marta.uparta
14.09.09, 23:38
Poznał chłopak dziewczynę. Po kilku spotkaniach ona zdecydowała się
zaprosić chłopaka na obiad niedzielny do rodziny. W związku z tym,
że chłopak pochodził z biednej rodziny i nie miał za wiele kasy, nie
wiedział za bardzo w co ma się ubrać i co zrobić żeby dobrze się
zaprezentować. Po chwili zastanowienia wpadł na genialny pomysł.
Przypomniał sobie, że ma w szopie starego Junaka, więc w połączeniu
ze starymi dżinsami i kurtką skórzaną będzie git. Poszedł do szopy,
odgarnął całe to siano, którym pojazd był przykryty i... zamarł.
Junak był cały zardzewiały. Już prawie się załamał, gdy wpadł na
genialny pomysł. Wysmaruje go wazeliną... Jak pomyślał tak zrobił,
junak świecił się jak psu jaja. W niedziele pojechał do dziewczyny,
ona czekała na niego przed wejściem i mówi:
• Słuchaj Kaziu, pamiętaj o jednej rzeczy, po zjedzeniu obiadu nie
wolno Ci się odzywać. Kto pierwszy to zrobi, ten myje wszystkie
gary... No taka jest u nas tradycja.
Kaziu myśli: "niech będzie, no problemo, chyba ich porypało, jeżeli
myślą, że ja, gość, będę mył te gary".
Weszli do domu, kwiatuszki dla mamusi, dzień dobry, witamy itp.
Obiad minął bez problemu, wszystkim smakowało, skończyli jeść i...
cisza, nikt się nie odzywa.
Ojciec myśli: "co ja się będę odzywał, robiłem na nockę, a teraz
miałbym te gary myć. Nigdy w życiu, siedzę cicho".
Matka myśli: "no chyba ich poczesało, jeśli myślą, że się odezwę.
Cały dzień gotowałam, a teraz miałabym zmywać. A tam ta patelnia
jest tak urypana... Nie ma mowy siedzę cicho".
Dziewczyna myśli: "Żeby tylko Kazik się nie odezwał..."
Kazik myśli: "Porąbani, przyszedłem w gości i myślą, że będę gary
mył???"
Minęła godzina i cisza. Kazik się wkurzył, wziął swoją dziewczynę,
położył na stole, zdjął majtki i zerżnął.
Ojciec myśli: "a co mnie to obchodzi, pewnie dyma ją codziennie, ja
się tych garów nie chyce".
Matka myśli: "w d.pie to mam. Jak pomyśle o tej patelni, to mi się
słabo robi".
Mija dwie godziny i cisza. Kazik się wk.rwił, wziął matkę, położył
na stół i ją zerżnął.
Ojciec myśli: "!#$% mać, przegiął pałę, ale ja to mam w d.pie. Całą
noc harowałem, a teraz będę garnki mył?"
Dziewczyna myśli: "Grunt, żeby się tylko Kazik nie odezwał".
Mijają trzy godziny i cisza ale... zaczął padać deszcz... Kazik
podbiega do okna, patrzy a tam całą wazelinę zmyło mu z Junaka.
Załamany myśli:
"Huk, odezwę się."
• Czy macie może wazelinę???
A ojciec na to:
• To ja już może umyję te garnki...