porwał i wywiózł na obiad do

...........Kazimierza,ale fajnie było,pół
trasy w sniezycy i zasypanym lesie,drugie pół w deszczu

,obiadek oczywiscie
był u Fryzjera,a smak winka grzanego mam do dzis

,byłam tam letem ale
okazuje sie ze mroczny Fryzjer ma dopiero nastrój zimą

.
Tak sobie mój pan obmyslił zakonczenie roku

))))))