Dodaj do ulubionych

Cel życia...

10.10.03, 11:14
Po pierwsze, witam wszystkich po małej przerwie :)))

Po drugie, mam takie pytanie:

Kiedy byłem mały, znaczy bardzo mały, tak miałem chyba z 5 lat, byłem z
rodzicami u jakiejś ciotki na imieninach. W sumie to bez znaczenia, ale piszę
żeby Wam pokazać jak bardzo pewne zdarzenie zapadło mi w pamięć.
Ale do rzeczy - Leciał jakiś film. Fabuła osadzona jakoś tak w XIX wieku i na
końcu główny bohater skacze z żaglowca do morza, nurkuje coraz głębiej i
głębiej,.... aż traci przytomność i tonie.
Więc ja się pytam ojca - Jak to tak? Co on zrobił? Przecież on się zabił. Tak
specjalnie? Po co?
Wiadomo, pojęcie samobójstwa dla 5-cio latka (z normalnej, szczęśliwej
rodziny) jest tak samo abstrakcyjne, jak potrzeba seksu, czy picia alkoholu.
A ojciec mi na to: "Bo widzisz synku, człowiek ten nie umiał znaleźć celu w
swoim życiu". Cel życia - Możecie mi wierzyć lub nie od tamtej chwili z
mniejszymi lub większymi przerwami przesladowała mnie obsesja. Umieć znaleźć
ten cel, nadać sens, by nie skończyć jak tamten facet... Zawsze stawiałem
sobie cele, najpierw małe, prozaiczne, potem te większe, bardziej złożone.
Czasami robiłem to wbrew sobie, w imię tego by zawsze mieć coś, o co trzeba
(uwaga - trzeba, a nie warto) walczyć.
I tu moje pytanie -
Jak to jest u Was?
Sądzicie, że to takie ważne?
Czy też tak robicie, czy wyznaczacie sobie konkretne cele?
A może lepiej żyć z dnia na dzień, nic nie planując, czekając co los
przyniesie? Cieszyć się wolnością, zmiennością, spontanicznością?
A jeśli wyznaczacie - to jakie one są?

Bo mój to, hmm... rodzina, może drugie dziecko, i chciałbym, gdy już będe
stary, móc siedzieć sobie na ławeczce pod lipą, na działce (co to jej jeszcze
nie mam)z żoną, i mieć świadomość, że wszystko poszło tak jak to sobie dziś
zaplanowałem.

Pozdrawiam
von Koza
Obserwuj wątek
    • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 11:28
      To był pewno "Martin Eden" Londona i nie chodzi o to, że on nie umiał sensu
      życia odnaleźć, tylko o to, że jego cel życia okazał się bardzo ulotny i
      nieprawdziwy. Jeśli celem twojego życia są rzeczy doraźne i ulokowane na
      zewnątrz, zawsze może wszystko runąć i zostaniesz z pustymi rękami.
      Przynajmniej ja tak myślę, tylko czym to zastąpić? MOżna szukac w sobie, ale
      czego? Tez nie znam odpowiedzi na to pytanie :-((
      • jedwabna Re: Cel życia... 10.10.03, 11:31
        umiec znalezc poczucie wlasnej wartosci nie oparte na standartach spoleczenstwa.
        Ot takie poczucie wlasnej wartosci bezwarunkowe.
        • debi_bebi Re: Cel życia... 10.10.03, 11:59
          Myślę podobnie jak Ty. Cel życia ukrywa się w nas samych, nie ma co go szukać
          na zewnątrz.

          ----
          jedwabna napisała:

          > umiec znalezc poczucie wlasnej wartosci nie oparte na standartach
          spoleczenstwa.
          > Ot takie poczucie wlasnej wartosci bezwarunkowe.
      • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 11:37
        Gość portalu: Gerda napisał(a):

        > To był pewno "Martin Eden" Londona

        Dzięki, spróbuję na to teraz spojrzeć "dorosłym okiem".

        Pozdrawiam

        • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 11:47
          Polecam, na mnie zrobiła kiedyś niesamowite wrażenie, które też do tej pory
          pamiętam.
          • jedwabna Re: Cel życia... 10.10.03, 11:49
            ja kiedys czytalam to ale zupelnie zapomnialam o czym to jest?
            • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 11:58
              O miłości, rozczarowaniu, dojrzewaniu, duchowym rozwoju, samotności, poczuciu
              bezsensu, śmierci. Sorry, nie umiem streszczać. :-))
    • messja Re: Cel życia... 10.10.03, 12:03
      von-koza napisał:

      > A jeśli wyznaczacie - to jakie one są?
      >

      dla mnie tez rodzina: zyc i mieszkac z ludzmi, ktorych kocham i przez ktorych
      jestem kochana.
      a poza tym poczucie samorealizacji: czyli robic w zyciu to, co nie tylko
      przynosi pieniadze, ale i daje poczucie spelnienia.
    • meduza4 Re: Cel życia... 10.10.03, 12:10
      Niedawno mojemu koledze się sens życia gdzieś zapodział i to tak dalece,
      że mu aż głupie myśli chodziły po głowie. Powiedział, że obudził się rano
      z pustką w duszy i że wszystko na czym opierał do tej pory swoje życie straciło
      znaczenie. Znam go na tyle długo, że wiedziałam w czym konkretnie tkwi jego
      problem i jak z nim rozmawiać. Zwierzamy się sobie nawzajem jeśli jest okazja.
      Zapytał się mnie o mój sens życia. Dla mnie to nic konkretnego, ot po prostu
      chciałabym aby moje wiersze poruszyły czyjeś serce, dały komuś odrobinę
      radości, aby moja osoba wniosła trochę dobra i ciepła w ten świat w którym
      go brakuje, aby nawet coś maleńkiego drgnęło i zmieniło się na lepsze.
      I trzeba bardzo pilnować, aby być porządnym człowiekiem jeśli dąży się do
      czegoś tak nieuchwytnego, bo tylko z poczucia czystego serca płynie jakaś
      siła i magia, jakieś kwiaty rozkwitają w wierszach a stada skowronków śpiewają
      pod niebem. I jeszcze jednej rzeczy pragnę -umrzeć z poczuciem, że dobrze
      wykorzystałam własne życie, że pokierowałam nim zgodnie z wolą Boga.
      A wolą Boga, czy też powołaniem albo przeznaczeniem jest dla mnie służyć
      ludziom odrobiną ciepła i zrozumienia. Nie zawsze stać mnie na nie.
      • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 12:46
        "Kochać i byc kochanym bez żadnych warunków, to dla mnie najwyższy cel w życiu,
        niezdolnosc od takiej miłości to dla mnie grzech pierworodny, z którego rodzą
        się wszystkie inne grzechy."
        Miłosć: do siebie, rodziny, mężczyzny, świata, życia itd. itp.
      • debi_bebi Re: Cel życia...- nt. credo Meduzy 10.10.03, 12:55
        Powiedziała absolutnie niewrażliwa na nic, wyrachowana i zła Meduza. (to w
        nawiązaniu do wątku " Nie kocham nikogo")
        :)))))))))
        • meduza4 Re: Cel życia...- nt. credo Meduzy 10.10.03, 13:05
          debi_bebi napisała:

          > Powiedziała absolutnie niewrażliwa na nic, wyrachowana i zła Meduza. (to w
          > nawiązaniu do wątku " Nie kocham nikogo")
          > :)))))))))

          Każdemu się zdarza zapomnieć, kogo miał grać na użytek publiczny ;-)
          Wygrałaś -wywieszam białą flagę :-)
    • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 13:09
      Czyli, jeśli dobrze Was rozumiem, prawdziwy sens życia nadaje ludziom miłość,
      czy to do konkretnej osoby, czy ogółu. To chyba najwłaściwsza odpowiedź i
      oczywiście zgadzam się z tym w pełni.

      Spytam jednak nieco inaczej -
      Czy warto szukać celu, nawet wtedy, gdy go nie potrzebujemy, (bo np. dobrze nam
      jest jak jest), sensu - bo uważamy, że samo nasze życie już nim jest i skoro
      jest znaczy ma sens, więc cieszmy się z niego ile wlezie?
      Od razu powiem, że mam tak, że w takich chwilach czuję, że wszystko ucieka mi
      się przez palce i że muszę coś zmienić, o coś walczyć choćby na siłę i dla
      zasady. Traktuję to jak trening - "trzeba ostrzyć piłę" - jak powiedział mi
      przyjaciel - choć wtedy akurat chodziło mu o formę fizyczną.

      Powiedzcie, czy takie poszukiwania mają, he, he "sens"?

      Pozdrawiam
      von Koza
      • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 13:19
        Szczerze mówiąć, nie bardzo sobie wyobrażam, że można na siłę szukac celu
        życia, to tak jak na siłę kogoś kochać albo nie przymierzając na siłe jeść. Tak
        się chyba nie da, jałowosc jakaś wyjdzie straszna. Jak ktoś nie czuje potrzeby
        posiadania celu w zyciu i dobrze mu z tym, to dopóki nie poczuje tej potrzeby
        nie będzie naprawdę szukał.
        • twardziellka Re: Cel życia... 10.10.03, 13:27
          mowicie o milosci - do meza, dzieci itd

          ja mam ciocie samotna, bez dzieci,to gdzie ta milosci ma byc?
        • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 13:29
          Gość portalu: Gerda napisał(a):

          > Szczerze mówiąć, nie bardzo sobie wyobrażam, że można na siłę szukac celu
          > życia, to tak jak na siłę kogoś kochać albo nie przymierzając na siłe jeść.
          >Tak się chyba nie da,...

          Da się, zaręczam. Kochać oczywiście - nie, ale można tej miłosci szukać.
          Według mnie nic nie przychodzi samo, uczucie wbrew pozorom też. Jeśli ktoś nie
          szuka, marne ma szanse by znaleźć - ale to oczywiście mój punkt widzenia.

          >...jałowosc jakaś wyjdzie straszna. Jak ktoś nie czuje potrzeby
          > posiadania celu w zyciu i dobrze mu z tym, to dopóki nie poczuje tej potrzeby
          > nie będzie naprawdę szukał.

          A jeśli nie poczuje tej potrzeby. Właśnie tego się zawsze bałem. Może warto
          czasami, choćby i wbrew sobie...?

          Pozdrawiam
          von Koza
          • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 13:47
            To ma cel - poczucie potrzeby poszukiwania celu. Pzdr
        • debi_bebi Re: Cel życia... 10.10.03, 13:49
          Jakoś mi trudno uwierzyć, że można żyć bez celu i bez sensu. Jeśli nawet nie
          ma się jakiegoś jednego, nadrzędnego celu, to mogą być mniejsze cele, i
          zupełnie malutkie, ale tak samo ważne. Takie cele cząstkowe, które w
          rezultacie składaja sie na coś większego. Często realizujemy takie cele wcale
          sobie tego nie uświadamiając, co nie znaczy, że ich nie ma. To może być
          wychowanie dzieci, samorealizacja w jakiejś dziedzinie, cokolwiek.
          Dla mnie osobiście najważniejsze jest to, żeby starać się robić to, co się
          robi jak najlepiej.


          Gość portalu: Gerda napisał(a):

          > Szczerze mówiąć, nie bardzo sobie wyobrażam, że można na siłę szukac celu
          > życia, to tak jak na siłę kogoś kochać albo nie przymierzając na siłe jeść.
          Tak się chyba nie da, jałowosc jakaś wyjdzie straszna. Jak ktoś nie czuje
          potrzeby posiadania celu w zyciu i dobrze mu z tym, to dopóki nie poczuje tej
          potrzeby nie będzie naprawdę szukał.
      • meduza4 Re: Cel życia... 10.10.03, 13:35
        Jak nie potrzebujemy celu to znaczy, że widocznie go mamy, tylko go sobie
        w danej chwili nie możemy uświadomić.
        A poczucie, że coś komuś ucieka przez palce... To chyba nie ma nic wspólnego
        z sensem życia -człowiek chciałby mieć dla siebie coś co jest w danej chwili
        nieosiągalne i tyle. Jednych motywuje to do walki, inni się z tym godzą.
        Walka wcale nie oznacza braku celu.
    • taka_tam Re: Cel życia... 10.10.03, 13:27
      celem jest droga...


      • twardziellka Re: Cel życia... 10.10.03, 13:35
        no a co do mojej cioci...?
        • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 13:43
          Za mało wiem o Twojej cioci, by się wymądrzać, ale bywa tak czasami gdy ludzie
          zdają się na prąd co niesie, sami nie płynąc. Sam znam kilka takich osób. Potem
          prąd słabnie...
          Dlatego właśnie uważam, ze trzeba szukać i wspierać ten "prąd" póki mamy
          jeszcze siłę to robić.

          Oczywiście nie mówię tu o tych co próbowali i się nie udawało, odnosiłem się
          tylko do omawianego tematu.

          Pozdrawiam
      • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 13:36
        taka_tam napisała:

        > celem jest droga...

        Drogę też trzeba wyznaczać, czyli... (bo zakładam, że nie masz na mysli drogi
        przed siebie, byle gdzie nogi poniosą)

        Pozdrawiam
        • taka_tam Re: Cel życia... 10.10.03, 13:43
          ale ty koncentrujesz się na dojściu do celu, a ja na drodze, która może, ale
          nie musi do niego doprowadzić...

          von-koza napisał:

          > Drogę też trzeba wyznaczać, czyli... (bo zakładam, że nie masz na mysli drogi
          > przed siebie, byle gdzie nogi poniosą)
          >
          > Pozdrawiam
          • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 13:50
            taka_tam napisała:

            > ale ty koncentrujesz się na dojściu do celu, a ja na drodze, która może, ale
            > nie musi do niego doprowadzić...

            Ach ten kobiecy punkt widzenia - Co za sens iść drogą, która założenia może do
            celu nie prowadzić :)))

            Pozdrawiam
            • twardziellka Re: Cel życia... 10.10.03, 13:56
              no dobra dobra, ale co do mojej cioci nie odpowiedzieliscie.
              Kogo ona ma kochac jak nie ma meza ani dzieci?
              • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 14:02
                Może kochać siebie i ciebiena pewno
                • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 14:04
                  Gość portalu: Gerda napisał(a):

                  > Może kochać siebie i ciebiena pewno

                  albo, Twój wpis poniżej też pasuje.
            • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 13:57
              Zawsze można znaleźć jakiś inny, nadrzędny cel. Taki ma sens
            • taka_tam Re: Cel życia... 10.10.03, 14:03
              ach, mężczyźni... lubię tą waszą analityczność i celowość... :-))) pozostaję
              jednak przy filozofii drogi, która dopuszcza porażki. ty najwyraźniej ze
              wszystkich sił chciałbys ich unikać, ja natomiast widzę w nich rozwój i siłę...

              von-koza napisał:

              > Ach ten kobiecy punkt widzenia - Co za sens iść drogą, która założenia może
              do
              > celu nie prowadzić :)))
              >
              > Pozdrawiam
              • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 14:10
                taka_tam napisała:

                > ach, mężczyźni... lubię tą waszą analityczność i celowość... :-)))

                - która to właśnie prowadzi prosto do celu (przynajmniej zwiększa szansę):)))

                > ty najwyraźniej ze
                > wszystkich sił chciałbys ich unikać, ja natomiast widzę w nich rozwój i
                siłę...

                Rozwój i siłę drogi na manowce :)))

                Poważnie - to masz trochę racji, zycie nie składa się z samych sukcesów i
                dobrze o tym wiem, ale tak z góry zakładać porażkę. Tak takich dróg, co tak
                rokują unikam rzeczywiście, choć może czasami coś przez to tracę.

                Pozdrawiam
                • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 14:32
                  "Nie chodzi o to by cierpieć, ale by w cierpieniu znajdować sens
                  Nie chodzi o to, aby byc kochanym, lecz o to, by kochać
                  Nie chodzi o to, by znaleźć cel, ale o to, by go szukać"

                  Ktos mi coś takiego kiedyś zacytował, jakoś tak to było
                • taka_tam Re: Cel życia... 10.10.03, 14:41
                  von-koza napisał:

                  > - która to właśnie prowadzi prosto do celu (przynajmniej zwiększa szansę):)))
                  a jak mimo tego nie doprowadzi do tego celu, to co? :-)

                  > Rozwój i siłę drogi na manowce :)))
                  dlaczego? czasem tam, gdzie by się chciało... ale nikt nigdy nie da ci
                  gwarancji, że dojdziesz/zdobedziesz to, co planowałeś...

                  ja nie wchodzę świadomie na drogę, która wiedzie do porażki, tylko umiem
                  dostrzegać w porażce jakąś wartość... to daje siłę, a nie osłabia.

                  też cię pozdrawiam
                  • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 14:50
                    Tak się tylko przekomarzam :)))
                    Pewnie, że masz rację. Każda droga jest warta, jeśli nam cos daje wzamian.
                    Nawet, jeśli to jest bagaż gorzkiego doświadczenia.
                    Przyznam się jednak, ze wole osiągać niż dążyć i dlatego tak na to patrzę.

                    Pozdrawiam
                    von Koza
                    • taka_tam Re: Cel życia... 10.10.03, 15:02
                      wiem, że się przekomarzasz i nie mam nic przeciwko temu :-) dodam tylko, że -
                      jak każdy, zdrowy człowiek - lubię osiągać cel, ale świadomość istnienia
                      porażek w drodze do niego pomaga stawiać im czoła i nie dołuje, gdy tenże
                      upragniony cel okazuje się nieosiągalny/złudny/przeterminowuje się...

                      miłego weekendu :-)

                      von-koza napisał:

                      > Tak się tylko przekomarzam :)))
                      > Pewnie, że masz rację. Każda droga jest warta, jeśli nam cos daje wzamian.
                      > Nawet, jeśli to jest bagaż gorzkiego doświadczenia.
                      > Przyznam się jednak, ze wole osiągać niż dążyć i dlatego tak na to patrzę.
                      >
                      > Pozdrawiam
                      > von Koza
                      • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 15:14
                        taka_tam napisała:

                        > wiem, że się przekomarzasz i nie mam nic przeciwko temu :-) dodam tylko, że -
                        > jak każdy, zdrowy człowiek - lubię osiągać cel, ale świadomość istnienia
                        > porażek w drodze do niego pomaga stawiać im czoła i nie dołuje, gdy tenże
                        > upragniony cel okazuje się nieosiągalny/złudny/przeterminowuje się...
                        >
                        > miłego weekendu :-)
                        >

                        Wzajemne :), niestety swój zamiast spędzić z rodzinką (realizując te większe
                        cele :))) ) przepracuję owocnie w Poznaniu na Polagrze :(

                        Pozdrawiam
              • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 14:11
                Ale tak naprawdę to najfajniej mieć takie małe, konkretne, codzienne cele,
                dzięki którym do czegoś się dochodzi. Jak spełniasz się w codziennym życiu, to
                i znajdziesz swoją dobrą drogę, prawda? Tak mi się wydaje, to jest jednak
                bardzo trudne: znaleźć szczęście i zadowolenie w małych rzeczach. Przynajmniej
                dla mnie.
                • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 14:28
                  Gość portalu: Gerda napisał(a):

                  > Ale tak naprawdę to najfajniej mieć takie małe, konkretne, codzienne cele,
                  > dzięki którym do czegoś się dochodzi. Jak spełniasz się w codziennym życiu,
                  to
                  > i znajdziesz swoją dobrą drogę, prawda? Tak mi się wydaje, to jest jednak
                  > bardzo trudne: znaleźć szczęście i zadowolenie w małych rzeczach.
                  Przynajmniej
                  > dla mnie.

                  Właśnie, właśnie
                  Teraz się cieszę z nowego samochodu :)))
                  i mam też cel od razu - spłata rat :(((
              • minka Re: Cel życia... 10.10.03, 14:19
                hej wszystkim!
                jesli chodzi o pojecie celu w zyciu, to rozumiem go dwojako:
                -cel metafizyczny, filozoficzny. zdarzaja mi sie takie chwile w zyciu, gdy
                dopada mnie przerazliwa pustka, nie jestem w stanie odpowiedziec sobie na to,
                po co, dlaczego tu jestem, jestesmy..i mam do was pytanie - czy uwazacie, ze
                osobom wierzacym te pustke wypelnia Bog ?
                -cele dorazne. celiki. cos, co naszemu codziennemu zyciu nadaje sens. i pdobnie
                jak von-koza potrzebuje miec w danym momencie zycia jakis cel, ktory wyznacza
                mi kierunek.
                i..tez zgadzam sie z tym, ze milosc jest najpiekniejszym celem-sensem zycia.
                milosc szeroko rozumiana.
                pozdrawiam
                • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 14:33
                  minka napisała:

                  ...i mam do was pytanie - czy uwazacie, ze
                  > osobom wierzacym te pustke wypelnia Bog ?

                  Jestem ateistą, więc to nie dla mnie. Myślę jednak, że dla wielu to dobre,
                  dające siłę wyjście. Byle żeby nie sprowadzało się to do bierności, bo tak też
                  bywa.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 14:38
                    :-))))) ale jak je spłacisz jaki będziesz szczęśliwy, pomyśl tylko! Ja już
                    spłaciłam to wiem. Pozdrawiam
                    • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 14:42
                      Gość portalu: Gerda napisał(a):

                      > :-))))) ale jak je spłacisz jaki będziesz szczęśliwy, pomyśl tylko! Ja już
                      > spłaciłam to wiem. Pozdrawiam

                      Już jestem szczęśliwy, jak pomyślę, jaki będę :)))
                      Dzięki :)))
                      • minka Re: Cel życia... 10.10.03, 14:56
                        a ja na razie zbieram na nowy rower ;))
                        pozdrawiam, minka
                        • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 10.10.03, 15:17
                          A ja na nowy płaszcz. Też pozdrawiam :-))
                        • von-koza Re: Cel życia... 10.10.03, 15:18
                          minka napisała:

                          > a ja na razie zbieram na nowy rower ;))
                          > pozdrawiam, minka

                          Najważniejsze jest nie co, a umiejętność cieszenia się tym co zdobywamy.
                          Szybkiego zbierania i udanych wypraw.

                          Pozdrawiam
                          von Koza
                          • minka Re: Cel życia... 10.10.03, 15:26
                            tak naprawde to nie ten rower, ale udane wyprawy sa celem ;)
                            jedna z fajniejszych rzeczy w zyciu jest radosc z czekania na cos dla nas
                            waznego ;)
                            pozdrawia minka;)
                            • white.falcon Re: Cel życia... 10.10.03, 19:34
                              Hmm - cel w życiu? Chyba zbyt mądre to pytanie. Jakieś kilka lat temu
                              przestałam upierać się przy określonym celu - tzw. szczycie do zdobycia. Kiedyś
                              wymyśliłam sobie cel, do którego konsekwentnie dążyłam i który głupi zbieg
                              okoliczności obrócił w miazgę. Długo myslałam potem nad sensem ustanawiania dla
                              siebie kolejnego szczytu i doszłam do wniosku, że lepiej nie ustanawiać sobie
                              celu w życiu, tylko żyć uczciwie, nie przeszkadzając innym ludziom; realizując
                              zamiary, potrzebne mi po coś tam; nie liczyć na to, że to, co zamierzasz,
                              akurat uda się, choć dokładać wszystkich starań, by zamiar się udał; nie liczyć
                              na łut szczęścia, tylko zapracować sobie na nie. Ktoś może uznać, że życie bez
                              nadziei na cud, jest niemożliwe. Jest jednak możliwe. Nie wierzę w cuda tak,
                              jak nie wierzę w to, że poznam sens swojego istnienia, tak, jak nie wierzę w
                              parę innych rzeczy. Ktoś kiedyś powiedział: "Każde życie ma sens, tylko my nie
                              koniecznie musimy o nim wiedzieć." Ja - nie wiem.

                              Pozdrv.:)
    • apf Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 09:27
      Odkrywanie sensu i celu życia tak by nie były to
      banalne prawdy, religijne urojenia, czy myślenie życzeniowe,
      jest sztuką i ... błędem !!!

      Wszystko zaczyna się od błędów w myśleniu popełnionych przez
      Platona i Arystotelesa, które dalej propagują się przez wieki
      i umysły.

      Jeśli ludzie tak jak ogry składają się z warstw to w człowieku
      różne warstwy mają różne "sensy i cele", np.:

      Organizm biologiczny człowieka ma "sens i cel" w jak najliczniejszym
      potomstwie i jak najdłużym życiu.

      Pozostałe "cele i sensy" są indukowane i wyciskane w człowieku jak
      sok z cytryny poprzez kulturę drobnomieszczańską, edukację - za
      pomocą dychotomii podstawowych pojęć.
      • kwasna_cytryna Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 10:03
        Można sobie wyznaczać cel, czy też cele i uparcie do nich dążyć. Tyle tylko, że
        to może spowodować, że zycie będzie toczyło się według określonego planu -
        rocznego, pięcioletniego, dziesiecioletniego... Można jeszcze monitorować
        realizację takiego planu, potem dokonać ewaluacji... A gdzie tu miejsce na
        spontaniczność ??? Bywa, że człowiek nie zauważa, jak wiele rzeczy mu umyka. Bo
        nie ma czasu spojrzec w bok, nie ma czasu się zatrzymać, tylko uparcie daży do
        swojego celu. Bo on staje się treścią życia......
        • minka Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 10:10
          to chyba zalezy od tego, jak do wyznaczonego sobie celu podchodzisz. moze on
          byc obsesja, kt. podporzadkowujesz swoje zycie, moze byc rowniez wyznaczaniem
          sobie kierunku, w kt. podarzasz.
          • kwasna_cytryna Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 10:37
            A wlasnie takie obsesyjne dazenie do celu ostatnio zaczyna dominowac ...
            • Gość: Gerda Re: Cel życia... śmierć IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 13.10.03, 10:47
              Chyba nie jest możliwe życie z jednym, niezmiennym celem, do którego się
              uparcie dąży. To obsesja
              • kwasna_cytryna Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 10:55
                Ja cały czas mam na myśli dążenie do robienia kariery za wszelką cenę,
                osiągnanie najpierw stabilizacji materialnej, rosnącą liczbę singli,
                odkładanie na później małżeństwa, rodzenia dzieci, związki typu: on u siebie,
                ona u siebie, a spotkania, jak znajdą na to czas...
                • minka Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 14:45
                  moze jest tak dlatego, ze zyjemy w czasach, w kt. jestes tym, co osiagniesz?
                  teoretycznie nie ma zadnych granic.
                  • kwasna_cytryna Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 14:58
                    Czyli ustawionym na całe zycie samotnym np. prezesem, ktorego jedyną radością
                    jest praca. Aż do pierwszego zawału albo załamania nerwowego...
                    • minka Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 15:14
                      wydaje mi sie, ze taki samotny prezes jest produktem planowania nie do konca
                      zamierzonego.
                      tak to juz jest, ze takie rzeczy jak kariera jest stosunkowo latwo zaplanowac,
                      milosci zaplanowac sie nie da..i budzisz sie ktoregos dnia bedac prezesem -
                      samotnym czlowiekiem.
                      • von-koza Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 15:40
                        minka napisała:

                        > wydaje mi sie, ze taki samotny prezes jest produktem planowania nie do konca
                        > zamierzonego.
                        > tak to juz jest, ze takie rzeczy jak kariera jest stosunkowo latwo
                        zaplanowac,
                        > milosci zaplanowac sie nie da..i budzisz sie ktoregos dnia bedac prezesem -
                        > samotnym czlowiekiem.

                        Nie, nie, nie. Można (do pewnego oczywiście stopnia) o tym decydować. Można
                        sobie przecież zawczasu trochę odpuścić, więcej czasu spędzać z rodziną, żeby
                        nie być tym rzeczonym samotnym prezesem. Oczywiście cos za coś, ale to kwestia
                        priorytetu.

                        Pozdrawiam
                        von Koza
                        • minka Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 15:49
                          nie napisalam, ze nie mozna o tym decydowac. sa oczywiscie ludzie, kt. potrafia
                          sobie zawsze odpowiedziec na pytanie, co jest dla nich najwazniejsze, ale jest
                          tez wielu, ktorzy sie we wlasnym zyciu gubia. tylko to mialam na mysli.
                          sa ludzie, ktorzy nigdy z pracy nie zrobia celu nadrzednego, dla kt. praca jest
                          czyms waznym, miejscem samorealizacji, ale nadal pozostaje dla nich srodkiem
                          (zarobkiem) do realizacji innych waznych dla nich rzeczy. dla kt. najwazniejsi
                          w zyciu sa ludzie i relacje z nimi.
                          pozdr.
                • von-koza Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 14:56
                  kwasna_cytryna napisała:

                  > Ja cały czas mam na myśli dążenie do robienia kariery za wszelką cenę,
                  > osiągnanie najpierw stabilizacji materialnej, rosnącą liczbę singli,

                  He, he, Cytryna, a mi właśnie nie o takie cele chodziło :)))
                  , miałem na myśli nieco szersze spektrum , wliczając w to również małżeństwo i
                  dzieci.

                  Pozdrawiam
                  von Koza
                  • kwasna_cytryna Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 15:05
                    Von-kozo ;)),

                    ale coraz częściej małzenstwo i rodzicielstwo jest odkladane na pozniej, bo są
                    inne cele do osiagniecia.
                    Zreszta, czy można zaplanować małżeństwo jako cel ??? Chyba, że to małżeństwo z
                    rozsądku. Bo miłość podobno nie wybiera, nie znasz dnia ani godziny, kiedy może
                    Cię dopaść :)) Co innego ślub :))
                    Natomiast dzieci .... teoretycznie mozna sobie powiedziec, ze dzisiaj zachodze
                    w ciaze, bo dziecko ma sie urodzic w okreslonym miesiacu. Ale z tym tez roznie
                    bywa ...
                    • von-koza Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 15:25
                      kwasna_cytryna napisała:


                      > Zreszta, czy można zaplanować małżeństwo jako cel ??? Chyba, że to małżeństwo
                      z rozsądku. Bo miłość podobno nie wybiera, nie znasz dnia ani godziny, kiedy
                      może Cię dopaść :)) Co innego ślub :))

                      I tu się z Tobą nie zgodzę Cytryno. Małżeństwo można zaplanować jako cel do
                      dążenia. Któregoś dnia myślisz sobie - dość tych rozrywkowych związków, chcę
                      zbudować coś trwałego, szukać kogoś, kto myśli podobnie.

                      > Natomiast dzieci .... teoretycznie mozna sobie powiedziec, ze dzisiaj
                      zachodze w ciaze, bo dziecko ma sie urodzic w okreslonym miesiacu. Ale z tym
                      tez roznie bywa ...

                      Ech... przecież to nie chodzi o określony miesiąc, tylko w ogóle :)))

                      Pozdrawiam
                      von Koza
                      • kwasna_cytryna Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 15:57
                        Jako cele same w sobie zgoda- można sobie powedzieć, że nie chcę być dalej
                        singlem, że nie chcę tymczasowości, że pora mieć rodzinę. Ale realizacja takich
                        celów wcale nie jest taka prosta...
                        • von-koza Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 16:02
                          kwasna_cytryna napisała:

                          > Jako cele same w sobie zgoda- można sobie powedzieć, że nie chcę być dalej
                          > singlem, że nie chcę tymczasowości, że pora mieć rodzinę. Ale realizacja
                          takichcelów wcale nie jest taka prosta...


                          Z tym się nie sposób nie zgodzić, ale od czegoś trzeba zacząć. Prawda?

                          Pozdrawiam
                          • kwasna_cytryna Re: Cel życia... śmierć 13.10.03, 21:54
                            von-koza napisał:

                            >>
                            > Z tym się nie sposób nie zgodzić, ale od czegoś trzeba zacząć. Prawda?
                            >
                            > Pozdrawiam

                            Wszystko zależy od tego, czy dalej sobie jakies cele wyznaczać ....
    • samowolny Re: Cel życia... 13.10.03, 10:37
      cel w życiu kazdego jest okreslony indywidualnie jeden chce godnie zyć , drugi
      nieśc dobro innym.. ja jestem samolubny i chce aby mi w zyciu było dobrze a
      inni niech sami sie sobą zajmą..:)))
      • Gość: Gerda Re: Cel życia... IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 13.10.03, 11:10
        Martin Eden, od ktłórego von Koza zaczął ten wątek, miał właśnie taki doraźny
        cel: zdobycie kobiety, która była poza jego zasięgiem. Kiedy już ją zdobył,
        okazało się, że to była tylko ułuda i cel, do którego dązył nie dał mu
        szczęścia. Podobnie jest z celami, o których pisze Kwaśna Cytryna. Dorabiasz
        się i nie daje ci to szczęścia, zdobywasz kolejne kobiety i nie daje ci to
        szczęścia. A właściwie po co wytycza się te cele i je zdobywa? Czy to daje
        człowiekowi szczęście, czy po postu organizuje życie? Może odpowiedź na to
        pytanie jest tez ważna?
        • von-koza Re: Cel życia... 13.10.03, 14:27
          Gość portalu: Gerda napisał(a):

          > A właściwie po co wytycza się te cele i je zdobywa? Czy to daje
          > człowiekowi szczęście, czy po postu organizuje życie? Może odpowiedź na to
          > pytanie jest tez ważna?

          Masz rację Gerda. Bardzo właściwie postawione pytanie. Co jednak, gdy taka
          właśnie organizacja daje szczęście?
          Ostatnio rozmawiałem z przyjacielem na temat dzieci. On uważa, że najlepiej gdy
          stanie się to spontanicznie, przypadkowo, jako tzw. "owoc miłości" (zakładamy
          oczywiście, że mówimy o dojrzałych emocjonalnie, dorosłych ludziach). Osobiście
          nie zgadzam się z taką opinią.
          Aha, dodam że obydwaj mamy dzieci, więc nie gadaliśmy o "słoniach na
          Antarktydzie"
          Między innymi w wyniku tej własnie dyskusji napisałem ten wątek, pytając o sens
          wyznaczania celów, organizowania sobie nimi życia, planowania.
          Jak Wy to widzicie?

          Pozdrawiam
          von Koza
          • brytan sluchajcie filozofowie! 13.10.03, 15:07
            na przyklad uboga wiejska kobieta z 7 dzieci nawet nie ma czasu zastanawiac sie
            nad celem zycia. Musi wstac o 5 rano, zakasac rekawy i do roboty. Musi te
            dzieci nakarmic, oprac wyedukowac i basta.
            • von-koza Re: sluchajcie filozofowie! 13.10.03, 15:16
              Przepraszam, ale po pierwsze szkoda, ze w ten sposób torpedujesz moje pytanie,
              a ciekawi mnie opinia osób, które mają coś ciekawszego do powiedzenia w tej
              materi.
              Jesli nie chcesz - nie czytaj tego wątku i tyle.
              Po drugie - może właśnie dlatego ta kobieta jest taka biedna i ma 7- mioro
              dzieci, bo sie nad tym specjalnie nie zastanawiała.
            • mandaryn_ka Re: sluchajcie filozofowie! 13.10.03, 15:23
              "nawet nie ma czasu zastanawiac sie nad celem zycia".

              To, że nie zastanawia się nad sensem, celem życia, nie znaczy wcale, że go nie
              ma...

              Celem tej kobiety jest właśnie to, co wymieniłeś : ugotowanie, upranie,
              przypilnowanie w odrabianiu lekcji przez dzieci i wszystko to, co wiąże się z
              wychowaniem i wyprowadzeniem tej 7-mki dzieci " na ludzi".

              Myślę, że nie należy porównywać celów życia stawianych sobie przez ludzi
              ubogich oraz przez ludzi z klasy średniej, bo nigdy nie znajdzie się punktów
              stycznych.
              • Gość: Gerda Re: sluchajcie filozofowie! IP: *.proxyplus.cz / 195.205.198.* 13.10.03, 16:10
                Wydaje mi się Mandarynko, że tylko pozornie. Dla tej kobiety celem zycia jest
                miłość do dzieci, wychowanie ich zgodnie z zasadami, jakie obowiązują w
                społeczności w której żyje. Robi wszystko, żeby ten cel osiągnąć: pierze,
                gotuje, sprząta. Jeśli dobrze wychowa dzieci, będzie spełniona, będzie mogła
                chwalić się ich osiągnięciami, jeśli nie - umrze w poczuciu zmarnowanego życia.
                chyba z nami, ludźmi kalsy średniej, jest tak samo. Organizujemy życie,
                podporządkowując je jednak jakiemuś celowi. Jeśli dla mnie najważniejsza jest
                miłośc od i do mężczyzny, to szukam takiego, który da mi szczęście, w pewien
                sposób też podporządkowuję codzienne zycie temu celowi: czyli kupuję piękny
                płaszcz, żeby się podobać, zeby kupić płaszcz, musze na niego zarobić itd. ha,
                dopiero teraz zrozumiałam, czemu tyle pieniędzy wydaję!
                • zucinski Re: sluchajcie filozofowie! 14.10.03, 00:04
                  Gość portalu: Gerda napisał(a):

                  >
                  >
                  > . Jeśli dla mnie najważniejsza jest
                  > miłośc od i do mężczyzny, to szukam takiego, który da mi szczęście, w pewien
                  > sposób też podporządkowuję codzienne zycie temu celowi: czyli kupuję piękny
                  > płaszcz, żeby się podobać, zeby kupić płaszcz, musze na niego zarobić itd.
                  ha,
                  > dopiero teraz zrozumiałam, czemu tyle pieniędzy wydaję!

                  No wlasnie a jak go nie spotkasz to zmarnowalas zycie
    • Gość: Obiekt obiektywnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 00:17
      Nad sensem życia człowiek zastanawia się, gdy ma co włożyć do przysłowiowego
      gara. W przeciwnym razie nie ma na to czasu. Nie wiadomo co lepsze.
      • quickly Re: obiektywnie (???) 14.10.03, 00:54
        Gdy czlowiek nie ma co wlozyc do gara nie zastanawia sie nad zyciem.
        Zastanawia sei jak zabic glod. (Obiekt, Twoje spostrzezenia sa do kitu.
        Widocznie nie bylas jeszcze w zyciu glodna).

        Dopiero czlowiekowi sytemu zaczyna sie kotlowac pod dekielkiem i zaczyna
        kombinowac sobie po co on wlasciwie chodzi po tym padole lez.

        Ale wynik jego/jej rozmyslan jest zawsze jednakowy. Obiekt czy Ty tu, a ja tam,
        albo ja tu, a Ty tam, czeka nas to samo.

        I to sie nazywa SPRAWIEDLIWOSC DZIEJOWA. Amen.
        • Gość: Obiekt Re: obiektywnie (???) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 01:01
          No i czego sie pienisz? Przecież właśnie tak napisałam. Znowu nie rozumiesz
          sensu mojej wypowiedzi.
          • quickly Re: obiektywnie (???) 14.10.03, 01:36
            Dlaczego mam sie pienic?

            Dzisiaj wstalem o 04:30 rano. Bylo jeszcze ciemno (ale wcale sie nie balem).
            Zrobilem sobie kawe, usiadlem przed domem na tarasie. Zaczelo switac.
            Blekitne, jaskrawe niebo.

            Pozniej podlewalem ogrod i wyrywalem chwasty. Do okola wiosna. Ptaki, ktore
            mnie dobrze znaja (bo codziennie je karmie) chodza kolo mnie, nie opuszczajac
            mnie na krok. Istne cyrki. Lubie je… Z wyjatkiem papug, bo dobieraja sie do
            niektorych kwiatow (zwlaszcza takie male kolorowe papuzki – spijaja nektar
            kwiatowy i czasami mi te kwiaty lamia). A w ogrodzie zaczynaja sie coraz
            wieksze cuda. Trawa coraz bardziej zielona, palmy puszczaja nowe liscie…

            • bradka Re: obiektywnie (???) 14.10.03, 01:42

              quickly ale co mają Twoje papugi do tematu wątku. Znowu wszystko ma zbaczać na
              tematyka: quickly? trochę pokory człowieku nie zawadzi.
            • Gość: Obiekt Re: obiektywnie (???) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 01:43
              No właśnie, czytasz po łebkach, a potem się pienisz, bo niewłaściwie
              interpretujesz tekst, ale za nic się do tego nie przyznasz, tylko zmieniasz
              temat. Jakie to typowe...

              A ten opis, to co to było, wirtualny folder reklamowy?
              • bradka Re: obiektywnie (???) 14.10.03, 01:46
                Gość portalu: Obiekt napisał(a):

                > No właśnie, czytasz po łebkach, a potem się pienisz, bo niewłaściwie
                > interpretujesz tekst, ale za nic się do tego nie przyznasz, tylko zmieniasz
                > temat. Jakie to typowe...
                >
                > A ten opis, to co to było, wirtualny folder reklamowy?

                :-))))))))))))) Tak, reklama osobnika quickly. .
                • quickly Re: obiektywnie (???) 14.10.03, 02:17
                  Gdybyscie papuzki uwazniej czytaly, to jak zaczelem moj wpis o papuzkach, moze
                  inaczej byscie go sobie zinterpretowaly...

                  No dobrze zejde o jeden szczebel nizej.
                  Powinienem zaczac wpis od powiedzmy:
                  "Dzisiaj nie moge byc pieniaczem (tak jak to zasugerowala Obiekt), bo zaczelem
                  wspaniale dzien. Jestem w doskonalym nastroju po spedzeniu wczesnego poranka w
                  ogrodzie..."
                  • kwasna_cytryna Re: Obiekt i bradka 14.10.03, 07:20
                    tak naprawdę reklamę Quicklemu robicie wy :)))
                    Ale jego po prostu czyta się przyjemniej :)))
                    • quickly Re: Obiekt i bradka 14.10.03, 07:47
                      One mi reklame?
                      A gdzie tam!
                      One zazarcie mnie zwalczaja. Zwalczaja moj niepochmowany, zaborczy masochizm,
                      moje wyuzdane bajeranctwo, a zwlaszcza moj meski egoizm... Ale ja sie im nie
                      dam, zeby tam nie wiem co! Meskiego egoizmu nie oddam za zadne skarby!

                      A tak poza tym dzien dobry kwasna_cytryno. Milo Cie znow uslyszec… :))))
                      • kwasna_cytryna Re: Quickly :))) 14.10.03, 07:58
                        reklamę, jak wiadomo, można robic na różne sposoby :))) One wybrały własnie
                        taki:))) A męskiego egoizmu nie oddawaj za nic, w końcu to jedna z zalet płci
                        przeciwnej :)))) Taki egoizm moze byc całkiem rozkoszny :)))))
                      • dobroc Re: Obiekt i bradka 14.10.03, 08:18
                        quickly napisał:

                        > One mi reklame?
                        > A gdzie tam!
                        > One zazarcie mnie zwalczaja. Zwalczaja moj niepochmowany, zaborczy
                        masochizm,
                        > moje wyuzdane bajeranctwo, a zwlaszcza moj meski egoizm... Ale ja sie im nie
                        > dam, zeby tam nie wiem co! Meskiego egoizmu nie oddam za zadne skarby!
                        >
                        > A tak poza tym dzien dobry kwasna_cytryno. Milo Cie znow uslyszec… :))))

                        a ja zwróce uwagę na Twoją fatalną ortografię !a Fe
                        .... zaraz kwaśna padnie do Twoich nóg by Cię bronić
                        • kwasna_cytryna Re: Obiekt i bradka 14.10.03, 09:21
                          dobroc napisała:

                          > a ja zwróce uwagę na Twoją fatalną ortografię !a Fe
                          > .... zaraz kwaśna padnie do Twoich nóg by Cię bronić


                          Skoro komuś zarzucasz błędy ortograficzne, to może zwróć najpierw uwagę na
                          swoje błędy:
                          - nie zaczyna się zdania od małej litery;
                          - w czasowniku "zwrócę" na końcu powinno być "ę";
                          - na końcu zdania powinna być kropka;
                          - po "nóg" powinnien być przecinek.

                          Do nóg Quicklemu padać, aby go bronić, nie muszę. Mam wrażenie, że świetnie
                          sobie sam poradzi.
                          Życzę Ci lepszego nastroju i .... mniej zgryźliwości :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka