alpepe
27.07.06, 09:18
wczoraj, a właściwie dziś przed pierwszą w nocy nagle głosy: ty, on to jest
Fantomas normalnie, mówię ci.... A ten mówi, że Niki Lauda. Ale on się spalił.
A citroen to słaby jest, co ty mówisz. Fantomas, normalnie...
I wszystko to tak głośno, że my na trzecim piętrze słyszeliśmy.Oczywiście
chlali przy tym. Pięciu chłopaków.Nocne Polaków rozmowy kurwa, tylko dlaczego
zawsze na ławeczce pod oknami???
Mąż zainterweniował. Radiowóz był po pięciu minutach (blisko mają do nas).
Jeden z chłopaczków poszedł w cholerę chwilę przed, drugi, jak zobaczył
policjantów, zebrał napoje i w długą, zostało trzech. Policjanci zaczęli
chłopców legitymować i spisywać, a tu napatoczyło się towarzystwo w wieku od
20 do 60 lat, chyba z pięć osób i.... dziecko, ok.7 lat.
Towarzystwo zakomunikowało,że znaleźli błąkającego się chłopca i czy "panowie
moglibyście się nim zaopiekować". Panowie oczywiście mogli. Tamci dyskutanci
od Fantomasa dostali mandaty chyba, bo wyszli z radiowozu z karteczkami, a
płaczący chłopiec pojechał z "panami".
Niestety w prasie dzisiejszej nic o tym znalezisku.