Dodaj do ulubionych

real problem :/

14.08.09, 18:27
Poradzcie coś może no uncertain
Wspominałam w niektórych wątkach mimochodem, że mam jakiś drobnych
złodziei od wiosennego sezonu. Najpierw wynieśli z czegoś ala klatka
schodowa mój piękny wiklinowy koszyk na grzyby, zestaw narzędzi
męża, stare buty, no kij im w oko.. Z miesiąc był spokój ale kupiłam
różę do wsadzenia, ładną - kojarzę, że zakładałam wątek. Ukradli. To
już był ból. No i zaczęli przychodzić raz na jakiś czas wynosząc
różne rzeczy, ale ostatnio przyłazą chyba codziennie. Z ostatnich
dwóch tygodni wyjęli moje eko warzywa - 3 siatki, później
założyliśmy zamek na drzwi wejściowe i nie mogą się dostać, więc
wyboerają wszystko z posesji co się da. Zabrali przewód długi od
kosiarki, szczotkę, kalosze, stare buty (to to tam jeden ch czy były
czy nie). Przestaje to być śmieszne, a jest coraz bardziej
wqrwiające, bo do wyniesienia się pare rzeczy jeszcze znajdzie,
których nei jesteśmy w stanie zabezpieczyć łącznie z roślinami. W
przyszłym tygodniu sadzimy krzewy iglaste i boję się, że rąbną, a to
nie są tanie rzeczy. Podliczyłam, że w tym sezonie wynieśli mi już
ze 3 stówy.
Na 99% wiemy kto to, jest taka jedna melina w mojej wsi, gdzie jest
ze 4 meneli i jedna menelka, wszyscy po 50 mniej wiecej. Jeden do
nas przylazi po kase i zna dom. Nigdzie nie pracują, ciągle się
plączą i chlają na potęgę i nie sposób nie dowiedzieć się, że dom
stoi całe dnie pusty.
Jestem pewna, że jakbym do nich poszła, to bym znalazła wszystkie
rzeczy, ale na bank. Tylko co mi to da. Po złości zniszczą ogród
albo powybijają szyby w domu. Próbowali parę razy włamać się do
mieszkania, ale za amatorzy na zamki są. Śruby wkręcałam spowrotem i
tyle.
I jeszcze z tyłu posesja nie jest ogrodzona, tzn. ogrodzenie jest
słabe, dzialka jest sasiada ale w tym roku mamy wspolnie w zwiazku z
domem za duzo wydatkow i stawiamy ogrodzenie od frontu tylko.
Nie wiem co robić, autentycznie nie wiem. Czy wpierdol cokolwiek
załatwi? Tak sie nawet składa, że dzielnicowym jest mój kolega ale
im nic nie zrobi, bo niska szkodliwość społeczna czynu i nie ma
sensu.
Tak sobie nawet myślę, że 15letnie kołpaki od auta tez oni zdjeli,
bo kto byłby taki głupi.
Załamka, sąsiadka się poryczała dziś, ja ostatnio też, ze złości z
takiej bezsilności.
Obserwuj wątek
    • dr.verte Re: real problem :/ 14.08.09, 20:03

      no a kamerka jakaś mała , żadne wielkie koszta na giełdę się trzeba
      przejść , nagrasz gościa i mówisz : chuju mam cię , teraz kosisz mi
      trawnik przez miesiąc a jak nie to prokurator
      • to-wlasnie-ja Re: real problem :/ 14.08.09, 20:13
        Nie prokurator, bo to wlasnie bedzie niska szkodliwosc. Wypuszcza zamiast sie meczyc z menelem.
        • to-wlasnie-ja Re: real problem :/ 14.08.09, 20:15
          A moze alarm lub jakis inny system alarmowy ( tzn. niesciagajacy ochroniarzy) reagujacy na ruch?
          • vandikia Re: real problem :/ 14.08.09, 21:06
            za duży chyba teren, tzn nie jakiś olbrzymi ale to nie byłoby takie
            proste sad
            narazie założyłyśmy kłódy gdzie się dało, kurwa jak w więzieniu i z
            kluczykami przy dupie będę wszedzie biegac
            wściekła jestem
      • vandikia Re: real problem :/ 14.08.09, 21:05
        zastanawiałam się nad ty, ale wqrwia mnie to, że te patałachy
        generują kolejne koszty, a ja mam kurde na co wydawać pieniądze
        moze i masz rację
        nawet teraz rozmawialm z sasiadka, zeby jednak do nich pójść ale
        mają tak pewnie przez wóde przeżarte mózgi, że jeszcze kose wsadzą
        jak przetrzeźwieją
      • vandikia Re: real problem :/ 14.08.09, 21:13
        a nie wiesz jak wygląda karalność z atakie czyny? no ne wiem jest
        jakaś kwota od której jest sens zgłaszać?
        googluję ale narazie bez efektu
        • raduch Re: real problem :/ 14.08.09, 21:40
          Vandzia, biedactwo, źle źle źle. Nie wiem czy to tylko mimochodem
          wspomniałaś tego dzielnicowego, czy to on jako "kolega" naprowadził
          na niewłaściwe tory. Z policją to jest tak, że zgłoszenie musi
          przyjąc każdy jeden, nienoo możesz iść nawet do ministra... Ale jak
          chcesz by sprawa była właściwie załatwiona to wal pod własciwy
          adres. Dzielnicowy jest od wykroczeń i drobnych kradzieży! Trzeba
          menelom wyraźnie pokazać że wiecie o ich działalności. Nie wiem w
          jaki sposób, można z nimi wojować, można się "pobratać" przy jednym
          piwku pod sklepem, można przyjść z dzielnicowym, można najść całą
          chmarą mieszkańców domu. Ważne by pokazać że wiecie że to oni.
          • vandikia Re: real problem :/ 14.08.09, 22:25
            to dla jasności - dzielnicowemu jeszcze nie mówiłam, sama myślę że
            to niska szkodliwość.. chłopak jest dobry i zająłby się tym, tylko
            zastanawiam się czy debile nie zrobią mi przez to więcej problemów..
            ok ukradzione rzeczy za 3 stówy to jedno ale wybota szyba w oknie to
            drugie sad
            braqtać się nie mam zamiaru, już wlasnie sasiad z gory, ktory
            przyjezdza ostatnio raz na kwartal się pobratal i dal na wino i
            przez to zaczeli przyłazić.. zresztą jak wiem, ze to pijaki, to nie
            dam grosza, mam ich głeboko, niech idą na leczenie lenie jedne,
            patałachy. Wydaje mi się, że częściowo im pokazaliśmy, że wiemy że
            to oni. Ostatnio chciałam powiedzieć wulgarnie, cytuję "spierdalać,
            bo jak jeszcze raz mi coś zginie, to zajebię" sad i kartkę zostawić
            na drzwiach "dotknij czegoś szmato, to cię zajebię"... wiem głupie
            ale przecież uprzejma prośba nie zadziała. Wogóle to bym ich
            wyeksmitowała na roboty jakieś przymusowe.
            Ostatnio jak szłam z psem, to się jeden do mnie przypieprzył.. bo
            byliśmy cały dzień w domu, a trzech krążyło dosłownie i jak szłam na
            spacer, to normalnie już zalany miał jakieś wąty, prawdopodobnie był
            wkurwiony że nie może wejść.
            Mam tak dość czasem, ze szok. Dobrze, że chociaz pies sąsiada
            zdechł, bo wyobraź sobie, że zawsze musiał się wysrać przed naszą
            furtką, a ja bywam furiatką ale jakoś głupio 70letniemu człowiekowi
            powiedzieć coś do słuchu, szczególnie że mieszka vis a vis uncertain a
            robił to bydlak złośliwie.. jak parkowalam to potrafił się wepchnąc
            miedzy samochod a moje ogrodzenie - ok 0.5 metra szerokosci czujesz?
            No raz nie wytrzymalam i z taką silą otworzylam mu drzwi przed
            nosem, ze pies malo zawalu nie dostał. No i raz chciałam starucha
            rozjechać, autentycznie.. ale to było tuż po tym jak mnie obsypał
            pod pretekstem zasypywania drogi popiołem i do tego pies zasrał
            trawnik przed wejściem, mało brakowało naprawdę.
            A jakieś 200 metrów od naszego domu jest teren niezabudowany,
            drzewa, krzaczki taki niby las i tam mozna psy wyprowadzac, to nie.
            Ostatnio dwie damy w średnim wieku wyprowadzały pieska. Ja stoję
            przed domem, a tem mały sqrwiel sra na moim trawniku. Baby się na
            mnie patrzą, ja na psa i jestem wryta. Jak mąż zobaczył mnie
            sparaliżowaną z rozdziawioną gębą, to do nich wyszedł i oczywiście
            co? zamiast "pardon" był foch, bo przecież piesek musi gdzieś się
            zesrać. YYYYCHHHHHHH ZŁOOOOOOOOOOO dzis ze mnie wychodzi, bo sie za
            duzo tych malowaznych rzeczy skumulowało. Najchętniej kupiłabym
            wiatrówkę i strzelała.
            • raduch Re: real problem :/ 14.08.09, 23:15
              Vandzia, jak Cię lubię, Ty weź popatrz mi prosto w oczy... O tu tu
              tu, stoję naprzeciwko. No wiem, wiem, wirtualnie, siakiśtesam raduch
              ale... realnie to jest tak: Ty się ich boisz, a nie?!
              • vandikia Re: real problem :/ 15.08.09, 10:03
                To tez jest bardziej skomplikowane. Ja się nie boję tak, że nie
                podejdę i nie powiem co o tym myślę, bo już parę rozmów face tu face
                było. Ja się boję, że podpalą mi chałupę albo powybijają szyby. Sama
                na menelownię tez przecież nie pójdę, bo aż tak głupia nie jestem.
                No nic, dzisiaj luźny dzień, pewnie się będą plątać. Zareaguję.
    • vandikia :D 14.08.09, 21:18
      no jkabym nie wpisala w google kary za złodziejstwo czy złodziejstwo
      etc to na 3 pozycjach Rydzyk wyskakuje hehe
      • vandikia Re: :D 14.08.09, 21:18
        a literówki walę dziś jakby conajmniej ze 2 miała we krwi uncertain
        • annajustyna Re: :D 15.08.09, 13:04
          Wandzia!!! A domofonu na te klatke nie macie?
    • wszystko_gra amstaffa kup 15.08.09, 23:43
    • marta.uparta Re: real problem :/ 16.08.09, 21:18

      No kłopot masz. Moi znajomi kupowali dom na wsi i wiedzieli, że
      mieszka tam jedna menelna rodzina, która kradnie na wsi co się da
      wszystkim sąsiadom. Nikt nie potrafił sobie z nimi dać rady. No i
      jak ci znajomi wprowadzali się, to podchodzi do nich jeden z tych
      meneli, coby pewnie wywiad zrobić i mówi do nich "uważajcie na tych
      sąsiadów, bo oni strasznie kradną", tak pewnie na podpuchę, żeby w
      razie czego na kogoś innego padło podejrzenie.
      A mój znajomy, że on się złodziei nie boi, bo ma takie kontakty z
      Czeczeńcami, że jakby co, to przyjadą i zrobią porządną
      rozpierduchę. A że jego ojciec jest Rosjaninem, to faktycznie czasem
      przyjeżdza rusko mówiąca rodzina w samochodach na tajemniczych
      rejestracjach. Menele nie rozróżniają, a efekt jest taki, że znajomi
      mieszkają na tej wsi już prawie 10 lat i NIC im nigdy nie
      ukradziono.
      Mnie się wydaje, że można postraszyć, ale tak z grubej rury.
    • lambert77 Re: real problem :/ 17.08.09, 08:48
      Dobry pies stróżujący powinien załatwić sprawę. Taki kawał skurwysyna który już
      z daleka wygląda na złośliwe bydle zazwyczaj studzi zapał menelstwa. Polecam coś
      dużego jakiegoś owczarka niemieckiego albo naszego rodzimego podhalańskiego. Jak
      się taki misio przebiegnie po złodzieju i go trochę poszarpie to się dwa razy
      zastanowią.
      • annajustyna Re: real problem :/ 17.08.09, 09:36
        Taa, a potem do sadu pojde za naruszenie nietykalnosci cielesnej...
        • lambert77 Re: real problem :/ 17.08.09, 10:22
          walić to najwyżej będzieta w TV smile
    • aguszak Re: real problem :/ 17.08.09, 12:08
      Kurcze no, nie wiem, co doradzić - na Pradze, to pomagało pożądne
      postraszenie, ale mój mąż był tamtejszy, więc z tego powodu było nam
      łatwiej... nie wiem jak tam u Ciebie, czy takie metody
      poskutkowałyby.
    • anus-hka Re: real problem :/ 17.08.09, 14:20
      Hej - no wiem o czym mowa bo sama miała kiedyś włamanie do domu -
      szkód i skradzinych drobnych przedmiotów było na jakieś 4 tys -
      więcej nie dali rade bo sie spłoszyli...była policja, zdjęcie
      odcisków itd i tep...owszem złapali gościa....poszkodowanych było
      kilka osób a złodziej przed sądem ze łzami w oczach przyznał sie do
      winy i obiecał, że dda p czym tyle go widzieli...sad orzekł wyrok w
      zawieszeniu....no cóż ...dobrze, ze nikogo nie było w domu bo a nuz
      widelec cos złodziejowi by sie stało...teraz mam psa - wczarek
      niemiecki - mądry skórczybyk - kocham go - nie morduje od razu
      obcych tylko siedzi na nich i czeka jak wrócewink)))
    • vandikia dzieki za podpowiedzi 17.08.09, 21:28
      pies raczej odpada, bo po 1. jeden staruszek jest na podworku
      po drugie mlody rozkopalby caly teren i siedzialby cale dnie sam -
      to drugie nawet wazniejsze, wiec bez sensu
      kamerka prawie zalatwiona smile

      co do czeczencow i straszenia, to nie wiem czy odniosloby skutek, bo
      oni chodzą zalani w trupa, doslownie.. no dzis cielismy drzewo przy
      furtce i jeden przyszedl i chcial wleźć - nawet nas nie zauwazyl,
      wybelkotał coś i poszedł, nie było nawet sensu czegokolwiek mu mówić
      czy dać w japę. Później szła tleniona narzeczona ich czterech zalana
      równie nieźle, że w ogóle szła to brawa , serio.
      Nawet mi nie jest ich żal, to w sumie dziwne, bo w podobnych
      przypadkach zawsze jest. Kij mnie obchodzi, że och życie przerosło i
      że ukojenie znajdowali we flaszcze, która ich ściągnęła na dno. W
      sumie mogliby popełnić zbiorowe harakiri skoro im źle, a
      przynajmniej okolica by odetchnęła.
      • aguszak Re: dzieki za podpowiedzi 18.08.09, 10:20
        Jest szansa, że może szybko się wykończą przez tankowanie byle czego.
        • marta.uparta Re: dzieki za podpowiedzi 23.08.09, 23:12

          no właśnie, może niby niechcący na podwórku zostawić jakąś
          buteleczkę z alkoholem, trochę zanieczyszczonym... trochę
          skażonym... tak niedużo, żeby tylko potem brzuszek bolał.
          • raduch Re: dzieki za podpowiedzi 24.08.09, 08:08
            Łehehehe, a jak określić dawkę? Co dla Ciebie zabójcze dla takiego
            elementu będzie akurat "dobrze przyprawione". wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka