Gość: ewelina
IP: 212.121.202.*
09.01.02, 14:37
Nie rozumiem ludzi ktorzy sie zakochuja choc tak bardzo bym chciala. Ale z
drugiej strony... Milosc to zawsze cierpienie, lzy rozpacz.... Nic milego i
pozniej czlowiek patrzac wstecz widzi ze wycierpial wiecej bedac z kims niz
sam....Czytajac chocby na forum posty o wstretnych zonach zazdrosnych mezach,
problemach z kochankami wydaje mi sie ze milosc po prostu juz nie istnieje....
A zostala jedynie jakas marna imitacja. Tak to juz chyba jest, ze jak czlowiek
zostal kilka razy zraniony to nie w glowie mu uczucia woli samotnosc....I nie
wiem czy to nie lesza recepta na zycie.