowi - i
        > temu psychicznemu i fizycznemu.
        > Popatrz np. żony alkoholików albo facetów maltretujących swoje żony...
        > One nawet wierzą , że oni się kiedyś zmienią.....
        >
        Zgadza się. Próbuję zrozumieć, dlaczego. Dlaczego osoba zakochuje się w kimś,
        kto - i to widać - nie jest odpowiedni, kto n.p. może zniszczyć jej życie i
        trwa w tym z uporem osła, twierdząc rzeczy niemożliwe i irracjonalne.

        Pozdrv.:)
      • von-koza Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 26.08.03, 13:16
        A pewnie, że można, tyle że pytanie Folcon brzmiało - czy warto?
        Według mnie nie warto.
        Nie warto tworzyć sobie złudzeń, wmawiać, że jest lepiej niż jest. Przecież
        oprócz serca mamy jeszcze rozum i dla mnie dopiero ich wspólna synteza świadczy
        o jakości wyboru. Przecież to nie ma być ruletka jak się wiążemy z drugą osobą.
        Wiadomo, ze i tak bywa różnie - i umysł i serce można oszukać - ale po co to
        robić świadomie? Brzmi to może mało romantycznie - ale prawda jest taka, ze ja
        tam wolę szczęsliwy, pełen wzajemnej miłosci związek niż taką "romantyczną"
        szarpaninę.
        Pozdrawiam
        von Koza
    • Gość: ᡽< Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? IP: *.dialsprint.net 26.08.03, 18:53
      white.falcon napisała:

      > To jest może bardzo głupie potraktowanie tematu, ale chcę Wam zadać pytanie:
      > Czy można kochać kogoś, gdy umysł i serce podpowiadają, że nie warto? Że to
      > uczucie - przyniesie same zmartwienia oraz liczne "bitwy" - ale poprostu
      > istnieje, nawet jeżeli zagłębić się w jego istocie - jest budujące. Czy warto
      > ryzykować, by zostać odrzuconym, czy nauczyć się wybaczać, bo ktoś "przeszedł
      > przez wodę, ogień i kamienne trąby" i poprostu powiedzieć, że go się kocha.
      >
      > Jak widzicie ten problem metafizyczno (w pewnym stopniu) - teoretyczny? :)
      >
      >
      Pozdrv.:)

      Zawsze warto
      probowac.
      MILOSC POTRAFI ZMIENIC WSZYSTKO!
      • von-koza Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 26.08.03, 19:31
        Gość portalu: ᡽< napisał(a):

        >Zawsze warto probowac.
        >MILOSC POTRAFI ZMIENIC WSZYSTKO!

        Taa... z takim bezkrytycznym podejsciem zwłaszcza w płacz i zgrzytanie
        zębami :)))
        Powodzenia
        • white.falcon Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 27.08.03, 11:08
          von-koza napisał:

          > Gość portalu: ᡽< napisał(a):
          >
          > >Zawsze warto probowac.
          > >MILOSC POTRAFI ZMIENIC WSZYSTKO!
          >
          > Taa... z takim bezkrytycznym podejsciem zwłaszcza w płacz i zgrzytanie
          > zębami :)))
          > Powodzenia

          Idealizm jest dobry póki pozostaje teorią. Miłość potrafi zmienić wszystko -
          tak, rozwalając dotychczasowe życie.

          Pozdrv.:)
    • sunrise1 Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 26.08.03, 22:23

      Myślę, że to zjawisko czasami ma miejsce w naturze.
      Wydaje mi się tylko, że określenie " kochać" nie jest
      w tym przypadku najwłaściwsze.
      " Kochanie" i " miłość " bowiem to swego rodzaju
      niedoścignione wzorce uczuciowe.
      Zdarza sie jednak dosć często fascynacja, zauroczenie, zakochanie.
      To - moze się wydawać dość pospolite nazewnictwo, niemniej
      w tych nazwach kryje się czasami wiele zaangażowania, czy wewnętrznych przeżyć.
      Ba, czy można kogoś tak naprawdę kochać wbrew sobie ?
      Nie sadzę. Można utożsamiać swoje działania z miłością, można
      nie jeść , nie sypiać, dręczyć się myślami..
      Miłość jednak to znacznie więcej. Miłość to czas, kiedy
      zdecydujemy się wziąć los swój i drugiej osoby w ręce i nieść go
      przez całe życie, nie robiąc niczego wbrew....


      z:))
    • luladelrio1 Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 26.08.03, 23:02
      Chyba jednak mozna...
      Na pierwszy rzut kojarzą mi się (może źle?) kobiety, które w imię "rodziny" są
      w stanie resztkami sił, a czsem odwrotnie dziwną, wręcz heroiczną siłą, ciągnąć
      związek z facetem,który je maltretuje (różnie-bije,znęca się psychicznie).Pełno
      tego w prasie, mediach...sama osobiście nie znam takich przypadków albo ze
      słyszenia.
      To jest dla mnie miłość wbrew sobie,miłość skierowana do dzieci, a przeciw
      sobie.
      To jest wbrew sobie-one są swoim drugim katem,zamiast zostawić ich w cholerę,
      zabrać dzieci, zacząć od nowa (możliwe, że czasem są przeszkody-chociażby
      materialne) trwają jak skała, albo wewnętrznie targane albo już pogodzone ze
      swym losem.

      ps.takie moje skojarzenie na dobranoc,smutne,ale cóż:(
      • ja_nek Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 27.08.03, 00:06
        One mają poczucie obowiązku, moze MISJI? Żyją może mitem, że partner się
        zmieni, albo myślą, mógłby być gorszy? A może myślą, że tak trzeba, bo nic się
        zmieni.
        Albo po prostu myślą nie o sobie, a o innych. Żyją dobrem najbliższych, nie
        swoim.

        Pozdrawiam
        janek

        • Gość: Suzi Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.03, 09:02
          A Scarlett O'Hara ?
          A laska z "9 i pol tygodnia"
          A ja i mój były chłopak ???

          Można, uwierz mi, że można.
          • white.falcon Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 27.08.03, 11:16
            Gość portalu: Suzi napisał(a):

            > A Scarlett O'Hara ?
            > A laska z "9 i pol tygodnia"
            > A ja i mój były chłopak ???
            >
            > Można, uwierz mi, że można.

            Tylko po co? Maltretowane kobiety, trwające przy boku męża-alkoholika i sadysty
            najczęściej trwają przy nim nie tyle ze względu na dzieci, a ze względu na to,
            co w przypadku ich odejścia powiedziałaby bliższa i dalsza rodzina, sąsiedzi.
            Najczęściej dotyczy to Pań z małych miejscowości. I nic w nich nie ma wspólnego
            ze Scarlett O'Hara - przesympatyczną kobietą, która lokowała uczucia tak, jak
            chciała, a nie traciła na tym nic.

            Pozdrv.:)
          • von-koza Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 27.08.03, 11:18
            Gość portalu: Suzi napisał(a):

            > A Scarlett O'Hara ?
            > A laska z "9 i pol tygodnia"

            No, rzeczywiście te przykłady robią wrażenie :)))
            A Królena Śnieżka, co się dla krasnali poświęcała?
            (przepraszam, ale sama przyznasz, że to nie najlepsze argumenty, bo trochę
            mało realne :))) )


            > A ja i mój były chłopak ???
            >
            > Można, uwierz mi, że można.

            I powiedz sama Suzi. Czy było warto?
            Że można, to wiadomo, serce nie sługa, chodzi o to, czy warto postępować wbrew
            uczuciu, gdy rozum mówi coś innego?
            Przynajmniej ja tak odbieram to pytanie.
            Pozdrawiam,
            von Koza
            • white.falcon Do Von-Kozy 27.08.03, 12:09
              No i proszę. Von-Kozo, chyba najbardziej trafnej odpowiedzi udzieliło życie.
              Zajrzyj na wpis Madzi. :(

              Pozdrv.:)

              P.S. Czy jaskółki gazetowe przyniosły przesyłkę?
    • madzia773 Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 27.08.03, 11:41
      Można, ale bardzo się cierpi.Mam za sobą złe doświadczenia.Mam 26 lat i jestem
      mężatką.Mój mąż bardzo mnie źle traktował,nie tyle fizycznie,co
      psychicznie.Poprzez swoje uwagi utwierdził mnie w przekonaniu,że jestem głupią
      brzydką dziewuszką.Na każdym kroku mnie krytykował.Zostawił mnie, a sam
      wyjeżdzał na wakacje.W lipcu przyznał się do zdrady z koleżanką z
      pracy.Wyliczał mi kazdy grosz, choć to ja zarabiam więcej od niego i
      praktycznie żyliśmy tylko z mojej pensji.Potem zablokował mi dostęp hasłem do
      komputera, zablokował kartę w banku, zabrał samochód i pojechał z panienką na
      Mazury.
      Wyprowadziłam się miesiąc temu kiedy doszło do rękoczynu z jego strony.

      I wiesz co?

      Kilka życlziwych osób ostrzegało mnie przed ślubem i nawet w trakcie
      małżeństwa,żebym uciekała gdzie pieprz rośnie.Ale go bardzo kochałam więc
      znosiłam/Aż musiałam przeżyć to co przeżyłam.

      I wcale nie jest mi teraz lepiej.Nie chodzi o to,że zostawiłam mu cały
      sprzęt,meble,wyposażenie.Psychicznie jestem zdołowana,choć powinnam się
      cieszyć,ze nikt mnie nie poniża, nie zabiera forsy itd.

      Ale nie cieszę się,bo nie umiem zabić w sobie miłości.Nie wrócę już do męża,ale
      wiem,że będe już tak cierpieć sobie w samotności i że nikogo już nie poznam.
      • ka_27 ?? 27.08.03, 11:48
        Nie wrócę już do męża,ale
        wiem,że będe już tak cierpieć sobie w samotności i że nikogo już nie poznam.

        I tym przysporzysz mu tylko głupiej satysfakcji ...
        Czy o to Ci chodzi?
        Nie możesz na przykładzie jednego człowieka w swoim życiu traktować od razu tak
        wszystkich następnych, potencjalnych mężczyzn w Twoim życiu ...
      • white.falcon Bardzo smutne :( 27.08.03, 11:55
        To jest bardzo smutne, o czym piszesz, Madziu. Czasem spotykają nas rzeczy,
        które spotkać nie powinny, albo sami się o nie napraszamy.

        Może spróbuj podejść do swoich przeżyć jak do doświadczenia, z którego można
        wyciągnąć wnioski na przyszłość. Spróbuj zbudować swój nowy świat z okruszków
        rozbitego urażonego swojego uczucia. Nie wracaj do minionych dni pamięcią,
        tylko spróbuj żyć przyszłością. Jesteś osobą silną, wartą tego, by być
        szczęśliwą i napewno spotkasz człowieka, który doceni Ciebie i uzna za
        Partnerkę. Może to, co piszę, wydaje się Tobie banalne, ale życie jest
        sprawiedliwe i w końcu nagradza tych, którzy przeżyli bolesne doświadczenia i
        karze tych, którzy niesłusznie maltretowali innych. Nic w przyrodzie nie ginie
        i nie przechodzi bez echa. Trzymaj się zatem.:)

        Pozdrv.:)
        P.S. A taki wredny łobuz chyba się nadaje na spranie po pysku. Jak sądzicie ,
        Panowie?
        • von-koza Re: Bardzo smutne :( 27.08.03, 13:54
          white.falcon napisała:

          > P.S. A taki wredny łobuz chyba się nadaje na spranie po pysku. Jak sądzicie ,
          > Panowie?

          Nie Falcon, taki nie zasługuje "po pysku". Po pysku daje się ręką.
          Tu bardziej na miejscu byłby kop (przepraszam) w dupę.

          I dlatego uważam, ze mam rację z tym rozsądkiem. Cierpienie miłosne to samo, a
          ominęło by Magdę całe to świńskie poniżanie i stracony czas na tego drania.
          Trzymaj się Magda.
          Pozdrawiam,
          von Koza

          P.S. Jaskółki dotarły :) i lecą z powrotem.
      • luladelrio1 Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 27.08.03, 12:07
        madzia,
        twoja historia dowodzi, że własnie są i powinny być kobiety, które umieją
        wywartościować priorytety. Może na początku było miedzy Wami uczucie, a może z
        jego strony fascynacja, ktora tak fatalnie ewoluowała w obojętność. Ale czy dla
        nie trwającej już miłosci jest sens w zezwoleniu na poniżenie?Jako istoty
        wrażliwe jesteśmy sentymentalini, lubimy sobie czasem coś wmówć niż spojrzeć
        twarzą w twarz z prawdą.
        Oczywiście nie znam Ciebie, jego, i głębi historii, ale z tego co przytoczyłaś,
        uważam, że dobrze zrobiłaś.
        Co innego wspierać ukochaną osobę finansowo, gdy darzycie się wzajemnym
        szacunkiem i zaufaniem, co inneg, gdy on zwyczajnie opłaca swe przyjemności z
        kochanką twoim kosztem. Zresztą sytuacja może może być również odwrotna, gdy
        kobieta w związku doprowadza do utraty więzi, wyschnięciu uczucia...


        pozd
        • ja_nek Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 27.08.03, 23:48
          Magda, masz 26 lat i życie dopiero się zaczyna.
          Czas leczy, a zadany Ci ból pozwoli Ci przeżyć ten zakręt łatwiej.

          "Ale nie cieszę się,bo nie umiem zabić w sobie miłości."
          Ona sama umrze. Tylko Ty musisz jej pozwolić odejść: nie wspominać, nie nużać
          się w rozpamiętywaniu dobrych chwil. Nie płacz za utraconym czymś, co było
          tylko iluzją i chwilą, a zamieniło się przecież w koszmarek.
          Idź dalej, przestań o tym mysleć, łatwiej ta miłość odejdzie, gdy nie będziesz
          jej ciągle przywoływać. Wiem, że to przychodzi też samo i kołata się po
          głowie, ale uciekaj od tego w pracę, zainteresowania, spotkania z
          przyjaciółkami, książki.

          Ale powiedz, czy jesteś zdołowana, bo jeszcze go kochasz, czy dlatego, że
          czujesz się niekochana i małowartościowa w ogóle? Wyrzuć z głowy to, co
          próbował Ci wmówić. Niby w czym jesteś gorsza?

          "Nie wrócę już do męża,ale wiem,że będe już tak cierpieć sobie w samotności i
          że nikogo już nie poznam."
          Głuptasie, radzisz sobie w życiu zawodowym, szczęście uśmiechnie się do Ciebie
          i w prywatnym. Co Ty niemotą jesteś? Nie poradzisz sobie? Życie przed Tobą, a
          przeszłość niech Cię nie zatrzymuje w głupich kompleksach, które nie mają
          pokrycia.

          To co przeżyłaś to tylko rozdział, jesteś w jego epilogu. Za jakiś czas
          zacznie się nowy rozdział. A to co było traktuj jako swoiste doświadczenie.

          Pozdrawiam
          janek

    • madzia773 Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 28.08.03, 11:05
      O rany!!Dzięki za tyle dobrych słów.Nie będe opisywac historii mojej miłości i
      małżeństwa.Zajęłoby to całe tomy.Podnosicie mnie na duchu.te z moich znajomych
      koleżanek, które wiedziały jak sprawa wygląda-gratulują mi,ze się
      zdecydowałam.No więc chyba dobrze zrobiłam.janek pyta czy cierpię bo jeszcze
      kocham czy czuję się małowartościowa.Chyba i jedno i drugie.Kocham jeszcze bo
      wyszłam za mąz z miłości nie z rozsądku.Nikt kto szczęśliwy składa pzrysięgę na
      ołtarzu nie zakłada,że go spotka takie rozczarowanie.
      A co do samooceny.Przyznam się,że ona faktycznie spadła odkąd wyszłam za
      mąż.Wszystko robiłam źle.Byłam głupia i brzydka w oczach mojego męża.teraz
      leczę się z tych kompleksów.Mam namacalne dowody,że głupia nie jestem.A uroda?
      Jestem chyba przeciętna,ani ładna ani brzydka.Taka sobie.Na dodatek po odejściu
      od męża schudłam i znowu ważę swoje ulubione 50 kg.Więc jest ok.
    • maga_ Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 28.08.03, 12:05
      można. czasami można nawet tym bardziej kochać kogoś, jeśli się wie, że się nie
      powinno.
      (wiem, byłam tam, kochałam kogoś, kto nie zasługiwał i wiedziałam o tym)
      ale wiesz, ostatnio ktoś uświadomił mi, że można też przestać kochać, można
      tylko trzeba tego naprawdę chcieć.
      i myślałam,że miłość jest silniejsza niż niechęć do niej.
      ale naprawdę. można.
      tylko, że wymaga to dużej siły. i dużej upartości. i wymaga nie posiadania
      żadnej nadziei, pewności, że tej osoby- nie chce się już kochać. bo jeśli
      chociaż odrobinę liczy się na zmianę, jeśli chociaż odrobinę chce się dalej tej
      miłości- to nic z tego.
      i może to nie jest prosta sprawa, ale mi się udało.
      (i może taki Petrarca nie byłby zadowolony gdyby mu powiedzieć, że mógłby się
      odkochać zarówno w Laurze Żywej jak i Laurze Umarłej,ale cóż... chyba można)
      pozdrawiam.
      maga

      ps-do-Janka: tak, Janku, to ja. nie wiem czy wróciłam. ale przelotem- to ja :)
      • white.falcon Re: Czy można kogoś kochać wbrew sobie? 28.08.03, 12:13
        maga_ napisała:

        > można. czasami można nawet tym bardziej kochać kogoś, jeśli się wie, że się
        nie
        >
        > powinno.
        > (wiem, byłam tam, kochałam kogoś, kto nie zasługiwał i wiedziałam o tym)
        > ale wiesz, ostatnio ktoś uświadomił mi, że można też przestać kochać, można
        > tylko trzeba tego naprawdę chcieć.
        > i myślałam,że miłość jest silniejsza niż niechęć do niej.
        > ale naprawdę. można.
        > tylko, że wymaga to dużej siły. i dużej upartości. i wymaga nie posiadania
        > żadnej nadziei, pewności, że tej osoby- nie chce się już kochać. bo jeśli
        > chociaż odrobinę liczy się na zmianę, jeśli chociaż odrobinę chce się dalej
        tej
        >
        > miłości- to nic z tego.
        > i może to nie jest prosta sprawa, ale mi się udało.
        > (i może taki Petrarca nie byłby zadowolony gdyby mu powiedzieć, że mógłby się
        > odkochać zarówno w Laurze Żywej jak i Laurze Umarłej,ale cóż... chyba można)
        > pozdrawiam.
        > maga
        >
        > ps-do-Janka: tak, Janku, to ja. nie wiem czy wróciłam. ale przelotem- to ja :)

        Trzeba mieć siłę, której Ci życzę.:)

        Pozdrv.:)
        P.S. Ja chyba też wiem, kim jesteś. Jeżeli sie nie mylę, to napisz do mnie na
        priv.:)
        • maga_ Re: 28.08.03, 13:29
          hmm.. no i właśnie. właśnie nie wiem czy ty dobrze zgadujesz.
          (byłam tu kiedyś straszliwie dawno. i teraz jakoś tak- znowu. może tak :) )
          • white.falcon Re: 28.08.03, 14:00
            maga_ napisała:

            > hmm.. no i właśnie. właśnie nie wiem czy ty dobrze zgadujesz.
            > (byłam tu kiedyś straszliwie dawno. i teraz jakoś tak- znowu. może tak :) )

            Poprostu może zapytaj osobę, którą znasz. :)

            Pozdrv.:)
            • ja_nek Re: 28.08.03, 23:18
              Kogo widzą moje oczy??? Maga....
              Z listów zapamiętałem chyba najlepiej "t.....l".
              Takie dziwne słowo.

              Witaj dobry duchu Romantici. Serdecznie witam i cieszę się widząc Twój nick
              znów. Czy to nie my chodziliśmy na wirtualne schadzki niedaleko pewnego domku?
              Pamiętam, ż po powrocie uwielbiałem szarlotkę:)))

              Do Madzi:
              "te z moich znajomych koleżanek, które wiedziały jak sprawa wygląda-gratulują
              mi,ze się zdecydowałam."
              I mają rację.

              I jedno: miłość i drugie - poczucie bycia niepełnowartościową - miną.
              I nie daj sobie już wmawiać nikomu, że jesteś gorsza. Facet stosował taką
              technikę: podsycał kompleksy i Cię w nich utwierdzał, aby mieć Ciebie pod
              kontrolą.
              Mam nadzieję, że ułozysz sobie życie, czego Ci serdecznie życzę.
              Wiesz co? Wolnością można się upajać. Ciesz się nią. Podjęłaś dobrą decyzję.

              Pozdrawiam
              janek
              • maga_ Re: 28.08.03, 23:54

                dobry wieczór Janku.
                więc świat się zmienia na wszystkie sposoby, a ty nadal jesteś rycerzem tego
                forum, który będzie miał uśmiech i ramię dla każdej damy. nawet jeśli to tylko
                maga z puchem w głowie ;)
                jedyny i niepowtarzalny Janek już w kilku zdaniach.

                a słowo to było "timszel", ostatnio zapomniane przeze mnie. tysiąc innych
                rzeczy w głowie, tysiąc innych myśli, ale zbieżne z "dziwnym słowem".
                przynajmniej w zarysach.

                i woszem, była taka chatka, była szarlotka, była piwnica pełna win, ciebie i
                Forwarda ;) tysiąc rzeczy było, do których można się zawsze uśmiechnąć.
                i może dlatego zajrzałam ot, tak.
                bo taka pół-jesień, pół-lato, takie pół wszystko, więc to może być też pół-
                teraz, pół-wtedy, wszystko jedno ;)
                miło, że jeszcze pamiętasz.
                • ja_nek Magiczna kobieta 29.08.03, 00:08
                  maga_ napisała:

                  > więc świat się zmienia na wszystkie sposoby, a ty nadal jesteś rycerzem tego
                  > forum, który będzie miał uśmiech i ramię dla każdej damy. nawet jeśli to
                  tylko maga z puchem w głowie ;)

                  Uśmiech i ramię trzeba mieć, bo i samemu się ich potrzebuje. A Ty nadal
                  taka... magiczna, obok której przejść obojętnie - niepodobna....

                  > jedyny i niepowtarzalny Janek już w kilku zdaniach.
                  Czerwienię się:)

                  > a słowo to było "timszel", ostatnio zapomniane przeze mnie. tysiąc innych
                  > rzeczy w głowie, tysiąc innych myśli, ale zbieżne z "dziwnym słowem".
                  > przynajmniej w zarysach.
                  Pamętam, ale nie chciałem go mówić na głos. To słowo ma swą magię...

                  > i woszem, była taka chatka, była szarlotka, była piwnica pełna win, ciebie i
                  > Forwarda ;) tysiąc rzeczy było, do których można się zawsze uśmiechnąć.
                  > i może dlatego zajrzałam ot, tak.
                  Gdzieś we mnie jest taka nadzieja, że pozostaniesz tu. Masz w sobie tyle
                  radości i entuzjazmu, że zarażasz nimi. A tu to jest bardzo potrzebne.

                  > miło, że jeszcze pamiętasz.
                  W przypadku Magi całkiem się pogubiłem co, jak i dlaczego u Ciebie tak się
                  działo, a nie inaczej. Mam nadzieję, że wybaczysz mi milczenie.

                  Pozdrawiam ciepło, sentymentalnie
                  janek
                  • maga_ Re: Magiczna kobieta 29.08.03, 15:07
                    janku, gdyby to tylko było możliwe przemnożyłabym ciebie i puściła w świat. w
                    całym tym chaosie dobrze byłoby pamiętać, że są takie janki. nawet pamiętać, że
                    jest jeden taki janek :)

                    > Czerwienię się:)

                    nie uwierzę ;)


                    >
                    > > i woszem, była taka chatka, była szarlotka, była piwnica pełna win, ciebie

                    > Gdzieś we mnie jest taka nadzieja, że pozostaniesz tu. Masz w sobie tyle
                    > radości i entuzjazmu, że zarażasz nimi. A tu to jest bardzo potrzebne.

                    zobaczymy, jeszcze wszystko możliwe, wiesz, że mam teraz Swoje Miejsce, ale
                    można uśmiechać się do mnóstwa miejsc. a radość i entuzjazm ma tak naprawdę
                    każdy, tylko czasem o tym nie wie, uśmiech to więcej niż domino, czasami
                    wystarczy tylko popchnąć palcem. :)


                    > W przypadku Magi całkiem się pogubiłem co, jak i dlaczego u Ciebie tak się
                    > działo, a nie inaczej. Mam nadzieję, że wybaczysz mi milczenie.

                    wiesz, to mnie wcale nie dziwi, ja gubiłam się jeszcze bardziej, to był..trudny
                    rok, działo się za dużo, ale teraz siedzę w kolorowej apaszce z jeszcze
                    bardziej kolorowych koralikach i się uśmiecham, bo chociaż ostatnio dzieje się
                    mniej (za to czasem smutne rzeczy, jedna smutna rzecz), to układam to wszystko
                    na półkach w głowie.
                    trochę się chyba muszę zatrzymać i skoncentrować na rzecach najważniejszych.
                    teraz chyba więcej rzeczy jest do zrozumienia :)
                    (a przecież ja zawsze wprowadzam bałagan w koło siebie, nieprawdaż? :) )

                    a milczenie ci wybaczę, oczywiście. może nawet nie ma czego wybaczać, przecież
                    to ani grzech ani zbrodnia ;)
                    zawsze możesz napisać.
                    zawsze możesz nie napisać.
                    ale najważniejsze, że możesz :)
                    z ciepłym uśmiechem znad kubka kakao :)
                    maga


                    • ja_nek Re: Magiczna kobieta 30.08.03, 01:21
                      maga_ napisała:

                      > janku, gdyby to tylko było możliwe przemnożyłabym ciebie i puściła w świat.
                      w
                      > całym tym chaosie dobrze byłoby pamiętać, że są takie janki. nawet pamiętać,
                      że jest jeden taki janek :)

                      Ty powinnaś pracować w PR:)))
                      A tak poważnie: serdecznie dziękuję za dobre słowa.
                      Wiesz co? Masz w sobie ogromny ładunek ciepła, czasem to by się tu przydało.
                      I jak przekupię Cię względami społecznymi?:)))

                      > > Czerwienię się:)
                      > nie uwierzę ;)
                      Czy ja mógłbym skłamać;)))?

                      > zobaczymy, jeszcze wszystko możliwe, wiesz, że mam teraz Swoje Miejsce, ale
                      > można uśmiechać się do mnóstwa miejsc. a radość i entuzjazm ma tak naprawdę
                      > każdy, tylko czasem o tym nie wie, uśmiech to więcej niż domino, czasami
                      > wystarczy tylko popchnąć palcem. :)
                      Ale nie każdy potrafi to wykrzesać z siebie.

                      > (a przecież ja zawsze wprowadzam bałagan w koło siebie, nieprawdaż? :) )
                      Jesteś Panna Bałaganiara i tyle:) Wiem coś o tym:)))

                      Pozdrawiam
                      janek
                      • messja anomaliczne janki:) 30.08.03, 01:25
                        ja_nek napisał:

                        > maga_ napisała:
                        >
                        > > janku, gdyby to tylko było możliwe przemnożyłabym ciebie i puściła w świat
                        > .
                        > w
                        > > całym tym chaosie dobrze byłoby pamiętać, że są takie janki.


                        no nie wiem, gdyby wielu jankow wystepowalo pro "anomalie w przyrodzie" z
                        owieczka, to moglo by nam grozic zaglada gatunku:)

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=7703869&a=7704281
                      • maga_ Re: Magiczna kobieta 30.08.03, 11:15

                        > Ty powinnaś pracować w PR:)))

                        plany zawodowe- treserka obłoków, hodowca motyli, właścicielka teatrzyku dla
                        dzieci. i gdzie tu miejsce na PR? ;)


                        > I jak przekupię Cię względami społecznymi?:)))

                        jak już przywołujesz do argumentacji względy społeczne to sprawa robi się
                        Poważna ;) to coś jak wezwanie do wojska, Janku ;)


                        > Czy ja mógłbym skłamać;)))?

                        no, teoretycznie nie. aczkolwiek mógłbyś niesfornie mrugnąć trochę inną od
                        oficjalnej prawdą. ze względów społecznych ;)


                        > Ale nie każdy potrafi to wykrzesać z siebie.

                        każdy potrafi. czasem tylko o tym nie wie. uśmiechy wszędzie się pałętają.
                        wystarczy się schylić i podnieść :)


                        > Jesteś Panna Bałaganiara i tyle:) Wiem coś o tym:)))

                        Bałagan to inaczej ustawiony porządek. ale też porządek. ;)

                        ale forwarda by mi tu brakowało, wiesz? nawet jeśliby rozrabiał, to i tak pusto
                        mi tu jakoś bez niego.
                        oj, rozproszyliśmy się wszyscy straszliwie...
                        (a dzisiaj taki wiatr, że drzewa wyglądają jak zupa z wodorostów. i to była
                        Dygresja ;) )

                        uśmiecham dla ciebie znad kubka mate (piłeś kiedyś mate, co?)
                        maga


                        • ja_nek Re: Magiczna kobieta 30.08.03, 19:14
                          maga_ napisała:

                          > plany zawodowe- treserka obłoków, hodowca motyli, właścicielka teatrzyku dla
                          > dzieci. i gdzie tu miejsce na PR? ;)
                          Chodzi o przeszczepianie wiary i nadziei oraz zarażanie optymizmem na dany
                          temat:) A Ty to potrafisz, jesteś kopalnią optymizmu. Potrafisz to i to jest
                          bardzo, bardzo ważne.

                          > > I jak przekupię Cię względami społecznymi?:)))
                          > jak już przywołujesz do argumentacji względy społeczne to sprawa robi się
                          > Poważna ;) to coś jak wezwanie do wojska, Janku ;)
                          Masz kategorię A;)))

                          > uśmiechy wszędzie się pałętają.
                          > wystarczy się schylić i podnieść :)
                          Powiedz to im:) Czyli - zostań:)

                          > Bałagan to inaczej ustawiony porządek. ale też porządek. ;)
                          Uporządkowany chaos?;)))

                          > ale forwarda by mi tu brakowało, wiesz? nawet jeśliby rozrabiał, to i tak
                          pusto mi tu jakoś bez niego.
                          Ty masz do Jego pesymizmu cierpliwość. Nie zgadzam się z Jego oglądem świata,
                          ale pewnie każdy z nas ma po trochu rację.

                          > oj, rozproszyliśmy się wszyscy straszliwie...
                          Szkoda....

                          > uśmiecham dla ciebie znad kubka mate (piłeś kiedyś mate, co?)
                          Paragwajską - nie:)))

                          Pozdrawiam
                          janek
                          • maga_ Re: Magiczna kobieta 30.08.03, 21:23

                            > Chodzi o przeszczepianie wiary i nadziei oraz zarażanie optymizmem na dany
                            > temat:) A Ty to potrafisz, jesteś kopalnią optymizmu. Potrafisz to i to jest
                            > bardzo, bardzo ważne.
                            a teraz ja mam się rumienić, tak? ;)


                            > Masz kategorię A;)))

                            ale mi źle w zielonym. zwłaszcza w moro ;)



                            > Powiedz to im:) Czyli - zostań:)

                            zrobimy tak- ani nie mówię, że zostaję ani nie mówię, że uciekam. tak sobie
                            tutaj skaczę. eksperymentalnie ;)


                            > Uporządkowany chaos?;)))

                            albo niewiara w jakikolwiek porządek, chaos, cokolwiek. no, jak ja uwierzę w
                            porządek, to...no, będę musiała dać sobie pstryczka w nos. za działanie na
                            szkodę porządku. więc już wolę nie wierzyć albo tworzyć oksymorony ;)

                            > > ale forwarda by mi tu brakowało, wiesz? nawet jeśliby rozrabiał, to i tak
                            > pusto mi tu jakoś bez niego.
                            > Ty masz do Jego pesymizmu cierpliwość. Nie zgadzam się z Jego oglądem świata,
                            > ale pewnie każdy z nas ma po trochu rację.

                            wiesz tak samo dobrze jak ja, że w tym wszystkim forward to dobry człowiek.
                            tylko pogubiony w tym wszystkim. nadal mam z nim kontakt przez gg. wiem, że sie
                            nie zmienił, ale wiem też, że z niego jest skomplikowana układanka. i przy
                            całym tym jego pesymizmie- potrafi być wspaniałym przyjacielem. (sam fakt,że
                            wytrzymuje moje wirtualne towarzystwo ;) )

                            wiesz, ja ci nawet nie mówię, że może bedę niedługo w warszawie, nie mówię, bo
                            niby mam być, ale zawsze jak planuję wyjazdy do-warszawskie to coś się psuje.
                            to jest klątwa stołeczna ;)

                            jesień idzie. wypij herbatkę owocową, Janku, dobrze robi na jesień :)
                            maga
                            • white.falcon Re: Magiczna kobieta 30.08.03, 22:00
                              A może przejdźmy przez burze jak małe śmieszne okręciki - takie z papierków. I
                              nie przejmujmy się?

                              A ponadto, zachowajmy to, co w nas jest - bardzo ludzkie. Bądźmy ludźmi i
                              potrafmy kochać ludzi.:) A potem Lustrzaki do nas przyjdą i spytają, czy mogą
                              być Ludźmi.:)

                              Pozdrv.:)
                              • ja_nek Re: Magiczna kobieta 30.08.03, 22:40
                                maga_ napisała:

                                > a teraz ja mam się rumienić, tak? ;)
                                To co będzie jak zrobi się frywolnie?:)))

                                > ale mi źle w zielonym. zwłaszcza w moro ;)
                                Tak, ale na pewno lepiej bez;)))

                                > zrobimy tak- ani nie mówię, że zostaję ani nie mówię, że uciekam. tak sobie
                                > tutaj skaczę. eksperymentalnie ;)
                                Twarda sztuka;)

                                > wiesz tak samo dobrze jak ja, że w tym wszystkim forward to dobry człowiek.
                                > tylko pogubiony w tym wszystkim. nadal mam z nim kontakt przez gg. wiem, że
                                sie
                                > nie zmienił, ale wiem też, że z niego jest skomplikowana układanka. i przy
                                > całym tym jego pesymizmie- potrafi być wspaniałym przyjacielem. (sam fakt,że
                                > wytrzymuje moje wirtualne towarzystwo ;) )

                                Wiem, że chłopak jest w porządku. Zawsze sie dogadywaliśmy, mimo naszych
                                różnic.

                                Pozdrawiam
                                janek
                                • maga_ Re: rumieńce i nierumieńce ;) 31.08.03, 00:09

                                  > To co będzie jak zrobi się frywolnie?:)))

                                  jak widzę masz zamiar to sprawdzić? ;)))

                                  > Tak, ale na pewno lepiej bez;)))

                                  a podobno Zakryte zawsze jest bardziej interesujące (mgiełka tajemnicy) ;))

                                  > Twarda sztuka;)

                                  zwany dalej uparciuchem ;)
                                  no, chyba nie chcesz sprawdzać, które z nas jest bardziej uparte? ;)
                                  (mam w sobie upartość 4latka, bo ja mam w sobie większość 4latka. z taką
                                  uaprtością przecież nie da się wygrać ;) )

                                  > Wiem, że chłopak jest w porządku. Zawsze sie dogadywaliśmy, mimo naszych
                                  > różnic.

                                  a wiem. on ma dla ciebie dużo szacunku. i przecież nie byłoby tak ciekawie
                                  gdybyście się zawsze zgadzali ;)

                                  dobrych snów dzisiaj, Janku. niech ci się śni trochę kotów i lawendowych chmur.
                                  to dobry materiał na sen. :)
                                  (mogłabym być też w przyszłości projektantką dobrych snów. to też byłby zawód,
                                  w którym bym się spełniła :) )

                                  maga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka