Dodaj do ulubionych

Sprzedaz ubezpieczeń

03.06.06, 21:22
Dla mnie chorym wymysłem jest ostatnia szalona sprzedaz ubezpieczeń. Ciekawa
jestem ile PZU nam za to zapłaciło?? A czy PZU pozyskuje nam klientów???
Płakać sie chce i ręce opadają.
P.S. A potem duma,że wskaźnik 300-500% No ale jak sie zrobi kilka-kilkanaście
ubezpieczeń na tydz. no to tak jest. I to jest fenomenalna sprzedaż. Ja się
napieprze przy pięciu kredytach na 1-2tys a tu spoko kilka OC na 5min i sprawa
załatwiona.
Paranoja
Obserwuj wątek
    • jestsuper2 Re: Sprzedaz ubezpieczeń 04.06.06, 00:11
      Czy wiesz że za 5 ubezpieczeń dostaniesz KUBEK OD PZU.
      A co do kredytów to ja wręcz szaleję z radości jak mam kredyt np. na 800 zł i
      to z wekslem.Napewno wiesz ile to czasu zajmuje.
      • julka177 Re: Sprzedaz ubezpieczeń 04.06.06, 11:31
        To w takim razie kto ma moje kubki?????????????????????????????/
      • julka177 Re: Sprzedaz ubezpieczeń 04.06.06, 11:33
        A najbardziej mnie wnerwiają jak przychodza z czekami z np. banku innego :)
    • nosferatu_w Re: Sprzedaz ubezpieczeń 04.06.06, 01:20
      Nie mam , co prawda bezpośrednio do czynienia ze sprzedażą ubezpieczeń, czy
      innych produktów, ale jak widzę koleżanki i kolegów, którzy latają jak "kot z
      pęcherzem" żeby tylko o coś sprzedać (produkt jakiś, znaczy)to aż mi się słabo
      robi. Wymagania, owszem, spore, ale jak to zrobić i gdzie, to tego chyba nikt
      nie powie. Był za "wczesnego Bieruta" taki robotnik, co on wyrabiał 300% normy
      i przez to przeszedł do historii, nawet ulica jego imienia jest. Teraz, to jak
      nie odwalisz 500%, to cię na pysk wywalą, bo słabo się starasz. To już
      przestało wyglądać jak komuna, to wygląda, jak "rewolucja kulturalna". Ale
      pamiętacie ludziska? i Stalin i Mao teoretycznie byli nie do ruszenia. A jednak
      szlag ich trafił. Nie ma takiego pracownika, ale też nie ma takiego szefa
      (łącznie z prezesem), którego by nie można na zbity ryj wywalić. Wystarczy
      trochę mniej strachu (wiem, łatwo powiedzieć) i trochę więcej determinacji i
      się uda. Ale, czy nam sie uda dogadać i zebrać siły? Wątpię. To dalej sobie
      anonimowo narzekajmy z nadzieją, że samo się zmieni. Pozdrawiam wszystkich
      cierpiących, a szczególnie tych, którzy odwalają najgorszą robotę, czyli
      sprzedaż. Nosferatu_w. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka