Dodaj do ulubionych

Jak grzecznie odrzucic zaloty?

26.08.03, 18:00
Mam 1.93m i czy chce czy nie - wystaje.
Kobiety czesto zapuszczaja pawia w moja strone,zagaduja,zapraszaja.

Niestety czasem sie zdarzy babka, ktora nie popusci.Obecnie taka sytuacja
zaistniala w firmie.Kobieta jest natretna. Wpada do mojego pokoju, ociera sie
o mnie,zaprasza "na kawke i ciasteczko" do siebie. Ciagle telefonuje do mnie
(nie dawalem numeru).

Przyznam ze jest pieknoscia firmy, ale

do licha! znam jej meza,a i tak zbyt agresywna w swojej "inicjatywie". Brak
subtelnosci.A poza tym - ukrzyzujcie mnie jezeli chcecie, ale lubie
zdobywac.Nie podnieca mnie podane na patelni.

No i jak ja odstawic, by to bylo ladnie i cywilizowanie zanim... wybuchne???
Obserwuj wątek
    • Gość: Bleeebo Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? IP: 62.148.87.* 26.08.03, 18:13
      foxhunter napisał:

      > Mam 1.93m i czy chce czy nie - wystaje.
      what???wystaje??

      > Kobiety czesto zapuszczaja pawia w moja strone,zagaduja,zapraszaja.

      > ??????? puszczaja pawia ??????????????
      Wystarczy grzecznie powiedzieć "sorry..nie interesuje mnie Pani
      propozycja..jestem zajety...

      >
      >
      >
    • sunrise1 Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 26.08.03, 18:34

      Współczuję. Nie tego 1,93 oczywiscie, ale tej nachalności.
      Nie jest ona również mile widziana od drugiej strony, czyli damskiej.
      Przyznam, że czasami i kobietom zdarza sie być bezradnymi wobec tak" końskich
      zalotów ".

      Najlepiej jednak postawić sprawę jasno , treściwie i grzecznie.

      z:))

      • foxhunter Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 26.08.03, 23:41
        sunrise1 napisała:

        >
        > Współczuję. Nie tego 1,93 oczywiscie, ale tej nachalności.
        > Nie jest ona również mile widziana od drugiej strony, czyli damskiej.
        > Przyznam, że czasami i kobietom zdarza sie być bezradnymi wobec tak"
        końskich
        > zalotów ".
        >
        > Najlepiej jednak postawić sprawę jasno , treściwie i grzecznie.
        >
        > z:))
        >
        Tak, tylko na czym polega to "grzecznie"? :-)
        • sunrise1 Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 27.08.03, 16:25

          Grzecznie i jasno - to znaczy bez owijania w bawełnę i nie
          ukazując negatywnych emocji.
          W takiej sytuacji mówi się prosto w oczy, ze nie jest
          sie zainteresowanym znajomością z mężatką, w przeciwnym
          bowiem razie uniki mogą zostac odebrane wręcz jako
          zachęta.
          Ciasteczka niech zostaną dla męża.

          z:))
    • von-koza Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 26.08.03, 19:36
      foxhunter napisał:

      > Mam 1.93m i czy chce czy nie - wystaje.
      > Kobiety czesto zapuszczaja pawia w moja strone
      > No i jak ja odstawic, by to bylo ladnie i cywilizowanie zanim... wybuchne???

      Najlepiej też puścic pawia w jej stronę :)))
      Może to nie będzie ani ładnie, ani cywilizowanie, ale efekt... wybuchowy :)))
      • foxhunter Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 26.08.03, 23:40
        von-koza napisał:

        > foxhunter napisał:
        >
        > > Mam 1.93m i czy chce czy nie - wystaje.
        > > Kobiety czesto zapuszczaja pawia w moja strone
        > > No i jak ja odstawic, by to bylo ladnie i cywilizowanie zanim... wybuchne?
        > ??
        >
        > Najlepiej też puścic pawia w jej stronę :)))
        > Może to nie będzie ani ładnie, ani cywilizowanie, ale efekt... wybuchowy :)))

        Pawia to ja zapuszczam, ale w kierunku mojego zainteresowania :-)))))
    • luka41 Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 26.08.03, 20:48
      ale czy to przypadkiem nie jest zona szefa? ...przy dzisiejszej cieniznie na
      rynku pracy moze warto zacisnac zęby....i ulec...???
      • foxhunter Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 26.08.03, 23:40
        luka41 napisała:

        > ale czy to przypadkiem nie jest zona szefa? ...przy dzisiejszej cieniznie na
        > rynku pracy moze warto zacisnac zęby....i ulec...???

        Nie ma to jak praktyczna rada:-))
        • ja_nek Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 26.08.03, 23:54
          Ona jest mężatką czy nie?
          Lepiej popatrzeć na to od tej strony.

          Pozdrawiam
          janek
          • Gość: bazia;) Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.03, 00:10
            Chyba jednak jest meżatką, bo foxhunter coś o jej meżu wspominał. Na Twoim
            miejscu postawiłabym sprawę jasno, tj. nie owijając w bawełnę określiłabym mój
            stosunek do tej osoby i jej "zalotów", powodzenia;)))
            • quickly dla foxhunter od serca... 27.08.03, 05:04
              "Kobiety czesto zapuszczaja pawia w moja strone,zagaduja,zapraszaja."
              Obiekt, rany boskie, co Ty na to?

              "Niestety czasem sie zdarzy babka, ktora nie popusci."
              Aaaaaa, to juz bywalo cos takiego wczesniej, eh? I co juz nie puszczaly...?

              "Wpada do mojego pokoju, ociera sie o mnie..." to foxhunter masz swoj pokoj i
              wpada do tego Twojego pokoju. (I napewno robi to, paskuda jedna, bez zadnego
              pukania! Co na to Twoja sekretarka?)

              "...zaprasza "na kawke i ciasteczko" do siebie..." To znaczy gdzie? Do
              swojego domu? Stary, a co bedzie z mezem w tym czasie, jak bedziecie zajadac te
              jej ciasteczka? Dacie mu na bilet do kina?

              "...Ciagle telefonuje do mnie..." ten Twoj telefon, to napewno komorkowy.
              Taki czarny, cieniutki, prawdziwe cudo...

              "...Przyznam ze jest pieknoscia firmy..." Pewnie! Jezeli bylaby przecietna, lub
              ponizej przecietnosci, to jak bys wygladal z takim szarakiem na forum?

              "...ukrzyzujcie mnie jezeli chcecie, ale lubie zdobywac..." No nie wyglupiaj
              sie foxhunter! Jeszcze do tego ukrzyzowania Ci sie zachciewa!

              "...Nie podnieca mnie podane na patelni..." Patelni? Stary ja jestem odrabany
              od pnia polskosci przez wiekszosc swojego zycia, ale wiem, ze mowi sie "podane
              na talerzu", nie na zadnej patelni...

              "...No i jak ja odstawic, by to bylo ladnie i cywilizowanie zanim...
              Wybuchne???" Niby na czym ma polegac to Twoje "wybuchanie" ah!?

              No dobra wystarczy, bo sie jeszcze pogniewasz.
              Stary, przestan fantazjowac i wodzic wzrokiem za ta lola... I tak nawet nie
              spojrzy w Twoim kierunku.
              • foxhunter Re: dla foxhunter od serca... 27.08.03, 11:55
                quickly, jestes taki zabawny.Prawdziwy komik!:) Szczerze mozna sie usmiac-
                dawaj wiecej :-))) A teraz postaram sie odpowiedziec na Twoje komentarze.


                quickly napisał:

                >> Obiekt, rany boskie, co Ty na to?
                - A daj dziewczynie wkoncu spokoj

                > Aaaaaa, to juz bywalo cos takiego wczesniej, eh? I co juz nie puszczaly...?
                - Byly. Te, ktore nie chcialy popuscic musialy byc poinformowane
                slownie, ze nie jestem zainteresowany. To dla mnie jest nieprzyjemna
                ostatecznosc.Wiekszosc sama zorientowala sie szybciej co do mojego braku
                zainteresowania

                >foxhunter masz swoj pokoj
                > wpada do tego Twojego pokoju. (I napewno robi to, paskuda jedna, bez zadnego
                > pukania! Co na to Twoja sekretarka?)
                - Mam swoj pokoj. Nawet niezly:-)))Nigdy nie okreslam ludzi
                jako "paskuda". A co do sekretarki to nie jest przymurowana do biurka :-)

                >
                > "...zaprasza "na kawke i ciasteczko" do siebie..." To znaczy gdzie? Do
                > swojego domu? Stary, a co bedzie z mezem w tym czasie, jak bedziecie zajadac
                te jej ciasteczka? Dacie mu na bilet do kina?
                - Nie mam zamiaru jesc z nia ciasteczek, chociaz lubie te domowej
                domowej roboty :-)). Co do biletow do kina, przyznam ze masz worek pomyslow.
                Ale dzieki, nie skorzystam. Co do mnie to nie bawi mnie ponizanie innych
                facetow - to symptom kompleksow....

                > "...Ciagle telefonuje do mnie..." ten Twoj telefon, to napewno komorkowy.
                > Taki czarny, cieniutki, prawdziwe cudo...
                - Wrecz przeciwnie. Zadne cudo.Mam stara komore, do ktorej sie
                przywiazalem. Dziala, a szpanerstwa nie lubie.


                > "...Przyznam ze jest pieknoscia firmy..." Pewnie! Jezeli bylaby przecietna,
                lub> ponizej przecietnosci, to jak bys wygladal z takim szarakiem na forum?

                - "szarak" to Twoje okreslenie!Nigdy nie mysle o kobiecie jako o
                szaraku. Piszac o pieknosci tej kobiety, wyrazilem ogolna opinie ludzi w firmie
                i poza.Okresliles mnie gdzies jako "jakis tam foxhunter" (czyli szarak?)Moze i
                jestem taki Forumowy szarak. Niestety nie potrafie tak kwieciscie jak Ty
                quickly.Podziwiam. Ale wiesz , wole byc szarakiem na Forum a nieprzecietniakiem
                w realu niz na odwrot...

                > "...ukrzyzujcie mnie jezeli chcecie, ale lubie zdobywac..." No nie wyglupiaj
                > sie foxhunter! Jeszcze do tego ukrzyzowania Ci sie zachciewa!
                - Jezeli znasz jezyk polski ... to jest przenosnia.

                > "...Nie podnieca mnie podane na patelni..." Patelni? Stary ja jestem
                odrabany > od pnia polskosci przez wiekszosc swojego zycia, ale wiem, ze mowi
                sie "podane > na talerzu", nie na zadnej patelni...
                - No, ale quickly Ty jestes wspanialy! A jakze! Czytajac Twoje posty
                nie da sie (nie dajesz?) zapomniec.A wracajac do jezyka - ja jestem pod tym
                wzgledem noga. Moja siostra jest natomiast super (ale podobno kobiety werbalnie
                sa lepsze niz faceci).Moje talenta leza gdzie indziej :-))

                > "...No i jak ja odstawic, by to bylo ladnie i cywilizowanie zanim...
                > Wybuchne???" Niby na czym ma polegac to Twoje "wybuchanie" ah!?
                - Cos w rodzaju: "Prosze mnie zostawic w spokoju Pani (np)Amelciu?":-)))

                > No dobra wystarczy, bo sie jeszcze pogniewasz.
                - Ja mialbym sie pogniewac?? Wrecz przeciwnie! Widze ze jestem bardzo wazny
                dla Ciebie. Pochlebiasz mi. Wyszukujesz moje watki I uwaznie je analizujesz.
                Czuje sie zaszczycony! Ale tez czuje sie troche winny ze moze za duzo
                poswiecasz mi czasu i ze inne sprawy(czy ludzi) zaniedbujesz :-(((

                > Stary, przestan fantazjowac i wodzic wzrokiem za ta lola... I tak nawet nie
                > spojrzy w Twoim kierunku.
                - Najwidoczniej "mlody" nie masz problemow tego typu, wiec trudno
                Tobie zrozumiec. Wiec wspanialomyslnie wybaczam tobie Twoje niedowiarstwo :-))))

                Dobra, koniec tej dziecinady.Mam wazniejsze sprawy na glowie.




    • spiaca_krolevvna Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 27.08.03, 08:51
      Moj super przystojny brat jest w identycznej sytuacji.
      Foxhunter, nie przejmuj sie - powiedz co czujesz: "Nie zainteresowany" i kropka.

      Powodzenia:-))))))))))))))
      • dyrektoro Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 27.08.03, 09:12
        W USA w naszej firmie, babka szefowa napastowala jednego kolesia. Wygladal jak
        Ricky Martin i dziewczyny szalaly na jego widok.

        Nie mogl sie od niej opedzic.Miala wolna chate bo jej mezus czesto czesto
        wyjezdzal na konferencje.Nie myslcie kobiety ze tylko Wy macie taki problem.
    • white.falcon Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 27.08.03, 12:22
      Poprostu powiedz jej, że nie interesuje Ciebie. Nie umiesz mówić? Nie umiesz
      się wkurzyć i powiedzieć, że w przeciwnym razie powiesz... n.p. jej mężowi.
      Owszem, nieładnie, ale nikt Ci przecież nie każe donosić i realizować tego
      pomysłu. A tak to trochę ją nastraszysz i może da Ci spokój.

      Pozdrv.:)
      • foxhunter Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 27.08.03, 12:42
        white.falcon napisała:

        > Poprostu powiedz jej, że nie interesuje Ciebie. Nie umiesz mówić? Nie umiesz
        > się wkurzyć i powiedzieć, że w przeciwnym razie powiesz... n.p. jej mężowi.
        > Owszem, nieładnie, ale nikt Ci przecież nie każe donosić i realizować tego
        > pomysłu. A tak to trochę ją nastraszysz i może da Ci spokój.
        >
        > Pozdrv.:)

        Oj wiem! zlote slow :-)))). Musze sie wziac w kupe
    • taka_tam Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 27.08.03, 12:37
      oj, foxik, kokietujesz...
      • foxhunter Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 27.08.03, 13:27
        taka_tam napisała:

        > oj, foxik, kokietujesz...

        to Ty kokietujesz takunia :-))))))))))))))

        P.s. a wiesz ze po chinsku takunia to mala dziewczynka?
        • foxhunter Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 27.08.03, 14:34
          foxhunter napisał:

          > taka_tam napisała:
          >
          > > oj, foxik, kokietujesz...
          >
          > to Ty kokietujesz takunia :-))))))))))))))
          >
          > P.s. a wiesz ze po chinsku takunia to mala dziewczynka?

          Sorki, takunia to duza dziewczynka :-)))
          • taka_tam Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? 27.08.03, 14:44
            jestem już raczej większa niż mniejsza. i nie kokietuj więcej, foxiku :-)

            foxhunter napisał:
            >
            > Sorki, takunia to duza dziewczynka :-)))
            • quickly dla foxhunter od serca (cont.)... 28.08.03, 03:25
              Najwazniejsze, ze sie jednak nie pogniewales.
              Wlozyles w to co napisales do mnie troche czasu, wiec nie pozostalo mi nic
              innego, jak Ci podziekowac. Co tez szczerze robie.

              Mimi wszystko jestes mdlawo-cukierkowo-dobrze ulozony... Najgorsze jest to, ze
              nie potrafisz byc inny i juz zdaje sie innym nie bedziesz... Cos mi sie wydaje
              takie skrzyzowanie jan_ek i drak, ktorych na swoj sposob, tez lubie.
              No coz, wroze Ci blyskotliwa (ale niestety krotka) karie na tym forum... Za
              duzo miodu i panie zaczna rzygac... Chyba dobrze to wylozylem na brytwanne?

              A tak poza tym, jak tam nasza natretna lola? Ciagle sie jeszcze od niej
              opedzasz? :)))
              • drakulina Re: dla foxhunter od serca (cont.)... 28.08.03, 09:05
                quickly napisał:
                >
                > Mimi wszystko jestes mdlawo-cukierkowo-dobrze ulozony... Najgorsze jest to,
                ze nie potrafisz byc inny i juz zdaje sie innym nie bedziesz... Cos mi sie
                wydaje takie skrzyzowanie jan_ek i drak, ktorych na swoj sposob, tez lubie.
                > No coz, wroze Ci blyskotliwa (ale niestety krotka) karie na tym forum... Za
                > duzo miodu i panie zaczna rzygac... Chyba dobrze to wylozylem na brytwanne?


                Biada tym adorowanym przez kobiety na forum :-((( quickly im nie daruje.
                tracisz czas quickly - jeden z nich nadal jest tutaj nr1

                I bez obawy wojowniku o(?)- na Forum znajdzie sie miejsce dla wszystkich :)
                Pzdrv



              • foxhunter Re: dla foxhunter od serca (cont.)... 28.08.03, 19:30
                quickly napisał:

                > Wlozyles w to co napisales do mnie troche czasu, wiec nie pozostalo mi nic
                > innego, jak Ci podziekowac.
                Duzo czasu Ty mi pierwszy poswieciles,wypadalo sie wiec odwdzieczyc,
                ale niezmiernie milo mi :-))))))

                > Mimo wszystko jestes mdlawo-cukierkowo-
                o kurcze!Antyreklama!:-(( Jak mozesz quickly?? A ja myslalem ze jestem taki
                pikantny!
                Ciekawe jaki ze mnie cukierek bylby. Moze meski odpowiednik krowki? Byczek.
                Tak, koniecznie byczek... Byczek (Buhaj?)Foxhandro :-))))))))

                >dobrze ulozony...
                No faktycznie :-)))Rodzice sie starali.. Ale to "mimo"… - to wedlug Ciebie
                dobre ulozenie jest be?? Bo.. nie uzywam tu "brzydkich" slow? Na tym Forum
                zdecydowanie nie!. Klasa(i inteligencja emocjonalna)polega na dostosowaniu sie
                do danej sytuacji i miejsca. Przyklad? Moi:-)))))))))

                >Najgorsze jest to, ze nie potrafisz byc inny i juz zdaje sie innym nie
                >bedziesz...
                "Inny" czyli ala quickly???O Jezu! Nie strasz!:-((( a tak staram sie Tobie
                dorownac!. Jestes prawdziwym wypolerowanym blyszczykiem Forum :-))))
                Chociaz tez dobrze mi w swojej skorzy - Ciasna ale wlasna :-)))))).

                >Cos mi sie wydaje takie skrzyzowanie jan_ek i drak, ktorych na swoj sposob,
                >tez lubie
                Taki koktail wybuchowy Drak+Janek=Drajan? :-)))) A 'J' czytane jako"dz"
                brzmi wprost zajebiscie :-))))
                p.s. pzy okazji i pozdrawiam skladniki mojego koktajlu :-)))

                > No coz, wroze Ci blyskotliwa (ale niestety krotka) kariere na tym forum.
                Dziekuje wrozko quickly:-))) Ale czy tu serio robi sie kariere na Forum???
                No popatrz popatrz, a ja myslalem ze ta prawdziwa to ta moja zawodowa...
                "Niestety”? - czyli ta forumkariera jest dla Ciebie wazna????
                O kurcze quickly! - to caly czas chodzilo o te forumkariere???? Ale jaja!

                Ale jakos nie mam ambicji zdobywac piaskownicy i zostawac krolem babek
                (piaskowych):-)))) Cos takiego bardziej Tobie pasuje.

                > duzo miodu
                No ale moj jest prawdziwy…....:-)

                panie zaczna rzygac...
                O matko!!!... a swoja droga z ...doswiadczenia to wiesz??

                > Chyba dobrze to wylozylem na brytwanne?
                Stary, co do brytwanny, to nawet nie pytaj, nie jestem ekspertem w kuchni. A
                jakie ciasteczka upiekles?lubie z jagodowym dziemem:-)))). . Cholera nie mam za
                grosz talentow kucharskich.. Zazdroszcze Ci. A tak podsumowujac.. to widze ze
                jestes przykladem nowoczesnego mezczyzny:
                - werbalnie kwiecisty
                - wrozysz
                - pieczesz ciasteczka
                Potrafisz isc z czasem.
                Jestem pelen podziwu :-))


                > A tak poza tym, jak tam nasza natretna lola? Ciagle sie jeszcze od niej
                > opedzasz? :)))
                Jezeli chcecie Towarzyszu Quickly by Wasza byla, to juz sami musicie sie o to
                postarac :-)))))))
                • Gość: Obiekt spostrzeżenia (obiektywne oczywiście) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.03, 20:20
                  Obaj panowie są beznadziejni z polaka - co to jest brytwanna?! Co prawda z
                  wyglądu przypomina nieco wanienkę (a raczej trumienkę), ale to od zawsze była
                  brytffffanna! Co to znaczy "zapuszcza pawia w moją stronę"?! Zapuszczać w
                  czyjąś stronę można żurawia (cokolwiek to jest), natomiast pawia można puszczać
                  (np. na czyjś widok...), z tym że z pewnością nie jest to wyrażenie uznania dla
                  danej osoby, a tego niewątpliwie foxhunter nie miał na myśli, bo zarozumialec z
                  niego nieprzeciętny, zupełnie jak quickly. W ogóle panowie tworzylibyście
                  idealne połówki jednej pomarańczy, gdyby nie to Wasze zamiłowanie do kobitek,
                  które tutaj aż nadto prezentujecie. Obaj puszycie się jak pawie i
                  zupełnie "mimochodem" ujawniacie swoje mniej lub bardziej ukryte walory. I obaj
                  macie przekonanie o swojej wyjątkowości (vide "nieprzeciętniak"). Jesteście do
                  siebie cholernie podobni i dlatego tak bardzo się (nie) lubicie. A ja wciąż mam
                  nadzieję, że dacie sobie po pyskach albo stoczycie walkę kogutów (wobec siebie
                  oczywiście).

                  Aha, a quickly ma chyba OCD na punkcie Obiekt.
                  • foxhunter Re: spostrzeżenia (obiektywne oczywiście) 28.08.03, 23:59
                    Gość portalu: Obiekt napisał(a):

                    na żurawia (cokolwiek to jest), natomiast pawia można , bo zarozumialec z
                    >
                    > niego nieprzeciętny, zupełnie jak quickly. W ogóle panowie tworzylibyście
                    > idealne połówki jednej pomarańczy, gdyby nie to Wasze zamiłowanie do kobitek,
                    > które tutaj aż nadto prezentujecie. Obaj puszycie się jak pawie i
                    > zupełnie "mimochodem" ujawniacie swoje mniej lub bardziej ukryte walory. I
                    obaj
                    >
                    > macie przekonanie o swojej wyjątkowości (vide "nieprzeciętniak"). Jesteście
                    do
                    > siebie cholernie podobni i dlatego tak bardzo się (nie) lubicie. A ja wciąż
                    mam
                    >
                    > nadzieję, że dacie sobie po pyskach albo stoczycie walkę kogutów (wobec
                    siebie
                    > oczywiście).
                    >
                    > Aha, a quickly ma chyba OCD na punkcie Obiekt.

                    Cala ta przeglupawa gierke zaczal Quickly.Kontynuowalem w jego tonie.Facet nie
                    ma za grosz szacunku do innych.Przykladowo: czesto powtarzenie "lubie Cie" do
                    osoby ktora "przed chwila staral sie zdeprecjonowac". Jezeli rzeczywiscie
                    postrzegasz mnie jako podobnego do Quickly,to na mnie czas sie wycofac.A walki
                    moze toczcie sami.
                    • white.falcon Re: spostrzeżenia (obiektywne oczywiście) 29.08.03, 00:17
                      foxhunter napisał:

                      >... to na mnie czas sie wycofac.A walki
                      > moze toczcie sami.

                      Może nie.:) Sympatycznie z Tobą się rozmawia.:)

                      Pozdrv.:)

                      P.S. Chciałam się tylko ustosunkować do tej części postu.:)
                    • Gość: Obiekt fox IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.03, 00:22
                      Spokojnie, nieznany mi bliżej kolego, nie unoś się. Napisałam obiektywnie, jak
                      to mam w zwyczaju, a ton był żartobliwie oskarżycielski. Całkiem miło się
                      czytało te Wasze krótkie spięcia na wesoło.
                    • quickly foxhunter, co Ty tam robisz o tej porze? 29.08.03, 01:15
                      Mlody poluzuj sobie...
                      No bo z wysilku jeszcze dostaniesz zylakow na mozgu od wymyslania argumetow
                      swojej wyzszosci nad quicklim.
                      Chce Cie tylko uchronic od zguby przyjacielu drogi... W takim razie!
                      Uroczyscie sie przyznaje, ze w stosunku do foxhuntera jestem:
                      GORSZY, JESTEM WRECZ ZLY!!!
                      CO JA TAM MOWIE ZLY!!! JESTEM NAJGORSZY I NAJZLEJSZY... :)


                      "...Cala ta przeglupawa gierke zaczal Quickly..." Rany boskie! Tlumaczysz sie
                      przed ta mala?
                      Wstydz sie! Facet jestes! Bierz odpowiedzialnosc za swoje czyny (tak jak
                      przystalo na mezczyzne :))))

                      "Kontynuowalem w jego tonie." - I co? Korona Ci przy tym z glowy spadla?

                      "Facet nie ma za grosz szacunku do innych.Przykladowo: czesto
                      powtarzenie "lubie Cie" do osoby ktora przed chwila staral sie
                      zdeprecjonowac". - Kurde mole, jaki z Ciebie czepialski - no jak jakas baba...
                      I tak Cie lubie foxhunter! Buzka maly, cmok cmok...

                      "Jezeli rzeczywiscie postrzegasz mnie jako podobnego do Quickly,to na mnie czas
                      sie wycofac.A walki moze toczcie sami."
                      - No co Ty foxhunter? Rude kite pod siebie i chodu, eh? Baby sie boisz? Mnie
                      samego z Obiekt zostawiasz... Ja sie jej nie boje (wcale a wcale! no moze
                      troszeczke?)...
                      Ale stary, we dwojke byloby jakos razniej...



                      • white.falcon Re: foxhunter, co Ty tam robisz o tej porze? 29.08.03, 01:23
                        Jak Ci się wiedzie, bo ja nie mogę spać - "przekawowałam" się po "maratonie"
                        pracy i mi ta kawa ciągle chodzi po mnie. I co z irysami? Przecież Ci nie
                        zakwitną, jak trzymałeś w lodówce.

                        Pozdrv.:)

                        P.S. Może skusisz się na odwiedzenie "Chatki Puchatka"?:)

                        Pozdrv.:)
                        • quickly white_falcon, co Ty tam robisz o tej porze? 29.08.03, 01:44
                          Znam ten bol dosoknale... Dlatego staram sie nie pic kawy po godz. 16.

                          Co do cebulek irysow... Wszystko trzymam w lodowce. Nasiona kwiatow, robaki
                          na ryby, cebulki kwiatow, piwo... Cebulkom nic to nie szkodzi. Owijam je w
                          stary froterowy recznik, pozniej pakuje to w torbe foliowa i heja wszystko do
                          pojemnika na warzywa... Raz tak trzymalem, zdaje sie gladiole, kilka miesiecy
                          i co? No wlasnie kielkuja w ogrodzie.


                          Szczerze mowiac wyjezdzam do cieplych krajow. Jestem w trakcie pakowania...
                          Moze zdorze jeszcze zajrzec do "Chatki Puchatka", ale jestem taki niesmialy...;)

                          Bede spowrotem za trzy tygodnie, bo tam gdzie jade chyba nie bedzie
                          komputerow. A kraj ten dziki i niebezpieczny...
                          Nie wiem czy mi wierzysz, ale to prawda.
                          • white.falcon Re: white_falcon, co Ty tam robisz o tej porze? 29.08.03, 01:55
                            quickly napisał:

                            > Znam ten bol dosoknale... Dlatego staram sie nie pic kawy po godz. 16.
                            >
                            > Co do cebulek irysow... Wszystko trzymam w lodowce. Nasiona kwiatow, robaki
                            > na ryby, cebulki kwiatow, piwo... Cebulkom nic to nie szkodzi. Owijam je w
                            > stary froterowy recznik, pozniej pakuje to w torbe foliowa i heja wszystko do
                            > pojemnika na warzywa... Raz tak trzymalem, zdaje sie gladiole, kilka
                            miesiecy
                            > i co? No wlasnie kielkuja w ogrodzie.
                            >
                            >
                            > Szczerze mowiac wyjezdzam do cieplych krajow. Jestem w trakcie pakowania...
                            > Moze zdorze jeszcze zajrzec do "Chatki Puchatka", ale jestem taki
                            niesmialy...;
                            > )
                            >
                            > Bede spowrotem za trzy tygodnie, bo tam gdzie jade chyba nie bedzie
                            > komputerow. A kraj ten dziki i niebezpieczny...
                            > Nie wiem czy mi wierzysz, ale to prawda.
                            >
                            A ja jej wypiłam ... morze. Bo musiałam. I teraz siedzę, jak ta niezbyt mądra.:(

                            Jednak irysom to może zaszkodzić. Gladiole są innego rodzaju kwiatami. Jak Ci
                            irysy nie zakwitną, to ... uprzedzałam. Mogą pójść w tzw. "trawę", chyba że
                            masz odpowiedni środek wspomagający, ale to nie zawsze daje efekt.:)

                            Dlaczego mam nie wierzyć? Sama podróżuję i to czasem dużo. Znasz Sri Lankę lub
                            Indie? Byłam tam. A Afganistan przed tą wojną? Kazachstan? Białoruś, Ukrainę? Z
                            reguły zwiedzam "wschodnią" część świata. Jakimi językami się posługujesz, by
                            porozumieć się z mieszkańcami?:)

                            Pozdrv.:)
                            • quickly Re: white_falcon, co Ty tam robisz o tej porze? 29.08.03, 02:19
                              "Mogą pójść w tzw. "trawę", chyba że masz odpowiedni środek wspomagający, ale
                              to nie zawsze daje efekt.:)" - Co ja juz nie kupowalem w supermarkiecie? A to
                              takie odzywki, a to siakie! A tu przychodzi lato i robi sie pustynia...
                              Dlatego lubie rosliny cebulkowe, przynajmniej wiosna mam wokol domu kolorowo.

                              "Czy znam Sri Lankę lub Indie? A Afganistan przed tą wojną? Kazachstan?
                              Białoruś, Ukrainę?" Nie bede pisac, bo zaraz ktos na mnie wskoczy, ze znow
                              bajeruje...Wiesz, wlasnie przeczytalem na tym forum watek dziewczyny, ktora ma
                              wszystko i jest jej zle... No bo ona nie ma jeszcze kochasia. Chcialem tej
                              dziewczynie napisac cos na ten temat. O biedzie, dzieciach umierajacych na dur
                              brzuszny, dyzenteri... Szkoda czasu, ona chyba tego nie zrozumie...

                              "Jakimi językami się posługujesz, by porozumieć się z mieszkańcami?:)"
                              Przewaznie od rozmawiania jezykami bole mnie rece (uzywajac systemu migowego).
                              Jestem "akredytowanym" tlumaczem jezyka angielskiego, rosyjskiego i polskiegpo,
                              ale jak to juz niektorzy zauwazyli na tym forum robie byki w kazdym z tych
                              jezykow, ze glowa boli. Na co dzien robie cos zupelnie innego. Nie mam to nic
                              wspolnego z lingwistyka...

                              Najskuteczniejszy w tej czesci swiata jest oczywiscie angielski i wbrew
                              pozorom... chinski. Zrobilem kilka kursow chinskiego i indonezyjskiego, ale
                              wciaz kuleje... Od biedy sie dogadam.
                              Poza tym niemiecki, malezyjski (tego ucza w Australii w szkolach), Tok Pisin...
                              Chyba nie zasnelas czytaja moje przechwalki?
                              • white.falcon Re: white_falcon, co Ty tam robisz o tej porze? 29.08.03, 02:30
                                quickly napisał:

                                > "Mogą pójść w tzw. "trawę", chyba że masz odpowiedni środek wspomagający, ale
                                > to nie zawsze daje efekt.:)" - Co ja juz nie kupowalem w supermarkiecie? A
                                to
                                > takie odzywki, a to siakie! A tu przychodzi lato i robi sie pustynia...
                                > Dlatego lubie rosliny cebulkowe, przynajmniej wiosna mam wokol domu
                                kolorowo.
                                >
                                > "Czy znam Sri Lankę lub Indie? A Afganistan przed tą wojną? Kazachstan?
                                > Białoruś, Ukrainę?" Nie bede pisac, bo zaraz ktos na mnie wskoczy, ze znow
                                > bajeruje...Wiesz, wlasnie przeczytalem na tym forum watek dziewczyny, ktora
                                ma
                                > wszystko i jest jej zle... No bo ona nie ma jeszcze kochasia. Chcialem tej
                                > dziewczynie napisac cos na ten temat. O biedzie, dzieciach umierajacych na
                                dur
                                > brzuszny, dyzenteri... Szkoda czasu, ona chyba tego nie zrozumie...
                                >
                                > "Jakimi językami się posługujesz, by porozumieć się z mieszkańcami?:)"
                                > Przewaznie od rozmawiania jezykami bole mnie rece (uzywajac systemu migowego).
                                > Jestem "akredytowanym" tlumaczem jezyka angielskiego, rosyjskiego i
                                polskiegpo,
                                >
                                > ale jak to juz niektorzy zauwazyli na tym forum robie byki w kazdym z tych
                                > jezykow, ze glowa boli. Na co dzien robie cos zupelnie innego. Nie mam to nic
                                > wspolnego z lingwistyka...
                                >
                                > Najskuteczniejszy w tej czesci swiata jest oczywiscie angielski i wbrew
                                > pozorom... chinski. Zrobilem kilka kursow chinskiego i indonezyjskiego, ale
                                > wciaz kuleje... Od biedy sie dogadam.
                                > Poza tym niemiecki, malezyjski (tego ucza w Australii w szkolach), Tok
                                Pisin...
                                > Chyba nie zasnelas czytaja moje przechwalki?

                                Nie nie zasnęłam - kawa robi swoje.

                                Ja - chyba nie będę mówić - ile znam języków. Wystarczy, że nie mam kłopotów z
                                porozumieniem się. Choć ostatnio mnie interesuje dari i urdu. Z tymi ludźmi nie
                                umiem się porozumieć.:(Choć w Niemczech czułam się obco - nie znam niemieckiego
                                (nie wiem - czemu, ale tak się zdarzyło - ale to mówię ad hoc.)).

                                A propos środka. A ja skąd wiem, gdzie te sadzonki wetknąłeś? W ziemię? Czy w
                                doniczkę? I do tego - w jaką ziemię? Ja Ci tak na odległość nie pomogę. Możesz
                                je poprostu zmarnować. Ile "siedziały" w lodówce?

                                Domyślam się, że czytasz FR i wpisy osób. Czasem - co można poradzić? Nic.
                                Tylko dodać otuchy lub op.... (nie będę się wyrażać).:)

                                Pozdrv.:)
                                P.S. Mam nadzieje, że nie zanudziłam. :)
                              • white.falcon Re: white_falcon, co Ty tam robisz o tej porze? 29.08.03, 02:34
                                Aha, nie napisałam o jednej rzeczy. Mi nie musisz mówić o ludziach z
                                tzw. "trzeciego świata" - ja ich mam na codzień w pracy. I lepszych i gorszych,
                                i smutniejszych i wrednych, i sympatycznych i takich, przy słuchaniu których
                                włos przysłowiowy "jeży się na głowie".:(

                                Pozdrv.:)
                                • quickly Re: white_falcon, co Ty tam robisz o tej porze? 29.08.03, 03:08
                                  Przywiazuje duze uwage do tego, zeby ziemia w ogrodzie byla "zyzna". Sam robie
                                  kompost. Ten dom, w ktorym teraz mieszkam, mam dopiero od kilku miesiecy.
                                  Zdazylem juz doprowadzic ogrod, do jako takiego porzadku... Musialem kupic
                                  kilka metrow szesciennych ziemi ogrodniczej, wysypalem kora te miejsca, gdzie i
                                  tak nic nie bedzie rosnac...
                                  Co do cebulek irysow, sa tam tylko kilka dni... Musze je posadzic przed
                                  wyjazdem.

                                  "...Domyślam się, że czytasz FR i wpisy osób..." Czasami. Czesto jest to
                                  strata czasu... Az sie roi na forum od tych, ktorzy koniecznie chca udowodnic,
                                  ze maja racje... Kazdy chce mowic, nie wielu chce sluchac... (Ja zdaje sie
                                  zaliczam sie do tej pierwszej grupy, ale staram sie z tym walczyc... :))))

                                  • white.falcon Re: white_falcon, co Ty tam robisz o tej porze? 29.08.03, 03:22
                                    quickly napisał:

                                    > Przywiazuje duze uwage do tego, zeby ziemia w ogrodzie byla "zyzna". Sam
                                    robie kompost. Ten dom, w ktorym teraz mieszkam, mam dopiero od kilku
                                    miesiecy. Zdazylem juz doprowadzic ogrod, do jako takiego porzadku... Musialem
                                    kupic kilka metrow szesciennych ziemi ogrodniczej, wysypalem kora te miejsca,
                                    gdzie i tak nic nie bedzie rosnac...
                                    > Co do cebulek irysow, sa tam tylko kilka dni... Musze je posadzic przed
                                    > wyjazdem.

                                    A figa za przeproszeniem z makiem. Tak Ci urośnie jęczmień albo żyto. Cebulki,
                                    skoro je zamroziłeś, powinny odżyć. Muszą mieć drenaż (stały przypływ wody) w
                                    tym, w co je wetknąłeś. Inaczej to albo zmarnieją, albo, skoro wyjeżdżasz -
                                    pójdą w "trawę". I tak i tak nie uzyskasz kwiatków. Możesz je wsadzić w
                                    doniczki i dać komuś na przechowanie, komuś, kto będzie wiedział, jak je podlać.

                                    > "...Domyślam się, że czytasz FR i wpisy osób..." Czasami. Czesto jest to
                                    > strata czasu... Az sie roi na forum od tych, ktorzy koniecznie chca
                                    udowodnic, ze maja racje... Kazdy chce mowic, nie wielu chce sluchac... (Ja
                                    zdaje sie zaliczam sie do tej pierwszej grupy, ale staram sie z tym
                                    walczyc... :))))
                                    >
                                    Czasem trudno zwalczyć swój pierwotny instynkt samozachowawczy - piję w tym
                                    momencie także do siebie.:)

                                    Pozdr.:)
                                    • quickly Re: white_falcon, co Ty tam robisz o tej porze? 29.08.03, 03:54
                                      "...A figa za przeproszeniem z makiem..." W australii nie wolno sadzic maku,
                                      ale figi tak. Mieszkajac w Adelajdzie posadzilem dwie. Tego domu juz nie mam,
                                      ale drzewka sa tam do tej pory.

                                      "...Ci urośnie jęczmień albo żyto..." Zyto w Australii nie chce rosnac, ale
                                      jeczmien tak. Sieje go jako przygotowanie pod "powazniejsza" uprawe. Zanim
                                      dojrzeje scinam nozycami przekopuje i po dwoch tygodniach ziemia nadaje sie
                                      sadzenia nawet bardzo oryginalnych rzeczy...

                                      "...Cebulki, skoro je zamroziłeś, powinny odżyć. Muszą mieć drenaż (stały
                                      przypływ wody) w tym, w co je wetknąłeś." - Ja je nie zamrozilem, wlozylem do
                                      lodowki a tam temperatura 4-5C. Robilem to juz wczesniej, nigdy nic sie nie
                                      stalo. Mam trzy duze donice (kazda gdzies 40-50 litrow) a w nich pelno
                                      cebulek - dokladnie nie pamietam co jets gdzie, ale jak urosna i puszcza
                                      kwiaty, to sie dowiem...

                                      "Inaczej to albo zmarnieją, albo, skoro wyjeżdżasz - pójdą w "trawę". I tak i
                                      tak nie uzyskasz kwiatków. Możesz je wsadzić w doniczki i dać komuś na
                                      przechowanie, komuś, kto będzie wiedział, jak je podlać."
                                      A wlasnie, ze nie pojda w trawe... Jak na razie nie mialem nigdy problemow z
                                      kwiatami cebulkowymi. Raz kiedys cos mi zjadlo cebulki tulipanow (w Sydnej)...
                                      i zonkile wyschly mi na amen (Adelajda)... i to wszytsko. Nie mam je komu dac
                                      na przechowanie, bo szczerze mowiac, nie poznalem jeszcze swoich sasiadow. No
                                      bo i kiedy? Czasami powiem rano "hello" i to wszystko... Trawe scina, gdy mnie
                                      nie ma, ogrodnik. Bierze $55 za jedno sciecie. Takie sciecie trzeba zrobic co
                                      dwa-trzy tygodnie... Przewaznie robie to sam, ale jak musze wyjechac, to wtedy
                                      do niego dzwonie...

                                      Ostanio posadzilem kilka ciekawych roslin, ktore zwedzilem z parku. Tu tego w
                                      Australii nikt nie robi, ale moje polskie geny biora gore... W Melbern
                                      podprowadzalem szczepki z Krolewskiego Ogrodu Botanicznego. W Sydney Ogrodow
                                      Krolowej Wiktorii. Na kazdym zakrecie alejek stalo jak wol, zeby niczego nie
                                      dotykac, a mi po kazdym wypadzie jak wychodzilem reklamowki sie rwaly...
                                      Szkoda, ze nie widzialas tego co potem z tego uroslo! Najlepiej udaly sie mi
                                      roslinki z Afryki. Chwalili sie w tym parku, jak trudno je wychodowac, jakie
                                      delikatne, bla, bla ,bla a ja niektore pozniej musialem potraktowac kosiarka do
                                      trawy, bo wchodzily sasiadowi do ogrodu... :)))
                                      Jezu, jak ja lubie sie chwalic!


                  • quickly Re: spostrzeżenia (obiektywne oczywiście) 29.08.03, 01:57
                    Jezeli podaje mu z brytwanny, to jest z bryyyyt-waaaan-nnnny!
                    Rozumiesz!? Z BRYYYYYYT-WAAAAAAAAAAn_NNNNNNNY!!!
                    A co! Foxhunterowi podaja ciasteczka z patelni, to ja bede mu podawal kawe na
                    lawe z bryyyt-waaaan-nnnny, zeby pozniej mogl lac jak z cebra.
                    Nie rozumiesz? To jest przenosnia literacka - tak to wyjasnil wczesniej
                    foxhunter... Wlasnie! mozna podawac z czego sie chce, rzucajac przy tym
                    pawiem :)
                  • foxhunter Re: spostrzeżenia (obiektywne oczywiście) 29.08.03, 14:34
                    Gość portalu: Obiekt napisał(a):

                    > Obaj panowie są beznadziejni z polaka - co to jest brytwanna?! Co prawda z
                    > wyglądu przypomina nieco wanienkę (a raczej trumienkę), ale to od zawsze była
                    > brytffffanna! Co to znaczy "zapuszcza pawia w moją stronę"?! Zapuszczać w
                    > czyjąś stronę można żurawia (cokolwiek to jest), natomiast pawia można
                    puszczać

                    quickly, zaraz nas posadza ze chcemy ukrasc korone Zahedanowi :-)))

                    • white.falcon Re: spostrzeżenia (obiektywne oczywiście) 29.08.03, 15:21
                      foxhunter napisał:

                      > quickly, zaraz nas posadza ze chcemy ukrasc korone Zahedanowi :-)))
                      >
                      Zahedan, jako osoba chyba pochodząca z innego kręgu kulturowego, ma prawo pisać
                      niegramatycznie. Dobrze, że pisze, bo może w końcu nauczy sie pisać
                      gramatycznie. Ale to osoba sympatyczna, więc dajmy szansę Zahedanowi. ;)

                      A piszcie jak chcecie, byle Was można było zrozumieć.:)

                      Pozdrv.:)
    • Gość: Oberon Re: Jak grzecznie odrzucic zaloty? IP: *.acn.pl 29.08.03, 00:10

      > Kobiety czesto zapuszczaja pawia w moja strone,zagaduja,zapraszaja.


      Ja zapuszczam pawia tylko po niezłej imprezie... :)))
    • foxhunter Re: Spostrzezenia (obiektywne oczywiscie) :-))) 29.08.03, 09:31
      > Mlody poluzuj sobie...
      >od wymyslania argumetow
      >swojej wyzszosci nad quicklim.
      >Uroczyscie sie przyznaje, ze w stosunku do foxhuntera jestem:
      >GORSZY, JESTEM WRECZ ZLY!!!
      >CO JA TAM MOWIE ZLY!!! JESTEM NAJGORSZY I NAJZLEJSZY... :)

      Hehe widze ze nadal sie prezycie dziadku:-)
      Wyzszosci nad Toba to ja nie musze udawadniac,bo ja mam, chociazby z racji
      arystokratycznego pochodzenia.(Widzisz quickly, zaczynam sie chwalic jak Ty -
      dobra szkola :-))))
      A zly to Ty nie jestes :-))), a chcialbys... - taki ZLY,STRASZNY,MACZOOOO.
      Prawdziwy Smok Wawelski :))) (drzyjcie dziewice!!).. A tak naprawde jestes
      calkiem nieszkodliwy gosciu. A to Twoje ”interesujace”: zachowanie wynika z
      tego ze jestes wlasnie inny (INNY). Ale nie boj sie-nikomu nie powiem -jestem
      wyrozumialy gosciu.Ale maske to masz super wypracowana zorro quickly :-))))))))

      < Rany boskie! Tlumaczysz sie przed ta mala?

      Oczywiscie ze tak! z... szacunku do kobiety :-))) heheh, dla staruszka to kazda
      bedzie "mala".

      <"Kontynuowalem w jego tonie." - I co? Korona Ci przy tym z glowy spadla?

      Do formkorony nigdy nie pretendowalem w przeciwienstwie do Ciebie (tutaj nawet
      zanizylem loty bys mial wieksza szanse hehehe :-)))))))

      <" I tak Cie lubie foxhunter! Buzka maly, cmok cmok...

      Ta Twoja kwiecistosc, ciasteczka, wrozkowanie a teraz.. cmoki
      quickluniu ujawnilas swoje prawdziwe oblicze.I po co bylo Ci udawac???
      Gratuluje odwagi :-))))( bo chyba nieczesto ja pokazujesz hehe

      < No co Ty foxhunter? Rude kite pod siebie i chodu, eh? Baby sie boisz? Mnie
      <samego z Obiekt zostawiasz..Ale stary, we dwojke byloby jakos razniej...

      Baby to boisz sie Ty. Taki supergosciu, a kokietuje ekranowo (ekranowo!)
      wszystko(wszystko!) co mu sie podwinie pod reke. Eh chlopie, zaden z Ciebie
      samiec,raczej taki slodki kotek lizilotek :-)))
      Tyle wypocin dla mnie! Nawet piszesz O mnie po cichutku na innych postach
      (boisz sie mnie??? .Czuje sie niezmiernie Wazny:-)))))O kurcze!Pewnie po nocach
      ukladasz teksty. Ale stary poluzuj! -wykonczysz sie!!! Dlatego moze uzylem O.
      post jako pretekst, by uwolnic Cie od tej pasji... Jestem prawdziwym
      altruista :-))))
      Ale… ty znowu w portki robisz bidoku... Znowu sie chowasz za moimi plecami? A
      jak bedziesz z bialoglowa –to… rzucisz ja jako przynete a sam w nooooooogi ???
      I zapraszaszasz do partnerstwa mnie? Mnie???? hehe, co za zaszczyt! :-)))))
      Albo desperacja bo….nikt nie chce sie z Toba kolegowac.

      P.s. A tak wogole, probowales chociaz raz w zyciu
      zapuscic pawia z pozytywynym efektem??? :-)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka