everon
12.05.07, 22:07
Onegdaj na tym forum Człowiek_z_góry popełnił był niesamowity fanfik z
Krzesimirem w roli głównej, później jego dzieło niejako kontynuowała
Człowiek_z_dołu. Jest weekend, może i ja spróbuję:
Nagle jak nie pierdyknęlo !!! Aż ściany zadrżały. Zgasło światło, a cały pokój
wypełnił się kurzem i pyłem. Z początku kompletnie nic nie było widać.
Oszołomiona pani Marianna z trudem namacała włącznik od lampki stojącej na
biurku. Pstryk ! Włosy stanęły jej dęba, łomoczące po pierwszym zdarzeniu
serce tym razem z wrażenia zatrzymało się na dłuższą chwilę. W suficie ziała
pokaźna czarna dziura w miejscu gdzie do tej pory przytwierdzone były
świetlówki, wszędzie walał się gruz, tynk, pokruszone szkło, ale najgorsze
dopiero miało się ukazać oczom pani Marianny: na podłodze wśród szczątków
sufitu i lampy siedział skulony jegomość nieporadnie próbujący sobie naprawić
… zdeformowany ogon.
„Trzeba było nie zapalać światła” - przemknęło przez oszołomioną głowę pani
Marianny, po czym z wielkim trudem wykrztusiła:
- … kkimm ppp..pa..ppa..ppan jest ? …ssk… ssskk…ąd pa..ppp..pan…tu…
Rrrrraatunkuuuu !!!
- Taaaa, gadanie – odmruknął jegomość nie przerywając majstrowania przy ogonie.
- Policja !!! – całkiem już wyraźnie wrzasnęła pani Marianna.
- Właściwie to niech się pani zdecyduje zamiast się drzeć - rzekł ogoniasty
drapiąc się po łysinie świecącej między dwoma dorodnymi, zakrzywionymi rogami
- jak ja nie lubię rozhisteryzowanych panienek - dodał i na powrót zaczął
dopieszczać swój sfatygowany ogon.
- Panienek ?! - w pani Mariannie obudziła się duma dojrzałej kobiety, będącej
w wieku, kiedy dojrzałe kobiety zostają młodymi babciami - Rozhisteryzowanych
??!! - zawyła. Tego było za wiele, ciało Marianny nie mogło się pomieścić w
fotelu z oburzenia. W afekcie nie zauważyła nawet, że dyskutuje z typem o
podejrzanej fizjonomii, który nie wiadomo skąd się wziął … chociaż … no to
chyba niemożliwe … z dziury w suficie ?!?!
Marianna znów zamarła. Opadła na oparcie fotela, zamknęła oczy - zaraz ...
chwileczkę, jestem poważną osobą, ba ! jestem bardzo poważną osobą … jestem
dyrektorem banku … baaaardzo dużego banku i mam bardzo ważne rzeczy na głowie
i takie bzdurne historie się nie zdarzają - nieśmiało otworzyła oko i pierwsze
co zobaczyła, to baaardzo dużą dziurę w suficie. Pod dziurą zaś nadal stał
jegomość z ogonem w … tym … no … i rogami na głowie.
- Właściwie to na co mam się zdecydować ? - zupełnie bezwiednie nawiązała do
wypowiedzi jegomościa.
- Jak to na co ? Drzesz się pani „policja”, „ratunku”, a wcześniej przez cały
tydzień na okrągło „niech diabli wezmą te procedury”. No to w końcu jestem.
Coś nie tak ?
Marianna znów zastygła - mam …dziesiąt lat, nic nie piłam … poza kawą, rano
zjadłam śniadanie, więc to chyba nie z głodu, nie oglądam horrorów w
telewizji, może to przez te tele-nowele ? „M jak miłość” albo Plebania” ?
Przetarła oczy. Gość z rogami wgapiał się w dokumenty leżące na biurku. Kitką
kończącą jego ogon leniwie zmiatał grubą warstwę pyłu, po czym zaczął
odczytywać napis na jednym z dokumentów: „Wyłącznie elektronicznie”.
- Hmmmm, ciekawe - pomyślał. Wziął dokument, przybliżył do kudłatej gęby
(twarzy ?), powąchał, polizał, lekko nadgryzł sczerniałymi zębami -
Elektronicznie ? Wyłącznie ? Przecież to zwykły papier ! Porąbani jacyś …
- Hej ! Nie ruszaj ! To tajne, poufne … Tego nie wolno dotykać ! Nie czytać
!!! To sprawy są bankowe …
- To to są te procedury co je mam wziąć ? Słuchaj kobieto, zasadniczo
zajmujemy się pozyskiwaniem dusz a nie zbiórką makulatury, ale na początek w
ramach dalszej współpracy…
Marianna zapewne zrozumiałaby sens tego co mówił dalej kudłaty, ale jej
nieruchome oczy tępo zapatrzone były w dziurę w suficie, uszy nic nie
rejestrowały poza szumem, klatka piersiowa to podnosiła się, to opadała jak
automat.
W pół godziny później pędzący na sygnale ambulans wiózł nieruchome ciało
Marianny do najbliższego szpitala psychiatrycznego.
Nazajutrz.
14.02.2008 r. „Gazeta Wybiórcza” podaje: „TO JUŻ 47 DYREKTOR PKOBP W OSTATNIM
PÓŁROCZU TRAFIAJĄCY DO SZPITALA PSYCHIATRYCZNEGO ! PROKURATURA NADAL BADA
NIEWYJAŚNIONE PRZYCZYNY SAMOBÓJCZYCH ŚMIERCI 192 DORADCÓW I DYSPONENTÓW BANKU
PKOBP”
Gdzieś w salonie, przy brzękach szkła napełnianego whisky tudzież koniakiem, w
kłębach dymu z cygar, wyelegantowany pan pokazując pierwszą stronę „Gazety
Wybiórczej” innym wyelegantowanym panom z ekstazą woła:
- Dobrze idzie ! Ale czy nie można by tych przepisów czy regulaminów jakoś tak
więcej, no wiecie, żeby lepszy efekt był. Rozumiecie … żeby śrubę dokręcić,
kontrole jakieś … czy co …
28.03.2008 r. „Gazeta Wybiórcza”: „KOLEJNY KASJER PKOBP ZAGINIONY BEZ WIEŚCI !”
10.04.2008 r. TVP1 „Wiadomości”: „POLICJA BADA PRZYCZYNY DZIWNYCH ZACHOROWAŃ
WŚRÓD PRACOWNIKÓW NAJWIĘKSZEGO BANKU W POLSCE”
Gdzieś w salonie, przy brzękach szkła napełnianego whisky tudzież koniakiem, w
kłębach dymu z cygar …
- Panowie ! Jest całkiem nieźle, może jednak zróbmy coś jeszcze. Czy ja wiem
? Coś tak żeby czasu im nie starczało, na przerwę, na sranie, a przede
wszystkim na myślenie. No co, panowie - pomyślicie coś ?
18.06.2008 r.
Giełda
Notowania:
PeKaO S.A. = 1012,64 zł
Farmacol S.A. = 178,02 zł
PKOBP = 0,26 zł
Gdzieś w salonie, przy brzękach szkła napełnianego whisky tudzież koniakiem, w
kłębach dymu z cygar …
- No to jak ? Kupujemy ?
KONIEC