nickat
03.11.08, 11:05
Nie mam ochoty widywać się z moim byłym chłopakiem. Oszukiwał mnie w trakcie
związku, manipulował przy rozstaniu, nie potrafił uszanować mojej prywatności
ani prawa do mojego własnego zdania, wielomiesięczny koszmar... Poza tym w
związku był miły, uczynny, zaangażowany, itd. gdy dostosowywałam sie do jego
wizji tego związku. Moje potrzeby niestety nie były uwzględniane w takim
zakresie jaki mnie satysfakcjonował. Gdy po wielu nieudanych próbach dogadania
się zdecydowałam odejść to wpadł w szał i zaczęło się.. Nie chciał mi na to
pozwolić prośbą, szantażem, płaczem, złośliwościami, wyznaniami i wyzwiskami
na zmianę.. Dobre wspomnienia zniwelował beznadziejnym zachowaniem w trakcie i
po rozstaniu. Teraz emocje dawno opadły, on uwaza, że powinniśmy się spotykać
jako dobrzy znajomi, mam go miło witać spotykając na ulicy, iść czasem na
kawę, itd. Dla mnie to nie do przyjęcia. Najchętniej nie chciałabym go wcale
więcej widzieć, nabruździł mi w życiu wystarczająco. Zwyczajnie tych
kontaktów nie potrzebuję, mam do nich awersję bo facet może znów będzie
próbował zacząć jakąś grę moim kosztem. Niestety mieszkamy od niedawna
niedaleko siebie i jest to nieuniknione, ze czasem na siebie wpadniemy. Staram
się nie dawać mu żadnych powodów do kolejnych zaczepek więc co najwyżej mówię
cześć, on chce rozmawiać, szuka kontaktu.. Myślicie, że "na pamięć tego, że
kiedyś byliśmy razem" POWINNAM być dla niego milsza niż mam na to ochotę?