Dodaj do ulubionych

kocham żonatego.....

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 14:27
zawsze mi się podobał, ale jak go poznałam, to moje serce o mało co nie
wyskoczyło mi z piersi.
Co mam robić, wiem że ma żonę.
Jak mam o nim zapomnieć?
Może ktoś z was moze mi pomóc.
Wiem ze to niemoralne.
Ale nad uczuciem trudno zapanować.
On oczywiście karmi mnie głodnymi kawałkami, ze zyje z żoną w układzie, że nie
śpią ze sobą, i tym podobne.
Często wysyła mi sms, choć wie ze nie mogę w ten sposób.
Ratujcie!
Jestem bardzo samotna, i tym bardziej jest mi ciężko.
Jestem samotna matką, a takich nikt nie chce.
Tak mi przykro, zawsze trafiam na nieodpowiednich facetów.
Ratunku!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: monik Re: kocham żonatego..... IP: 194.181.153.* 29.01.02, 14:32
      uciekaj, gdzie pieprz rosnie i to jak najbredzej. bajki konczace sie "i zyli
      razem dlugo i szczesliwie" sa bardzo, bardzo rzadkie.
      wlasnie wylizuje sie z ran po takim "zwiazku", a raczej znajomosci. placze, bo
      boli, a najgorsza jest swiadomosc, ze sama sie w to wpakowalam i musze ponosic
      konsekwencje za podejmowane decyzje.
      nie zaluje, ale nie chcialabym juz tego powtarzac.
      pytanie, co jest rozwiazaniem. bo trudno jest zalozyc, zakocham sie w panu,
      albo nie. a przeciez, nie bedziemy kazdego napotkanego feceta prosic o dowod
      osobisty:)
      • saqqara Re: kocham żonatego..... 29.01.02, 14:41
        popieram monik i dodam od siebie jeszcze cos.

        jestes samotna matka a bawisz sie w takie duperele z zonatym i moze dzieciatym facetem?
        i lykasz bez mrugniecia okiem te jego piardy rodem z przedszkola, ze on w ukladzie, ze z nia nie
        spi itd, a moze teraz mowi, ze on sie wlasnie z nia rozwodzi? i to dla Ciebie??? zdejmij bielmo z oczu,
        nic z tego nie bedzie,
        masz dla kogo zyc, masz dziecko, jestem w stanie zrozumiec ze bycie samotna matka jest trudne
        ale zonaty facet, ktory wciska Tobie takie texty Ci nie pomoze.
        Daj sobie z nim spokoj juz teraz, bedziesz cierpiec, ale teraz bedzie latwiej a byc mze unikniesz
        jeszcze gorszych cierpien, jesli bedziesz brnac dalej.
        uciekaj poki mozesz.
        pzdr
      • waffenss Re: kocham żonatego..... 03.02.02, 18:33
        Dziewczyno !!!
        Przeczytałem Twoją wiadomość ze smutkiem .I wiec iż żle zrobiłaś zadając się z
        żonnatym mężczyzną .Nie ma jednak powodów do rozpaczy , na pewno miłość Ci
        szbko przejdzie.Tak naprawdę to tylko hormony , i na pewno znajdziesz miłego
        chłopaka.
        Jeżeli możesz odpowiec.
        Ceść.
        Charsli
        • Gość: wisienka Re: do Waffenss IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 10:35
          było by swietnie gdyby to były, tylko hormony!
          wiem że żle zrobiłam, ale uwierz mi, samotność jest okrutna!
          pozdrawiam
    • Gość: qocur Re: kocham żonatego..... IP: *.*.*.* 29.01.02, 14:47
      Jeśli masz ochotę na zabawę, romans, luźny związek, który w każdej chwili może
      się zakończyć - to żonaty jest tak samo dobry jak nieżonaty, a może nawet
      lepszy...
      Natomiast jeśli marzy Ci się "normalny" związek typu "żyli i mieszkali razem
      długo i szczęśliwie" - uciekaj od faceta czym prędzej!

      Na samotność niekoniecznie najlepszym sposobem musi być bliska relacja erotyczna.
      Może po prostu poszukaj przyjaciół? Choćby tu, na forum?
      • Gość: wisienka Re: kocham żonatego..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 15:04
        Bardzo dziękuję, za wszystkie rady.
        Niestety, jest cieżko tak poprostu zapomnieć.
        Przyjaciół mam, ale to nie to samo.
        Chciałabym, by ktoś czasami do mnie zadzwonił, zapytał się jak się czuję, czy
        wszystko jest o.k. Kiedy mi smutno przyjechał do mnie i objoł mnie swym
        ramieniem. Szepnoł czułe słowo, poszedł ze mna do kina. Czasami dał kwiaty.
        Wysłuchał mnie kiedy mi smutno, i pocieszył.Czasami powiedział ze ładnie
        wyglądam, czasami został na noc....
        Czy to tak dużo?
        Moze dlatego tak bardzo mi smutno, i ciężko zrezygnować z resztek które od
        niego dostaje...
        • saqqara Re: kocham żonatego..... 29.01.02, 15:28
          nie chcesz wiele i tym bardziej nie powinnas dawac sie wykorzystywac takiemu
          facecikowi bez jaj, ktory rzuca Ci resztki swojego czasu, nb. czasu, ktory ukradl
          swoje rodzinie, zone pal licho, gorzej jesli rowniez dzieciom...
          nie chcesz wiele wiec dlaczego dajesz sobie lazic po glowie? a twierdzenie ze samotnych
          matek nikt nie chce jest o kant dupy. to ze kobiecie sie kiedys nie udalo nie oznacza, ze
          jest stracona dla innych, inteligentnych i czulych facetow. A jesli nawet jest troche trudniej
          to dlaczego niby masz lapac pierwszego lepszego, ktory zgodzil sie wpasc od czasu do czasu,
          zjesc kolacje i wygniesc Ci posciel???
          Masz swoja wartosc, nie rozdrabniaj sie.
          • maga_ Re: kocham żonatego.... 29.01.02, 15:58
            wisienko, saqqara ma rację. wyłącz komórkę (ja kiedyś zrobiłam to za późno,
            żonaty nie byl, ale miał narzeczoną...wiem, jak to boli, rozumiem jak jest
            trudno), zapomnij, bo będzie tylko gorzej. on żony nie zostawi, choć może ci to
            powtarzać niezliczoną ilość razy. tak nigdy się nie dzieje. może co najwyżej
            ciągnąć w nieskończoność sytuację, w której ty będziesz tą drugą. a wierz mi-
            ta styuacja nie jest ani wygodna ani przyjemna. nie pójdziecie razem do
            kawiarni, bo ktoś może was zobaczyć, nie spotka się z tobą w niedzielę, bo
            wtedy ma czas dla swojej żony (rodziny) itd. itd.
            z tego, co piszesz wynika, że wrażliwa i pelna ciepła z ciebie kobieta. nie
            wydaje mi się, żebyś zasługiwała na drugie miejsce. dla swojego mężczyzny
            powinnaś znajdować się na samym początku listy z napisem "ważne".
            wychowujesz sama dziecko, jasne, że jest ci na pewno trudno, dużo trudniej niż
            kobiecie bez dziecka. ale dlatego też zasługujesz na mężczyznę, w którym
            egozimu nie będzie- na takiego, którego czas będzie tylko dla CIEBIE i TWOJEGO
            dziecka.
            wyłącz telefon, nie kontaktuj się z nim, zniknij dla niego i czekaj na to, na
            co zasługujesz (i na co zasługuje każda kobieta)- na prawdziwą miłość, a nie na
            resztki.
            a ja bardzo mocno trzymam kciuki i przytulam wirtualnie i wysyłam całe
            przestrzenie uśmiechów.
            będzie dobrze, musi być :)))
            • Gość: wisienka Re: kocham żonatego.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 16:19
              Bardzo Wam dziękuję.
              Bardzo mnie wzruszyły Wasze słowa.
              Postaram się byc twarda i nie dać się choć jest to trudne.
              Jest mi tym bardziej trudno, bo juz rok jestem sama, już rok nikt nie
              powiedział ze mnie kocha.
              Czasami mam ochote skoczyc z mostu, gdyby nie dziecko nie było by mnie tu.
              Jestem tak bardzo zrozpaczona, że już czasami niewiem co jest dobre a co złe.
              Jakbym cały czas uciekała przed kims i nie mogła się zatrzymać.
              Tak bardzo brakuje mi Waszej wiary, w lepsze zycie.
              Dlaczego tak wazna jest w zyciu ta druga połowa?
              Czemu bez miłości więdne jak kwiat bez wody?
              Chciałabym nic nie czuć, być szcześliwa sama.....
              • saqqara wisienka. 30.01.02, 09:59
                Potrafie to zrozumiec jak ciezko jest byc samemu bez tej drugiej osoby, ale przeciez Ty nie jestes sama,
                masz dziecko!! potrzebujace matki, ktora z usmiechem na twarzy i pozytywnym nastawieniem
                do siebie pokaze jej wszystkie uroki zycia, nauczy jak poznawac, kochac... czy uwazasz ze dziecko
                (moze teraz zbyt male zeby cos widziec) nie pojmie kiedys ze cos jest nie tak?
                a czy z drugiej strony nie uwazasz, ze grzebiac we wlasnym smutku i tworzac sobie swiat
                w czarnych kolorach nie odbierasz sobie szans na poznanie TEJ milosci, dla ktorej bedziesz NAJ?
                faceci nie lgna do kobiet zaglebionych we wlasnym zalu i rozpaczy, rozpamietujacych nieudany
                lub niespelniony zwiazek..

                Mam rowniez wrazenie ze w sumie najbardziej brakuje Ci kogos, kto obsluzy te najprostsze funkcje w zwiazku:
                powie kocham, przyniesie kwiaty itd czyli zrobi cos co w sumie mozna zrobic bez wiekszego wysliku, ot tak, z
                potrzeby chwili a nie osoby, ktora bedzie dla Ciebie prawdziwym oparciem. Moze warto teraz szukac faceta z
                programem nr 2?? ;) nastawienie osoby poszukujacej jest rowniez wazne...

                ps. ten tekst z mostem wcale mi sie nie spodobal i mam nadzieje ze to sa puste slowa?

                Serdecznie pozdrawiam i zycze szczescia :)
          • Gość: qocur może się czepiam, ale... IP: *.*.*.* 29.01.02, 17:23
            saqqara napisał(a):

            > nie chcesz wiele i tym bardziej nie powinnas dawac sie wykorzystywac takiemu
            > facecikowi bez jaj, ktory rzuca Ci resztki swojego czasu, nb. czasu, ktory ukra
            > dl
            > swoje rodzinie, zone pal licho, gorzej jesli rowniez dzieciom...
            [ciach]

            Czy chcesz przez to powiedzieć, że nasz czas należy w całości i bez wyjątków do
            naszych małżonków/ek i dzieci? Poza tym ten "facecik" jest człowiekiem dorosłym,
            więc jeśli w taki czy inny sposób traktuje swoją rodzinę i organizuje swój czas,
            to jest to sprawa tylko jego sumienia. Jego, a nie ewentualnej kochanki czy tym
            bardziej nasza.
            • maga_ Re: może się czepiam, ale... 29.01.02, 17:47
              no, czepaisz się. jeśli ktoś zakłada rodzinę, to automatycznie jest za nią
              odpowiedzialny i jest ona częścią jego życia. mało tego- ma wobec niej pewne
              zobowiązania. i jedym z takich zobowiązań jest czas. owszem- nie cały, każdy ma
              prawo do swojej prywatności (ale "przywatność" to niekoniecznie kochanka, bo to
              ukradziony czas i jakieś tam uczucia, choć kochanka raczej dostaje je w słowach
              niż rzeczywiście).
              a to, jak on traktuje swoją rodzinę to JEST sprawa "ewentulanej kochanki",
              bo "ewentualna kochanka" nie jest sobie kimś obserwującym z boku, tylko kimś, w
              kogo też to uderza. traktując ją jako "ewentualną kochankę" miesza jej w życiu
              i niestety zaczyną ją to dotyczyć.

              chociaż jeśli ty się czepiasz, to ja moralizuję, a to też niedobrze :)))
              pozdrawiam cieplutko w wietrzny dzień :)
            • saqqara czepianie jest wskazane... 30.01.02, 10:10
              ...bo to tworzy jakas dyskusje.

              Czas nie nalezy jedynie do naszych malzonkow/dzieci. Przeciez rano idziemy do pracy
              i wiadomo, ze ten czas musimy zabrac naszej rodzinie, taka logika, czlowiek jesc musi.
              Rozumiem rowniez, jesli po pracy facet/kobieta chce spedzic troche czasu ze znajomymi, ok, nie
              widze problemu, kazdy z nas potrzebuje troche czasu dla siebie, z dala od najbardziej
              ukochanej rodziny, trzeba nabrac dystansu do wszystkiego.
              Ale jesli ten facecik (upieram sie przy tym okresleniu) po pracy leci do innej kobiety
              i to nie po to zeby jej naprawic kran lub zmienic kolo (bo to jeszcze rozumiem) ale zeby
              "odreagowac"?! bez patrzenia na powazne konsekwencje, a takie beda, to sorka, ale to
              chyba nie jest zachowanie doroslego czlowieka, ale gnojka i juz.
              Dla swoich 5 minut "zapomnienia" niszczy swoja rodzine i zycie tej trzeciej.
              Mamy rodzine? badzmy za nia odpowiedzialni.. Takie jest zycie, byles sam to mogles skakac
              z kwiatka na kwiatek, a teraz...nie ma wybacz..no chyba ze chcesz byc facecikiem bez jaj ;)
              pzdr.
          • Gość: Risha Re: kocham żonatego..... IP: *.net.autocom.pl 05.02.02, 19:37
            Kto Cie tak bardzo zranił?
    • elizaaa Re: kocham żonatego..... 29.01.02, 16:35
      Gość portalu: wisienka napisał(a):

      > zawsze mi się podobał, ale jak go poznałam, to moje serce o mało co nie
      > wyskoczyło mi z piersi.
      > Co mam robić, wiem że ma żonę.
      > Jak mam o nim zapomnieć?
      > Może ktoś z was moze mi pomóc.
      > Wiem ze to niemoralne.
      > Ale nad uczuciem trudno zapanować.
      > On oczywiście karmi mnie głodnymi kawałkami, ze zyje z żoną w układzie, że nie
      > śpią ze sobą, i tym podobne.
      > Często wysyła mi sms, choć wie ze nie mogę w ten sposób.
      > Ratujcie!
      > Jestem bardzo samotna, i tym bardziej jest mi ciężko.
      > Jestem samotna matką, a takich nikt nie chce.
      > Tak mi przykro, zawsze trafiam na nieodpowiednich facetów.
      > Ratunku!!!!

      Latwo nam sie pisze - uciekaj gdzie pieprz rosnie, itp. bo nie jestesmy juz a
      czesc z nas nigdy nie byla w takiej sytuacji. Zrobisz jak zechcesz, najczesciej
      jest bowiem tak, ze dopoki sie sama nie sparzysz, dopoty bedziesz probowac. Wiem
      cos o tym, niestety. Gdyby jednak te nasze niemile doswiadczenia z zonatymi mialy
      Ci jednak pomoc w podjeciu decyzji, tym lepiej dla Ciebie. Ja przez to przeszlam,
      przez pierdoly, choc wciskane rzadko, przez nadzieje, pewnosc prawie, ze on dla
      mnie... itp. Nic nie bylo dla mnie, zostalam sama a on wrocil do tej, z ktora juz
      nic go podobno nie laczylo. I to w bardzo nieeleganckim stylu. Co ja mowie o
      elegancji w takiej sytuacji. Brrr. Nie polecam, naprawde. Jednego sie nauczylam,
      od zonatych trzymam sie na wielki dystans. A to co napisalas o sobie, ze masz
      dziecko a "takich nikt nie chce", to nieprawda. Ja nie mam dziecka, a jestem
      sama. Znam jenak przypadki kobiet z dziecmi, o ktore mezczyzni wrecz walczyli.
      Bycie samej, z dzieckiem czy bez, zalezy od wielu czynnikow, jak sadze.
      Pozdrawiam serdecznie,

      Eliza

      • Gość: marek Re: kocham żonatego..... IP: *.client.attbi.com 29.01.02, 18:01
        A ja walcze o taka, ktora ma dwoje dzieci.
        Zgadzam sie, zeby jej byly nie placil alimentow i caly ciezar wychowania i
        wyksztalcenia biore na siebie ale ona chyba nie ma ochoty tzn szuka kogos
        bardziej przystojnego a ja mimo, ze nie naleze do ochydnych jestem raczej
        przecietnie wygladajacym z urody ale za to bardzo zadbany, elegancki i bardzo
        dobrej kondycji fizycznej i finansowej.
        No ale pewnie tak to jest w swiecie, ze jak spiewal Mick J.
        "You can't always get what you want"
        Musze tu jednak dodac, ze ona jest bardzo atrakcyjna kobieta i moze
        rzeczywiscie mierze za wysoko
        • Gość: Edith Re: kocham żonatego.....do Marka IP: *.tlsa.pl 27.03.02, 12:43
          To może zainteresujesz się mną?Też mam dwoje dzieci,właśnie się rozwodzę i
          uchodzę za atrakcyjną:)
    • Gość: monik Re: kocham żonatego..... IP: 194.181.153.* 30.01.02, 09:09
      Wisienko,
      wiem jak jest ci ciezko. bo kiedy pojawil sie on przez chwile bylam piekna,
      jedyna, wyjatkowa, etc. etc. jednak nie na tyle, zeby chcialo mu sie to ladnie
      skonczyc. hm. wlasciwe to nalezaloby napisac, ze on niczego nie skonczyl. po
      prostu przestal odpisywac na listy i odbierac telefony.
      teraz dzieli nas wiele kilometrow (choc ja idiotka bylam juz bliska wsiadania w
      samolot, zeby to wszystko wyjasnic).
      jezeli jest tak bardzo nieszczesliwy z zona, dlaczego nie skonczy tego
      malzenstwa? dla dzieci? listy dzieci, ktorym rodzice funduja niespodzianke
      "nigdy sie nie kochalismy, czekalismy, az bedziecie starsi" nie nastrajaja
      optymistycznie.
      boli, bo rzecz jest bardzo swieza. ciagle czekam na telefon, ale powoli, bardzo
      powoli pojawia sie mysl, ze to nie byloby dobre. bo ja nie chce byc DRUGA!!!
      zeby byc pierwsza, to on musialby podjac decyzje. dla siebie, nie dla mnie, a
      do tego chyba nie jest zdolny. wiec poplacze jeszcze troche, a wiosna, latem,
      moze jesienia lub zima znajdzie sie ktos, kto kupi bukiet kwiatow, lub zerwie
      stokrotke na trawniku, dla kogo bede PIERWSZA.
      bardzo pozdrawiam.
      monik
      • Gość: emilka Re: kocham żonatego..... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 19:59
        Droga Monik. Fakt jest straszliwie ciężko. Też to znam. Też teraz się
        wypłakuję. I nigdy więcej nie spojrzę na żonatego mężczyznę (w sposób wiadomy).
        Tak jak ktoś tam wyżej napisał: to nikt, to gnojek, który nie potrafi wziąć na
        siebie odpowiedzialności za to co robi za swoje decyzje. I mimo że mój związek
        się nie skończył (jeszcze) i być może się nie skończy, to i tak jest źle. Bo
        jak wytłumaczyć to że dwa tygodnie po rozwodzie on nocuje w swoim "starym
        domu"? Bo odwiózł dzieci po tygodniu ferii, który spędziły razem z nim? Jak
        wytłumaczyć.............- można by mówić, mówić. Tylko po co. I bezsilność. Bo
        przecież nie masz gdzie zadzwonić - przecież nie będę dzwonić do jego eks,
        kiedy ja jeszcze nie jestem oficjalnie ("bo zaczekajmy aż się wyrok
        uprawomocni"). Kocham go ale to gnojek. I nie wiem na ile mi sił jeszcze
        starczy. Pewnie na wiele. Ale gdzie jest granica, której przekraczać nie można?
        Jesteśmy skłonne do tylu wyrzeczeń. W imię czego? W imię czego rezygnujemy z
        siebie, ze swojej dumy i godności? Nie wiem, może za jakiś czas powiem że było
        warto, może nie. Jeszcze trochę poczekam. Ale Twój tekst Monik, o kwiatach,
        wiośnie, może lato, jesień mnie strasznie wzruszył. I pokazał mi jak mało we
        mnie wiary i nadziei. Że może się udać. Może dlatego, że wcześniej byłam
        przeraźliwie długo sama. A autorka tego postu niech się cieszy że nie jest
        sama, że ma dziecko.Bo niejedna z nas samotnych chciałaby być samotna z
        dzieckiem. A lata lecą
        Pozdrawiam
        Emila
    • hiacynta Re: kocham żonatego..... 30.01.02, 10:33
      A ja napiszę tak. Zgadzam się z opiniami wszystkich forumowiczów, żeby uciekać
      jak najdalej. Wiem, że jest Ci ciężko, wiem, że jest łatwo napisać uciekaj, nie
      pakuj się w to, nie odbieraj telefonów itd. Gorzej jest kiedy on staje przed
      Tobą i kiedy patrzy na Ciebie, a ty nie marzysz o niczym innym jak tylko o tym,
      by znaleźć się w jego ramionach. I niestety będzie Ci ciężko jeszcze długo i
      będzie przykro i będzie bolało. Tak niestety musi być. Ale pomyśl, że decyzja
      będzie słuszna. Ja też mam czasem ochotę zrobić coś czego nie powinnam, coś z
      czego wynikałoby więcej zła niż korzyści. Wtedy zastanawiam się nad skutkami i
      nad tym co by było, gdybym była na miejscu kogoś innego. Tak więc Ty pomyśl o
      nie tylko o sobie, ale też o swoim dziecku, jego żonie i jeśli mają dzieci to
      też o nich. Pomyśl jak byś się czuła będąc na jej miejscu i o tym, że ona też
      może cierpieć. A jeśli ma dzieci, to spójrz na swoje i pomyśl jak byś mu
      wytłumaczyła, gdyby to Twój mąż zadawał się z inną kobietą. Przepraszam, jeśli
      zabrzmiało to strasznie, ale ja tak jak inni naprawdę chcemy dobrze dla Ciebie.
      Dlatego jeszcze raz radzę, nie wiąż się z nim w żaden sposób. Moja znajoma
      zadawała się z żonatym facetem, potem rozpadło się to, sama kogoś poznała,
      wyszła za mąż, zaszła w ciążę i jej własny mąż zostawił ją dla innej. Może to
      przypadek, a może nauczka od losu? Za decyzje zgodne z sumieniem, napewno los
      Cię wynagrodzi.
      Jedno jest pewne, musisz wreszcie spojrzeć na świat inaczej. Przejdz się po
      parku, pospaceruj z dzieckiem, pójdźcie do kina, korzystaj z życia i
      skoncentruj się nie na tym czego nie masz, ale na tym co od niego dostałaś, na
      tym co jest Twoim największym skarbem - na Twoim dziecku. Kiedyś czytałam w
      gazecie artykuł. Pewna reporterka rozmawiała z facetem w barze, który
      przychodził tam każdego dnia i pił. Zapytała go dlaczego on to robi, dlaczego
      pije, a on na to, że jest bardzo samotny i nie ma osoby w jego życiu dla której
      mógłby z tym skończyć. Reporterka na to: a jak może pan znaleźć kogoś skoro
      całymi dniami pan przesiaduje w barze przy kieliszku, jaka kobieta zwróci na
      pana uwagę? Najpierw trzeba zadbać o siebie, a potem się wszystko ułoży.
      Dlatego nie szukaj kogoś na siłę, zajmij się sobą i dzieckiem, a zobaczysz, że
      nawet się nie obejrzysz i pewnego dnia nie będziesz już sama.
      Jestem tego pewna
      Pozdrawiam Hiacynta
    • Gość: Ari Re: kocham żonatego..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.02, 15:54
      Droga Wisienko, byłam kiedyś w podobnej sytuacji. I niestety nie podjęłam
      właściwej decyzji - nie odeszłam. Znajomość ta zakończyła się ciążą...
      Gdy żona się o tym dowiedziała wyrzuciła go z domu i przyszedł mieszkać do
      mnie. Myślałam, że może będzie happy - end. Teraz gdy nasza znajomość trwa już
      trzy lata ja nadal czyję się jak ta druga. Gdy mam złe chwile to karmi mnie
      czułymi słówkami, ale na codzień mało go obchodzą moje uczucia. Czy mieszkanie
      razem = życie razem? Też mam małe dziecko i boję się, że nikt mnie nie zechce.
      Ale żyjąc z bryłą lodu czuję się z dnia na dzień coraz gorzej.
      • Gość: wisienka Re: kocham żonatego..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.02, 16:09
        tak, to bardzo smutne.
        Jesli chodzi o Ciebie Ari to bardzo mi przykro, to musi byc potworne.
        Kiedys żyłam z ojcem mojego dziecka, sama odeszłam, właśnie dlatego ze był
        bryłą lodu!
        Jeśli chodzi o to co piszecie, ze znajde kogoś, ze się myle, ze nikt nie chce
        kobiety z dzieckiem, to powiem tyle- łatwo Wam mówić.
        Oczywiście bardzo dziękuje za słowa pocieszenia, bardzo mi pomogły.
        Jesteście Wszyscy kochani!!!!!!
        Ale gdzie niby mam poznać tego cudownego faceta?
        Jakoś nikt sie nie chce mna zainteresować.
        Wiecie strasznie się boję samotności, tak potwornie mnie przytłacza,
        najbardziej wieczorami, skrada się do mnie i powoli mnie dusi.
        Takie smutne sa wieczory, taka smutna noc...
        Jeszcze dzień jest do przeżycia, dziecko , praca, mija szybko.
        Niby nie jestem taka najgorsza, ale los tak chce że interesują sie mną Ci
        najbardziej nieodpowiedni.
        Mam nadzieję ze to sie zmieni...
        Moze macie jakies rady jak spotkać tego dobrego , wrazliwego człowieka, który
        otuli mnie ramieniem w deszczowy dzień....
        Pozdrawiam was bardzo, jesteście dla mnie jak terapia grupowa.
        Napewno wasze rady, daja mi szansę, przetrwać -cholernie smutny kolejny dzień.
        • Gość: lily Re: kocham żonatego..... IP: *.chello.pl 01.02.02, 21:58
          jestem z Toba Wisienko:))0 trzymaj sie i badz twarda:)))
          • Gość: pomerank Re: kocham żonatego..... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 23:41
            Wisienko, wprawdzie moja sytuacja jest inna od Twojej, ale chyba wiem, w jakim
            momencie się znajdujesz - takie poczucie beznadziejności, osamotnienia,
            opuszczenia, brak wiary i nadziei na miłość, czasem rozpacz i łzy, ktore aż się
            cisną... mam dokładnie to samo tylko, że u mnie to już stan odrętwienia,
            którego mam pełną świadomość. Nie wiem, co Ci powiedzieć... jak czytam albo
            słyszę, że kobieta nie musi spogladać w oczy swego mężczyzny, żeby poczuć się
            piękną, to ogarnia mnie pusty śmiech. Że meżczyzna w życiu kobiety to owszem
            ważna sprawa, ale bez niego kobieta czuje się TAK SAMO.
            Ale wiesz, chyba jednak najwazniejsza jest pogoda ducha i wyrwanie się z tego
            obłędu. Życze Ci tego wraz z nadejściem wiosny z całego serca:)
        • Gość: Ari Re: kocham żonatego..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.02, 01:50
          Wisienko, spojrzałam że też jesteś z Warszawy.Może masz ochotę pomailować albo
          się spotkać (razem z dziećmi)? Mój facet śpi w drugim pokoju ale chyba czuję
          się tak samo samotna jak Ty. Albo jest w pracy, albo gazeta, albo TV, ablbo
          jeść i spać. Gdy o tym rozmawiamy to mówi, że mu więcej nie potrzeba. A co ja
          poradzę, że mi potrzeba. Pzdr.
          • Gość: wisienka Re: do ari IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.02, 13:09
            chętnie, napisze do Ciebie, jeśli podasz mi maila.
            • ari1 Re: do ari 04.02.02, 13:57
              Napisz pod ww adres. Pzdr. Ari.
        • Gość: KS Re: kocham żonatego..... IP: 192.168.0.* 13.02.02, 12:20
          Witam

          Ja pokochałem o osiem lat starszą kobietę z dzieckiem. Kocham ją nadal chodź
          nie jesteśmy juz razem, lecz dla jej córki zawsze staram się znaleźć czas aby
          pomóc w nauce, zabrac do muzeum do zoo itd.
    • Gość: iza_1 Re: kocham żonatego..... IP: *.chello.pl 02.02.02, 18:20
      i jeszcze napisze dzisiaj cos do Ciebie!!
      Dziewczyno a co to za roznica czy zonaty czy wolny?
      Czy jakis normalny mezczyzna moze byc wolny?
      No chyba ze Ty masz 22 lata to jeszcze masz szanse, ale w takim razie nie radze
      ukladac sobie jeszcze zycia.
      Kobiety dojrzewaja ( o ile dojrzewaja do powaznych zwiazkow) po 30 a faceci po
      40
      Taka jest srednia krajowa.
      Jesli jest fajny i Ci sie podoba to probuj......
      powodzenia
    • Gość: hathor Re: kocham żonatego..... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.02.02, 16:37
      Witaj Wisienko! Przykre jest to, że nas kobiety samotne spotyka taki los. Mając
      do wyboru nieodpowiedniego Wolnego faceta, czy "cudownego" żonatego -
      decydujemy się niestety, na to drugie. Dlaczego? Bo w naszych oczach jest tym
      jedynym, o którym marzyłyśmy przez całe życie. Bo dusza, aż jeczy z radości,
      gdy widzisz jego oczy pełne usmiechu i zachwytu. Bo jego słowa są balsamem na
      wszystkie Twoje troski. Bo jego dotyk sprawia, że drży całe Twoje ciało i
      pobudza wszystkie Twoje zmysły. Bo będąc tą drugą myślisz, ze może stanę się tą
      pierwszą - bo przecież jego związek legł w gruzach. Ale Kochana Wisienko,
      spragnione miłości i czułości, zapominamy o najważniejszym, że to jest tylko
      namiastka tego, czego tak naprawdę pragniemy, że dokonujemy błędnego wyboru,
      być może krzywdząc po drodze inne osoby, jak również siebie. Sama liżę rany po
      takim związku i wiem, że nigdy więcej nie zdecyduję się na ten krok. To są
      mżonki, że mężczyźni odchodzą od swoich "niedobrych" żon. Kochana Wisienko nie
      wierz w jego słowa! Uciekaj jak najdalej! Zapomnij! Będzie ciężko, ale to
      przetrwasz i znów świat będzie kolorowy i słońce zacznie świecić. A
      uśmiechnięta i radosna szybciej zwrócisz uwagę na siebie mężczyzny, dla którego
      będziesz tą jedną jedyną. Niech Twoją najwazniejszą i największą radością
      będzie teraz Twoje dziecko. Spróbuj sobie i swojemu maleństwu zorganizować
      każdy dzień, w taki sposób żeby wypełniony był po same brzegi. Żeby nie myśleć
      o nim, a tylko o tym co możesz jeszcze zrobić dla siebie i dziecka. To może
      pomóc. Życzę Ci z całego serca szybkiego powrotu do "zdrowia" i mężczyzny dla
      którego będziesz najwazniejsza na świecie. Kochaj i bądź kochana przez
      właściwego faceta. Pozdrowienia
      • Gość: emilka Re: kocham żonatego..... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 20:10
        Strasznie dużo nas tutaj pokaleczonych. Czy my aby mamy po kolei w głowach.
        Trochę wyżej opisałam co dzieje się teraz w moim sercu. Nie będę się powtarzać.
        Niemniej jednak widzę że każda z nas staje się mądra po szkodzie. Wisienko,
        poczytaj i chociaż Ty bądź mądra. Skorzystaj z naszych doświadczeń, przykrych
        niestety. I nie wpędzaj się w kłopot który może się zakończyć załamaniem
        nerwowym (ja staram się z niego wyjść). Ja nadal tkwię w swoim związku. Ale
        postanowiłam dać sobie, nam jeszcze miesiąc. Jeżeli się nie zmieni to już nic
        nie pomoże. Wiecie co, myślę że powinnyśmy zacząć żyć swoim życiem. Myślę że
        powinnyśmy zacząć o sobie myśleć, że dla samej siebie jestem pierwsza.
        Najważniejsza. Egoizm. Nie zawsze jest taki zły. Powinnyśmy przestać pozwalać
        naszym mężczyznom myśleć że to oni są najważniejsi. Może szybciej by nas
        zostawiali? No i co? Więc nie było warto czasu tracić. A jeżeli nie. To było
        warto być egoistką.



        Marek
        Walczysz o kobietę z dwójką dzieci? A ona Cię nie chce. A może nie warto
        rozbijać małżeństwa. Postaraj się o własne dzieci. Z kobietą która Cię doceni.
        Przepraszam, że tak piszę, bo to nie moja sprawa. Ale zawsze pchamy się nie tam
        gdzie trzeba. Jednakowoż kobiety i mężczyźni.
        Całuski
        Emila
      • Gość: Tor Re: kocham żonatego.....hathor IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.02.02, 22:22
        To co pisesz to uogolnienie.Twoj pech ze spotkalas takiego wlasnie samca albo
        Twoja niedoskonalosc ze nie potrafilas go sprowokowac do pozostania z Toba.To
        ze Ty chcialas wcale nie znaczy ze on chcial tego samego.Poszlas na lep
        wlasnych oczekiwan i dzis najprosciej stawiac diagnozy ze kazdy mezczyzna to
        dran i dawac idiotyczne rady oparte na jednym przykrym doswiadczeniu.Z taka
        postawa lepiej juz pozostan "panienka"
        • Gość: hathor Re: kocham żonatego.....Tor IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.02, 20:17
          Dzięki za słowa "otuchy". Chyba niedokładnie przeczytałeś mój list. Nie
          twierdzę, że wszyscy żonaci mężczyżni to dranie, że dycydując się na romans
          kierują nimi niecne zamiary. Celowo nie oceniam ich zachowania, bo wydaje mi
          się, że to nic nie pomoże Wisience. Ona potrzebuje wsparcia, a nie analizy i
          motywów zachowania żonatego faceta, czy też stwierdzenia że to chodzący łobuz.
          Uważam tylko, że powinno się od nich trzymać z daleka, bo od słów do czynów
          droga daleka, a podjęcie decyzji o rozstaniu (z żoną czy kochanką) przerasta
          ich możliwości. Z różnych zresztą przyczyn - niekoniecznie niedoskonałości
          kochanki - dzieci, żona, strach przed zmianą itd. nie pozwala na podjęcie
          odpowiedniego kroku. To stwierdzenie oparte jest nie tylko na moim
          doświadczeniu, ale niestety wielu moich znajomych. Tak jak w każdym związku coś
          się zaczyna, rozkwita,trwa, bądź kończy - tak w związku z żonatym jest wiele
          ograniczeń i częściej się kończy źle dla tej drugiej niż trwa. Pozdrawiam.
          • Gość: Tor Re: kocham żonatego.....do hathor IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.02.02, 21:29
            Przykro mi ze minalem sie z Twoimi oczekiwaniami.Mysle jednak ze nazbyt
            asekuracyjne podejscie do jakiegokolwiek problemu nie wrozy pomyslnych
            rezultatow w jego rozwiazaniu.Milosc to najbardziej "cyniczne" uczucie ktore
            lokuje sie w najmniej oczekiwanych "obiektach " i czasie.Wszelkie rozwazania o
            milosci do zonatego czy innego "ulomnego" to akademicie proby analizy tematu
            przez postronnego obserwatora ktorego ocena niemal zawsze mija sie z
            odczuciami uczestniczacych w tym niecodziennym i ze wszech miar wspanialym
            zjawisku.Czy sie zyska czy straci to kolejny fenomen rozpatrywany po a nie
            przed czy w czasie tego co tak pieszczotliwie nazywacie miloscia ktora
            wypelniajac bez reszty nie pozostawia miejsca na takie rozwazania jak:zakochac
            sie czy nie,a co strace albo zyskam ,zonaty,mezatka itd,itd.Wczesniej czy
            pozniej kazdy doswiadcza tego uczucia i jedno co ja bym kazdemu zyczyl to
            wzajemnosci bo tylko i tylko wtedy mozna powiedziec ze uczestniczy sie w tym
            wspanialym spektaklu.
            Masz interesujacy nick
            Pozdrawiam.
            • Gość: hathor Re: kocham żonatego.....do Tor IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.02.02, 15:33
              Hm ...ładnie to ująłeś i dużo w tym racji. Nie zgodzę sie z jednym. Asekuracja -
              w takim przypadku - jak najbardziej tak. Bo mozna uniknąć dotakowych i
              niepotrzebnych rozczarowań, których i tak w życiu doznajemy. Bo życie oprócz
              tego wspaniałego uczucia, wzajemności przynosi wiele ograniczeń, z którymi
              trudno się uporać w trakcie trwania takiego związku, nie mówiąc już po.
              Miłość,tęsknota...i jescze raz miłosc,tęsknota pomieszana z wyrzutami sumienia,
              zasadami,odpowiedzialnością...i jeszcze raz wyrzutami. Karuzela -im dłużej się
              kręcisz-upadniesz, im wyżej -upadek będzie bardziej bolesny. Niestety, życie to
              nie tylko miłośc między dwojgiem ludzi, ale uczestnicza w nim też inne osoby, z
              którymi niejednokrotnie musimy się liczyc.

              Taki nick wybrałam, bo skojarzył mi się z omawianym tu psotem. Dzieki
              Serdecznie Pozdrawiam
    • Gość: Risha Re: kocham żonatego..... IP: *.net.autocom.pl 03.02.02, 20:06
      Kochane !
      Mówicie uciekać jak najdalej, mówicie że kłamie,że oszukuje. Przecież żonaty
      mężczyzna tak samo potrafi kochać jak i wolny. Przecież żonatemu mężczyżnie też
      należy się trochę szczęcia, radości i iskierki w życiu. Nie wszystkie
      małżeństwa są udane i nie wszystkie można łatwo skończyć, tylko dlatego że po
      iluś latach człowiek stwierdza że żył na próżno i niepotrzebnie zmarnował tyle
      lat. Nie przypuszczam żeby każdy żonaty mężczyzna chce skrzywdzić kobietę,
      którą pokocha jako drugą. Sądzę że dla niego taki układ też jest ciężarem. Może
      chciałby zostawić wszystko i biec jak najdalej? Nie znam zachowań wielu
      mężczyzn ale uważam że nie można wszystkich generalizować. Kocham żonatego
      faceta i odkąd jestem w tym nielegalnym związku jestem szczęśliwa. Mam wyrzuty
      sumienia że rozbijm rodzinę. Ale miłość jest sprawą niepojętą i jeśli kocham
      trudno mi powiedzieć koniec. Wręcz przeciwnie nie chcę tego powiedzieć, Nie
      powiem. Nigdy - tak długo jak długo będzie trwała nasza miłość nie powiem
      koniec, tylko dlatego że On jest żonaty.
      Prawdą jest że przychodzą chwile kiedy chcę się przytulić, rozmawiać i
      wiedzieć,że On jest blisko mnie a nie z żoną. To są chwile smutne. Wtedy serce
      i dusza rwie sie do świata, do którego nie mam wstępu. Cóż może kiedyś? Chcę
      miłości, która pokona czas. Ale to zależy już tylko od tego czy On potrafi
      kochać tak długo, czy jemu starczy sił i miłości.........
      • Gość: wisienka Re: kocham żonatego..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.02, 13:06
        Wcale nie twierdzę że wszyscy mężczyżni to dranie, choć takich znam więcej!
        Napewno sa nieszczęśliwe małżeństwa, nieszczęśliwi faceci...
        ale w takim razie po co sa razem, czy życie w zakłamaniu ma jakiś sens?
        jeśli są tacy nieszczęśliwi, to czemu nie odejda od swoich zon i nie szukają
        miłości? Mówią kochankom ze je kochają , ze dobże jest im z nimi, i co? jakoś
        sa to tylko słowa..puste słowa.
        Rozumiem, napewno tez cierpią, ale wiedząc że nie odejda od żon , krzywdza te
        drugie kobiety. Po co karmia je nadzieją, zeby potem okazało sie ze to puste
        słowa. Że kobieta jest dla nich tylko zabawką, chwilowym pocieszeniem!


        A teraz Wam napisze, o moim ukochanym żonatym..
        Napisałam mu, zeby dał mi spokój, i zrobił to!
        Przestał pisać, nie kontaktuje się, moze uszanował moje uczucia, może zrozumiał
        że mnie rani..Dzięki mu za to, bo tak będzie mi łatwiej zapomnieć... bo
        niestety jeszce bardzo za nim tęsknie, i pragnę , choć nie mogę..
        Mam nadzieję że się do mnie nie odezwie, boje sie samej myśli o tym....
        bo wtedy będzie mi jeszcze ciężej.
        pozdrawiam was kochani!
        • Gość: monik Re: kocham żonatego..... IP: 194.181.153.* 05.02.02, 10:36
          Hej Wisienko,
          i jak ci dzisiaj? jak samopoczucie po podjeciu tak waznych decyzji. mam
          nadzieje, ze lepiej. czekanie zabija, najtrudniej jest cos postanowic, a
          pozniej - pozniej nie mozna zalowac!!!! tego sie ucze, niczego nie zalowac, bo
          wybory, ktorych dokonuje sa lepsze lub gorsze, ale sa moje!!!!
          w warszawie mamy slonce, a na najgorsze zmartwienia slonce jest najlepsze.
          oczywiscie, nie rozwiazuje zadnych problemow, ale troche latwiej jest uwierzyc,
          ze i nam sie kiedys przytrafi cos dobrego.
          wiem, ze kwiaty kupowane samej sobie to nie to samo co kwiaty od tego jedynego,
          ale polecam bukiet tulipanow!!! wczoraj wypraktykowalam. sa piekne, stoja tak
          prosto w wazonie. wiosna przyjdzie. bedzie dobrze, musimy w to wierzyc.
        • Gość: Risha Re: kocham żonatego..... IP: *.net.autocom.pl 05.02.02, 18:34
          Kochanie to nie tylko słowa, to też czyny. Czy kochałaś go na tyle mocno żeby,
          równiez rozumieć? Nie zawsze życie układa się po naszej myśli. Nie zawsze nasze
          marzenia sie spełniają. Czasem okazuje sie że miłość przyszła do nas tak nagle,
          niespodziewanie, że zanim sie opamiętamy tkwimy w niej po uszy. Nigdy nie
          potrafiłabym powiedzieć ukochanemu żeby odszedł i o mnie zapomniał. Czasem
          nawet mam wrażenie że zabijam go swoją tęsknotą i miłością. Ale z całego serca
          go rozumiem i wiem że odejście od rodziny, dzieci nie jest sprawą prostą. Nie
          da sie powiedzieć odchodzę i zapomnieć o iluś latach przeżytych wspólnie tak,
          jak nie da sie powiedzieć ukochanej osobie, odejdź, zapomnij. Rodzina to nie
          tylko miłość i łóżko. Rodzina to dom, poczucie bezpieczeństwa, stabilności,
          obowiążek wychowania dzieci. Czy chciałabyś żyć z mężczyzną, który bez
          zmróżenia oka, bez zapewnienia im bytu porzuca swoje dzieci? Czy taki człowiek
          w Twoich oczach byłby wart Twojego uczucia? Kochana Wisienko - z głębi serca
          wyznam Ci, że najszczęśliwszym momentem w moim życiu, byłaby chwila kiedy
          mogłabym powiedziec że On jest moj na zawsze, że zawsze będzie ze mną blisko.
          Jednak życia nie możemy przejść po trupach raniąc wszystkich po drodze. Czasem
          musimy sie liczyć z przeszłośćą, obowiązkami i zobowiązaniami, nie tylko swoimi
          ale i drugiej, tej kochanej osoby. Dlatego wierzę Mu, gdy mówi, że mnie kocha,
          wierzę,że chciałby być ze mną i tak jak napisałam poprzednio, wierzę w miłość,
          która pokona czas. Poprostu wierzę Wisienko....
    • Gość: azor Re: kocham żonatego..... IP: *.adsl.highway.telekom.at 04.02.02, 20:53
      uczucia sa trudne do okielznania
    • Gość: Malkont Re: kocham żonatego..... IP: *.premex.pl 04.02.02, 21:35
      Powiedz mi, czemu wyczuwam w Twoim liście fałsz?
    • Gość: mirka Re: kocham żonatego..... IP: 212.160.236.* 06.02.02, 00:35
      wiecie co dziewczyny, czytam to wszytsko i ogarnia mnie przerażenie - jednak
      zawsze jest tak samo. Jednak zawsze to mężczyzna wychodzi zwycięsko a my
      poobijane i obolałe. Przecież wokół są faceci wolni - na przykład rozwiedzeni
      albo wdowcy - dlaczego my jesteśmy takie głupie i wybieramy tych zajetych. A
      potem to już jest tylko gorzej - tęsknota i oczekiwanie - to chyba najgorsza
      forma egzystencji - i tylko tyle od nich dostajemy - nic więcej. Ani uczuć, ani
      ciepła ani niczego podobnego. Faceci szukają nas bo my jesteśmy
      1 piękne
      2. powabne
      3. pachnące
      4. niedostępne
      a żony śpią w ciepłych skarpetach i gotują bigos na obiad i są pod bokiem,
      problem taki, że jak my zaczynamy być pod bokiem - tracimy jeden z atutów i
      nasz żonaty ukochany prędzej czy później zacznie szukać nowej pięknej,
      powabnej, pachnącej i niedostępnej.
      Czy wobec tego któraś ma receptę jak skutecznie się chronić???
      • Gość: wisienka Re: kocham żonatego..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 09:36
        Niestety nie ma na to recepty..
        rozum?
        moze tak, ale jak ktoś Ci się bardzo podoba , to rozsądek przestaje mieć
        jakiekolwiek znaczenie. Z tymi żonami to też bywa różnie, znam takie co są
        seksowne, pachnace i ładne..., a ich mężowie , no niestety...
        podobno kochanka nie musi byc lepsza od żony, jest poprostu inna, i to panom
        wystarczy!
        A jeśli chodzi o to co napisała Risha, to życzę Ci jak najlepiej, masz ogromnie
        cierpliwe i wyrozumiałe serce, myślę ze Cię rozumiem. Ale ja chyba już bym nie
        mogła czekać, jakoś mu nie wierzę. Może myśli o mnie, może tęskni, a może ma
        już nową kochankę, może ja cierpię i krwawię, a on już o mnie nie pamięta..
        Trudno, chyba jestem sama sobie winna.
        gorąco pozdrawiam
        p.s.
        Walentynki mnie dobijają, wszędzie serca i serca, to będzie bardzo smutny dzień
        dla mnie, bo niestety dla mnie nie będzie walentynki, a żona... no.... napewno
        ją dostanie!
        • Gość: Risha Re: kocham żonatego..... IP: *.net.autocom.pl 07.02.02, 18:42
          Czy ważne jest co dostaniesz na Walentynki, i czy wogóle coś dostaniesz? Czy
          nie ważniejsze jest w życiu to co się czuje i dostaje z uczucia od bliskiej
          osoby niż prezenty, serduszka, które tak naprawdę są tylko symbolem. Wolisz
          symbol niż miłość Wisienko???
          • Gość: wisienka Re: do Rishy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 12:31
            Przykro mi że tak mnie zrozumiałaś. Mi też chodzi o symbol, nie o konkretną
            rzecz,najważniejsze jest uczucie, a o walentynkach to tak przy okazji..
            jedna rada: nie oceniajmy nikogo, po kilku słowach czy zdaniach. Każdy inaczej
            interpretuje, co może być zupełnie inne niz to o co chodziło autorowi.
            A tak przy okazji, to lubię dostawać np. kwiaty, dlaczego mam tego nie lubić?
            tak mało ich dostaje...że tęsknie za tak może głupią dla Ciebie przyjemnoscią.
            Życie składa się- też z drobiazgów...
            Cieplutko Cię pozdrawiam.
            wisienka
            • risha Re: do Rishy 08.02.02, 18:25
              Eee tam........
        • Gość: hathor Re: kocham żonatego..... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.02.02, 12:29
          Witaj Wisienko.
          Mam nadzieję, że jakoś sobie radzisz. Nie smuć sie, że ni dostaniesz walntynki
          od ukochanego.Ja też nie dostanę, ale nie martwię się z tego powodu.
          Walentynka, to tylko jeden dzień z wielu, miły i sympatyczny, w którym można
          dobrze się bawić. Walentynka to symbol uczuć niekoniecznie do ukochanego (i
          odwrotnie), ale też do najbliższych i przyjaciół. To dzień, w którym chce się
          podkreślić swoja miłość, sympatię, przyjaźń nie tylko swojemu mężczyźnie, ale w
          ogóle swoim bliskim. Masz chyba jakiś przyjaciół? Czy nie chciałabyś okazać im
          w tym dniu swojej sympatii? A ten dzień, zamiast smutnego i ponurego, może stać
          się bardzo miły i zabawany. Serdecznie pozdrawiam i już teraz wysyłam Ci
          przedWalentynkowe buziaczki.
      • matrek Oj, mirka... 12.02.02, 18:33
        Brakuje jeszcze tylko, abyś napisała, że wszyscy mężczyźni to męskie
        szowinistyczne świnie...
        • tima Re: Oj, mirka... 13.02.02, 16:27
          nie, nie wszyscy faceci to szowinistyczne świnie - wcale tak nie uważam, a
          wręcz przeciwnie, bardzo lubię facetów. Jednak chyba musisz przyznać, że mają
          oni - czyli wy - taką konstrukcję psychiczną, która pozwala prowadzić podwójne
          życie, nawet całkiem długo. ja tego nie potrafię zrozumieć, ale prawdopodobnie
          jest tak, że faceci potrafią kochać dwie kobiety jednocześnie - każdą na swój
          sposób. A niestety - kobiety jak kochają to oddają się w całości - do
          zatracenia. I dlatego zawsze w końcu kobieta cierpi najbardziej - i to
          niezależnie czy jest żoną czy kochanką - dla obu sytuacja jest paskudna i
          destrukcyjna - i tylko facet wychodzi bez szwanku.
    • risha Re: kocham żonatego..... 09.02.02, 16:10
      Boże daj mi siłę do zaakceptowania rzeczy, których nie mogę zmienić.
      Odwagę do zmiany rzeczy, których nie mogę zaakceptować i mądrość aby zrozumieć
      sens życia....
    • popraw23 Re: kocham żonatego..... 11.02.02, 03:46
      ...widze,ze mamy podobne gusta...Ja tez kocham zonatego faceta i tkwie w tym
      juz od ponad szesciu lat.Mialam wtedy czternascie lat,a on dwadziescia lat
      starszy...Pokochalam go choc nie bylo mi latwo, ciagle spotykac sie z nim
      pokryjomu.On jest moja pierwsza miloscia,a ja mam taka wade,ze jestem holerna
      romantyczka.Na poczatku to bylo dla mnie cos wspanialego,a potem przyszla
      zazdrosc...Wiem,ze ma zone i dwoje dzieci(mieszkam w bloku,a on jest moim
      sasiadem przez sciane).Codziennie go widze z zona i z dziecmi i to naprawde
      boli,ale uczucie jest silniejsze.Teraz wyjechalam na rok do Stanow,ten rok jest
      przerwa i sprawdzeniem uczuc.Postanowilismy,ze przez ten rok nie bedziemy
      utrzymywac kontaktu.Bardzo za nim tesknie,choc nie mam gwarancji,ze gdy
      wroce,ze on nadal ze mna bedzie.Czasami mysle,ze wole w tym tkwic i cierpiec
      niz odejsc...
      • ha-ga Re: kocham żonatego..... 11.02.02, 07:24
        Może mi się wydaje, ale chyba zbyt pochopne wnioski wyciągnęłaś w sprawie
        podobieństwa gustów. Powiedz mi, co czternastoletnia dziewczynka, bo przecież
        nie kobieta, może robić z trzydziestoczteroletnim mężczyzną? Pomimo wrodzonego
        liberalizmu, gdy próbuję to sobie wyobrazić, to niedobrze mi się robi. Ale
        podobno de gustibus non disputandum...

        Pozdrawiam, Ha-Ga:))
        • Gość: wisienka Re: do hathor IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.02, 09:53
          Dziekuję....
          Przesyłam Ci 1000000...... serduszek walentynkowych...
          masz dużo racji, to dzień jak każdy, a przyjaciól mam i bardzo ich kocham.
          Mam przyjaciółkę z która podzielę się tym dniem.
          cieplutko pozdrawiam.
          wisienka
      • risha Re: kocham żonatego..... 11.02.02, 19:18
        Mówi się, że miłość nie wybiera i Ty jesteś chyba tego wiernym przykładem. Nie
        wyobrażam sobie widzieć ukochanego na spacerze z żoną, ale to szczegół.
        Pozdrawiam Was wszystkich i życzę szczęcia w miłości takiego, jakiego mnie
        udaje się doznawać od pół roku...
    • Gość: popraw23 Re: kocham żonatego..... IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 21:51
      Szczerze mowiac kiedy przypominam sobie pierwsze niesmiale spotkania z nim,nie
      moge uwierzyc ze to juz tyle czasu minelo,ale pomimo uplywu czasu ja nadal go
      bardzo kocham.Zdaje sobie sprawe z tego,ze miedzy nami jest duza roznica
      wiekowa,ze ludzie moga mnie brac za jego corke,ale dla mnie to nie ma
      znaczenia,poprostu go kocham.Teraz jestem o szesc lat starsza i inaczej patrze
      na nasz zwiazek(niz jako czternastolatka)czy cos sie zmienilo?moze to,ze
      bardziej go kocham i wiecej od niego oczekuje,a mianowicie tego zebysmy byli
      razem.Ten rok jest rokiem przelomowym w naszym zwiazku.Wierze,ze po moim
      powrocie bedziemy juz razem,tylko tego pragne...Trudo uwierzyc,ze mozna kochac
      kogos tak mocno,a jednak prawdziwe...
    • matrek Przeczytałem ciurkiem cały wątek 12.02.02, 18:29
      i... nie potrafię dać Ci rady z której na pewno byłabyś zadowolona - może
      dlatego, że choc jestem żonaty, nigdy nie mialem kochanki.
      Mogę natomiast powiedziec Ci jedno - owszem, funkcjonuje taki stereotyp, że
      samotnej kobiecie z dzieckiem trudniej znaleźć partnera, może też nie jest to
      tylko stereotyp, ale ... nie powinnaś się tym przejmować. Rzecz w tym, że
      jeżeli mialabyś znaleźć faceta dla ktorego Twoje dziecko byłoby problemem, to
      na pewno nie będzie to taki mężczyzna, na ktorym Ci tak na prawdę zależy.
      Wszystko bowiem zależy od Ciebie - na prawdę ! Mężczyzna, który zwiąże się z
      Tobą zrobi to dla Ciebie, dla Ciebie pomimo tego jaka jesteś i dlatego właśnie,
      że jesteś jaka jesteś. Odwrotnie - facet który nie zwiąże sie z Tobą tylko
      dlatego, że masz już dziecko, gdybyś go nie miała związałby sie z Tobą chyba z
      zupełnie innych wzgldów, niż te na ktorych Ci zalezy.
      Znam kobietę, w podobnej do Ciebie sytuacji - może z wyjątkiem tego żonatego
      faceta w tle - i uważam ja za na prawdę fantastyczną dziewczynę, zasługującą na
      świetnego chłopaka.
      Uwierz mi, wszystko zależy tylko od Ciebie... - na pewno nie możesz rozpaczac i
      chodzić z głową w ziemi. Taka postawa tylko utrudni Ci życie i znalezienie
      tego, na którym Ci zależy.
      Pozdrawiam.
    • Gość: listek Re: kocham żonatego..... IP: *.olkusz.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 12:07
      Kochać to również znaczy brać odpowiedzialność....Pozdrawiam.
      • Gość: robaczek Re: kocham żonatego..... IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.02.02, 00:30
        I jak tam Twoje serduszko Wisienko? Dni mijają...jest Ci pewnie nadal cieżko...
        Wyobraś sobie,że...ja już zabieram sie z takim zamiarem jak Ty..powiedzieć
        mu..mojemu kochanemu żonatemu żeby dał mi już spokój..ale....Ty masz chyba
        więcej odwagi niż ja...Siedze teraz z nadzieją,ze on się pojawi na necie..i
        porozmawiamy...Dlaczego to robie????
        Uwielbiam z nim rozmawiać,wiem,że wymyka się kiedy żona już śpi..i
        rozmawiamy..a kiedy sie spotykamy..zawsze przegrywam.Nie potrafie,po prostu nie
        potrafie tego skończyć..On nie ma dzieci..ponoć nie moga mieć..ja mam
        dziecko..mam męża..tak kochana Wisienko..mam męża!!Ale kocham mojego
        żonatego..!!! Moje życie to jedna wielka porażka...
        Widujemy sie żadko..ja zawsze potrafie znaleść czas..tylko mój żonaty nie
        potrafi,niby nie kocha żony..ale boi się jej,boi się żeby się dowiedziała o
        mnie,o nas...Co o tym myślisz Wisienko?
        Pozdrawiam Cię najmocniej jak potrafie!
        • Gość: wisienka Re:do robaczka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.02, 16:34
          Myślę ze to wszystko co opisujesz jest bardzo smutne, wiem co czujesz i
          rozumiem Cię. Mi jest o wiele lepiej, staram się o tym nie myslec, urwałam sms,
          nie daje znaku zycia, on też...co bardzo mnie cieszy, bo moja siła tkwi w tym
          ze udaje ze on nie istnieje. Jesli moge Ci coś radzić, to postaraj się z tym
          zerwać. A tak na marginesie, co się dzieje z Twoim małżeństwem, czy nie jest
          troszkę podobnie, po co tkwić w czymś co nie daje Ci szczęścia. Pomyśl o tym,
          właśnie dzisiaj , bo dzisiaj sa Walentynki...
          Musze sie przyznac, ze dzisiaj wysłałam mu sms, ale tak zeby nie wiedział że to
          ode mnie. W końcu to dzień zakochanych, a moje serce jest zajęte właśnie Nim.
          Cieplutko Cię pozdrawiam.
          i ślę tysiące serduszek pełnych miłości.
          • Gość: robaczek Re:robaczek IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.02.02, 20:28
            Oj Wisienko, Wisienko.Sama wiesz jak to w życiu jest i wcale nie musze Ci nic
            tłumaczyć.Boję się tez samotności to raz,kocham mojego żonatego wiedząc,że on
            na pewno nie zostawi swojej żony to dwa.A trzy i cztery to moje
            dziecko,chciałabym aby miało ojca..a mój mąż chyba mnie jednak kocha choć
            czasem tego nie czuje..ale nie dałby mi odejść,już próbowałam...
            Życie wcale nie jest takie łatwe jakby nam się wydawało...
            Pozdrawiam!
        • ellesine Re: kocham żonatego..... 14.02.02, 21:45
          Gość portalu: robaczek napisał(a):

          > I> rozmawiamy..a kiedy sie spotykamy..zawsze przegrywam.Nie potrafie,po prostu
          nie
          >
          > > Widujemy sie żadko..ja zawsze potrafie znaleść czas..tylko mój żonaty nie
          > potrafi,niby nie kocha żony..ale boi się jej,boi się żeby się dowiedziała o
          > mnie,o nas...Co o tym myślisz Wisienko?
          > Pozdrawiam Cię najmocniej jak potrafie!

          Każdy żonaty się boi, żeby sie żona nie dowiedziała, ale to szczegół.
          • malkont Re: kocham żonatego..... 14.02.02, 22:07
            Wniosek zbyt daleko idący...

            Pozdrawiam, Malkontent
            • ellesine Re: kocham żonatego..... 14.02.02, 22:15
              malkont napisał(a):

              > Wniosek zbyt daleko idący...
              >
              > Pozdrawiam, Malkontent

              Wniosek jak wniosek.

              Pozdrawiam ...
    • andyyyy Re: kocham żonatego..... 14.02.02, 21:02
      masz jakiś adres pocztowy
      daj znać
      pozdrawiam
      andy
      • Gość: wisienka Re:do wszystkich IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.02, 11:58
        Wszystkich goraco pozdrawiam, a to że faceci się boją, to niestety 100% prawda!
        A kobiety, tez się boją, ale inaczej...
      • Gość: bebe Re: kocham żonatego..... IP: 217.96.17.* 16.02.02, 16:46
        witam, mówimy o żonatych facetach i ich romansach. A co z kobietami które są
        nieszczęśliwe w małżeństwie.Czy my możemy mieć kochanka, któremu obiecamy, że nie
        sypiamy z mężem, że to układ, dzieci itp. Dlaczego żonaty mężczyzna jest wciąż
        przedmiotem westchnień, czy ktoś spróbowałby
        powalczyć o mężatkę?
    • Gość: Allegra Re: kocham żonatego..... IP: 212.244.106.* 18.02.02, 16:09
      Oooch, przeczytalam wszystkie posty i nasunal mi sie wniosek, ze wszystkie
      historie sa w gruncie rzeczy takie same.. roznia sie tylko szczegolami.
      Wszystkie niechcacy lokujemy uczucia gdzies, gdzie nie powinnysmy, a potem
      budzimy sie z reka w nocniku, zrywamy i szarpiemy same z wlasnymi uczuciami..
      Ja tez tak mam, szarpie sie dokladnie od 4 miesiecy i 14 dni.. Wmawiam sobie,
      ze to nie mialo sensu, ani przyszlosci.. Sa dni, kiedy wydaje mi sie, ze juz
      jest dobrze, a chwile potem wpadam w czarna dziure, z ktorej nie widac wyjscia.
      Przyznaje, ze kiedy czytam takie pelne poparcia posty, robie sie jakas
      silniejsza. A potem wracam do domu i placze nad szczoteczka do zebow.. Ech,
      gdyby tak dalo sie zresetowac mozg.. Wymazac wspomnienia, ktore nie pozwalaja
      nam normalnie funkcjonowac.

      Pozdrawiam wszystkie obolale dusze....
    • kombinator2 Re: kocham żonatego..... 18.02.02, 17:56
      Gość portalu: wisienka napisał(a):

      > Tak mi przykro, zawsze trafiam na nieodpowiednich facetów.
      > Ratunku!!!!

      Nie, to nie tak. To nie jest trafianie w nieodpowienich facetów. To czyste
      wygodnictwo. Bo żonaty facet jest:
      - zadbany
      - spokojny
      - wychowany
      - wie, co trzeba kobiecie
      - nie myśli penisem [tzn. tylko o seksie (albo tak udaje)]
      - w łóżku jest duzo lepszy od kawalera mającego nieregularne związki
      - umie zagdać
      - itp., itd

      Ktoś nad nim pracował, wysilałę, męczył parę lat. A potem trafia się jakaś młoda
      dupa, inna od żony, niedostępna (żona już oswojona) itd. Zarzuca sidła i...
      często (jak trafi na skurwiela) udaje się jej złowić fagasa. No i się męczą.
      Nie zrzucam tu całkowicie winy na kobiety. Ale DUŻA część winy też leży po ich
      stronie.
      A te wszystkie świętojebliwe, które chcą mordować żonatych strzelającymi oczami
      za młodymi dziewczynami niech pamiętają, że widocznie są jakieś przedstawicielki
      ich płci, które na to strzelanie oczami pozwalają i nie tylko.
    • aga333aga Re: kocham żonatego..... 18.02.02, 22:07
      Nie łam sie! Pamiętaj, że mieć dziecko to rzecz piękna. Jeśli faceci, z którymi
      chciałaś się kiedyś umówić tego nie doceniają, to już ich sprawa! Co do tego,
      żonatego radzę Ci, żebyś uważała! Facet Cię może zwodzić, może uważa, że dajesz
      mu to, czego żona mu nie daje. Może tak naprawdę nigdy się nie chciał się
      rozwieść? Ja Ci zyczę szczęścia i powodzenia, nawet jeśli miałby się przyczynić
      do tego ów żonaty!
      • Gość: robaczek Re: kocham żonatego..... IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.02, 15:08
        A u mnie dni mijają..mijają..raz swieci słoneczko,raz kropi
        deszczyk.Zastanawiam sie i wiem,ze to nie tak powinno być w życiu,zasługujemy
        na coś wspaniałego,jedynego a nie na resztki..ale co jeśli te resztki są
        najwspanilsze,najcudowniejsze???
        • risha Re: kocham żonatego..... 19.02.02, 19:25
          Kochajmy te resztki.....
          Jeśli one rozświetlają nasze życie, jeśli stają się jego częścią i światelkiem
          w tunelu, to je kochajmy. Może to nie są resztki?
          • Gość: robaczek Re: kocham żonatego..... IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.02, 12:10
            Wisienko! Wytrzymujesz w swoim postanowieniu? Nie utrzymujesz kontaktu z Twoim
            żonatym...????
            Jesteś silna?
            Pozdrawiam Cię mocno,mocno,mocno!!!!
    • Gość: robaczek Re: kocham żonatego..... IP: *.lubin.dialog.net.pl 09.03.02, 21:57
      Wisienko!!!
      Co u Ciebie????????????????????????
      Pozdrowienia!
    • Gość: ech! Re: kocham żonatego..... IP: *.krz.eden.com.pl 24.04.02, 07:47
      zonaty zawsze wraca, to Ty musisz byc silna. Jesli jest z zona i mieszka z nia
      (zwlaszcza jesli miedzy wami tez cos jest) to nigdy od niej nie odejdzie.
      Bedzie sie uzalal nad soba(jak ONI umiejetnie udaja ofiary!!!samotne i
      niekochane), bedzie sypial z Toba i z nia!!! A i tak bedziesz ta druga. Radze
      zakonczyc cos takiego jak najszybciej. Wiem to z doswiadczenia, zwlaszcza jak
      mija rok, a facet chodzi za Toba... sledzi, dzwoni i... zyje z zona!!! A Ona?
      Lyka tabletki... pozorujac samobojstwo, podczas gdy Ty stoisz na srodku pola
      walki. Co sie nie stanie, bedziesz kawalkiem winy...
      To byla najwieksza milosc mojego zycia, ktora przerodzila sie we wstret i
      obrzydzenie. Tak bardzo Go kochalam, az w koncu ujrzalam jego egoizm...
    • roman18 Re: kocham żonatego.....nowwwwwwwwwwy. 25.04.02, 17:34
      Daj sobie spokoj i przyjec na floryde.roman18@poczta.gazeta.pl.
      tutaj napewno togos trafisz.Moze mnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka