gal-way
20.01.10, 19:23
Witam Was wszystkich jestem pracownikiem banku PKO pokrótce opowiem co się
stało i co radzicie mi z tym zrobić , bo nie wiem gdzie mam się z tym zwrócić
i jak to rozwiązać . Jak to bywa z wykonywaniem planów przyszedl do mnie do
kasy klient , miał na rachunku kilka lokat , dwie na oprocentowaniu 4% 3
miesieczne lokaty, zaproponowalam mu lokate 3+3 na korzystniejszych warunkach
do zakonczenia dwoch lokat klient mial jeszcze miesiac , ale z racji presji
na wykonywanie planów chcialam zdobyc klienta na depozyty wiec zaproponowalam
zerwanie dwoch poprzednich depotyów kótre miały się skończyc w litym a
otworzyć 2 nowe na lokacie 3+3 , klient sie zgodzil wydrukowalam mu dyspozycje
ktorej nie przeczytal ale podpisal potem potwierdzenie , zalozylam nowe i
odszel.... a.... nastepnego dnia wrocił ze skargą oczywiscie do mnie ,ze on
nie dostal odsetek za tamte 2 lokaty , wykłócał sie ze mna niemiłosiernie
mieszal mnie z blotem i co najwazniejsze zyczyl sobie isc z tą sprawą do
dyrektora banku , wiec poszłam z nim , tam byla niesamowita awantura , i ja
tam siedzialam tak wystraszona zdegradowana ,ze z tych nerwów przyjelam wine
na siebie , ale powiedzialam " przeciez Pan to podpisal , mam Pana podpis..."
dyrektor milczał a klient powiedział " tam był taki mały druk , że jakby tam
na dyspozycji był wydany wyrok na mnie to też bym podpisal , bo nic nie bylo
widać " , ja na to " no takie są druczki u nas w bankui ,ale czyta sie co sie
podpisuje " nikt mi tego nie udowodni co mowilam klientowi jak mu to
zaproponowalam , bo podsluchu nie ma , aaa dyrektor.... jak to dyrektor bronil
swojej glowy i przyznawal racje klientowi , zamiast bronic pracownika .
przeprosil go i powiedzial ze to wyjasnimy i dostanie te odsetki za te
zerwane lokaty .... po czym przeszlismy do pokoju Pani dyrektor , gdzie....ani
Dyrektor ani Dyrektorka nie przyznala mi racji.. ze strachu przyjelam wine na
siebie i zobowiazalam sie zaplacic te odsetki niecale 200 zl ( z wlasnej
kieszeni wyobrazcie sobie to ) poniewaz ani jeden ani drugi dyrektor nic nie
zaproponowal , gdy to uczynilam oni do tego przytakneli , czyli pozwolili mi
tak jakby zrobic darowizne klientowi , przeciez z jakiej racji mam dawac mu
prezent , tego samego dnia mialam uregulowac to na koncie przez wplate swojej
gotówki na konto przejsciowe a z przejsciowego zrobic przelew na konto
klienta.... i co Wy na to , co sądzicie o zachowaniu mojej dyrekcji , mialam
podpisy na dyspozycji od klienta , nie liczy sie to co mowilam przy kasie ,
wazne jest to ze mi to podpisal , w kazdym sadzie wygralabym tą sprawe , teraz
pytanie czy pracownik banku moze robic takie darowizny , kto mi za to zwroci ,
to przeciez czyste machlojstwo , jak dyrekcja mogla przyzwolic na to ze ja
zaplace ze swojej kieszeni , przeciez to jest okradanie pracownika , mam
podpis , zlecenie dyspozycji sie czyta zanim sie podpisze , jak wiemy duzo
klientow tego nie robi , ale to nie oznacza ze wine ponosi praCOWNIK , kazdy
powinien miec zal sam do siebie... ze podpisal i tyle.. to mialo miejsce
wczoraj , wplacilam stalo sie powiedzcie mi co moge teraz z tym zrobic....
powiem jeszcze jedno , kazano mi zaplacic za pelne 3 miesiace temu klientowi ,
a przeciez zerwal w drugim miesiacu , to jeszcze na tym zyskal :(:( ;( aaa
dyrektorzy mojego banku.... brak słów , każdy przyzna mi racje , tego nie
udowodni mi nikt co mówilam podczas rozmowy z klientem , ale ja mam dowów ze
klient podpisal i pod presją dyrektorów ze strachu i placzu z nerwów oddalam
klientowi odsetki....