kasia-s
28.09.03, 18:42
white falcon napisała:
white.falcon 27.09.2003 00:50 odpowiedz na list odpowiedz cytując
Pół godziny temu wróciłam z pracy po przepracowaniu ciurkiem 16 godzin.
Wyszłam z domu w magiczny wczesnojesienny poranek, gdy miasto jeszcze dopiero
przecierało po nocy zaspane oczy, dziwiąc się, że powietrze już nie ukradkiem
sugeruje nadejście jesieni, ale pełnym głosem mówi: "Jesień już jest prawie
tu, a jej forpoczta ze spadajacych kasztanów i żółknących liści już dotarła."
Wracałam nocą, obserwując przez szybę samochodu prawie puste miasto. Prawie
puste, jeżeli nie liczyć budowlańca na pl. Zbawiciela, który robił sobie
zdjęcie, przeglądając się w sporym kawałku zbitego lustra i Wietnamczyka,
pracowicie taszczącego chodnikiem dwukołowy wózek, załadowany niesamowitą
ilością kraciastych toreb, wypchanych zapewne jakimiś tekstylnymi towarami.
Patrzyłam na uśpione miasto przez szybkę auta i ze smutkiem stwierdziłam, że
właśnie zbliża się najgorsza pora roku w tym gorzkim, smętnym mieście,
mieście pogoni za pieniędzmi przez jednych, za karierą - innych, za blichtrem
tego świata - jeszcze innych. Dostrzegłam iluzoryczność świetności i
życzliwości wobec mieszkańców tego miasta, wabiącego kolorowym opakowaniem, w
którym kryje się samotność, anonimowość, pustka. Ono wcale nie jest życzliwe
dla ludzi. Karmi się ich zawiedzionymi nadziejami, "połyka" ich życie,
czerpiąc siły z kuszenia tanimi świecidełkami i fałszywymi Mikołajami w
grudniu, fajerwerkami dla wszystkich, czyli dla nikogo - w Sylwestra,
pozwalając zachować anonimowość praktycznie bezgraniczną i zapewniając smutek
rozczarowań wszystkim - i tym, którym się "udało osiągnąć sukces" i tym,
którzy ponieśli w tej niekończącej się pogoni porażkę. W "nagrodę" zapewnia
anonimowość, aż do bólu zębów, zabieganie, aż do kresu sił i wytrzymałości,
brak jakichkolwiek uczuć, bo na nie nie ma czasu i ciągłe wymagania - "dąż do
jeszcze lepszych wyników, goń za szczęściem."
Nie rozumiem, dlaczego jednak kocham to miasto, odwdzięczające się pustką,
goryczą i smutkiem. Nie rozumiem w tym momencie siebie. :(
Pozdrv.:)